wtorek, 21 lipca 2015

 Moje drogie (drodzy) . Ostatnio w ogóle nie mam czasu na to aby bywać na Waszych blogach więc i u siebie nie piszę ale czasem wrzucam coś na FB ,bo tam mi poręczniej. Nie muszę zgrywać zdjęć, ani zmniejszać ani za wiele pisać. Jeśli ktoś ma możliwość i ochotę , to udostępniam Wam mój prywatny profil. Robię to głównie dla tych co się dopominają delikatnie w mailach.Pozdrawiam , Marysia Zięba to ja  Maszka, z krwi i kości :-)
https://www.facebook.com/marysia.zieba.31

poniedziałek, 11 maja 2015

Krzesło w roli głównej

Wiem ,Ameryki nie odkryję stwierdzeniem ,że maj jest najpiekniejszy ale jak co roku nie potrafię się powstrzymać aby tego publicznie nie wypowiedzieć. A prywatnie to sobie powtarzam to co chwilę . Co chwilę bowiem odkrywam coś nowego, zachwycającego. Dziś przeczytałam na blogu http://agatekmix.blogspot.com/ bardzo mądre wynurzenia na temat tego jak to jest z tym naszym czasem i obiecałam sobie ,że już nigdy nie bedę się tłumaczyła tym ,że nie mam czasu bo tak naprawdę mam go na wiele rzeczy , które sprawiają mi przyjemność. Pewnie ,gdybym tyle go nie poświęcała na gapieniu  się na piękno tego świata , to miałabym go o wiele więcej na pisanie na blogu . Tylko o czym niby miałabym pisać ? Druga sprawa jaka mi chodzi po głowie to to ,że powinnam zmienić nazwę bloga na " tu maszka" . No bo ostatnio nigdzie indziej nie bywam poza moim ogrodem. Muszę przyznać ,że nawet na zakupy nie chce mi się ruszać i wyręczam się jak mogę i kim tylko mogę. Do ogrodniczego jedynie wpadam bo tam nie czuję się  nieswojo z niedoszorowanymi paznokciami i ogorzałą od słońca buzią. Zdjęć robię tyle ,że codziennie mogłabym robic posta tylko .....nie, nie powiem ,że czasu brak tylko po prostu jestem bardzo, bardzo zmęczona . Teraz zresztą też już padam na twarz ,bo mimo że niedziela , to ja okopałam sobie ziemniaczki i zrobiłam sznurki do pnacych groszków , wyzbierałam ze dwa kilo ślimaków i nawiozłam kurzeńcem sadzonki pomidorów. W maju nie odpoczywamy chociaż warto przysiąść i pozachwycać się trochę bo to wszystko takie ulotne.







































Dlatego też krzesło w ogrodzie to nie fanaberia chociaż niektórym wystarczy gałąź.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

jeszcze nie zielono



Gdy ktoś nie może się doczekać kiedy będzie wreszcie zielono , pocieszam ,że na pewno w maju. I to się sprawdza . Czasami już wcześniej bywa bardziej lub mniej zielono ale w maju mamy to jak w banku. A tu do maja zostało zaledwie 10 dni, które zapewne zlecą tak szybko ,że się nawet człek nie zdąży obejrzeć  a już obudzi się w najpiękniejszym miesiącu . Pora więc może zrobić wreszcie takiego nie do końca jeszcze zielonego posta . Zauważyłam taką zależność,że im więcej się u mnie dzieje tym mniej się dzieje na moim blogu. Gdy się już tego nazbiera , to właściwie nie wiadomo od czego zacząć . Może więc zacznę od końca czyli od dzisiejszego dnia. Wiało straszliwie ale udało mi się wreszcie poprzycinać róże. Gdy tak je przycinałam , doszłam do przekonania ,że rzeczywiście nasz klimat mocno się zmienia . To już drugi z kolei rok, gdy przycinam róże tak jak powinny być przycinane a nie wycinam podług tego co przemarzło. Zaznaczę,że róże w tym jak i w poprzednim roku nie były osłaniane a jedynie okopczykowane.Może przyjdzie i taki czas ,że nawet kopczykować nie będzie trzeba. Oby,oby. Mój leśny zakątek ciągle jeszcze w powijakach. Udało mi się posadzić krzewiastą kanwę a przede mną chyba to co najtrudniejsze czyli zabylinowanie . Największe męki przeżywam , gdy szukam roślin zgodnych z projektem nasadzeń. Jakim ja pokusom muszę dawać odpór. Póki co dzielnie się trzymam no może poza jednym krzaczkiem kaliny , która to miała być innej odmiany.  Niezgodna z projektem jest też obecność w moim leśnym zakątku mnóstwa młodych  orlików . Niektórym dałam jeszcze w tym roku szansę na zakwitnięcie  ale powoli muszę się ich pozbywać. Naprawdę serce boli , gdy wyrzucam na kompost te zgrabne krzaczki i rozmyślam w jakimże pięknym kolorze mogłyby mieć kwiecie. A w nowym warzywniku już zaczyna coś się dziać. Udało mi się częściowo zrobić  plecione płotki. Na całość niestety zabrakło materiału . Posadziłam podkiełkowane ziemniaczki i zasiałam większość warzyw . Do ziemi poszła też już cześć dalii. Teraz głównym moim zajęciem jest sprawdzanie prognoz . Bo w maju to już na pewno będzie zielono ale ...licho nie śpi więc i ja nie sypiam spokojnie.