wtorek, 15 lipca 2014

Kolorowe lato

Krysia od kotów :-) http://klubkotajasna8.blogspot.com/2014/07/zabawa-w-kolorowe-lato.html?showComment=1405396983116#c5123544288864095769  Organizuje u siebie na blogu zabawę fotograficzną  pod nazwą kolorowe lato. Na początek fotografujemy na żółto. Oj jest tego koloru trochę wokół ale ja pogrzebałam trochę w archiwum i znalazłam zdjęcie kiedysiejsze, które wyszło mi całe na żółto a to przez słoneczko, które wtedy pięknie zachodziło. To był początek sierpnia w Toskanii. Lato w pełni. Tym zdjęciem zgłaszam swój udział w zabawie , do czego i Was zachęcam.


poniedziałek, 23 czerwca 2014

W roli głównej Kasia B

Minął tydzień a ja ciągle uwierzyć nie mogę,że tam byłam . To wszystko odbyło się w oka mgnieniu i tylko pomidorki zasadzone w donicach na moim tarasie, na które właśnie patrzę siedząc tu na kanapie i stukając w klawiaturkę, są dowodem na to ,że to się działo. Chciałabym móc to wszystko godnie opisać a tu słów brak i zdjęć niestety też ,bo ja już tak mam ,że zanim wyciągnę aparat to muszę się najpierw zaprzyjaźnić z obrazem. Było stanowczo za mało czasu chociaż przecież to był prawie cały dzień. Mało mi Kasi i Andrew, mało mi tego miejsca, mało mi dziewczyn , z którymi dzieliłam tę przygodę. Będę tam wracać w miarę możliwości. Spokój ducha jakiego tam doświadczyłam jest wart pokonania tych setek kilometrów i stania w korkach na naszych chronicznie remontowanych drogach. Tak bardzo chciałabym zacząć wszystko od nowa. Już teraz wiem jak wyglądałby mój ogród. Robiłabym tak jak czuję a nie tak jak wypada. Chyba wyrzucę kostkę  brukową i wysypię ścieżki żwirem. Tak miałam na początkach mojego ogrodowania ale uległam lobby brukarskiemu . Wytnę iglaki . Dosadzę brzeziny.  Nowy warzywnik też już w planie. A może wszystko sprzedam i zacznę  z czystą tablicą? 
 Mam mnóstwo nowej wiedzy, którą chciałabym ulokować w mojej przestrzeni.  Można powiedzieć ,że jestem ogrodnikiem z niemal półwiecznym doświadczeniem bo zaczynałam w piaskownicy ale teraz dopiero dowiedziałam się,że te narzędzia , które Kasia prezentuje nie służą bynajmniej do robienia babek z piasku. Zakupiłam i wiem ,że już się bez nich nie obejdę . Z rozkoszą wysiewam nasiona dwuletnich robiąc w ziemi dziurkę jak w klusce śląskiej . Taki niby drobiazg a jakże odmienia rytuał siania w coś naprawdę magicznego.No i wiem już ,że te tunele kwietne to nie tylko dla ozdoby ale ku zmyleniu przeciwnika i ,że te chwasty w warzywniku też potrafią się przysłużyć pożytecznie. Życzyłabym sobie aby każdy kto ma kawałek ziemi ,mógł  zobaczyć to miejsce i aby stało się dla niego inspiracją do działań na swojej przestrzeni. Jestem pewna ,że świat byłby wtedy o 1000% piękniejszy. Jeśli chcecie zobaczyć więcej z ogrodu Kasi i Andrew to polecam blog Niezapominatki http://niezapominatka.blogspot.com/2014/06/eko-warzywnik-warsztaty-u-kasi-i-andrew.html , która też tam była i miała lepszy refleks i zdążyła więcej uwiecznić na fotografiach . Ja polecam skorzystać z uczestnictwa w warsztatach a sama chyba wykupię abonament :-).












A u mnie warzywnik się reanimuje zakrwawiony makowymi płatkami więc widok przykry i Wam oszczędzę. Natomiast róże przyciągają spojrzenia , skutecznie je odciągając od moich ogrodniczych porażek. Pachną nieziemsko a w połączeniu z wonią jaśminu powodują odlot myśli do zupełnie innych przestrzeni. Bywa ,że oddaję się tym stanom i dobrze mi z tym i nic mi więcej nie trzeba tylko jeszcze garść poziomek do przeżycia.
































niedziela, 22 czerwca 2014

Maków odsłona ostatnia



Nie wiem czy tym postem Was zachęcę do uprawy tych wdzięcznych kwiatów jednorocznych czy wręcz Wam to obrzydzę. Zamieściłam w poprzednim poście filmik ,żeby mieć spokojne sumienie ,że pokazałam Wam maki no ale same się prosiłyście o zdjęcia więc jak zwykle nie potrafiąc wybrać z  tysiąca ,zastosowałam metodę na chybił trafił i oto przedstawiam moje madonny warzywnikowe. Historia zaczęła się jak zwykle dawno temu , kiedy to moja siostra przywlokła jakieś nasiona i zakwitły w ogrodzie mamy  takie lichorotki ale i tak zachwycały różnorodnością barw i kształtów. Po latach przypomniałam sobie o istnieniu maku polnego w różnych odmianach ale przez długi okres nigdzie nie spotkałam nasion tegoż. Dopiero w ubiegłym roku w miejscu , jak najmniej ogrodniczym czyli w Makro udało mi się te nasiona wypatrzeć.Zakupiłam tam też bławatki i ostróżeczki ale o nich innym razem bo akurat szczęśliwie udało mi się ich nie zasiać na warzywniku. Część nasion makowych wysiałam w ubiegłym roku na warzywniku bo pomyślałam ,że będę się ładnie komponowały z warzywami i ziołami. I miałam rację. Wysiane późno, kwitły też dopiero w sierpniu. Ze zgrabnych makóweczek robiłam bukieciki , które stały się zbiorem nasion. Jesienią grządki zostały przekopane ale tu i ówdzie zostawiłam po siewce przy samej ścieżce nie do końca wierząc ,że uda się im przetrwać zimę. Zima była łagodna i sieweczki ładnie przezimowały.Żal było wyrywać bo dawały wiosennemu warzywnikowi sporo świeżości. No a potem to już poszło i nie wiedząc kiedy porosły krzaczyska na wysokość ponad metra. Podczas kwitnienia niektóre osiągnęły wysokość człowieka czyli mnie .No i co tu robić? Pod nimi moje jarzynki bez słońca nie przeżyją. Żeby mi nie ułatwić , to przylatywały do nich roje pszczół. Dowiedziałam się,że zbierają pyłek dla dokarmiania młodych . No i jak tu odbierać pszczelim dzieciom jedzonko?Długo nie mogłam się zdecydować aż nastał wczorajszy dzień pochmurny i chłodny . Pszczoły nie wyleciały z uli i ułatwiły mi sprawę co nieco. Zaprosiłam koleżankę malarkę żeby uwieczniła ten widok na płótnie ale ponieważ pogoda nie sprzyjała plenerowi malarskiemu więc poczyniła tylko zacny bukiet i takowy namalowała stojący w glinianym wazonie. Mam nadzieję ,że  się pochwali na swoim blogu. Reszta została wyrwana poza kilkoma naprawdę unikatowymi odmianami , które zostawiam na nasiona i na pewno nie dam im się rozsypać. Pocieszam się faktem ,że z tych nasion które zebrałam w ubiegłym roku , rośnie już kolejne makowe pole zasiane tej wiosny. Niebawem zacznie kwitnąć ale nie będę to już takie wielgaśne okazy bo tylko warzywnik ma tak dożywioną kompostem ziemię. Oczywiście ,gdyby któraś z Was zapragnęła mieć taką bezobsługową makową łąkę , to chętnie będę dzieliła się nasionkami.