czwartek, 18 grudnia 2014

dwusetny

 Miał to być wyjątkowy post ,bo dwusetny. Dlatego go tak długo nie było. Niestety wyjątkowy nie będzie ,bo brakuje mi pomysłu na jego wyjątkowość. Tak to jest , gdy się chce za dużo. Ale postanowiłam wreszcie coś i u siebie zmienić na blogu , bo przecież nie uchodzi ,żeby tak straszyć ciągle tymi jesiennymi widoczkami. Teraz postraszę Was zimą. Oczywiście żartuję sobie bo zimy u nas brak tak jak i na większości powierzchni naszego uroczego kraju. Trochę mi brakuje białego, ale zapewne co się odwlecze to nie uciecze. Niech już będzie jak  chce . Za tydzień wigilia i jakoś ciężko mi w to uwierzyć i niby jeszcze nie stroję domu świątecznie ale to tu to tam jakiś szczególik czerwony  się pojawia. Wszystko dzieje się swoim rytmem i mam wrażenie ,że trochę poza mną.  Jakaś dziwna się zrobiłam na starość . Nigdzie mi nie śpieszno, na niczym mi nie zależy. Nie wiem do końca czy to normalne ale chyba nawet mi z tym dobrze. Może to jakaś część mnie zapadła w zimowy senek?  No i jest wyjątkowy post !!!!! Taki krótki  :-)

































  A  to nasze nowe kocie . Oficjalnie nazywa się Anamalia ale wołamy na nią Kociłapka. Tak , ma tylko 3 łapki ale radzi sobie bardzo dobrze. Jedyne co , to ślizga się po moich śliskich posadzkach.Natomiast skoki na parapet wychodzą jej bezbłędnie. Powoli się oswaja i nawet wolno mi ją miziać po brzuszku ale nie mogę jej jeszcze wziąć na ręce. Poczekamy.


poniedziałek, 6 października 2014

jesienna odsłona




Przepadłam na chwilę ,bo ....bo... po tej ostatniej wizycie na Kaszubach , ostro wzięłam się za roboty okołoogrodowe. Piękne pogoda temu sprzyja . Po pierwsze, zmieniam trochę obszar tuż przy domu. Likwiduję nieudane moim zdaniem założenie i  przygotowuję grunt pod nowe. Został zlikwidowany kojec dla psa, którego to psa  już nie mam od ponad trzech lat . Rabata też się likwiduje powoli. Niestety ,nie da się skończyć mojego założenia w tym sezonie bo pewne rośliny będę mogła wykopać dopiero wiosną . Najważniejsze ,że jest plan i być może uda mi się go już nie zmieniać albo nie zapomnieć przez zimę. Drugi temat to warzywnik. Nareszcie będę mogła się cieszyć takim z prawdziwego zdarzenia mocno inspirowanym (o ile nie odgapionym wprost) tym  Kasi Bellingham. Natomiast w miejscu , gdzie obecnie uprawiam warzywa , będzie ogród ziołowy. Sprawa nie jest łatwa ,bo warzywnik powstaje na miejscu , gdzie od wielu, wielu lat rosła trawa ,zresztą od  dopiero niedawna regularnie koszona. Początkowo myślałam o tym ,żeby zaorać ten teren w całości ale doszłam do wniosku ,że to nie ma sensu i postanowiłam zrywać darń tylko z tej części gdzie będą grządki. Darń zrywała minikopareczka i zrobiła to w miarę precyzyjnie ale i tak trzeba było jeszcze raz przekopać widłami w celu usunięcia resztek perzu. Dobrze zrobiłam decydując się na jeszcze jednokrotne przerobienie ziemi za pomocą mojego widelczyka. Trochę mi to czasu zajęło ale mam nadzieję,że perz nie będzie się już odradzał. Teraz czas na nawiezienie . Kopa obornika i druga kompostu już czekają. Dodatkowo  pracuję nad przygotowaniem miejsca pod dziki żywopłot dla ptaków. Kasia posłużyła mi gotowym projektem Andrew i teraz robię listę czego mi potrzeba. Pewnie na spektakularny efekt trzeba będzie trochę poczekać ale ja mam taką przypadłość ,że już go widzę dorodnym i obficie owocującym . Póki co ,obrazki ze starej części ogrodu .Ciągle jeszcze kwitną mi groszki z drugiego siewu ,  dalie niezmiernie cieszą oczy i nadają barw moim bukietom , w których i warzywnych akcentów nie brakuje. Pokochałam kwitnące brokuły i rzepę , która  też świetnie wygląda w bukietach. Przebojem tego sezonu jest aminek egipski z nasion podarowanych przez Kasię. Przyznam ,że siewki nie rokowały dobrze i ogromne moje zdziwienie było, gdy przesadzone do gruntu nabrały szalonego tempa .Jeśli uda mi się zebrać nasiona to na pewno w przyszłym roku będę go miała jeszcze więcej. Stałam się też specjalistkom od hodowli ozdobnych kapust. Również wyprodukowane z własnych rozsad i również niewróżące początkowo większego sukcesu. Garść suszonego bydlęcego obornika przy sadzeniu zdziałała jednak cuda. Oj cieszy , bardzo cieszy , gdy  z maleńkiego nasionka człowiek doczekuje się  takich okazałości. Już myślami jestem w kwietniu , którego sobie i wszystkim najszczerzej życzę .. ..no powiedzmy z małą przerwą na Boże Narodzenie .