niedziela, 30 września 2012

Groszki

Groszki mi wczoraj zapachniały do snu ,ale zanim to zrobiły musiałam wykonać wiele czynności z nimi związanych. Po pierwsze musiałam je kiedyś tam zasiać. A posiałam je do sporych donic gdzieś w połowie czerwca.Przyznam ,że eksperymentowałam tak pierwszy raz i udało się. Groszek pachnący ma w tym roku u mnie długi sezon. Pierwsze zasiewy były ,gdy tylko ziemia rozmarzła na warzywniku. Nie zrobiłam do tej pory temu kwieciu odrębnego posta ale pewnie co sprawniejsze oczy dostrzegały go tu i ówdzie między moimi warzywami. Tam też był wysiany w dwóch turach. Gdy wzeszły jedne nasiona od razu siałam kolejne .Dzięki temu kwitł i kwitł. Gdy ten z warzywnika zakończył swój żywot , pojawiły się kwiaty na tym doniczkowym. Stoi sobie na tarasie w kilku donicach i cieszy moje oko zza kuchennego okna. Aromat? Możecie sobie wyobrazić ,gdy kwitnie taka chmura kwiatów. Pogoda dopisuje i codziennie rozwijają się nowe. Nie żałuję na bukiety , bo lada dzień może przyjść przymrozek i wszystko się skończy. Cieszę się więc póki jest. Kocham te kwiaty od zawsze. Nawet obiecywałam sobie ,że bukiet ślubny będę miała z groszków ale w tym całym zamieszaniu okołoslubnym zapomniałam i ostatecznie na przekór wszelkim przesądom, miałam białe róże. Lubię groszki  za romantyczne kształty , wielorakie kolory,za zapach i za to ,że pasują do wszelkiego rodzaju wazonów i tych szklanych, porcelanowych, metalowych czy emalii.Świetnie wyglądają w glinianych dzbankach a nawet w koszyczkach. Nie znam nikogo ,kto by ich nie lubił.Jest ktoś taki ?

sobota, 29 września 2012

Kolorowych,pachnących snów.

Miało być o groszkach pachnących ale spać mi się zachciało i tylko pokażę gdzie ostatecznie bukiet wylądował. Nie myślałam ,że jeszcze kogoś oprócz mojego męża tu zaproszę :-).Cóż ,człowiek się zmienia. Sypialnia to znowu nie taka straszna rzecz . Ciekawa jestem czy ktoś mnie podejrzewał o taką kolorystykę? No ale skoro sny mają być kolorowe.......

piątek, 28 września 2012

jesień czy nie jesień

Miało być dzisiaj o powidłach i o tym jak to nie tak miało być ( jak zwykle ) ale zanim zrobiłam powidła musiałam odbyć pewną drogę po śliwki. A droga , wiadomo, ma różne skrzyżowania  a ja zwykle się planów nie trzymam i sobie drogę do celu co nieco urozmaiciłam. Z tego powodu powstało trochę fotek z cyklu , który chciałabym zainaugurować -"Cudze chwalicie, swego nie znacie". To ,że kocham różne zamorskie czy zagórskie krajobrazy to pewnie niejeden tu już wie ale ,że nasze ojczyste bliskie memu sercu są szczególnie , to może jeszcze nie miałam okazji dowieść. Więc dziś obnażam swój lokalny patriotyzm i pokazuję Wam trochę Jury. Jura Krakowsko -Częstochowska pewnie większości kojarzy się z "Orlimi Gniazdami", z ostańcami , z jaskiniami . I słusznie ale Jura ma też inne swoje oblicze. Zresztą ma ich kilka. Czego tu nie ma ? Na pewno nie ma równiny i na pewno nie ma wielkich połaci pól. Górki, pagórki, wzniesionka , skarpeczki , wąwoziki , no i to rozdrobnienie tak charakterystyczne dla tej części Polski i stąd pewnie też te charakterystyczne zdrobnienia w słownictwie, po których ponoć Małopolanie są rozpoznawani w innych częściach kraju. No dobrze, może to nie jest zbyt chwalebne ale czasami urocze. Mam na myśli i to rozdrobnienie i zdrobnienia. Ja w każdym razie  staram się iść pod prąd tendencjom i scalam ,  skupując  ziemię wokół a to głównie po to ,żeby nie mieć jakiś nawiedzonych sąsiadów.Ale znowu zeszłam z tematu. Bo miałam pisać o tym ,że jadąc po te śliwki mijałam najbardziej rolnicze obszary Wyżyny Krakowsko Częstochowskiej czyli Ziemię Miechowską....Dlaczego pani fotografuje moje kapusty?-pyta mnie fajna ,młoda babeczka zza kierownicy srebrnego volkswagena.A bo są najpiękniejsze w całej wsi -mówię jej na to i dodaję pytanie czy ma coś przeciwko . Z dziwną miną , taką między zdziwieniem i rozpierającą dumą,mówi ,że skądże i odjeżdża dając nieźle po gazie.Ufff. Mogła zechcieć jakiś tantiem od ewentualnej publikacji na blogu. Udało się tym razem. ... A co pani tak obfotografowywuje ? -zapytał dziadzio .A kapusty -odpowiadam. A po co? -A bo ładne. -AAAAA-zabrzmiała jego odpowiedź ,chociaż miałam wrażenie ,że miał ochotę puknąć sięw czoło.Więcej spotkań trzeciego stopnia nie było. Więc trochę udało mi się pocykać , co zobaczycie na załączonych obrazkach. Czasami miałam wrażenie ,że to wcale nie jesień .Tylko te snujące się dymy z palonych ziemniaczanych badyli bezceremonialnie dawały znać ,ze to jesień właśnie.
I niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego biała kapusta jest zielona, czerwona jest niebiesko fioletowa a włoska nie nazywa się cavolo?