poniedziałek, 26 listopada 2012

Obiecanki -spełnianki (częściowe)

Zaległości zrobiły się całe sterty a nie było mnie raptem dwa dni .Obiecałam ,że odpowiem na pytanie od wyróżniających mnie blogów. Na początek pytania od Megihttp://megimoher.blogspot.com/2012/11/drobiazg-dla-maszki-i-jesienne-roze.html
Co wolisz ,na co wolałabyś wydać:
1. Las ,puszcza, torfowisko -LAS
2.Koty czy inne zwierzoty- MAM KOTY ALE TO NIE OZNACZA ,ŻE INNYCH ZWIERZĄT NIE LUBIE
4.Przeszłość. teraźniejszość czy przyszłość- WYDAWAĆ WOLĘ ZDECYDOWANIE W CZASIE TERAŹNIEJSZYM,PRZESZŁOŚĆ MILE WSPOMINAM A O PRZYSZŁOŚĆI MARZĘ ,ŻE BĘDZIE PIĘKNIE.
3.Książka ,net czy film -DODAM JESZCZE MUZYKĘ I TO CHYBA PRZEDE WSZYSTKIM
5.Lifting ryja czy podróż- PODRÓŻE DZIAŁAJĄ LIFTINGUJĄCO
6.Nowe butki czy stara porcelana- BUTKI, NAD PORCELANĄ WYSTARCZY MI SIĘ POZACHWYCAĆ
7.Zbieramy czy wyrzucamy- ODDAJEMY W DOBRE RĘCE.
i na koniec ;kontroluj czy koryguj-mam nadzieję,że się nie pomylę KORYGUJ

"Trudne pytania " od Gwenaellehttp://www.blogger.com/profile/15625551480770054817
1.Co byś zrobiła, gdybyś wygrała 20mln.w totka -ZAPŁACIŁABYM 20% PODATKU A RESZTĘ ZAINWESTOWAŁA .MAM COŚ NA OKU:-)
2.Czemu piszesz bloga- JA BARDZIEJ POKAZUJĘ NIŻ PISZĘ ALE CHYBA DLATEGO ,ŻE PEWNEGO RAZU CZYTAJĄC CZYJEGOŚ, DOSTAŁAM OLŚNIENIA DLACZEGO NIE MIAŁABYM TEGO ROBIĆ I JA
3.Jak widzisz zielone poduszki mchu w lesie , co myslisz - MOGŁABYM BYĆ GRZYBKIEM
4.Ulubiona kawa czarna a może z pianką- WSZYSTKO ZALEŻY OD OKOLICZNOŚCI.
5.Porywają Ciebie marsjanie i proszą być wymieniła 5 rzeczy charakteryzujących rodzaj ludzki- ZAWSZE O TYM MARZYŁAM. ZWRÓCIŁABYM ICH UWAGĘ NA WSZYSTKO TO CO ROBIMY PIĘKNEGO: MUZYKA , MALARSTWO ,RZEŹBA , ARCHITEKTURA ,NA PIĘKNO W NAS SAMYCH .RESZTĘ BYM ZASŁANIAŁA SKRZĘTNIE BO WSTYD.
6. Osoba ,z którą marzyłabyś się spotkać i porozmawiać - Z NIEŻYJĄCYCH TO MOJE BABCIE A Z ŻYJĄCYCH  TO RACZEJ Z TYMI , Z KTÓRYMI CHCĘ,  SPOTYKAM  SIĘ I ROZMAWIAM.
7.kraj do jakiego chciałabyś pojechać - CHINY
8.Masz do wyboru trzy obrazy ,mroczny jesienny pejzaż z pocz. XX w.,pastele przedstawiające bukiet róż czy kolorowe abstrakcje , które wybierzesz -NAJPRĘDZEJ ABSTRAKCJĘ ALE MUSI MNIE CZYMŚ UWIEŚĆ
9.Potrawy słodkie czy słone preferujesz -MOŻE BYĆ DO TEGO JESZCZE PIEPRZ
10.Kolor, który ciebie prześladuje , którego nie lubisz ,źle Ci się kojarzy to BORDOWY .A TO DLATEGO ,ŻE MOJA MAMA DOPADŁA KIEDYŚ BORDOWĄ FARBKĘ I FARBOWANIU NIE BYŁO KOŃCA. MIAŁA NIEZŁA ZABAWĘ ALE EFEKT OPŁAKANY.
11.Na hasło "tajemniczy ogród" co sobie myślisz -RUDZIK

I jeszcze pytania od Ani.http://aleja57blog.blogspot.com/
1.Wakacje w górach czy nad morzem-LUBIĘ TAM GDZIE GÓRY KĄPIĄ SIĘ W MORZU A TAK NAPRAWDĘ TO WSZĘDZIE . NAJWAŻNIEJSZE Z KIM.
2.Z rana kawa czy herbata- KAWA ZROBIONA PRZEZ M ,PITA Z ZAMKNIETYMI OCZAMI, DOPIERO DRUGĄ PIJĘ CZYTAJĄC BLOGA.
3.Dobra książka czy kino- I JEDNO I DRUGIE LUBIE TYLKO , JAK JA DAWNO NIE BYLAM W KINIE ....
4.Kolor, który najbardziej lubisz-napisz dlaczego -NIEBIESKI , BO MI TO LUBIENIE ODWZAJEMNIA
5.Zdecydowanie kot czy może pies? -NA TĘ CHWILE MAM KOTY ALE SIĘ NIE WZBRANIAM. MIAŁAM PSA PRZEZ 18 LAT I BYŁ NAJSŁODSZYM STWORZENIEM NA ŚWIECIE .
6.Które święta wolisz Boże Narodzenie czy Wielkanoc? -CHYBA DORASTAM DO TEGO BY SPĘDZAĆ JE POZA DOMEM ALE LUBIĘ OBA.
7.Ulubione danie wigilijne- MAKÓWKI





Uffffffffffffff. Zrobiłam to. Jestem wielka. Ciekawe czy to ktoś czyta.(A pro pos czytania ,to dziwnie jakoś się stało ,że przed porządkami wszystkie książki  mieściły się w regałach, a po porządkach ,miejsca brak. Na razie zalegują fotele ). No to ja zrobię teraz psikusa. Jeśli chcecie wziąć udział w moim candy to wybierzcie sobie przynajmniej trzy pytania z dowolnego zestawu i odpowiedzcie na nie. Innych warunków nie stawiam ,no poza wpisem pod postem oczywiście. Miałam zrobić candy z okazji pięciu piątek ,bo zauważyłam ,że na liczniku niebawem wyświetli się 55555 . Ale chyba za szybko by to poszło. Więc daję 2 tygodnie czasu czyli do 10.12.2012.Nie umieszczajcie banerków na swoich bocznych paskach ,bo potem zapominacie zdjąć i wiszą i wiszą i chętni się wciąż zgłaszają. Przykro mi ,ale to już będzie ostatnia emaliowana rozdawajka( chyba ,że coś się wykluje )a potem to już Was będę uszczęśliwiać swoim rękodziełem czyli niekończącymi się szalikami albo asymetrycznymi haftami ,albo coś zmaluję .Katarzyna sugerowała ,żebym wystawiła swój sekretarzyk. No niestety Kasiu, muszę Cię zmartwić . Znalazł on ,póki co swoje miejsce ,chociaż przyznam ,że wszystko jeszcze jest tak jakby tymczasowo.Długo oswajam się z nowymi miejscami dlastarych rzeczy.

 Ale do rzeczy. Candy -to tym razem kawał blachy. No a co można z taką blachą począć? Ano można sobie babcine nalewki i cedzaki powiesić (tych nie mam w zestawie ,bo zbyt obita emalia), albo ziółka przewiesić albo sznurki cebulki. Na pewno coś wymyślicie.





 No i tyle. Teraz to możecie mysleć nad odpowiedziami a ja sobie poczytam co tam ostatnio u Was się działo. U mnie tradycyjnie już -weekendowa migrena

Doranmo zasiądź :-)

poniedziałek, 19 listopada 2012

Idy listopadowe

Dziś już nie ma słoneczka.  I może lepiej ,bo mnie nie korci ,żeby wyjść na ogród (ile tam jeszcze roboty!!!!!)Dwa dni przeleżałam plackiem w łóżku .Laptop był moim towarzyszem niedoli ale szczerze powiedziawszy nie mogłam zbyt dużo czytać ,bo głowa mi pękała i oczy łzawiły. Wzięłam "toto'' na poty i przyznam ,że dość skutecznie pozbyłam się najgorszego . Trochę osłabiona jeszcze ale wydaje mi się ,że gorzej już nie powinno być tylko lepiej. Teraz muszę uważać ,żeby za wcześnie nie wybiec na bosaka na taras i pamiętać ,że do kozaczków wypadałoby jakaś skarpetkę założyć. Pociechą jest to ,ze siedzę sobie tak tu w komputerowni a nie na łóżku i do okna zaglądają mi śliczne kolorowe gile .A to znaczy ,że zima

 .Przyleciało całe stadko. Ciekawe czy to te same co w ubiegłym roku? Bardzo miły widok na łysej czereśni. A ja wczoraj przeczytałam komentarz do mojego ostatniego candowego posta .Dodam ,że pisany był we wrześniu i ktoś bardzo liczy na wygraną :-). Przyznam ,że ciągle ktoś jeszcze się dopisuje .Chyba nie pousuwałyście moich banerków ,co? I co ja mam zrobić? Chyba powinnam ogłosić kolejną zabawę. Muszę tylko chwilę pomyśleć ,co i jak i pewnie to zrobię jeszcze przed świętami. Czyli można powiedzieć ,że gile to zapowiedź mojej zimowej zabawy i już chyba wiem na pewno ,że będzie na biało, no i emaliowo ,bo jakżeby inaczej. Chciałabym coś własnoręcznie wyprodukować ale byłyby to chyba tylko marchewki i buraczki :-) no i bukiety .Może kiedyś coś wymyślę. Ale póki co chciałam jeszcze wrócić wspomnieniami do ubiegłego tygodnia , kiedy to słonko pięknie przyświecało a ja cała dumna ,że taki okaz zdrowia i że paskudny krążący wokół wirus mnie nie dopadł , buszowałam po ogrodzie ,prawdzie więcej z grabiami niż z aparatem ale coś tam udało mi się uchwycić,bo naprawdę trudno się było oprzeć temu światłu.Jak to u mnie wygląda jesienią?

 Otóż liście, tony liści zgrabiam tylko ze ścieżek i trawników i pozostawiam na rabatach jako zimową pierzynkę . Zbieram je dopiero wiosną. Usuwam butwiejące części roślin i idą od razu na kompost.Niektórym przekwitłym kwiatostanom pozwalam jeszcze pozostać chwilę , póki śnieg ich nie połamie. Róże kopczykuję , gdzie się da  ziemią ,gdy nic wokół nich nie rośnie a gdy są byliny używam kory albo liści. W ubiegłym roku dawałam korę więc aby jej nie było zbyt dużo to w tym roku zastosowałam liście. Donice ,które są wielkie i nie chce mi się ich przenosić na zimę okrywam przyciętym bluszczem. Bluszcz obcinam wszędzie tam , gdzie wchodzi na ścieżki ,żeby ułatwić sobie ich odśnieżanie.

Na lawendę nakładam te paskudne plastikowe cylindry , w których rosły ogórki a na to jeszcze kładę piękne złote liście paproci. Paprocie są niezastąpione w moim ogrodzie ,bo wiosną można nimi ściółkować warzywnik a jesienią służą jako okrycie. Wracając do róż. Uwielbiam ,gdy jest już po przymrozkach i na krzewach pozostają takie jakby szklane kwiaty. Już nie przekwitną . Już takie zostaną  do czasu , kiedy to trzeba będzie okryć cały krzew ale z tym poczekam do jakiegoś pięknego grudniowego dnia. Najlepiej do tego służy szara włóknina

. Jakby ktoś nie wierzył w truskawki w listopadzie , to dowód na to ,że są i to wcale nie w szklarni lecz w donicy.W warzywniku został szczaw ,który trzeba będzie okryć jakimiś gałązkami , rzeżucha ogrodowa teraz szczególnie pikantna i kilka krzaczków botwiny ,żeby sprawdzić czy rzeczywiście zimuje w naszym klimacie.Póki co trzyma się świetnie. Nasiał się też ogórecznik ale to pewnie jego ostatnie chwile.
Ciekawa jestem jaka jest zależność w spadaniu liści z drzew ,na których jest budka dla ptaków i gdy nie ma budki. To pytanie do Megi moherowej z okazji wyróżnienia. Dodam ,że brzozy rosną tuż obok siebie i są tak samo narażone na światło , wiatr i wchodzenie na nie kotów.
No i wreszcie można zobaczyć trochę wsi z mojego tarasu ,bo liście opadły. Wolę jednak jak są
Gdy tak sobie tu siedziałam odwiedziło mnie ze dwadzieścia gili, jedna sójka i przeleciały nade mną setki gęsi w pieknych kluczach. Te niestety bardzo trudno było mi uchwycić ,bo taki klucz jest bardzo szybki. Lecą na północ , tam gdzie wody nie zamarzają . To chyba coś wróży. Szykujcie dziewczyny kożuszki.
Mam też stadko wiernych ptaszków i różę , która kwitnie bardziej lub mniej intensywnie przez cały rok. Teraz jest intensywnie.

sobota, 17 listopada 2012

Ciepełko z drewienka

Właśnie skończyłam myć podłogi na poziomie parteru. Nie macie pojęcia albo raczej macie , jaki to luksus móc biegać po domu na bosaka. Wprawdzie kurz jeszcze na wszystkim ale jak podłoga czysta i okna to w zasadzie można powiedzieć ,że jest posprzątane.

 No dobrze, tak się trochę pocieszam bo przecież wiem ,że do posprzątania to mi brakuje kilka tygodni harowania.Ale..... idzie ku dobremu. Wiem ,ze powinnam już dawno grzać ciało pod kołderką ale nie mogłam sobie odmówić przyjemności podzielenia się z Wami nowiną (przecież trwacie ze mną w tym remoncie od początku).Otóż nastapiło dziś cudowne uruchomienie systemu grzewczego i zadziałało.

Powiem ,ze byłam pełna obaw ,bo nie do ogarnięcia była dla mnie ta cała instalacja ale najważniejsze ,że jest ciepełko i to tanie ciepełko. Tanie w sensie ,że opał tani ,bo cała inwestycja niestety do najtańszych nie należy ale na pewno się zwróci. Do tej pory ogrzewaliśmy olejem i mój maż się mocno wkurzył , gdy dotarł do rachunków sprzed 10 lat , kiedy to litr oleju opałowego kosztował niewiele ponad złotówkę a obecnie sporo ponad pięć. Nie będę Wam mówić ile rocznie oleju przepalaliśmy ale słowo daję ,że można by za to kupić domek w cieplejszym klimacie. Więc nasz kominek ,który był kominkiem dekoracyjno rekreacyjnym zmienił  nie tylko sam wygląd ale i funkcje.
A posta napisałam bo jak tu nie pisać skoro mnie tak mile zachęcacie w komentarzach pod poprzednim. A teraz zrobię sobie kąpielkę i będę się grzać myślami o kominku i nim samym. Ps. Zdjęcia  to jeszcze cały rozgardiasz . Wygląda prawie identycznie jak w antykwariacie pana Łukasza .Ciekawa jestem gdzie ja to wszystko teraz upchnę bo obiecałam sobie ,ze salon odgracam i niewiele rzeczy tam wróci :-). I jeszcze dodam ,że udało mi się je(zdjęcia znaczy się ) umieścić według instrukcji z Enter . Jesteście wielkie i ja też.
ps. Dla Niezapominatki kafelek z pieca :-),jeszcze w sklepie ,jeszcze z pytaniem kupić czy nie kupić. No i kupiłam.
No i z pewnych względów skróciłam tekst . PRZEPRASZAM

piątek, 16 listopada 2012

Słodka ściągawka

Od czego by tu zacząć? Może od tego ,że boli gardełko i taka jakaś osłabiona jestem.To pewnie dlatego ,że wczoraj byłam u Uli z anielskiego a ona jakieś wirusy rozdaje .Pozazdrościłam i mam. Dlatego też tu siedzę,bo powinnam już szorować okna w salonie. Mam ich sześć taaaakich od samej ziemi tzn. od posadzki . Zazdroszczę tym co mają małe chatki z małymi okienkami. Kiedyś ludzie byli mądrzejsi .Dom miał sens . W moim sprzątanie nigdy się nie kończy. dać komuś zarobić? Hmmmm , chętnie ale....juz to przerabiałam i jakoś mi ten model nie do końca pasuje.Ale nie o tym miałam jak zwykle poszłam inną ścieżką. O czym miałam ? Zaległości to ja mam ogromne. Doskonale pamiętam co obiecałam. Miałam napisać posta o moich różach z historią, miałam zrobic plan mojego ogrodu, miałam napisać co robiłam ,jak się smażyły powidła . Ostatnio obiecałam Grażynce ,że pokażę Lizbonę moim okiem. Chciałabym też pokazać St.Petersburg , Florencję ,Tykocin ...... Miałam się pochwalić upominkami jakie dostałam ale , przy tych remontach jeszcze nie wszystkie odnalazły swoje właściwe miejsce . Miałam się pochwalić ,że u Kasi Bellingham "Na ogrodowej" są moje zdjęcia dalii niepublikowane na blogu i artykuł o vegecie według przepisu Basi z S. I jeszcze chciałam zrobić posta z wyróżnieniami i w ogóle porządek z nimi ,bo mi się trochę tego nazbierało i nic z tym nie robię. Megi mi wczoraj znowu wyróżnienie dała z uzasadnieniem ,że jeszcze nic od niej nie dostałam.Dobre i takie . Pytania zadane więc trzeba będzie odpowiedzieć, wytypować swoje wyróżnienia i zadać swoje pytania. Jestem pełna podziwu ,że tylu z wam tak łatwo to przychodzi. Ja muszę pomyśleć.Właściwie o czym jest ten post ? Miałam też o kosmetykach ,bo po ostatniej rozmowie z Dagmarą chodzi mi po głowie ,żeby sobie kremy robić samodzielnie. I o zapachach oczywiście ,bo ja nosa mam dużego i wrażliwego no i te buteleczki z warszawskiej fabryki woni . Ale to nie dzisiaj. Wyjątkowo dziś zaczęłam , bo piszę tekst a potem będę umieszczać zdjęcia. A może zrobić posta bez zdjęcia skoro odkryłam ,że tekst wcale nie musi być podpisem pod zdjęciem ? Tylko ,że nie mam aż tak fajnego tekstu ,żeby post był atrakcyjny bez zdjęcia. Tu wymieniłam kilka blogów , które uwielbiam ale .....wykasowałam ten tekst. Trwajcie w niewiedzy :-). U jednej z dziewczyn( teraz już wiem ,że to Niezapominatka) ostatnio trafiłam na pomysł , co zrobić ze starymi przepisami .Ona je oprawiła w ramki, każdy oddzielnie. Przyznam ,że mnie już od dawna chodził po głowie podobny plan. Tych przepisów mam całe mnóstwo. Jedne pisałam sama , inne od kogoś dostałam. Niektóre ,kompletnie nic mi nie mówią ani od kogo ani na co właściwie są . Niemniej jednak nie potrafię ich się pozbyć i sobie leżą w ikeowskim pudełku razem z kucharskimi książkami. Czasami jakiegoś potrzebuję i wtedy jest przegrzebywanie wszystkiego. Przyznam,że niekiedy przepis jest mi nieodzowny. Są takie przepisy ,których używam od wieków i nie potrafię ich sobie zapamiętać. To tak jak z numerem własnego telefonu- nie znam go chociaż inne liczby zapamiętuje bez większych trudności.Na przykład bardzo prosty przepis na faworki , muszę mieć gdy je robię bo pomylę jak nic ilość jajek i mąki i za skarby nie wyjdą. Bez receptury też potrafię różne rzeczy robić ale zazwyczaj za każdym razem wychodzi coś innego. Tak więc postanowiłam zrobić sobie podręczną sciągawkę w kuchni i umieściłam w ramce te przepisy , z których rzeczywiście korzystam . Niektóre pisane moją ręką ale prawie 30 lat temu ,tak jak przepis na makowca z bakaliami i jabłkami . Pierwszy raz robiłam go na 18 urodziny mojej przyjaciółki. Przepis dostałam od siostry i zapisałam sobie na kartce pewnej książki kucharskiej, która po wielu latach użytkowania rozsypała się i znalezienie w niej czegokolwiek graniczy z cudem. Jest też przepis na ciasto biszkoptowe z owocami mojej mamy pisany jej ręką. Wszystkie je łączy to ,że są słodkie chociaż ja zazwyczaj cukru daję o wiele mniej niż jest w recepcie. Ramka jest z ubiegłego wieku .Już wtedy miałam słabość do bieli. Pierwotnie była w nią oprawiona reprodukcja "Maków " Moneta.Była mocno pokiereszowana więc ją pomalowałam ale nie do końca wiem czy dobrze zrobiłam.Przedwczoraj odebrałam szybkę a wieczorem oprawiłam. Wczoraj rano doszedł do mnie z kuchni gromki śmiech mojego M. Po prostu go to rozbawiło . Mnie też podoba się zamieszczony w kolażu tekst następującej treści :Napisałam jeszcze dwa inne przepisy na ciasteczka świąteczne i migdałowe .Te przepisy są godne uwagi a ciasteczka pyszne .Smacznego!Ewa W.... . No i myślę kto to jest ta Ewa W . I jak tu zapamiętać przepis jak się nawet człowieka nie pamięta.                                     Ps. Zdjęcia oczywiście poszły przed tekstem i nie potrafię ich ustawić tam gdzie bym chciała. Pomocy!!!. Ps.2 Post wyszedł o przepisach a miało być chyba o wczorajszym pięknym dniu i o tym co się dzieje w ogrodzie. I znowu mam kolejną zaległośc. Jest na to jakiś sposób?

środa, 14 listopada 2012

Dzień w skrócie

Z dedykacją dla Hannah ,żeby się nie martwiła. Wszystko jest dobrze, tylko trochę dzień krótki i wszystko w biegu. Flaga jeszcze powiewa ale to chyba nie grzech. Dodaje światu trochę kolorów ,bo powoli zaczyna ich w naturze brakować. Kapusty w skrzynkach mają się nieźle i chociaż już mam pomysł co by tam zmienić , to póki co niech będzie jak jest. Czasu brak. Podłoga w kuchni lśni co widać po odbijających się w niej doniczkach z ziołami.Ale niech to nikogo nie zmyli- remonty trwają. Odnalazłam w tym całym bałaganie moje skarby tzn, maleńkie buteleczki z fabryki zapachów. Jak będę miała więcej czasu to je przedstawię bliżej. Są w nich zamknięte zapachy jeszcze sprzed wojny. Inne są puste ale mam na nie pomysł. Może do świąt mi się uda zrealizować. Sarki już nie kicha ale ciągle ma zakaz wychodzenia .Próbuje mnie uwieść swoim słodkim spojrzeniem . Nic z tego kotek. Katarek koci to nie byle katarek. To poważna choroba. Dzbanki ciągle się całują i też mi się zachciewa jak tak na nie patrzę. Najmilszy akcent dzisiejszego dnia - przesyłka z Italii. Małgosiu u mnie w kuchni dzięki Tobie przenoszę się w czasie w rok 2013 i zwiedzam Wasz kościółek .Dlaczego nie poszliśmy na tę mszę wtedy ? Zadaję sobie to pytanie od sierpnia. Tak ,że wszystko gra Hanuś. Słoneczne całuski dzisiejszego dnia dla wszystkich.