sobota, 29 marca 2014

Jedziemy . Jedziecie?



Rumunia to piekny kraj o czym pisałam po ubiegłorocznej wycieczce tutaj i po jeszcze wcześniejszej tutaj   . Zabrakło wtedy sprawozdania z odwiedzin w wioskach założonych i zamieszkanych w większości przez Polaków. Skąd oni  się tam wzięli ? Otóż główna fala przybyszów z Polski przypada na wiek osiemnasty. Wtedy to w  okolicach miasta Suczawa odkryto złoża soli i dlatego też górnicy z naszych kopalni soli w Bochni i Wieliczce dostali misję zbudowania tam kopalni. Przypomnę ,że trudno tu mówić o emigracji ,skoro wszystko odbywało się w ramach jednego państwa jakim było Cesarstwo . Tak więc Polacy zaczęli osiedlać się tam wraz z rodzinami a z czasem , gdy było ich już naprawdę sporo, poprosili Cesarza o możliwość  otrzymania gruntów na własność i po jakimś czasie takowe otrzymali. Mogli zabudować obszar  w dolinie rzeki Sołaniec. Są to tereny górzyste , z małą ilością pól ornych więc rolnictwo słabo się rozwinęło , zresztą większość miała pracę w kopalni. Wszystko się zmieniło w momencie , gdy wydobycie się skończyło a przynajmniej w dużym stopniu ograniczyło . Mieszkańcy polskich wiosek musieli szukać pracy w miastach  i tym sposobem wioski , z powodu braku inwestycji ,zachowały swój niepowtarzalny charakter. Takie widoki u nas to chyba już tylko w Bieszczadach no i może na Podlasiu. Porozmawiałam sobie z nimi trochę. Są bardzo otwarci, Świetnie orientują się co się dzieje w kraju, utrzymują kontakty z rodzinami, kształcą dzieci , które często już nie wracają.Zapytałam jedną z pań , która mówiła piękną polszczyzną ,kiedy wyjechała z kraju a ona mi na to ,że ona tutaj się urodziła a w Polsce nigdy nie była..... Długo by można pisać i o tych miejscach, i o tych ludziach, i o wrażeniach ale ja dziś piszę tego posta nie przypadkowo. Otóż sporo z Was wyrażało ochotę wyjazdu do Rumunii. Przyznam ,że plany na ten rok były inne i był to Krym. Z wiadomych powodów Krymu w tym roku nie odwiedzimy, dlatego postanowiliśmy kontynuować zwiedzanie Rumunii. Niestety wsi polskich już w planie nie będzie ale będzie dużo innych rozmaitych atrakcji. A teraz przytoczę co na temat naszego tegorocznego wyjazdu mówi nasz przewodnik

"...W tym roku pojedziemy na południe Rumunii, zobaczymy Deltę Dunaju (całodniowy rejs z Tulczy do Sulimy gdzie Dunaj wpływa do morza), będziemy w bardzo magicznych miejscach w Dobrudży (Babadag, Konstanca). Zobaczymy także bez pośpiechu Bukareszt który po latach zastoju jest miejscem w Europie które naprawdę trzeba poznać. Będziemy tez w Karpatach Wschodnich (Bucegi, Fagarasz) w bajkowej rezydencji królów rumuńskich (Sinaia), w pierwszej stolicy Hospodarstwa Wołoskiego (Curtea de Arges), przejedziemy całą trasę transfogaraską. Dwa dni spędzimy w saskim Braszowie, pięknej starówce położonej bezpośrednio w Karpatach, będziemy na zamku Drakuli w Branie oraz tam gdzie się urodził (Sighisoara) i gdzie został pochowany (bardzo "niszowy" bo położony na wyspie monastyr Snagov). Poszukamy także śladów Krzyżaków w Sidemiogrodzie (Prejmer, Feldioara), odwiedzimy księcia Walii Karola w Viscri. Cały spokojny dzień spędzimy w Rimetea na degustacjach wina i palinki, dla chętnych wycieczka w góry a na koniec kilkugodzinna spokojna degustacja wszystkich win tokajskich w tradycyjnej piwniczece w Tolcsva oraz nocleg w prestiżowym hotelu w Mad (historycznej kurii a więc dworze węgierskim). 
Jednym słowem będzie dobrze :) ...."



Też uważam ,że będzie dobrze. Dodam jeszcze ,że wycieczka odbędzie się w dniach od 1 do 11 sierpnia 2014 roku a opłata wynosi 1600zł. Jeśli kogoś z Was interesuje więcej szczegółów to cały program wycieczki mogę przesłać drogą mailową. Ilość miejsc ograniczona bo jadą przyjaciele i przyjaciele przyjaciół ale kilka osób na pewno jeszcze mogłoby pojechać.

 
































 Pan Eugeniusz mile nas ugościł naleweczkami i przepisem na nalewkę farmaceuty. Wszystko leczy. No i chciał mnie swatać z ojcem miejscowego posła. Ponoć krowy ma i pole. Wydało się jednak ,że mam męża.

 A tu idziemy po "Aleksanderstrase". Ponoć ,gdy A.Kwaśniewski był prezydentem , odwiedził polskie wsie na Bukowinie i musiano go nosić na rękach ,żeby sobie lakierków nie zniszczył w błocie. Obiecał mieszkańcom ,że im tę drogę załatwi. I załatwił , co nas kosztowało darowanie długu Rumunom zaciągniętego jeszcze przez Causescu. O Kwaśniewskim pewnie niedługo już nikt nie będzie pamiętał ale Aleksanderstrase pewnie zostanie na zawsze solidna z płyt betonowych.


  Oni też lubią emalię a w supermarkecie w Suczawie chochle ( z logo naszej emalii), które u nas kosztują 40 zł , tam były po 4zł. Po powrocie zapytałam w firmowym sklepie jak to możliwe. Na to mi odpowiedziano ,że wzięliby w tej cenie każdą ilość. dziwne.





 Obecnie sporo polaków pracuje przy wycince drzew.






 A ten pan zapytał czy się czasem nie zgubiłam ,bo jakbym się zgubiła to on chętnie mnie przygarnie na nocleg. No i też miał krowę .





 Widok biało czerwonej ciągle mnie wzrusza zwłaszcza , gdy daleko od domu.




 A ten pan zapytał , po co mi taki duży aparat . No to mu nim cykłam i pokazałam. Chyba się zdziwił.








Pozwalam sobie jeszcze na koniec wkleić film z serii kulinarnej Roberta Makłowicza , który nakręcony został  w Rimetei czyli tam , gdzie będziemy spędzać dzień z noclegiem. Być może poznacie tę wioskę na moich zdjęciach z pierwszej wyprawy.W filmie pojawia się również nasz przewodnik. :-)  http://vod.tvp.pl/audycje/kulinaria/maklowicz-w-podrozy/wideo/rumunia-u-szeklerow/8805450