poniedziałek, 7 grudnia 2015

w oczekiwaniu na biel

 Biel o tej porze roku jest jak najbardziej wskazana a tu ciągle jej jak na lekarstwo. Szarości są ciągle w modzie ale ja na wszech obecnie i długo panującą szarość nie reaguję dobrze. Jedyne co może mi w takich sytuacjach uratować życie to kolorowe plamki. Dlatego staram się mieć pod okiem zawsze coś energetyzującego. Kolor drewna do kominka, żółte aksamitki na gęsich szyjkach, soczyście zielony klosz lampy czy też rumiane jabłuszka . Gdy przybędzie upragniona biel w dużych ilościach ,kolorki cieszyć będą tym bardziej.


Coraz więcej czasu spędzam już w domu bo dzień zrobił się potwornie krótki ale szczerze mówiąc to jeszcze nie zakończyłam sezonu ogrodniczego. Liście niestety nie zewsząd sprzątnięte , poplon nie przekopany , róże nie wszystkie w kopcach. naprawdę prac jest co niemiara i jak tak dalej będzie z pogodą to pewnie będę sobie wymyślać coraz to więcej rzeczy do zrobienia. Gdzie te czasy, gdy we wrześniu zamykało się ogród na cztery spusty i powracało się do niego dopiero w kwietniu? To nie to ,że nie cieszy mnie ciepełko ,tylko odpocząć nie za bardzo jest kiedy. Ocieplenie klimatu ma plusy i minusy oczywiście. Plusem na przykład jest to ,że ciągle jeszcze kwitną mi chryzantemki w donicach, sadzone przed świętem zmarłych.Kilka mroźnych nocy ,które w tym okresie się przyplątały , przeżyły okryte włókniną a teraz , gdy jest na plusie ,ciągle cieszą oko wesołymi kolorami. Trochę dziwnie wyglądają w zestawieniu z sankami ale przecież grudzień , to czas na sanki jak najbardziej właściwy. Dziwnie też zapewne wyglądają kwitnące szaboty . Wykopałam kilka sztuk tych z rabaty i umieściłam w doniczkach. Początkowo siedziały sobie w mojej szafoszklarni a teraz przeniosłam do domu i pachną goździkami czyli zapachem również absolutnie grudniowym. No i powrócił sezon na brukselkę. W tym roku nie mam swojej bo zapomniałam ale kupuję na targu dając wiarę,że ekologiczna. Dawno też już rozpoczęłam sezon na dokarmianie ptaków ,bo najnormalniej zaczęły się upominać stukając w okno sypialni. Mają więc póki co ziarna słonecznika i kawałki słoninki ale mam w planie poczynienie takich kolorowych karmników, jakie zrobiła Kasia .http://katarzynabellingham.blogspot.com/2015/12/swiatecznie-w-naszym-ogrodzie-z-maja.html  No i na koniec wspomnę jeszcze o mojej robótce ręcznej. Zainspirowana pomysłem z sieci postanowiłam zrobić sobie taką świecigełkową choinkę na batyście. Jeszcze tylko trochę podopieszczam i chyba dam biała (jednak ) ramę. Nie wiem czy nie będzie to moja główna choinka w tym roku bo jakoś tak na razie nie jestem przekonana do kupowania drzewka. Jednak nie zarzekam się. Już wiele razy miałam tego typu myśli a potem ulegałam zieleninie i zapachowi jaki ze sobą wnosi w świąteczny dom.