Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bukiety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bukiety. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 maja 2013

Wisi mi


Buteleczki wygrzebałam w jakimś pudełku z innymi drobiazgami w sklepie na Limanowskiego u Pana Łukasza. Niestety , sklepu już nie ma . Pana Ł ostatnio spotkałam na starociach i oświadczył ,ze emigruje. Tak bywa. Wracając do buteleczek , zastanawialiśmy się wspólnie z właścicielem sklepu do czego mogłyby służyć. Najbardziej przypadł mi do gustu pomysł ,żeby wdmuchiwać w nie swoje marzenia . Niestety nie miały koreczków więc trzeba by je wieszać do góry nogami tzn. denkiem chociaż nie wiem czy marzenia są cięższe czy lżejsze od powietrza. Pewnie bywają te lżejszej i cięższej kategorii  więc nie zaryzykowałam i marzeń tam nie pochowałam. Mam bezpieczniejszą przechowalnię. Pomysł z zastosowaniem ich jako mini wazoników przyszedł mi dość bezboleśnie.Ale musiały swoje odczekać , jak to wszystko u mnie. W międzyczasie udało mi się też dokupić do nich pasujące koreczki( naprawdę malusie). Buteleczki mają pojemność jak na moje oko 3 mililitry i pochodzą z warszawskiego Laboratorium Syntezy Organicznej inżynierów Maya i Malinowskiego. Niektóre posiadają urwane korki i nie zostały przeze mnie otwarte . Może tam tkwią czyjeś marzenia , więc nie tykam. Niektóre  jednak otworzyłam i zawartość a właściwie jej widoczne w postaci zabrudzenia resztki pachną po dziś dzień fiołkami bądź goździkami. Od dziś kilka z nich pachnie konwaliami ,bo właśnie zakwitły te pierwsze z południowego zbocza. Zadyndał najpierw jeden , potem dwa , trzy i ostatecznie pięć. Mogłabym tak jeszcze więcej ale ....trochę mi się znudziło tym bardziej ,że trzeba było powiesić jeszcze inne rzeczy.






Na sobotnim targu staroci upolowałam oryginalny śląski druciany wieszaczek w kształcie serca. Serce mi do niego zapukało od pierwszego wejrzenia i nawet nie targując się nabyłam. Już widziałam jego rolę . Oczywiście pierwsze pęczki oregano i melisy już sobie wiszą a do tego serce z bukszpanu dla towarzystwa.


Zawisły też kwiaty na jesionie a to po to ,żeby odwrócić moją uwagę od prawdziwych kwiatów tego drzewa, których w tym roku jest zatrzęsienie , co wróży nieustanne śmiecenie przez kilka kolejnych sezonów. Staram się o tym nie rozmyślać.



Latarnia przy stodole jedna szczęśliwie wisi a druga niech się póki co cieszy ,że ją postawiłam bo się zerwała i tak leżała aż się ulitowałam .Zawiśnie ale trzeba wywiercić dziurkę a tego mocno się obawiam ,bo mur ledwo się trzyma.
No i wreszcie zawisły koronki wyprane i wykrochmalone . Oj będzie roboty przy prasowaniu ale na razie mi to wisi  :-)


sobota, 27 kwietnia 2013

Kolorowo

Nie myślałam ,że tej wiosny to powiem ale jednak : zrobiło się gorąco. Dziś termometr pokazywał 28 na plusie. Nie będę narzekała ale no wiecie , rozumiecie- przyroda ogłupiała. Wszystko śmiga w przyspieszonym tempie. Jestem pewna ,że rano będzie już kwitła czereśnia i mirabelka . Mam otwarte okno i słyszę jak paki strzelają. Nie napisze dziś za dużo, bo powklejałam za dużo zdjęć bez ładu i składu i wyczerpał się mój limit siedzenia przed ekranem. Mogłabym napisać coś jutro ale jutro na pewno nie będę miała czasu , w niedzielę pewnie też nie za bardzo a w poniedziałek okaże się , ze te fotki już mocno przeterminowane. Tak wiec pozwolę Wam dziś nacieszyć oczy kolorami , które wreszcie są .A następnym razem to chyba pójdziemy już do warzywnika ,bo też się tam zaczęło dziać. Teraz tylko trochę deszczu poproszę. Może nawet padać tylko nad moim ogrodem ,jeśli Wam deszcz nie w smak.