Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wokół nas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wokół nas. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 czerwca 2012

makowe panienki, bławatkowi chłopcy

Czy jest ktoś , kto nie lubi takiego widoku? No może tylko ,rolnik na którego polu takie cuda wyrosły. Ja otoczyłabym takie zjawisko ochroną , bo to coraz rzadszy obrazek w naszym krajobrazie.

niedziela, 20 maja 2012

kochane słoneczko

Lubicie wstać wczesnym rankiem ? Ja tak , ale tylko latem. Zresztą nie mam za bardzo innego wyjścia. Po pierwsze ptaki .Zaczynają dość wcześnie .Sosna jest ich ulubionym drzewem jakby w okolicy innych nie było. Ale może to i lepiej , bo raźniej wstawać ze świadomością ,że ktoś już nie śpi. A spać się nie da gdyż moje sypialniane okno ściąga promienie wschodzącego słońca prosto na moje łóżko.Wiem ,że są takie wynalazki , jak rolety ,żaluzje ,zasłony ale za nic w świecie ich nie użyję(o tym dlaczego może napiszę w jakiś innym poście) , wolę już budzić się o 4 rano . Latem . Bo zimą słońce szczęśliwie wschodzi w takim miejscu , z którego w żaden sposób zbudzić mnie nie jest w stanie. Gdy już się wstanie , to trzeba coś zrobić . Najlepiej wybrać się na łąkę i wykorzystać to najlepsze światło do fotografowania. Tak też dziś uczyniłam.
A bawiłyście się kiedyś  w spiralki z mleczy? Właśnie przypomniałam sobie jak z koleżankami całe przerwy międzylekcyjne spędzałyśmy na szkolnym podwórku próbując wyczarować najładniejszego kręciołka. Potem oczywiście poplamione sokiem mniszka ręce i bluzki. Koszmar dla mamy . Nie było vanisha.
Owady też wcześnie zaczynają dzionek
Warto wstać wczesnym rankiem. LATEM

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Kiedyś przed laty posadziłam przy furtce dwie magnolie jako swoiste anioły stróże. Miały być białe i są i miały być tej samej odmiany i nie są. Tak to czasem bywa , nawet jak się kupuje w miejscu co by człowiek takich niespodzianek się nie spodziewał. Jedna rośnie bardziej "przysadziście", jej gałązki wręcz potrafią się płożyć po ziemi , jest gęsta i ma bardzo dużo kwiecia w pąkach będących lekko różowymi a potem zmieniającymi barwę w czystą biel. Jest piękna.
Druga ma dostojniejszy pokrój , rośnie bardziej w górę i nie zagęszcza się tak bardzo i kwiatów ma mniej , za to w kolorze świeżej śmietany ale w sumie też biała na upartego. Jest piękna. Myślę ,że koleżanki magnolie są w sporze o prym pierwszeństwa w byciu naj.

Co kot na to ?
Kot mruczy ,że ta. No nie wiem ale i tak sama sporu nie rozstrzygnę i zapewne mało który wielbiciel tych krzewów jest w stanie stwierdzić ,że ta czy tamta.
Wchodząc za furtkę taki oto dostrzeżemy widoczek. pewnie nie powinnam się tym chwalić ale tak niewzorowo wygląda we fragmentach mój trawnik.
Dwa lata temu nie przeżył eksperymentu trzydniowego pozostawienia go bez opieki podczas upalnego lata i wyłysiał tu i tam . Zaraz to wykorzystały najbardziej ekspansyjne rośliny mojego ogrodu i teraz mam dylemat czy to wyplewiać zanim zacznie się dalej rozsiewać czy zostawić taką kolorową łąkę a może nawet pójść dalej i wyplewić te pozostałości trawy?
Dodaj napis
Fiołki też się załapały z kuzynostwem
A tym to już absolutnie nie powinnam się chwalić ale mniszek mnie zadziwia ogromnie bo na trawniku bardzo chętnie a na łące za nic go nie uświadczę. Niemniej jednak nie pozwoliłam sięmu tu na stałe zadomowić. Miodu mniszkowego nie będzie a przynajmniej nie z mojego trawnika.
Żeby nie było ,że w ogóle nie panuję nad tym co mi gdzie rośnie  to pokazuję ,że bratki posadzone do donic dalej tam są .
Nie rozpanoszyły się chociażnie miałabym nic przeciwko temu.
Tulipany rosną tylko i wyłącznie tam , gdzie im nakażę a nawet czasem i tam nie chcą za bardzo
Dodaj napis
Lilie są bardzo ułożone. Ich potomstwo zwykle się zbytnio nie oddala od rodzica dlatego można mieć pod kontrolą .
Czosnki do opanowania tylko dlatego ,że zabieram im kwiatostany i nasiona rozsiewam w wyznaczonym do tego miejscu. Inaczej byłoby nieszczęście.
Teraz wrócimy do tych nieokiełzanych czyli na łąkę.Żonkile stanowią granicę między ogrodem , nad którym staram się jakoś panować a nad dzikością zupełną zakłóconą tylko pokosami. Narcyzy jakoś tolerują towarzystwo podagrycznika. raz na jakiś czas je od niego uwalniam ale bez przesady. Lubię podagrycznik za jego żywotność, dziwny zapach , kwiatostany , na które zlatują się  motyle . Szkoda ,że to chwast choć przyznam ,że spotkałam kiedyś jego ozdobną formę pstrolistną ponoć mniej  zachwaszczającą.Niemniej jednak nie nabyłam.
Moja łąka jest położona na zboczu i ma różne warunki i glebowe i świetlne dlatego dość zróżnicowaną roślinność. Np. pierwiosnki wolą tam gdzie wilgotniej i żyźniej.
Gwiazdnica w sumie rośnie wszędzie ale tam gdzie ma trochę próchnicy jest bardziej dorodna.
Przy okazji tej rośliny przypomniała mi się historyjka , jak to moja teściowa kilka lat do tyłu ,zaczynając swoją przygodę z ogrodem (ponoć pod moim wpływem jak i z powodu przejścia na emeryturę) nie mogła mi się nachwalić jaką to piękną roślinę nabyła ale nie wie co to i chciałaby bardzo ,żebym ją odwiedziła i popatrzyła "fachowym " okiem bo zupełnie nie wie jak ją pielęgnować  ale póki co to  codziennie podlewa i nawozu jej dała najlepszego i osłania od wiatru , przymrozku i wszelkich kataklizmów. Powiem ,że ciekawość moja była wielka więc pojechałam na miejsce i myślałam ,że umrę ze śmiechu bo okazało się,że moja teściowa z taką pasją uprawia właśnie gwiazdnicę , największego chwaściora całego naszego globu bo ponoć rośnie na wszystkich kontynentach . Fakt ,że potrafi kwitnąc nawet w styczniu a gdy ma bardzo ubogą glebę to zakwita i wydaje nasiona , mając nie więcej, niż dwa listki. Ale nie można jej odmówić urody , gdy rośnie na obfitym w składniki pokarmowe  i wilgotnym podłożu . Może wtedy sprawiać wrażenie jakiegoś szlachetnego poduszkowca.
Zimowity nie rosły tu od zawsze . Usiłuję  je zaaklimatyzować.Kiedyś porastały okoliczne łąki ale odkąd ludzie ich nie koszą to nie wiadomo co tam w tej gęstwinie jeszcze jest. Pamiętam  jesienny widok wykoszonych pagórków porośniętych łanami lila kwiatków do złudzenia przypominających krokusy. U mnie na razie kilka kępek i czekam aż się namnożą.
Gęsiówka czyli  rzeżusznik rośnie w miejscach najsuchszych . Bardzo lubię jej delikatną woń i robię malutkie bukieciki do sypialni. Może jutro już jej będzie za tyle ,żeby sobie zerwać.
Pozostanę jeszcze przy ekspansywnych chociaż niekoniecznie dzikich. Miesięcznica znana jako "srebrniki judasza" jest szaloną rośliną i nawet jak się te srebrniki precyzyjnie zbiera , to i tak zawsze jakieś nasiona gdzieś się zapodzieją i w sumie mam ją zawsze chociaż staram się ograniczać . Widziałam kiedyś całe pole miesięcznicy i powiem ,że wyglądało zachwycająco , niemniej jednak nie mogę pozwolić na to aby mieć samą miesięcznicę w ogrodzie. Jest dwuletnia czyli łatwiej jest opanować jej rozmnażanie a ponadto siewki są dość okazałe.Uwielbiają je ślimaki więc czasem warto ją mieć choćby na pożarcie i aby odwrócić uwagę szkodników od sałaty.
Cebulicę zaliczam do ekspansywnych , bo nasiewa się okrutnie, a sieweczki ma jak cieniutkie włoski a poza tym jak tu tępić coś tak pięknego. Nie mam jej łanów tylko dlatego ,że wiele siewek niechcący się niszczy . Staram się zbierać nasiona i wysiewać tam , gdzie mogą rosnąć spokojnie ale czasem po prostu nie zdążę.
Glistnik to z kolei roślina , którą ja kiedyś potraktowałam jak moja teściowa gwiazdnicę.  Uwielbiam ją choć mówi się ,że jest to roślina stanowisk ruderalnych i wskazuje na dużą zawartość azotu w glebie. Cokolwiek to znaczy , to cieszę się,że nie udało mi się go wytępić zupełnie ale też ,że nie zdominował mojego ozdobnego.
Nie mogę pominąć pokrzywy. U mnie ma swoje miejsce. Wabi motyle , czasem użyję jej w celach kosmetycznych (płukanie włosów) , no i oczywiście gnojówka z pokrzywy . właśnie przyszedł ten czas kiedy można ją zacząć robić. Zalać młode pokrzywy wodą i pozostawić w zacienionym miejscu pod przykryciem na ok. 2 tygodnie. Później tylko poddać dziesięciokrotnemu rozcieńczeniu i podlewać rośliny dla ich zdrowia i prawidłowego wzrostu. Można tak całe lato ale starać się używać młodych niekwitnących pędów. Pokrzywie należy się zdecydowanie osobny post.
Osobny post należy się też mięcie . Tutaj tylko napiszę o jej niczymniepohamowanymwzroście. U mnie ma ona ograniczone poletko o powierzchni około 3 metrów kwadratowych i absolutnie nie chce się z tym ograniczeniem pogodzić. Nie rozrasta siętylko w kierunku gdzie ogranicza ją gruba stalowa blacha wkopana na około metr głębokości. Reszta nie jest żadną przeszkodą.Przerasta kamienie , bruk. Walczę z nią zaciekle choć wiem ,że i tak w połowie lata będzie wszędzie. Zapach kocham i wszystko jej wybaczam
Dodaj napis