| Wiecie, bardzo mnie dziś duża przykrość spotkała , bo siedziałam nad tym postem od późnego popołudnia. najpierw miałam problem ze zdjęciami, bo mi się ustawiały w dowolnej kolejności i nie mogłam dać im rady . jak już mi się udało to opanować , przeniosłam się na laptopa ,żeby mieć na oku rodzinkę ,chociaż laptopa nie lubię używać . No to się zemścił. Po naciśnięciu przeze mnie przypadkiem jakiegoś klawisza , zniknęło mi wszystko , oprócz tytułu. A powiem ,że przyłożyłam się tym razem naprawdę starannie . Tytuł został i postanowiłam go już nie zmieniał ale w zasadzie cała zieleń zniknęła a była to rzecz dotycząca pokrzywy a to przecież głównie chlorofil . Więc zielonego tylko trochę.Nie będzie też już dziś wątku ruskiego bo był bardzo obszerny i zdjęciowo i tekstowo ale o tym wspomnę jeszcze w miejscu , gdzie miał być . W zasadzie już mi się w ogóle po tym wydarzeniu nic nie chciało robić na blogu ale chciałam ,żeby chociaż biało czerwono zostało , no bo kiedy jak nie dziś? Wątek zielony zrobię przy najbliższej okazji. wątek ruski może też. Wątek angielski zostawiam bo to zaledwie dwa zdjęcia i jedno zdanie .Śmiesznie tak , bo mam wrażenie ,że się będę trochę powtarzała a nie przepadam akurat za tym i u siebie i u innych ale powtarzam się w sumie tylko sama przed soba wiec jakoś to przeboleję .Na dodatek nigdy nie uczyłam się niczego na pamięć , nawet wiersze mówiłam swoim zdaniem więc może nie będę nudna sama dla siebie przynajmniej :-). mam nadzieję też , że nie uda mi się drugi raz strzelić w tego klawisza. Nie wiem który to i w tym chyba największy problem. "Nie wiedzieć , to żyć w zagrożeniu " jak to ktoś mądry powiedział. No więc avanti .Flaga mi wyszła włoska przez tę zieleń a zielono stąd ,że faktycznie jest wokół bardzo zielono a z Włoszki chyba mam sporo a jak nie mam to przynajmniej chciałabym mieć. Z tymi flagami polską i włoską to jest tak ,że różnią się tylko tym dodatkowym zielonym paskiem we włoskiej. No i będąc w Italii podczas ich jakiegoś święta narodowego spotkała mnie taka przyjemność ,że miałam wrażenie iż na mój przyjazd całe miasteczko się wystroiło w polskie barwy narodowe. Niestety, prawda była inna. otóż , ta zieleń we włoskiej fladze starannie się okręciła pod wpływem powiewu wiatru wokół patyczków i został tylko biało czerwony. Niemniej jednak czułam się tam dobrze chociaż akurat tam to ja się czuję dobrze nawet jak wisi cokolwiek albo jak zupełnie nic nie wisi. po prostu tam to może wszystko zwisać ,bo tam to przeważnie jest luzik , wakacje , słoneczko ,wineczko i śpiew (oczywiście w wykonaniu włoskich gwiazd estrady). Ale zupełnie wyszłam z tematu . bo miałam pisać ,że nazwałam mojego manekina Mańką . Mnie się podoba .I postanowiłam Mańce przyodziać jej rozdartą pierś .Mańce się chyba spodobało ,bo nie protestowała. A ja niewystrojona wzięłam się za zielone czyli zrobiłam to , co już dawno powinnam zrobić , mianowicie przycięłam mirta.I tu w wersji oryginalnej było sporo szczegółów o mircie ale sobie teraz odpuszczam .Zdjęcia nie ma bo wygląda po tym zabiegu żałośnie . Za to mogłam sobie zrobić aż dwa wianki i to mnie wprowadziło w dobry nastrój , który w zasadzie trwał tego dnia do wspomnianej już przeze mnie wcześniej chwili zwanej w późniejszej treści "klawiszem". |