Coś się pokićkało z bloggerem ,bo nie pokazuje mi waszych nowych wpisów. Ciekawa
Tak sobie przejrzałam dziś moje ostatnio robione zdjęcia i okazuje się ,że mam ogromne zaległości w pokazywaniu tego co u mnie się działo. Nie wiem czy jeszcze kiedyś zdołam to nadrobić. A był i ogród i przetwory i kuchcenie i wyjazdy i nawet o mało co nie porwałam się na zakup starej szkoły na Warmii . Może kiedyś ,gdy czas pozwoli wrócę do tematów a dziś tylko grudniowe migawki. Ubiegła niedziela równie słoneczna jak dzisiejsza ale jakaż jeszcze inna . Jeszcze ostatnie róże dokwitały w ogrodzie , jeszcze lawenda w skrzynkach , jeszcze jakby nie grudzień.
I dziś , z lekką pokrywą śnieżną , z zamarzniętymi kapustami i kiciami , które nie mogą się zdecydować czy są piecuszkami czy wolą pohasać po rześkim powietrzu. A ja jak zwykle robię za odźwierną .
A co robię, to się zorientujecie zapewne po zdjęciach. Miedzy innymi przemalowuję z rubinów na biele i szarości w założeniu, które okazały się błękitami.
Robię też sesje wiankom świątecznym wykonanym przez moją koleżankę . Prawdopodobnie zdjęcia będzie można spotkać na allegro :-) No więc robię jakąś tam karierę.
Ponieważ moje tegoroczne świąteczne dekoracje są pod wielkim znakiem zapytania ,bo nie wiem czy wreszcie podejmę decyzję co to ma być. Póki co ,wygrzebałam archiwalne zdjęcia z roku 2008. O blogach wtedy nie miałam zielonego pojęcia więc zdjęcia są absolutnie nieblogowe . Na dodatek robione moją nową nabytą idiotencamerą więc są rozpaczliwie fatalne ale z dekoracjami to ja wtedy zaszalałam. Choinka w domu była zrobiona z miesięcznicy ozdobiona tylko mrygającymi białymi światełkami. Do lamp były podwieszone świerkowe wianki ozdobione kryształkami a główna choinka stała na tarasie i była ubrana w bombki .Musiałam być chora na umyślę ,żeby tak marznąć . No a może wystarczyło, że byłam trochę młodsza???


















































