sobota, 2 listopada 2013

Toskania jaka jest każdy niech widzi


No dobrze. Wróciłam. Tak sobie myślałam ,że im dłużej będę zwlekała z tym postem , to tym dłużej będzie mi się udawało oszukiwać  przede wszystkim samą siebie ,że jeszcze tam jestem. No ale wiem ,że się martwicie więc nie będę dłużej Toskanii chowała tylko dla siebie. Oczywiście przyznam ,że to post bardzo trudny tzn. dla mnie do pisania bo pewnie dla Was do czytania za dużo nie będzie :-). Tak sobie myślę ,że w sumie każdy dzień pobytu tam zasługuje na osobny rozdział a właściwie to powinnam książkę napisać ,bo tyle doznań mnie tam spotkało i tych smakowych i tych zapachowych i tych wzrokowych i spotkaniowych i słuchowych ,bo nasłuchałam się historii i zabawnych do łez i nieprawdopodobnych do nieuwierzenia i strasznych do niespania po nocach. Ech ,było tego tyle....... W skrócie to w sumie nie wiem czy się da. No bo Toskania o tej porze roku dla mnie całkowita nowość i zupełne zaskoczenie. Gdyby nie te dojrzałe już winogrona, gdyby nie te fioletowiejące tu i ówdzie oliwki, gdyby nie te kasztany dojrzewające na drzewach , to mogłabym sobie pomyśleć ,że to wiosna. Przyznam ,że tak zielonej trawy to ja nie widziałam w Toskanii nawet w maju. No i drzewa jeszcze wcale nie przebarwione a zieleń oliwkowych gajów taka świeża jakiej dotąd moje oko nie miało przyjemności oglądać.  . No bo niebo deszczu nie skąpiło chociaż dawało nam i takie chwile , gdy można było w całkowitym cieplnym komforcie paradować w stroju kąpielowym. Ostatniej nocy za to doświadczyłam burzy prosto z "Pod słońcem Toskanii" wziętej. Pamiętacie ? Wprawdzie sowy nad ranem nie było ale reszta się zgadza.  I nie pytajcie mnie jak się tam ubrać na tę porę roku ,bo nie jestem w stanie odpowiedzieć poprawnie. Turystów zwłaszcza amerykańskich to łatwo rozpoznać ,bo przeważnie w sandałkach i krótkich gatkach. Włoszki to wiadomo ,że w kozaczkach no bo kiedy mają chodzić? ( no w sumie to widziałam i w sierpniu) . Turystów ,niby mniej ale nie wszędzie. Florencja nadal oblegana i wejście do Galerii Uffizi bez wcześniejszej rezerwacji wymaga wiele godzin stania w kolejce. Za to takie Montecatini Alto w zasadzie było tylko dla nas tak samo jak Vinci. Jeśli chodzi o Cortonę , to nie trafiłyśmy najlepiej bo pogoda była mało przyjazna. Parasol nic nie dawał ale za to można było posiedzieć przy kawie i ciachu w miłym towarzystwie. Już Małgosia Matyjaszczyk pisała u siebie o rozczarowaniu jakie przyniosło nam ujrzenie słynnej willi Bramasole . Niestety jest w remoncie i jedyne co można było zobaczyć to ścianę z rusztowań i wielkiego dźwiga. Ale alejka cyprysowa , którą chodziła do miasta pani Mayes , to absolutna piękność ,no i widok na Trasimeno też. Wiecie , tak czasami mam ,że z wrażenia nie robię zdjęć.  Podczas tego wyjazdu też mi się to kilkakrotnie zdarzyło. I rożne wrażenie ten mój fotograficzny zastój powodują. Bramasole nie sfotografowałam ,bo ....no bo co miałam sfotografować? Nie jestem fanką dźwigów ani rusztowań. Czasem jednak nie fotografuję,bo coś spowoduje ,że znieruchomieję.  Takie zdarzenie miałam , gdy wracałyśmy nocną porą w kolacji we Florencji. Teraz to sobie myślę ,że wszystkie musiałyśmy doznać tego samego ,bo było nas pięć a żadna nie sięgnęła po aparat. Długo by tu opowiadać, jak położone jest nasze agroturismo ale powiem tylko tyle ,że gdy Iwonka z nawigacji mówi ,że "dojechałeś do celu" to oznacza ,że trzeba skręcić w prawo i tak około .....hmmmm ( no w sumie to nie wiem ,bo nie mierzyłam ale tak z 10 minut się jechało ale może się dłużyło) 3km , stromo miejscami i wąsko i chwilami przez gaj oliwny a chwilami przez najdzikszy las trzeba  jeszcze pojechać. No i tak w tych ciemnościach rozświetlanych tylko reflektorami samochodu ,tam ,gdzie kończył się lasek a zaczynał oliwny gaj , ukazał się nam on. Najpiękniejszy ,jakiego kiedykolwiek widziałam i nie był to Dawid Michała Anioła (chociaż też widziałam i też piękny) lecz ogromny i z ogromnym porożem ...jeleń . W blasku reflektorów wyglądał jakby był biały i miał jednego roga . No ale to już chyba tylko moja wyobraźnia. Po chwili spokojnie z wielką gracją odszedł sobie w ciemność ale ten widok został mi pod powiekami już na zawsze. Czasami chyba nawet zdjęcie jest niepotrzebne. To na pewno był najbardziej niezapomniany widok tego wyjazdu. No i miałam nie pisać dużo a tu proszę. Kto to przeczyta ? A gdzie smaki i aromaty . Gdzie cudowne dziewczyny , z którymi dzieliłyśmy te cudowne chwile ? No to może wstawię teraz trochę zdjęć a o reszcie napiszę niebawem. Napisałam sobie tytuł posta smaki i aromaty ale w sumie ani słowa na ten temat nie zdążyłam napisać więc teraz szybko muszę wymyślić jakiś tytuł ,żeby pasował . No chyba już wiem . Coś o jeleniu może. Kończąc jeszcze historię o jeleniu dodam ,że niektóre z nas ponoć słyszały go ryczącego w nocy . Kolejnej nocy ,po kolacji .którą spożywałyśmy już na miejscu a która zakończyła się tradycyjnie po północy, wybrałyśmy się na poszukiwanie naszego jelenia. Jedna koleżanka postraszyła nas ,że mogą być dziki i .... wiałyśmy aż się kurzyło.
























































Kolejny post będzie kulinarny więc proszę sobie przygotować notesiki :-). Dziewczyny ,bardzo Wam dziękuje. To był cudowny czas.Żałuję ,że nie mogę pokazać Waszych sympatycznych buziek. Całuję mocno.

67 komentarzy:

  1. Cudowne widoki, a wspomnienia na pewno jeszcze piekniejsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepięknie - aż sama zapragnęłam takiej podróży...zdjęcia wspaniałe, zwłaszcza te z zatrzymanym w kadrze zwyczajnym życiem... dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życia na moich zdjęciach nie ma zbyt wiele ,bo ciągle mam opory przed umieszczaniem zdjęć ludzi. Jednak życie naprawdę się toczyło cudownie. Miejsce polecam mocno.

      Usuń
  3. Czekalam cierpliwie na Twoje toskanskie wrazenia no i sie doczekalam! zastanawiam sie , ktore zdjecie najbardziej mnie porusza i jest to trudne zadanie...wszystkie sa nastrojowe, w jednych tylko klimatyczna nutka a w innych juz tego klimatu cala symfonia! Tak jak napisala Lamia, zwyczajne zycie sfotografowane po mistrzowsku Twoim przychylnym, przyjaznym, i zachwyconym Toskania okiem...sciskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko, zapewniam Cię ,że tych ,które mnie najbardziej poruszyły tutaj nie ma ,bo są to zdjęcia nadzwyczajnych dziewczyn , z którymi spędzałam te dni. Ale prawdęnapisałaś ,że moje oko tym miejscom przyjazne jak zresztą wielu innym. Pozdrawiam Cię serdecznie

      Usuń
  4. Dziękuję za ten post... Toskania - kolejne moje marzenie, które pewnie sie nie spełni - ale za to co poczytałam i zobaczyłam u Ciebie to moje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba zakładać,że się spełni. Nigdy nie wiesz gdzie Cię Los rzuci chociaż czasem Losowi można coś zasugerować.

      Usuń
  5. Świetna relacja, Toskania wzrusza i zachęca. Byłam , ale marzę o powrocie, pozdrawiam Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba to naturalne ,że chce się tam wracać .Jeszcze dobrze nie wyjechałam a już tęskniłam.

      Usuń
  6. bardzo podobają mi się własnie takie uchwycone chwile - niby zwyczajne - a przecież takie niezwykłe,
    dziękuję
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo zwykle tak jest ,że zwykłe rzeczy, zwykli ludzie okazują się niezwykłe ,niezwykli.Ja dziękuję

      Usuń
  7. i się powtórzę "z czym ja do ludzi"..Maszko cudna ta Twoja Toskania:) masz to oko! wiesz mnie widok tego jelenia tez zapadł mocno w pamięci to było coś niesamowitego. Z resztą ja mam mnóstwo obrazów pod powiekami które wyryły się gdzieś tam głęboko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga ,chętnie zobaczyłabym te miejsca widziane Twoim okiem. Moja cudna ?Tam mówisz jakby nie była cudna.

      Usuń
  8. Maszko widzę ,że doświadczyłaś nie tylko różnorodności pogodowych ;) ale i przeróżnych emocji i doznań także kulinarnych , które nam opiszesz ;) wszak po to był wyjazd więc czekam na więcej ,a także na przepisy notesik przygotowany ! pewnie bedą cudne zdjęcia potraw juz nie mogę się doczekać ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam ,że największy problem mam z fotografowaniem jedzenia. Zdecydowanie wolę je zjadać i niekiedy po prostu nie zdążę .Największe opory mam z robieniem zdjęć przy restauracyjnym stole ,bo to tak zboku może wyglądać jakbym nigdy jedzenia nie widziała:-). No ale przełamuję się coraz częściej.Pozdrawiam i pamiętam :-)

      Usuń
  9. Italię odwiedziłam raz i choć nie była to Toskania (a jakby była, tobym zapewne nie wróciła, bo byłam wówczas "piękna i młoda", bez zobowiązań i mogłam wybrać sobie jakiekolwiek miejsce do życia na tym padole:)), to mam ogromną nadzieję wrócić na południe Europy jeszcze nie jeden raz... Toskania Twoja piękna i tajemnicza, tchnie duchem przeszłości (te mury kamienno - ceglane), o jedzeniu nie wspominam, Włosi bowiem to mistrzowie kuchni i żyć tam to jakby ciągle i przy każdej okazji biesiadować przy kawie czy winie...hmmm może i ja mam coś z makaroniarza, bo też uwielbiam tak spędzać czas?...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę ,że będąc tam każdy w naturalny sposób staje się makaroniarzem . Ten klimat robi swoje i sposób na życie się udziela . Gdybym miała możliwość bycia we Włoszech we wczesnej młodości , to zapewne też bym tam została.Zresztą później też były takie pomysły ale ciągle coś nie pozwalało. Teraz to już chyba za stare drzewo ze mnie.

      Usuń
  10. Maszko dziękuję za tak wspaniały post Toskania to moje marzenie. Notesik na przepisy przygotowany. Ściskam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się nie zwlekać długo z tymi przepisami. Serdeczności ślę.

      Usuń
  11. Ja czekam na więcej i jeszcze więcej, i jeszcze troszeczkę:-)))
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  12. Boże jak pięknie, aż nogi same zaczynają wychodzić z domu i kierować się na busa, samochód, samolot, statek, pieszo, jakkolwiek aby tylko zwiedzić to piękne miejsce. Zdjęcia oddają naprawdę wiele, ale nie wszystko, nie da się poczuć zapachu, dotknąć i w ogóle. Zazdroszczę i to bardzo!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny post , to rzeczywiście będzie wyzwanie. No ale może chociaż oczami będziecie jadły. Podróż naprawdę warta polecenia i w sumie to całkiem niedaleko. Jak się z dziewczynami zagadałyśmy ,to ocknęłyśmy się dopiero na włoskich bramkach autostradowych (bez siku nawet ). A założenie było ,że powolutku , z postojami ,że zwiedzaniem :-)

      Usuń
  13. Przyjemnie się te zdjęcia ogląda gdy za oknem jest to co jest. Pewnie z Twoich wrażeń wyjazdowych wyszło by z kilkanaście postów, ale dobrze przeczytać chociaż te migawki w jednym :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga, cały październik był piękny. W zasadzie to myśmy przywiozły do Polski to piękne słońce , które nas raczyło przez ostatni miesiąc. Teraz poszarzało no ale kiedyś musi. Myślę ,że i tam się już musiało też trochę zmienić . Może już kasztany pospadały i pożółkły im liście ,może winorośle też się przebarwiły. Chętnie bym to sprawdziła.Pozdrawiam Cię

      Usuń
  14. Marysiu, czekałam bardzo na ten post i wiem, że najpiękniejsze, najbardziej wzruszające kadry nosimy w pamięci i sercu (choć ktoś kiedyś powiedział, że najlepsze zdjęcia to te, których nie zrobiliśmy ;), dlatego dziękuję, że niektórymi się z nami podzieliłaś - wszystkie piękne, ale w czternastym od końca (tym krzesełkowym) się zakochałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A toby się Joasiu zgadzało. Najlepszego zdjęcia nie zrobiłam ale wiem chyba jak powinno wyglądać :-). Krzesełkowych jest więcej . Są puste i są z ludźmi. To były takie niezwykle miłe sjestowe chwile na basenie . Słońce , wino i opowieści .

      Usuń
  15. Piękne zdjęcia,aż miałabym ochotę jechać,już,natychmiast. W dodatku dobijam się :) książką 1000dni w Toskanii,oj tęskno się robi.A na obiad będzie kurczak z rozmarynem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama chętnie sprawdziłabym czy tam nadal tak pięknie .No wiadomo ,że pięknie ale może inaczej. Dobiłabym się chętnie czymś nowym ale jakoś nikt nie pisze. Czy ten kurczak to według przepisy Elisy ? Mam zamiar go puścić w świat.

      Usuń
    2. wg Marleny de Blasi z książki:)

      Usuń
  16. Już trzeci raz sobie tak oglądam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu ,miło mi ,że mogłam chociaż w ten sposób zabrać Cię ze sobą.:-)

      Usuń
  17. ja tez chcę na taki wyjazd! Zdjęcia zachwycające!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Joasia zechce jeszcze powtórzyć takie kursy ? Zresztą można i bez kursu :-)

      Usuń
  18. I znowu zamarzylam aby tam jeszcze wrócić i bliżej poznać te cudne miejsca .....
    Będzie mi się dziś śniła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się dzisiaj śniło, że przyjmowałam pielgrzymkę z Ukrainy , rozmawiałam po rosyjsku i szykowałam im kolację. Wiem tylko ,że potrzebowałam 4 chleby. No i miałam 5 nowych kotków . Ciekawa jestem czy udało Ci się wyreżyserować swój sen o Toskanii.

      Usuń
  19. Bajkowe zdjęcia!! Cudowna podróż!
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ale to były naprawdę bajkowe miejsca.

      Usuń
  20. wspaniałe !! i chyba z zapartym tchem będę chłonąć każdy kolejny wpis :))

    OdpowiedzUsuń
  21. Fascynujący świat! Dzięki za możliwość podglądania ... tak jak pisałam tysiąc razy, marnujesz się dziewczyno! Buziaki, K

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Kasia ale byłoby fajnie gdybyś była z nami. jakoś nie czuję się zmarnowana :-). Niech ja tylko dopadnę kiedyś Twój ogród to go zmaltretuję swoimi zdjęciami.Buziaki

      Usuń
  22. Winogrona aż czerwone od słońca...już czuje tą słodycz
    no i ta cisza i spokój w Twoich kadrach którą tak lubię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bicie dzwonów roznoszące się po dolinie dosłownie niemal nieustannie ...... Słyszysz?

      Usuń
  23. Marysiu,piękna Twoja jesień w Cortonie,Montecatini,jelen był rzeczywiście zjawiskowy,az czasem się zastanawiałam,czy na pewno go widziałam,czy po prostu wina nadmiar,ale z drugiej strony,były inne świadkowe tego wydarzenia,fakt, że w większości również pod małym wpływem,z drugiej strony mam wrażenie,że w tamtym klimacie wino przelatuje jak woda,albo Ty chociażby ,jako kierowca trzeźwa jak łza i potwierdzasz,więc chcemy,czy nie jeleń się objawił,burzę też do dziś wspominam i ja zapamiętałam nawet dwie takie niesamowicie burzowe noce.Cudne mam wspomnienia z tego tygodnia...A jeśli o moją buźkę chodzi,to nie mam nic na przeciwko jej pokazywaniu,aczkolwiek,obawiam się,iż mogłoby to być ze szkodą dla tych pięknych obrazków.Pozdrawiam,Iwonka(nie ta od nawigacji)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to dobrze Iwonko ,że napisałaś i potwierdziłaś ,że ten jeleń był prawdziwy. No chyba ,że zbiorowa fatamorgana nas dopadła albo jedzenie tych krwistych befsztyków tak działa na wzrok. Podczas burz to ja przeważnie śpię i pewnie tę pierwszą przespałam.Ostatniej nocy nie zmrużyłam oka ale to chyba z powodu reisefiber. Twoja buźka tylko uświetniłaby te krajobrazy , wierz mi. To ja już nie wiem ,kto nie chciał żeby pokazywać :-). Ja to bym chciała aby zdjęcia Przez Ciebie robione były udostępnione szerszej widowni ,bo są naprawdę piękne. No i wreszcie mam siebie na toskańskich fotkach :-). Pozdrawiam Cię i drugą Iwonkę :-)

      Usuń
  24. Piękne te fotografie z Toskanii, mój ukochany region Włoch, choć ledwie poznałam inne miasta a może właściwie nie poznałam?
    Jedyne co jest zawsze męczące to tłumy turystów :)
    A coś mi się kroi ponowne odwiedzenie Florencji i tak sobie myślę i myślę a teraz po Twojej relacji , apetyt mi wzrósł
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście trudno pisać o Toskanii ,że się ją poznało. Ja mam wrażenie ,że ledwo musnęła. Tyle tam wszystkiego. W tym roku miałam przyjemność zwiedzenia skrawka Florencji z przewodniczką i krążyliśmy zaledwie w obrębie kilku ulic a informacji tyle ,że trzeba było dodatkowe zwoje uruchamiać. Też nie lubię brać udziału w bydlęcych spędach ale zawsze można przysiąść gdzieś z boku ,co właśnie uczyniłam robiąc zdjęcie na Piazza della Signora.Jedź, nie myśl. Pozdrawiam

      Usuń
  25. miałam być w Toskanii w 2006 roku ale trafiłam dla odmiany do Norwegii wtedy. Toskania nadal mnie ciągnie a po Twych fotografiach jeszcze mocniej... no i może jesienna pora to nie jest taki zły pomysł :-) pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja miałam być dwa lata temu w Norwegii ale nie byłam nigdzie. Też mnie ciągnie w tamte strony ale raczej wolałabym w pełni lata :-).Toskanię to można o każdej porze roku zwiedzać a pani przewodnik zdradziła nam tajemnicę ,że Florencję to najlepiej w styczniu :-)

      Usuń
  26. Kurczaki, pięknie ! Maszko, następnym razem może będziesz mogła zabrać mnie ze sobą. Będę naprawdę niekłopotliwa i postaram się być przydatna.

    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko takich kurczaków to ja u nas nie widziałam jeszcze. Może na Mazurach? Kochana , jeśli tylko będzie następny raz to bardzo chętnie. Dobrego towarzystwa nigdy dość.

      Usuń
  27. Tyle mniszek i mnichów na raz, jakie piękne te dachy, jak zrobione na drutach :) Masz szczęście, Maszko, że możesz się tam wyprawiać. Ja z Twoich zdjęć czuję ciepły wiaterek. Wspaniale pokazujesz codzienność. Serdecznie, tula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet kilka z nich transportowałam do Polski. Wiem ,że mam dużo szczęścia czego i wszystkim życzę.Dziękuję za miłe słowa.

      Usuń
  28. Maszko,
    ściskam cieplutko i z całego serca dziękuję za Twoje zdjęcia:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i ja ściskam i dziękuję za odwiedziny

      Usuń
  29. Piekny post , wspaniałe zdjęcia , tęsknie za tym miejscem i zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak miewam. Właściwie już tęsknie i zazdroszczę tym , którzy tam sobie teraz są . Wierzę ,że wrócę

      Usuń
  30. Maszko, niby, że tu mieszkam, niby, że widzę te same rzeczy, ale wszystko jakby inne jak to Ty pstrykasz zdjęcia :) Piękne!!! A burzowe niebo i żółty dom w Cortonie, mam dokładnie taki sam :) Buziaki ze słonecznej Toskanii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asia, ale ja nic nie majstruję przy nich. Słowo . Taka jest ta Wasza Toskania tylko jak się tam jest i ciągle się człowiek gdzieś śpieszy i ma tyle różnych rzeczy na głowie , to może po prostu nie zawsze wszystko wpadnie w oko.Trzeba sięrtrochę poczuć jak na wczasach to dopiero widać. To cortońskie niebo było piękne chociaż do fotografowania dość trudne.Buziaki

      Usuń
  31. Jak ju wczesniej pisalam nie moglam odrzalowac,ze nasz wyjazd nie doszedl do skutku....Jednak udalo mi sie pojechac pod koniec wrzesnia....
    Zakochalam sie jak wiele innych osöb...
    Milo zobaczyc miejsca gdzie bylam Twoimi oczami :))
    Milo wröcic do chwil tam spedzonych-juz zamöwilam wyjazd na przyszly rok :))
    Pozrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Wow, I enjoyed visiting your site, all of your pictures are beautiful. Tuscan seems to be very romantic, real life pictures, the white cat, ripe grapes, vinyards, olives, plums, chestnuts,... Reading your post and viewing your pictures it's like I am there.

    thank you for sharing, I am glad I found your site. Did you take any pictures of the restaurants and food you ate?

    Greetings from the mountains of South Carolina, USA. Look at my site sometime, http://michaelswoodcraft.wordpress.com/2013/12/04/misty-and-foggy-morning/

    Michael :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Dawno mnie tu nie było, a tu takie cudowne zdjęcia.Mam dziś jakiś kiepski dzień - bo łza mi się w oku zakręciła - że nigdy nie będzie mi dane zobaczyć tych miejsc.Dziękuje że mogę je zobaczyć u Ciebie

    OdpowiedzUsuń
  34. Ach ten klimat... :))) Wszystko mi się tam podoba :D

    OdpowiedzUsuń