poniedziałek, 17 lutego 2014

Czas się żegnać......



nie nie , nie z tym światem ,i tym bardziej nie z blogiem. Postanowiłam pożegnać zimę.Właściwie miałam to już zrobić dwa tygodnie temu , po powrocie z Alp ale obawiałam się,że ta zmora może jeszcze popsikusować. Szczerze powiedziawszy przez ten ostatni tydzień stycznia dała mi się mocno we znaki.  Obiecałam sobie  i nie tylko sobie ,że to ostatni raz dałam się namówić na narty w styczniu. Ja skłaniałam się ku ciepłym krajom ale zostałam przegłosowana i wylądowaliśmy w samym epicentrum najniższego niżu jakiego widziałam ostatnimi czasy. Średnio przyjemnie jeździ się na nartach po kolana w śniegu , przy widoczności 2 metry . No a gdy zamkną wyciągi to już się wcale nie jeździ. Pozostaje tylko ewakuacja w pośpiechu ,żeby zdążyć zjechać zanim zamkną drogę. Udało się . Jeszcze tylko Przełęcz Brenerska w zimowej scenerii a im dalej na północ tym bardziej wiosennie. Te pierwsze  lutowe tygodnie były u nas tak słoneczne ,że bardzo kusiło  aby zacząć wiosenny sezon w ogrodzie. No ale nie za bardzo się dało , bo ciągle ktoś albo coś i tak jakoś dotarliśmy do połowy miesiąca.  Dziś wreszcie dałam radę i zaraz po obiedzie wyruszyłam w ogród wyposażona w sekatory. Oczywiście ubrałam się odpowiednio, bo to słonko bywa zdradliwe. Najważniejsze ,żeby mieć zasłoniętą pupę. Mogą mi marznąć nogi , ręce ale zimna pupa to bardzo nieprzyjemna sprawa i ciężko toto potem rozgrzać. No ale nie o pupie Maryni miało być. ....Na pierwszy rzut poszedł mój "stumilowy las". Trzeba było poprzycinać trochę gałęzi , pousuwać suche ,niektóre młode drzewka całkiem wyciąć ,żeby nie było za gęsto. Moja mała sąsiadka Kaja, jak zwykle chętna do pomocy i rządna wiedzy. Dziś zapytała skąd wzięły się te drzewa. No właśnie . Skąd się wzięły? nawet nie wiem kiedy się wzięły. Nie pamiętam czy były , gdy dokupowaliśmy ten fragment działki. Przeraża mnie to trochę,że tego nie pamiętam. Faktem jest ,że były czasy ,że przez lata ta część ogrodu była odgrodzona wysokim murem i nawet za bardzo nie miałam możliwości tam wchodzić.Kilka lat temu zleciłam przecinkę tej dziczy składającej się głównie z osiki. Podejrzewam ,że nasiała się sama  ale skąd i dlaczego właśnie na tym fragmencie , tego nie wiem. Kaja mocno była zdziwiona ,że drzewa mogą nasiać się same. Mnie już to nie dziwi ,tym bardziej ,że na sąsiedniej działce wyrósł prawdziwy las sosnowy i wiem ,że 15 lat temu na pewno go jeszcze nie było. Nie przypuszczałam nawet ile można pozyskać materiału opałowego po takiej przecince ale ręce bolą ,że nawet pisać ciężko. I nogi bolą chociaż nogami aż tak nie pracowałam.A buzia jaka rumiana . Masakra .Lutowy wietrzyk robi swoje . A apetyt jaki !!!!! A cieszyłam się,że szczęśliwie udało mi się nie objeść obiadem. Pracowałam całe cztery godziny. Wróciłam do domu o 17.45 gdy zmierzch zaczął się robić coraz gęściejszy. Ale to nie był zwykły powrót . Gdy tak obejrzałam się za siebie ,żeby spojrzeć na mroczny zarys tego co dziś dokonałam , usłyszałam jego.Jego śpiew przeszył rześkie powietrze a mnie zrobiło się w sercu bardzo gorąco. To był pan kos. Po prostu powiedział mi ,że dobra robota i że spotkamy się jutro. No to teraz już mam pewność ,że najwyższy czas pożegnać się z zimą. Zdjęć dziś nie robiłam ,bo zbyt zajęta byłam ale odkryłam w stumilowym kępki przebiśniegów i żółto kwitnącego derenia. Ciemierniki już w pięknych pąkach więc pewnie lada dzień zakwitną. Niestety niedobra wiadomość to ta ,że coś fruwało w powietrzu na podobieństwo meszek.  No a może to dlatego tak ptaki świergolą ,bo mają żywe pożywienia. Jutro dalszy ciąg prac.Mam nadzieję,że w tym roku zdążę uporządkować lasek zanim inne prace będą  pilniejsze. A jesienią zapraszam na grzyby. Tymczasem ostatnie prawdziwe zimowe tchnienie na moich fotografiach.






































































34 komentarze:

  1. Nie mogli się podzielić i nam trochę śniegu oddać :))
    Sypało i to jak - zima na całego

    OdpowiedzUsuń
  2. I to w Italii. A 300 km dalej na południe wiosna. Widziałam na blogu Małgosi Matyjaszczyk.

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedna ta araukaria w śniegu, a jaka piękna kalina!!
    I ptaki nie zjadły tych winogron?? jednak nie taka ostra zima, u nas też dopiero teraz kos kończy te, co zostały od jesieni wysoko na domu. I śpiewa, śpiewa:-)
    Las wyrósł nie wiadomo kiedy, nie martw się, ja prawie nie mam wspomnień, gdybym nie pisała bloga, to kiepsko by było;-/ Albo jestem mocno osadzona w teraźniejszości, albo alzheimer. Dobrze, że sama przecinasz, ja już nie będę zlecać- albo będę pilnować i pokazywać palcem- bo podczas letniej przecinki tawlin zniknęła mi magnolia gwiaździsta. No, taki mam busz.
    Popacz, a mówią, że to przez głowę traci się najwięcej ciepła:-DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ., Araukarie, laury, granaty - wszystko w śniegu. A ja myślę ,że to jakiś jarząb a nie kalina. Ptaków małych nie widziałam ale może dlatego ,że to teren rezerwatu drapieżników. Zima Śnieżna ale z temperaturami około zera więc przy takiej pierzynce roślinkom nie jest źle. Gorzej jak przyjdzie mroźny wyż. Te stosy drewienka to nie na marne gospodarze chomikują. Bywa naprawdę mroźnie.Pocieszyłaś mnie z tym alzheimerem. Nie tak zupełnie wszystko sama przycinam. Na jutro jestem umówiona z gościem , który zajmuje się przycinaniem owocowych. Ja się wspinać po drzewach już nie będę. No tak mówią o tej głowie ale różne rzeczy mówią. Nie we wszystko trzeba wierzyć.

      Usuń
    2. dobra, jarząb, popaczyłam przedtem na puste gronka, dopiero teraz na korę i pączki.
      Niech ci tylko te drzewa ładnie przytnie, nie pozwalaj skracać konarów, tylko prześwietlaj i formuj koronę kotłową:-)

      Usuń
  4. Pięknie, pięknie, ale żadnych cudów świata nie zamieniłabym na NASZĄ wiosnę - na nasze kosy, oczarowania oczarami, na nasze przebiśniegi. Czekam na skowronki i tnę, tnę, tnę.
    Powodzenia w pracy z sekatorami!

    OdpowiedzUsuń
  5. jej! ale mnie przestraszyłaś;)
    ufff
    cudne widoczki! zwłaszcza te z górami w tle i domkami na wzgórzach:))) magia...
    buziaki, wspaniałego dnia

    OdpowiedzUsuń
  6. Maszko zazdroszczę Ci wolnego czasu, też mam ogród i to spory , ale po pracy jestem ok,17 codziennie. Zostaje sobota i nie wiadomo czy sprzątać dom, czy gotować i porcjować ,żeby w tygodniu szybko obiad zklecić. Ach :) jak mówiła moja babcia , "roboty nie przerobisz".Masz rację koniec lutego to dobry czas na przecinki , chyba zaplanuję na tą sobotę .Miłego dnia Jola

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojej,jak tam malowniczo! Te malutkie poprzytulane domki otoczone górami... I ile śniegu! Super!
    Wpis bardzo udany, buzia sama się śmieje, również na myśl o wiośnie:)
    Dobrego dnia:)!

    OdpowiedzUsuń
  8. Fantastyczne zdjęcia. A ja zaraz Twoim śladem ruszam z sekatorem i grabiami do ogródka na pierwsze wiosenne spotkanie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne fotki. Pozdrawiam Zosia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnostwo pieknie bialego sniegu az zapragnelam tak troche pobrodzic w takich zaspach. Taka zime chcialam przezyc w Polsce ale nie udalo sie, troche jednak sniegu doswiadczylam. teraz juz wieje mi z okna zimnym , o swicie , wiaterkiem andyjskim, W poludnie jednak mocno przygrzewa, nie mozna popracowac przy wycince chwastow..
    Zdjecia Twoje niezmiennie sprawiaja mi wielka przyjemnosc, ogladam je z detalami kilka razy...
    A tu juz ptaszki swiergola i trzeba wstawac, sytuacja w Wenezueli jest bardzo niespokojna. Marzy nam sie juz jakies wyjscie z tej tragedii 14 letniej, zbyt duzo ofiar pochlonela.
    Usciski dla Ciebie Maszko

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj chyba dziś też wypełznę do ogrodu bo słońce piękne. Zdjęcia superowe, rozmarzyłam się:))
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. śliczne fotki !
    pozdarwiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj;) OjzasypaloWas ladnie!!! Mysmy mieli na nartach idealna pogode:slonce ,zero wiatru i sniegu...duzo..jednak "starego" napadal jakies 2 tyg. przed naszym przyjazdem,wiec..i drogi byly czyste....
    Ja w ogrodzie bylam w sobote..tez z sekatorami i nozycami.... kilak taczek wywiozlam,ale w ogrodzie zrobilo sie..czysciej..ladniej...przejzysciej... no i widac kwiaty ,ktöre ukryte byly ....
    Kosa nie slyszalam..aleu nas tez juz "czuc" wiosne,juz slonce swiecizupelnie inaczej))
    Pozdrawiam cieplutko)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam. W skrócie: przeczytałam całego bloga, baaaaaaaaaaaaardzo mi się podoba więc zgodnie z moją tradycją dopisuję do listy ulubionych blogów, poproszę o ciąg dalszy. Ila z Mazowsza.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zapomniałam że istnieje coś takiego jak śnieg ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uff, bo tytuł napędził mi stracha... Trochę mi mało zimy w tym roku, ale wiosenne powietrze i słoneczko, które dzisiaj poczułam na skórze powiedziało zdecydowanie: zimo, żegnaj :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie zegnam zimy, ona jeszcze nie odeszla!!!
    J.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zima jest straszna bo zimna, ale za to jaka piękna, czy należy już żegnać zimę... tego nie powiem, wolę trzymać rękę na pulsie, bo coś za szybko odeszła, taka krótka była, taka wręcz chce się powiedzieć... lekka. Fajnie że wybrałaś się do ogrodu, bardzo mnie interesuje ten stumilowy las, chętnie bym zobaczyła zdjęcie przed i po :) Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak dobrze Maszko, że taka zima już tylko na Twoich fotografiach - chociaż piękna to ja wolę już przedwiośnie za oknem. Sezon u Ciebie rozpoczęty, a ja czekam na sobotę, bo tylko wtedy mam czas - może pogoda dopisze bo świergolące ptaszyny na pewno :))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Myślę, że wystarczająco pięknie ją pożegnałaś :) Zima jest piękna gdy jest taka biała, z ogromnymi zaspami i oszronionymi drzewami ale niech sobie idzie już gdzieś za morza wcale za nią nie będę tęsknić.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Witaj Maszko! Jak zawsze - cudne zdjęcia u Ciebie! Zima tez cudna, ale dobrze, że już w odwrocie.. Fajne te zmagania z lasem, mimo, że męczące.. Wolałabym to, niż zmagania z moim biurkiem:) Dobrej pogody jutro i pozdrowienia serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
  22. Zdjęcia zimowe piękne, ale skąd Ty wzięłaś tyle zimowych ??
    Wiosna przecież idzie ...:-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Chociaż sobie u Ciebie na zimę popatrzyłam...
    Już też przycinam, a jest co. Nie sama, mam chłopaka z piłą spalinową, łazi po drzewach jak kot, a ja mu tylko pokazuję, co ciąć. Trochę moje drzewa odetchnęły, bo zaniedbane były przez lata. Samosiejek też mnóstwo, wyrezuję wśród nich przejścia. I czekam, co z nich wyrośnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Oj, pisałam i pisałam, a moja kotka postanowiła zrobić sobie spacer po klawiaturze i wszystko trzeba zaczynać od nowa.
    Ale nam stracha narobiłaś Maszko z tym pożegnaniem... Uffff... Uwielbiam oglądać świat z perspektywy Twoich zdjęć i tą alpejską zimę tez udało cie się cudnie uchwycić. Uwielbiam wiosnę. Z niecierpliwością sprawdzam wszystkie miejsca, w których posadziłam cebulki i codziennie donoszę do salonu nowe wiosenne piękności w doniczkach. Ale jednak tęskni mi się za taki prawdziwym śniegiem, bo w Krakowie w tym roku było go zdecydowanie za mało.

    OdpowiedzUsuń
  25. po wczorajszym słońcu to ja już się pożegnałam z zimą, ale na Twoją na zdjęciach patrze z zachwytem, bo jak ten śnieg i pada i w ogóle to troszkę jest tak bajkowo i za tę bajkowość to zimę lubię, ale za lód pod nogami i zimno to już nie ;)) tak czy siak, idzie moja ulubiona pora roku, i tego się trzymajmy ;))
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  26. Nad morzem też już mocno wiosnę czuć i mam nadzieję,ze tak już zostanie,fotki jak zawsze wyjątkowe,pozdrawiam,Iwonka

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja żegnałem tak zimę w tamtym roku i w kwietniu znów się pojawiła. Piękne zdjęcia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Oj szkoda tej zimy .... a przy Twoim blogu można ogrzać się nawet zimą, masz talent Maszko...jestem zazdrosna ..............mimo chrypy wybiorę się chętnie na poszukiwania wiosennej porcelanowej filiżanki, bo przecież wiosna tuż tuż jak śpiewa pan Kos no sprzedający drzewo do kominka, ups firma straci przez Wiosnę ale Zima powróci ...

    OdpowiedzUsuń
  29. Podobnie jak Ty Maszko, pierwsze, tegoroczne podrygi z sekatorem mam już za sobą. Z tym małym wyjątkiem ,że większość naciętego chrustu upycham gdzie tylko mogę (nie wiadomo kiedy taki bezlistny badziew się przyda). Wiosnę czuć w powietrzu i wcale mi nie tęskno za zimą ...zwłaszcza za taką z Twoich zdjęć.

    Przy fotografii ,,z szyszkami,, zatrzymałam się na dłużej-ciekawa perspektywa

    OdpowiedzUsuń
  30. A zima Maszko to dla mnie czas snu niedźwiedzi :) Mogłaby istnieć tylko na widokówkach pięknych kadrów :))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  31. Cudne fotografie- patrząc na nie aż żal, że u nas zimy nie było- choć zdecydowanie wolę wiosnę. Ale takie widoki...:)

    OdpowiedzUsuń
  32. magiczne miejsce ... piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń