A to nasze nowe kocie . Oficjalnie nazywa się Anamalia ale wołamy na nią Kociłapka. Tak , ma tylko 3 łapki ale radzi sobie bardzo dobrze. Jedyne co , to ślizga się po moich śliskich posadzkach.Natomiast skoki na parapet wychodzą jej bezbłędnie. Powoli się oswaja i nawet wolno mi ją miziać po brzuszku ale nie mogę jej jeszcze wziąć na ręce. Poczekamy.
czwartek, 18 grudnia 2014
dwusetny
A to nasze nowe kocie . Oficjalnie nazywa się Anamalia ale wołamy na nią Kociłapka. Tak , ma tylko 3 łapki ale radzi sobie bardzo dobrze. Jedyne co , to ślizga się po moich śliskich posadzkach.Natomiast skoki na parapet wychodzą jej bezbłędnie. Powoli się oswaja i nawet wolno mi ją miziać po brzuszku ale nie mogę jej jeszcze wziąć na ręce. Poczekamy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
pięknie u Ciebie, miłego dnia :-)
OdpowiedzUsuńOdpisuję dopiero wieczorem więc miłego wieczoru życzę :-)
Usuń:):):) Kotka obłędna (jak dobrze, że znalazła się w tym cudnym Twoim raju ;) i te wielokolorowe sanki ;), i Marysiu, jaka starość, ot, jesienno-zimowy letarg ;). Jak zawsze zachwycam się każdym przemycanym ułamkiem wnętrza z domu, który wydaje się być domem marzeń, tak bije od niego ciepło ;).
OdpowiedzUsuńściskam mocno
Jo.
Joasia , też sobie myślę,że dobrze że do nas trafił i że Anka miała cierpliwość ,żeby go oswoić . Całkowity dzikus był z niego. W domku faktycznie ciepło a nawet powiedziałabym ,że za ciepło chwilami. Mówię Ci to już ten wiek :-).Całusy
UsuńSkoro wyjątkowy post, to i ja pod nim napiszę swój pierwszy komentarz, choć bloga śledzę już od dłuższego czasu ;) Piękne zdjęcia sikorek, bardzo je lubię, u mnie za oknem też ich pełno, zarówno bogatek, jak i modrych. A najwięcej jak dzięcioł w orzechu przed oknem, na jednej z gałęzi zaczyna tłuc orzechy włoskie. Od razu cała chmara mniejszych "pomocników" się zlatuje.
OdpowiedzUsuńA kicia urocza. A ja mam swój sposób na oswojenie nawet całkiem dzikiego kota, chociaż z takim schodzi nawet z 2-3 lata zanim pierwszy raz na rączki się go weźmie, ale mi się nie śpieszy, ważne żeby kot czuł się komfortowo, a głaskać to się wcześniej już daje. Zależy to też od samego kota, jaki ma charakter. I w momencie, kiedy zaczyna się czuć swobodnie przy przy mnie i daje głaskać, zaczynam brać na rączki. Znaczy biorę, trzymam sekundę i odkładam z powrotem, a w momencie postawienia głaskam, co by wiedział, że wszystko jest w porządku, nie ma się czego bać. I tak kilka razy dziennie, i z czasem wydłużam czas trzymania na rączkach. Najważniejsze, żeby go puszczać jak zaczyna się napinać do ucieczki i delikatnie odstawiać z głaskaniem po postawieniu go. Twoja kicia powinna szybko zrozumieć, że nic jej nie grozi po wzięciu na rączki. Przypomniała mi się też kicia, która była kiedyś u moich dziadków. Nazwaliśmy ją Krótkie Łapki, bo od urodzenia taka karłowata była i miała wyraźnie krótsze łapki od innych kotów. Kochana była, wszystko potrafiła co kot powinien. Lubiła też spać w popiele, i nie raz wystraszyła przy rozpalaniu ognia, nagle wyskakując spod pieco-kuchni. Trzeba było uważać :)
Pozdrawiam :)
No i jest wyjątkowy rzeczywiście przez te komentarze osób, które wcześniej nie pisały :-).Tak , to dobra metoda na kota. Moja córa też mi tak radzi .Jeszcze trochę poczekam. I tak jest sukces ,że mogę ją głaskać. Nie za każdym jednak razem się daje. Ciągle jest bardzo płochliwa a ja nie chcę ,żeby niepotrzebnie forsowała sobie tę zdrową przednią łapę.Głównie leżakuje i o dziwo lepiej jej idzie bieganie niż powolne chodzenie bo wtedy bardziej się ślizga.Wiem ,że potrzeba cierpliwości. To nie jest mój pierwszy oswojony kot. W zasadzie tylko jednego mam takiego wytulonego od maluśkiego.Reszta to dzikuski .A mam ich wszystkich 9 :-).Dzięki ,że się odezwałaś. Pozdrawiam również.
UsuńBajeczne widoczki, jak ze snów. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńTamten poranek był rzeczywiście bajkowy. Szkoda ,że nie chciał trwać dłużej. Pozdrawiam
Usuńuwielbiam Twoje zdjęcia, są absolutnie przepiękne!!!
OdpowiedzUsuńKocisko Cudne, Biedaczysko, przyzwyczai się stopniowo:)
buziaki:*
Sardynko , cieszę się bardzo .Co do kotka , to naprawdę są duże postępy. Gdy pierwszy raz pojechał do weterynarza , zdemolował gabinet. W domu jest bardzo grzeczny .Sciskam
UsuńPiękne zdjęcia, a detale świąteczne w domu urokliwe:)
OdpowiedzUsuńDziękuję. Miło mi.
UsuńJest, jest! Jest Maszka na blogu. Nawet nie wiesz, jak czekałam, żeby nacieszyć się tymi tajemniczymi ogrodami, kolorami, twoimi pomysłami, całą tobą z tych zdjeć i słów.Gratulacje, teraz musi być dwutysięczny post wkrótce;D
OdpowiedzUsuńKalina , a mnie się wszystko pomieszało przez tego dzisiejszego a jednak wczorajszego maila i tego mojego com go nie napisała i ten komentarz co myślałam ,że przed mailem pisałaś. Ech.A gdyby tak moje komentarze u Ciebie potraktować jako posty i jeszcze dodać te , których nie napisałam lecz pomyślałam szczerze , to może by się doliczył tych dwóch tysiączków.
UsuńDokładnie widać na Twoich zdjęciach ten stan, któremu się poddałaś. Wszystko tak pięknie spokojne dzieje się swoim rytmem. I tak ma być. Bo po jakie licho tak gnać? Czasem potrzebujemy jak tlenu zwolnienia. Trzeba umieć wsłuchiwać się w siebie. W końcu jesteśmy częścią przyrody a ta rządzi się swoimi prawami.
OdpowiedzUsuńNad zdjęciami się zachwycam i marzy mi się taki pejzaż za oknami na święta :)
Piękny osiągnęłaś wynik na liczniku wpisowym. Gratuluję tej dwusetki! :)
Pozdrowienia ślę z zaspanych, okrytych mgłą Kaszub :)
Penelopo ,wiem ,że wiesz co mówisz. Tak pięknie, powoli i twórczo czekać tylko Ty potrafisz. I uwierz ,że odkąd zobaczyłam Twoje pierniki , to innych nie chwalę choć podziwiam dziewczyny ,że pieką i że ozdabiają bo moje o lukrze tylko śnią. Nie chwalę, bo nie wiem jakich miałabym użyć słów ,żeby potem odpowiednio nazwać Twoje rękodzieło. Jest poza wszystkim.Też bym chciała mieć tak ładnie na święta ale się nie zapowiada.Obaczymy :-)
Usuńaż się zarumieniłam ;) ...ale zapewniam Cię, że dużo widziałam piękniejszych pierników. Jeszcze muszę troszeczkę potrenować ;)
Usuńa u nas dzisiaj iście listopadowa pogoda. Żadnych szans na białe święta :/
Penelopo , ja pozostane przy swoim. Kupiłam wczoraj trochę śniegu tylko ,że cena taka ,że jedynie do wazonu mi starczy :-)
UsuńPiękne zdjęcia :-)
OdpowiedzUsuńU nas zimy nie ma, raz tylko były przymrozki i tyle...
Gratulacje z okazji 200 setki :-)
Dziękuję . U nas też raz przez kilka dni.Pozdrawiam
UsuńWitaj
OdpowiedzUsuńPrzepiekne klimatyczne zdjęcia
Pozdrawiam gorąco
Miło mi. Dziekuję. Pozdrawiam
UsuńMaszko, post wyjątkowy, bo bardzo wyczekany:-)
OdpowiedzUsuńAch, jak pięknie u Ciebie. Ten busz otulony śniegiem byłby niesamowicie klimatyczny. Tak na chwilkę, to - po cichu powiem - nawet bym już ten śnieg chciała, wreszcie zagoniłby mnie do prac w domu, a nie ciągle w ogrodzie, no bo ileż można:-)))
Saneczkowa dekoracja i papryczka na girlandzie obłędne:-)))
A Kociłapki mi strasznie żal.
Och Margaret wiem o czym mówisz. Też dopiero co wzięłam się za odgruzowywanie domu. W zasadzie to mogłabym dalej działać w ogrodzie i tak pewnie do samej wiosny. Śnieg da nam trochę wytchnienia no chyba ,że trzeba będzie ruszyć do odśnieżania.:-) Mnie też żal kici ale jeszcze bardziej było mi jej żal , gdy cierpiała przy każdym ruchu . To było złamanie otwarte i właściwie ta noga jej już gniła.Czasami myślę czy nie należało jej uśpić ale lekarz zapewnił ,że po amputacji będzie całkiem sprawnym i szczęśliwym kotem. Wierzę mu.
UsuńW sen to na pewno nie wpadłaś bo aktywna jesteś w innym miejscu..ale taki jesienny marazm czy zwolnienie chyba o tej porze dopada każdego. Twój oszroniony ogród jest po prostu bajeczny:)) tego dnia chyba w całej Polsce tak było, las za moimi oknami też był niesamowity:) A koty to maja u Ciebie jak w raju, więc i ta kicia się oswoi..ja bym wzięła tę przybłędę co się u mnie kręci, ale moje koty nie dopuszczają jej do siebie, zaraz jest walka..masz na to jakis sposób? Wczoraj się w końcu zmobilizowałam i upiekłam keksik i teraz juz wiem, że to jest idealna porcja na keksówkę o wymiarach 11-35 cm. buziaki ślę i liczę na więcej i częściej:)
OdpowiedzUsuńAga , Ty to sobie grabisz. W lutym się policzymy mam nadzieję :-) .Będziesz nam piekła keksiki . Wierzyłam ,że Ty tą foremkę jakoś obliczysz. A kota po prostu weź do domu i będą się musiały oswoić chociaż miałam przypadek tego brytyjczyka, który potwornie atakował wszystkie pozostałe i musiał iść do ludzi.Post za post. Co Ty na to?
UsuńDwustetny -dodaj w tytule mocno klimatyczny!!!pozdrówka ciepłe-aga
OdpowiedzUsuńMroźny to klimat. Mógłby odstraszyć zamiast zwabić. Dzięki. Pozdrawiam również
UsuńBiedne kocisko, dobrze, że znalazło ciepły dom:) U Ciebie pięknie jak zawsze. Kolorowe sanki śliczne:) Pozwolisz, że skradnę pomysł? Pozdrawiam cieplutko i czekam na post świąteczny:)))
OdpowiedzUsuńA skradaj . Sanki kupiłam na starociach za 25 zł dwoje , a farbę Patynowym .Poszalałam z tymi kolorami chociaż przyznam ,że takie stare drewno było też urocze. Nie wiem czy nie żałuję. Swiąteczny???? Ojej . Muszę zacząć myśleć. Buziaki
Usuń>.<
OdpowiedzUsuńSuper, że jesteś :-D
Cudownie u Ciebie.
Uścisków moc w te ŚWIĘTA przesyła balerinka - kissssss
Cieszę sie,że jestem i że Ty jesteś też. Dziękuję i ściskam serdecznie.
UsuńTe widoki z oknem to masz iście pałacowe... ;)) post jak najbardziej klimatyczny bo za takie klimaty to ja bym dużo dała ;))
OdpowiedzUsuńbuziaki!
Jakby to rzec - rzeczywiście za oknem , jakieś 200 metrów na południe , stał kiedyś pałac. Teraz zostałą tylko górka pałacowa , z której gdy zima śnieżna dzieciaki najmłodsze na sankach mogą śmigać.To pewnie stąd ten klimat. Ulu, byłam u Ciebie ale tak bardzo się wzruszyłam czytając o Twoich Aniołkach ,że nie byłam w stanie nic napisać, Teraz też już mnie bierze.Muszę się oswoić. Ściskam mocno.
Usuń:)) mnie to parę lat zajęło - jakieś 8 , ale teraz jest już ok ;)
Usuńwymiziaj kocie o trzech nogach ja już bym ja pożarła ;))
buziaki!
Ula , wiem ,że to wymaga dużo , dużo czasu. Kota nie oddam :-)
Usuńpięknie tam u Ciebie :) śliczne zdjęcia, miło popatrzeć :)
OdpowiedzUsuńdziękuję bardzo Pianinko.Pozdrawiam
UsuńWitaj:) Twoje posty zawsze są wyjątkowe, wiem co mówię, bo czasem podglądam:) Zdjęcia, jak zawsze cudne:) Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńNo proszę . Nie wiem co siestało takiego ,że dziś odzywają się osoby, które wcześniej nie miały ochoty :-). Cieszę się z tego niezmiernie bo teraz wiem ,że jest Was więcej .Dziękuję i pozdrawiam róznież.
UsuńJak pieknie u Ciebie.U nas deszczowo i ponuro,wiec o tak pieknych zdjeciach moge pomarzyc(((
OdpowiedzUsuńTwöj ogröd wyglada jak zaczarowany....)))
Pozdrawiam))
Oj. u mnie dziś też już nieciekawie ale zawsze pozostają te chwile złapane w kadrze. Serdeczności ślę
UsuńSkoro wpis okragły - to skomentuję. Jestem cichą podczytywaczką. Ale zawsze czekam na nowy wpis, bo one te wpisy są piękne. Tzn zdjęcia są piękne. I dom cudowny, i ogród. I jesien wycisza, i zima. To dobrze, tak ma być. Proszę Maszko pisz...
OdpowiedzUsuńO , jak miło . A nie mówiłam że wyjątkowy post ? Cieszę się bardzo . No właśnie wpisy są beznadziejne . Wiem ale po naprawdę piękne odsyłam do Kaliny. Ona wie jak pisać ,żeby duszę ogrzać. Będę robić zdjęcia :-). Buziaki
UsuńOops jak to wyszło hi, hi. Wpisy są cudowne, a zdjęcia piękne.
UsuńA Kalinkę znam. I też cicho podczytuję :))
cieszę sie,że znasz :-)
UsuńGratuluję dwusetki :) Podziwiam widoki ogrodu, takie lekkie ośnieżenie dodało mu uroku, u mnie tylko trochę śniegu spadło nocą a rano już go nie było. Sikorka pewnie docenia stołówkę, ma tam z czego wybierać :) Dekoracja z sanek rewelacyjna jest. A kot to wiadomo, koty lgną do dobrych ludzi.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Sniegu Talibro to jeszcze nie mieliśmy ani grama. To tylko szron ale ładnie się trzymał przez kilka dni. Teraz znowu szaro chociaż u mnie o dziwo bardzo zielono. Te iglaki nie są jednak takie złe.Sikorki są potworne kręciołki. Nie idzie im zdjęć zrobić bo same ogony mi zostają w kadrze.Ale cykałam na oślep i się udało kilka złapać. Buziaki dla Ciebie
UsuńSikorki kręciołki? Próbowałam zrobić foty kowalikom, te to dopiero wiercipięty. Nosiły na lipę zapasy ... kociej karmy, niezmordowanie kilka dni z rzędu, o 3 metry ode mnie i ... wszystkie zdjęcia poruszone. Byłam niepocieszona, ale co się napatrzyłam na nie.
UsuńOj , nie jest łatwo ale bardzo mnie uspakaja to polowanie na ptaszki
UsuńSzron też bym chciała :) U mnie od paru dni leje deszcz, jest tak brzydko że aż powoli zanika gdzieś Duch Świąt Bożego Narodzenia...
UsuńPozdrawiam Ciebie serdecznie, miłego dnia.
Piękne, niezwykle klimatyczne zdjęcia :) gratuluje :)
OdpowiedzUsuń\dziękuję , dziękuję. Niezmiernie mi miło. Pozdrawiam
UsuńRocznicowo się zrobiło to i pogratulować należy, szkoda tylko, że tak długo zwlekałaś, ale może wtedy nie byłoby takich klimatycznych oszronionych widoków :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Rocznica to będzie w marcu .Ale chyba ciężko byłoby wytrwać do marca z tym dwusetnym nienapisanym. Dziękuję ,że jesteś ze mną od mych początków blogowych. To dla mnie szczególnie ważne.Pozdrawiam gorąco
UsuńOch Maszko, nie musisz miec obiekcji: kazdy Twoj post jest WYJATKOWY :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Zyczyc juz Wesolych Swiat, czy jeszcze sie pojawisz ;-)
A
Aleksandro , jesteś bardzo miła. Chciałabym zrobić coś świątecznego. Może dopiero w same święta? Nie wiem jak to wyjdzie.Pozdrawiam czule
UsuńTwój dom i ogród wyglądają cudownie w każdej szacie :) napatrzeć się nie można na te wszystkie cuda i drobiazgi jakie tam kryjesz :) Wspaniałości!
OdpowiedzUsuńMizianki dla Kici :)
Miło mi Elle a ja widziałam ,że u Ciebie to dopiero piekne klimaty. Zawsze się zachwycam.Nie zawsze potrafię wyrazić.Kicia jak zwykle na dywaniczku pod stołem. trudny dostęp ale kiedyś go dopadnę i wymiziam podwójnie
UsuńPodziwiam Twój dar czarowania zdjęciami. Twój spokój widać na zdjęcia i pozwala i mi się zatrzymać na chwilę w tym przedświątecznym chaosie. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńKażdy ma odrobinę chaosu ale jakoś nie chce mi się go fotografować . Raczej mam skłonności do wypiekniania świata a nie do pokazywania go takim jaki jest naprawdę albo wręcz obrzydzania.Pozdrawiam serdecznie
UsuńMiło Cię czytać i oglądać.
OdpowiedzUsuńDobrze, że jesteś.
Pozdrawiam przedświątecznie
Jola a ja mam u Ciebie zaległą wizytę ale podziwiałam już "Na ogrodowej". Cudo po prostu.Całusy
UsuńMa się to wyczucie, po przepis na keksik się zakradlam, a tu na taką rocznicę trafilam, gratuluje! Zdjęcia jak zawsze niezwykle klimatyczne, nie wiem, czy to kwestia klimatu, u nas obecnie 11 stopni na plusie i deszcz, ale też jakoś nie ogarnia mnie przedświąteczna gorączka, ale keksik według Twojego przepisu bedzie, ten zdobyl juz międzynarodową sławę,pozdrawiam serdecznie i tego blogiego spokoju na Święta życzę, iwonka
OdpowiedzUsuńIwonko , a mnie się marzy spacer taką zamarzniętą plażą. Daj znać jak będzie.Cieszę sie,że przepis trafił aż tak daleko. Często , gdy słyszęwiadomości z tamtych krańców świata , myślę jaK wy to musicie przeżywać .Pozdrawiam serdecznie
UsuńGratuluję 200setnego posta, zdjęcia piękne, wszystko piękne. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękuję za pochwały i gratulacje. Pozdrawiam również
UsuńCałkiem nieźle wygląda Twoja wersja domu "nie przystrojonego" na święta. A pomysł na sanki jest po prostu genialny. Ja też się pytam gdzie ten śnieg. Co prawda tu w mieście prawie od wszystkich słyszę, że lepiej, żeby śniegu w ogóle nie było, ale ja tęsknie za nim okrutnie. Przez to, że nie chce spaść jest jakoś tak ciemno...
OdpowiedzUsuńAleż Ci zazdroszczę tych modraszek za oknem. U nas niestety wszystkie ptaki przegania kot sąsiadki, choć łupinki po słoneczniku świadczą o tym, że mieliśmy kilku gości.
Cieszę się, że kociczka dobrze się u Was czuje. Ciekawa jestem jak na nią reagują pozostałe koty.
Aga , tak jakoś samo się stroi jednak. Jest już też choinka na tarasie chociaż nie świecę jeszcze. Może dziś wieczorem. A sanki chyba widziałaś też niepomalowane. Nie wydaje Ci się,że to była lepsza wersja ? No ale trudno ,zdzierać już nie będę tym bardziej że dynie też pomalowałam :-)Bo śnieg w mieście to jest mało przyjazne zjawisko zwłaszcza wymieszane z solą. Biedne nasze buty wtedy.na mój balkon też niestety potrafiąsięwspiąć koty. Wczoraj na sośnie siedział piękny śnieżnobiały kociak i musiałam go przegonić. Moje wiedzą,że nie wolno chociaż kto je tam wie co robią , gdy nie patrzę. Na razie przynoszą same myszki jako trofea więc jestem spokojna. Widziałam ,że można robić różne zabezpieczenia na karmniki przed kotami. Poszukaj w internecie.W stosunku do Kociłapki inne koty są raczej obojętne ,tylko Mania najmłodsza ma do niej śmiałości próbuje ją zaczepiać. Czasami się bawią delikatnie natomiast nie widziałam ,żeby się nawzajem wylizywały co inne koty czynią nagminnie.Buziaki Aguś.
UsuńJesteś nareszcie! Bardzo się cieszę :) Twój każdy post jest wyjątkowy, bo pełen ciepła i niepowtarzalny. "Na niczym mi nie zależy" - znam to i bardzo nie lubię, przeganiam ile sił przy pierwszych symptomach ;) Ale nie zawsze się udaje. Ale obecnie zależy mi na tak cudnej zimie za oknem, jak na Twoich zdjęciach! Natomiast mam... ulewny deszcz. Też się przyda, kilka miesięcy porządnie nie padało. Takiego kotka jeszcze nie widziałam, cudnie że się zadomawia, będzie miał u Ciebie jak u Pana Boga za piecem :) Buziaki i ciepłe uściski ślę :)
OdpowiedzUsuńDorotko , jesteś bardzo miła.Myślę,że te moje stany to takie chwilowe tylko. Musiałam się po prostu pogodzić z pewnymi rzeczami i to taka swoista obrona przed tym co jest.Dziś tak ponuro , jakby w ogóle dnia nie było ale jakoś trzeba żyć.Chociaż ta pociecha ,że głowa moja już sprawna bo wczorajsze popołudnie to był koszmar.Sciskam mocno
UsuńMam nadzieję, że słoneczko w Twoim życiu już się przedarło przez chmury :) Trzymaj się!
UsuńWyjątkowe są Twoje zdjęcia. Zanurzam w nich oko i tak mi cudnie się robi.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam ;)
Bardzo mnie cieszy to o czym piszesz. Dziękuję i serdeczności ślę.
OdpowiedzUsuńMaszko jesteś, dziękuję:)))))
OdpowiedzUsuńA właśnie, że jest wyjątkowy! Twoje zdjęcia są wyjątkowe, bo masz zaczarowany ogród. ;)
OdpowiedzUsuńSikorka karateka jest rewelacyjna! I te lampiony, ech marzenie...
Radosnych i rodzinnych Świąt, dużo szczęścia i pogody w sercu oraz spełnienie marzeń w Nowym Roku!
Całusy ślę
Maszko, niech szczęście, radość i nadzieja, które niosą Święta Bożego Narodzenia towarzyszą Tobie przez cały rok!
OdpowiedzUsuńU mnie dziś biało.
Maszko, pięknych i wyjątkowych Świąt! :)
OdpowiedzUsuńMaszko , pisze z Zakopanego, gdzie rodzina portugalska szusuje na stokach, dwa razy padal nam snieg, w niedziele, i dzisiaj, piekne platki jak motki waty...ale juz sie stopil, podobno jutro znow popada. Sle Ci stad zyczenia wszystkiego najlepszego jeszcze swiatecznie bozonarodzeniowo i ale i juz noworocznie! sciskam Cie serdecznie i znowu lece do Twoich zdjec!!!
OdpowiedzUsuńRadosnego świętowania ☺
OdpowiedzUsuńuwielbiam Twój ogród i kadry !
OdpowiedzUsuńbuziole
Dzień dobry :)
OdpowiedzUsuńCzasami zdarza się, że net mi wolno działa i wczytuje mi tekst posta a zdjęcia potem i siłą rzeczy umieszczam dwa wpisy. Tak też jest teraz...Korzystając z tej sytuacji chciałam bardzo Ci podziękować za liczne komentarze na moim blogu. Tak czułam po rzuceniu okiem na twojego bloga, że my z podobnej gliny ulepione. Akurat trafiłam na rocznicowy blog co mnie bardzo cieszy, bo tutaj jest idealne miejsce aby napisać, że twój blog bardzo mi się podoba i wchłoną mnie bez reszty. Już mam zaplanowany weekend dla niego. Ciesze się ogromnie, że teraz, kiedy jeszcze nie ma wiosny, jest taka zimowa aura i mam możliwość na spokojnie go poczytać. Bardzo, bardzo się cieszę, że się poznałyśmy. Co do kur, to jak najbardziej służę pomocą jeśli tylko będę umiała... Postaram się coś jeszcze o nich napisać z takich praktycznych spraw. Serdecznie pozdrawiam :)))))
Wielki szacun za przygarnięcie kotka inwalidy, nie każdy by się na to zdobył. Ogród jest bajkowy. My tu mieszkamy już sporo ale początek był bardzo trudny, priorytety zupełnie inne i... wnętrze domu jak i ogród wyglądają jakbysmy mieszkali tu od niedawna... ciągle brak funduszy na te poważniejsze prace...Piękną masz dróżkę z kostki a w altance zasiadłam i tam pozostanę. Jak będziesz miała wrażenie, że ktoś z niej spogląda na Ciebie to ja :)))))
OdpowiedzUsuń