poniedziałek, 25 lipca 2016

Szczęśliwe kury , szczęśliwa ja.

Dobrze Agatku. Więc będzie o kurkach. Nie wiem kiedy zrodził się mi w głowie ten pomysł ,żeby je mieć. Kompletnie nie pamiętam chwili , gdy pierwszy raz o tym pomyślałam. Wiem tylko ,że od jakiegoś czasu ( może ze trzy lata) narastała we mnie chęć posiadania własnego stadka. Jak tak pomyślę to sama się sobie dziwię ,bo kury nigdy wcześniej mnie specjalnie nie interesowały. Moi rodzice odkąd pamiętam zawsze mieli kilka kurek na stanie ale nie były one obiektem moich zainteresowań. Jedyne momenty, gdy okołokurowe tematy mnie "ruszały" to wykluwanie się małych kurczątek. Dopóki ptaszki miały postać żółtych kuleczek mogłam się nimi zajmować  ale świat dorosłych kur był mi obcy. Nie odwiedzałam kurnika ani kurzej zagrody i tylko smutno mi było, gdy tata informował ,że kolejna kura padłą ofiarą jakiegoś nocnego wampira. Pamiętam też moment , gdy tata powiedział ,że nie zabije już nigdy żadnej kury .Hodowla jednak trwała nadal ,chociaż rzeczywiście skończyły się drobiowe rosołki. Moje kurki też tylko dla jaj. W połowie maja tego roku nabyłam 10 kurek i kogutka. Pan hodowca zapewniał ,że będą niosły za jakiś miesiąc. Jakież było moje zdziwienie , gdy jeszcze tego samego dnia znalazłam na gnieździe malusie jajusio. Na drugi dzień kolejne a potem dwa  , a potem cztery . I tym sposobem odkąd mam kury nie kupiłam jeszcze ani jednego jaja. Przyznam ,że radość ma jest ogromna . Jajeczka są coraz większe a czasami wręcz rozmiarów gigantycznych . Wtedy są dwa żółteczka w środku i takie lubię najbardziej. I lubię te moje kurki przeogromnie . I naprawdę wiele rzeczy im uchodzi bezkarnie. Biegają wszędzie i czasem robią różne szkody ale....jakoś się na nie nie złoszczę. Wprawdzie mają już zagrodę i mogłyby tam sobie żyć całkiem wygodnie lecz mi trochę  żal ,żeby sobie nie chodziły , gdzie je oczy poniosą. Niekiedy tylko się martwię, że to może się jakoś nie najlepiej dla którejś skończyć.  Póki co stadko jednak ma się dobrze  i tylko Nieniek , mój kogucik trochę kulał przez kilka dni ale szczęśliwie już mu przeszło. Tak , dałam kurakom imiona. Jeszcze nie wszystkim , bo to trochę trwa ,żeby je wszystkie rozróżnić i nie pomylić imion. Mam tę przypadłość ,że ciągle mylę imiona ludzi więc u kur też mi się to zdarza i czasem na Coco wołam Chanell a na Dolores , Consuella. Tylko  Nieniek,   mi się nie myli i Henrietta ,bo to całkiem inna kurka i zwykle trzyma się na uboczu. Jest po prostu najładniejsza i reszta kur zazdrośnic ja odgania. No i ma względy u Nieńka , więc dziwić się nie można. To takie typowo kurze ,żeby nie powiedzieć ludzkie zachowanie. Uwierzcie mi , o kurzych obyczajach  można powieść napisać albo osobnego bloga , jeśli potrafi się pisać oczywiście. To bardzo fascynujący świat. Ja pisać to tak średnio , dlatego co nie dopiszę to dopowiem zdjęciami. No i zdradzę Wam sekret ,że we wtorek jadę po kolejna pięć. Ale o tym na razie nikt w domu nie wie :-)





















Skończyłam wklejać zdjęcia . Jest 2.17 . Przynajmniej o 6 trzeba wstać ,żeby otworzyć kurnik. Już wiesz Agatku , dlaczego tak trudno wziąć  mi się za pisanie postów ? Nie obiecuję poprawy :-). Wszystkich zaglądających serdecznie pozdrawiam.

49 komentarzy:

  1. Szczęśliwe kurki. U Ciebie mają jak w raju to nic dziwnego że się niosą.Pozdrawiam i troszkę zazdraszczam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz , chyba też kiedyś komuś pozazdrościłam i stąd wzięła się moja ochota na posiadanie. Tak mi się wydaje tylko nie pamiętam już komu . Pozdrawiam :-)

      Usuń
  2. Ach, jak ja to lubię :-)Przesłodki jest ten drób :-)
    Ja też hoduję kurki i znam tą frajdę, a o ich zachowaniach można by książkę napisać
    Moje np. uwielbiają nocować na drzewie, teraz niestety im na to nie pozwalam i co wieczór ściągam je z drzewa, bo 2 tygodnie temu lis mi wyżarł 7 sztuk , płacz był a niepokój został :-(
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam ,że lisa też się boję bo lasek mam za płotem. Dlatego na noc zawsze zamykam kurnik i wolierę i żyję nadzieją ,że w dzień lis się nie odważy.Kiedyś była akcja poszukiwania jednej kury i zaczęłam już się godzić z losem ,że ją dopadł jakiś drapieżnik ale okazało się,że tylko sobie zrobiła gniazdo w trawie i tam siedziała cichutko a jak zniosła jajo to wiadomo ,zaczęła się wydzierać. Fajny jest ten "kurzy serial". Mogłabym oglądać bez końca.Pozdrawiam również.

      Usuń
    2. Jak masz wolierę (czyli z dachem) to na czas nieobecności w ogrodzie warto je tam zamykać jak się lisy w okolicy pojawią.

      Usuń
  3. Ale fajnie:))) Ciekawa jestem co to za rasa?
    Buziaki:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu ,no fajnie rzeczywiście. Te białe z czarnymi kołnierzami to Susex a te mroziate to kurka jarzębiata. Przecztaj sobie komentarz Agatka to dowiesz się więcej. Buziaki

      Usuń
  4. Ogromną niespodziankę mi zrobiłaś tym postem. Znów mogłam Cię zobaczyć poprzez twoje słowa i myśli, no i temat w dechę :D Piękności... a kogutek jarzębatek taki jak nasz pierwszy, który się z nami oswoił i biegał za nami, jak wjeżdzaliśmy do pierwsze biegły psy, potem koty a on za nimi :) Te białe co masz to rasa Sussex, przybyła do nas zaraz po II wojnie światowej z Anglii, w formie pomocy na odbudowę kraju, bo Rosja nie pozwalała na żadną pomoc finansową dla nas, więc Anglicy tak to obeszli, a Kanadyjczycy wysyłając nam dęba czerwonolistnego dla szybkiego zasiedlenia popalonych lasów. - To tak w ramach ciekawostek. Sussex zadomowiła się tak dobrze, że jest w prawie każdym gospodarstwie mieszanym, bardzo dobrze znoszą jają, chętnie kwoczą i są bardzo opiekuńcze.
    Musisz wiedzieć, że co jakiś czas - około 2 razy do roku kury się pierzą, widać to po nich i wtedy nie znoszą jaj. Trwa ten okres tak do miesiąca góra dwóch, potem należy podawać im witaminy i znów zaczynają się nieść.
    Zimą, kura musi mieć ,,ciepły i suchy kuper" . Ja w mrozy nawet ich nie otwieram, rzucam na spód słomę - słomę nie siano, bo słoma przepuszcza nazwijmy to odchody i nie gnije jak siano, siano to do miejsc na znoszenie jaj, słoma też się nadaje na te miejsca. W każdym razie zimą potrzebują mieć oświetlone miejsce aby wydłużyć dzień i ciepło. Moje mieszkają w ocieplonej szopie drewnianej i im dobrze, rzucam słomę, potem dorzucam i ta słoma warstwa za warstwą grzeje od dołu i jest ciepło. Nie wiem jaki Ty masz kurnik. Musisz obserwować łapy kurze, jak zobaczysz, że są jakieś takie grubsze, jakby błoto się do nich przyczepiło albo jak mnie się kojarzy - jakby wapnem je ktoś polał tak chropowato, to jest to pasożyt i albo łapy wszystkim kolejno bez względu na stan łap, moczysz raz w benzynie (od samochodu) , albo od weta kupujesz lek na kurzy pasożyt, on będzie wiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zebrałam się chociaż było ciężko. To tylko i wyłącznie Twoja zasługa Agatku ,że ten post jest. Tyle informacji i dobrych porad dzięki Tobie. Bardzo jestem wdzięczna. Na razie jeszcze nie myślę o zimie ale pomyślałam ,że nawet wolierę mogłabym im wysłomować ,żeby sobie mogły jednak trochę wychodzić na zewnątrz w cieplejsze dni. Zobaczymy jak to wszystko będzie . Pewnie najmądrzej byłoby wybić stadko na zimę ale nie potrafiłabym nawet komuś to zlecić. One są takie towarzyskie i przyjazne i grzeczne i rzeczywiście wszędzie za mną chodzą a gdy plewię to wręcz wciskają mi się pod ręce ,żeby wybierać co im tam wygrzebię.Uwielbiają też jeść mi z ręki. Taka pszenica na dłoni chyba ma całkiem inny smak bo w korytku może stać i nie specjalnie do niej sięgają ale z rączki to delicja :-).Buziaki Ci ślę.

      Usuń
    2. Na zimę, na dach woliery mogłabyś zarzucić folię taką zwykłą białą, od krycia foliaków, mnie się takie coś marzy, folia osłoni przed padaniem śniegu i kury będą przeszczęśliwe, bo zimą jak spadnie śnieg i chcesz je wypuścić to musisz im teren odśnieżyć.

      Usuń
    3. Woliera jest też zadaszona.Na dachu rośnie trawa tak ,że mają tam suchutko. Kurnik stoi na kurzych łapkach więc mają też suche miejsce pod kurnikiem . Czasami rzeczywiście siedzą w wolierze ale nigdy cały dzień. Gdy widzą,że nadchodzę to się dopiero dzieje. Skrzydła im rosną , nie wspomnę już o odgłosach. Nie miałabym sumienia ich nie wypuścić .

      Usuń
    4. Na pewno jak gdzieś jedziecie to musicie zwabić je do woliery, tak na wszelki wypadek. Świetnie to obmyśliłaś :)

      Usuń
  5. Ja mam tak samo jak Ty. Przecież jeździłam do rodziny na wieś, gdzie kur było całe podwórze, nawet z kuzynką zbierałyśmy codziennie jaja pochowane po całej zagrodzie i tylko podziwiałam kuzynkę jak ta biegała po podwórku i buty miała czyste a ja... :P. Mąż kupił kury, pojechaliśmy po nie razem... wybierałam na zasadzie mebli, kwiatów, które mogłabym posadzić w ogrodzie, tak bardzo przedmiotowo. Więcej serca włożyłam w sam kurnik. Przybyły... i się zaczęło :D Pierwszego dnia patrzyłam na nie, jak na toto łażące po wybiegu kurzym, grzebiące w ziemi, gdaczące, a to z obowiązku sypnęłam im ziarna, nalałam wody... Nie wiem kiedy miłość trysnęła :) Może podczas prac ogrodowych, kiedy to kurza ferajna przychodziła i na swój sposób próbowała nam pomagać i uczestniczyć w tych pracach wydziobując insekty. A może tymi jajami się wkupiły? My też najpierw trzymaliśmy tylko dla jaj, ale życie wymusza i kury też. Są kury, które nie żyją zgodnie w społeczeństwie i trzeba je wyeliminować. Aaaaa! To bardzo ważne.
    Kurom rzucasz skorupki po jajach bo to idealne dla nich wapno o dobrze, ale musisz te skorupki dobrze rozgnieść, nie możesz im rzucać połówek czy wydmuszek z jaj, bo kura nie może skojarzyć sobie tych resztek z dobrym jajkiem, bo będe ci kura dziobała dobre jajko i wtedy tylko na rosół. Skorupki dobrze pogniecione, może nie na miazgę ale nie mogą mieć formy wypukłej - spłaszczone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to , Pomagają w pieleniu :-). Tak , skorupki rozdrabniam. Wiesz ,mam u siebie tetę, znanego hodowcę drobiu:-) i ciocię, która też się zna. Tylko niektóre ich pomysły wydają mi się dziwne. Ciocia na przykład podpowiada ,żeby kurze ,która kwoczy a się nie chcę,żeby siedziała , trzeba do ogona przywiązać worek foliowy . Przyznam ,że nie skorzystałam tak jak i do pomysłu ,żeby ją wiązać za nóżkę sznurkiem do kołka :-)

      Usuń
    2. Niestety tutaj Ci nie podpowiem, bo my wyczekujemy kwoki. Raczej odseparowałabym ją od pomieszczenia z jajami i odganiała jak siada... możesz jej podrzucić piłeczki pingpongowe i niech siedzi na nich :P Potem zgonić po tygodniu, to może jej przejdzie? Nie mam pojęcia...

      Usuń
  6. Na @ zostawiłam Ci pytanie o to nie siadanie na jajach. I chyba Cię zmartwię wiadomością ale kury nie znoszą jaj przez całe życie... najlepiej znoszą do 2-4 lat w zależności od rasy, te co masz do 4 lat, potem przechodzą w tryb mięsny ;) Są super kwokami z własnych jaj jak i podrzuconych. Niedawno opisywałam akcję podrzucenia kwoce, długo wysiadującej jaja kupnych kilkudniowych pisklaków, nie wiem czy czytałaś, może Ci się przydać. :) Zaleję Cię informacjami...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ogrodzić musisz warzywnik, bo te małpiatki dorwą Ci się do warzyw, podziobią, bo lubią na surowo - dyniowate, pomidory i co tam znajdą. Ogólnie jest tak, że ,,albo ogród lub uprawa, albo kury :))) Nie wysiejesz roślin jednorocznych bo Ci wydziobią, często łapami wyciągają z ziemi młode roślinki i świeże nasadzenia... My warzywnik z owocami na wierzchu przenieśliśmy na koniec działki tam gdzie nie chodzą, jak wyjdą z wybiegu ;) A tak to ogórki, cukinia to ich :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zalewaj . O Twoich kwokach czytałam. Ja na razie nie chcę mieć dzieci :-).Z warzywnikiem to jest dziwna rzecz. Chodzą sobie koło tych warzyw i udają brak zainteresowania aż pewnego dnia coś im wpada to tych kurzych łebków i w mig obskubują mi całą sałatę albo botwinę.Zjadły też wszystkie owoce wiśni na młodych drzewkach. Kogut podskakiwał,żeby im je zrywać. Pomogły mi też w obrywaniu porzeczek. Lubią wylegiwać się pod pomidorami ale mi ich nie skubią . Na razie . Cukinie też mają się dobrze. Na kapusty chodzą i początkowo myślałam ,że mi je skubią ale one tylko wyjadają gąsieniczki tak ,że są pomocne w walce ze szkodnikami.Lubią też mrówie jaja,których to u mnie jest bez liku więc też mnie to cieszy.No ale wiem ,że wczesną wiosną może być problem więc po to jest zagroda w kurkowym lasku.

      Usuń
    2. CO to jest na pierwszym zdjęciu? Dobrze widzę, że przez tę szopkę widać roślinność za nią? Ona nie ma ściany z desek z tyłu?

      Usuń
  8. szczęsliwe kurki to i dobre jajeczka , nastepnym razem podpisz prosze zdjecia kurek imionami :))

    miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, jajeczka pachną biszkoptem. Następnym razem będzie z imionami. Obiecuję.Pozdrawiam

      Usuń
  9. No teraz to sielskość na całego, Maszko, cieszę się, że dajesz znak życia, bo maile bez odzewu, ale teraz się nie dziwię, tyle kolejnych istot wymagających troski :), wszystkiego dobrego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to Asiu bez odzewu ? Może spam przejrzyj :-).O tak , tych istot trochę mi się namnożyło ale przynajmniej jest po co żyć. Uściski.

      Usuń
    2. zawsze przeglądam...nic, myślami z Tobą często, mam nadzieję, że zdrowotnie i w innych kwestiach pomyślnie wiatr wieje ;)

      Usuń
  10. Piękne towarzystwo, Maszko!
    Pozdrawiam Cię ciepło :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście sympatyczne . Pozdrawiam również.

      Usuń
  11. Piękne zdjęcia - przeniosłam się w krainę dzieciństwa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to się cieszę bardzo. Dzieciństwo to chyba fajna sprawa.

      Usuń
  12. Niezłe stadko:)))na pewno szczęśliwe:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czego by jeszcze mogły chcieć . Nawet w ziemi im grzebię :-)))

      Usuń
  13. No to się dochowałaś kurzego stadka :) Całkiem fajne towarzystwo i fotogeniczne :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ożywiły trochę moją przestrzeń i naprawdę potrafią pozować .Pozdrawiam

      Usuń
  14. U Ciebie to i kurki jakieś fotogeniczne :-).Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm, tylko ja nie jestem fotogeniczna ale jest takie przysłowie o szewcu i sprawdza się w moim przypadku :-).Pozdrawiam również.

      Usuń
  15. Gratuluję!!Hodowla kurek to świetna sprawa:))Twoje są piękne i piękne zdjęcia im robisz:)Ja w zeszłym roku miałam 20 szt,w tym roku jest wszystkiego drobiu 50 w tym 5 sztuk z własnego wylęgu:))Mam też 5 perliczek i 5 indyków.Indyczki kupiłam dwutygodniowe, tak są oswojone ,że chodzą za mną jak koty i domagają się głaskania:)Perliczki są płochliwe,ale to ptasia agencja ochrony,nikt obcy nie przewinie się koło wybiegu taki robią hałas :))Faktycznie obserwowanie ich to wielka przyjemność i można by było książkę napisać o ich zachowaniach :)))Pochwal się kolejnym zakupem:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ,no , to Ty masz bardzo poważną hodowlę. Ciekawa jestem jak się to wszystko u mnie skończy. Póki co zabezpieczyłam się przed nadmiernym szaleństwem , budując mały kurnik ale działka duża ,zawsze można coś dobudować.Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  16. Cudne to Twoje stadko:) mają tam u Ciebie rajsko w tak pieknym ogrodzie:) a te jaja od takich szczęśliwych kur to zupełnie inaczej smakuja..ja kupuje od sąsiada i czasem jak zdarzy mi się zjeść takie sklepowe to w ogóle mi już nie smakuje. buziaki śle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, mam podejrzenie ,że nie przełknęłabym już jaja z fermy. No może w cieście ale na miękko na pewno nie. Ściskam mocno

      Usuń
  17. zapraszam do podzielenia się postem w link party :) http://speckled-fawn.blogspot.com/2016/07/urodzinowy-post-i-link-party-z-nagrodami.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie potrafię tego ogarnąć :-)

      Usuń
  18. Kto by pomyślał, że nawet o tych strasznych stworzeniach zwanych kurami można tak ciekawie pisać :) U kur cenię tylko to co zjadam na śniadanie z pomidorem i grzybami czyli jajecznicę :D Ich gdakanie i hmn..pozostawione wszędzie niespodzianki hahah nie skomentuje tego :D Bardzo zręcznie opisujesz szarą rzeczywistość. Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę nie są straszne chociaż miałam wiele wątpliwości .Chyba je kocham. Kupy są ok. Darmowe nawożenie :-)

      Usuń
    2. O rany padłam ;) Kupy są ok. Doprawdy? :D
      Jeszcze wspomnę o tym, że kury są w stanie pożreć dosłownie wszystko. Jak wychodzę na podwórko to dziobią mi klapki a koty nauczyły się już chować ogony jak jakaś jest w pobliżu :D

      Usuń
  19. Przepiękne kokoszki, ale proszę ich nie zjeść w rosole, bo to byłby czysty kanibalizm wręcz.Maria Czygier

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytałam początek posta i miałam wrażenie, że opisuje moje myśli... Od jakiegoś czasu rozmyślam nad kurami, ale ciągle nie mam odwagi - wszyscy mi odradzają , a ja mam zero doświadczenia. Nie bardzo wiem np. jak rozwiązać problem, o jakim pisała Agatek = że niosą się przez pewien czas, a nie będę przecież zabijać swoich towarzyszy. Czyli stado będzie mi się rozrastać w nieskończoność?
    Ale z przyjemnością czytałam o Twoich kurkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwolę sobie tutaj napisać do Ciebie aby w razie czego nie nabałaganić Ci na blogu :) Myślisz o kurach... tu jest najważniejsza sprawa - w jakim sensie myślisz o kurach.
      Jeśli dla ich samego pięknego wyglądu, a kwestia jaj i mięsa jest rzeczą zbędną to są kurki ras ozdobnych, byle nie liliputy, bo one rozmnażają się niczym króliki, i możesz cieszyć się widokiem kur ozdobnych do ich starości, kura przeciętnie żyje 5-7 lat w zależności od rasy. Z ras ozdobnych również będziesz miała nawóz. Jedyny problem jaki widzę, to taki, że kury jak wszystkie stworzenia potrafią chorować a nawet podczas naszej właściwej opieki umrzeć i tutaj trzeba się z tym pogodzić. Często polują na nie dzikie zwierzęta szczególnie jak mieszkasz blisko lasu czy na odludziu.
      Nie musisz jeść kur jak je hodujesz. :)
      pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Lubię zwierzęta i lubię je mieć wokół siebie. Ale kury przede wszystkim chciałabym mieć dla jajek. Na pewno nie dla ozdoby. I nie dla mięsa. Muszę się jeszcze zastanowić, dziękuję!

      Usuń
  21. Kochana bo Ty jesteś świetną gospodynią :) Cieszę się, że mimo zimy masz jaja. Buziaki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że masz w swoim otoczeniu hodowców kur, ale przypomnę tak na wszelki wypadek, że na początku kurczakom nawet spod kwoki daje się drobno posiekane jajo na twardo.

      Usuń