
To chyba ostatni już moment ,żeby pokazać Wam moją tegoroczną zimę.Myślę,że za tydzień zacznę ją już powolutku żegnać a na początku lutego mam zamiar definitywnie z nią skończyć. Jest piękna i taka o jakiej długo marzyłam. Marzenia,jak widać lubią się spełniać, wiec należy bardzo uważać o czym marzymy.Marząc o prawdziwej ,pięknej zimie ,na pewno nie miałam na myśli trzydziestostopniowych mrozów.Na przyszłość trzeba bardziej precyzyjnie.Do minus dziesięciu poproszę ale to dopiero w przyszłym roku. Myślę,że to wszystko dlatego ,że ubiegłoroczny rok miał rekordowo wysoką średnią temperaturę. No więc się zbilansowało. Oczywiście mnie ten mróz nie aż tak straszny ale najbiedniejsze były zwierzaki. Ptaki tak szybko pałaszowały ziarenka ,że musiałam dosypywać nawet po 3 razy dziennie. To samo z sarnami. W te największe mrozy dostawały ziarna kukurydzy i suchary z chleba . Kupiłam im też solną lizawkę.Gdy idę na spacer bez aparatu, to nawet nie są zbytnio płochliwe ale gdy widzą moją lufę ,umykają szybciutko i dopiero z bezpiecznej według nich odległości ,przyglądają mi się z uwagą.Najczęściej,gdy je dojrzę, po prostu odchodzę. Nie wiem czy dobrze ,żeby się oswoiły. Tak naprawdę to chyba powinny bać się ludzi.Moje kury natomiast oswoiły się aż za bardzo. Gdyby mogły to pewnie spałyby ze mną w łóżku. Są bardzo towarzyskie .Zresztą mnie również ogromną przyjemność sprawia obcowanie z nimi.Ot znalazł swój swojego, można rzec.W te mrozy musiałam wstawić im grzejnik do kurnika ,bo mimo iż ocieplony to jednak takim temperaturom ocieplenie się poddało. Biegałam więc po nocach do kurnika ,żeby sprawdzić czy wszystko ok.Kurcie za to odwdzięczają się pysznymi jajami. Nie byłabym już w stanie zjeść innego jaja niż od swoich podopiecznych. Codziennie osobiście im dziękuję w postaci różnych smakołyków ale też i słowno muzycznie. Chyba czają o co chodzi.Niestety , gdy śniegu tak dużo muszą siedzieć w wolierze. Na zimę dodatkowo zabezpieczyłam ją grubą folią tak ,że jest osłona od wiatru i nie nawiewa do woliery śniegu. Mają tam suchy niezmarznięty piach i mnóstwo liści . Uwielbiają w tym się zagrzebywać.To są naprawę ptaki grzebiące.
Nieśmiało zaczynam poczynać przyszłosezonowe plany ogrodowe.
Jesienią częściowo rozgrzebałam(też jestem grzebiąca)przypodjazdową skarpę więc nie ma zmiłuj i na wiosnę trzeba będzie kontynuować. Jestem pełna strachu bo znam powiedzenie ,że lepsze bywa wrogiem dobrego. Naprawdę nie wiem czy te zmiany wyjdą mi na dobre ale podjęłam ryzyko. Postanowiłam również zagospodarować część ogrodu wschodniego , gdzie do tej pory było trochę dzikawo. Zdradzę tylko tyle ,że będzie dużo irysów. Ciągle przede mną dokończenie warzywnika. Dokończenie? Czy w ogóle można kiedykolwiek mówić o jakimś końcu w ogrodzie?Widzę ,nie tylko po sobie ,że nie bardzo.Największym wyzwaniem będzie chyba jednak remont stodoły.Uparłam się ,że ją uratuje.Trzymajcie kciuki. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
U Ciebie zawsze tak klimatycznie i bajkowo:-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło
Beautiful garden
OdpowiedzUsuńO tak! Bajkowe zdjęcia. Można się przenieść do innego świata.
OdpowiedzUsuńPięknie u Ciebie Kochana!
Pozdrawiam cieplutko!
Iza
No bajka po prostu, cuda Panie i ptaszki i sarny i śnieg i wszystko, i kury do tego, no jest co ogarniać szczególnie w sezonie, 1/500 bym nie ogarnęła z moim kalekim kręgosłupem, co prawda podreperowany dobrze, ale nadal z pełnym zakazem wykonywana.... czegokolwiek, na taki ogródek to ja sobie popatrzę u Ciebie ;) i na swój malutki, też popatrzę, a inni w nim popracują ;)
OdpowiedzUsuńuściski!
Maszko, przepieknie u Ciebie!!!!
OdpowiedzUsuńCzysta magia...
A
Pięknie u Ciebie Maszko:)
OdpowiedzUsuńAbsolutnie zachwycająca zima i fotki Twoje. Ale cieszę się, że już chcesz z nią kończyć, bo ja też mam już zimy dosyć. Tak naprawdę to jej nie lubię, chociaż na zdjęciach wygląda bajkowo.
OdpowiedzUsuńFajnie mają z Tobą Twoje kurki, takie dopieszczone pod każdym względem, że tylko pozazdrościć. Ale się nie dziwię, za takie jajka jak od szczęśliwych kur warto!
A z ogrodem tak już jest, że nigdy nie można uznać go za skończony;-) Co prawda własnego nie mam, ale buszuję i wtrącam się do zaprzyjaźnionych. Wiem, że jeden zrealizowany pomysł rodzi dziesięć następnych. I to fajne. Ogród wciąga. Lubię to.
Serdeczności, uściski i uśmiech ślę.
Maszko z zimą będzie trudno się pożegnać, zapowiadają w przyszłym tygodniu nadejście arktycznych mrozów.Po prostu strach się bać. Moje kurki nie pałają chęcią do zawierania bliższej znajomości ze śniegiem i mrozem, wcale lub sporadycznie wychodzą na dwór.Co do ogrodu, kochana zgadzam się z Tobą nie ma takiego terminu jak koniec prac w ogrodzie, takie twórcze, niespokojne dusze mają przechlapane.Zdjęcia jak zawsze bajeczne.Pozdrawiam ciepło, życzę Ci pełnej realizacji planów
OdpowiedzUsuńpiekne kadry , powodzenia Maszko
OdpowiedzUsuńjakie sliczne masz świeczniki !
pozdrawiam
Zielenieję wciąż z zazdrości na widok szklarni... :-) U nas też zima sroga w tym roku , ale ja taką lubię. Trochę się co prawda boimy o sady- takie to ryzyko zawodowe :-)
OdpowiedzUsuńPięknie u Ciebie jak zawsze!
PS.
Ile TY masz kotów???
Piękną zimę pokazujesz ale masz rację z mrozem trochę przesadziła:)))zwierzęta są Ci na pewno wdzięczne że im pomagasz:)))Pozdrawiam serdecznie:))0
OdpowiedzUsuńOch..ja po prostu od lat zakochana jestem w Twoim ogrodzie. Z roku na rok coraz piękniejsze zdjęcia pokazujesz. Dziękuję, że dzielisz się swoim światem :)
OdpowiedzUsuńPiękna zima, puszysta, magiczna, przytulna:) lubię tę porę roku, ale z utęsknieniem czekam na nowy sezon ogrodowy:)
OdpowiedzUsuńŚliczna zima w tym roku. Faktycznie trochę było za zimno, ale śniegu mogłoby jeszcze nie ubywać. I oko cieszy i dla ogrodu to też chyba lepiej. I dzieciństwo częściej się przypomina.
OdpowiedzUsuńSympatyczna ta twoja zwierzęca ekipa. A trzy mruczaki przy oknie takie urocze, że ja bym najchętniej w ramki oprawiła i powiesiła na ścianie.
Zima jak w bajce, szkoda, że zimno. U nas sarny grasują nie wiem kiedy; tropy są, witaminki i mikroelementy z moich drzew i krzewów łyknięte, a saren podpatrzyć nie mogę.
OdpowiedzUsuńU mnie mrozów 30 stopniowych nie było a te co były przeżyłam i cieszę się że śnieg jeszcze leży bo zima musi być. Piękne zdjęcia , takie nastrojowe. Pozdrawiam :-).
OdpowiedzUsuń"Twoje" sarenki zachowują się tak samo jak ptaki u mnie na tarasie. Jak podchodzę i staję w oknie to mnie olewają, pomimo że karmnik blisko. Ale jak tylko wezmę aparat, to fruuu... I tyle ich było. Zima dobrze, że jest. W końcu! Zima ogrodnikom jest potrzebna na planowanie, przegląd zapasów, oporządzenie narzędzi, nadgonienie literatury itd. Mi się marzy powiększenie warzywnika, ale to się chyba nie uda w tym roku. Ale wał na uprawę dyniowatych muszę przedłużyć i "przemeblować" kompostownika. Do tego jakieś lepsze mocowanie dla tunelu foliowego i dalsze wiercenie dziury w brzuchu M. o szklarnię. A! I koniecznie nowy inspekt na tę wiosnę!!
OdpowiedzUsuńCzy Ty mieszkasz w Narnii??? Jak pięknie i tak zimowo...a te dodatki i ukryte zakamarki, piękne detale, które ja tak kocham...cegła i bluszcz to dla mnie idealna para...bluszcz mam, ale cegły jeszcze nie:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię
Aga z Różanej
Odgapiam od Ciebie te ścienne poidełka dla ptaków, ogromnie mi się podobają, będzie to nius tegorocznego lata w moim ogrodzie :)
OdpowiedzUsuńNieuestająco zachwyca mnie twoje najbliższe otoczenie ogrodowo -domowe.
Trzymam kciuki za wszystkie Twoje poczynania i podziwiam :)Piękne zdjęcia :) Serdeczności ślę :))
OdpowiedzUsuńMusi być dobrze - innej opcji nie ma :)
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem ile masz tych kotków!? Strzelam, że 6 ;)
Jest pięknie ale wiosna w mojej głowie już się gnieździ...
Pięknie, bajkowo, tajemniczo... Nie mogę się napatrzeć:)
OdpowiedzUsuńMaszeńko, to Ty jesteś już prawdziwą gospodynią, taką z własnymi kurkami :) Podziwiam, bo choć kocham przyrodę, to jednak zapachów wiejskich nie znoszę i chyba tylko widmo głodu zmusiłoby mnie do chodzenia wokół domowego ptactwa. Za to tymi trzema kociakami z parapetu mogłabym się zajmować cały czas :) Bardzo jestem ciekawa Twoich ogrodowych planów na wiosnę. Po mojej głowie też się szwędają różne pomysły, ale chyba nie odważę się w tym roku na realizację, bo i tak sił i czasu brakuje na utrzymanie tego co jest. Zdjęcia znowu takie klimatyczne - pięknie :) I Twoje hippeastrum znowu w rozkwicie a ja swoich nadal nie potrafię zmusić do wydania pąków. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńTwój ogród piękny nawet zimą:) cudnie jest:) jednak tęsknię juz za wiosną:) buziaki ślę
OdpowiedzUsuńZdjecia jak zwykle piękne!
OdpowiedzUsuńAle naprawdę sądzisz, że z końcem stycznia nastapi koniec zimy, realnehj?! To chyba bardziej niż za fotki podziwiam za optymizm!
Hejka :) Wpadłam nastroić się optymistycznie od rana :D
OdpowiedzUsuńBuziaki. Poproszę post o przedwiośniu albo i wiośnie. A przynajmniej wieści jak tam po zimie. I niech zima już nie wraca
OdpowiedzUsuńŚlicznie u Ciebie. Po prostu bajecznie
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Cudowne widoki :)
OdpowiedzUsuńPodobnie jak TY , jestem usatysfakcjonowana naszą zimą :)
Boję się tylko o moje bukszpany, które wyjątkowo zostawiłam w donicach :(
Za miesiac okaże się czy przeżyły...
Pozdrawienia słoneczne przesyłam :)
Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńpiękna ta zima , ale te jajka to zapowiedź wiosny mam nadzieję :)
OdpowiedzUsuńCiekawe jak to jest z tą pomocą drogową, bo ostatnio sam miałem sytuację, że auto mi stanęło w najmniej odpowiednim momencie. Na szczęście udało się jakoś ogarnąć, ale teraz już wiem, że warto mieć numer do kogoś sprawdzonego. Czytałem niedawno na https://pomocdrogowa.tarnobrzeg.pl i faktycznie, lepiej być przygotowanym niż potem kombinować w stresie. Nigdy nie wiadomo kiedy się przyda.
OdpowiedzUsuń