niedziela, 19 marca 2017

Moje przedwiosnie.






Gdybyście mnie zapytały, którą porę roku w ogrodzie lubię najbardziej to odpowiedź, całkowicie niezaleznie od tego , kiedy by to pytanie padło , brzmiałaby "tę własnie". Tak mi się na starość porobiło ,że lubię każdy czas i potrafię czerpać zadowolenie z wzystkich okoliczności pogody . Łapię się na tym ,że gdy wychodzę do ogrodu ,często mówię " Boże , ale pieknie". I nie chodzi tu wcale o to ,że mam pieknie w ogródku bo do tego to dużo brakuje ale ,że generalnie jest pięknie. Że świeci słońce albo ,że pada albo ,że wieje albo ,że mrozi albo mgli. I coraz mniej czasu poświęcam na sprawdzanie prognoz bo i po co? Nie przeżywam też bardzo strat ogrodowych. Zawsze przecież można dosadzić coś nowego. No może trochę róż szkoda ,bo w tym roku będzie marnie nawet jeśli podosadzam nowych. Rozpieszczona ostatnimi zimami i przekonana ,że przy tym ociepleniu klimatu ,okrywanie raczej szkodzi niż pomaga, postanowiłam nie okrywać . No i wesoło nie jest ale nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło. Zawsze byłam bardzo powściągliwa w przycinaniu róż,więc teraz drastyczne cięcie może tylko się przysłużyć dobremu prowadzeniu. Pracy jak zwykle czeka ogrom. W jakikolwiek zakamarek ogrodu by się nie poszło , to wszystko woła " przytnij mnie , przytnij mnie " albo " nawieź mnie , nawieź mnie " . A zaraz zacznie wołać ," podziel mnie, przesadź mnie". Do tego dochodzi dbanie o siewki bo to najwyższy czas na niektóre .




Niestety wiek daje o sobie znać w postaci ogromnego zmęczenia . Kręgosłup boli ,że zasnąć trudno . Coraz częściej trzeba się prostować( już nie tylko wtedy ,gdy się słyszy nad sobą przelatujący samolot) , coraz mniej ładuje się do wiaderek ,coraz częściej przsiada sie na ławeczce  ,żeby pogadaćz kurami . A propos kur , to zdecydowałam się na młode więc jak wszystko dobrze się rozwinie to za około 3 tygodnie będę niańczyć. Boję się tego trochę bo to pierwszy raz i zupełnie nie mam doświadczenia. Powiedziało się jednak "A" więć trzeba dalej w to brnać. Mamą będzie  Consuella .

Natomiast okaże się jaki to kogut z naszego Nieńka ,bo to ,że agresywny drań to wiadomo ale czy się jako mężczyzna spisuje , będziemy wiedzieć niebawem. Nie wiem co mu się stało po zimie ale zrobił się bardzo niemiły i cały czas chce mnie atakować. Musze przyznać ,że kilka razy już udało mu się mnie podejść . Jest to dość bolesne doświadczenie. Chyba czas  zaopatrzyć  się w tabliczkę " Uwaga, wściekły kogut". Póki co nie dojrzałam do tego ,żeby zrobić z niego rosół ale mocno mnie potrafi wkurzyć więc kto wie jak się to dla niego skończy. Kury za to są słodziutkie. Niosą się świetnie . Na Wielkanoc w tym roku jaj nie kupuję.

Ten trochę smutnawy w zabarwieniu czas staram się ukolorowić jak tylko mogę ,obsadzając donice i tym podobne. Pierwsze obsadzenia już zrobione. Oczywiście nie mogłam się nie pokusić o podpędzone cebulki. Niestety z ubiegłosezonowych samodzielnych nasadzeń czynionych jesienią nie byłam zbytnio minionej wiosny zadowolona więc nie robiłam tego tej jesieni. Myslę ,że to wszystko kwestia dobrego przechowania donic. Ja o to należycie nie zadbałam .Natomiast markety oferują duzo rózności więc jest w czym wybrać. Na te sadzone do ziemi przyjdzie mi jeszcze trochę poczekać bo dopiero widać kiełki. Pokusiłam się też o bratki chociaż na mojej prerii nasiały się w takich niezliczonych ilościach ,że będę musiała usuwać. Część na pewno jeszcze gdzieś zagospodaruję. Na kwtnienie tychże też jeszcze trzeba będzie poczekać odrobinę więc tych kilka zakupionych już kwitnących bardzo póki co cieszy. Cieszą mnie też  prymulki uratowane przed nieuchronną smiercią w jednym ze znanych marketów budowlanych. Oni tam w ogóle tych roslin nie podlewaja. Przebisniegi wykopuję za to w moim osikowym lesie a potem , gdy już przekwiną wysadzam na trawniku. Tutaj dopiero mogę się nimi nalezycie nacieszyć bo widzę je za każdym razem gdy wychodzęz domu a do osikowego tak często nie chodzę . O dziwo w osikowym tak jakby ciagle ich przybywa. Nie wiem jakie jest rozwiązanie tej zagadki.













A z nowości , to mam wreszcie godne wejście do Narnii. Jeszcze trzeba trochę popracować farbami ale najważniejsze ,że można przejść na drugą stronę i znaleźć się w zaczarowanym lesie,gdzie mieszkają sarenki a może nawet jakiś lew. Szafa po ubiegłorocznych przymiarkach musiała zostać przerobiona bo była łączona tylko na drewniane kołki. Dostała więc trochę metalowych złączek i zawiasy a także powstał daszek ,żeby nie rozlazła się po jednym sezonie. W ten sposób powstała wiewiókowa dziupla. Zrobiłam jej nawet schody z boku  ale czy zechce zamieszkać ,to się okaże. Może kiedyś skusi się na zapas orzeszków ,który sobie spokojnie czeka.



I chciałabym jeszcze trochę o wycinaniu drzew . Zawsze byłam przeciw głupim wycinkom a niestety mało kiedy spotkałam sie z mądrą. Wojowałam mocno nawet wtedy , gdy wycinka była uzasadniona. Władza nie miała łatwo. Doszło do tego ,że najwazniejsi urzędnicy w gminie konsultowali ze mną czy nie będę wojować jeśli sąsiad wytnie drzewo. Wiele lat  potrzeba było,żebym wypracowała sobie taki stan rzeczy.  Myslę ,że udało mi się uratować przynajmniej kilka drzew. Kilka jednak i to w mojej najblizszej okolicy padło pod piłami i to już dosyć dawno. Moim sposobem na wycinanie jest nasadzanie. Ale niekiedy potrzebuję też coś wyciąć. Kiedyś pisałam o swoim osikowym lasku. To wszystko samosieje i początkowo było tak ,że rosło drzewko na drzewku. Trzeba było przerzedzić . i tak rokrocznie coś tam przycinam. Obecnie jest sytuacja taka ,że drzewa rosną w odległości od metra do trzech od siebie. To nadal za gęsto . Na dodatek osika jest krótkożyjacym drzewem. Wiele z młodych drzewek pada samych ,poniewać próchnieją od środka i przewracają się pod wpływem wiatrów. Niemniej jednak bardzo tę część mojego ogrodu lubie. Po tych przecinkach okazało się,że miedzy osikami porozsiewały się lipy, klony ,jesiony, leszczyny ,czeremchy i trzmieliny. Nic więc innego nie pozostaje jak nadal zimą robić mądre przecinki. Piszę o tym dlatego ,że widzę ,że panuje moda na totalne wycinanie wszystkiego jak leci. Zupełnie tego nie rozumiem . Drugiego marca tego roku udało mi się powstrzymać taką idiotyczną wycinkę. Pan poczuł się panem na własnym nieuzytku i postanowił zrobić czystki . Zasugerowałam ,żeby zimą przyszłego sezonu wyciął sobie co któreś drzewo , skoro i tak nie chce tam ani niczego budować ani nic uprawiać. Przyznał ,że liczy iż znowu się nasieją drzewka same a za jakiś czas on znowu będzie miał na opał. Po moich sugestiach , stwierdził ,że może faktycznie tak zrobi. Oczywiście postarszyłam Ochroną  Środowiska więc się zabrali .niestety nie zabrali ze sobą gałęzi. Teraz pewnie jakiś debil przyjdzie i podpali jak już będą odpowiednio suche i zamieszkają w nich jeże albo bażanty. Ja tymczasem doszłam do takiego poziomu ,że niczego z ogrodu nie spalam. wszystko jest wykorzystane. Z gałęzi robię zasieki. Wiem ,wiem ,że nie każdy może sobie na to pozwolić bo to jest średnioestetyczne ale ja to lubię. Na dodatek obsadzę je bluszczem i taki zimozielony zasiek może być nawet ładny.za parę lat oczywiście. Za parę lat w moim osikowym , który teraz coraz częściej nazywam kurkowym , ( nie dlatego ,że rosną w nim kurki lecz dlatego ,że żyją w nim kurki), będzie dywan z czosnku niedźwiedziego , którego to właśnie trzy sadzonki wprowadziłam zabezpieczjąc przez kurzymi pazurkami. Liści też nie palę bo liście to wiadomo ,że najlepszy materiał na ziemię liściową .Na dodatek kury uwielbiająw nich grzebać więć daję im do zagrody ,żeby nie miały nudno.



A na koniec chciałabym się pochwalić ,że udało mi się zdobyć  wymarzone dzwony do bielenia rabarbaru. Jestem zachwycona. Rabarbar dostał już jedzonko a teraz w ciepełku pod dzwonami zaczyna wypuszczać długie ,różowiutkie pędy. Nie mogę się już doczekać pysznego deseru.

I jeszcze na ostatni ostateczek dołaczę zdjęcia pochwalne do tego co pisała Agatek https://agatekmix.blogspot.com/2017/03/wierzby-i-panstwo-szpakowincy.html o wierzbie a ja dodam jeszcze naszego rodzimego klona polnego i brzozę , która jest piekna o każdej porze roku ale teraz chyba najpiękniejsza. U mnie wierzba Iwa i brzoza tworzą nierozerwalny wielopniowy duet. Uwielbiam ten widok. A klon cały w pączkach purpurowych. Myślę , nasadzajmy rodzime jesli tylko mamy na to miejsce.





I tym sposobem dotarlismy do absolutnego końca i zapraszam Was do następnego posta , w którym zaproszę do szklarnii 


do leśnego
 w miejsca , gdzie jeszcze nie byliście 
 i może na moją nową białą podłogę  .

I byc może opowiem wam o mojej siwiźnie i mękach z tym związanych.  i jeszcze prawdopodobnie  bedzie o pewnym teatrze. To tak ,żebym nie zapomniała. .Słowo się rzekło więc  wypada dotrzymać. Pozdrawiam serdecznie.

75 komentarzy:

  1. Dobrze ,ze wrocilas na blog, jakos facebooka nie lubie. A w ogrodzie masz wiele do pokazania, jest absolutnie niezwykly, tyle w nim nagromadzilas i jakos to trzymasz w pieknym artystycznym porzadku-nieladzie. Juz ciesze sie na nastepne wpisy!
    Trzy dni temu z bratem pojechalismy do jego daczy nazowieckiej, jakies 50 km od Warszawy, by sprawdzic jak przetrwala zime i serce mi zamarlo z przerazenia i rozpaczy...po drodze wycinka drzew goni wycinke...wyglada na barbarzynskie jakies szalenstwa....ehh!!! szkoda gadac..mnie to boli bardzo! co sie dzieje? dlaczego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cięzko wrócić bo blog jest bardziej wymagający. Na FB dzieje siętak duzo i tak szybko.Ostatnio chodzi mi po głowie mysl ,żeby zacząć pisać bloga bardziej instruktażowego ,dla potencjalnego następcy w moim ogrodzie.Wiosna to dobry czas na początek ale czasu tak mało.Ja kilka dni temu byłam na wschodzie kraju . Przejechałam kawał i jakoś szczęśliwie nie widziałam pogromu ale być może ,że już posprzątali.U nas jedna rodzina wycieła całą sosnową alejkę prowadzącą do domu. Sosny były stare i piekne i czyniły dom bardzo tajemniczym. Dziwię się ,że nie zostawiono choć jednaj.Mam pewną teorię co do tych wycinek ale....przemilczę jednak.

      Usuń
  2. Post jak powieść... wspaniale się czytało. Już czekam na ten o szklarni i zakątku leśnym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej ,ale mi miło . A tak siebałam pisać. Dziękuję.

      Usuń
  3. Masz rację każdy czas i każda pogoda ma swój urok też do tego dojrzałam :) Magiczne zakątki stworzyłaś w swoim ogrodzie. Bardzo zainteresowały mnie dzwony do bielenia rabarbaru, nigdy nie słyszałam o czymś takim. Muszę zgłębić temat. Pozdrawiam wiosennie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje.O bieleniu rabarbaru i dzwonach mozna poczytać na Ogrodowisku.Ja w ubiegłym roku bieliłam pod plastikowymi doniczkami ale to mniej estetyczne a poza tym nie dają aż takiego ciepła jak te ceramiczne czyli efekt jest połowiczny bo pedy sa tylko wybielone ale nie podpędzone.Pozdrawiam również.

      Usuń
  4. Pisz, Maszko, pisz i pokazuj jak najwiecej z Twojego krolestwa :-)
    Pozdrawiam
    A

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach jak cudownie, ze jest kolejny post. Nie jestem facebookowa więc dla mnie to gratka. Codziennie wchodzę z nadzieją na nowy wpis. To jak piękna powieść , a ogród iście czarodziejski:).

    Pozdrawiam

    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym wiedziała wczesniej ,że tak wyczekujeszz to może nie dałabym aż tyle czekać:-).Miłe to co piszesz.dziekuje i pozdrawiam.

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. jak fajnie Maszko ,że napisałaś i zabieraj nas w Twe przecudne zakąti :* i koniecznie pochwal się kurczaczkami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bedę się chwalic oczywiście jesli bedzie sukces a jesli porażka to też się dowiecie i będziecie musiały jakos pocieszyć.Buziaki.

      Usuń
  8. Pisz! Mnie się też czasem nie chce, a jednak. Instruktaż dla następcy? O czym Ty myślisz? Pytam, bo mam podobne dylematy.
    Nastrój w ogrodzie przepiękny, no i te Twoje cudne donice, pojemniczki i wszystko to, co pokazujesz.
    Pozdrawiam już prawdziwie wiosennie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano Gaju ,czas taki ,że wypada myśleć chociaż niekoniecznie rozmyślać. Nie wiem jak się to wszystko potoczy i czy nie będę postawiona przed takimi dylematami jakie Ty masz teraz. Może miłoby było komuś , gdyby wiedział kiedy przyciąć bluszcz i jak pielęgnować przebiśniegowy trawnik.A może nie będzie przycinał bluszczu a on zarośnie i zadusi wszystko inne. Moja córa stwierdziła ,że tak by jej się najbardziej podobało. Może ma rację.Dziekuję za miłe słowa i pozdrawiam rówież już wiosną.

      Usuń
  9. U nas na Lubelszczyźnie jakoś tak z tą wycinką w miarę spokojnie. Nie boli mnie jak na osiedlu wycinają starą topolę, ale jarząb już mnie zabolał. No bo co to komu przeszkadza? ALe ludzie chcą mieć plac i widoki, najlepiej beton. Tu nie ma zasady, że jak wykształcony lub ze wsi, to myśli mądrzej. Nie potrafię z ludźmi rozmawiać o tym, bo brak mi argumentów, żeby trafić do betonowego mózgu. Czy u nas działają tylko zakazy? Jeśli w kwietniu nie będzie karana kradzież, to wszyscy zaczniemy kraść? A gdzie myślenie, a przede wszystkim gdzie nasze wartości? To one powinny być wyznacznikiem tego, co się robi, nie nakazy i zakazy. Co się dzieje w tym kraju do cholery?
    A tak na marginesie, to gdzie zdobyłaś takie nowe donice na rabarbar? Tak pomyślałam, ze moze takie zamówić u jakiegoś garncarza? Ale pewnie majątek by kosztowały.
    Pozdrawiam Maszko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka lat temu w naszym parku przydworskim ,w którym ma siedzibę nasza wiejska kultura wycięto własnie starego płaczącego jarząba, którego jeszcze przed wojną sadzili prawowici własciciele dworu."Kulturze"był solą w oku. Rok temu wycięto starą mirabelkę siostrę mojej.To są potwornie smutne historie.Na pocieszenie albo i nie ,właśnie córa mi przysłała zdjęcie z Madery , gdzie stoi na ściętym pniu jakiegoś drzewa . Sam pniaczek jest w przekroju dwa razy większy niż ona wysoka. Nie wiem jaka była historia tego drzewa, może po prostu umarło miercią naturalna. Oby było własnie tak. A donice rzeczywiście zrobił na zamówienie pewien garncarz z okolic Rzeszowa. Nie było łatwo znaleźć kogoś kto ma taki wysoki piec. Nie są tanie ale jak to gliniane donice prawie metrowe ręcznie robione nie mogąkosztować kilka złotych.Pozdrawiam rónież cieplusio.

      Usuń
  10. Zaczarowane miejsce.Wielka przyjemność w nim gościć....i dziękuję Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach to ja dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  11. Kwoka tej rasy na ogół jest doskonałą mamą więc powinna sama sobie poradzić. Pamiętaj o gotowanym jaju, potem gdzieś po 2 tygodniach (może wcześniej, dokładnie nie wiem, daję z zapasem) z wolna drobno kroić pokrzywę i mieszać z jajem. Żadnych ziaren, bo są za małe. Przydała by Ci się taka klatka dla tych kurczaków, żeby inne kury nie zjadały im jedzenia. Ja mam świnki morskie i kładę taką górę od klatki z otwartym wejściem. Innym razem to zbiłam skrzynię z okien, zarzuciłam folią i w tej skrzyni siedziała kwoka z kurczakami i dość dobrze rosły. Ważny jest ten pierwszy miesiąc. Uważaj na kałuże i poidła z garczków, bo kurczak nie kaczuszka, pływać nie umie i się potopi. Jak masz garczki czy inne naczynia wysokie to tej wody tyle co na dnie. Ja na przykład chwalę sobie to plastikowe od malowania (nie pamiętam nazwy) taka packa do malowania. Jest idealna, zaglębienie a zarazem łatwe podejście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie packa a tacka do malowania :P A i uważaj na deszcze bo Ci mogą zapełnić te garczki i też będzie za dużo wody. Mnie się kiedyś kurczak utopił w głębszej kałuży :(.

      Usuń
    2. Może bym wpadła na to ,żeby nie dawaćgłebokiego naczynia ale dobrze ,że mi mówisz bo kto wie. Pomyślałam też o jakiejś miniwolierce i nawet coś tam narysowałam ,żeby wiedzieć jaki potrzebuję materiał. Coś sklecę na pewno. A wiesz ,że miałam pomysł ,żeby wziąć tę kwokę do salonu. fajnieby miała ale jak powiedziałam męzowi to dziwnie na mnie popatrzył.No to się zorientowałam ,że coś nie tego. ale ta szklarnia też jest super tylko jak deszcz pada to nie wiem czy ona się nie boi bo bardzo stuka .w kurniku to miały cichutko bo trawa na dachu.

      Usuń
  12. Komputer tak dużo zajmuje mi czasu, że z premedytacją trzymam się z daleka od FB, szkoda, bo miałabym częstszy kontakt z Tobą, ale z drugiej strony może to i dobrze, bo jeszcze zaczęłabym CI się jawić jak jakaś nawiedzona wielbicielka? Uwielbiam codzienność, codzienne życie i Ty tak pięknie o nim piszesz i je pokazujesz w swoich fotografiach. Kontempluję każde z twoich zdjęć i nie umiem pojąć skąd bierze się w nich ten niepowtarzalny urok i klimat. Musisz bardzo kochać to miejsce, bo nawet uwieczniając je na fotce przekazujesz niesamowity pozytywny ładunek emocjonalny.
    A drzwi są cuuuuudne.
    Ogromnie się cieszę, że napisałaś nowego posta, znów dostałam takiego fajnego kopa energii. Bardzo Ci dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, gdybyś miała FB to chyba połowę roboty miałabym nie zrobioną i Ty też. Już teraz cięzko mi się oderwać niekiedy jak się rozgadam. To jest potworny pożeracz czasu ale taki wygodny do kontaktów. Nie będę Cię namawiała chociaż może sama kiedyś zechcesz.Ten klimat zdjęć to chyba brud na obiektywie. Potwornie nie dbam o aparat. Często go zostawiam byle gdzie. Kiedyś mi zmókł ale na szczęście działa jakoś .Ale oczywiście kocham ,kocham ,żeby tylko sąsziedzi nie palili w piecach byle czym .Ty wiesz ,że to Ty mi dajesz kopa tymi pozdrowieniami . Nie wiem czy powstałby ten post , gdyby nie ostatnie Twoje bardzo wymowne pozdrowienie :-).Dziekuję i całuskuje.

      Usuń
    2. ,,Brudny obiektyw" - hahahahahahaha... dobre :) Muszę nad swoim w takim razie popracować :P
      A poważnie zobacz jakie masz oko do zdjęć, że nawet nie taki obiektyw trzaska taka świetne zdjęcia :) Ja tu jeszcze wrócę wiec się nie rozpisuję... a musze do pieca, dzisiaj latam... góra - dół.
      Masz rację, że jak byśmy obie były na FB to....uuuu... chyba nasze rodziny miałyby ciężko :D - chociaż to chyba nie jest powód do śmiechu ale jakoś tak... piec...

      Usuń
  13. Pięknie u Ciebie bardzo ...wprost bajkowo tak jak lubię i ja się pytam gdzie zdobyłaś te dzwony na rabarbar? Bo marzę o nich o dłuższego czasu ...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Magdo K. Stara szafa do lasu nawet podpowiada co to za bajka. mój mąż jest spod znaku lwa a mnie chyba przypadła w udziale rola czarownicy bo dzieci to wiadomo ,że dzieci. Jesli chodzi o dzwony , to chyba mogę Ci dać namiary . Zresztą , nadmieniłam panu ,że może mieć zamówienia. przyznam ,że miałam pietra gdy po nie jechałam bo robił je po rqaz pierwszy na postawie przesłanych mu zdjęć z netu.http://www.warsztatgarncarski.pl/asp/pl_start.asp?typ=8&sub=39&menu=101&strona=1. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Chyba nie za bardzo ten link więc wyszukaj sobie 'Zakład garncarski rodziny Plizgów"

      Usuń
  14. Pięknie u Ciebie Maszko, bardzo lubię Twoje zakątki i lubię czytać Twoje opowieści... Donice z żonkilami - CUDO! Dobrego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję Ci bardzo. Żonkile robią za słoneczka ,gdy tego brakuje. Coraz bardziej lubię żółte kwiatki.Pozdrawiam.

      Usuń
  15. Jak zwykle powialo spokojem :) Bardzo dobrze odnalazlam sie w zachwycie dla kazdej pory roku i w odczuwaniu uplywu czasu w kosciach ... dziekuje za spacer po Twoim ogrodzie i domu. Popatrzylam zazdrosnie na angielskie dzwony - chyba nadal nie do zdobycia w Polsce? - i na sliczne poidelko dla ptakow. Oj, jak ja bym chciala, zeby i mnie juz zaczely pobolewac plkecy od ogrodowej pracy ;) Ciesze sie na zaproszenia do Twoich kolejnych czarownych miejsc. Usciski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotko, cieszę się,że choć na chwilęmój post oderwał Cię od smutnej codzienności. Ja też kiedyś byłam w podobnej sytuacji i w blogach odnajywałam odskocznię. Potem zaczełam sama pisać. Duzo sił Ci życze. Ściskam mocno.

      Usuń
  16. Moje marzenie to taka piękna oranżeria, może kiedyś.Tak tego jestem pewna,że rosołu z mojego koguta się nie doczekam, jest łagodny jak baranek.Kurki mam rok a smak swoich jajek jest niezastąpiony. Cały czas uczę się obcowania z nimi, wiem i nich już dużo.
    Nie do uwierzenia ale tak jest gdy widzą jak idę w miejsce gdzie rośnie jarmuż, wszystkie czekają przy swoich skrzyneczkach. Po prostu uwielbiają jarmuż.Widzę ,że u Ciebie prawdziwa wiosna w donicach, u mnie królują bratki, które uwielbiam na przedwiośniu.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę miłej pracy w ogrodzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje kurki też mają rok. Dokładnie 5 maja zakupiłam i kogucio był przekochany do tej pory. Myslę,że to jego zachowanie ma związek z tym ,że ograniczyłam im conieco wybieg. Teraz siedzą w zagrodzie bo pewnie zniszczenia w ogrodzie byłyy przeogromne, gdybym pozwoliła im buszować w młodych siewkach. I tak już widzę,że dobrały siędo niezapominajek i chyba w ogóle nie będę miała maków. Kupiłam kiedyś szczaw w doniczkach. Wszystko wyjadły.Zdecydowanie lubią kwaśne. Bratki też kocham i bedzie ich wiecej. Może jutro z okazji wiosny.Zyczę spełnienia marzeń z oranżerią związanych i innych też oczywiście. Pozdrawiam wiosennie.

      Usuń
  17. Maszko ogród masz prześliczny. Kury spacerujące po przebiśniegach to cudowne zdjęcie. Szalejaca wycinka drzew odbije sie nam czkawką .Drzewo liściaste, dorosle, daje tlen czterem osobom,czy ktos myśli podejmując decyzję o wycince?Z ta siwizną i krzyżem tez tak mam, doszedł jescze zawał serca i boję się czy dam radę pracować na działce, ale będę zaglądać do ciebie to da mi wielką radość.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaga , na szczęście przebiśniegi w ogóle ich nie interesują chociaż przyznam ,że byłam pełna obaw co to bedzie się działo. ja już bym nawet darowała wycinaczom ,że nie myslą o tlenie bo to może być dla nich zbyt skomplikowane ale po prostu piekne są te drzewa.jak mozna tego nie widzieć. A dziś przed bankiem ujrzałam dwie suche topole . Na bank suche i pewnie się zwalą same no ale na co komu spruchniałe topolowe drewno ? Zawał ?jej , bardzo Ci współczuje. Też się boję .Dbaj o siebie. Zaglądaj . Pozdrawiam.

      Usuń
  18. Maszko - ale Ty się dziwisz, że krzyże Ci wysiadają? Ty musisz mieć kwiaty w każdym cebrzyku, koszyku, kubełku, doniczce etc., w każdym zakątku ogrodu, na schodach, parapetach, stoliczkach ... A to dopiero przedwiośnie, przedsmak Twojego bólu kręgosłupa, bo dopiero się rozkręcisz z czasem wzrostu temperatury, prawda?
    Kompozycje żonkili, bratków, przebiśniegów, pierwiosnków - cudne. Albo Ty masz tak pięknie, albo potrafisz budować klimat w kadrach aparatu ;)
    Kury w przebiśniegach absolutnie niesamowity widok.
    Uściski ślę serdeczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Ci mówię Jola ,że nie w każdym.wiesz ile jeszcze koszyczków i tym podobnch duperpojemniczków wala się po składziku? I zakątków też by sięjeszcze znalazło pustych ale chyba faktycznie przeginam. Na szczescie jeszcze to nie wrzeszczy ,żeby podlewać trzy razy dziennie.Kręgosłup się rozkręci. Już dzisiaj boli mnie znacznie mniej chociaż dzisiaj to ja nic w ogrodzie wlaściwie nie robiłam poza małym conieco.A jak Ci powiem ,że mam tak pieknie to uwierzysz? A co mam Twoim zdaniem robić zdjecia kupie gruzu, która leży na podjeżdzie a druga obornika przykyta starym niebieskim basenem ? A może ogołoconą prerię mam pokazać ku zgorszeniu tych, którzy zachwycali się nią w pełni kwitnienia? "Kury w przebisniegach" to zabrzmiało jak "Przepiórki w płatkach róż" :-).Ściskam mocno.

      Usuń
    2. Gdzieś ten obornik, gałęzie do spalenia, stare cegły i in. muszą leżeć. Tu na wsi wiele się przydaje i 100 razy człek pomyśli, zanim wyrzuci.
      Moją łąkę też wyczyściłam z resztek badyli i wygląda ... a właściwie nie wygląda, bo powoli coś na niej startuje, a najwięcej chyba zielska, natomiast niczego nie wyrywam, gdyż nie wiem czy to nie roślina przeze mnie pożądana.
      Na pewno masz piękny ogród i dla mnie inspirujący, bardzo. Masz dużo fajnych kącików, ukwieconych zakamarków, a ja to bardzo lubię. U mnie tego brak, wszędzie olbrzymie przestrzenie i nawet nie wiem, jak ugryźć ten temat, bo mój mąż preferuje widoki po horyzont i broń Boże nie wolno mu tych widoków zasłaniać. Tajemniczy ogród, to jest to, co lubię najbardziej. Może uda mi się stworzyć coś w tym stylu (i Twoim), bo mam taką miejscówę, ale ... wiele tych ale jest.
      Twoje ogrodowe kąciki do pozazdroszczenia.
      Ściskam ze stolicy

      Usuń
  19. ... Czytałam jak opowieść jaką... tak pięknie!
    Ogród jest piękny, choć przecież jeszcze w liście w kwiaty nie ubrany, ale już widać, jestem oczarowana i taka... spokojna :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och to dobrze ,że spokojna . Dokładnie to samo daje mi obcowanie z ogrodem . Spokój ducha mimo aktywności ciała.Cieszę się,że się podoba. Pozdrawiam

      Usuń
  20. Kokietujesz Maszko, kokietujesz ;) Jeśli ty nie masz pięknego ogrodu, to kto ma? Ach jak ja lubię wirtualne spacery po nim. A od kiedy spaceruje się z kurkami to jeszcze weselej się zrobiło. No i gratuluję zdobycia rabarbarowych dzwonów. Pięknie się prezentują. A wiosenne ciasto z rabarbarem, mmmmmmniam...
    Te przebiśniegi są zachwycające. Nie mogę się na nie napatrzeć. Ja dosadzam ich cebulki co roku, ale ciągle mi giną i pojawiają się tylko pojedyncze kwiaty. Może nie lubią mieć zbyt wilgotno, a ja je rabatkach sadzę. Może trawnik byłby lepszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, to mam nadzieję,że wpadniesz na cisto i nie tylko wirtualnie. Margaret wpadnie na wielkie dzielenie jeżowek , rozchodników i innych . Obiecała. To może? A jesli chodzi o przebiśniegi to chyba dobrze byłoby im znaleźć miejsce , gdzie nie będziesz grzebała . Może pod jakimś krzaczkiem . Wiesz ,na tym trawniku to one mają spokój. Zetnę go dopiero na początku czerwca a w lesie też nie grzebię. Najlepiej ,gdy przekwitną o nich zapomnieć i dać im święty spokój. Na trawnik u Ciebie nie bardzo bo musiałabyś go nie kosić długo a pewnie być nie wytrzymała ,gdyby Ci zakwitł. Pozdówka

      Usuń
    2. Na ciasto, na dzielenie, a zwłaszcza na oglądanie i zachwyty - z największą przyjemnością.
      To chyba u mnie nie ma takiego miejsca, gdzie bym nie grzebała. No chyba tylko w żywopłocie berberysowym, bo kłuje :D

      Usuń
    3. To posadz w zywopłocie

      Usuń
    4. Jak obiecała, to musi dotrzymać słowa:-) Zwłaszcza że ciasto z rabarbarem będzie:-) A może będzie i Aga też?

      Usuń
    5. Ciasto z rabarbarem to moje najulubieńsze. A z wami to już poezja.

      Usuń
  21. Rewelacyjny post, cudowny blog, świetne zdjecia i niebiański ogród! Z pewnością będę tu zagladać, pozdrawiam cieplutko <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Huraaaaa!!!!!!!!!!!!mam nową wielbicielkę:-).Ostatnio mi ubywa obserwujących więc cieszę się niezwykle ,że znowu mi się grono odradza. Dziękuję za pochwały. Trochę się peszęale miłe to , miłe bardzo.

      Usuń
  22. U mnie jeszcze szaro a u Ciebie tyle się dzieje w ogrodzie. Uwielbiam te Twoje opowiastki i oprowadzanie po Twoich spokojnych kątach ogrodowych :-).Kwiatki kwitną i ja muszę już pomyśleć o bratkach. Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alicjo, naprawdę tych kolorów jest niewiele ale te kilka akcentów rozrzuconych po ogrodzie robi wrażenie jakby wiosna była już w poważnym natarciu.Ja mam zrobiona taką oświdokowąz kuchennego okna :stół ,na tarasie, altanka i wysepka przed szklarnią . Oś ma jakieś30 metrów i chyba stąd ten efekt ,że się dzieje. Zawsze sobie obiecuję ,że przyłożęsiębardziej do tekstu ale zazwyczaj to zupełny spontan. Zaczynając posta miałam zamiary pisać o innych rzeczach ale wyszło właśnie tak. Fajnie ,że komuś to przypadło do gustu .Pozdrawiam

      Usuń
  23. Jak ja Cię pacnę za tę starość, to zobaczysz, ...no kogutem poszczuję! ;)
    Maszko, co ja mam Ci napisać? Jak zawsze się zachwycam opisem, zdjęciami i całą tą bajkowością wychylającą się z każdego zakątka. Masz zaczarowany ogród z magiczną szafą i obłędnymi drzwiami do szklarni! A teraz jeszcze czarodziejskie kury! :))
    Pisz, koniecznie pisz choć odrobinkę i pokazuj swoją miłość do tego miejsca, bo daje nam ona wielką radość!
    Całusy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuś, zamienimy się na wiek? Chetnie oddam moje lata razem z tym wszystkim .Serio.

      Usuń
  24. Bardzo ładne Twoje przedwiośnie:)) każdą porę roku można sobie upiększyć:))Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę ,że każda pora jest piekna sama w sobie ale pewnie ,że upiekszac można do woli zawsze. Serdeczności przesyłam

      Usuń
  25. Twój niepowtarzalny klimat bierze się z detali, którymi się otaczasz. Wszystko jest wysmakowane nawet jeśli z pozoru do siebie nie pasuję, to tworzy ze sobą spójny klimat. Murek ceglany, żeliwne dodatki, poidła dla ptaków, taka a nie inna pergola, altana czy szklarnia właśnie taka a nie inna. Doniczki, pojemniki czy konewki... zwykły kamyk czy usypana ścieżka jest właśnie taka jaka być powinna zgodnie z twoim poczuciem piękna i miłości do do przyrody. :)
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatku, ja nie wiem czego ty się doszukujesz. Wszystko u mnie to jeden wielki przypadek ale zgodzę sięz tym ,że kocham naturę.Cmok

      Usuń
  26. Na FB śledzę na bieżąco, ale jednak dobrze od czasu do czasu poczytać do tego i przejrzeć wszystko jeszcze raz w całość ujęte.
    Z tym zachwytem nad porami roku, to chyba jednak nie o wiek chodzi. Tylko o takie poprzestawianie się w głowie. Bo nie ukrywając - młodsza jestem od Ciebie, a też często staję i sobie myślę "Boże, jak pięknie". Czy to mróz, śnieg, mgła, deszcze z wichurą czy nieśmiałe słoneczko - no wszystko piękne!
    Jajeczek na Święta zazdraszam (zaraz w drugiej kolejności za dzwonami).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze Aniu, że masz juz poprzestawiane albo po prostu dobrze ustawione.jakże wszystko jest prostsze.

      Usuń
    2. Zdecydowanie prostsze. I jak to milej i szczęśliwiej się żyje od razu :)

      Usuń
  27. Uwielbiam do Ciebie zaglądać! ogrodowe kadry są takie naturalnie piekne a sam ogród wygląda tak jak bym chciała żeby mój wyglądał. Może na emeryturze będę mogła poświęcić odpowiednio dużo czasu na jego pielęgnację i walkę z ciągłym podtapianiem. Teraz cały czas pochłania mi praca i pracowni. Pozdrawiam serdecznie. Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam ,widziałam efekty pracy w pracowni. Świetne. Może ja na emeryturze przeniosę siędo pracowni :-)

      Usuń
  28. Twoja szklarnia to jest olbrzymia :) I taka z prawdziwego zdarzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm , to wszystko zalezy jak się patrzy. patrząc na ilośćposianych przeze mnie pomidorów stierdzam ,że jest stanowczo za mała.

      Usuń
    2. :))))))) No tak... patrząc na to w ten sposób :)

      Usuń
  29. Ależ u Ciebie się dzieje... wszędzie ciekawie... a starość to raczej Tobie nie grozi przy tylu zajęciach... nie będziesz miała na nią czasu :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Witają Maszko,czytam Twoj blog od początku i jestem jego ,,psychoogrodofanką":).Nie jestem typem ekshibicjonisty społecznościowego dlatego rzadko pisze,natomiast inspiracje,ukojenie,radość czerpie nieustannie.Sama uprawiam gleboterapie choć przepukliny kręgosłupowe machają juz bardzo ostrzegawczo;).Gdy założyła blog Katarzyna Belingham wpadłam po uszy w naturalizm.Twoj ogrod wirtualny jest dla mnie synonimem raju w moim (polskim)wyobrażeniu,bardzo podoba mi sie to nabieranie patyny i historii przez ogrod i życie w nim na zasadzie symbiozy.A z nasion bardzo,bardzo polecam kosmosy ale podwójne,wyglądające jak dalie,zawsze nasionka sa w Castoramie co roku dostępne,sa mniejsze niz pojedyncze cos a'la drakiew ale cudowne.Pozdrawiam Agnieszka.

    OdpowiedzUsuń
  31. Przestępując nieśmiało z nogi na nogę ale kołysząc się rytmicznie słyszę...
    - powiedzmy jej...
    - nieee
    - dlaczego, może nie wie?
    - wie na pewno.
    - może nie zauważyła?
    - Zauważyła na pewno.
    - Noooo ale...
    - żadne ale siedź cicho i czekaj.
    - Ale czas tak szybko pędzi, że zaraz i ta wiosna się skończy...
    - Siedź cicho i czekaj, przyjdzie czas to będzie post o wiośnie.
    - Ale...
    - Cicho sza!

    OdpowiedzUsuń
  32. Jak jest tu pięknie jestem zauroczona.Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  33. Jak jest tu pięknie jestem zauroczona.Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  34. Z okazji Świąt życzę wszystkiego co najlepsze, aby zdrowie dopisywało i rozwiązały się najtrudniejsze sprawy. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  35. Kochana, nie zdążyłam przed Świętami z życzeniami do Ciebie, ale pamiętam i ściskam bardzo mocno. Twój blog, to rzeczywiście odskocznia w trudny czas a i samo pisanie - masz rację - też działa nieco terapeutycznie. Pozwoliłam sobie "pożyczyć" jedno Twoje zdjęcie z dzwonami do bielenia rabarbaru, bo zamierzam męczyć mojego ciotecznego brata, by mi takie z Anglii przywiózł ;) Wiesz może, jak się one fachowo po angielsku nazywają?

    OdpowiedzUsuń
  36. Długi, ciekawy i pełen pięknych zdjęć wpis! Cudownie u Ciebie, pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  37. Maszko - nie mogę doczekać się Twojego nowego postu ;) Pozdrawiam Ania ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. On the occasion of the holidays I wish all the best for health and the most difficult issues. kisses

    ดูหนัง

    OdpowiedzUsuń