środa, 6 lutego 2013

Małgosia

Dziś , gdy znowu spadł śnieg a wiosna dała krok w tył , ta roślinka cieszy jeszcze bardziej. Żywa zieleń jej drobniutkich listków łapie nas za oczy i zabiera w krainę wiecznej zieloności. Z roślin tak zwanych pokojowych jest to jedna z moich najulubieńszych. Po pierwsze jest niezniszczalna a po drugie jestem przez nią mocno związana z pewną osobą a właściwie już tylko ze wspomnieniem o niej. Małgosia ,była moją bliźniaczą kuzynka. Urodziłyśmy się w tym samym dniu. Ona była zaledwie kilka godzin starsza. Rodzinna anegdota mówi ,że nasi rodzice spotkali się na uroczystościach chrztu starszej od nas o 10 miesięcy kuzynki . Ponoć tak bardzo spodobało im się maleństwo ,że nie zważając za bardzo na swój wiek i na to ,że mają już dorosłe prawie dzieci , postanowili niezwłocznie powiększyć rodziny. Nasza starsza kuzynka urodziła się w lipcu a chrzest prawdopodobnie odbywał się w sierpniu. My z Gosią urodziłyśmy się końcem maja następnego roku. Jakby nie liczyć wszystko się zgadza. Przez wiele lat wszystkie trzy wspólnie spędzałyśmy lato raz tu raz tam (na tamte czasy to były zawsze ogromne wyprawy , teraz to 3 godziny samochodem ).Coraz częściej jednak ciocia Joanna nie zgadzała się na wyjazdy Gosi. Byłyśmy oczywiście zawiedzione ,bo siedzieć cały czas u niej też nam się nie chciało. Goska zresztą też coraz mniej chętnie brała udział w naszych zwariowanych zabawach. Raczej nie oddalała się zbytnio od domu ,podczas gdy my z Elisabeth podbijałyśmy coraz to nowsze i dalsze rewiry.Nikt nam tego nie powiedział ale Gosia już wtedy zmagała się z chorobą.Zaraz po naszych osiemnastych urodzinach przyszła diagnoza : gościec stawowy. Nie było internetu ale z wszelkich istniejących źródeł dowiadywałyśmy się co to . Nie było dobrze. W ruch poszły wszystkie możliwe środki aby leczyć i umarzać ból.Bywało lepiej i gorzej. Jak było gorzej Gosia nie chciała nikogo widzieć. Jak było lepiej wyszukiwała sobie osoby , którym było jeszcze gorzej i pomagała ile tylko mogła. Pomoc innym i to ,ze czuła się potrzebna trzymały ją przy życiu. Odeszła mając 45 lat. Nie było łatwo się z tym pogodzić ale wiem ,że ona już tak chciała, że była już bardzo zmęczona. Soleirolia , to roślina od niej właśnie. Kochała się otaczać kwiatami. Swój maleńki przedokienny ogródek miała zawsze pełen kwiecia a domowe parapety były obstawione miedzy innymi soleirolią. Mówiła ,że póki ta roślina żyje to i ona będzie żyć. Mam ją u siebie już od ponad 10 lat. Co wiosnę odmładzam stare rośliny , robiąc dużo nowych sadzonek. Wciskam je wszędzie gdzie się tylko da. Jedyne czego jej trzeba to woda i światło. Najlepiej gdy jest lekko rozproszone. Podróżując po Włoszech spotkałam piękne kobierce tej rośliny rosnące miedzy kamieniami ścieżki. To prawda ,że znosi chłód i nawet przysypana śniegiem nie martwi się zbytnio. Jednak nasze mrozy ją zabijają. Myślę ,że oranżeria byłaby świetnym miejscem dla niej. I tym sposobem ,gdy patrzę na tę zieleń, gdy dotykam jej delikatnych listków , myślę sobie - ech Małgosia.

















96 komentarzy:

  1. I takim sposobem o Malgosi nie mozna zapomniec...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można a nawet nie wolno. Ściskam mocno

      Usuń
  2. Pięknie napisałaś. Tyle wrażliwości w Tobie, że można by innych obdarować. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, każdy ma tę wrażliwość tylko abo nie chce albo nie może jej uzewnętrznić.Całusy

      Usuń
  3. Och, Małgosiu wzruszająca historia. Przeczytałam ją jednym tchem. W rodzinie od strony męża też jest ta choroba...
    A roślina przepiękna, chyba wyruszę w poszukiwaniu takiej do domu.

    Pozdrawiam
    Puchacz w pniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję ogromnie.Wszystkie choroby są paskudne a najbardziej te, na które cierpią najbliżsi. Myślę ,że na te czasy medycyna gna do przodu i pojawiają się coraz to skuteczniejsze lekarstwa. Ale na pewno trzeba się liczyć z wieloma wyrzeczeniami. Gosia nie zdobyła się na założenie rodziny.Soleorolia bywa w sprzedaży chociaż trzeba ją wypatrzyć bo malutka bardzo :-).Całusy

      Usuń
  4. Już kiedyś zwróciłam uwagę, że tyle tej słonecznej z nazwy roślinki u Ciebie, ale nie zapytałam co to, teraz przyszła odpowiedź na nie zadane pytanie... Perła i słońce, piękny duet ku pamięci wspaniałej osoby...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A potocznie mówią na nią "dziecięce łzy". Roślina z pozoru delikatniutka a w rzeczywistości bardzo odporna i silna. Ponoć odrasta od korzeni po zamarznięciu. Jeszcze nie eksperymentowałam.

      Usuń
  5. Pięknie opisałaś ta historię...
    A czy mogę wiedzieć jak się nazywa ta roślinka jest piękna!
    W chwili wolnego zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiolu, to Soleirolia soleirolii czyli Soleirolia rozesłana. Jest to rodzaj z jednym tylko gatunkiem a roslina nalezy do rodziny pokrzywowatych czyli krewna naszej pospolitej pokrzywy.Wpadne.

      Usuń
    2. Serdecznie dziekuje juz zapisuje nazwe i bede szukac w sklepach ogrodowych bo roslinka jest przepiekna

      Usuń
    3. znalazłam :D:D kupiłam narazie jedna sadzonkę ale napewno na jednej nie poprzesane :D zaraz wrzucam do posta link na blogu u siebie
      :D:D niech ludzie napawaja oczy tymi pieknymi zdjeciami

      Usuń
  6. Naprawde wzruszajaca historia,wspaniale i od serca napisana. Roslinka jest przepiekna!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się wzruszyłam. Miałam pokazać roślinę ale ...nie potrafiłam wspomnieć o Gosi. Ta zieleń to nadzieja na szybką wiosne.Serdecznosci

      Usuń
  7. niesamowite jest to co piszesz...i jak piszesz
    roślinka jest cudna! nie mogę oczu oderwać:)
    przywołuje wiosnę... uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Scraperko, życie tworzy takie niesamowite historie.Lubię ją bardzo i przewija się na moim blogu od początku.Sciskam

      Usuń
  8. niesamowita jest ta historia...smutna i wzruszająca zarazem...roślina cudna, nie znam jej, ale rzeczywiscie wyjątkowo urokliwa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie jest życie. Polecam roślinkę jako wypełniacz do wszystkiego co się da :-)

      Usuń
  9. Piekna historia,pieknie opowiedziana i zdjecia rownie piekne.Milego dnia Iwona

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie wspominasz Maszko:)
    Buziaki ślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz nic innego mi nie zostało jeśli chodzi o Gosię. jeszcze tylko zdjęcia z naszych wakacji. później już nie chciała się fotografować choć moim zdaniem była piękna.

      Usuń
  11. Maszko historia jest bardzo wzruszająca i tak pięknie napisana z serduszka, aż mi łezka poleciała. A roślinka jest przecudna.....Buziaki Zdjęcia zrobiłaś cudne aż oczu nie mogę oderwać. Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A miało być raczej optymistycznie,zielono i z nadzieja. Ja uśmiecham się przez łzy do niej. Zrobiła Gocha ze mnie swego rodzaju zakładniczkę. Muszę dbać o to ,żeby Soleirolia żyła.Całusy

      Usuń
  12. piękna historia i piękna roślinka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy historii udzieliło się piękno roślinki czy odwrotnie:-)

      Usuń
  13. Historia piękna, mówiłaś kiedyś że ta roślinka ma swoją historię, ale jakoś myślałam że związana z mamą.. Soleirolia zauroczyła mnie u Ciebie od razu jak ją zobaczyłam, polowałam na nią na giełdzie kwiatowej kilka miesięcy. Udało mi się kupić chyba w sierpniu lub wrześniu i muszę Ci powiedzieć, że jest zniszczalna niestety:( U mnie właśnie dokończyła swojego żywota, choć może niezupełnie bo ogoliłam ją do łysa i czekam bo coś się zielenić zaczyna.. Ja uśmiercam wszystkie rośliny w domu:) A te Twoje egzemlarze cudne, aż mnie zazdrość bierze.. W sobotę jadę na giełdę znów na nią zapolować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, proponuję ,żebyś to co zostało przysypała cieniutką warstwą nowej ziemi . Powinna odbić niebawem . Oczywiście trzeba pamietac o podlewaniu. najbardziej szkodzi jej susza i brak światła. Nawet najwątlejsze sadzonki mają rację przetrwania. wezme ze sobą jakiś matecznik jakby co ,bo przed wyjazdem nie będę jeszcze rozmnażała.Jak będziesz zazdrościła to nic z nich nie będzie :-)

      Usuń
    2. No dobra to już nie zazdroszczę:) No właśnie ja ciągle zapominam o podlewaniu..

      Usuń
  14. Wspomnienia, wspomnienia, bardzo młodo odeszła ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem młodo ale licząc ,że nie dawali jej szans dożycia 25 lat , to jednak długo. Bardzo dużo dobrego zdążyła jeszcze zrobić.

      Usuń
  15. Znam Soleirolie bardzo dobrze. Niestety pomimo kilku prób, zamieszkać u mnie nie chce (to chyba wina afrykańskich upałów, które dokuczają nam latem).
    Fajnie przeczytać ,że rośliny budzą w Tobie takie ciepłe uczucia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak znosi afrykańskie upały ale upały nie są jej tak straszne jak pełne nasłonecznienie.Proponuje dać do półcienia. :-)

      Usuń
  16. Ludzie na takie choroby chorują,takie nieszczęścia sie przytrafiają.Zostaje powtarzać sobie"nie masz na co narzekać.Mam dwie ręce,mięśnie mogę rano wstać,zrobić sobie śniadanie...ach
    Muszę sie rozejrzeć za Małgosiową roślinką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Igo, ilekroć nie chce mi się to tamto to przypomina mi się Goska, która pomimo bólu robiła wszystko. Tam mucha nie miała prawa usiąść. Potworna twardzielka .Może mogłabym porobić Wam sadzonki.Chodzi mi po głowie ,żeby kogoś obarczyć moją nieśmiertelnością :-)

      Usuń
    2. Ludzie w chorobie mają wielką siłę,muszą ją mieć dla siebie i dla rodziny
      Nie mam nic przeciwko sadzonką:)U mnie czekają na ciebie pestki dyni:)

      Usuń
    3. No to zrobimy "machniom".:-)

      Usuń
  17. Tym razem to Ty mnie Maszko wzruszyłaś swoją opowieścią o kuzynce-bliźniaczce. Trudne doświadczenia zmagania się nie tylko z chorobą, ale też z samą sobą wobec takiej sytuacji.
    Maszko, a ja to bym chętnie przygarnęła sadzonkę tej rośliny. Podoba mi się, bo rozrasta się i okrywa doniczki podobnie do mchu. Piękna,choć taka skromniutka :)
    Pozdrawiam ze słonecznego Szczecina! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami dochodziło między nami do zgrzytów ,bo nie potrafilam zrozumieć dlaczego ona nie chce dać sobie pomóc. Chyba już rozumie.Będziemy rozmnażać

      Usuń
    2. Ciekawe, że w takich ekstremalnych sytuacjach łatwiej nam dostrzec właściwą godność osoby.
      Maszko, dzięki za to rozmnożenie :)
      Piękny post wyszedł ;)

      Usuń
    3. Ech , to ja dziekuje

      Usuń
  18. Mila roslinka, ciekawa jestem, czy tutaj ja znajde, bede szukala...po hiszpansku zwie sie takze "lzy aniola", a te piekne kwiaty z Islas Canarias , dombeye, podobno rosna tutaj tez, nie widzialam ich jeszcze ale teraz bede patrzec usilnie...podobno pochodza z Madagaskaru.
    Historia wzruszajaca, tez mam taka rosline, ktora dostalam od brata mego meza , brat juz dawno umarl a roslina sobie rosnie w doniczce i doszla sufitu.
    Serdecznie Cie pozdrawiam i jak zwykle zachwycilam sie Twoimi zdjeciami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez jestem ciekawa czy zawędrowała w Andy.Jak znajdziesz dombeye koniecznie pokaż.Chyba nie jest to pospolite drzewo no chyba ,ze na Madagaskarze.Takie rośliny mają moc , jakby wzięły je od od tych osób.Ja się zachwycam Twoimi.Chyba też musze zainwestować w lepsze oko.

      Usuń
  19. Cudownie, że tak pięknie Tobie rośnie ta roślinka. Jest śliczna sama w sobie, a dodatkowo symbolika - wzruszyłam się troszkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest taka skromniutka ale robi efekt.Wzruszam się dzis za kazdym razem , gdy czytam komentarze. Trochę czułam ,że tak bedzie.

      Usuń
    2. Ale to nic złego :) Czasem trzeba, żeby było lżej na duszy.

      Usuń
  20. śliczna roślinka i smutna opowieść... ,ale piekne jest to ,że o pamiętasz o Małgosi i nam opowiedziałaś historie...
    musze poszukać jej u mnie ...
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę mi smutno ale potrafię sobie wiele rzeczy wytłumaczyć. Sciskam

      Usuń
  21. Maszko, pięknie pielęgnujesz pamięć o Małgosi i jej roślinkę! Każde doświadczenie nas czegoś uczy. Pozdrawiam, Asia/www.visitoscana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Asiu, dokładnie. Wiele się od niej nauczyłam.Cmokam Cię i Twoje promyczki

      Usuń
  22. Maszko przepiękna historia, choć przecież smutna. Przepiękne słowa, choć smutne przecież. Pamięć o Małgosi przepiękna też, choć bolesna niejako. To cudowne że te listki przypominaja Ci o niej. Pięknie to opisałaś wszystko.. jakoś łamie mi się myśl i nie bardzo mogę coś więcej napisać. Trzymaj się Maszko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwono, i smutno i nie smutno. Teraz ona już na pewno jest modelką w niebie. Pamiętam , jak bardzo chciałam żeby była modelką. Była bardzo wysoka i szczupła i mówiłam jej ,że musi nią być bo kto jak nie ona.No to już pewnie jest

      Usuń
  23. Historia wzruszająca wielce, pięknie opisana z piękną rośliną w tle ... i chyba już zawsze widząc tą roślinkę będę wspominać Twoją Małgosię .. Pozdrawiam cieplutko Maszko ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko , to tak jak ja. Ależ Was pozarażałam. Ciepełka dużo śle

      Usuń
  24. Wzruszająca historia, a tę roślinkę też bardzo lubię.. zawsze efektownie wygląda i tak szybko się rozrasta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elle ,Prawda ,że rośnie w oczach? Pamietam jak raz zrobiłam sadzonki, przykryłam woreczkami i postawiłam w piwnicy przy wschodnim oknie. Zapomniałam i gdy przyszłam po tygodniu już był busz :-) (Ni może trochę pokoloryzowałam ale duże urosły)

      Usuń
  25. Maszko Twój pomysł na ciągle odnawianie roślinki powoduje,że Małgosia jest zawsze z Tobą w myślach i wspomnieniach, pięknie to wymyśliłaś,pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. No i za punkt honoru mam postawione ,że roślina musi przetrwać.

      Usuń
  26. Pobuczałam sobie...
    Ja też mam jedną magiczną roślinkę, ona nie ma lat 10-ciu to taki "czerwony szczawik" tylko zimą znika, a latem znów wzrasta, kupiłam go na aukcji chorego chłopczyka i wciąż jak zakwita, to myślę o zdrowiu i rehabilitacji Pawełka.
    A Maszko... To jest tak piękna roślina i to jest magiczne jak Małgosia jest z Tobą serce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buczuś jesteś kotek. Nie trzeba płakać chociaż ja też swoje wyryczałam już nie raz.Oby dziecku dopisało szczęście chociaż co to za szczeście skoro cierpi. Niech bedzie zdrowy i juz.Pewnie Gocha mi się dziś przyśni.Bardzo to lubię bo sni mi się zdrowa i ma proste kolana .

      Usuń
  27. Amerykański aktor Danny Kaye powiedział, że życie to wielkie płótno, na którym powinieneś malować najpiękniej jak umiesz. Z Twojego opisu Maszko czuje się, że Małgosia malowała pięknie i Ty pamiętając o Niej robisz to samo:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno na naszych obrazach jest dużo kwiatków:-) Całusy Bustani

      Usuń
  28. Miałam kiedyś soleirolię, dawno temu, jeszcze w starym domu, ale nie rosła za dobrze. Twoje egzemplarze są przepiękne. Soleirolia ma też inne nazwy: helxine i chłopięca główka. Widziałam ją sadzoną w takie białe doniczki w formie dziecięcej głowy i roślina tworzyła "fryzurę', takie romantyczne klimaty.
    I ja mam kilka roślin, które o wiele lat przeżyły darczyńców i ich przypominają, to bardzo dobre, mieć takie żywe pamiątki, budzące jednak miłe wspomnienia...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też widziałam gdzieś takie głowy ale chyba to było w jakimś czasopiśmie. Wpadły mi w oko też. ładnie wyglądają również wylewające się z takich "położonych dzbanków". mam wrażenie ,że takie podarowane rośliny mają nadzwyczajną moc.Dostałam beniaminka od mamy mojej szwagierki i też o niego dbam bardzo ,bo skoro mi go powierzyła to znaczy ,że wierzy,że go nie zniszczę.Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  29. Już teraz ta roślinka będzie mi się kojarzyć zawsze z Tobą i z Twoją Małgosią, jak ją spotkam to nabędę i spróbuję uprawiać na balkonie.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Talibro, nie pozostaje mi nic innego jak "Małgosię " rozmnożyć ile się da i powysyac w świat skoro tak chcecie się o nią zatroszczyć. Pewnie się ucieszy :-)

      Usuń
  30. To smutne że odchodzą od nas ludzie, których kochamy ale pocieszające że żyją wśród nas do póki o nich mówimy i pamiętamy. Piękne kwiatuszki a w ogóle to u Ciebie tak pięknie tak wszystko dopracowane te kwiaty , doniczki, szafeczka z szufladkami. Piękny styl to mój cottage. Pozdrawiam Zosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och Zosiu, pamięć jest wieczna. Nie zapomina się o tych, których się kochało. Nie ma takiej opcji. Fajnie ,że masz wrażenie ,że dopracowane coś tam jest ale w sekrecie Ci powiem ,że nie dopracowywałam. Samo tak jakoś wyszło na zdjęciu.Całuski wielkie

      Usuń
  31. Przypomniała mi się zaginiona Małgorzata, narzeczona kapitana Jima. I wieloletni aloes, traktowany przeze mnie w trakcie rozbudowy po macoszemu, jedyna żywa roślinka po mamie. Uparcie trwa ze mną.
    Maszko, jeśli faktycznie zrobisz sadzonki, piszę się, jesli coś Ci zostanie.
    Pięknie u Ciebie i masz " zielone ręce ". Pozdrawiam, tula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tula ,zrobię, Już nie ma odwrotu. Zasoleiroluję blogową przestrzeń.

      Usuń
    2. Ciszę się bardzo. Koszt przesyłki poniosę chętnie.
      Maszko, ale mam jeszcze prośbę. Zrób kurs dla chętnych, takich jak ja, co jeszcze warzyw nie hodowali. Chciałabym miec koperek, szczypiorek , ale w donicach czy skrzynkach. Musi towarzystwo rosnąć na tarasie. Marzę jeszcze o rukoli własnej, bardzo ją lubię. Tu już większą skrzynię sklecę. Uśmiejesz się, że to proste jest, ale nie dla mieszczuchów, co to do tej pory balkon posiadali. tula

      Usuń
    3. Maszko, zabrakło we wczorajszej mojej odpowiedzi słowa " proszę" :).
      I dziś rano pomyślałam , że może to nikogo nie zainteresuje, taki warzywnik lilipuci. Pytania siedmiolatka mam, typu " skąd się bierze mleko ? "
      Czy natka może rosnąć bez pietruszki ? Czy szczypior się sieje ? A koperek ?
      Resztę w przyszłym tygodniu doczytam :D
      Czmoczki, tula.

      Usuń
    4. Tula,skrzynie i donice to dobry początek. Koperek i szczypiorek można w nich hodować z powodzeniem bo te rośliny nie korzenią się zbyt głęboko. To samo jest w przypadku wielu ziół. Jedyna uciążliwość takiej hodowli to nieustanne podlewanie bo ziemia w donicach szybciej przesycha. Jak sobie poszperasz po moim blogu to zobaczysz ,że u mnie koperek tez w donicach mimo ,że zagłębionych w kompoście. Jeśli chodzi o pietruszkę to są odmiany uprawiane dla liści i wprawdzie korzenie mają ale nie tak wielkie jak przy pietruszce uprawianej dla korzenia. Trzeba znaleźć odpowiednie nasiona. Szczypior oczywiście można wysiać ale pewnie wtedy dłużej czeka się na zbiór. Można sobie lupić taki w doniczce w warzywniaku i podzielić sobie bryłę na pojedyncze cebulki a właściwie czosneczki i powsadzać co kilka centymetrów. Wtedy fajnie się rozrośnie. Koperek siejemy oczywiście corocznie a nawet można kilka razy w sezonie ,żeby mieć cały czas młody . Proponuję abyś powtykała do donicy nasionka a jak wzejdą to pomiędzy nimi powtykała kolejne. Na miejsce wyrwanego koperku znowu kolejne i tak można do samej zimy.

      Usuń
    5. Maszko, tak się złożyło, że w niedzielę byłam w Makro. I tam, po raz pierwszy, zwróciłam uwagę nie tylko na nasionka kwiatów ale zielska wszelakiego :) I mam już szczypiorki, koperki, rzeżuchę, bazylię a nawet rukolę :) Na torebeczkach narysowane jak głęboko i kiedy siać, ale nie jak. Czy nasiona mieszać z piaskiem ? W rowki ?
      Dziękuję Ci serdecznie za długą odpowiedź, jestem zawstydzona swoją niewiedzą.

      Tak jak Ty soleirolię, ja rozmnażam zielistki :)
      Czmoczki, tula

      Usuń
    6. Ja moje zielistki właśnie też postanowiłam odmłodzić . Oberwałam im wszystkie "dzieci" i będę nasadzać.Przyznam ,że szczypiorku nigdy nie siałam ale chyba nie wymaga jakiś ekstra warunków. Rzeżucha to wiadomo ,że najlepiej na wacie .Bazylia i rukola ma bardzo drobne nasionka więc trzeba się liczyc z tym ,że bedziesz musiała przerywać siewki .Koperek po prostu wtykaj po jednym nasionku co dwa centymetry na gł.ok 1 cm. nie siej nasion zbyt głęboko i zbyt gęsto.No i raczej jeszcze z tym troche poczekaj:-). Wiem, wiem ,ze to trudne i ze już się dusza rwie do wiosny. POCZEKAJ!!!

      Usuń
  32. Mamma mia... Zemdlałam, spadłam z krzesła, padłam z wrażenia...! TAKIE zdjęcia?! TAKIE zdjęcia w samym środku zimy? Ja już zapomniałam co to lato i kolory... Ahhh! Te zdjęcia są PIĘKNE! Jak wspaniale jest wrócić do lata w środku zimy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre nie są letnie lecz aktualne. Zielen tej rośliny może faktycznie zmylić ,że to nie zima.

      Usuń
  33. tEż mam roslinki wspomnieniowe. Tu w belgii- najstarsza z nich to kaktus od mojego wujka- mam go juz z 15 lat, są i inne. piękna jest Twoja opowieść, dziękuje za podzielenie się nią ze mna. A roslinka- no wyobrax sobie, że ja ją juz kilka razy kilim. No nie wiem kij czort.aLE TAKa ona sliczna u ciebie. Będę polować
    Bzuiole

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te podarowane są niejednokrotnie cennejsze niże te za które dajemy niemała kasę. Żałuję ,ze kilka mi padło. Widzę ,że powinnam już zacząć nasadzać te zielone listki.

      Usuń
  34. Pięknie wspomniana Małgosia. Czy wiesz,że popularna nazwa tej roślinki to "Dziecięce łzy"...? Może Małgosia ja znała...?
    Często chodząc po ogrodzie wspominam tych, którzy nigdy go nie zobaczą, a mimo to są razem ze mną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosia o niej mówiła 'mech" ,bo rzeczywiście tworzy takie mchopodobne poduchy. Chodząc po ogrodzie często wspominam jego poprzednią właścicielkę. ciekawa jestem coby powiedziała.

      Usuń
  35. Oj, wzruszyła mnie bardzo historia Małgosi. Często nie doceniamy jakie to szczęście być zdrowym. Roślinka śliczna, koniecznie muszę się za nią rozejrzeć. W tym roku mam wielki plan na swój balkon, ma być zielony i kwitnący.
    Pozdrawiam Maszko cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagodo,najgorsza jest nasza niemoc , gdy już nijak nie możemy pomóc.Polecam ją na balkon. świetnie sięspisuje zwłaszcza gdy nie jest w pełnym słońcu.

      Usuń
  36. Mam coraz większe problemy z pamięcią, ale dokładnie wiem od kogo dostałam jakiegoś kwiatka, który u mnie rośnie w ogródku:))) Dlatego chętnie obdarowuję moimi. Może ktoś mnie wspomni serdecznie:)))
    Kiedyś miałam takie zielone cudo w mieszkaniu, ale mi uschło. Te roślinki z drobnymi listkami i kwiatkami to moje ulubione:)))
    Pozdrówka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu, myslę ,że i ja zapamiętam te , które mam od Ciebie. Mam nadzieję ,że i moja róża się przyjmie i ochrzcisz ją na moją cześć:-). Obiecałam napisać jej historyjkę i zapewne niebawem to zrobię.

      Usuń
  37. Twoja opowieść bardzo dobrze wpisuje się w mój dzisiejszy nastrój - że się tak zgrałyśmy ;) Roślinka zachwyca mnie swoją delikatnością, rozglądam się za nią od jakiegoś czasu, ale jakoś nie trafiłam. Może to i dobrze, bo nie wiem, gdzie bym ją postawiła ;) Twoje zdjęcia pachną wiosną...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśl intensywnie gdzie ją postawić.Najlepiej jednak w oknie a latem na balkon.

      Usuń
    2. Na pewno coś wymyślę, niech no tylko ją ucapię ;)

      Usuń
  38. Maszko' historia wzruszającą, dzieki tej roslinie zawsze bedziesz pamietala o Malgosi.
    Ja tez bardzo ja lubie :)
    mocno sciskam
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście Małgosia musiała mi się przyśnić po tym poście. Nic nie mówiła tylko się śmiałą jak szalona(potrafiła się śmiać bardzo głośno).Buziaki

      Usuń
  39. Roślinka berdzo ładna i ważne że mało wymagająca. Wzruszające wspomnienia. Zdjęcia piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby mało wymagająca ale nie u każdego chce rosnąć z tego co się zorientowałam.Na pewno trzeba się o nią troszczyć.

      Usuń
  40. Rozsiałaś wspomnienie o Małgosi i teraz jest ona również po trosze w naszych sercach, szlachetna pomimo ogromu doznanego cierpienia. Za mną helxine soleirolii chodziła od ponad dekady. Marzyły mi się alejki nią porośnięte, bo takie kiedyś zobaczyłam w programie BBC "Świat ogrodników". A to był mój kultowy serial :-) Niedawno konsultowałam ten pomysł z naszą ogrodową guru Kasią Bellingham i niestety, faktycznie w tej strefie nie da rady - tylko we wnętrzach. A Twoje wszędobylskie sadzonki są wprost przecudne! Szuflady, dzbanki - jakby soleirolowa dżungla opanowała cały Twój dom. Ściskam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałam tego programu ale jak napisałaś o tych poduchach to od razy sobie wyobraziłam. Byłoby pięknie.Szkoda ,że taki u nas klimat ale za to mamy mchy.W tym roku mam dla niej nietypową donicę -wyschniętą tykwę :-).Całuski

      Usuń
  41. Musze tę małgośkowa piękność sobie sprawic, bardzo lubię takie czupryny:))) ...a Małgośki mi zal, że też ludzie czasem tak młodo odchodza... ależ ten świat jest kruchy, w takich momentach zdaję sobie sprawe z nieuniknionego, trzeba zwolnić, doceniac chwile, ludzi, światło wiosny, biel zimy, czerwień jesieni... pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
  42. Kass ,natchnęłaś mnie do zrobienia nowego posta:-)Pozdrawiam również

    OdpowiedzUsuń