wtorek, 16 kwietnia 2013
Nadejszła
Lubie ten czas ,kiedy zmieniam opony z zimowych na letnie i buty z buciorów na buciczki. Przypomniała mi się historia sprzed wielu lat , kiedy to będąc młodą nielekarką , dostrzegłam w naszym wiejskim sklepie obuwniczym ,śliczne , włoskie (nie mam pojęcia skąd w tamtych czasach się wzięły ) , czerwone czułenka. Pytam o rozmiar 39 a tu pech , tylko 38 . Więc jak ta siostra kopciuszka , próbuję . Weszły. Jak już weszły to jest nieźle. Biorę . Do dziś mam nieco skoślawione palce dzięki tym pięknościom ale co się nachodziłam to moje.W sklepie , w którym przeważnie zaopatruję się w obuwie jest jeden regał , na którym stoją prześliczne buciki po jednej parze i tylko w rozmiarze 38. Wrrrrrr. Staram się tam nawet nie zerkać. Dlaczego rozmiar 39 jest gorszy od 38 ?
Dziś się zebrałam w sobie i może uda mi się zrobić tego posta co go miałam już kilka dni na myśli. Tak się złożyło ,ze wraz z ciepełkiem nadeszły dni siewu według kalendarza księżycowego a żeby wsiać to trzeba jeszcze wcześniej wiele innych czynności poczynić więc dwoję się i troję ale i tak okazuje się ,że jest mnie za mało . Jeszcze nigdy nie sprzątałam zeszłorocznych liści w połowie kwietnia!!!!!!!!!! Zima była zwariowana ale mam nadzieję,że już się wyzimniła za swoje i już nie będzie mrozić w maju jak to miało miejsce w ubiegłym roku. Szczęśliwie się złożyło, że tegoroczna nie poczyniła żadnych większych szkód w roślinach.Mało kiedy zdarza mi się przycinać krzewy róż wedle książkowych zaleceń. Przeważnie obcinam to co przemarznięte i niewiele już potem zostaje. W tym roku róże przezimowały fantastycznie nawet bez osłon. Wprawdzie mam mnóstwo pustych miejsc po ubiegłorocznych zniszczeniach ale może uda mi się je jeszcze uzupełnić tej wiosny. Jeśli nie to zrobię to jesienią. Wczoraj mieliśmy dzień kwiatu i do ziemi poszły cebule lilii , klematisy i groszek pachnący. Dziś i jutro dzień liścia. Wysiałam sałaty , buraczki liściowe i szpinak. Przepikowałam też bazylię.
Od czwartku do soboty dzień owocu wiec wysieję fasolki , groszek cukrowy ,przepikuję pomidorki chociaż nie wiem czy nie lepiej pikować w dzień korzenia.Może poeksperymentuję .Cały przyszły tydzień to tez nadal terminy siewów wiec myślę ,że zdążę ze wszystkim. Pod znakiem zapytanie jest natomiast rabata jednorocznych kwiatów. Chyba jednak muszę poświęcić temu miejscu więcej czasu niż myślałam .Jeśli nie zdążę z przygotowaniem ziemi do majowych terminów siewu , to nasionka będą musiały poczekać do przyszłego roku. Żal mi tego widoku, który mam od jakiegoś czasu pod powiekami ale trudno ....nie mam rączek jedenastu.
W ogrodzie jeszcze dość szaro. Kwitną krokusy i inne cebulowe drobiazgi ale to wszystko mało. Do donic pomaszerowały bratki. Jak zwykle nie potrafiłam zdecydować się na kolorystykę więc kupiłam trochę na chybił trafił wszystkiego po trochu. Skrzynki ubrałam w portki dosłownie , bo wykorzystałam poprzecierane nogawki ,żeby uszyć im ubranka. "Uszyć" to może zbyt mocno powiedziane ale jakoś się to kupy trzyma :-). Ubiegłoroczne jutowe worki po prostu się rozeszły ale i tak sporo przetrwały.Myślę ,że dżins będzie jeszcze trwalszy.
A dowodem ,ze mamy wiosnę na 100 albo i wiecej procent , są te oto futrzane kuleczki, które dziś właśnie zaczęły otwierać swoje oczęta. Chyba zorganizuję candy z prezentem w postaci kociąt. Są chętni ?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Czasmi wydaje mi się że nie powinnam czytać takich postów.Tyle już u Ciebie się dzieje a ja dopiero posadziłam bratki ( raptem kilka sadzonek ) i posiałam lobelię ( która nie wschodzi i co to będzie jak nie urośnie) na rozsadę .Ale najważniejsze że mam plany i chęci do działania.A u Ciebie pięknie.
OdpowiedzUsuńO właśnie . Najważniejsze to co w głowie. Jak lobelia nie wzejdzie to coś na pewno wymyślisz. Ale dlaczego miałaby nie wzejść skoro posiałaś. Będzie dobrze.
UsuńUwielbiam bratki wczesną wiosną :-)
OdpowiedzUsuńA kiciusie będą jeszcze cudowniejsze jak troszkę podrosną.
Zrób candy , jeszcze takiego nikt nie robił :-)))
Lubię bratki nawet zimą tylko jakoś one nie lubią zimy.Kicie teraz są jeszcze takie nieporadne. Mają tydzień dopiero. A weźmiesz udział ?:-)
Usuńjejku, jejku i jejku!!!
OdpowiedzUsuńpotknęłam się o krokusy dziś u siebie i aż miałam łzy w oczach jak je zobaczyłam, ale kocięta...
A czemu ja nie mam 39 - tylko 38? I do każdego sklepu, co wchodzę to 38 - już nie ma z tych, co mi się!? Hę? Musimy się zamienić sklepami chyba, bo stopami nie da rady :)))
Maszko. Moja radość, że nadejszła - jest TAAAAAAAAAAAAKAAAAAAAAAAA, bo bedzie Ciebie i Twojego zaczarowanego Królestwa u mnie na ekranie i w sercu jeszcze więcej (w sercu już tyle, że ach)
p.s. czy dale, które przezimowałam w chłodzie moge już wkopać w donice?
UsuńPewnie musimy się zamienić chociaż nie wiem czy w Wawie nie ma NICO ? Tam tak chołubią 38 chociaż teraz się zastanawiam czy nie 37. Nie mam pamięci do liczb. Dobrze ,że swój numerek pamiętam chociaż ostatnio musiałam sobie dodać połówkę.Dalie sadź .Od przyszłego wtorku od godziny 9 do czwartku do godziny 12 :-).Jeśli byłyby przymrozki (tfu, tfu) a dalie już wypuściłyby pędy, to koniecznie trzeba zabezpieczyć.
UsuńDobrze, zanotowałam - będę sadziła i zerkała na przymrozki (tfu tfu)
UsuńI szukam tej reszty nasion :) :) :)
Aż się zaciekawiłam bardzo jakiej reszty?
Usuńtej, co zbierałam i pochowałam "ja chowam" a potem zachodzę w głowę GDZIE :)
UsuńOstatnio tak świeczki urodzinowe schowałam, że torty 2 były bez :) :) :)
Rozumiem Cię doskonale.Mam dokładnie tak samo .
UsuńJak przywieziesz-to jeden dla mnie ;-)
OdpowiedzUsuńKochanie, co ty takiego siałas pomiedzy truskawkami? bo własnie zrobiłam truskawkowa skrzynie.
ps-ślę słoneczne buziole
na poprawe humoru-Pan Dzidziol załatwił mnie z 39,5-40 na 41.
Usuńprzynajmniej nie utonę
ps 2
Usuńkocham Cię za ubranie w porti donic- jesteś NIESAMOWITA
U mnie truskawki rosną z czosnkiem.A w ubiegłym roku faktycznie miałam taką zwisającą odmianę w donicy ale rosły same .No to nieźle Cie załatwił. Ja niekiedy też muszę 40 ale to zależne chyba od fasonu.(pocieszam się ).Jutro robię paczkę tylko mi brakuje jednej rzeczy i się wkurzam :-)
UsuńOCHANIE-ALE WSADZASZ W ZIEmIE TAKIe zabki czosnku co to sie suszą, czy cos kupuesz w sklepie?
Usuńps- a czy ty wiesz że 23 to ja mam urodziny ;-) Twoja przesyłka, będzie honorowym gosciem ;-)
Te co się suszą ale i mogą być ze sklepu . Ciekawa jestem czy dojdzie . Poszła priorytetem :-)
UsuńU nas jeszcze pusto w ogródku, dopiero śnieg zszedł, a u Ciebie już tak wiosennie i tyle zrobione......
OdpowiedzUsuńTydzień temu było jeszcze bielutko i myślalam ,że nigdy nie stopnieje. Słonko robi swoje.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńŁo jeju, jakie cudne kocięta! :))) Sama słodycz Maszko! Gdybym nie wzięła dwóch w grudniu, pewnie teraz bym to zrobiła ;)))
OdpowiedzUsuńMaszko, chętni i bez candy się znajdą. A ile jest tych kociaków ? Ojej,nic tylko patrzeć na nie! :)
Pozdrawiam i życzę jednak tej rabaty jednorocznych! Pa! :)
Są trzy i mamusia. Bedę próbowała ją wysterylizować jak tylko odkarmi kocięta. Niestety wczesniej była tak dzika ,że nie mogłam tego zrobić. Teraz zwabiłam ją do domu (zabrałam jej kotki jak tylko się urodziły ) i jest bardzo grzeczna i nawet zrobiła się mizialska. :-).Będę robiła co w mojej mocy ,żeby rabata jednak powstała.
UsuńMy mamy od początku roku tematy sterylizacyjno- kastracyjne. Nasza suczka i dwa kocurki będą bezdzietne. Nie licząc Bursztynkowej Jedenastki, która się przydarzyła w ubiegłym roku ;))).
UsuńDobrze, że wszystkie kundelki znalazły domki :)
Miłego tygodnia Maszko! :)
No a w czym gorsze jest 34/35 od całej reszty rozmiarów???? Maszko uwierz mi, Ty NIE masz problemu:)
OdpowiedzUsuńJa mam stopy jak te Chinki za dawnych czasów, wszystkie buty na paseczku, bo inaczej spadają...a paseczek do nogi nie pasuje, bo nogi do łani nie należą:)...to jest dopiero płacz:)
Bratki sadziłam dziś, tak kombinowałam z kolorami, że Pani w kwiaciarni zaczęła już sapać głośno:)Zbieram się z postami (dwa, trzy zaległe!!!), jak się zbiorę - będzie wysyp radosnej twórczości. Portki super, ja nawet "tak" szyć nie umiem:)
Pozdr.
Poprawiłam, bo mi litery chochlik zjada...
Wiem ,ze nie mam najgorzej. Moja ukochana ciocia miała takie malutkie stópki jak dziecko z drugiej klasy a była niziutka przy tym i chciała koniecznie obcasy. Nie było łatwo ale pamiętam ,ze zawsze chodziła na wysokich szpilach. Moja pani nie sapała ale chyba się zastanawiała co ja z tym miszmaszem zrobię. Przynajmniej mam wesoło. Zaległości się blogowe robią przez te ogrodowe prace.
UsuńKrokusy biale ..jakie sliczne...sadzilabym same biale. A z bratkami tez mam problemy, nigdy nie moge wybrac kolorow, jest ich tyle i wszystkie ladne. Najczesciej wybieram te biale i te niebieskie.
OdpowiedzUsuńI ja mam takie wspomnienie butowe, tez mialam niewiele lat, i zobaczylam mokasyny czy polbuty koloru niebieskiego, spiczaste niesamowicie, wydawaly mi sie szczytem cudu. Byly oczywiscie za male ale weszly na stopy i powiedzialam mamie ze sa wygodne bardzo i szybko je ubralam zaraz w najblizsza niedziele , do kosciola , zeby wszyscy widzieli, a kosciol byl w Kozlu, 3km z Wiekszyc gdzie mieszkalam, szlo sie na piechote, czyli 6km w obie strony, w nowych pieknych buciczkach a byla to wiosna. Do dzis pamietam jak strasznie cierpialam i jaki luk robil mi sie ze srodstopia ..cos mi sie wydaje, ze nigdy wiecej tych buciczkow nie zalozylam.
Pozdrawiam serdecznie
Z pelna swiadomoscia sadzilam wlasnie biale ale przyznam ze w tym roku ciesza jakby mniej bo bialy kolor nieco sie opatrzyl podczas tej przydlugawej zimy.Pocieszylas mnie tym ,ze nie tylko ja bylam takim glupolkiem. teraz pewnie wolalabym chodzic boso niz w za ciasnych.Calusy.
UsuńCzytając Twój post stwierdziłam ,że z warzywami jestem daleko w polu,patrząc na księżycowy kalendarz to w zasadzie nie powinnam go zakładać w tym roku, nie zdążę w terminach,chyba,że machnę na niego ręką.Pozdrawiam wiosennie
OdpowiedzUsuńMoze nie ma sensu az tak bardzo sie przejmowac tym kalendarzem. Moze zasiane w innym terminie nie beda tak dorodne jak te ksiezycowe ale wazne zeby byly ,bo to radosc wielka miec swoje chocby tycie.Pozdrawiam rowniez
UsuńBratki śliczne - nawet lepiej jak jest taki artystyczny nieład - zawsze jest na czym innym oko zawiesić :)
OdpowiedzUsuńA donice oryginalne - wranglery widzę :D
Potrzebowalam kolorow tej wiosny i wyszlo jak na jarmarku. Wranglery i piery kardeny .A mialy isc do kosza.
UsuńSiejemy i siejemy. Ja mam to samo a akurat leje deszcz wiec to wszystko zasila. Miłego dnia
OdpowiedzUsuńFajnie masz z tym deszczykiem. Też by się troszkę przydało. Postraszyła tylko chmura i sobie poszła. Siejemy a potem będziemy myśleć co z tym wszystkim zrobić i kogo uszczęśliwić. Miłego
UsuńNareszcie. Wiosna w Twoim ogrodzie to coś co mnie napędza do działania w moim ogrodzie :)
OdpowiedzUsuńMnie głównie napędza słoneczko choć przyznam ,że też jestem pod wpływem innych blogowiczek. Taka już nasza dola :-)
UsuńU Ciebie juz kwiaty w donicach! no tak, w Twoim regionie trochę łagodniejszy klimat. A u nas jeszcze ziemia jak gąbka nasiąknięta. Jedynie 200 metrów działki udało sięjako tako uprzątnąć i wygrabić. Reszta to bagienko. Warzywnik też, więc pewnie rozsady do skrzynek przepikuję i może pod koniec na grządki. A zamiast sadzenia roślin w planach nawiezienie 30 ton humusu. Mam nadzieje, że to juz ostatni raz.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Ewa
Mój rejon specjalnie ciepły nie jest ale południowe zbocze szybko się osusza. Nie mam wszędzie zrobionych porządków ale stwierdziłam ,że nie będę straszyć na blogu :-).Warto jest poświęcić trochę trudu i przygotować dobrze glebę pod uprawę. To na pewno zaowocuje pięknymi plonami w przyszłości. Powodzenia
UsuńWiosna! :-) Tutaj tez spozniona i niesmiala ale JEST!
OdpowiedzUsuńMaszko, sa!!!!! :-)
Oczywiscie jeszcze nie kwitna, ale juz stercza dzielnie w gore!!!
Twoje narcyzy :-)
Dziekuje i pozdrawiam
Aleksandra
Wszędzie w tym roku późno. Ta odmiana kwitnie jako ostatnia więc i na Wyspach jeszcze muszą trochę poczekać. Bardzo jestem ciekawa czy w ogóle zakwitną w tym roku czy się obrażą,że je po tylu latach śmiałam ruszyć. Mam nadzieję ,że będzie Ci jednak dane powąchać ich nieziemskiej woni. Fajnie ,że się odezwałaś. Pozdrawiam bardzo.
Usuńnadejszła maszka w butkach czerwonych, wreście:-)))
OdpowiedzUsuńmiałam być pierfffsza, ale poszłam niżej i proszę, o...
też mam takie bratki, tylko całe niebieskie.
A jak będziesz robić losowanie kotów, to zrób jakiś przekręt, żebym wygrała:-)))
i pikuj w dzień korzenia;-p
Miałam sobie cyknąć własne stópki , jak to Megi ma w zwyczaju ale mam za krótkie nogi i ręce a drugiego obiektywu nie miałam pod ręką. Takie masz ale inne jednak. Wiem kochana ,że kto jak kto ale Ty kociaczkiem nie pogardzisz. Masz je u mnie .Tak myslałam właśnie o tym ,że pikuje siępo to żeby wzmocnić korzeń. Logiczne.Wczoraj przepikowałam część bazylii, resztę zrobięw korzenne dni.Ja też sobie wybiorę Twojego the best ever :-)
UsuńMaszko,po buty w tym rozmiarze do Holandii najlepiej,tutaj 39 to jak najbardziej normalny nr,za to 36 po jednej parze:)))Iwona
OdpowiedzUsuńTrochę daleko ale może kiedyś.Dzięki za cenne informacje :-)
UsuńPodziwiam Cię za tą dokładność w kwestii ogrodu. Ja jestem w tym temacie zupełnym laikiem choć posiadam kawałek ogrodu. Kocham hortensje i mam ich dużo ale nie zawsze kwitną pięknie, może mi coś doradzisz. W kwestii butów mam podobny problem tylko trochę większy 41. Fajne buty kończą się na 40. Czasem napalę się na trochę przyciasne i potem............bąble. Kotki urocze, chętnie bym przygarnęła ale mój kot Kokon jest w tej kwestii nie ugięty "żadnych innych kotów w domu". Gania je po kątach. Cieplutko pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńZ tą dokładnościąto wcale tak nie jest. Nie mam wszystkiego idealnie i z wieloma rzeczami się nie wyrabiam. W kwestii hortensji jako ekspert mogę tylko tyle powiedzieć ,że u mnie wcale nie chcą rosnąć. Największy problem jest taki ,że przemarzająim dwuletnie pędy , na których w większości kwitną i mocno przycięte tworzą wprawdzie piękne pędy ale bez szans na zakwitnięcie w tym sezonie.W tym roku udało mi się przechować w garażu trzy sztuki w donicach. Gdy tylko zaczęły wypuszczać coś zielonego przeniosłam do salonu ,gdzie było zbyt ciepło i pedy im mocno wybujały. Teraz od kilku dni są na tarasie i kwitną ale nie wyglądają imponująco.Po prostu trzeba zmienić klimat na śródziemnomorski albo ograniczyć się do odmian kwitnących na pędach jednorocznych. Z tym ,że te już nie są tak atrakcyjne. Pozdrawiam wiosennie
UsuńZiemia wzywa a Ja przypomniałam sobie o pesteczkach dla ciebie Maszko.Jeśli chcesz jeszcze dynie to napisz mi adres na e-maila
OdpowiedzUsuńTą zmianę opon też uwielbiam
Napiszę ale nie musisz się spieszyć bo dynie będę wysiewała dopiero w maju. Autko tak lekko się porusza w nowych kopytkach.
UsuńMarii zamawiam tego gila i sikorkę w wersji tzw. wywołanej, znowu jestem zazdrosna o zdjęcia :)Cudne!Buty za mało k... ewskie,czyli mało seksu w sobie mają, dobrze,że Ty go masz :).Mojego kalendarza księżycowego nie mam kiedy przeczytać, więc mówisz,że fasolę od czwartku?
OdpowiedzUsuńIv, to wpadnij, pokażę Ci całą sesję:-).Nie zrozumiałaś mojej przypowieści o butach. Od jakiegośczasu wcale już nie patrzę czy modne . Ważniejsze jest ,żeby były wygodne. Ten fason czyli wycięcie na palce i pięty ( nie zrobią odcisków) ,oraz średniej wielkości nie za chudy obcas to idealne rozwiązanie na latanie po mieście. mam takie w prawie wszystkich kolorach ale czerwonych lakierków jeszcze nie miałam.I nie mów ,że czerwony nie jest seksi.Fasolę od czwartku. Może pomóc?:-)
UsuńAch, cudowne kwiatki! A kocięta całkiem nawet podobne do mojego stadka, które zresztą niebawem się powiększy ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Uwielbiam koty ale jestem przerażona tym powiększaniem. Już miewam koszmary na ten temat :-)
Usuńwiekopomna chwila... ;)
OdpowiedzUsuńja mam tez numerek 39 i czasem kłopot ;p
piekna wiosna u Ciebie , piękne bratki, a w szczególności ten czarny fiolet, że je tak nazwę ;p
kocieta przesłodkie ,ale niestety nie mam jak ich przygarnąć...
a te uszyte doniczki ze spodni świetny pomysł :))))
pozdrówka
Ag
Oj wiekopomna bardzo :-).Też mi się te ciemne bardzo podobają. Gdy są w cieniu to wydają się zupełnie czarne.Szkoda ,że nie możesz mieć kotka. Pozdrawiam
UsuńMaszko, aż trudno uwierzyć, jak szybko się pozbierałaś! Kolano już nie boli?
OdpowiedzUsuńNo i napisz, czy wzeszły "patisonki"?
Tak mnie kiedyś wcześniej natchnęłaś tym księżycowym kalendarzem, że znalazłam sobie coś takiego w necie: http://it.rhythmofnature.net/calendario-lunare-casa-e-giardino
w sam raz dla przymułka takiego, jak ja :)
Dzisiaj lecę sadzić bazylię, bo gdyby nie Ty, przegapiłabym liściowe.
Ale niestety, następny tydzień spędzam wśród innych "kwiatków". "Niestety" dla ogrodu :)
Dobrze, że napisałaś, od razu człowiek sam chce działać ogrodowo, choć wiadomo, Ciebie nie prześcignę :) Całuski bardzo słoneczne :*
O! Ja głupia! Dopiero po napisaniu linku zobaczyłam, że to wielojęzykowe i jest nasz zacny język polski http://www.rytmnatury.pl/kalendarz-ksiezycowy-dom-i-ogrod
UsuńMałgosiu,chociaż ja przymułek(skoro bliźniaczka Twoja) , poradziłabym sobie bo tam prawie same obrazki :-). Bardzo fajne zresztą. Papryczki zasiałąm i bardzo długo nic nie było widać i myślałam ,że nic z nich nie będzie ale pojawiły się chociaż szału nie ma ale dla mnie wystarczy :-). Kolano zdiagnozowałam sobie sama będąc jednak młodą lekarką i okazuje się,że to musiał być błąd ,bo raczej zapalenie tak szybko się nie leczy i to kapustą :-). Nie do końca jednak jestem sprawna , klękać na nim się nie da . Pod kolankiem mam drugie kolanko.Kiepsko wygląda ale ma zniknąć ponoć z czasem .póki co nie mogę pokazywać :-).Wiem gdzie będziesz . Załuję,że nie mogę tego widzieć na własne oczy. Bedę czekała na posta .Buziaki
UsuńFaktycznie nadeszła i to z jakim przytupem, z tęczą! Ten gil to chyba całoroczny zamierza u Ciebie być tak mu tam dobrze. Bratki rewelacyjne, wszystkie kolory mi się podobają ale we Wranglerach to widzę je pierwszy raz :) Ja jeszcze nic nie wysiewałam, jestem strasznie opóźniona.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Też mnie ten gil zdumiał. Zwykle , gdy są szpaki to gili już nie ma. Dziś już go nie widziałam.Wszystko nadrobisz. Spokojnie. Całusy
UsuńIle tu dziś cudów!!!! boże jak mi się podoba zdjęcie z ptaszkiem i jabłkiem! cudowne! a kotki!!!!! aaaaaaaaaaa!!!! krzyczę teraz!!- aaaaaaa!!! niesamowite! :) masz tak niesamowite oko do zdjęć że nie mogę no! uściski :)
OdpowiedzUsuńNie krzycz tak ,bo mi męża obudzisz. Ptaszka z jabłkiem mam ze sto :-).Bardzo fotogeniczny typek.To nie oko , to refleks :-). Całusy
UsuńAle nacieszylam swoje oko i dusze!!!
OdpowiedzUsuńSerdeczosci
Judith
Takie małe a cieszy.Ściskam mocno.
UsuńPiękne zdjęcia, jak zwykle zresztą!!! Te portki mnie powaliły, pewnie wytrzymają długo, bo widzę, że to firmówki;-) Wczoraj tak szalałam w ogrodzie, no i dzisiaj na przeciwbólowych bo mój krzyż tego nie wytrzymał. Ja to jestem jednak wariatka, a wiadomo, że w pewnym wieku trzeba już uważać!!!
OdpowiedzUsuńBuziaki i miziaki dla kotków:)))
Hania ,nie musisz mi mówić jak to jest w pewnym wieku :-). To samo mam. Jak zasiadłam na fotel to chyba nie wstanę. A ręce jak bolą w nadgarstkach. Ale odwaliłam znowu kawałek roboty i to cieszy.Buziaki
Usuńkobieca próżność w czerwieniach gustuje ;), a u Ciebie już wiosna pełną gębą ;), co do candy, rozumiem, że trójeczki nie rozdzielamy :)?
OdpowiedzUsuńCoś w tym jest. nie wyprę się próżności chociaż bez przesady. Naprawdę to pierwsze czerwone od wielu lat :-). Pasowałoby rodzinki nie rozdzielać czyli mama do kompletu . Ojciec nieznany chociaż podejrzewam Le Corbusiera ( to taki czarny typ od sąsiadki, który otwiera sobie drzwi do mojego domu skacząc na klamkę )
UsuńW kwestii kotów, to muszę tu zachęcić do przygarnięcia i wychowywania od razu parki. Kiedyś przez przypadek wzięliśmy kota i jego siostrę koteczkę. Fantastycznie się razem bawiły i wychowywały, są bardzo porządnymi kotami, minęło już 9 lat i ona rządzi w tym stadzie:). Miałam kiedyś pojednyczne koty i wiem co mówię.
OdpowiedzUsuńCzerwone pantofelki urocze, kocimiętka z nasion od Ciebie pięknie wzeszła, czy ona jest z tych odmian wyższych czy niższych?
Lecę do ogrodu i cieszę się nawet tym, że mnie potem będą bolały plecy od schylania i dźwigania, bo to jest nareszcie:). Pozdrawiam.
Też mam taką trxzyletnią już parkę i mają się bardzo dobrze. On wielki dżentelmen , zawsze daje Misi się najeść pierwszej. Uwielbiam je chociaż one się nie rozmnożą. Jeśli tylko sięda to sterylizuję wszystko co mi da się wziąć do rąk.Cieszę się,że kocimiętka się spidsała. Myslę ,że to ta niższa odmiana .U mnie w fazie kwitnienia ma ok. 20 cm i bardziej pokłada sięna boki. U mojej teściowej jednak ma lepszą ziemię i rośnie okazalsza.Ja już coraz bardziej sprężysta jestem po minionym tygodniu pełnym pracy . Serdeczności ślę.
UsuńZatemprzy najbliższym spotkaniu mam wypatrywać czerwonych lakierków..
OdpowiedzUsuńJak dobrze, że Ty piszesz o tych wszystkich terminach siewów i choć nie udaje mi sięich trzymać, to jednak mnie mobilizujesz do działania. I tak codziennie po troszku do przodu. Odrywam się od maszyny i tu coć przekopię, tam nawiozę, to pograbię.. Koniecznie muszę popikować pomidory bo są już duże, a czasu mi nie starcza.
Kociaki cudniaste, ale jak M zobaczył, że na nie patrze to mi szybko wypersfadował dosadnym słowem, że nie..
buziaki ślę
Wszystko zależy kiedy bedzie to spotkanie. Może już trzeba będzie wrócić do kozaczków ?Nie ma co się forsować i w ogrodzie i przy maszynie. Dobrze ,że możesz się odrywać od jednego do drugiego i ćwiczyć inne mięśnie.Gdybyś Ty wiedziałą jak Krzysztof nie przepadał za kotami , póki nie pojawił się pierwszy w domu za sprawą naszej córuni. Teraz sam je zwabia i rozpieszcza krewetkami.Najlepiej postaw go przed faktem dokonanym i najlepiej wymyśl coś ,że biedny przybłeda znaleziony na środku drogi :-).Mam nadzieję,że Twój M nie czyta mojego bloga :-)
UsuńSpotkanie ..może za tydzień, bo będę na weekend w Krakowie. Jakoś w innym terminie też będę ale w celach leczniczych bo mam problem z okiem..w Warszawie brak specjalisty i mam skierowanie do krakowskiego szpitala..
UsuńA M lubi koty, ale chyba na więcej nie starczy nam i miejsca i cierpliwości:) I nie czyta, nie ma obaw:)
Jejuniu, kociaki są cudowne i słodkościowe ! Takie malusie, miluśkie kuleczki :) Maszko, zazdroszczę takiej bliskości natury roślinno - zwierzęcej. :)
OdpowiedzUsuńOch Beato. Chętnie oddam kawałek ogródka w dobre ręce i kociaczki też chociaż pewnie nie będzie to takie łatwe dla mnie bo już się przywiązałam do miziaczków
UsuńWłaśnie miałam pisać, ze Maszki nie ma, bo chyba ogród ją wciągnął do siebie. A tu proszę, wpis z przed dwóch dni. Ogrodowy. Ja dziś pojechałam na swoją wieś, nie jadłam, nie piłam, jako ta kózka z bajki, tak chciałam nadrobić kilka tygodni z wciągu jednego dnia - teraz prawie nie żyję.
OdpowiedzUsuńMaszko, niepokoi mnie twój a moze mój kalendarz księżycowy. Ja od tygodnia mam dni liścia, dziś dizeń krzyżowy - przerwa w robotach, a od piątku dni owoca. ???? Ja korzystam z kalendarza Z. Przybylaka, jaki ty masz?
Tak na marginesie, roślinę masz od początku do końca jako owoc, korzeń lub liść, więc owocujące traktuje się jak owocujące, nawet jak pikujesz, więc dni owoca. Liliowce, cebulowe i wieloletnie jako korzeń. Ale ja mam małe doświadczenie i trudno mi mówić o jakichś spektakularnych obserwacjach.
A kotki przesłodkie, namoje wsi przychodzi kot sąsiadki - trzeba go zawsze wykarmić i wygłaskać, bo drze się strasznie, w domu jednak nie miałabym cierpliwości, ale koty lubię, a one mnie tolerują.
pozdrawiam, oszczędzaj się trochę!
Domyślam się,że musisz być padnięta. Ja na szczęście ogród mam przy domu i niekiedy po prostu robię sobie przymusowe przerwy chociaż trudno się oderwać,bo gdzie się człwoiek nie obejrzy to jest coś do zrobienia. Mój kalendarz jest wydany przez "Działkowca"i ma kilku autorów. Wyżej Małgotoska podaje namiar na taki http://www.rytmnatury.pl/kalendarz-ksiezycowy-dom-i-ogrod . Ja traktuję roślinę od początku w zależności od jej przeznaczenia. Jeśli to jest roślina , w której najbardziej zależy mi na jej kwitnieniu to robięprzy niej wszystko w dzień kwiata. Jedynie można się pokusić o flancowanie w dni korzenia , bo w sumie chodzi o wzmocnienie korzenia. Tak sugerowała Megi Moher i chyba ma rację.Cebulę do jedzenia traktujęjako korzeń ale już tą do kwitnienia jako kwiat. Ogórki to owoc tak jak i pomidory. Kapusty, sałaty to liście.Kiedyś zrobiłam niezamierzony eksperyment na funkiach. Nasadzałam je w dzień liścia bo funkie głównie dla liści uprawiam ale zostało mi trochę sadzonek , które sadziłam już po okresie liścia. Naprawdę jest różnica chociaż już kilka lat minęło .To prawda, do kotów trzeba mieć mnóstwo cierpliwości i miłości. Podarte firanki, podrapane kanapy, potłuczone naczynia to tylko wierzchołek góry będącej efektem ich wybryków. Oszczędzam się. Dziś niedziela .
UsuńU nas podobnie , zima łagodnie obeszła się z różami i dużych szkód nie widać. Szkoda tylko ,że pomimo wczorajszego upału (o tak u mnie było upalnie!) drzewa w powijakach.
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem czy zdążą zakwitnąć na na wielkąmajówke. W ubiegłym roku kwitły pięknie. Ja obserwuję ,że z dnia na dzień paki coraz grubsze i kto wie co sięstanie za dwa dni jak słońce przygrzeje.
UsuńAleż pięknie i słonecznie!!! :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam, Ania z http://odinspiracjidorealizacji.blogspot.com/
Z tym słoneczkiem to różnie ale dziś znowu nas cieszy od samego rana.Pozdrawiam
UsuńMaszko u Ciebie juz tak pięknie a u mnie na balkoniku bratki i porządki zrobione ale do reszty to mi jeszcze daleko :))) Pocieszę oko Twoimi widoczkami :) U mnie na stanie wiosna i szpaki pod dachem , które ćiergolą jak szalone i ciężarna koteczka na stanie również :))) Pogody cudne są aż chęć wraca do życia !!! Pozdrowionka cieplutkie Kobietko w czerwonych lakierkach :))
OdpowiedzUsuńps. a ja mam 39 :)))
Mój tarasik i altanka trochę po macoszemu potraktowane zostały bo nie od nich zaczęłam tegoroczne porządki ale jak przyjechali do taty goście a on ich do altanki zaprowadził to już nie mogłam dłużej czekać. Wzięłam sięi teraz zamiast pracować siedziałabym sobie i pogwizywała przekomarzając się ze szpakami.Naprawdę cudnei się zrobiło. Lubie ten czas. Serdeczności
UsuńMaszko - zdjęcia cudne, nastrojowe - jak zawsze. Kociaki niesamowite - bardzo smaczne ;-) ale Twoja pomysłowość mnie normalnie zwaliła z nóg - sadzisz roślinki w spodniach! Super! Ależ Ty pomysłowa! Jeszcze czegoś takiego nie widziałam. Buziaki!
OdpowiedzUsuńKasiu wiem ,że masz piesia ale kot i pies mogą doskonale sie zakolegować. Jakbyś byłą chetna daj znać to przywiozę osobiście wraz z wianem.Kasiu, nie sadzę bezpośrednio do spodni ale do tych paskudnych plastikowych skrzynek. Pewnie już dawno wymieniłabym je na jakieś ładne ceramiczne ale niestety żadne mi rozmiarem nie pasują do tych koszyczków co mam. Ciekawa jestem co tam u Was sie dzieje .
UsuńMaszko, doskonale Cię rozumiem z tym numerem stopy;-) Ile ja się naklnę w duchu przez to... Widzę, że miłość do bratków i siania w ogrodzie mamy wspólną;-) Pięknie wszystko u Ciebie wygląda. Robisz tak piękne zdjęcia, że dech zapiera, kiedy się po nich wędruje. Ale wyjazdy...cud dosłownie. Czytam zawsze z zapartym tchem. Dziękuję za to ogromnie. I ściskam mocno i serdecznie:-)
OdpowiedzUsuńGosiu, cieszę się bardzo ,że Ci się podoba i że pasję mamy podobną. No i zauważyłam ,że jest jakiś Twój nowy w pis na liście do czytania . Cieszę się. Mało Cie. śle buziaków moc.
UsuńMaszko, witam Cię serdecznie i mam nadzieję, że pozwolisz mi tu gościć.
OdpowiedzUsuńPrzepięknie u Ciebie i tak... słonecznie.
Mnie rąk również brakuje, żeby wszystko ogarnąć jak trzeba w ogrodzie. Szczęście, że mama mi trochę pomaga / głównie sianiem się zajmuje/. Martwię się najbardziej ,że oprysku jeszcze nie zrobiłam i grzyb szkód narobi...
Pozdrawiam cieplutko.
Zazdroszczę tej wiosny.Zanim ja wyjdę "w pole" upłyną jeszcze ze dwa tygodnie,no cóż biegun zimna rządzi się swoimi prawami,jeszcze w nocy podmraża.Piękny ten Twój blog Maszko,trafiłam tu przypadkiem i będę zaglądać, poduczę się trochę ogrodnictwa.Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńPatrzę, że nie komentowałam, choć posta znam. Przeoczenie jakieś:(
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie