Maj minął jak z bicza strzelił. Nie powinno mnie to w ogóle dziwić bo odkąd pamiętam ,zawsze tak jest. Dzień niby długi ale ciągle go mało. Nie będę wypisywała co miałam zrobić w maju a czego mi się zrobić nie udało ,bo to stanowczo za długa lista. Są na pociechę i takie rzeczy, które zostały zrobione mimo, że nie do końca wierzyłam ,że się uda. Chwalić się jednak jeszcze nie będę ,bo na spektakularny efekt trzeba jeszcze trochę poczekać (rośnie). Dzisiaj chciałam pokazać mój ogród w dwóch odsłonach - początkomajowej i końcomajowej . No i niby tak też zrobiłam , jednak nie do końca bo zamysł był taki ,że będę umieszczała dwa kadry obok siebie . Niestety , to nadal dla mnie czarna magia. Za to na pocieszenie udało mi się wgrać dziś zdjęcia w jakiś tajemniczo szybki sposób więc już niech tak zostanie. Najpierw migawki sprzed dwóch tygodni , kiedy to kwitły jabłonie, zaczynały pękać bzy, fiolet miesięcznic pojawiał się w większych lub mniejszych kępach, zieleniał świeży szczypior ,czosnki dopiero się szykowały do rozkwitu a kotki bez mamy ani rusz.
Niezapominajki nie zawiodły tej wiosny mimo ,że starałam się usuwać jak najszybciej przekwitłe w ubiegłym roku.Są urocze ale nie wszędzie mile widziane. W warzywniku mogłyby sobie odpuścić.
Miesięcznica pięknie przezimowała. Te ubiegłoroczne nie były tak dorodne . To naprawdę nie była zła zima.
To jest bezimienna mama.Urodziła cztery kocięta.Razem z dr Ferdynand Mruczek wychowały wspólnie swoją siódemkę. Niewiarygodne jak łatwo koty przygarniają cudze dzieci. Ludzie tak nie mają niestety.
Lilak niewiadomej odmiany pozostały w spadku po poprzednich właścicielach. Kiedyś był dużym krzewem ale trochę gołym od dołu i na dodatek słabo kwitł. Zrobiłam mocne cięcie i po dwóch latach uzyskałam gąszcz nowych pędów z ogromną ilością dorodnych kiści. Rośnie przy warzywniku i uprzyjemnia swoim zapachem mniej przyjemne prace ogrodowe.
Szczaw posadziłam w ubiegłym roku. Jest mocno ozdobny ale do spożywania go nie jestem zbyt przekonana. Jakiś taki mało kwaśny. Ostatnio szczaw robi karierę w polityce ale ja go chyba wywalę tym bardziej ,że poszedł w kwiaty więc podejrzewam ,że jest dwuletni.
Szczypiorek to pierwsze coś co można zjeść z własnego ogrodu. Kiedyś kupiłam w sklepie taki w doniczce i wiosną posadziłam rozdzielając po jednej bulwce ( czosnek ma bulwy czy cebule?) no i po dwóch latach już był gęściutki. Nie obcinam go tylko wyrywam pojedyncze piórka. Lepiej póżniej taka roślina wygląda.
Donica z poziomkami przestała tak całą zimę. Już boję się ją dotykać bo mogłaby się rozpaść.
Bez czeremchy to nie może być prawdziwego ogrodu. Szkoda ,że przekwitła .Zapach zdecydowanie przywołujący lata dzieciństwa i moje zabawy z koleżanką w krzaku czeremchy udającym nasz dom. Czeremchy mają skłonność do ogołacania się w środku podczas gdy na zewnątrz są gęstym ,zielonym buszem. Kryjówka nie do odgadnięcia przez dorosłych.Polecam
To bardzo wielki i bardzo stary lilak. Corocznie obiecuję sobie ,że po przekwitnięciu go przytnę ale jakoś tak schodzi a poza tym chyba musiałabym sobie zmontować rusztowanie albo zaopatrzyć się w super długą drabinę. Póki co koty świetnie sobie radzą ze wspinaczką na sam szczyt a ponadto pożywiają się (widziałam na własne oczy ) jego korą . Naprawdę ich nie głodzę.
Doczekałam się kolejnego kompostownika. Ten ma być tylko na liście .
A to coś co szczeka ale nie piesek. Zwierzaczek o dziwo nie uciekł ale doskoczył do mnie i zaczął szczekać. Dobrze ,że dzieliła nas siatka ,bo wyglądał groźnie pomimo sarnich oczu. Podejrzewam ,że gdzieś blisko mogły być młode. To przykład , jak pięknie daje sobie radę natura , gdy się jej człowiek za bardzo nie wtrąca.Ten lasek rośnie od jakiś 15 lat. Wcześniej było to pole orne i pamiętam je całe w makach. Po makach ani śladu ale są sosny (dzieci mojej przysypialnej) , grzyby i sarenki.Udało mi się uratować tej wiosny las od spalenia. Debili nie brakuje chociaż to akurat były pozbawione wyobraźni dzieciaki. Dostały manta od ojców (mam nadzieje)
Latarenka sobie stoi jak ją postawiłam dwa lata temu. Już powoli traci swoją świetność ale winobluszcz próbuje ją omotać. Ciekawe co z tego wyniknie.
Stary zlew jako donica spisuje się poprawnie.
Mój warzywnik z wieżyczkami. Ta żółta plama to kwitnąca rzeżucha . Już jej nie ma.
Paprocie dopiero co rozwijają swoje piórka a w nich buszuje mój paw albo jakiś inny kurak. Nie wiem co ostatecznie wyjdzie. Ten cis rósł przy wejściu do starego domu. sama go tam głupia posadziłam . Nie miał tam zbyt dużo przestrzeni i rósł tworząc nieciekawy kształt.Gdy dom został rozebrany nijak tu nie pasował więc go mocno przycięłam i wyszło mi takie ptactwo. A może komuś przypomina jakieś inne stworzenie ?
Pod płaczącą brzozą (sama sadziłam ) ułożyłam sobie kamienną ławkę . a na kamieniach gruba decha i cała filozofia.
Czosnki . Lubię ten czas ,gdy mają takie właśnie lekko fioletowiejące łebki.
Ta żółcień nigdy mi się nie nudzi chociaż już chyba tu deklarowałam ,że nie przepadam za żółtym. Jak to nie?
Dr Ferdynand Mruczek (zbieżność nazwisk przypadkowa) urodziła 3 kociątka . Został juz tylko ten ,który siedzi w koszyczku. Nie mam sumienia odbierać go mamom. Obie z nim śpią i karmią go na zmianę. No nie mam sumienia go oddać nawet w najlepsze ręce. Jeszcze nie teraz.
Do połowy maja warzywka siedziały pod pierzynka. Teraz już tylko dyniowate ...i ogórkowate....i cukiniowate.
A dziś wszystko wygląda zupełnie inaczej.
Między liśćmi moich dębów ,lip i klonów polnych dojrzałam dziś różowe plamy kwitnącej dziko firletki. To pszczeli pożytek wiec dobrze ,że sobie znajduje miejsce pośród nieużytków.
W warzywniku coś ruszyło chociaż start był ciężki bo opóźniony długą zimą a ostatnio ulewami i nawet, o zgrozo ,gradobiciem. Jedno jest pewne. Wody moim roślinom wyjątkowo nie brakuje.
Miesięcznica zamieniła swoje fiolety na migocące w promieniach słońca ,na razie jeszcze zielone srebrniki.
Można powiedzieć ,że jeżyna przezywa swój debiutancki bal.Jeszcze jej takiej nie widziałam.
Kalarepa niebawem do zbiorów.
Truskawki wyjątkowo poźno w tym roku ale mam zamiar się najeść ich na zapas albo na dwa.
Dzielna mama .
Rośnie aż słychać. Najszybciej sałata musztardowa. Chyba nie nadążę jej zjadać .
Szczypiorek zbiera się do rozkwitu
A tym narzędziem dobierałam się wczoraj do czosnku bo mi zabrakło . Sadziłam jesienią , Wprawdzie jeszcze się nie podzielił ale całkiem spory już jest no a przede wszystkim świeżutki i niebywale aromatyczny.
Botwinę obił grad ale po usunięciu uszkodzonych liści jakoś się zbiera.
Wiem , te niezapominajki już dawno powinny być na kompoście . Będzie utrapienie w przyszłym roku. A wieże sobie stoją i ani rusz.
Poziomki mi się marzą . Jak wrócę to może już będą do zerwania.
No i którą wersję czosnków woleć - pąkową czy pomponiastą ? Nie ma się co zastanawiać. trzeba się cieszyć póki są jakiekolwiek.
Znowu koty? Dobrze ,że nie w skrzynkach tylko obok.
No i doczekałam się orlikowej łąki a boisko orlikowe mam po sąsiedzku.
Latarnie stodołowe dumnie rdzewieją.
Mój niewykoszony....... łąka.
To ten uwodzicielki winny kawaler bierze warzywnikową latarenkę w swoje przepastne ramiona. A ta dziura w ścianie schowana pod jego liśćmi to wejście do piwniczki. Wietrzymy.
Tak ją omamił ,że już nic nie widzi. Z za nią stoi szczaw i szykuje jej kwiaty.
Coś czego nie lubię czyli moja skarpa. Mozna przyjść i szabrować wszystko do gołej ziemi.
Tulipany ewentualnie mogłyby zostać bo one tu tak od dziesięcioleci tkwią.
Irgi niby nie lubię ale mogłoby nią pachnieć jak już jej nie będzie .
Troszkę się zmienił krajobraz .
To mój pierwszy orlik
Bodziszki od lat cieszą moje oczy. Przymierzam się do kolekcji.Do donic obok poziomek trafiły białe ...no .....takie same są niebieskie .....ach przypomniałam sobie -lobelie. Wyobrażacie sobie ,że kiedyś znałam prawie wszystkie rośliny z łacińskich nazw? Ostatnio byłam świadkiem w ogrodniczym jak pan pytał panią obsługującą o nazwę pewnej wskazanej przez niego rośliny. Pani nie wiedziała i pobiegła szukać po materiałach źródłowych a ja stałam obok oniemiała bo przecież dokładnie wiedziałam co to za roślina ale mi wyleciała nazwa. Więc tłumaczę panu ,że to taka wysoka bylina , żółte pełne kwiaty ma i rośnie na wsiach przy plotach. Facet dziwnie na mnie popatrzył i nic nie powiedział. Pani też przyszła z niczym. Przypomniałam sobie - króle . To oczywiście nazwa nie botaniczna ale chociaż tyle. W aucie już byłam mądra. To oczywiście rudbekia naga , ale na nic to już mi nie było potrzebne. Następnym razem będę siedziała cicho.
Maszko - pieknie! ALE : gdzie szklarnia???Iwona
OdpowiedzUsuńAle szklarnia ciągle w strefie marzeń. Zmieniła mi się też trochę koncepcja dotycząca jej umiejscowienia.
UsuńOrlikowa laka!! firletka gdzies tam dalej...koty w bratkach, bratki i niezapominajki , ktore powinny ale nie sa na szczescie w komposcie...lubie takie ogrody, naturalne, a jednak troche trzymane w ryzach...slicznie i pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńTe ryzy u mnie naprawdę dość swobodne. Trochę z założenia a trochę z braku czasu . Serdeczności.
UsuńMaszka, cudowne zdjęcia!! czosnki rewelacja!! a ten krzew co piszesz że fajnie jakby nim pachniało jak już go nie będzie to ja też to miałam rok temu! ale usechł mi .. a pachnie cudownie! i poziomki masz.. cuda cudeńka!! zdjęcia rewelacyjne!
OdpowiedzUsuńTo fajnie masz ,że usechł a mimo to pachnie. Ja ostatnio stawiam na pachnące dlatego trudno mi się tej irgi pozbyć.Niedługo poziomkowa dieta . Buziaki
UsuńI już po maju , jakie cudne zdjęcia :-)
OdpowiedzUsuńTak szybko. Chyba każdy czuje niedosyt.
UsuńMaszko na zdjęciach Twój ogród wygląda na ogromny, tyle różnych interesujących zakamarków i bogatej roślinności, pięknych ozdób i tyle kwiatów, których jeszcze nie mam!!! Na przykład ten czosnki ozdobne muszę gdzieś zdobyć w ogrodniczym koniecznie, są niesamowite!!!
OdpowiedzUsuńTwoja róża dopiero odbiła, tak długo się namyślała!!! Już wiem, że z różami trzeba poczekać, myślałam, że jedna moja taka ulubiona zaliczyła kaput w ubiegłym roku i nawet zaczęłam ją wykopywać ale nie dałam rady na szczęście, a mojemu mężowi mówiłam "tylko" trzy razy żeby to zrobił. W tym roku odbiła i ma pąki więc to nie dziczka, co prawda zeżarły ją trochę gąsienice bo nie wiedziałam że istnieje i nie spryskałam, ale wypuszcza już nowe pędy hurra! Pozdrówka:)))
Haniu , mały nie jest . Mam jeszcze chrapkę na ten lasek bo się boję ,że go ktoś kiedyś wytnie albo nie daj Boże skutecznie spali jakoś mi tu bardzo pasuje. Problem taki ,że to kościelne dobra raczej nie sprzedawalne . Cieszę się,że Frau przestałą się u Ciebie dąsać. Ja tak czekam aż wybije taka jedna po ubiegłorocznej zimie ale jeszcze na razie nic nie widać i nie słychać. Uzbrajam sięw cierpliwość. Pozdrawiam gorąco chociaż znowu śląpi za oknem.
Usuń...ogrod przepiekny, wydaje sie gigantyczny- ta sciana z kamieni... jej , napatrzec sie nie moge!!! Jaka bujna i zdrowa roslinnosc, jest cudnieeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńania
Jest rzeczywiście bujnie i zielono. Deszczu w tym roku niebo nie skąpi tylko dlaczego tak zimno.Kto to widział palić w czerwcu w kominku ? Ja palę.
UsuńTen post był dla mnie jak film ...mnóstwo cudnych zdjęć i opowieści..czuła się jakbym spacerowała po Twoim ślicznym ogrodzie co mnie urzekło???? różnorodność, na pół okiełznana dzikość, naturalność i Twoja pasja.Pozdrawiam Gosia z hoemfocuss zaprszam przy okazji do redecor.pl...wiele promocyjnych cen.
OdpowiedzUsuń((((((
UsuńDziękuję. Uśmiecham się również.
Usuńpiękny ogród chętnie bym po nim kiedyś pospacerowała...
OdpowiedzUsuńa cis przypomina mi wiewiórkę ;p i lubię patrzeć na te Twoje ogrodowe szaleństwo , rozpadające się donice i rdzewiejące latarenki owinięte bluszczem, super! to taki tajemniczy ogród ,u mnie w strefie marzeń wszak domu z ogrodem brak...te Twoje szczypiory i czosnki z fioletowymi główkami ...chciałam na balkonie posadzić ,ale nie wiem czy się nadają...z drugiej strony mój balkon to nie jest za duży...
Pięknie i ten kontakt z naturą ... o poranku bym chadzała na boso po ogrodzie i upajała się widokiem...no dobra wracam na ziemię ...
pozdrawiam
Ag
Nie jest to takie nierealne :-).Głowę rzeczywiście ma wiewiórkowatopodobną ale ogon zdecydowanie już nie. Chyba muszę wreszcie zdecydować co to naprawdę ma być.Szczypiorek z powodzeniem będzie rósł i na balkonie ale co do czosnków to już mam wątpliwości. Pewnie urośnie ale na ile to bedzie ozdobne nasadzenie to nie wiem. Powiem szczerze ,że czasami zapominam o upajaniu się . Tyle pracy !!!! Pozdrawiam
Usuńpracy na pewno dużo ,ale jak przyjemnie popatrzeć i cieszyć sie potem widokiem :)))
Usuńżyczę dużo spacerów :)))
Maszko, pięknie tam u Ciebie! Szczególnie zauroczyła mnie kamienna ławka. Chyba sobie taką strzelę pod którymś z drzew... Pozdrawiam, ach!
OdpowiedzUsuńPolecam , jest bardzo prosta w wykonaniu oczywiście poza dźwiganiem kamieni.Pozdrawiam ach :-).
UsuńMaszo! jak Cie nie ma to nie ma!! ale jak napiszesz post to musialam zrobic sobie kawe aby dokladnie przeczytac. koty bardzo fotogeniczne, prawdziwe aktorki (tylko nie wiem jak sie rozstaniesz z tym malym). wszystko piekne i Twoje komentarze wspaniale (moze cos napiszesz i do ksiagarni).
OdpowiedzUsuńusciski z tez deszczowego poludnia
Basia z S.
Basiu , to wszystko dlatego ,że jakoś niechcący wgrały mi się wszystkie zdjęcia z folderu. Pewnie teraz już nie umiałabym tego tak zrobić. Przecież nie mogłam wyrzucić :-).Kociak jest przesłodki. Mogłabym godzinami się gapić jak się bawi a potem słodko śpi. Ale nie będę robić za trzecią mamę.Do księgarni mówisz ? Ha, ha.Przecież ja nie umiem pisać!!!! Załatw Basiu dobrą pogodę na Bałkanach w lipcu bo się wybieram . Buziaki
Usuńzalatwione!! bedzie nawet za goraco , juz sie martwie co bedzie po tym niezwyklym zimnie...przedwczoraj byl deszcz z piaskiem z Afryki i bylo wrecz duszno i cieplo. jesli Chorwacja to pieknie, zazdroszcze.
Usuńa talent do pisania masz tak ze dlatego wspominam ksiegarnie, doprawdy lekko Ci idzie pisanie. sam fakt ile masz wiernych czytaczy!!
calusy
Jestem absolutnie zachwycona Twoim ogrodem!! marzę, by mój kiedyś tak wyglądał... oj, daleka droga przede mną.. Ale czytam i oglądam z rozdziawioną paszczą :)
OdpowiedzUsuńBasiu,wyobraź sobie ,że i ja marzę jeszcze żeby był inny tylko już mało działam. Czasami chciałabym móc zacząć wszystko tzn. ogród od zera .Buziaki
Usuńcudowne miejsce ten twój ogród..u mnie stary zlew juz dawno zarosniety...ale nie był tak piękny:))
OdpowiedzUsuńZlew był piękny ale obawiam się ,że niebawem zostanie z niego kupka rdzy.
UsuńOd takich pigułek z radością się uzależnię:) i większe dawki będą mile widziane... Ściskam Maszko:)
OdpowiedzUsuńJeszcze większe? Limit zdjęciowy mi się wyczerpie . Ale to miłe bardzo. Ściskam
UsuńWspaniałą dawkę przyrody zaserwowałaś,,,aż miło oglądać,,,zachwycać się,,,pięknie!
OdpowiedzUsuńMiło mi ,że Cię zachwyciło i ucieszyło.Pozdrawiam
UsuńPrawdziwie zaczarowany ogrod :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
A
PS
och, wspomnienia z dziecinstwa zwiazane z czeremcha :-) jej owoce nazywalismy korcipkami (tylko my?)
Dzieciaki to mają fantazje. Fajnie ,że jeszcze to pamiętasz. Ja wiele rzeczy już pozapominałam a uwielbiałam nazywać rośliny po swojemu.Potem sięgnęłam po książki i nowe nazwy wyparły te z dzieciństwa .Pozdrawiam A
UsuńAż się w głowie kręci od tych cudnych zdjęć nadmiaru... niesamowity ogród!
OdpowiedzUsuńŚlicznie tu u Ciebie. Pozdrawiam.
http://okiem-ani.blogspot.com
Proszę zatem sobie dawkować po troszeczku:-). Miło mi . Pozdrawam
UsuńJa jestem pod takim wrażeniem, że mi dech zaparło i odeprzeć nie chce. Zdjęcia boskie, az napatrzeć się nie można. Do tego fajne opisy. Czytałam i czytałam. Piękny masz ten ogród, jak w jakiejś zaczarowanej krainie. Kiedy ja taki będę miała? Już wiem za ładnych pare lat ciężkiej pracy. Nic się samo nie robi;-) Podziwiam Cię za to wszystko. I ściskam serdecznie. Kiedyś normalnie wpadnę z jakimś ciachem na kawkę do tego twojego ogrodu:-)
OdpowiedzUsuńGosiu, bardzo dziękuję za zachwyty. Przepis na ogród jest taki ,że trochę trzeba się naharować a reszta zrobi się sama. Jak widzisz pewne czynności w moim ogrodzie dzieją się samoczynnie,np. wysiewanie nasion.Jak bedziesz miała wpaść to daj znać ,żebym się zdążyła wygrzebać z ziemi .Buziaki
UsuńCo za dawka pozytywnych pięknych słonecznych zdjęć! od razu lepiej! hihi a kotki to są kochane..mistrzowie drugiego planu:)
OdpowiedzUsuńZdjęcia rzeczywiście robione w pospiechu ,żeby złapać promienie słońca , którego ostatnio tak mało. Kotki same mi wchodzą w kadry ale rzeczywiście są fotogeniczne, zwłaszcza te małe chociaż muszę robić na trybie "sport" bo się cały czas ruszają.
UsuńPięknie u Ciebie w ogrodzie i naprawdę dużo się dzieje.
OdpowiedzUsuńCzosnki w każdej wersji - i te w pąkach i te kuliste - są urocze:)
Oj dzieje się i to bardzo szybko.W zasadzie mogłabym prowadzić tu codziennik ogrodowy bo codziennie jest jakaś nowość.Dziś np.znowu deszcz.Czosnki mają jeszcze jedną swoją odsłonę - gdy całkowicie przekwitną . Nasiona też są piękne
UsuńKolejny raz zakochuję się w Twoim ogrodzie ;) i jego mieszkańcach, tych chcianych i "na kocią łapę" ;), instrukcję kolażu ślę mailem ;)
OdpowiedzUsuńWszystkie są chciane Jo. Uśmiejesz się ,bo ja niby kociara jak Ty psiara ale skoro Ty masz kota to dlaczego ja miałabym nie mieć psa. Przybłąkał się staruszek i mu spasowało. Wielki stary wilk ale tak przyjazny ,że można by z nim spać gdyby był czystszy. Na razie czekam na ładniejszą pogodę ,żeby go wymyć i dopiero pokażę to cudo światu.Dzięki za maila . Zaraz idę się uczyć.
UsuńRany Julek... Rety! Ile westchnień moich to czytanie wpatrywanie się uniosło - to nie zliczę... Patrzyłam i pod kazdym zakątkiem wieszałam w myśli czerwoną kokardkę by nie zauroczyć ;)
OdpowiedzUsuńCudowna wędrówka majem minionym po Twoim ogrodzie, a altanka i nieskoszona i te główki czosnków i koci kibice, szczekająca sarna, no i ta czeremcha, która moich wspomnień powoduje bezlik... Oj Maszko. Ja zaś muszę zawalczyć ze ślimakami, bo wielkie jak półpięści winniczki zjadły mi dopiero co wsadzony piękny łubin, gamonie! A przeciez obok już chcą się wybić niebieskie maki i jakby się im dobrały do zielenic - to ja bym chyba zalana łzami przeklinała gdzie pieprz rośnie :)
Dziękuję Ci Maszko za Twój maj, załagodził czarne wspomnienia mojego :)))))))
Ty to Maryś jesteś mistrzynią westchnień i zachwytów. Zawsze się tyle nazachwycam Twoimi komentarzami.Uroki rzucają tylko złe czarownice a Ty przecież jesteś najmilszą wróżką czarodziejką.Maryś , ty to myślisz ,że ja mam bezślimakowy ogród? Tak dobrze to nie jest ale obiecałam sobie ,że nie będę ich tu promować. Jeszcze ktoś by się zachwycił " o jaki piękny ślimak " i zapragnął mocno tak jak ja kiedyś. Tak , tak sprowadziłam sobie do ogrodu ślimaki.Taka to mądrala ze mnie. Szepnę Ci w tajemnicy na pocieszenie,że makowa łąka już rośnie powoli :-).
UsuńRośnie! Cudownie - w ten rok z opóźnieniem, a ja czekam i bym przyjechała (a niech się wali i pali) obiecałam sobie "sesję" czekam rok i jestem cała w rumieńcach na tę myśl!
UsuńA to mnie nie pocieszyłaś, że ślimaki i u Ciebie. U mnie zieleni to maleńki kawalontek, taki okruszek dużo nie zasadzę, ale ślimak na co drugim trawi źble - a to dlatego bo tu taki niby oczko wodne, co to fontanną miało być i wyczytałam, że to ta woda tak karmi i mnoży mi winniczki (chyba). Łubinu im podarowac nie mogę, bo miały już kwiatowe zawiązki i czekałam aż zakwitną. Pewnego ranka idę, patrzę, a tam goluteńkie gałązki. Nie połamane - zniknięte i myślę sobie, że mój pies to chyba nie, bo on to tylko trawę podjada i to kąsa tak jak krówka mieli potem :) Aż kolejnego poranka przyłapałam slimaczysko jak drugi łubin ojadało :)
Ależ Ty masz wszystko dopracowane ... ojej !
OdpowiedzUsuńU mnie przez ten wyjazd ponad tygodniowy do UK zarosło i teraz walczę niemalże na kolanach :/
Miłka, ola boga gdzie Ty widzisz dopracowanie? Właśnie ubolewam mocno ,bo nawet ziemi nie mogę wzruszyć w warzywniku bo ciągle pada. Zdjęcia udało mi się zrobić między jedną a drugą wielką chmurą.Ja wyjeżdżam w poniedziałek na tydzień więc nie bedę miała nic lepiej po powrocie. Zeby tylko już tak nie lało.
UsuńWkladasz w ten ogród całe swoje serce i to widać!
OdpowiedzUsuńNie jest niewdzięczny i chyba lubi mi sprawiać przyjemności. To się nazywa wzajemność.Buziaki
UsuńPatrzę na Twoje zdjęcia i pragnę, by kiedyś móc kupić kalendarz z tak cudnymi zdjęciami ogrodu.
OdpowiedzUsuńCorocznie intensywnie szukam ściennego kalendarza i rzadko jestem zadowolona.
Maszko, i pięknie i praktycznie, ideał :)
Napisz proszę, czemu tak często skubiesz jabłonkę ozdobną. Też mam, trzylatkę, też ma żółte jabłuszka, gdy kupowałam, miała kartkę floribunda, nic więcej o niej nie wiem. Przepięknie kwitnie.
Będzie zagęszczać koronę, gdy częściej niż raz na wiosnę ją przytnę ?
U nas w centrum , siąpi ,pada, leje lub grzmi. Wszystko się kładzie. Ta wiosna, tak wyczekana, smaga nas deszczem, skąpi słońca i grozi gradem. Pozdrawiam, tula
Zajrzałam ponownie i zobaczyłam nowy banerek . Piękny .
UsuńNo to ja pomyślę o tym kalendarzu tylko nie wiem na który rok. Jabłonkę uszczykuję bo ma bardzo uszkodzony pieniek i mogłaby nie wykarmić zbyt wielkiej korony. Efekt jest taki ,że ma tylko owoconośne pędy no i jest skarłowaciała czyli około metra wysokości.W pogodzie u nas nic nie lepiej. Chwilami pojawia się słońce niosąc nadzieję,że to koniec pory deszczowej ale za chwile z powrotem nadciągają ciężkie chmury i dają sobie upust.Są też plusy tego zjawiska- oszczędności w rachunkach za wodę.Buziaki
UsuńZaczarowany ogród. Po prostu.
OdpowiedzUsuńMaszko :-).Dziękuję i pozdrawiam .A Ty masz za to uroczy balkonik i czasem Ci zazdroszczę,że tylko tyle.
UsuńCudny jest Twój ogród. Mam podobną, dość ogromną donicę z jałowcem, której tej zimy też denko się skruszyło. Na razie nie ruszam, ale zastanawiam się, jak długo wytrzyma :/ Stary zlew - moje marzenie, wciąż niespełnione; podobnie jak latarenki cudnej urody. GRATULUJĘ TAK UROCZEGO I KLIMATYCZNEGO OGRODU!!! :))
OdpowiedzUsuńAneta
Dziękuję Aneto. Identyczny zlew spotkałam w ubiegłym miesiącu na starociach w Bytomiu. Może jeszcze gdzieś Ci się trafi.Pozdrawiam serdecznie
UsuńMaszko, miałam raję, że "nawet perz" pięknie obfocisz ;))) No dobrze, niech będzie, że nieskoszoną trawę ;))) Nie, żebym nie doceniała całej kolorowej reszty! Jak zawsze zachwycasz! :) Nie tylko nieskoszoną i przepięknym banerkiem.
OdpowiedzUsuńU Ciebie chyba cieplej jednak było, niż tu w Szczecinie. Moje kalarepki dopiero związują główki. Kwiaty bobu mokną a pszczółki w kryjówkach. U nas wczoraj był grad.
A zresztą, nie będę biadolić ;)Pocieszam się codziennie wysadzając kolejne rośliny, że przecież zaraz będzie ciepło, a teraz mam najlepszą pogodę na ich przeprowadzkę, bo dużo wody i słońce nie piecze :) Zostało mi jeszcze trochę doniczek z kwiatami, a dynie i ogórki i brokuły też siedzą pod folią.
Wracaj szczęśliwie, nie tylko ogród czeka na Ciebie! ;)
Acha, przywieź proszę, kolejne magiczne zdjęcia!
Agnieszko ,bo nieskoszona trawa jest piekna . Ile w niej rózności fruwa. U mnie może być rzeczywiście cieplej ale w kieleckim jeszcze cieplej.Byłam tam niedawno w jednym warzywniku i marchewka była już o mało co do wyrywania a koperek po kolana. Wszystko się kiedyś wyrówna. Zima na pewno u Was będą mniejsze mrozy.Ogladałam Twój ogrós ,. Jestem pod wrażeniem. Po to jadę ,żeby wrócić . Całusy
UsuńDziekuje. Lubię jak mnie zabierasz na spacer.
OdpowiedzUsuńPs. Królowa nadal śpi
Sama lubię się też zabierać na takie spacery. Bo to śpiaca królewna. U Hani wypusciła dopiero teraz a była sadzona jesienią. Bądz cierpliwa i nie wywalaj.
UsuńTak, potwierdzam że ona długo śpi..U mnie właśnie wypuściła kiełek z ziemii:))
UsuńMaszeńko Twój ogród jest przepiękny:)) Orliki mnie zachwycają,a kiedyś nie zwracałam na nie uwagi.
Banerek jest cudny:) Miłego zwiedzania bo to chyba już z tego co pamiętam..
buxka
Ooo , to i tak szybko.Cieszę się,bo może w tym roku zechce zakwitnąć. Szkoda ,że jak wrócę to już będzie po orlikach. Dlatego zrobiłam sobie dzis z nich bukiet ,żeby się nacieszyć pakując walizki.Jutro rano już zacznę tęsknić :-).Juz myślę o tym co będę robić po powrocie. Na pewno czeka mnie malowanie i to nie na sztalugach. Buziaki
UsuńTwój ogród Maszko to bajka, uwielbiam do Ciebie wpadać!
OdpowiedzUsuńMiło mi . Zapraszam
UsuńMaszko jak zwykle zabrałaś nas na piękny spacer.Cudownie jest u Ciebie, roślinność dużo dalej rozwinięta.Warzywnik zachwyca, u nas jeszcze mizerere.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Porównując warzywniki z poprzednich lat to też wielka mizerota w tym roku ale myślę ,że to wszystko jakoś się nadrobi latem. Niech tylko słońce przygrzeje. Buziaki
UsuńMaszko, właśnie zapragnęłam być kotem w Twoim ogrodzie.... Jesteś chyba Czarodziejką.... i Twoja doba musi być niezmiernie długa, żeby taki urzekający i cudowny efekt osiągać trzeba przecież masę pracy i wiedzy włożyć... Zachwycasz mnie jak zawsze. Wracam pospacerować po nim i wzdychać zauroczona. :)
OdpowiedzUsuńKoty są na naprawdę dobrych układach. Dobrze też być ptakiem.Doba ciagle mi przykrótka. Ostatnio dzwoni do mnie koleżanka o 22 i pyta czy śpię a ja jej na to ,że podwiązuję klematisy.No przecież jak się podświetli to widać.Serdeczności Dominiko
UsuńMaszka wszystkie zdjęcia piękne, ale Twoja altanka i orlikowa łąka najbardziej mnie urzekły :))
OdpowiedzUsuńbuziaki :***
Altanka prosi się o poduchy na krzesła i tylko decyzja o kolorze mnie hamuje. Skończy się na białych pewnie. Z orlikowej łąki dziś ukradłam trochę kwiecia do dzbana i cieszy mi oko w tej chwili. Buziaki
UsuńPo prostu tajemniczy ogród! Mogłabym tak po nim chodzić i cieszyć oczy wszystkimi niespodziankami. Masz wspaniałe królestwo roślin! I te rdzewiejące latarenki, co swietność mają już za sobą... pięknie podkreślają magię tego miejsca.
OdpowiedzUsuńGratuluję takiego ogrodu! :))
Buziaki, Ewa
Dziekuję Ewo. Te latarenki już dogorywają i raz po raz coś się w nich urywa ale póki co nie mam pomysłu czym je zastąpić. Tzn. pomysłów aż natdo ale decyzji brak.Pozdrawiam
UsuńPodziwiać pozostaje mi Maszko.Twój ogród,a przede wszystkim Twoją miłość do niego i czas poświęcony
OdpowiedzUsuńCzasami mam wyrzuty ,że go zaniedbuję ,że nie dopieszczam ale nauczyłam się nie spieszyć za bardzo i zyć wolniej.Z ogrodem to jak z mężem. Kocha się go ale czasem miewa dość bo nie zawsze jest taki jakim go sobie wymarzyłyśmy.Ale jest ,niekiedy zarośnięty podobnie jak mąż i w sumie można na niego liczyć zawsze.
UsuńCudne porównanie. ;))
UsuńPrzyjemnie pospacerować po takim słonecznym ogrodzie - działo się u Ciebie w maju, oby czerwiec też dostarczył tylu wrażeń.... a żabia konewka w banerku serdecznie mnie rozbawiła...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :))
w czerwcu to dopiero będzie bo dojdą już warzywka i owoce.Zabka taka jakaś zdziwiona.
UsuńMinął maj błyskawicznie. Te wiosenne i letnie miesiące tak właśnie mają, bo te jesienne i zimowe ciągną się w nieskończoność. Buja się u Ciebie faktycznie, wpadły mi w oko orliki, muszę koniecznie dosiać/dosadzić bo podziwiam tu i ówdzie ich piękne łany a u mnie mało ich. Jedyne co do mnie nie przemawia to czosnki. Warzywnik jak zwykle masz rewelacyjny, mój to ponowna porażka :)Słoneczka wyjazdowego Ci życzę i pogody bez deszczu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Służę nasionkami orlików gdybyś chciała. Siewek też mam całe mnóstwo alechyba średnio lubią przesadzanie bo korzeń mają taki długi dość. Te moje są drobne ale majątakie rozkoszne spódnice jak małe baletnice. Pieknie wyglądają w dużych ilościach. mam plan rozsiać je na dzikich łąkach.Nie stanę w obronie czosnków. Jestem w stanie zrozumieć. Ja chyba najbardziej lubię gdy wychodzą z ziemi takie grube stożki a potem szybciutko dają duże kępy zieleni , kiedy jeszcze inne rośliny sobie spią pod ziemią.Dziekuję za życzenia. Oby i w kraju było już dobrze.
UsuńTo się nazywa zaczarowany ogród!!Bajecznie:)
OdpowiedzUsuńKtoś tu czaruje. Pozdrawiam :-)
Usuń"Wszystkie barwy lipca znajdziesz w Kołobrzegu", a wszystkie barwy maja u Maszki. W jakich kolorach będzie czerwiec?
OdpowiedzUsuńA wiesz ,że gdy tylko przeczytałam te słowa od razu przypomniała mi się melodia a nie słyszałam tej piosenki ze 100 lat. Niesamowite. Niestety melodię o ogrodzie Maszki potrafią wyświergolić tylko ptaszki.
Usuńprzepiękne zdjęcia .. podziwiam i pozdrawiam :^)
OdpowiedzUsuńWitam serdecznie! Jakiś czas temu Cię odkryłam Maszko i teraz bardzo często do Ciebie zaglądam :) Jest pięknie i ciekawie! Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na nowe posty!!!
OdpowiedzUsuńMarzę o takim ogrodzie!!! Wciąż mnei inspiruje i napędza do pracy i planowania.
OdpowiedzUsuńBo u mnie chaos, nieład, glina i ślimaki :(
Odkryłam to miejsce całkiem niedawno i lubię tu wracać.Z niecierpliwością czekałam na nowy wpis.
OdpowiedzUsuńDzięki Twojemu blogowi poznałam też inne , piękne blogi dziękuję
Ale piękny ogród, bardzo mi się podoba, niestety nie mam takiego ogrodu ale chciałbym mieć coś podobnego.
OdpowiedzUsuńPrzepiękny ogród i bardzo klimatyczne zdjęcia:) Pozdrowienia
OdpowiedzUsuńkochana u Ciebie znów natura w rozkwicie! przepiękne zdjęcia ogrodu i tego co stworzyłaś własnymi rękami:))) brawo!!! przy okazji zapraszam do udziału w konkursie i pozdrawiam cieplutko:)
OdpowiedzUsuńoch jaka uczta dla oczu :) pięknie, mam takie same bodziszki, rozłażą się niemozebnmie po całej skarpie, a najbardziej mnie urzekły latarenki i stary zlew, szkoda ze mam tak daleko do Ciebie, bo szabrowałabym tą skarpę do żywego :)
OdpowiedzUsuńZaczarowany ogród i cudnie go pokazujesz.
OdpowiedzUsuńPiękny ogród i przepiękne zdjęcia, altana i "okoliczności przyrody mnie urzekły.
OdpowiedzUsuńA pod glinianie donice możesz dać kawałek deski, listewki lub plaster ze ściętego pnia - dno nie rozwarstwi się po zimie:)
Przychodzę na sałatę!-królik!
OdpowiedzUsuńU Ciebie Maszko jest pięknie!!! Masz rękę do wszystkiego czy to są roślinki czy zupełnie coś innego!!! Już jestem wolniejsza, grupy wyjechały :) Buziaki, Asia
OdpowiedzUsuńNo i teraz nie wiem od czego zacząć! Najlepiej od początku: zdjęcia tak piękne, że prawie czułam zapach roslin spacerując po twoim ogrodzie. Jest całkowicie zgodny z moim wyobrażeniem wymarzonego ogrodu. Nie jest zbyt formalny, ma wiele zakątków urokliwych i tajemniczych.
OdpowiedzUsuńA rudbekia naga o której piszesz na końcu, to był ukochany kwiat mojej babci Sabiny dlatego też ja i moja Mama darzymy go szczególnym sentymentem. I oczywiście rośnie u mnie pod płotem i w przedogródku.
dziekuję Ci za magiczny spacer.