Wszyscy odradzali nam ten wyjazd,bo wiadomo jakie były wiadomości z krajów położonych na południe od Polski. Właściwie do ostatniej chwili nie było wiadomo co robić .Ostatecznie zapadła decyzja JEDZIEMY. Wycieczka miała trasę : Praga - Wiedeń - Bratysława -Budapeszt. Wody , owszem było sporo ale szczęśliwie nie lała się już z nieba ,chociaż u nas mocno padało gdy wyjeżdżaliśmy.Koniec deszczu nastąpił tuż za przejściem granicznym w Kudowie.I w zasadzie można powiedzieć ,że tak wytrzymało poza kilkuminutową mżawką w Wiedniu. Wycieczka miała przewodnika i to nie byle jakiego. Pisałam już o nim przy okazji ubiegłorocznego wyjazdu do Transylwanii. Na skutek jego opowieści zaczęłam się zagłębiać w historii Europy środkowej i powiem ,że wciąga mnie coraz bardziej.Wprawdzie na razie głównie korzystam z wiedzy zawartej w internecie ale z niecierpliwością czekam na dzieje Europy Środkowej , które niebawem mają się ukazać. Dodam ,że autorami są Michał Jurecki i Robert Makłowicz . Może kogoś zmylić nazwisko autora więc zaznaczę ,że nie będzie to dzieło o kulinariach .Makłowicz jest również historykiem.
PRAGA
Przykład ,gdzie przenikają się style i mieszają wieki.
Most Karola rzeczywiście był zamknięty a woda w Wełtawie rwąca i brudna.
Po stronie Hradczan niestety wiele budynków było podtopionych.
Hradczańska winorośl skąpana w słonecznych promieniach ,nie daje wiary temu co jest niżej.
To był czas kwitnienia robinii .
Pusty most i grupy turystów, którzy mieli nadzieję ,że jednak przejdą. Dzień wcześniej my też tam staliśmy.
Gotycka Katedra św.Wita , w której znajdują się relikwie św. Wacława oraz insygnia królewskie. Insygnia są przechowywane w specjalnej skrytce nad kaplicą św.Wacława ,zamkniętej na siedem kluczy .Każdy z tych kluczy jest w posiadaniu innej ważnej osoby w państwie.
Sarkofag Św. Jana Niepomucena. W czternastym wieku był on kanonikiem przy katedrze Św. Wita.Popadł w niełaski króla Wacława ponieważ nie chciał wyjawić szczegółów spowiedzi żony, którą król podejrzewał o zdradę. Najpierw poddano go torturom a ostatecznie zrzucono z mostu do Wełtawy. Jest patronem mostów , tonących, orędownikiem w czasie powodzi oraz patronem szczerej spowiedzi.
Lubię robić zdjęcia tym , którzy pozują nie dla mnie.
Wnętrza minimieszkanek przy Złotej Uliczce. Uwaga !!! Wstęp na Złotą Uliczkę chyba od całkiem niedawna za opłatą.
A rzeka nadal niespokojna.
Pewnie nie raz jeszcze zobaczycie tu mundurowych. Nie potrafię się oprzeć.
Piwiarnia u czarnego woła. Prawdziwy czeski folklor. Kelner bez uśmiechu ale tak ma być bo on tam rządzi i należy się go trochę bać . Herbaty broń boże nie zamawiać ,bo może nawet zwyzywać. Koleżanka zaryzykowała. Powiedział tylko ,że nie ma chociaż w menu jest. Coś do jedzenia można dostać dopiero przy drugiej kolejce. Wcześniej nie zamawiać bo i tak zignoruje. Polecam olomoucke tvarozky (to taki lokalny ser obsmażany w zalewie z ostrymi papryczkami) i nalazeny hermelin i utopenci ale już mi się pomieszało co jest co (jedno to ser a drugie to mortadela marynowana ). Trudno ,żeby się nie pomieszało jak wypiłam tyle piwa ile wypiłam. Nie napiszę ile bo sama w to nie wierzę. A przy okazji jeszcze przypomnę ,żeby nie używać w Czechach słowa ser a nawet ichniejszego syr bo to też źle wypowiadamy a wtedy jedno i drugie znaczy podobnie czyli opróżnianie się tylko brzydko.No i nie używać czasownika "szukać",bo to też niecenzuralne chociaż podejrzewam ,że oni już wiedzą ,że u nas i u nich nie zawsze wszystko znaczy to samo.
Bywa ,że nie zawsze jestem niewidzialna.
WIEDEŃ
Dunaj pod Wiedniem .Nie wygląda to dobrze ale przez centrum miasta przepływa tylko kanał Dunajski , który był kiedyś starym korytem a teraz reguluje poziom wody w głównym nurcie. Ponoć samo miasto jest tak zabezpieczone ,że nie ma siły aby zostało podtopione.
To nie biało czerwone a czerwono białe. Ale jakoś tak swojsko.
Piękna, ogromna, gotycka Katedra św.Szczepana przegląda się w lustrach Haas Hausa.Budynek powstał w 1990 roku według projektu Hansa Holleina.Mieszczą się tam biura, kawiarnie, restauracje i sklepy.
Graben -najbardziej reprezentacyjna ulica Wiednia.Pośrodku barokowa kolumna wzniesiona po epidemii dżumy w siedemnastym wieku.
Kohlmarkt _ wszystkie najlepsze marki modowe to tu.
Ponoć kanał ma się nigdy nie rozlać .Jak widać niewiele brakuje.
Hundertwasser Haus
BRATYSŁAWA
Niewielka , bardzo klimatyczna bratysławska starówka.
Kanalarz Cumil wychodzący z kanału -non stop oblegany .
A to Pavel Filgas , Czech , który ma babiczkę z Częstochowy i kreśli piórkiem takie obrazeczki ,z których jeden jest już u mnie ale jeszcze nie zawisł . A tak w ogóle to piszę to wszystko z czeskim akcentem bo mi się udzieliło. Bardzo lubię ten język.
A tak Dunaj się miał w Bratysławie.
BUDAPESZT
Powinnam coś napisać ale za dużo było degustacji Tokaja. Wreszcie wiem w czym rzecz i kiedy szamorodni a kiedy aszu i co to są putony i jaka jest różnica między mniej i więcej putonowymi oprócz ceny.Wszystko to wiem i nie tylko teoretycznie. W sierpniu kolejna wyprawa w tamte rejony. Powrót przez Tokaj. Szykuję już piwniczkę .
Przepiękna fotorelacja, pozazdrościłam Ci wyjazdu. Sama mam ochote na taki trip, ale czas... Wciąż mi go brakuje :)
OdpowiedzUsuńWiem jak to jest z tym czasem ale z drugiej strony wiem też ,że świat się nie zawali jak sobie zrobimy urlop od zagonienia.
Usuń...ale wyprawa, bylam w tych miastach (oprocz bratyslawy) w kazdym dwa razy- jestem zachwycona podobnie jak Ty... sa klimatyczne. W Budapeszcie bylismy jeszcze w takim malutkim miasteczku niedaleko miasta- nie pamietam jak sie nazywa, ale jest przecudne...- same knajpki, galerie i tez klimat, polecam tez termy:O)
OdpowiedzUsuńprzepiekne zdjecia sympatycznych osob :O)
pozdrawiam cieplutko
ania
Też byłam kilkakrotnie ale pierwszy raz z nieksiążkowym przewodnikiem .Tego mi trzeba było ,żeby spiąć pewne rzeczy w całość. Pewnie niejeden Węgier czy Czech miałby mi to za złe ale ja miałam nieustanne wrażenie ,że ciągle jestem w CK.Wiele wspólnego mają te miasta. Lubię robić zdjęcia ludziom. Nie wiem co oni na to chociaż pan z pieskami wyraźnie był na tak. Pozdrawiam milutko
Usuńślicznie mimo tego zagrożenia powodzią - tak blisko mamy w te rejony, a jeszcze nigdy nie byliśmy.....
OdpowiedzUsuńNo właśnie. Ode mnie też niedaleko. W sumie bliżej niż do Warszawy. Chociaż w Warszawie też zbyt często nie bywam.
Usuńsuper wycieczka :) i szkoda że Zlata uliczka już płatna
OdpowiedzUsuńFajnie tak pozwiedzać ;) i powspominać przy okazji oglądania Twoich zdjęć , tez byłam ;) tylko w różnych terminach
"Jedzą piją lulki palą "
pozdrawiam
Ag
To nie są jakieś wielkie pieniądze i najlepiej kupić karnet ,niemniej trochę mnie zszokował ten szlaban.Może przez to ludzi mniej a może przez powódź.Jadłam i piłam ale lulek nie podpalałam , chociaż w czeskich piwiarniach można siekierę wieszać w powietrzu. Nie ma zakazu palenia.
Usuńno własnie , ostatnio byłam w Czeskim Cieszynie poszliśmy do knajpy na piwko oczywiście ;p i siekery jak nic wisiały ;p kiedyś u nas tez tak było ;)))
UsuńPiękna fotorelacja i nawet woda mimo, że straszna, na Twoich zdjęciach nie taka straszna:) 17 lat temu (Boże jak ten czas leci) przejeżdżałam przez Pragę, zachwyciła mnie wtedy. Obiecałam sobie, że kiedyś ją odwiedzę. Obietnicy nie spełniłam do dziś:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)))
Woda była straszna ale bardzo przyciągająca. Mnóstwo ludzi się jej przyglądało. Pragę Koniecznie odwiedź. Niektórzy mówią ,że Kraków się umywa. Nie powinnam tego mówić ale mają rację.
UsuńMieliście przepiękną wycieczkę:) Normalnie pozytywnie zazdroszczę:) To, że był okres powodziowy dodaje pikanterii calej wyprawie i macie dodatkowy powód do świetnych wspomnień. Pozdrowienia
OdpowiedzUsuńZ kraju ciągle ktoś nam podsyłał informacje ,żeby lepiej zawrócić .mam wrażenie ,że media przesadziły jak zwykle. Nie było tak żle a wspomnień faktycznie mnóstwo bo to w tak krótkim czasie tyle miejsc.Pozdrawiam
UsuńUwielbiam Twoje podróznicze relacje:) Choć brakuje mi komentazry pod zdjęciami z Budapesztu, ale rozumiem- Tokaj:)))
OdpowiedzUsuńbuźka
Prawdę powiedziawszy , późno się zrobiło i już nie miałam siły w nocy pisać. Poprawię się następnym razem a może i uzupełnię jeszcze ten post. Tokaj - wino królów, król win - więc wiadomo. Na zamkowej górze znajduje się muzeum wina z możliwością degustacji. Ponoć kilka razy dziennie podjeżdża tam pogotowie . Ze mną aż tak źle nie było i na szczęście coś tam jeszcze pamiętam. Buziaki
UsuńA my się już tyle razy widziałyśmy i nigdy się wina nie napiłyśmy..ale niedługo nadrobimy:) Trzeba się poważnie zastanowić nad wspólną wycieczką po Polsce, przemyśl to:)
UsuńTakie jest życie kierowcy. Przypomnę,że dwa razy mnie kontrolowali ostatnio.Mam nadzieję, że sobie to wszystko w sierpniu nadrobimy a najbardziej gadanie.
UsuńŚwietne zdjęcia i niezwykłe przeżycie ,jednak nie często taka aura:)
OdpowiedzUsuńDla turystów to dodatkowa atrakcja ale mieszkańcom nie było do śmiechu.Na szczęście nie często.
UsuńAle piękna wyprawa-ile wrażeń i opowieści...dzięki za tyle zdjęć ,zwłaszza tych praskich.Praga piękna w każdych okolicznościach.pozdrawiam
OdpowiedzUsuńGdybym miała wybrać naj , to byłaby Praga właśnie.W ogóle Chechy to piękny kraj , trochę przez nas turystycznie źle traktowany.Buziaki Izo
Usuńale wycieczka! fantastyczne zdjęcia kochana:))) Pragę uwielbiam i koniecznie muszę się tam wybrać w któryś weekend:)
OdpowiedzUsuńW weekend to tam pewnie mnóstwo ludzi. My byliśmy w poniedziałek i wtorek.Masz jeszcze bliżej niż ja.
UsuńŚwietna wyprawa! CK wciąż zachwyca ;) ach!
OdpowiedzUsuńNiekiedy mam wrażenie ,że czas sie zatrzymał i zaraz pojawi się Franciszek Józef ze swoim wąsem.Ach!
UsuńZa mundurem panny sznurem:) Mnie czeski rozbawia niesamowicie, miałam kiedyś "męża kolonijnego" z dawnej Czechosłowacji, pochodził z Brna i nazywał się Leos Podhrazky:) Pamiętam jak dziś, słodki chłopak:):):)
OdpowiedzUsuńW tokaju to mogłabym się kąpać i zatracić całkowicie (co z pewnością by nastąpiło:))
Anioły trzymające kotary nad Nepomucenem niesamowite. Świetna fotorelacja - ja siedzę i zakuwam, więc przydatne takie "okno na świat". Wielkie dzięki!
Kiedyś w ogóle mundury na mnie nie działały. Z wiekiem jednak bardziej zwraca się uwagę na odzienie. Też mam wspomnienie z młodości o pewnym Czechu o imieniu Karol. Pięknie grał na gitarze i śpiewał i wszystkie dziewczyny z obozu się w nim kochały więc sobie odpuściłam :-).Ja tam tokaja tylko wewnętrznie używam i bez kapieli w nim można się zatracić.No tak sesja. Moi też zakuwają.Ja dziękuje. Buziaki
UsuńJej, wycieczka moich marzeń ! Może chociaż Pragę uda mi się niedługo zobaczyć ? Przy okazji, wydaje mi się, że utopenci to ta mortadela, bo słyszałam tą nazwę przy marynowanych parówkach i tak mięsnie mi się kojarzy :) Pozdrowienia !
OdpowiedzUsuńTak Beatko ,utopieńcy to martadela. Dopytałam koleżankę.Zyczę Ci aby marzenia się spełniły.To całkiem realne.Pozdrawiam
UsuńMaszko świetna fotorelacja ! Aż zatęskniłam za tamtymi stronami :)) Przypomniałaś mi właśnie , że czas sobie zrobić troszkę wolnego, muszę to poważnie przemyśleć :)) Pozdrowionka ze słonkiem w tle !
OdpowiedzUsuńJa wiem ,że jest tyle do zrobienia i tyle miejsc do odwiedzenia. Ja chciałabym wreszcie pojechać na nasze Podlesie. A u nas też już wczoraj było słonko a dziś tak srednio. Dobrze chociaż ,że nie pada.Buziaki
UsuńMaszko! Pochłonęłam jednym tchem Twój post, przepiękne zdjęcia-wszystkie bez wyjątku, świetna wyprawa, tylko pozazdrościć. Może kiedyś i nam uda się wyrwać w te rejony jak nasz Maluch podrośnie, bo z Twojej opowieści znam niestety tylko Pragę:(
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło
Podróżujcie z Maluchem. W dzisiejszych czasach to nie takie znowu trudne. Pozdrawiam miło.
UsuńKawał świata, cudny!
OdpowiedzUsuńTrzeba było ze mną jechać. Żałuj
UsuńTyle miast w pigułce :) Miło było przypomnieć sobie praskie widoki. Wejście na Złotą uliczkę za opłatą... Ale numer!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Kasia
Praskie widoki rzeczywiście są wyjątkowe. Coś jest w tym mieście ,że chce się tam wracać.Mam nadzieję ,że opłaty nie będą odstraszały a być może te pieniądze będą w jakiś dobry sposób wykorzystane.Serdeczności
UsuńMaszka napiszę tylko tyle, że ogólnie jesteś genialna - zdjęcia po prostu niedowyjęcia, a tekst boski. Jeśli nie zaczniesz pisać, to świat dużo straci. Ściskam moją wirtualną kochaną istotę, K
OdpowiedzUsuńKasia, nie żartuj sobie ze mnie. Ściskam Cię też kochanieńka.
UsuńNiedobra, zamiast podzielić posta i co dzień nas faszerować nową dawką reportażu z kapitalnymi zdjęciami, wszystko na raz ;)
OdpowiedzUsuńA poważnie cieszę się, że mimo prognoz byliście, zwiedziliście i szczęśliwie wróciliście ;)
Praga zawsze piękna, no i pozostałe miejsca oczywiście też ;), i w tej całej aurze udało Ci się kilka takich Twoich słonecznych kadrów zrobić ;)
ściskam ciepło ;)
No niech będzie ,że niedobra. Chciałam mieć to z głowy :-). A tak naprawdę , to tak mi ciężko zasiąść ostatnio przy komputerze ,że jak już się dorwę to siedzę ile mogę.Nie chcę powielać książek historycznych i przewodników. Umieszcza tylko zdjęcia chociaż podejrzewam ,że podobne też i tam można znaleźć. No może o te z ludźmi będzie trudniej. Na pocieszenie powiem ,że mam w zanadrzu jeszcze materiał na jednego posta z tej wycieczki ale dotyczy całkiem innego miejsca niż te stolice i mogę zrobić kiedykolwiek tym bardziej, ze będę tam w tym roku jeszcze co najmniej 2 razy . Buziaki
UsuńWspaniała fotorelacja i świetny tekst !!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Dziękuje. mam świadomość ,że do tekstu kompletnie się nie przyłożyłam więć rozumię ,że to ironia :-). Pozdrawiam serdecznie
UsuńTaki ładny kawałek Europy zwiedziłaś żeby popatrzyć na powódź, a ja nawet nie musiałam ruszyć się z domu;-( Buziaki:)))
OdpowiedzUsuńHaniu,bardzo mi przykro ,że Cię ten żywioł dotknął. Tak jak pisałam , dla turystów to atrakcja ale potrafiłam się wczuć w tych , którzy stali nad rzekami i obserwowali czy poziom się podnosi czy może szczęśliwie już opada.Czułam z nimi. Mam nadzieję ,że nie narobiło Wam dużych szkód.Buziaki
UsuńŚwietny pomysł na wyprawę szczególnie ze u nas pogoda nie dopisywała
OdpowiedzUsuńMyślę ,że nasz przewodnik to ma układy na górze i tak sobie zamówił. Pogoda idealna bo upały też nie byłyby wskazane.
UsuńPodróże Maszki. Tak będzie się nazywał Twój album ze zdjęciami ze wszystkich Twoich podróży. Masz lekką rękę do pisania i 3 oko do obserwacji :) Zdjęcia piękne!!!Buziaki, ASia
OdpowiedzUsuńAsiu, chyba muszę się poważnie zacząć podciągać. A the best podróż to dopiero we wrześniu. Wiesz o czym mówię. Nakręciłam się potwornie . Nawet książki poszły w ruch /Buziaki
OdpowiedzUsuńAle fotki. Super. Zazdoszczę tych widoków!
OdpowiedzUsuńDzięki za wycieczkę w strony w których nigdy nie byłam.Fajnie się oglądało. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTo była piękna podróż, za którą bardzo dziękuję. Potrafisz pokazać niezwykłe miejsca, a dodatkowo ciekawie je skomentować. Nic, tylko oglądać i podziwiać :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam bardzo serdecznie
Aneta B.
Ale cudowna podróż! Ja byłam w Pradze, którą zwiedziłam wszerz i wzdłuż, z mężem i mapą. Kocham to miasto na amen. Mogłabym tam wracać sto razy. Chciałabym jeszcze tak zwiedzić Bratysławę i Budapeszt. Może się uda:-) Zdjęcia genialne i dziękuję, ze podzieliłaś się z nami wrażeniami:-)
OdpowiedzUsuńPięknie napisane, piękne zdjęcia, dzięki z Wiedeń bo ten nieodmiennie chwyta mnie z serce chociaż już 3 razy go odwiedziłam :)) a Praga i Bratysława są moim marzeniem od lat.
OdpowiedzUsuńbuziaki!
Bardzo zachęcająca fotorelacja. Właśnie wahałam się, czy wybrać się w podobną trasę, bo szykuje się sposobność... . Przekonałaś mnie :-) Dziękuję.
OdpowiedzUsuń