środa, 17 lipca 2013
Powrócona
Niby wróciłam do domu ale nie do końca wróciłam do siebie. Jakoś tak trudno mi pisać o Chorwacji w czasie przeszłym, że byłam. Duszą i sercem ciągle tam jestem.Jest taka popularna chorwacka piosenka ,w której refrenie śpiewane są słowa : Dalmacijo,(a) more moje . Jedna dusza a nas dwoje....... I tak sobie cały czas podśpiewuję .Na pewno kiedyś napiszę posta o tym jak tam było ale w takim stanie nie bardzo jestem w stanie. Ten post będzie zatem bardzo monochromatyczny. Ma to również związek z ogłoszonym przed wyjazdem candy. Niebieski dzbanek i dlatego dzisiaj dużo błękitu we wszelkich odcieniach. Obiecuję ,że w następnym poście o Chorwacji ,błękit sobie już daruję . Tymczasem proponuję się zanurzyć i pomarzyć razem ze mną .Mnie w zasadzie wystarczy przymknąć oczy a widzę to wszystko. Moje oczy zdecydowanie są bardziej niebieskie niż przed wyjazdem. A maszyna losująca wybrała tym razem szczęśliwą czternastkę , pod którą ukrywa się pisząca miłe komentarze Anna . Dzbanek popłynie pocztą zaraz po otrzymaniu adresu przystani. Dziękuję ,że czekałyście. Widzę ,że mam mnóstwo zaległości do nadrobienia w czytaniu tego , co pisałyście podczas mojego niebywania. No przecież nie może mi nic umknąć. Całusy dla wszystkich.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Szczególnie się zanurzyłam w blasku odbitych od wody refleksów słońca, one mnie tak naładowały snująco i snująco oddam się teraz rozmarzona ciszą w objęcia Morfeusza :)))
OdpowiedzUsuńMorze potrafi być tak różne . Też lubię te zdjęcia pod słońce. I lubię zasypiać przy muzyce leniwych fal.Po powrocie jakoś nie mogę zasnąć
UsuńNie zapomnę, jakie wrażenie zrobiły na mnie maleńkie wysepki z kapliczkami na archipelagu Kornatii i bajkowe popisy delfinów.
OdpowiedzUsuńWysepek tu całe mnóstwo . Właściwie ma się wrażenie ,że jest się na jeziorach a nie na morzu.Kapliczki ze świętym Mikołajem na morskim brzegu to tak jak u nas posążki Nepomucenów na rozstajach dróg.Sama czułam się tam jak delfin
Usuńpiękne foty, woda,jak z bliska....
OdpowiedzUsuńNo bo była z bliska :-)
Usuńbłękitu nigdy dość i nie dziwię się, że jesteś jeszcze duszą tam ;), choć miło nam, że już trochę i tu ;)
OdpowiedzUsuńPowoli wracam do mojego zarośniętego ogródka ale oczywiście rozmy ślam jakby to było , gdyby tam osiąść na stałe.
UsuńPiękne kadry, czekam na więcej:)
OdpowiedzUsuńNa pewno będę wracać do tych miejsc ciepłych i przyjaznych.
UsuńŚliczne te błękity! Dobrze robią na duszę:) Gratuluję Annie wygranej i dziękuję za zabawę:) Pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuńKoją duszę bardzo.Wszechogarniający błękit dobrze robi ale roztkliwiła nas nasza zieleń po powrocie :-)
Usuńnigdy nie byłam na Chorwacji....a widać ,ze tam wyjątkowo pięknie:))))) i jaki spokój bije z tych zdjęć:)))
OdpowiedzUsuńZatem polecam gorąco. Będę jeszcze nie raz zachęcać.
UsuńPięknie spojrzałaś na tą cudowną krainę, pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNie dało się inaczej. :-)Pozdrawiam
UsuńO! Ja wróciłam z Chorwacji 07.07.13. Czekałam na te wakacje cały rok i tez trudno mi wierzyć, że już po....A piosenkę Dalmacjio...tez doskonale pamiętam. Pozdrawiam serdecznie. Stała podczytywaczka Gosia T.
OdpowiedzUsuńNo proszę. Być może chodziłyśmy tymi samymi ścieżkami. Polaków tam sporo choć miałam wrażenie ,że mniej niż kiedyś.Pozdrawiam
UsuńByłam w Chorwacji, ale przejechałabym sie tam jeszcze raz.... tak zachęcasz tymi zdjęciami
OdpowiedzUsuńChyba ni da się tam nie wracać. I krajobrazy i ludzie .Do nich warto wracać
UsuńPiękne zdjecia (jak zwykle:)) Gdzie byłaś? Bo te góry jakby znajome.
OdpowiedzUsuńW sumie cała Chorwacja to góry więc się nie dziwię,że znajomo to może wyglądać a może rzeczywiście byłyśmy w tym samym rejonie. To okolice Zadaru, niedaleko wyspy Wir i Pag.
UsuńJednak znajomo (Zadar i Pag :))
UsuńMy zazwyczaj też te okolice Rażanac i Starigrad.
No to jesteśmy w domu
UsuńWreszcie nareszcie już jesteś...
OdpowiedzUsuńBrakowało mi Ciebie, ale ilekroć spojrzałam na moją soleirolia o której tak pięknie pisałaś zaraz chodziłaś mi po głowie(w przenośni oczywiście). Muszę Ci się przyznać, że ta roślinka skradła moje serca i choć mam ją jeszcze maleńką to wiem, że zawładnie całym moim mieszkaniem. Zdjęcia jak zwykle bajeczne i mimo że w Chorwacji nigdy nie byłam to przeglądając Twoje fotki czuję jakbym tak była wiele razy. Piszesz o porannym spacerze, ja również uwielbiałam takie wczesne wyprawy gdy cały hotel jeszcze spał, błoga cisza wtedy panowała wokół słychać było tylko delikatny plusk wody a i nawet mewy pozwalały się fotografować z bliska. Uwielbiam wakacje i takie podróże, mniej lubię powroty bo wtedy jakaś cząstka nas tęskni za tym co się widziało co się przeżyło. Czekam na dalsze zdjęcia bo wiem na bank, że będą nieziemsko BOSKIE!!!
A teraz zapytam tak nieskromnie..... hmmmmm bo liczę i liczę, czy ta 14 to ja?
Następny post będzie o tych obroszonych porankach z dedykacją dla Ciebie. Tak, to Ty jesteś tą Anną :-)
UsuńNaprawdę nie wiem co mam powiedzieć...
UsuńDziękuję to mało powiedziane, dzbanuszek jest cudowny i ta myśl że pochodzi z Twojego bajecznego świata sprawia, że ma on jeszcze większą wartość. I jeszcze ta dedykacja, ja chyba dzisiaj oszaleję uszyję chyba ze 100 lalek, zaraz zadzwonię do dzieci. Jeszcze raz dziękuję, a zapomniałabym, pogłaskaj ode mnie wszystkie zwierzaki wiesz, że Je uwielbiam.
a ja szukam w mojej okolicy soleirolioli i niestety nie mogę natrafić :(
Usuńa bardzo chiałabym mieć ;(
Aniu ,Twoje lalki są prześliczne. Wnusiątko będzie zachwycone.Zwierzaki wygłaskane za wsze czasy. Moja siostra ich tak nie rozpieszczała.Córa doniosła ,że ciocia nie pozwalała kotem siedzieć na taboretach i nie wpuszczała Sarkiego przez balkon w nocy .Biedaczysko. Avrea ,zrobię Ci sadzonki.Napisz mi adres na mailu choć w sumie to chyba mogłybyśmy się nawet spotkać :-)
Usuńojej dziekuję :)
UsuńPrzepiękne zdjęcia Maszko! Widać, że wakacje się udały :)
OdpowiedzUsuńNie mogło być inaczej. Słoneczko, morze, przyjaciele. Czego chcieć więcej?
UsuńMaszko, ależ ulga w upał wszędobylski patrzeć na przepięknie zobaczone błękity :) Masz niezwykły dar do zdjęć!
OdpowiedzUsuńMałgosiu,a wiesz ile razy sobie myślałam ,że tuż za tym błękitem jest z goła inna moja ukochana ziemia. Ech. Tesknię
UsuńOna teraz mało z błękitem się kojarzy, ale i tak piękna i czekająca na CIebie :)
Usuńtaką Lipcowo sierpniową to ja znam ale jestem niezwykle ciekawa tej jesiennej. Może być problem ,że nie będę chciała wyjechać:-)
Usuń:-) yhyyyy
OdpowiedzUsuńjejku jak tam cudnie!!!!!!!:) coś niesamowitego...
OdpowiedzUsuńMaszko toż to raj!
Aniu , masz rację. Jest nawet anegdotka tłumacząca dlaczego to miejsce jest idealne do odpoczynku. Ale o tym w następnym poście.
UsuńTen błękit wody!zanurzyć się choć na chwilkę.Witaj Maszko i wracaj do nas tu myślami:)
OdpowiedzUsuńIga , jestem coraz bliżej. Dzisiaj nawet ugotowałam typowy polski obiad a nie muszelki.:-)
UsuńSchabowy i ziemniaczki:)
Usuńtrafiłaś:-) i buraczki
UsuńPiękne kolory w tej Chorwacji i taki błogi spokój. Twoja Frau zakwitła nieśmiało jednym kwiatkiem cudnej urody, widać powoli nabiera mocy, cieszę się niesamowicie:-D Smutno było bez Ciebie, dobrze, że już jesteś:-)Buziaczki
OdpowiedzUsuńHaniu, bardzo się cieszę , że jest jej u Ciebie tak dobrze. Nie liczyłam ,że zakwitnie w tym roku. Musiałaś ją dopieścić widocznie. Smutno beze mnie ? A ja myślałam ,że jestem główny blogowy smutacz :-).Całuski
Usuńo tak Chorwacja cudna jest ! miałam w tym roku znowu jechać ,ale wygrała Albania ;)
OdpowiedzUsuńpiękne zdjęcia ładnie opowiedziane Twoim obiektywem :))
Gratuluje Annie :)
pozdrawiam
Albania za pewne równi urodziwa i coraz bardziej popularna.Niestety to dodatkowe kilometry do przejechania.Pozdrawiam równiez
UsuńZupełnie inny zestaw zdjęć niż zawsze z podróży do Chorwacji... Ostatnio już inaczej jej sobie nie wyobrażałam jak tylko - hotel, basen, palmy, leżak, nagie ciała...
OdpowiedzUsuńDziękuję, że przywróciłaś mi realną - tę najpiękniejsza wizję tego Państwa :)
:* Pozdrawiam!
Są miejsca ,gdzie za bardzo nie ma się wyboru i trzeba się dać zamknąć w hotelowym komforcie. Nie w Chorwacji jednak. Tu aż się prosi ,żeby oddychać wolnościom. Spróbuj.Pozdrawiam
UsuńDziękuję za wspaniałą podróż w jaką mnie zabrałaś dzięki pięknym Twoim zdjęciom.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńCala przyjemność po mojej stronie Alicjo.
UsuńPiękne błękitne zdjęcia. Lubię patrzeć na wodę, która skrzy się w promieniach słońca. Cudownie pokazałaś swoją Chorwację Maszko :)
OdpowiedzUsuńteż lubię, gdy lśni. Zwykle przed zachodem słońca.Dziękue.
UsuńPierwsze zdjecie oddaje Twoja nostalgie i kolejne ujecia tego mostu...
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Zauważyłaś ,że pomost jest na kilku ujęciach. To widok z mojego tarasu o różnych porach dnia.A z samego rana sąsiad czyszczący na nim rybki na obiad.
UsuńPrzypełzłam Cię przywitać :)Twoja Chorwacja mi się podoba, ale latem podoba mi się wszędzie, gdzie jest woda i przyroda. Jakoś tak pod koniec czerwca zaliczyliśmy spływ kajakiem i było fantastycznie. Najbardziej podobały mi się wywrotki :). I było tak pięknie, że zapierało dech.
OdpowiedzUsuńMaszko, malowałaś czy tylko się gapiłaś ? :)
Gratuluję wygranej Annie. Pozdrawiam serdecznie, tula
Ps. Czy obiecane sadzonki soleirolii rosną w siłę ?
A propos kotów. Moja kićka siada na krześle przy stole a wraca w nocy przez okno balkonowe :)))
Tula , nie takie proste to malowanie. Próbowałam ale niezbyt by byłam z siebie zadowolona. Potem odpuściłam. zresztą jakoś nie było czasu :-).Dobrze ,że przypomniałaś się z soleirolią dla Ciebie. Czasem mi pamięc szwankuje zwłaszcza , gdy obiecam wielu osobom i jednym już dam a innym nie.U moich kićków już wszystko wróciło do normy.Pozdrawiam serdecznie
UsuńWiem, jak to z malowaniem na wakacjach bywa. Sama maluję, więc mnie zainteresowało, czy pójdziesz w plener, czy tylko masz chęć i zamiar. Moim skromnym zdaniem, masz co malować w swoim własnym, przepięknym ogrodzie.
UsuńMaszko, pamięć Ci nie szwankuje, ja prosiłam o soleirolię, jeśli Ci jakaś sadzonka zostanie. Masz wiele bliższych osób do obdarowania. Ale jeśli coś ci " zbywa " ucieszę się bardzo, chętnie zapłacę za przesyłkę i będę Cię chwalić po wszystkich odpustach :) Odpisz proszę tutaj, jak sprawy się mają :) pozdrawiam, tula
Coś tam zmalowałam ale raczej nie jest do publicznego pokazywania ani do powieszenia na ścianie. Reka mi zdrętwiała od robienia fotografii. Postaram się zrobić przesyłkę jak najszybciej. Całusy
UsuńPiękne zdjęcia. Mewa - prawdziwa modelka. ;) Wcale się nie dziwię, że jeszcze jesteś tam.
OdpowiedzUsuńA Chorwacja Twoje taka zdumana... Śliczna.
Pa, Ewa
Mewka towarzyszyła mi przez cały spacer. Niestety nie miałam żadnej rybki w kieszeni, żeby jej podziękować ale zrobiłam jej za to darmową sesję. .....Bo Chorwacja taka właśnie jest. śliczna i zadumana
UsuńRozmarzyłam się Maszko przy Twoich zdjęciach! Pięknie!
OdpowiedzUsuńNie ma w tym nic złego. Marz ile się da.
UsuńWielki błękit! Wspaniała podróż.
OdpowiedzUsuńA tak na marginesie Maszko, mam pytanie. Czy mój blog dostapi zaszczytu i znajdzie się na pasku z prawej strony?
UsuńEwo, przyznam ,że ten pasek po prawej stronie to dla mnie trochę czarna magia i nie zawsze jest am to co bym chciała, ale obiecuję ,że się postaram skoro Ci zależy.
UsuńMAszko, tak tylko pytam, bo myślałam, że może lubisz odwiedzać mój blog. Nie kłopocz się specjalnie; bloger potrafi dokuczyć.
UsuńPozdrawiam EG
Opanowałam. Zrobione.
UsuńCzytałam kiedyś artykuł o kobiecie, która porzuciła wielkomiejskie życie w korporacji i pracę po 12 godzin dziennie na lajtowe życie w chorwackiej wiosce. Zabrała tam też swoją córkę. Była szczęśliwa. Było to bardzo dawno temu, jeszcze przed wojna w Jugosławii. Czasami myślę sobie o niej, czy nadal tak chwali niespieszne życie, swoją firmę która tam założyła wraz z przyjacielem (nauka nurkowania chyba to była), kolacje przy wyśmienitej rybie i niemniej wyśmienitym winie, a wszystko przy radosnym śmiechu przyjaciół, w blasku słońca w dzień, migocących świecach wieczorami i nieustającym plusku bosko ciepłego morza...
OdpowiedzUsuńZazdraszczam Maszko, Chorwacja obok Toskanii i Lofotów jest żelaznym punktem moich przyszłych wojaży zamorskich:)
Myślę,że temat w ksiażkach ostatnio nader modny .Zawsze jest to inne życie.Do takich decyzji jednak trzeba dojrzeć. Prowincja daje więcej spokoju i spowalnia życie ale nie czarujmy się , nie zawsze to wygląda tak sielankowo jak w książkach albo na blogach. Zycie na wsi bądż na całkowitym odludziu wiąże siez wieloma utrudnieniami i wyrzeczeniami. Lepiej , gdy się o tym wie podejmując życiowe decyzje.
UsuńZ Twoich zdjęć taki błogi spokój emanuje:) Cudnie:)
OdpowiedzUsuńNo bo tam spokojnie , gdyby nie te nasze wieczorne imprezki :-)
UsuńPięknie, błękitnie, nostalgicznie... Oglądając Twoje zdjęcia pomyślałam sobie, że już dawno nie byłam nad morzem, trzeba się wybrać by też nacieszyć oczy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
A masz je na wyciągnięcie ręki. U mnie w tym roku za krótkie lato ,żeby odwiedzić nasz Bałtyk chociaż chciałabym bardzo. Pozdrawiam ciepło
UsuńJa też wróciłam z 3-dniowych wakacji i myślę i nie czuję się dobrze w domu jeszcze yhhhhh...
OdpowiedzUsuńTrzy dni czasem dają więcej niż 2 tygodnie. Wracaj powolutku.
UsuńBoszzzzz, jak pięknie, a ja urlop dopiero w grudniuu...
OdpowiedzUsuńOj. To sporo czasu masz jeszcze. Polecam ciepłe kraje.
UsuńNapasłam oczy wodą i błękitem-dzięki ,Maszko.
OdpowiedzUsuńJa dziękuję Izo.
Usuń