piątek, 17 stycznia 2014

Co by tu zmalować


Lubię kolory. Teoretycznie , to nawet się znam i rozróżniam. Teoretycznie. W praktyce , wygląda to mniej kolorowo. Największy problem , to wybór z tysiąca barw i odcieni . Mebel jest jeden a kolorów - cała paleta. Czym się kierować. Ostatnio wpadłam na pomysł aby dopasowywać mebel do koloru oczu , no ale jeszcze trzeba wybrać czy ma to być kontrast czy harmonia?  I bądź tu mądry. Katalogi, czasopisma , blogi - wcale mi w tym wyborze nie pomagają. Jeśli czegoś jestem pewna , to zazwyczaj na bardzo krótko, dopóki nie zobaczę innej inspiracji. Dlatego , w ostateczności wybór koloru , to najczęściej przypadek. Jeśli okaże się,że kolor jednak chybiony , to przecież zawsze można przemalować.






  Do niedawna to przemalowywanie , nie było sprawą aż tak dla mnie prostą ale z nowym rokiem dokonałam odkrycia farb , które są stworzone dla takich niecierpliwców jak ja. Mowa o kredowych farbach Annie Sloan. Pewnie , dla tych , które od dawna bawią się pędzlami i papierem ściernym , są one dobrze znane. Reszcie polecam bardzo. Najważniejsza zaleta, to to ,że mebla nie trzeba odczyszczać z poprzednich powłok, jedynie odtłuścić . Farby te są szybko schnące. Jedna warstwa schnie ok. 20 minut więc jak ktoś tak jak ja lubi szybki efekt , to może być go pewien. Mogą dać bardzo różnorodne efekty w zależności jaką technikę malowania zastosujemy i jakie wykończenie. Oprócz farb możemy również zastosować woski. Farby mają cudowne kolory podstawowe , którymi można się bawić mieszając i rozcieńczając. No i najważniejsze ,że nadają się do malowania wszystkiego.(koleżanka malowała nimi sukienkę a dziewczyny z pracowni malowały nimi tapicerkę na krzesłach oraz kolorowy "dywan" na betonowej posadzce). W ubiegłą sobotę brałam udział w moich pierwszych warsztatach w pracowni "Patynowy " . Zabawa polegała na przywiezieniu własnego mebla , wybraniu sobie koloru i techniki malowania. Szczęście padło na lustro , jedno z trzech , które uratowałyśmy z koleżanką przed totalną zagładą .(inna koleżanka zastosowała je jako osłony przeciwdeszczowe murków ogrodzeniowych. Ludzie miewają fantazję. Nie chcę wiedzieć coby się stało,  gdyby rzeczywiście ten deszcz spadł). Lustro pochodzi z sosnowej szafy i pierwotnie było przeze mnie lekko przeczyszczone papierem ściernym a potem potraktowane suchym pędzlem maczanym w jakiejś mieszaninie farby akrylowej z pigmentem i niewiadomoczym jeszcze. Gdy to czyniłam ,o farbach kredowych nie miałam bladego pojęcia . Po długich namysłach ( naprawdę dłużej trwało myślenie o tym jaki kolor wybrać od samo przemalowywanie) wybrałam jako pierwszą warstwę farbę "Florence" ( nie sugerowałam się nazwami) . Druga warstwa to "Aubusson blue ". Natępnie bezbarwny wosk, lekka przecierka i znowu bezbarwny wosk. Teraz myślęcoby tu jeszcze zmalować a tak naprawdę , to chciałabym przemalować wszystko ,tylko jaki kolor wybrać? Oto jest pytanie.














51 komentarzy:

  1. Fajne warsztaty, koło mnie nie ma nic co by pozwoliło przyśpieszyć zimowy czas :) Ja czasem oglądam "Tajemnice kolorów" na DOMO. Lubię kolory, ale zestawianie ich i odpowiedni wybór to już wyższa szkoła jazdy :)
    Koloruj świat wokół siebie póki szaro za oknem :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za oknem na czereśni siedzi stadko gili , więc uwierz , nie jest szaro :-). Wierzę w koloroterapię. W lutym wybieram się na kolejne warsztaty. Tym razem będziemy się uczyli różnych technik malowania i wykańczania. Mam ochotę pobiec po aparat i obcyjkać te gile ale boję się,że jak się ruszę to uciekną.Skubią pączki czereśniowe.

      Usuń
    2. O gile masz, czekam na nie z utęsknieniem, może i u mnie się pokażą :)
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. och te zakurzone klosze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak. Testu białej rękawiczki pewnie bym nie zaliczyła . Muszę Cię jednak rozczarować , bo kurz na lampie to nie kurz. Taki już ich urok. Może kiedyś zrobię o tym posta :-)

      Usuń
    2. Ja bardzo współczuję anonimowemu, jakie to życie musi być beznadziejne, jak się dostrzega wszędzie tylko jakieś wydumane niedoskonałości. Bardzo!

      Usuń
    3. Jakie kurka klosze??? Przeleciałam raz jeszcze fotki i nie znalazłam zakurzonych kloszy... ślepa jestem czy normalna?:)

      Usuń
    4. Maszko,jesli tak to zwracam honor . Lepiej zrob posta o ceramicznych lalach , sa ciekawsze niz lampy .

      Usuń
    5. Wiesz , nie dziwię się ,że myślałaś że to kurz ,bo wiele osób nawet z bardzo bliska też tak myślało .To jest taka posypka spieczona ze szkłem . Myślę ,że z założenia ma to wyglądać jak kurz a nawet jak pochlapanie farbą. Szczerze powiedziawszy , mnie to nigdy nie przeszkadzało ale ja zawsze wiedziałam ,że to nie kurz.Za kurzem nie przepadam ,chociaż nie mam obsesji na jego punkcie. Wiem ,że gdzieś tam zawsze się czai. Na szczęście nikt w domu nie jest alergikiem. A lale ceramiczne są tylko trzy. Inne to inne materiały.Pozdrawiam

      Usuń
  3. Podziwiam umiejętność doboru kolorów i farb.Może i u mnie znalazłoby się kilka rzeczy do przemalowania ale pytanie czym i jak zniechęca mnie totalnie.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym chyba trzeba się urodzić. Jedyne co mogę polecić , to po prostu się nie bać i eksperymentować. Sama sobie też tak zawsze powtarzam z różnym skutkiem oczywiście.

      Usuń
  4. O tych farbach słyszałam... niestety cena mnie odstrasza... i tym sposobem nie pomaluje chyba nigdy swoich kredensów bo jeszcze bardziej przeraża mnie zdzieranie starego lakieru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja policzyłam, że na malowanie mebla farbą akrylową przedmiotu muszę zuzyć prawie dwukrotnie wiecej farby niż na malowanie kredową, więc cenowo nie wychodzi tak źle. Za litr farby kredowej płacę 120 zł Za litr akrylowej zapłaciła bym ok 100 zł. Bardziej podoba mi sie też efekt woskowanej powierzchni na farbie kredowej, zwłaszcza ciemny wosk na rustykalnych meblach.

      Usuń
    2. Efekt podoba mi się bez dwóch zdań :) może kiedyś :)

      Usuń
    3. To prawda , cena puszki może przerazić ale rzeczywiście jest bardzo wydajna. Ponoć litr farby nierozrobionej wystarcza na 14 metrów kwadratowych powierzchni. Jest bardzo gęsta. Tak gęsta ,że można ją nakładać szpachelką. Można też je rozcieńczać. Wszystko zależy od tego jaki efekt chce się uzyskać. Ja ciągle myślę , które kolory . Chciałabym wszystkie.Może kiedyś wygrasz Beatko w jakimś candy :-)

      Usuń
  5. O! Ty też odkrywasz te farby! fajne są. Ju już maluje drugi mebelek, mam sobą przemalowanych parę ramek z plastiku i wyglądają jak drewniane. Super efekt. Byłam na małych warsztatach, z tą różnica, że ja używam farb kredowych Autentico. Są chyba trochę tańsze a ja akurat miałam sklep niedaleko. Jeśli ktoś z czytelniczek jest z okolic Warszawy, to w tym sklepiku są organizowane warsztaty . Informacja i zapisy TU: https://www.facebook.com/events/1426832340887887/ Rzeczywiście w przypadku większości mebli nie trzeba zeszlifowoać lub zdjąć starych powłok, chyba że zamierzacie usunąć nierówności lub zaszpachlować ubytki. Mozliwe jest malowanie ceramiki, plastiku oraz mebli ze płyt meblowych ale tu trzeba większej niż 2 warstwy farby lub trzeba lekko zmatowić powierzchnie ale takimi niuansami zapoznaje sie dopiero w praktyce :)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się ten efekt uzyskany przez suszenie suszarką do włosów a potem wcieranie w spękania ciemnego wosku. Chyba skuszę się na zakup różnego koloru próbek i będę eksperymentowała na mniejszych powierzchniach a meble poczekają aż nabiorę większej wprawy chociaż i tak czuję kolosalną różnicę w pracy tymi farbami a akrylami.

      Usuń
  6. Te farby są super, ale cena niestety mnie odstrasza:(((
    Za to choinki coraz bardziej mi się podobają, czy można je gdzieś kupić, może teraz są tańsze po świętach?
    Buziaczki:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hania, może z czasem cena ich spadnie nieco. Póki co można kupować w 100 mililitrowych próbkach i malować jakieś drobiazgi. Anonim zwrócił mi honor więc nie jest z nim tak źle. Dziwiło mnie tylko ,że nie pomyślał ,że i ja mam oczy i kurzem bym się raczej nie chwaliła :-). Buziaki

      Usuń
    2. Ja jestem bardzo wyczulona na takie szukanie wszędzie negatywów, miałam kiedyś taką znajomą która na nikim nie pozostawiła suchej nitki, zawsze miała jakąś kąśliwą uwagę. Coś okropnego, wszyscy byli głupi, źli i brudasy. Dlatego jest moją byłą znajomą. U mnie zimą kurz jest zawsze, czasem mniej, czasem więcej, bo grzeję chałupę kominkiem i kozą i jakbym miała się takimi rzeczami przejmować to bym chyba oszalała;-) A te choinki szklane można jeszcze gdzieś kupić ?
      Buziaki:)

      Usuń
    3. Hania, będę pytać o te choinki. Jedyne co , to nie odważyłabym się ich wysyłać pocztą. Musiałabyś mnie odwiedzćalbo ja Ciebie. w Sobotę powalczyłam trochę z kurzem aż migreny dostałam . Buziaki

      Usuń
  7. Przymierzam się do przemalowywanek...ja zakupiłam wosk biały i bezbarwny, na pierwszy rzut pójdą drzwi. Ale szperam po necie i blogach, szukam i się inspiruję:) Ładny kolorek tego lustra. Ramy lustra:) Pasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zakupiłam puchę wosku na dobry początek , bo chciałam sobie poprzecierać jeszcze w domu i powykańczać. Już się bałam ,że nie podejmę tej decyzji co do koloru. Wybrałam te dwa ale i tak potem musiałam zadecydować ,który jako pierwszy a który na wierzch. No a potem jeszcze decyzja jaki wosk. Toi nie na moje nerwy :-). Ponoć widzimy się w Poznaniu. ( doczytałam u Moherowej)

      Usuń
  8. Fajne warsztaty, szkoda ,że u nas takich nie robią...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Was robi sama Annie we własnej osobie . To dopiero gratka .Pozdrawiam gorąco

      Usuń
  9. Ta szafa -szara z rözem ...to jest TO-..jak dla mnie)))
    Cos ostatnio chodzi za mna röz..a w polaczeniu z szarym...marzenie)))
    Dawno nie malowalam,ale z pewnosci kupie te farby ..
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szary z różem to piękny zestaw. Gdy widzę na blogach , obiecuję sobie ,że kiedyś też taki wybiorę. Kończy się zazwyczaj mocniejszymi tonami. Może kiedyś .Pozdrawiam również

      Usuń
  10. Właśnie ,właśnie ...kredowych jak do tej pory nie używałam ,ale wiele dobrego o nich słyszałam . Zwłaszcza o tym ,że niekoniecznie trzeba zdzierać poprzednie warstwy farb . Cieszę się ,że coś o tym napisałaś , zawsze dobrze przeczytać informacje od osób które działają w temacie . Jak by co pisz więcej swoich spostrzeżeń na ten temat.
    Doczytałam się ,że będziesz w Poznaniu ? Co ,gdzie ,kiedy. ? Co prawda mam do niego ponad 100 km. ,ale nigdy nie wiadomo !
    Buziaki .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ogromnie ciekawa Ito co byś Ty powiedziała na te farby.Może dałoby się załatwić ,żeby Twój udział w warsztatach był darmowy ,bo przecież to my wszystkie uczyłybyśmy się od Ciebie zapewne. Mam fajną książkę napisaną przez Annie ale zupełnie co innego jest zrobić to wszystko własnymi rękami. A co do Poznania , to mam takie ciche plany. Kasia Bellingham zaproponowała mi tam randkę . Wiem ,że inne dziewczyny też się wybierają. Wystawa trwa od 27 lutego do 1 marca. Wypada być :-)

      Usuń
  11. Na takie cuda nie mam czasu, a chcialabym..., ale moge popatrzec choc troche i pozazdroscic /smiech/!!!!
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to malowanie nie wymaga zbyt wiele czasu. Gdyby tak było , to na pewno bym sięnie zabrała. Jak nie widzękońca czegoś to się nie biorę bo zbyt niecierpliwa jestem.Buziaki

      Usuń
  12. Dzięki Maszko za opis działania tych farb:) Słyszałam wiele dobrego, ale fajnie usłyszeć potwierdzenie, że działają naprawdę:) Pozdrowienia sobotnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam prawdziwe antyki zrobione tymi farbami i przyznam ,że efekt jest świetny. Trzeba trochę wprawy , wiadomo ale można zacząć od takich prostych rzeczy , na których nam za bardzo nie zależy. Na czymś się trzeba uczyć.

      Usuń
  13. Wiem, że zazdrość to bardzo niemiła przypadłość, ale jak tu nie zazdrościć tym, którzy mają możliwość uczestniczyć w różnych warsztatach. Chciałoby się czegoś popróbować, ale nie ma gdzie - pozostaje chyba tylko internet, książki, albo poczytanie Twojego bloga :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zazdrość tylko bierz rzeczy w swoje ręce. Dziewczyna , która prowadzi warsztaty jest świetnym tego przykładem. Chciała odpocząć od wysysającej z niej wszystkie dobre soki korporacji i w chwili przerwy zajęła się tym co lubi czyli aranżacją mebli. Pojechała na warsztaty u samej producentki farb i zaczęła je sprowadzać. Znalazła świetne miejsce w Krakowie (stare stajnie dla koni przy austriackim forcie ) i zaczęło się dziać. Dziewczyny malują tam meble dostarczone przez klientów, klient może sobie sam pomalować mebel pod ich okiem oraz odbywają się różnego rodzaju warsztaty , gdzie wszystkie materiały jakie są w pracowni są dostępne w cenie . No i się kręci. Cały czas jest nisza na naszej mapie na takie miejsca ,no i jest zainteresowanie. Ja czegoś takiego nie powielę,bo za blisko ale myslę ,że Ty spokojnie mogłabyś. No chyba ,że lubisz swoją pracę. No to może ktoś inny na to wpadnie. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  14. Witaj Maszko :-). Zazdraszam tego malowania i miejsca. Ja z mężem też lubimy przemalować jakieś stare drewniane meble, bo tych nowych to się chyba nie da. Będę zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale masz fajną nazwę bloga :-). Ze też ja na to nie wpadłam. Muszę tam zajrzeć koniecznie. Nowe też się da. I te farby nadają im charakteru i oszukują ,że mamy do czynienie z czymś starym. Można też malować plastik i metal.Zapraszam i pozdrawiam

      Usuń
  15. My też malujemy :) Ja i mój mąż. Uwielbiam te momenty gdy stare rzeczy stają się nowymi. A czasem to wręcz nie do wiary, że to wciąż ta sama rzecz! :) Mało ostatnio komentuję, prawie nigdzie nie komentuje, ale chcę żebyś wiedziała, że Ciebie odwiedzam zawsze z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko, w Stanach to dopiero pewnie jest wybór farb. Pamiętam "gorączkę sobotniej nocy ' , gdzie Trawolta pracował w sklepie z farbami. Mieszał kolory. Myśmy wtedy nie wiedzieli co on to robi ,bo mieszalnie farb pojawiły się jakieś 20 lat później. Mamy tyły na pewno i teraz. Musisz kiedyś pokazać te przemalowywanki.Pewnie dziewczynki też mają swoje. Mojego siostrzeńca córy póki co są na etapie naściennych fresków. Gdy przychodzą do mnie w odwiedziny pędzle i farby to jedyne co zajmuje je na dłużej więc czasem z rozpędu mazną też kanapę albo zrobią ciapek na meblu. W pracowni bardzo podobał mi się prosty, masywny ,dębowy stół , na którym była cała historia używanych tu farb. Nikt się nie przejmował tym ,że jest coraz bardziej kolorowy. Za kilka lat będzie to prawdziwe cudo. Iwonko z tymi komentarzami mam to samo. Czasem czytam z poślizgiem , czasem mnie coś oderwie . Tak to już jest. Pamiętam zawsze.

      Usuń
  16. Maszko, bardzo na czasie ten Twój post.Własnie szykuję się psychicznie do przemalowania wnętrza mojej chatki na biało i turkusowo.
    Dodatkowo mam pomysł, żeby już po pomalowaniu wszystkiego, co się da, przetrzeć wystające fragmenty złotą farbą.Nie wiem jeszcze jak to zrobie może gąbką?Już nie mogę się doczekać:)Maszko, nie myśl, że nie pamiętamy, że miałaś opisać kulinarne warsztaty w Toskanii.Nie wymigij się:)))serdeczności
    Katarzyna

    ps o jakim wosku piszecie? brzmi bardzo zachecająco i pewnie daje świetny efekt

    OdpowiedzUsuń
  17. Katarzyno, nie mam zamiaru się migać. Nawet myślałam czyby dziś tego nie zrobić i jak nie przyjdzie koleżanka to być może uda mi się skupić przynajmniej od strony literackiej bo po zdjęcia to musiałabym po schodach iść a leniuszka mam strasznego i koty mi się na nogach porozkładały więc nie chcę ich płoszyć jak nie muszę :-).A jeśli chodzi przemlowywania , to gratuluję pomysłu. Pewnie wspomniane przeze mnie farby dostaniesz na wyspach taniej niż u nas. W pracowni stała taka komoda z przewagą czerwieni. Tam tez sa zlocenia . Moge zapytac jak je uzyskaly ,bo w palecie zlotej farby nie widze.Woski sluya do wykonczenia powierzchni. Powoduja ze staje sie gladka. wydobywaja tez kolor i fakture. W nasyej pracowni byly dostepne dwa. jeden bezbarwny a drugi ciemny. Bezbarwny nakladalo sie rowniez przed przecierka, zeby zmniejszzc pylenie farby a potem jeszczejedna warswa dla uzyskania gladkosci i ewentualnie polysku przez froterowanie . Ciemny wosk naklada sie glownie w celu wydobyzcia faktury drewna i aby wypelnic zaglebienia roznych rzezbien. Nadmiar ciemnego usuwa sie przecierajac bezbarwnym bo bezbarwny rozpuszcza nieco ten ciemny. Swietny efekt daje tez pokrywanie woskiem scian. To widzialam w ksiazce, ktora jest na mojej fotografii. Moze uda Ci sie ja zdobyc bez trudu w Anglii. Powodzenia i moze zaloz bloga ,zeby i nam pokazac.Sciskam

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja raczej od kolorów stronię, lubię prostotę w barwach. Ale Twoje prace są świetne. Ostatnio malowałem na biało drewniany regał, później go zawoskowałem, efekt wyszedł znakomity. Teraz myślę o szarościach. Pozdrawiam z Warmii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proste barwy ,hmmm. Wiem , wiem o jakie chodzi i podziwiam ludzi ,którzy potrafią być konsekwentni w doborze kolorów. Gdyby ktoś mnie zapytał jakie kolory preferuję w mieszkaniu , to pewnie byłyby to zupełnie inne niż te , które mam. Biały na meblach jest bezpieczny jak czarny w ubraniu kobiety. Nikt nie powie ,że nieelegancki i niemodny.

      Usuń
  19. spora paleta kolorów i miejsce, które pokazujesz, bardzo intrygujące, może się kiedyś odważę, na razie mam sentyment do naturalnego koloru drewna i starych politur.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jo, miejsce jest cudne. Wysoka hala z bielonymi ,starymi ,drewnianymibelkami, wielkimi oknami i betonową posadzką. a gdzieniegdzie kropla koloru. Spokojnie Joasiu, wszystkiego na pewnie nie przemaluję między innymi z powodów o których mówisz .Buziaki

      Usuń
  20. Ale fajne miejsce! Dzięki za polecenie fajnych farb, z Twojego opisu są wyjątkowo przyjazne takim użytkownikom jak ja :)
    Lustro piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam i miejsce i farby i ekipę Patynowego. Świetna zabawa. Lusto zostało poświęcone na eksperymenty ale chyba tak zostanie przynajmniej na razie. Buziaki

      Usuń
  21. Maszko, być może jest tu jeszcze inna anonimowa Katarzyna, ale jeśli chodzi o mnie, to Ja z Wyspy Kraków:)))
    Będę się więc podpisywała Katarzyna KRK.Bardzo dziękuję za wyjaśnienia.Przekonał mnie zwłaszcza ten bezbarwny
    wosk. Muszę się wybrać na Kamienną.
    To jest zrozumiałe i bezdyskusyjne, że nie wolno przepędzać przytulonych kotów:)
    pozdrawiam
    Katarzyna KRK
    ps.miałaś cudną choinkę, czyli po krakowsku, drzewko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, Katarzyno!! Ależ ze mnie gapcia. Pomyliłam Cię rzeczywiście ale nawet nie z Katarzyną. Zle coś ze mną. Aż się martwię. Oczywiście, Kamienną polecam.Wszystko Ci tam pewnie z wielkąchęcią wytłumaczą odnośnie wosków . A może wybierzesz się też na warsztaty w lutym???? W tym roku moje drzewko jak widziałaś nie miało 5 metrów ale za to jak pachniało. Nawet przy rozbieraniu .Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  22. Dziekuje za wszystkie przemile slowa pod adresem PatyNowy i oczywiscie zapraszam ponownie :-) Przepieknie uchwycilas na zdjeciach nasza pracownie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOOO, znalazłaś mnie. To fajnie. Nie ma za co dziękować. Naprawdę było świetnie i to ciasto . Mniam mniam. Chyba sprzedam tu dziewczynom.Szkoda ,że nie było lepszego naturalnego światła ,no ale okna chyba są od północy z tego co się orientuję. Może następnym razem będzie pogodniej .Pozdrawiam

      Usuń