Gdy ktoś nie może się doczekać kiedy będzie wreszcie zielono , pocieszam ,że na pewno w maju. I to się sprawdza . Czasami już wcześniej bywa bardziej lub mniej zielono ale w maju mamy to jak w banku. A tu do maja zostało zaledwie 10 dni, które zapewne zlecą tak szybko ,że się nawet człek nie zdąży obejrzeć a już obudzi się w najpiękniejszym miesiącu . Pora więc może zrobić wreszcie takiego nie do końca jeszcze zielonego posta . Zauważyłam taką zależność,że im więcej się u mnie dzieje tym mniej się dzieje na moim blogu. Gdy się już tego nazbiera , to właściwie nie wiadomo od czego zacząć . Może więc zacznę od końca czyli od dzisiejszego dnia. Wiało straszliwie ale udało mi się wreszcie poprzycinać róże. Gdy tak je przycinałam , doszłam do przekonania ,że rzeczywiście nasz klimat mocno się zmienia . To już drugi z kolei rok, gdy przycinam róże tak jak powinny być przycinane a nie wycinam podług tego co przemarzło. Zaznaczę,że róże w tym jak i w poprzednim roku nie były osłaniane a jedynie okopczykowane.Może przyjdzie i taki czas ,że nawet kopczykować nie będzie trzeba. Oby,oby. Mój leśny zakątek ciągle jeszcze w powijakach. Udało mi się posadzić krzewiastą kanwę a przede mną chyba to co najtrudniejsze czyli zabylinowanie . Największe męki przeżywam , gdy szukam roślin zgodnych z projektem nasadzeń. Jakim ja pokusom muszę dawać odpór. Póki co dzielnie się trzymam no może poza jednym krzaczkiem kaliny , która to miała być innej odmiany. Niezgodna z projektem jest też obecność w moim leśnym zakątku mnóstwa młodych orlików . Niektórym dałam jeszcze w tym roku szansę na zakwitnięcie ale powoli muszę się ich pozbywać. Naprawdę serce boli , gdy wyrzucam na kompost te zgrabne krzaczki i rozmyślam w jakimże pięknym kolorze mogłyby mieć kwiecie. A w nowym warzywniku już zaczyna coś się dziać. Udało mi się częściowo zrobić plecione płotki. Na całość niestety zabrakło materiału . Posadziłam podkiełkowane ziemniaczki i zasiałam większość warzyw . Do ziemi poszła też już cześć dalii. Teraz głównym moim zajęciem jest sprawdzanie prognoz . Bo w maju to już na pewno będzie zielono ale ...licho nie śpi więc i ja nie sypiam spokojnie.
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
jeszcze nie zielono
Gdy ktoś nie może się doczekać kiedy będzie wreszcie zielono , pocieszam ,że na pewno w maju. I to się sprawdza . Czasami już wcześniej bywa bardziej lub mniej zielono ale w maju mamy to jak w banku. A tu do maja zostało zaledwie 10 dni, które zapewne zlecą tak szybko ,że się nawet człek nie zdąży obejrzeć a już obudzi się w najpiękniejszym miesiącu . Pora więc może zrobić wreszcie takiego nie do końca jeszcze zielonego posta . Zauważyłam taką zależność,że im więcej się u mnie dzieje tym mniej się dzieje na moim blogu. Gdy się już tego nazbiera , to właściwie nie wiadomo od czego zacząć . Może więc zacznę od końca czyli od dzisiejszego dnia. Wiało straszliwie ale udało mi się wreszcie poprzycinać róże. Gdy tak je przycinałam , doszłam do przekonania ,że rzeczywiście nasz klimat mocno się zmienia . To już drugi z kolei rok, gdy przycinam róże tak jak powinny być przycinane a nie wycinam podług tego co przemarzło. Zaznaczę,że róże w tym jak i w poprzednim roku nie były osłaniane a jedynie okopczykowane.Może przyjdzie i taki czas ,że nawet kopczykować nie będzie trzeba. Oby,oby. Mój leśny zakątek ciągle jeszcze w powijakach. Udało mi się posadzić krzewiastą kanwę a przede mną chyba to co najtrudniejsze czyli zabylinowanie . Największe męki przeżywam , gdy szukam roślin zgodnych z projektem nasadzeń. Jakim ja pokusom muszę dawać odpór. Póki co dzielnie się trzymam no może poza jednym krzaczkiem kaliny , która to miała być innej odmiany. Niezgodna z projektem jest też obecność w moim leśnym zakątku mnóstwa młodych orlików . Niektórym dałam jeszcze w tym roku szansę na zakwitnięcie ale powoli muszę się ich pozbywać. Naprawdę serce boli , gdy wyrzucam na kompost te zgrabne krzaczki i rozmyślam w jakimże pięknym kolorze mogłyby mieć kwiecie. A w nowym warzywniku już zaczyna coś się dziać. Udało mi się częściowo zrobić plecione płotki. Na całość niestety zabrakło materiału . Posadziłam podkiełkowane ziemniaczki i zasiałam większość warzyw . Do ziemi poszła też już cześć dalii. Teraz głównym moim zajęciem jest sprawdzanie prognoz . Bo w maju to już na pewno będzie zielono ale ...licho nie śpi więc i ja nie sypiam spokojnie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
A ja jeszcze jakoś śpię z moimi roślinkami w ogrodzie i tylko lobelia u mnie wzeszła w pojemniczkach i wyciąga się do słońca na parapecie :-). Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTe parapetowe siewki ciężko w tym roku miały. Słońca było za mało ale od kilku dni cieszą się ciepełkiem i słoneczkiem.
Usuńjaki piekny dziewiarski płot.
OdpowiedzUsuńCuda u Ciebie cuda.
ps-ostanio łaziłam po swoim poletku i myslałam o Tobie- bo tu kawałek roslinki Maszki, tam 2 listki Maszkowgo bzu ;)))
buziolam
Masz rację, płot tkany. Tylko dwa listki ? A kwiatków nie będzie ?
UsuńMożna się zauroczyć, Twój ogród zawsze kojarzy mi się z tym, z Tajemniczego Ogrodu, a może to sposób fotografowania, te ulotności, kolory, tajemnica prawie na każdym zdjęciu? Oglądam z zapartym tchem!
OdpowiedzUsuńO właśnie! Wiedziałam, że jakieś struny w duszy te zdjęcia szarpią. Mam te same skojarzenia co Kalina :)
UsuńTajemniczy mówicie? Cała tajemnica w ciągle brudnym obiektywie i w coraz gorszej ostrości widzenia. Pozdrawiam Was .
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńHa ha ha Maszko to Ci się udało :))))
UsuńTo powyżej to ja byłam tylko nie zalogowałam się na swoje konto tylko z syna.
Hejka :)))))
OdpowiedzUsuńMusiałam zajrzeć jak tylko dojrzałam nowy post ale tyle co rzuciłam okiem, bo czas nagli :) Mnie by się też przydał taki płotek ale nie bardzo wiem z czego go zrobić... materiał niby by się znalazł... muszę się twojemu przyjrzeć. Na razie buziaki i zmykam do pracy :)))))
A dziś opatentowałam nowy sposób na robienie płotka i można go robić z byle czego. Instruktaż w kolejnym poście :-).Mam nadzieję ,że niebawem
Usuńoooo! Bardzo, bardzo proszę :)))) Ogromnie mi się przyda :)
UsuńW dużych miastach gdzie mikroklimat jest trochę innny drzewa już zakwitły :) U mnie też nieśmiało robi się biało różowo i zielono :) Najlepszy czas na prowadzenie obserwacji z dziećmi :)
OdpowiedzUsuńW dużych miastach pewnie tak ale ja ostatnio nie bywam bo trochę się zagrzebałam w ziemi. Moje dzieciaki już za duże ale wypożyczam sobie sąsiadkę do obserwacji.
UsuńFakt pogoda jest nie stabilna , a na zieleń czekam i ja - wspaniały klimat masz w ogrodzie , pozdrawiam Dusia
OdpowiedzUsuńMyślę,że dziś siępogoda już ustabilizowała. Było nieprzyzwoicie ciepło. Pracowałam w ogrodzie od 7 do 20 z przerwą na zrobienie obiadku .Pozdrawiam
UsuńZielone już coraz bliżej..kawał pracy za Tobą! jak Kasia była u mnie ostatnio i przycięła moje róże to tak drastycznie i mają po 4 pędy..:) ja bym serca nie miała, więc dobrze. A tych orlików za nic bym nie wyrywała mi tam do leśnego pasują idealnie:) i u siebie tej konsekwencji boje się najbardziej..czy powstrzymam się przed sadzeniem wszystkiego! :) Ujęcia jak zawsze piękne..magia i tajemnica:) donice miodzio:) buziaki slę
OdpowiedzUsuńMyślę ,że Kasia moje też by jeszcze mocno zredukowała. Pamiętam jej reakcję na te moje krzewiszcza. Orlików tak szybko się nie pozbędę. Widzę ,że znowu kiełkują nowe.
UsuńAleż u ciebie przepięknie-mimo,ze nie do końca jeszcze zielono :) Ale tyle kwiatów to raj dla oka :)
OdpowiedzUsuńZieleń już przebija .Teraz to wszystko się zmienia z dnia na dzień.Raj dla pszczół.:-)
Usuńnie wyrzucaj orlików. Orliki naturalnie rosną na okrajkach grądowych lasów, a projekty są po to, żeby je modyfikować, to tylko papierowe idee.
OdpowiedzUsuńDzięki Megi za wsparcie duchowe.Muszę tylko zdążyć usunąć kwiatostany zanim sie wysieją nasiona znowu.papierowe idee ? Dobre.
UsuńA u nas ciągle zimno...
OdpowiedzUsuńWczoraj jeszcze mocno wiało ale dziś był naprawdę prawdziwie ciepły dzień. Przydałby się deszczyk
UsuńZielone pojawi się lada chwila ,już widzę u siebie w ogrodzie pierwsze symptomy pobudki . U ciebie jest za to kwitnąco , podziwiam Twoją pasję do ogrodnictwa , osobiście takiego zacięcia nie mam i nieraz oglądając efekty u innych ubolewam nad tym okrutnie , no cóż , kijem Wisy nie zawrócisz ☺
OdpowiedzUsuńWiklinowy płotek wyszedł Ci rewelacyjnie , miszczu !
Ito, robisz tyle innych pięknych rzeczy , które podziwiam a jednak sama też bym sie za nie nie zabrała:-)
UsuńMoże nie zielono, ale jak zwykle pięknie:)
OdpowiedzUsuńMarzą mi sie zmiany, nowy warzywnik, i żeby ktoś mi pomógł ogarnąć ten nasz trudny kawałek ziemi (cień, ciężka gliniasta gleba i plaga slimaków w sezonie)
Ale - chyba w przyszłym roku postawię na warzywa w skrzyniach i warsztaty u Kasi - wiec mam nadzieję do zobaczenia :)
Izo, a może nie ma sensu robić czegoś na siłę. Może trzeba znaleźć rośliny, które będą lubiły taką ziemię i takie stanowisko? wiem ,że Kasia chyba tak by właśnie radziła.
UsuńU mnie już jest w miarę zielono.... aż się temu dziwię, bo zimno, wieje, pada śnieg, grad.... no zimnica... a roślinki nic sobie z tego nie robią, rosną na potęgę. Kwitnie już mnóstwo kwiatów, tulipany, sasanki, prymule, szachownice.... jestem pełna podziwu sile tych maleńkich wiosennych kwiatuszków :)
OdpowiedzUsuńCudne widoki pokazałaś... nie mogę napatrzeć się na te łany bratków, fiołeczków, żonkili i wszelkich maleńkich cebulaczków.... cudnie <3
Pozdrawiam cieplutko, Agness:)
To prawda. Przychodzi ta pora i nic nie jest w stanie powstrzymać zielonego.U mnie wczoraj jeszcze tulipany nie kwitły a dziś już tak.Zmienia sie z dnia na dzień.
UsuńDobrze, że pocieszasz, bo juz mi tęskno za zielenią. ;)) A maj, mój ukochany tuż, tuż. :)) U ciebie już delikatne oznaki wiosenne radują oczy. ;) Ciekawa jestem Twojego ogrodu leśnego. A płotek marzenie, powiedz z jakich gałązek go plotłaś?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko
Ewo, plotłam z bardzo kiepskich gałązek osikowych . Niestety były krótkie i trzeba je było wiązać sznurkiem w takie długie girlandy i dopiero przeplatać.Buziaki
UsuńJa jestem czujna a i tak dzisiaj w nocy mały przymrozek mnie zaskoczył. Wg prognozy miało być +3 a było chyba -1/-2. Niby niewiele ale licho nie śpi, a nowe roślinki jeszcze się nie zaaklimatyzowały. No cóż....byle do Zośki :) pozdrawiam !!
OdpowiedzUsuńRzeczywiście mrozik uszkodził kwiaty magnolii . A miało go nie być. Do bani te prognozy.Pozdrawiam
UsuńU nas juz jest i to bardzo:) Ale U Ciebie brak zieleni mi nie przeszkadza... i tak jest pieknie
OdpowiedzUsuńMnie też nie przeszkadza chociaż przy dzisiejszym słońcu brakowało mi jesionowego cienia na tarasie.
UsuńAch jak zazdroszczę CI Maszko tych pierwszych wiosennych robót w ogrodzie! U Ciebie już wygląda uroczo:) U mnie jeszcze nic, zupełnie nic… Mam nadzieję nadrobić, bardzo wkrótce:):) Macham ciepło!:):)
OdpowiedzUsuńTy za to miałaś piękną wycieczkę i niezwykłe widoki. dopiero ja Ci zazdroszczę :-)
UsuńCudowny klimat. Chętnie bym wypiła kawkę w takim ogrodzie :)
OdpowiedzUsuńMoże otworzę kawiarnie:-)
UsuńTakie delikatne, wręcz eteryczne te przejawy wiosny w twoim ogrodzie. Ale łan fiołkowy, to jak spełnienie marzeń. Już sobie wyobrażam jak intensywnie musi pachnieć. Co zrobić, żeby chciały się tak rozrosnąć? Orlików straszna szkoda, ale faktycznie przybywa ich w niewiarygodnym tempie. Ja posadziłam 2, albo 3 w zeszłym roku, a tej wiosny młodych roślinek jest ze 20. Na razie porozsadzałam gdzie się dało i z ciekawością czekam na efekt.
OdpowiedzUsuńZ ta zmianą klimatu to coś jest na rzeczy, bo zimę przeżyły u mnie wszystkie roślinki które zostały w nieogrzewanych skrzyniach na zewnątrz. Może doczekam takich czasów, że oliwkę i oleandra na zimę zostawię na zewnątrz :)
No to już masz prawie orlikowy lasek :-). Uwierz mi , 20 to nie dużo.Nie miałabym nic przeciwko oliwce w ogrodzie .Własna oliwa to byłoby coś. Póki co chcę się skusić na 10ciokrzaczkową winnicę .
UsuńKiedy czytam posta i dochodzę do tego zdania, że zieleń będzie na pewno w maju, przypomina mi się maj sprzed kilku lat, który był biały... i tak jestem na tej myśli skupiona, że czytać dalej nie mogę, więc napisałam o tym aby móc w spokoju ducha czytać dalej, bo widzę, że to dla mojego wewnętrznego ja ogromnie ważne :P
OdpowiedzUsuńTwoja rabata warzywna już tętni życiem u mnie w fazie robienia... za zimno jest. Zajęliśmy się na razie stawianiem... pergoli? Przed blaszakiem, bo poprzednia okazała się za słaba pod winogrono, które się na nią wspięło :/ A już z wolna się budzą. U mnie to jeszcze zimnica z rana. Piękną masz tę kolonię żonkili u mnie aż jeden wyszedł... Wiosną to u mnie jedna wielka porażka, potem sytuację ratują peonie i niezapominajki :))) Buziaki i tak jeszcze nie jeden komentarz mój będzie :)))
UsuńPisz, pisz :))))
Pamiętam ten maj. Wracałam wtedy ze słonecznej Italii i zastałam tulipany pod śniegiem. Przyznasz jednak ,że pod tym białym była już zieleń.
Usuń:)))))))) Aż się roześmiałam na głos... swoją drogą to musi wyglądać dziwnie jak tak śmiejemy się do monitora... ale i przy książce można się śmiać... to w sumie... :)))))
UsuńA u mnie jeszcze wszystko w powijakach,dopiero zaczęły kwitnąć żonkile.ale zapowiedzi są raczej przychylne wiośnie,więc prace ruszą pełną parą.
OdpowiedzUsuńCzasem warto poczekam na właściwą porę . Przynajmniej śpi się spokojnie i nie trzeba się martwić o młode siewki narażone na zimno.
UsuńOoo, Maszko, już widać efekty Twojej ciężkiej pracy! Bo napracowałaś się nieźle! A jak się już zieleń rozbuja, to dopiero będzie pięknie. A orlików nie wyrzucaj, obiecałaś mi... No i, Maszko, kiedy...? Kiedy....?
OdpowiedzUsuńOj ,dziś to chyba nawet się przepracowałam.Wyrzucam te najmniejsze a te średnie pakuję do doniczek. No kiedy? Kurcze , wypada niebawem.
UsuńZielono może jeszcze nie tak bardzo, ale kolorków ogród nabiera... :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Dziś naprawdę sie zakolorowiło tulipanami. Pozdrawiam i ja
UsuńPłot czym pleciony ? Przepięknie wygląda, naturalnie i szlachetnie !
OdpowiedzUsuńMilko , już pisałam wcześniej ,że plotłam z osiki. To nie jest najlepszy materiał do plecenia ale akurat takie gałązki miałam z przecinki lasku i dało radę. Nie wiem tylko jak będzie z jego trwałością
UsuńMaszko ależ u Ciebie już kolorowo :)
OdpowiedzUsuńZauważam trendy na plecenie płotków. Cudne. I u mnie by się przydały. Wpadniesz?
Buziaki
Widzę przez okno ,że zakwitła dziś czereśnia. Cudny czas, Bardzo chętnie zrobiłabym sobie wypad na Mazury :-)
UsuńWizyta u Ciebie zawsze motywuje. Także dzisiaj pognałam do ogrodniczego :) U mnie już bardzo zielono, bzy w zenicie a tulipany to już prawie przekwitły :( Mam do obrobienia rabatę przy wjeździe do domu...Pozdrawiam serdecznie w Dniu Ziemi !
OdpowiedzUsuńTak z dnia na dzień przybywa zielonego i chwastów również :)
OdpowiedzUsuńPięknie się u Ciebie robi...lubię ten czas kiedy wszystko budzi się do życia. Dni coraz dłuższe, słoneczko cieplejsze a roślinność szaleje:) Ja również już działam w swoim ogrodzie...planów dużo więc będzie się działo:)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Pięknie u Ciebie. Sielsko... choć z pewnością samo tak sielsko się nie zrobiło ;) A w ogóle super blog. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńBrak mi słów...foto cudne i miejsce też zaczarowane...kocham takie miejsca, bo nie są jak z żurnala wykrojone, czuć życie jakie w nich płonie...pozazdrościć cudnego miejsca...jak w "Zaczarowanym ogrodzie", który kocham:)
OdpowiedzUsuńbuziaki:)
slicznie u Ciebie
OdpowiedzUsuńMajowe pozdrowienia ślę :))))
OdpowiedzUsuńOgromnie mi się podobają te twoje płotki :)))
OdpowiedzUsuńvery informative post for me as I am always looking for new content that can help me and my knowledge grow better.
OdpowiedzUsuńJa wprowadzam się do pani ogrodu .Cudnie , chce się tańczyć .Pozdrawiam Krystyna z Kudowy.
OdpowiedzUsuń