Pomimo dzisiejszego ochłodzenia i deszczu na mirabellę mogłam liczyć. Zakwitła całym swoim kwietniestwem wabiąc i nęcąc moje oczy, więc w takich okolicznościach przyrody postanowiłam przesiedzieć ten dzień w kuchni, bo stąd widać to cudo najlepiej . Żadna to jednak nowość ,albowiem w zasadzie w kuchni codziennie spędzam sporo czasu . Tak , gotuję, chociaż na blogu dawno o tym nie informowałam. Dziś postanowiłam podzielić się przepisem na kapustę alla mamma. .
Ważne ,żeby była świeżutka i zieleniutka. Wiem ,że o tej porze roku nie wszyscy mają zaufanie do tego jaka naprawdę jest zawartość kapusty w kapuście i przyznam ,że niekiedy też o tym myślę ale do diaska ....jeśli jest smaczna . to raz na jakiś czas można zgrzeszyć. Nie namawiam absolutnie do codziennej diety kapuścianej. Zabieram się zatem do roboty. Najpierw kapustę szatkuję niezbyt drobno i obowiązkowo podjadam . Po prostu uwielbiam te słodziutkie ,chrupiące listki. Potem wrzucam na wrzątek i blanszuję chwilę. Odcedzam. Przekładam do gara , dodaję trochę masła lub jeśli ktoś woli oliwę ,kroję cebulkę najlepiej ze szczypiorem , dużo koperku obowiązkowo z chrupiącymi łodyżkami, dwa pokrojone w słupki jabłka (najlepiej kwaśne), pomidory dwa (już są nasze pyszne) , sól , pieprz najlepiej utłuczony niezbyt miałko i ocet balsamiczny w kremie. Przykrywam garnek pokrywą i na niewielkim ogniu duszę całość ok. 15 minut. Naprawdę potrawa błyskawiczna a jaka pycha.
A gdy już się nagotowałam to zasiadłam i pogapiłam się w okno. Po prostu
tak czasem trzeba.
Czarujesz nie tylko zdjeciami ale takze kapusta. Ja lubie kapuste w jakiejkolwiek postaci wiec zabiore sie do Twojego przepisu..tutaj kapuste rosnie caly rok i zawsze mozna dostac swiezutka...mowie o Andach, gdzie klimat na to pozwala. Pozdrawiam serdecznie i mam wrazenie ,ze jestes nocnym markiem.
OdpowiedzUsuńNie zawsze lubiłam kapustę .Dopiero jako dorosła osoba przekonałam się do jej smaku. te Andy są niesamowite. Mój siostrzeniec właśnie je teraz zdobywa.Młodość jest piękna :-).Jestem nocną Maszką ,to prawda. A Ty rannym ptaszkiem zdaje się?
OdpowiedzUsuńJa klade sie do lozka o 21ej i wstaje o 5tej rano...taka bylam cale zycie...bardzo lubie ranki! wtedy swiat jest najpiekniejszy..dobrej nocy zycze!
UsuńRanki są rzeczywiście piękne zwłaszcza pogodne. Latem mało sypiam,no chyba że ochmurno to wtedy słońce mnie nie budzi tak wcześnie.
Usuńa ja lubię zesmażoną, młodziutką z czosnkiem ;)
OdpowiedzUsuńJo , ten post to prowokacja do zdradzania przepisów na kapustę. Może podasz ten swój ?
Usuńnie mój, mojego ojca chrzestnego ;), zobaczysz jak pokażę jego torty i ciacha :) - na Komunię mojej córy poprosiłam :), pochodzi z Bałkanów i to od niego te cudne pachnące rumaszyce zawijane z orzeszkiem u mnie na blogu były i wiele takich cudów kulinarnych zna, a kapustka prosta, karbowana czyli młoda włoszka, posiekana nie koniecznie drobno, którą wrzucasz na duszony na oliwie czosnek i doprawiasz jedynie odrobiną soli ;)
UsuńO tak , włoska kapusia to jest delikates .
UsuńO rany,
OdpowiedzUsuńa ja jeszcze śniadania nie jadałam a Wy takie smaczne rozmowy prowadzicie :-)))
Idę na śniadanko :-)
Miłego dnia !
Ja śniadanko dopiero w południe. Rano zyję o kawie i o rozmyślaniu coby tu dziś upichcić .
Usuńja oczekuję od kilku dni takiego widoku z okna kuchennego....uwielbiam mirabelki za te kwiecie...ale u mnie bardzo zimne nocki i jeszcze przyjdzie mi poczekac...a kapustke chętnie bym zjadła:))))
OdpowiedzUsuńNa pewno się doczekasz i to ma swoje dobre strony ,że można mieć wiosnę przedłużoną co nieco.Mam ochotę wybrać się na północ i przeżyć to jeszcze raz.
UsuńO jak ja lubię się w okno pogapić :)
OdpowiedzUsuńKapustka - mniam :)
A jakie masz śliczne rondelki!
teraz też się zagapiłam na czereśnię. Muszę koniecznie zrobić jej sesję ,żeby wracać do tych widoków później.Rondelki jak pastelowa tęcza.
UsuńJa stara kapuściara uwielbiam wszystko co jest z kapustą. Robię podobnie ale bez jabłek. Muszę spróbować ten przepis. W tle cudne rondle i chyba rokoko z Ćmielowa dzbanek do herbaty. Dobrze, że masz trochę czasu i częściej piszesz. Zdjęcia cudne. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńKrysiu, wczoraj robiłam gołąbki. Wychodzi na to ,że też kapuściara ze mnie. Dziś dla odmiany kalafior :-).Dzbanek to nie Ćmielów lecz zakupiona w TK maxie chińszczyzna ale lubię go. Długo utrzymuje ciepło herbatki.Całuski ślę
Usuńfajnie tak pogapić sie przez okno , zwłaszcza jak takie widoki ,a chociaz nie mam za okne ogrodu , bo w bloku mieszkam ale jak jest dobra widoczność to Beskidy widzę :))) itez się gapię ,albo na panoramę chociaż coraz więcej zabudowy już widac ...
OdpowiedzUsuńa z przepisu skorzystam chetnie , bo ja kapustnolubna jestem tylko nie wiem czy dostanę ocet balsamiczny w kremie ?? a może być zwykły balsamiczny ???
i jakie cudne masz garneczki z dzibkiem :))) cóż to za firma ??
pozdrawiam
Ag
Jak ładna zabudowa to też cieszy oko ale niestety ludzkość ma nieograniczoną niczym wyobraźnię i powstają różne "cuda". faktycznie o niebo lepszy widok na nieskalane zabudową szczyty Beskidu .Może być i zwykły ocet balsamiczny . Ja odkąd odkryłam krem to używam tylko kremowego.Chodzi o kwaśno słodki jego posmak.Garneczki to Riess i Emalia Olkusz.
Usuńdzieki za namiary , kiedys pokaże jaki mam widok z okna :)
Usuńposzukam kremowego :)
Nie wiem co masz w tym ogrodzie :D że uwielbiam tak patrzeć na twoje zdjęcia za każdym razem kiedy go pokazujesz a może to jest ta tajemniczość zdjęć na których widać zawsze tylko określony fragment? Pozdrawiam serdecznie - kapustkę uwielbiam i chyba skorzystam z przepisu :D
OdpowiedzUsuńTo na pewno tajemnica odpowiedniego kadrowania i ustawienia przesłony :-).Pozdrawiam serdecznie
UsuńA wiesz że tez mam mirabelkę -samosiejkę.U nas jeszcze nie kwitnie -dzisiaj słoneczko może pękną paki -bo tez wyczekuję .Póki co największe drzewko na całej działce.Panowie elektrycy chcieli mi wyciachać całkowicie ale przekonałam ich by ścięli tylko te górne by nie dotykały przewodów.Miłego tygodnia-aga
OdpowiedzUsuńEnergetycy to wandale. Wycieli mi połowę lasu tzn. nie mojego ale takiego na którego miałam podgląd ze swojej działki. Nie lubię ich. Czeka mnie wielka walka o moje sosny. Pieknie pachnie mirabelkowy kwiat
UsuńRozumiem bardzo dobrze to Twoje patrzenie przez okno!Takie widoki,taki ogrod...czy ktos by sie nie skusil?
OdpowiedzUsuńA jedzonko-musi bajecznie smakowac!
Pieknego dnia!!
Oj kusi , kusi a robota wzywa. Serdecznosci
UsuńMaszko piękna ta Twoja mirabelka :)) Chyba muszę pomyśleć o sprowadzeniu takiej do własnego ogródka .. Oj podkradłabym Ci ja tych roślinek .. U mnie narazie malutko :((( Ściskam mocno i kapuściano :)
OdpowiedzUsuńPolecam taki drzewokrzew ale przyznam ,że trzeba długo czekać na takie rozmiary. Moja nie wiem ile ma lat ale , od czasu gdy tu mieszkamy w zasadzie już nie rośnie. nawet została co nieco zmniejszona. Pewnie ma ze sto lat.Podkradaj.Nie zamykam furtki a kradzione ponoc rośnie najlepiej jak mój bluszcz. :-)
UsuńJa też tak mam z młodą kapustą. Robię z podwójnej porcji, bo wiadomo część ja zjem, część jest dla przechodzących przez kuchnię o dziwo parokrotnie! Fajnie, że masz tak biało za oknem i nie jest to śnieg!!! U mnie niedługo eksplozja na drzewach, nie mogę się doczekać:)))
OdpowiedzUsuńUściski:)))
Przyznasz ,że to chyba najbardziej malowniczy okres w przyrodzie . Właśnie gdy kwitną sady. Maluj Haniu.Całusy
UsuńMam nabozenstwo /smiech/ do kapusty! Kazdego ranka pijam sok z kiszonej kapusty... i jem kapuste pod kazda postacia... Nie gardze swiezym lisciem kapuscianym...
OdpowiedzUsuńWidoki masz piekne!
Serdecznosci
Judith
Również wierzę w jej uzdrawiającą moc. Lat temu... dawno miałam zapalenie stawu kolanowego i mama mi polecała okłady z liści kapusty. Gdzie bym tam posłuchała. Nie wierzyłam w taki rzeczy i nie chciałam robić sobie obciachu ale jak się pomeczyłam miesiąc to już mi było wszystko jedno i dałam sobie zrobić okład. Opuchnięcie znikneło po trzech dniach. Gdy teraz w święta ta sama przypadłość mnie spotkała , od razu sięgnęłam po kapustę. Pomogło szybciutko. Tak ,że wierzę . Chciałabym bardzo ,żeby Cię uzdrowiła.
UsuńCudowny widok. Na szczęście u mnie niedługo tez tak będzie:) Kapucha mniam, robię taką i chyba polecę do sklepu bo rodzinka lubi. Miłego dnia
OdpowiedzUsuńZniknęła w chwilę a miałam nadzieję zostawić sobie na jutro :-).Miłych dni
UsuńKapusty z jabłkiem to nigdy nie robiłam..muszę wypróbować...ciekawe jak smakuje..
OdpowiedzUsuńPozdrowionka
Smakuje słodko kwaśno.. Spróbuj. Pozdrawiam
UsuńMaszko,masz najpiękniejszy ogród i dom ze wszystkich bloggerek.Iwona
OdpowiedzUsuńłoj jej. Dziękuję ale chyba mało blogów znasz.Mnie się podoba dużo różnych a mój muszę lubić bo nie mam na razie innego wyjścia :-)
UsuńMaszko,siedze w blogach .......i troche,ponad 4 lata dokladnie,bardzo duzo ogladam,czytam i wierz mi,wiem ,co pisze :)))))Iwona
UsuńMaszko kapustka mniam zrobiłaś mi na nią smaczek. A Twój ogród uwielbiam dla mnie jest jak zaczarowany ogród. Buziaki.
OdpowiedzUsuńjak ja chciałabym być wróżką i mieć różdżkę i robić pac i już pograbione , pac i już skopane , pac i trawnik wykoszony..... Chetnie bym poczarowała :-)
UsuńWidok z okna masz rewelacyjny a kapusta wygląda apetycznie, może też się na nią skuszę :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę Ci słonecznego tygodnia.
Skuś się bo przepis prosty i szybki. Miłego tygodnia i Tobie
UsuńPiękny klimat...i nawet kapustę bym zjadła, choć nie za bardzo mogę..:/
OdpowiedzUsuńŚciskam i udanego tygodnia życzę :)
Zaintrygowało mnie ,że nie możesz ale nie będę dopytywać. Ale to naprawdę ciekawe dlaczego nie możesz. Dlaczego nie można kapusty ?Sciskam też
UsuńFajnie pogapić się w okno na takie widoki! Ja nie mogę się doczekać młodej kapustki:)
OdpowiedzUsuńnajpyszniejsza bedzie ta , która wyrośnie w ogródku. Też już bym chciała ale jeszcze nie posadzona :-)
UsuńWitam M..
OdpowiedzUsuńDzięki za miłe słówka. Stokrotne dzięki za taniec, wszystko co żyje ufam, że zatańczyło z Tobą. „Nie bardzo dostrzegam tu związek ze mną ale skoro tak piszesz ... to tym bardziej mnie cieszy.” Tak M... jesteś Aniołem, a Anioły to mają do siebie, że są bardzo skromne i do tego te z białymi skrzydłami nie widzą związków. Jest Ktoś kto przychodzi do nas przez drugiego człowieka, i najczęściej tego nie dostrzegamy.
Uśmiechnęłam się przy słowie spowszechniało, … kocham maj …. wszystko co najlepsze miało kulminację w maju... i był taki maj kiedy mój ukochany przynosił mi tyle kwiatów, że brakowało wazonów, szklanek, itd... maj pozostał w mym sercu na zawsze. Dziś ja mu znoszę i stroję dom w kwiaty. Kiedy patrzę na Twój ogród to wiem, że nie można zrobić tak pięknego zakątka tylko dla siebie. Widać, że robisz to dla Niego …. nie ograniczaj się w wyznaniach, nawet o tym nie myśl :)
Koniecznie, ale to koniecznie uzupełnij ten zakątek z różami nie czekaj do jesieni, nie warto. Masz do tego rękę, dasz radę.
Tak... a teraz czas na przepyszną kapustę czyli zdrowe jedzonko – chłopaki zapytają się, a gdzie mięso? -, a ja Ci znów powiem... M... jesteś aniołem. Skąd M...-Anielico wiedziałaś, że zrzucam zbędne kilogramy. Przepis świetny mało składników, wszystkie aromatyczne. Już się pichci.
Pozdrawiam Irena
Irenko, kiepski ze mnie anioł i to nie jest skromność lecz obiektywizm . Ale bedę się podciągać , bo takie wyznania powodują ,że człowiek stara sie być leszy."Spowszechnicało" - też się śmieję ale dopiero jak Ty to napisałaś . Wczesniej nie zauwazyłam.mam zdolnosci ogromne do przekręcania słów zwłaszcza w obcych językach . Niekiedy wychodzą z tego ciekawe anegdotki( np. włoskie pane zamienione w piekarni na pene -sprawdx sobie sama bo mnie wstyd :-)).Najbardziej pamiętnym bukietem jaki od niego dostałam to konwalie podane do jajecznicy na sniadanie. To też był maj. nasz pierwszy :-).Musze się ograniczać ,bo samej mi to już brzydnie tak co godzinę mówić " a mówiłam Ci już dziś ,że Cię kocham ?".Sama powiedz. Z tymi różami to musze przemyśleć ale może i masz racje. Jutro sprawdzę co jest jeszcze dostepne w ogrodniczym.Kazdy po zimie zrzuca nawet jak nie musi ,no bo przecież musi. Ja z jednej strony kombinuję ,żeby było dietetycznie a z drugiej pieke ciasto i pożeram szybko ,żeby nie kusiło dłużej. Anioły nie są takie głupie chyba.
UsuńCzasami trzeba pogapić się przez okno...i bardzo, to lubię:)
OdpowiedzUsuńDzięki za przepis, na pewno wypróbuję.
Dobrego tygodnia Maszko:)
To dobrze robi. taka joga dla oczu. Miłego weekendu i Tobie
UsuńKapustowate są bardzo zdrowe, azjaci, którzy dużo jej jedzą nie chorują na nowotwory. Związek świadomej diety ze zdrowiem czlowieka niepodwarzalny. Pozdrawiam, piękna ta miraBELLA- u mnie jeszcze klimaty, jak na przednówku
OdpowiedzUsuńMam nadzieję ,że mnie to jedzenie uchroni. Klimaty przednówkowe ,bo faktycznie do jedzenia to jeszcze mało co rośnie. w warzywniku mam szczaw :-)
UsuńJa jestem kapuściara i śledziara, więc przepis na kapustkę już skopiowałam:-)a teraz do sedna sprawy Twój dom jest cudowny, mogłabym siedzieć godzinami i gapić się w to okno...robisz piękne zdjęcia, które oddają klimat tego miejsca...to mini drzewko na tarasie jest urocze...nie wspomnę już od naczyniach od Ib Laursena:_) jeśli masz ochotę na więcej od tego producenta to zapraszam do mojego sklepu redecor.pl...jeszce 6 dni promocji!!! Buziaki Gosia z homefocuss
OdpowiedzUsuńDziękuję za pochwały. Drzewko ,to mój 13 letni mirt . Ib Laursena nie posiadam :-) , chociaż bardzo lubię te klimaty. Może i na coś się skuszę. Dziękuję za zaproszenie
UsuńMaszka, to jeszcze raz ja> Rany Julek!!!!!Ja właśnie pozwiedzałam wirtualnie Twoje ogrody i wnętrza...jak można,no jak można tak pięknie mieszkać i mieć taki ogród, pełen pysznych ziół, kolorowych kwiatów, roślin zielonych przez wiele miesięcy w roku...nie ma żadnego nadęcia, nie ma przesady...jest swojsko, klimatycznie takie country living w najlepszym wydaniu:-)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę , ale bez zawiści :-) od dziś jestem Twoją wielką fanką i regularną obserwatorką:-))) Gosia z homefocuss
To ja jeszcze raz bardzo dziekuję :-). A no można jakoś tak sobie mieszkać posród ziół i kwiatków. Polecam tez.
UsuńKapustka brzmi pysznie, obowiązkowo do wypróbowania (szczególnie, że kalorii mało) ! Ja jeszcze lubię taką na słodko - kwaśno, tylko kapusta, trochę wody, olej, ocet, cukier i przyprawy. I kopereczek jeśli ktoś lubi - ja uwielbiam :)
OdpowiedzUsuńNo widzisz ,czyli lubisz to samo . Ten słodko kwasny smak uzyskasz dzięki octowi balsamicznemu , jabłkom i pomidorom. Koperek obowiązkowo .
UsuńKapusta pewnie pyszna, a w okno też lubię się po gapić a zwłaszcza jak za oknem są piękne drzewa albo ptaki.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Zosia.
Jak są drzewa to i przeważnie ptaki ,chyba że koty je wypłoszą.Pozdrawiam serdecznie
UsuńNie przepadam za młodą kapustą, ale ta wygląda tak smakowicie, że chyba się skuszę..:)
OdpowiedzUsuńMirabelka cudna, teraz już rzadko widywana. U nas dopiero się zieleni, duża różnica do tego co widzieliśmy w Krakowie. Ale i tak jest pięknie, uwielbiam tę porę roku:)
buziaki ślę
W Twoim wieku też jeszcze nie przepadałam. Troszkę przystopowało,bo się ochłodziło i jest szansa ,że się wyrównają róznice w przyrodzie .jest pieknie. całusy
UsuńJednak mnie skusiłaś i robię właśnie kapuchę:) ależ jestem ciekawa jej smaku, nawet mamusię na obiad zaprosiłam żeby spróbowała:) Zdamy relację później..miłego dnia:)
UsuńTak nam wszystkim smakowała, że 2 razy gotowałam w ciągu tych kilku dni:) polubiłam kolejne warzywo za którym nie przepadałam, czyli ze liczy się sposób przygotowania i wszystko można polubić:) buźka
UsuńZ ciekawości zmodyfikuje swój przepis i kolejnym razem dodam jabłka i pomidory...ale przyznam się że bardziej od kapusty, marzę o młodych ziemniaczkach z koperkiem ;)
OdpowiedzUsuńZiemniaczki jemy cypryjskie na razie ale do tych naszych pierwszych daleko im. Niech tam Czesi mówią co chcą ale nasza żywność naprawdę jest pyszna.
UsuńKocham mirabelki i kapstę bardzo. Ale masz piękne garnuszki w kuchni - całuski, K
OdpowiedzUsuńKasiu,a taki szpaler zamiast żywopłotu z mirabelki też byłby piekny nieprawdaż . Całusy
UsuńDrzeweczko w doniczce i emalia skradły moje serce:-)
OdpowiedzUsuńWidzę ,że i u Ciebie emalii sporo. Mirt własnie wywędrował na taras a wcześniej został solidnie opitolony :-)
Usuńśliczne zdjęcia! my dzisiaj mieliśmy gołąbki z młodej kapustki:))))
OdpowiedzUsuńuściski i udanego długiego weekendu:*
Co za przepis!!! Kocham kapuste! Ale nie znam tego przepisu! Zrobie te kapuste na 100%. dziekuje! I jeszcze cos..niesamowity zestaw garnkow!! :) usciski z deszczowych wakacji przesylam ;) wlasnie leje u nas jak z cebra ..no ale mam czas poczytac ulubione blogi przynajmniej ;)
OdpowiedzUsuńNo i nie ma tego złego.... ja nawet nie miałam czasu na komentarze odpisać. Już wiem ,że kapusta smakowała :-).Całusy
UsuńMaszko, ktoś wyżej napisała , że masz najpiękniejszy dom i ogród wśród blogerek. Ja nie jestem tak kategoryczna, ale fakt, jest jednym z piękniejszych . Sztuką jest tak mieszkać, by do zdjęć nie tworzyć specjalnych aranżacji, co jest oczywiście nagminne i mało interesujące. Ty masz wyczucie koloru i formy, jednocześnie nie rezygnujesz z funkcjonalności, co jest trzecią podstawową podstawą :)
OdpowiedzUsuńOstatnie zdjęcia ( nie wszystkie) jak dla mnie zbyt rozmyte, zbyt enigmatyczne.
Kapustę bardzo lubię, taką młodziutką z dużą ilością koperku, kwaskowo-słodką. I to, co czynią ze światłem witrażyki :)pozdrawiam, tula
O jej, popasowiałam chyba. Miło mi bardzo ,że Ci się podoba. Prawda jest taka ,że to co mamy i jak mamy to zawsze jest wypadkowa róznych okoliczności. ja tam wiele bym zmieniła ale z drugiej strony myslę sobie - po co? A zdjęcia takie miały być trochę tajemnicze. kapusta jest ostra bo to post o kapuście :-).Buziaki
Usuńwróciliśmy wczoraj z wakacji. jechaliśmy prawie 19 godzin! obudziliśmy się, mąż pojechał po kapustę i będziemy robić :):)
OdpowiedzUsuńW 19 godzin to mogłabyś do Polski i z powrotem ale też można z południa tyle jechać nad nasze morze w sezonie.
Usuńuwielbiam Twoje wpisy :) no i oczywiście zawsze jest na czym zawiesić oko, pozdrawiam, u mnie przez okno patrzę na morelę i czereśnię, piękny widok :) a kapustę robiłam prawie tak samo, nie dodawałam octu balsamicznego, hmmm muszę i tak wypróbować :)
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo. Ocet balsamiczny to ja od jakiegoś czasu do wszystkiego.Wypróbuj konieczne.
UsuńZrobię na pewno.Pamiętam mój zachwyt Twoim kociołkiem z warzywami.Zakładam że kapusta również mnie zachwyci:)))
OdpowiedzUsuńJuż mi się śni taki kociołek. Robiłam ale to jeszcze nie to ,gdy nie ma warzyw z ogródka.
UsuńJa kapuchę pod każdą postacią, ale takiej nie jadłam. Ocet balsamiczny mnie zachęca, tylko, qrczę, te azotyny, azotany...
OdpowiedzUsuńAzotyny neutralizuje koperek. Tak przynajmniej sobie wmawiam. Całusy
UsuńMniammmmm... ale smaka mi narobiłaś ! Świetny przepis, w takiej wersji kapusty jeszcze nie jadłam ! Ja gotuję z boczkiem, kiełbaską, koprem i pomidorami. No i z masełkiem. Zazdroszę tej mirabelki ... Pozdrawiam - M.
OdpowiedzUsuńCześć ;)
OdpowiedzUsuńWspaniały przepis ;) Maszko - pewnie to wszytko smakuje wyśmienicie ;) i masz racje czasami taki dzień spędzony w kuchni tylko dla siebie jest potrzebny...buziaczki Ania
Zaskoczyłaś mnie informacją, że pod koniec kwietnia masz już jakieś swoje pomidory... kurcze!!! Ja pierd..y...k...am :P Szok...
OdpowiedzUsuńJak mnie z domu wygonią za ciągłe ślęczenie na twoim blogu to przeprowadzam się do Ciebie na nauki :))))