P.S. Irenko, też piekę chleb. Dostałam kiedyś zakwas od żony siostrzeńca. To ich dzieciaczki buszują po moim warzywniku. Nie muszę piec ale wszyscy uwielbiają go jeść więc w sumie muszę .Zakwas podałam już dalej . To jest zaraźliwe. Właśnie mi się dopieka . Dlatego nie śpię :-)
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Maszkowy leniuch
Lubię takie niedziele jak dzisiejsza. Cieplutko , cichutko, powolutko, leniwiutko. Nigdzie mnie nie nosi, nic nie muszę. Mogę spać , mogę czytać , mogę się gapić , słuchać jak rośnie albo słuchać jak gra.Mogę pić herbatę z miętą albo kawę z mleczkiem albo winko z kieliszka .Mogę zjeść poziomkę, przegryźć truskawką i zakąsić czereśnią. Mogę kota zawołać a przyjdzie piesek. Mówiłam ,że mam? Przybłąkał się jakiś miesiąc temu i został. Staruszek jest i pewnych rzeczy chyba już go nie nauczę. Lubi gonić koty i niby reaguje na moje "NIE WOLNO" ale zanim zdążę wypowiedzieć to już trochę je postraszy.Daliśmy mu imię Łylfred . Dlaczego ludzie pozbywają się swoich starych pupili ? Nie potrafię tego zrozumieć. Bardzo lubi towarzystwo , a już pełnia szczęścia go ogarnia gdy może pobawić się z pieskiem sąsiada.No więc mam psa chociaż wcześniej broniłam się przed tym rękoma i nogoma. a co jeszcze mam , to sobie pooglądajcie bo mnie znowu jakaś niemoc ogarnia.Chyba będę musiała zmienić sposób robienia postów tzn. najpierw tekst a potem zdjęcia. Może wtedy wreszcie coś mi wyjdzie.Absolutnie nie jestem z siebie zadowolona ,chociaż dzień był naprawdę uroczy.
P.S. Irenko, też piekę chleb. Dostałam kiedyś zakwas od żony siostrzeńca. To ich dzieciaczki buszują po moim warzywniku. Nie muszę piec ale wszyscy uwielbiają go jeść więc w sumie muszę .Zakwas podałam już dalej . To jest zaraźliwe. Właśnie mi się dopieka . Dlatego nie śpię :-)
P.S. Irenko, też piekę chleb. Dostałam kiedyś zakwas od żony siostrzeńca. To ich dzieciaczki buszują po moim warzywniku. Nie muszę piec ale wszyscy uwielbiają go jeść więc w sumie muszę .Zakwas podałam już dalej . To jest zaraźliwe. Właśnie mi się dopieka . Dlatego nie śpię :-)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
miał szczęście, że na Ciebie trafił albo po prostu wiedział, jaką drogą idzie się do raju ;), bo tak mi się Twój ogród kojarzy ;)
OdpowiedzUsuńI ile Ty masz tam pomidorków ;)
Coś mi rekomentarz niżej się wkleił:-)
UsuńRównież lubię takie leniwe, do niczego nie zobowiązujące poranki niedzielne. Napawam się jak Ty swoim ogrodem i jego mieszkańcami.Piękny masz zestaw ceramicznych doniczek, takie muśnięte mijającym czasem, takie tez kocham.Pięknie jest u Ciebie w sam raz na odpoczynek ,pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńAle dziś już nie ma laby. Koniec napawania. Do roboty leniuszki.Odpoczynek za tydzień znowu jak wszystko dobrze pójdzie.Pozdrawiam
UsuńBoję się Joasiu ,że się do niego przywiążę a on wtedy odejdzie. Miałam psa przez 18 lat i było mi bardzo ciężko. Pomidorków trochę jest. Miały być zwisające ale nie wiem co z nich wyjdzie.
OdpowiedzUsuńpiesek mial szczescie, ze trafil pod Wasz dach, ogrod jest przepiekny i jak zawsze przepiekne sa zdjecia!!! marze o ogrodzie-jego malutka namiastka jest taras (tarasik) ;O)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
ania
W sumie to do domu go nie wpuszczam. Nie wiem jak to będzie gdy nadejdzie zima. Na razie o tym nie mysle. Gdy przyszedł był bardzo wychudzony i ledwo stawał na łapach. Dostaje leki na stawy. Może jeszcze pożyje . Wiesz, czasem lepiej mieć mniej niż więcej. Nieraz to już tu mówiłam.Kiedyś pewnie zamienię ten ogród na mały tarasik.Pozdrawiam
UsuńJa też uwielbiam takie leniwe niedziele, zwłaszcza z taka pogodą jak wczoraj, pięknie u Ciebie, jak zwykle:-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło
A dziś cisza przed burzą ale też lubię. Pozdrawiam gorąco
UsuńCudnie tak nic nie musieć.Meczy mnie czasem to że ja wciąż muszę....
OdpowiedzUsuńDzięki za ucztę dla oczu w postaci fot.Miłego tygodnia-aga
To wszystko od nas zależy. Każdy musi ale czasem trzeba sobie zrobić luzik. Wiem ,że nie jest to proste. Dochodziłam do tego latami. Miłego i Tobie
UsuńPodejrzewam, że Łylfred nie trafił do Ciebie przypadkiem. Myślę że czytał Twój blog i to była jak najbardziej świadoma decyzja :)!!!
OdpowiedzUsuńIzo , może i coś w tym jest. :-).Szkoda ,że go nie mogę wziąść na przepytkę.
UsuńWziąć oczywiście :-)
UsuńŁylfred, co klapnięte uszko ma:)Myślę podobnie jak Iza-Jasminum, że szczęście zawsze samo znajduje dobrych ludzi:) Pozdrawiam i zazdraszczam leniwej niedzieli...
OdpowiedzUsuńPS. u mnie przepis na szybki chleb bez zakwasu. Zakwas mam, dostałam, ALE tyle czasu ile potrzeba na zrobienie chleba na zakwasie, to nie wiem, czy będę umiała cierpliwie poczekać:)
Właśnie to ucho lubię w nim najbardziej.Taka czapka na bakier. To wcale nie jest takie pracochłonne ale faktycznie trzeba być nieźle zorganizowanym. Rano robię zaczyn a w nocy piekę albo odwrotnie.
UsuńPiszesz 'nic nie muszę' Maszko. MUSISZ - byc z siebie zadowolona!
OdpowiedzUsuńTwoj ogrod, Twoj dom - piekne a przeciez to Twoje dzielo :-)
I dzisiejsze zdjecia: w pelni oddaja jak bylo 'cieplutko, cichutko, powolutko, leniwiutkonic'
Pozdrawiam serdecznie
A
Wiesz Aleksandro , ja jestem ten typ co to uważa ,że mogłabym lepiej.Zazdroszczę tym co są wiecznie z siebie zadowoleni i uważają ,że wszystko robią najlepiej. Bywają nieznośni ale im zazdroszczę. Buziaki
UsuńSielskie piękne zdjęcia. Uwielbiam kociaki.....Zapisuje sobie Twój blog u mnie!
OdpowiedzUsuńDziękuję i kociaki też się cieszą. Postaram się też wpaść z rewizytą
UsuńMaszko, napisz mi jako pierwszej, kiedy odbywa się u Ciebie I turnus wczasów pod gruszą, bo nie chciałabym przegapić;-) No bajka po prostu. Nic więcej nie dodam, bo brak słów. Ściskam tylko serdecznie:-)
OdpowiedzUsuńHa, ha Gosiu. Zaczęłam nawet myśleć czy nie zaadaptować stodoły pod pensjonat. Na pewno będziesz honorowym pierwszym gościem jeśli coś z tego wyjdzie :-)
UsuńJak tu pieknie, uczta dla oczu... Jak ktos napisal dwa posty ponizej Zaczarowany Ogrod.Pozdrawiam,Iwona
OdpowiedzUsuńTo nie czary lecz ciągle brudne ręce i obolały kręgosłup i podrapane nogi.dziękuję i pozdrawiam
UsuńWitaj! Przecudny ogród! Taki magiczny i bajkowy - zaczarowany:) Piękne pomidory - fascynuje mnie wszystko, co rośnie w donicach i pojemnikach:) Dobrego tygodnia po takiej niedzieli! Pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuńPomidory rosną w oczach ale czy zaowocująto jedna wielka niewiadoma. Najgorsze jest to ,że miały być malutkie wiszące a rosną jak wariatki do góry.dziękuję i rrównież miłego zycze.
UsuńUwielbiam Twoje wpisy w Twoim domu i ogrodzie jestem zakochana za kotami wprost szaleję a psiunio już skradł moje serce. Twoje zdjęcia są balsamem dla duszy czasami zastanawiam się czy aby na pewno Twoje królestwo jest z tego świata. Wystarczy popatrzeć na pieska jaki jest szczęśliwy, nie wiem ile ma lat i przypuszczam, że Ty dokładnego jego wieku też nie znasz nie wiemy ile jeszcze biedaczek pożyje ale z tego co widzę to niezły mu się trafił domek spokojnej starości. Wszystko u Ciebie współgra jak w najlepszym szwajcarskim zegarku, idealnie potrafisz współżyć z przyrodą a ze zwierzętami to chyba rozmawiasz jak Dolittle. Uwielbiam tę Twoją bajkę......
OdpowiedzUsuńDziękuję Anno. Cudnie to opisałaś chociaż z tą bajkowością to jest różnie. Nie potrafię się dogadać ze ślimakami,żeby nie zjadały moich dalii. Podejrzewam ,że są głuche. Buziaki
UsuńJa tez miałam taka niedzielę wczoraj...Tylko,że mi się nawet zdjęć zrobić nie chciało..Nic mi sie nie chciało...
OdpowiedzUsuńPięknie u Ciebie!! Magicznie..te schody,doniczki, piękne kwiaty...Po prostu bajka....
A mnie się też nie chciało ale wreszcie w którymś momencie się zwlekłam z leżaczka. Dziękuje za miłe słowa. Pozdrawiam cieplutko
Usuńsuper taka leniwa niedziela :), pisiak uroczy staruszek , piękne kadry ogrodu i tyle pomidorów masz u mnie tez na balkonie duzo ciekawe czy coś mi wyrosnie , kwiatki już na niektórych sa więc mam nadzieję ,że i owoce bedą ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam słonecznie
Ag
Ja chyba wybrałam niewłaściwą odmianę chociaż właściwie nie wybierałam tylko wsiałam to co dostałam od Kasi Bellingham. Albo moze mają za dużo nawozu .Do połowy donice są wypełnione kompostem.Jeden owoc już jest :-).Dmucham na niego.Buziaki
UsuńAleż ten różany bukiet wspaniale wylewa się z wazonu-wygląda jak przeniesiony z obrazów wielkich mistrzów.
OdpowiedzUsuńCo do psiej przybłędy, to mój mąż przygarnął ostatnio jednego sierściucha. Mieszka ten wyleniały stwór w firmowym obejściu (niestety w domu ze względu na gabaryty , mógłby z powodzeniem zastąpić dywan) i coraz bardziej utwierdzamy się w przekonaniu, że taka go czeka emerytura...właśnie , dlaczego ludzie pozbywają się starych zwierząt?
Jedni sie pozbywają , inni przygarniają. Niby równowaga zachowana ale jednak coś jest nie tak.Róże znowu wróciły do łask( w sekrecie powiem ,że to sztuczne ).Zaczynają już kwitnąć ogrodowe więc te znowu powędrują do schowka.
UsuńCudnie tam u Ciebie i cieszę się, że psiak znalazł dom:).
OdpowiedzUsuńJak tak na niego patrzę to też się cieszę zwłaszcza , gdy widzę jak on się cieszy.
UsuńJak ja lubię Ciebie odwiedzać....
OdpowiedzUsuńPrzytulam i Ciebie i Łylfreda:)
Miło mi bardzo. Lubięjak mnie odwiedzasz :-). Tulę i ja
UsuńCudnie tu i już:) aż chciałoby się pospacerować ......
OdpowiedzUsuńLepiej posiedzieć. :-)
UsuńTen ogród, oh!, on jest moim marzeniem... :)
OdpowiedzUsuńHmm.Może kiedyś będzie do sprzedania :-)
UsuńZakochałam sie w tych krzesłach pod ścianą..piękne są i on no słodziak że wcześniej się nie pochwaliłaś:)Cudowna starość go czeka u twojego boku:)
OdpowiedzUsuńChyba muszę coś z nimi zrobić ,bo cała farba już odłazi i on też powoli się rozłażą. Jakiś daszek by się przydał albo drwenochron.Ciekawa jestem jaka starość mnie czeka i przy czyim boku:-)
UsuńWspaniale, że na stare lata psina znalazła kochający dom. Ja też mam psa, którego ktoś zostawił w lesie. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńW lesie to jeszcze nie tak żle ale jak zostawiają na autostradach. Koszmar.
Usuńale masz tam zielono:)))))))))) i ile kwiatuszków:) cudnie! oby tak zawsze wyglądała każda niedziela:)))
OdpowiedzUsuńbuziaki
No może każda to nie. Obiecywałam sobie ,że w niedziele będą wypady rowerowe więc mogłoby się ziścić chociaż w połowie
Usuńach TE MAKI :) A z kotem jeszcze żaden pies nie wygrał, prędzej czy później to przyjmie dzielnie na klatę (moja staruszka przyjmuje jak odwiedzamy koty na wsi) No i chleba mi się zachciało i za kazdym razem siadam sobie wśród tych kwiatów i się napawam
OdpowiedzUsuńA... Nie zmieniaj żadnego sposobu, jest cudownie, uwielbiam tu być od pierwszego dzieńdobry w Twoim zaczarowanym świecie ♥
A wiesz Maryś ,że ubiegłoroczne pole nie kwitnie? Ja natomiast doczytałam ,że w ogrodzie nie można mieć ani jednego maka bo to już przestępstwo.No to dlaczego sprzedają nasiona?Wczoraj piesia tak trenowałam ,że reaguje już na szybkie "Nie" co oznacza "Nie ruszaj kota". Mądry jest. A.....ciągle sobie obiecuję zmiany ale jakoś mi nie wychodzi więc pewnie i tym razem to tylko takie gadanie. Dziń kuję.
UsuńA ja ma nieustannie gdzies jaki MAK, no to jestem przestępcza :)
UsuńDzieciństwa bez makówek w babcinym ogródku sobie nie wyobrażam. Te wszystkie "nie wolno" to nas kiedyś utopią. Jaki jest sens stawiania zakazów, żeby je łamac i potem już nawet nie odczuć dyskomfortu, bo skoro zakaz jest absurdem - to człowiek nawet nie czuje, że go "łamie". Nie, nie o siebie sie boją, a moralność młodego pokolenia, autentycznie się boję.
Oni sa po trosze jak te "zakazane maki" niby im nie wolno, a rosną, myślą, czują i muszą się buntować :)
MAszko przecudowne fuksje, no i te maki, ach, ach, piękny kolor :)
OdpowiedzUsuńPo kilku latach wróciłam do fuksji.Lubię je bardzo.maki też.
Usuńcisza, spokój, kwitnace bujne rośliny. Niespiesznie mijajacy dzien, wprost idealny :)
OdpowiedzUsuńMnie wpadło w oko "psie szczęście" wywrócone do góry podwoziem na trawniku:)
zauważywłm tez, że lubimy gliniane donice pokryte patyną. czy mi sie zdaje, czy w nich pomidory rosną?
miłego tygodnia!
pozdrawiam
Ewa
Wyobraż sobie ,że on tak potrafi przez pół godziny się przerzucać na trawniku .Donice rzeczywiście najcenniejsze te z historią. Nie szoruję.Dobrze widzisz pomidory i bazylia.Miłego Tygodnia Ewo.
UsuńOby tylko nie po jedzeniu. Zwłaszcza że to spory pies. Żeby skrętu żołądka nie było. Ja pilnuję swoich albo dzielę posiłek na trzy. Pewnie to wiesz ale ja tak na wszelki wypadek... :)
UsuńA jednak ;-) to dobrze, że jednak sie udobruchałaś i go masz. Piękny. Dumny taki.
OdpowiedzUsuńA mi się jakoś myslało, ze to mały kundelek sie oląta.
Piękne zjęcia-tak Ci wszystko kwitnie. Mi jakos stanelo w miejscu ;-(
Twojej rózy zmieniłam miejsce, może nowe jej zrobi lepej-bo śpi i nie chce mnie polubic - buuuuuu
ale pisałas iedyś ze masz namiar na szkółke gdzie odworzyli ta odmianę, to może następnej wiosny-albo kiedy? bys mi urzyczyłą adresu.
Buzioki-odpoczywaj
Jest taki poważny chociaż jak się zaczyna kręcić wokół ogona to powaga znika.Jakaś Ty niecierpliwa dziewczyno. Ale rozumiem ,bo kiedyś byłam podobna. Róze mogłaś zostawić. Jak ją teraz przesadziłaś to mogłaś tylko zaszkodzić. Jak do jesieni nie wypuści ,to będziemy szukać u ogrodnika.Buziaki
Usuńkociak uroczy, a pies to już w ogóle, boja kocham psy :)
OdpowiedzUsuńJa wszystko kocham , oprócz komarów może :-) bo mnie akurat zjadają
UsuńSą takie psy co uciekną komuś, zgubią się i znajdują nowych właścicieli to przykład :) Lub taki pies ucieknie, niekoniecznie się zgubi i nie wróci....może sobie kogoś innego potrafią nagle pokochać. Jeden nam po wielu latach zaginął nie wiadomo czy uciekł czy coś mu się stało. Drugi natomiast przygarnięty został bo błąkał się po wsi oddalonej o parę dobrych km i ktoś zaproponował aby go wziąć. Był u nas i uciekał non stop, taka "powsinoga", pilnowaliśmy go ale i tak niestety miał wypadek przez to swoje uciekanie :( samochód nie był łaskawy na ruchliwej drodze ...
OdpowiedzUsuńA wiesz ,że i tak może być. Słyszałam ,że niekiedy stary pies , gdy już czuję,że koniec bliski ,opuszcza swojego ukochanego pana ,żeby mu nie sprawiać bólu. Nie wie głupol ,że i tak sprawia.Mój treż powsinoga, chociaż wczoraj cały dzień towarzyszył mi w ogrodzie. Mało co zrobiłam ,bo przecież trzeba było go miziać i chwalić jaki jest dobry i mądry. Nie wiem jakbym to przeżyła , gdybym potrąciła jakiegoś zwierzaka. Ostatnio o mało się nie wykopyrtłam przez jeża ale udało się.
UsuńDzień dobry :)
OdpowiedzUsuńPięknie u Ciebie. Wszystko zadbane i wypieszczone. Dobrze że chociaż w raz w tygodniu dajesz odpocząć pracowitym rękom :)
Pozdrawiam
Anka
Anko, może to tak wygląda ale zaręczam Ci ,że nie jest wypieszczone. Mam tylko dwie ręce a przydałoby się z jedenaście.Pozdrawiam
UsuńRaj na ziemi :)
OdpowiedzUsuńZwłaszcza dla ślimaków i komarów ostatnio :-)
Usuńpełno zieleni...az czuć spokoj tamtego miejsca
OdpowiedzUsuńJest zielono, to prawda ale ze spokojem różnie bywa. Czasem tęsknię za głuchą ciszą.
UsuńPrawdziwie niedzielne zdjęcia, Maszko. To trzecie i kilka następnych jak z wycieczki w dwudziestolecie międzywojenne, może to ta obfitość róż na przepięknym stole, przed chwilą ściętych w ogrodzie ?
OdpowiedzUsuńWietrzyk leniwie porusza woalem firanek, słońce złoci i wydobywa, zapach róż konkuruje z aromatami kuchennymi, w tym konkretnym przypadku ;)z wonią gotującego się rosołu z prawdziwej wsiowej kury .
No wiem, róże sztuczne, rosół nie bulgotał ale wrażenie leniwej, cudnej, ciepłej, spokojnej niedzieli pokazałaś na tych zdjęciach mistrzowsko.
A zdjęcie kota dumającego - kota filozofa, przepiękne.
Niektóre zwierzęta to mają dobrze, żyją pełnią życia w pięknych okolicznościach przyrody, miseczki mają zawsze pełne, zimą piec a latem słoneczko i zawsze pieszczotliwą rękę pod ręką .
To wszystko okupione jest pracą człowieka, niestety. Niektórzy uważają, że to relaks jest .
No, czasem jest :) Pozdrawiam Cię, tula
Czyżbyś miała skojarzenia z "Pannami z Wilka"? Ja zawsze takie mam gdy zaśpiewa wilga a ostatnio śpiewa dość często.Trzeba sobie dawkować ten relaks wtedy jest relaksem.Leniuchowaniem też się można zmęczyć.Serdecznie ściskam
UsuńU Ciebie zawsze można znależć ukojenie..pięknie jest i poczuć można tę leniwą niedzielę:) Fuksje przepiekne, też mam choć jedną już zasuszyłam, a plantacja pomidorów imponująca:)
OdpowiedzUsuńPsina jest cudna:) teraz niestety zacznie się sezon na porzucanie zwierząt, mieszkając przy lesie coś o tym wiem, non stop się błąkają jakieś bidule.
Maki ach..byłam teraz na przepięknej lulelszczyźnie a tam mnóstwo makowych łąk, chabry i zboża, nawet jednej nawłoci nie widziałam. W cudnym miejscu mieszkała moja pra babcia.
buziaki
Szkoda Aga ,że nie możesz zamieszkać na tej pięknej Lubelszczyźnie. Chetnie bym tam gościła u Ciebie :-)
UsuńPrzepiękny ogród, ale to już mówiłam wiele razy. Zwierzaki fajne ! No i fuksja - uwielbiam wszelkie odmiany :)
OdpowiedzUsuńJa też lubię fuksje. Jest ich tyle odmian ,że cięzko się zdecydować . Ciekawe jakie będzie dla nich tegoroczne lato. Niekiedy mi padały w środku lata z niewiadomych powodów.
UsuńMaszkus pomidorki wygladaja troche jak moje z zeszlego roku ... moze jeszcze bedzie ok :-) buziaki z lotniskowego hotelu :-) zdjecia jak zawsze cudne!
OdpowiedzUsuńKasiu, mam nadzieję ,że coś z nich będzie chociażby dla ozdoby. Kwitną teraz zawzięcie.Jestem ciekawa Twoich wrażeń z wyjazdu.
UsuńZupełnie nie rozumiem dlaczego jesteś z siebie niezadowolona, Maszko. Piękne zdjęcia wprost CUDOWNEGO ogrodu nam podajesz, aż zazdrość mnie w dołku ściska. Ale to taka zdrowa zazdrość, motywująco-podziwiająca jak u ucznia i mistrza, gdzie Ty kochana jesteś tym drugim, oczywiscie! :)
OdpowiedzUsuńWyobrażałam sobie, że Łylfred to pies średnio-małej postury, a to wszak kawał psa! U Ciebie to już na pewno zostanie, kochana.
Jeszcze raz dziękuję za buteleczki! Z pewnością zawisną jak u Ciebie. Na razie są pełne kamyków: http://pracowniagarderoba.blogspot.com/2013/06/od-czego-zaczac.html
:)
Dominiko , taka ju żmoja natura ,że zawsze znajdę jakieś źdźbło u siebie. Łylfred jest wielki jak ciele. Z kamyczkami muszą fajnie wyglądać. U mnie na razie wiszą puste.Buziaki
UsuńTen post i zdjęcia, to kwintesencja lata z jego upałem, leniwością dnia, zapachami, chłodem pokoju... cudnie!
OdpowiedzUsuńCieszę sie Gaju ,że to poczułaś. Tak było
UsuńCudnie wyglądają gołąbki na pergoli. U mnie pomidory na balkonie też miały być koktajlowe ale wychodzi na to, że tylko miały. Wyrosły wielkie i wcale nie myślą kwitnąć.
OdpowiedzUsuńSpostrzegawcza jesteś Krysiu. Właśnie te gołąbki chciałam ściągnąć obiektywem ale trochę jednak za daleko były ,żeby znalazły się na pierwszym planie. Pomidory na razie kwitną obficie i nawet już pozawiązywały pierwsze owoce ale nadal nie wiem co to za odmiana.
Usuń..dawno nie mialam takiej niedzieli...idealna pogoda..nic nie musiec...ale ciesze sie,ze Tobie sie udalo! :))
OdpowiedzUsuńTen dom z czerwonej cegly to Twöj??!PIEKNY!!!!!!! Piene zdjecia..piekny ogröd ..piekna roslinnosc!!
Nie moge sie napatrzec :))
Pozdrawiam serdecznie !... i zycze wiecej takich dni !
Życze ,aby i u Ciebie taka niedziela zawitała. Dom mój. Niecały jest z cegły.Taki kuchenny wykusz wraz z jaskółką w dachu , jeden filar i słupki ogrodzeniowe są z tej cegły. Miło mi ,że Ci się podoba u mnie. Serdeczności ślę i Tobie.
UsuńDziekuje i dla Ciebie wszystkiego naj :))
UsuńJuż pewnie nie raz pisałam, że masz piękny ogród. Widzę białe naparstnice. Bardzo je lubię. Ciekawa jestem zbiorów pomidorków. Jaka odmianę wybierasz do pojemników?, Siejesz,czy wolisz sadzonki gotowe?
OdpowiedzUsuńPiesek ma takie smutne oczka...Życzę mu dużo radosnych chwil w Waszym domu, a raczej ogrodzie:)