sobota, 15 czerwca 2013

Ula i Basia

Dojrzały poziomki .Mam i te ogrodowe ale nie wiem skąd przywlokły się do mnie i te leśne rozłogowe. Rosną już nawet miedzy kamieniami ścieżki. Nie mam zamiaru ich wypleniać. Skoro im dobrze to niech sobie są. A dziś w moim ogrodzie buszowały dwa urocze stworzenia. Od razu ogród ożył. Chyba będę sobie je częściej wypożyczała.














45 komentarzy:

  1. piekne kwiatki ;-) u mnie czerwienia się truskawy-oj czekam na reakcje Raszka. Czy powyrywa z krzaczorami czy zrobi- mniamiiiiiiiii ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieczorem znalazłam na chodniku jeden wyrwany krzaczek poziomek. Podejrzenie padło na kota ,bo dziwnie mnie unikał. Uważaj tylko ,żeby nie zjadał tych zielonych bo ,że bedzie je zrywał to prawie masz jak w banku

      Usuń
  2. urocze zdjęcia, oj...zamieniłabym się na role z tymi dziećmi i pojadła poziomeczki, pozdrawiam serdecznie Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko dasz się przy tym obfotografować to mogę udostępnić :-). Dzieci więcej jednak rozpapciały niż zjadły ale na jakiś czas zajęcie miały

      Usuń
  3. smak poziomek - cudowne wspomnienie z dzieciństwa i czasu spędzonego u babci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie przypominają się nasze wyprawy do lasu i szukanie nowych nie odkrytych przez nikogo poziomkowych polan.

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia:)Modelki jak widać nic sobie nie robią z tego ,że cykasz im zdjęcia:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Modelko przejęte tym co w garnuszku i na krzaczkach

      Usuń
  5. Dziewczynki w poziomkach <3 suuuper!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Łasuch jestem na poziomki i też dam się wypożyczyć na taką pyszną sesję zdjęciowo . Jest gdzie buszować w Twoim sielskim ogródku :)
    Miłego weekendu :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla takich małych krasnoludków to rzeczywiście busz.Ale i większym rozmiarom da radę mój obiektyw. Miłego i Tobie

      Usuń
  7. Śliczne zdjęcia! :) Poziomki uwielbiam! M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy chyba lubi chociaż mam koleżanke ,która ma alergię na poziomki. No jak można?

      Usuń
  8. ...ale male myszki maja dobrze, poziomeczki prosto z krzaczka... zawsze kiedy slysze poziomka przypomina mi sie haslo z pewnej krzyzowki "z przymruzeniem oka" : przeciwnik poziomki...: PIONEK
    :O)
    ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne hasło. Nie mów ,że odgadłaś? Dziś mam ochotę sprawdzić jak się mają te w lesie.

      Usuń
  9. Sympatyczne panienki:) Chętnie pospacerowałabym wśród poziomek, a i skubnęłabym nie jedną:))
    Ciekawa fotorelacja w poprzednim poście.Praga jest piękna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam ,że w ogóle się nie śmieją na tych zdjęciach chociaż to potworne śmieszki.,Chyba były bardzo przejęte zbiorami.Praga rzeczywiście zasługuje na tę dobrą sławę jaką ma.

      Usuń
  10. Chciałoby się by ten czas się zatrzymał.Tyle pięknych roślin w ogrodzie,dziewczynki cudowne.Moje zdjęcie to zamyślona panienka na ławeczce.Dzisiaj u mnie po południu bedą takie same obrazy, nie mogę się doczekać.Pozdrawaim serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Ale one chcą dorosnąć. Ulka cały czas poluje na babcine albo moje szpilki. No i mówi ,że kiedy będzie duża to....... Tak szybko chcą dorosnąć i pewnie to zrobią.Pozdrawiam również

      Usuń
  11. Moje poziomki jeszcze nie dojrzały:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie te ,które są bardziej w cieniu też jeszcze nie ale przyjdzie pora i na nie.

      Usuń
  12. Poziomki...uwielbiam...te leśne chyba jeszcze bardziej...Urocze zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leśnie , to leśne. Wiadomo ,że i aromat i smak nie ten sam. Mam też leśne chociaż nie w lesie lecz w mięcie.

      Usuń
  13. jak pięknie....a na jednym ze zdjęć dojrzałam szałwię czy to <<Amethyst,,? Pytam, bo taką zagadkę miałam u siebie na blogu...Twoja chyba juz kilkuletnia, ja swoją dopiero kupiłam tej wiosny, mam nadzieję, ze będzie taka śliczna juz niebawem :) pozdrowienia cieplutkie przesyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, szałwię mogłaś widzieć bo się rozpanoszyła w moim warzywniku. Musisz uważać ,żeby się nie rozsiałą Ci tam gdzie nie chcesz. Tysiące siewek musiałam skopać a i tak jeszcze zostały.Jest kompletnie niewymagająca . Pozwalam jej rosnąć tylko na żwirkowej ścieżce bo szkoda mi ziemi w warzywniku . Na pewno Ci niebawem też się rozrośnie. Sciskam

      Usuń
  14. Ale słodkie :) Takie malutkie skrzaty a ile radości w ogrodzie :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Tego dnia nic nie zrobiłam konkretnego ,no poza koraliczkami z guziczków i wiankiem z polnych kwiatków.Zabawa świetna.

      Usuń
    2. I takie dni też są bardzo potrzebne :)
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  15. Nieustannie zachwycam się Twoim ogrodem:)
    Ja zbierałam wnukom poziomki leśne, zapach powalający.
    Buziaki serdeczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miłe dla mnie bardzo. Szkoda ,że nie jest położony gdzieś pomiędzy mazurskimi pagórkami.Może kiedyś go przeniosę . Buziaki

      Usuń
  16. Piękny widok, Maszko! Dziewczynki słodkie jak Twoje poziomki...
    Wiesz, przypomniałaś mi jak moja ciocia uczyła mnie jeździć na rowerze. Na polnej drodze na brzegach której rosły dzikie poziomki. Mówiła, że jak dojadę do pewnego miejsca dostanę cała garść poziomek, które zbierała. Były pyszne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mile się wspomina po latach. Też mi przypomniałaś moje pierwsze wyczyny rowerowe akurat przy asyście 5 lat starszej koleżanki na łące z wykorzystaniem rowera z rurką ale pod rurką. Dobrze ,że lądowania były miękkie. A te polne dróżki z poziomkami po bokach i jeżynami już też tylko w pamięci pozostały.Wiekszośc wyasfaltowano. Szkoda

      Usuń
  17. Witaj M....

    Piszę bloga.. tylko inaczej.... w komentarzach, w nich zostawiam swoje bycie. M... Ty już jesteś moją czytelniczką, bardzo Cię lubię w ogrodzie, w podróżach, w zdjęciach, we wspomnieniach, w codzienności. Zakochana jestem w Twoim bluszczu i Ty o tym wiesz, prawda? Dlatego zaglądam, podziwiam i działam...
    Zdjęcia są jak zwierciadło, pokażą wszystko, uwielbiam je robić bardzo często po to tylko żeby dostrzec coś niechcianego, ale przecież w sercu pozostawiamy te najpiękniejsze. One są i pozostają w nas.
    „U mnie wiele rzeczy jest na odwrót i do góry nogami” ha ….. w którym miejscu? Gdyby tak było ja zapewne milczałabym.
    Maj w pigułce – M... jedyne co wyrywa się z serca to skowyt, to.... jest.... niemożliwe....!!
    Pan Bóg ten Twój ogród błogosławi. Powiedz mi czy u Ciebie nie grasują te wstrętne ślimale. Do mojego ogrodu w maju weszli złodzieje i wierz mi nie narobili tyle szkód co ślimaczyska. A może to dlatego że nie mam czeremchy? A może starego ogromnego lilaka. Twoje lilaki są piękne. Warzywa, szczypiorek kalarepa.... gdyby nie Twój post o planie ogrodu.... kuchnia, pokój itd. byłabym skłonna powiedzieć, że to fotki z wielu ogrodów, niestety widzę fundamenty i mogę przesłać tylko gratulacje. To jest Piękne. To piękno tworzy ogrodniczka w czerwonych pantofelkach. Chcę mieć takie pantofelki, szczypiorek już posadziłam Twoim sposobem, ale nijak korzenie tych cebulek nie dały się rozplatać więc poszarpałam je tylko na małe kępki. Teraz leży plackiem.. Czuję, że pękasz ze śmiechu! Ale co tam. Może będzie lepiej z bluszczem posadziłam pod drzewami za oknem.

    Wiele byłoby pisać. Ty jednak gonisz dalej. Budapeszt- miałam wtedy 18 lat spędziłam tam wakacje. Piękne zdjęcia tyle odległych wspomnień. Praga patron dobrej spowiedzi, Złota Uliczka, i tu głęboko wzdycham, tam z moim maluchem, dobrze już biegał ale jeszcze stołował się u mamy, byliśmy na wycieczce z przewodnikiem. I jedno z Twoich zdjęć to miejsce w którym dokarmiałam maleństwo. Został mi Wiedeń i Bratysława. Zawsze chciałam napić się w Wiedniu, kawki po wiedeńsku w małej kawiarence słysząc walca. Znów mnie zmotywowałaś. Ale najpierw bluszcz i szczypiorek... I jeszcze jedno – za mundurem panny sznurem – te fotki są ponadczasowe. Masz oko. I dwie buszujące w poziomkach istotki.
    Wspaniała, wspaniała relacja.

    M.... te dwie śliczne blondyneczki skradły Ci serce? Są wszędzie, w każdym zakątku Twego ogrodu. Stópki mają mniejsze od Twoich liści sałaty, Szczypior jest większy od tego skrzata. Piękne jak motylki w czerwonych pantofelkach z kokardkami. Naciesz się nimi, sama wiesz jak szybko przerosną i sałatę i szczypiorek....

    Pozdrawiam Irena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ireno , gdzie jeszcze piszesz komentarze ? Nie trafiłam a chętnie poczytam więcej. To sama rozkosz jak pięknie potrafisz układać słowa i jak żaden szczegół nie ujdzie Twojej uwadze.Masz rację ,że niekiedy dopiero na zdjęciu można dostrzec rzeczy,których okiem nie dajemy rady bo wszystko dzieje się tak szybko.Nie śmieję się ale uśmiecham się czule do tego co piszesz. Chyba powoli się uzależniam. Masz moc. Całusy

      Usuń
    2. A może to ta moja Irena co chleb piecze :))jeśli tak to pozdrawiam równie serdecznie !!

      Usuń
    3. Tak...to ta sama. Pozdrawiam Cię Uleńko.

      Widzisz M... dzisiejszy świat to maleńka wioska. Od razu masz główną sprawczynię mojego nocnego pisania. Tak, to Uli zdjęcie sześciu bochenków chleba bujających się na ławce w ogrodzie sprawiło, że dziś ja piekę chleb. Sobota się przeciągnęła, bo ….. piekł się chleb i jeszcze drożdżówki na niedzielne śniadanko. Był czas wolny więc ….. pisałam. Zdjęcia są zdradliwe, a może zaraźliwe -to z chlebkiem u Uli polecam Ci - jest wyjątkowe. Upiekłam pierwszy w listopadzie i tak już zostało. Świat zwariował, ja zwariowałam, centrum miasta, sklep na sklepie, piekarnie wystawiają swoje bochenki z wszystkich okolicznych miasteczek, w marketach uginają się półki. A ja czuję się wolnym człowiekiem, szczęśliwa, bez stania, bez noszenia i...........jest taki moment - kiedy wyciągasz chleb z pieca, nabierasz wody na dłoń i przeciągasz po gorącej skórce, pod palcami czujesz jego serce, a w kuchni, nie w całym mieszkaniu, unosi się aromat chleba – dla którego człowiek zarywa nockę.... cudowne uczucie.


      Pozdrawiam cieplutko Irena

      Ps Nie marnuj czasu na moje wpisy, są teksty bardziej wartościowe. Ciesz się skrzatami, pamiętaj o różach, ja na pewno będę zaglądać.

      Usuń
    4. Ale fajnie. Chlebek piekę i ja więc wiem dokładnie jak to jest. a Ula coś ostatnio mało udzielająca się blogowo ale od niej się zaczęło.

      Usuń
    5. No mało, mało, bo właśnie... pieczenie chleba mię doszczętnie pochłonęło, ludzi nim karmię a oni chcą więcej i więcej... 4 dni po 15 godzin wyjęte mam z życia zostaje marne 3 dni kiedy to pierwszego umieram ze zmęczenia i nabieram sił a dwa zostają na dom, dzieci, męża, ogród, szycie, kontakty, blogi,rachunki, internet i takie tam.... miewam dość,bo kręgosłup mi wysiada i nogi ale coś trzeba w życiu robić :))
      Irenko - całusy !!
      Maszko - buziaki!

      Usuń
  18. Witaj! Urzekły mnie zdjęcia Twojego ogrodu i tych słodkich małych Niewiast:) Poziomi pachną nawet wirtualnie:) Pięknie u Ciebie - na pewno będę wpadać. Pozdrowienia serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi . Zapraszam kiedyś znowu.Pozdrawiam

      Usuń
  19. Ogród jak zwykle zachwycający :)) mój ma mały potencjał, kociuchy depczą roślinki ale coś nie coś daje sobie radę, nawet chyba będą maliny w ilości 5 sztuk, poziomki jeszcze kwitną, lawenda pachnie, ale w Twoim ogrodzie spędziłabym chętnie dzionek :)) taki cudny i te twoje dzieciątka takie zachwycone :))
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula,u mnie koty też dreptają wszędzie ale jakoś delikatnie. Zniszczeń nie widac. Gorzej jest w piesiem. Kilka wielkich dziur już wykopał.U Ciebie zawsze pięknie. Pamietam swoje zachwyty , gdy odkryłam Twojego bloga wieki temu . Buziaki

      Usuń
  20. Maszko, masz przepiękne poziomki. Napisz proszę, w jaki sposób o nie dbasz. Ja posadziłam w tym roku u siebie dwadzieścia krzaczków na rabacie przed borówkami. Ładnie się rozrosły. Kwitły i owocowały. Jednak po jakimś czasie kilka krzaczków zmarniało. Wyglądało to tak, jakby wysychały od środka. W pobliżu kręciło się kilka kowali nie wiem, czy to nie one spowodowały wymieranie poziomek? A może jest jakaś inna przyczyna? Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń