środa, 28 sierpnia 2013

Pod czerwonym grzybkiem, pod krzaczkiem poziomek........

 ........mają krasnoludki swój malutki domek..............
 Niby poziomki są , grzybki są , domek jest (latarenka -myślę sobie) ,ale czy są krasnoludki? Ja wiem ,że nie powinnam się dziwić ,że ich nie widzę ale ja się dziwię ,że nie widzę ,że pracy mi w ogrodzie ubywa. No za nic nie ubywa. Jakieś leniwe te moje krasnale. Wszystko czeka na moje dwie biedne ręce a one ciągle zajęte miętoleniem higienicznych chusteczek. Oczywiście napisałam jak zwykle na odwrót czyli husteczek chigienicznych ale mądrala mi podkreśliła. W ogóle ciągle mi tylko podkreśla więc chyba przestane pisać. Dobrze ,że chociaż nad moimi zdjęciami się lituje.... A w kwestii tej piosenki z tytułu posta ,to chyba jest to pierwsza piosenka jaką pamiętam z przedszkola.I to w całości.I jeszcze "córuniu miła , już zasnął twój pluszowy miś ". To tata śpiewał mi do snu. Ciekawe dlaczego on a nie mama. Muszę go jutro o to zapytać , bo teraz już śpi jak dzieciak.Interesujące zjawisko ,że te pierwsze teksty pamięta się chyba najlepiej. A Wy macie swoje pierwsze piosenki?


Z ostatniej chwili. Dwa wielkie krasnoludy dostarczyły mi wielką michę dorodnych słodkich mirabelek. Coś trzeba z nich zrobić. Macie pomysły?




















70 komentarzy:

  1. U Ciebie czarny bez już granatowy, a u mnie nadal zielony :(
    Ale mi narobiłaś smaka na poziomki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarny bez ciekawe dlaczego czarny skoro granatowy. No i ciekawe gdzie to mamy takie wczesne lato? Poziomki być może już ostatnie tego lata więc trzeba się nawąchać i najeść na zapas zimowy.

      Usuń
  2. Zmęczona bardzo jestem, ale koment musi być, żeby ślad został.
    Piękne zdjęcia, impresjonistyczne, Ty takie kadry masz. Lubię je.
    Niby domek mam jak z bajki o krasnoludkach (taki tyci, tyci) a one nic nie chcą mi pomóc w pracach ogrodowych, leniwe, jak Twoje:(
    Ale kłobuk w wierzbie mieszka i czuwa, niby wierzba z pniem pustym, ale na wierzchołku zielone gałązki, wygląda niczym palma na rondzie de Gaulle`a w Warszawie:). Cuda.
    Dobrej nocki życzę, spokojnego snu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolando, ty to przynajmniej jak porządny krasnoludek ślad po sobie zostawiasz :-).A może rzeczywiście krasnoludki się przeniosły do wirtualnego świata tak jak i często ludzie.A kłobuk to bardziej straszy czy pomaga? taka stara wierzba to ujmujący widok. U mnie brak niestety bo rejon bezwodny.Dużo dobrych pomocnych duszków Ci zycze :-)

      Usuń
  3. Maszko, bo te krasnoludki to tylko do niepełnoletnich, z tego co pamiętam, przychodzą, a Tyś już tę granicę metryką przekroczyłaś (nie mówię o duszy, bo tu całkiem inna sprawa się ma, ale może teraz krasnale to więksi formaliści ;)
    i grzybki już widzę, właśnie wczoraj mówiliśmy, że czas się na nie wybrać, ale to po kończącym lato ognisku, takim prawdziwym, z kijami i ziemniakami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jo , a co Ty mi do metryki zaglądasz? Naprawdę nie wiem dlaczego te duże krasnale mówią do mnie mamo. No niech im będzie.Gdyby popadało , to w moim osikowym lesie byłoby czerwono od grzybich łebków a tak tylko dwa na pocieszenie. Róbcie ognisko póki nie pada. Ino patrzeć jak grzybowy czas nastanie.

      Usuń
    2. to nie ja, to te rozbrykane krasnoludki ;)

      Usuń
    3. Ja sie zastanawiam czy to ja pisałam tego posta czy to te psotniki spod grzybka

      Usuń
    4. z tego wszystkiego zapomniałam napisać, że w ubiegłym roku z mirabelek nalewkę robiłam, potem o niej zapomniałam, a jest pyszna ;)

      Usuń
  4. Poziomki...ale mi narobiłaś na nie ochoty...jak dobrze, że pracuję niedaleko kleparza... A moja pierwsza piosenka to chyba "My jesteśmy jagódki, czarne jagódki..." Buziaki.
    P.S.
    I przypomniało mi się jeszcze, jak któregoś razu śpiewając kołysankę mojemu synowi, syn powiedział " mamusiu ty mi nie śpiewaj już, bo bardzo piszczysz" ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem , na Kleparzu wszystko jest ale najlepsze takie prosto z krzaczka.Wcale mnie nie zdziwiło ,że Twoja piosenka jest o jagódkach. Ja ją też znam ale to z czasów poźniejszych i chyba już w całości nie potrafiłabym odtworzyć. Dzieci bywają szczere do bólu.

      Usuń
  5. Maszko oj pracy Ty to masz w tym ogrodzie ,ale jak miło popatrzeć na te dary :)))
    a poziomeczki so zjedzenia od razu , dziwię się ,że zachowały się do zdjęć.
    Zdrówka zyczę
    pozdarwiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poziomeczki zachowały się tylko dlatego ,że zabrałam na nie kubeczki. A kubeczki zabrałam,bo miały te poziomki iść do zasuszenia do zimowej herbatki ale....no, nie mogłam się oprzeć . Może jeszcze zdąży coś dojrzeć do herbatki.Pozdrawiam :-)

      Usuń
  6. Ty się kuruj, a nie krasnali po ogrodzie szukasz! Krasnale są, mój syn jak nabroił i pytałam "Kto to zrobił?" zawsze odpowiadał "Nie wiem..." i wtedy ja na to "Chyba krasnoludki!" I on potwierdzał 'Tak, chyba krasnoludki maaaamooo...." No więc są, już nas dwóch to potwierdza:)
    Z mirabelek dżem albo kompot. Zdjęcia cudne, ale to już wiesz:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mi się potwornie nudzi to kurowanie.A pogoda taka przyjemna , lekko otulająca delikatnym ciepełkiem. Ja wiem ,że krasnale są .Przecież nie byłoby o nich piosenek. Może sięskuszę na drzem chociaż kompocik ładnie by wyglądał.A może uda się zrobić to i to.

      Usuń
  7. To Ty kubki kupujesz w zaleznosci od tego jakie owoce wlasnie dojrzewaja? te poziomeczki wygladaja w ich towarzystwie jeszcze bardziej zachecajaco. Zdjecia ,ze slinka leci, a z mirabelek moja mama robila tylko marmolady, ale jak pamietam ja i moi bracia bardzo czesto zajadalismy sie nimi tak jak je pan Bog stworzyl. Jezeli chodzi o Rzym, to mimo, ze juz bylam we Wloszech po raz trzeci, to dopiero tym ostatnim razem Rzym uwidzialam, i pewnie bym tam nie dotarla ale moja kolezanka sie uparla, ze "jak to". Ja nie jestem "tlumna" i jakos tak nie bardzo sie umiem przeciskac, no ale teraz moge powiedziec! Bylam tam! hahaha! buziaki przesylam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kubki stare ale rzeczywiście lubię tę owocową serię i przymierzam się do jeżynowych.Ja takimi prosto spod drzewa też się zajadam ale jest ich w tym roku tyle ,że i dla ptaków starczy i na zjedzenie i na przetwory.Wiadoma rzecz, że wypada zobaczyć Rzym zwłaszcza , gdy się już jest tak blisko ale ja zdecydowanie wolałabym w tym czasie odkryć jakąś zapuszczoną toskańską mieścinkę.Sciskam

      Usuń
    2. Tez wole zapuszczona wioske toskanska czy miescinke...nie mam zadnej watpliwosci!

      Usuń
  8. Kochana jakie śliczne zdjęcia! :))) ten poziomkowy zestaw ...jak to ładnie skomponowałaś z poziomkami:) wygląda fantastycznie
    ach i wybrałabym się na grzyby:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam ochotę na wyprawę do prawdziwego lasu na prawdziwkowe kapelusze. Niech no tylko się pojawią...

      Usuń
  9. Ja mirabelki lubię prosto z drzewka, no ale całej michy nie dałabym rady niestety;-) Piękny komplecik poziomkowy wraz z apetycznym wkładem. Moje krasnoludki też leniwe, a niektóre miejsca w ogrodzie to aż się proszą o całą drużynę krasnalków;-))) Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu, takich ilości mirabelek jak w tym roku, to nie przeje nawet armia krasnoludków. Już nawet bym im zapłaciła za tę robotę.

      Usuń
  10. o uwielbiam poziomki - smak z dzieciństwa :)
    a na mirabelki pomysł - tarta !! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tarta , dobry pomysł tylko ileż można tart zrobić. Muszę zamknąć trochę tego żółtego koloru w słoiczkach.

      Usuń
  11. "mył się maciek mył się wykąpał się w wannie, a kto ją po maćku wymyje starannie" i takie podśpiewki "umaralniające" to były piosenki, których uczył mnie tata hahaha :)
    Z przedszkola pamiętam wiersz Brzechwy o nadejściu lata (byłam w nim sroką, ale pamiętam cały!)
    Krasnoludki zbuntowały się i u mnie, więc to chyba jakiś wirus, ale ja im nie zostawiłam kubeczka z poziomkami, może to mój błąd... hmmm
    Jak ja lubię z perspektywy żabiej zaglądać na ten Twój raj, o jak ja lubię Maszko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry tekst. Aż zaśpiewam swojemu Maćkowi.Wiersze Brzechwy też pamiętam w większości.A może ja faktycznie jestem żabką i tylko mi się wydaje ,że królewną?I dlatego nie ma krasnali w mojej bajce?

      Usuń
  12. U mnie w poziomkach w ogródku tez mieszkały krasnoludki! Naprawdę :)) Tylko, że jakieś 20 lat temu... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ze 40 lat temu to nawet chętnie się pokazywały:-).

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Chyba sięzdjęcia zarumieniły co nieco na takie wyznanie ale mówią cicho ,że one też Cię .... :-)

      Usuń
  14. może dżemik mirabelkowy ???? ogród jak zwykle zachwyca i Twoje spojrzenie na niego również:-) pozdrawiam Gosia z homefocuss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drzemik byłby fajny ,tylko ,że one już takie słodkie ,że najlepiej gdyby nie trzeba było dawać cukru. Pozdrawiam Gosiu.

      Usuń
    2. Maszko - dżemik jest właśnie kwaskowy. Kiedyś torty urodzinowe dzieciakom piekłam sama, pierwsze przełożenie warstw było z dżemu mirabelkowego. Ja uwielbiam i dżemik, i kompot z mirabelek. Tu niestety nie mamy, choć w tym roku uwidoczniły się w dzikim ostępie przy sadzie, lubaszki, ale marne. I chyba takie pozostaną, chcemy zostawić to miejsce dzikim, bo to wspaniałe miejsce lęgowe ptactwa.
      Uściski

      Usuń
    3. Ze słodkich wyjdzie kwaskowy? A torta takiego jadłam kiedyś ale nie wiedziałam ,że to mirabelki. Pyszny był.Myslę ,że u szkółkarzy można zakupić takie mirabelkowe drzewko albo wsadzić mirabelkę do ziemi i czekać tylko ,że trzeba mieć duzo cierpliwości zanim zaowocuje. Takie dzikie chaszcza faktycznie dla ptactwa idealne.

      Usuń
  15. Kocham poziomki ! Mirabelkowy dżemik byłby fajny, choć znam takich którzy robią je "na wytrawnie", w zalewie z goździkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli w takiej octowej ? Coś mi się gdzies obiło o uszy.Ale to chyba takie mniej dojrzałe muszą być.

      Usuń
    2. Właśnie w takiej octowej, ale octu mało, tylko tyle, żeby wyczuć smak. I masz rację, że pewnie mniej dojrzałe się nadają :)

      Usuń
  16. Przepiękne zdjęcia! Jak dobrze trafić rano na Twój blog i nabrać energii na cały dzień.
    U mnie krasnoludków też coś ostatnio nie ma, a chwasty namnażają się w zastraszającym tempie.
    Moja piosenka to "miś uszatek" z bajki o tym samym tytule. Kiedyś, gdy naszą rozrywką był tylko telewizor i ulubiona bajka leciała jeden raz w tygodniu i tylko 10 minut, na sam dźwięk tej melodii dostawałam płaczu.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bajkę o misiu pamiętam ale chyba już z późniejszych czasów.Teraz będzie za mną chodzić ta piosenka.

      Usuń
  17. Maszko, a mogłabyś taki krzaczek poziomek, nawet bez owoców ze sobą przytargać? Takiego mi apetytu narobiłaś, a nie mam :(
    A co do piosenki, to patrzyłam, gdy Tata do pieca dokładał i śpiewałam " Z popielnika na Wojtusia iskiereczka mruga".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosia ,załatwione. O tak, pamiętam iskiereczkę co bajki opowiadała .Boże,jak ja sobie to wszystko wyobrażałam.

      Usuń
  18. Bardzo mi miło poinformować Cię o wyróżnieniu Versatile: http://umatiny.blogspot.com/2013/08/wyroznienie.html

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Wpadnę może jutro ,bo dziś już padam. Byłam daleko, daleko.

      Usuń
  19. Widzę, że poziomki zrobiły furorę! :) Kto by nie chciał ich skubnąć z takich pięknych "filiżan" ? ;)) Zdjęcia jak zawsze pełne magii i uroku. A z mirabelek zrób kompocik i kruche ciasto z kremem budyniowym. ;)
    Buziak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poziomki o tej porze to rzeczywiście atrakcja nie byle jaka. Przepisu nie mam na takie ciasto ale zainspirowałaś mnie tą budyniową masą. Może więc zrobię trochę inne.Całuski

      Usuń
    2. Ja kiedyś (w poście październikowym "Na żółto") podawałam przepis na takie ciasto nowatorskie Marty Gessler - jest obłędne. Jak masz ochotę to zajrzyj. A mirabelki by się do niego nadały.:)
      Pa

      Usuń
  20. u mnie z płyty właśnie zeszła galaretka jeżynowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam tyle jeżyn. Zresztą ile by nie było tyle bym zjadła bez przerabiania. Ale galaretką cudzą też bym nie pogardziła :-)

      Usuń
  21. U mnie jakoś tak kiepsko było z tym śpiewaniem za malucha ale później nadrobiłam straty:)do tej pory śpiewam jak prowadzę:)
    Na mirabelki nie mam przepisu.W zeszłym roku robiłam dżem i jakoś nie wspominam tego dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były czasy ,że śpiewałam w aucie ale kiedyś się zorientowałam ,że to może być słyszalne i zaprzestałam. Robienia czy konsumowania?

      Usuń
  22. Dla mnie najpiękniesze są grzyby! Aż poczułam ich zapach ... Będę miała okazję pojechać na grzyby już w przyszłym tygodniu ! A piosenka, z dzieciństwa? Dla mnie to będzie piosenka, którą często często śpiewała moja mama: "Widziałem Marynę raz we młynie, jak lazła do góry po drabinie ... :):) O, takie mi piosenki śpiewano ! Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też śpiewano tę piosenkę choćby ze względu na imię i chyba nie były to osoby szczególnie mi miłe . Ale chyba nie chciałam jej za bardzo pamiętać.Wy to tam pewnie trufle zbieracie ?

      Usuń
    2. Taaaa....zaraz trufle. Chociaż pewnie szybciej bym wyczuła trufla niż prawdziwka znalazła :) A ja akurat Marynę lubiłam.

      Usuń
  23. ze słuchu
    ...bug wsegda budziet słońce, bug wsegda budziet nieba...

    ps-zjeść albo poszukać u ITY- ona ma u siebie przepis na mirabelki. Ostatnio jak werowałam Jagodowy to własnie na niego traiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O niech zawsze będzie niebo , niech zawsze będzie mama. Oj
      Masz rację - Ita ma wszystko.Buziaczki dla Belgowa.

      Usuń
  24. Maszko, tak cudnie jest u Ciebie! Koźlaczki rozpaliły moją wyobraźnię :) U nas też już się podobno pojawiły, więc w sobotę liczę na grzybobranie :) Pozdrawiam bardzo ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jest wysyp. Ciekawa jestem jak Ci poszło. Czy czasem nie było więcej grzybiarzy ?

      Usuń
  25. Maszko, Twój bajkowy ogród wygląda tak pięknie jakbyś tam miała całą hordę krasnoludków-pomocników ;-)
    Pozdrowionka**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to może jednak są? Na pewno jest jeż. Widziałam go dziś.

      Usuń
  26. "Był sobie król, był sobie paź i była tez królewna..." Znasz? To moja pierwsza. Potem śpiewałam córeczkom, potem wnuczkom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie ,że znam .Czyli z popielnika na Wojtusia. Pisałam już Małgosi ,że bardzo ta piosenka pobudzała moją wyobraźnię.

      Usuń
  27. Maszka te zdjecia poziomkowe sa obledne!!! Wiesz ze ja 10 lat nie jadlam poziomek! Tutaj jest cos w rodzajupoziomek ale nie jest to slodkie nic a nic :( boze jak ja bym zjadla...z filizanka lacznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem ,niektóre odmiany rzeczywiście nie smakuja jak poziomki tylko jak kukurydza. Mam trochę leśnych.Mam zamiar zrobić z nich polanę ale pewnie to trochę potrwa. Zal mi was bardzo,że nie macie najzwyklejszych poziomek. Chyba powinnyście wracać :-)

      Usuń
  28. Jak zwykle wybornie tu u Ciebie... poziomki kuszą bardzo:) pozdrawiam
    okiem-ani.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie jest to jakieś kuszenie do złego. taka poziomka to sama dobrość

      Usuń
  29. Maszko, jakie piękne... kubeczki ;) Ale najbardziej trafiły w moje serce kozaki... uwielbiam grzyby i grzybobranie. Tylko nie mów, że masz takie w ogrodzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i co ja mam teraz powiedzieć? Nic nie powiem ,bo przecież nie będę kłamać ,że to u sąsiada.

      Usuń
  30. Nie wiem jak to się stało, ale w tym roku nie jadłam poziomek! Ale kubek z motywem poziomkowym mam i to mnie trochę uspokaja ;)
    pozdrawiam
    marta

    OdpowiedzUsuń
  31. Tak dawno mnie tu nie było a zdjęcia wprost zachwycają.

    OdpowiedzUsuń
  32. W przepięknym kolorze masz dalie i wzorek na naczyniach ceramicznych bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń