........mają krasnoludki swój malutki domek..............
Niby poziomki są , grzybki są , domek jest (latarenka -myślę sobie) ,ale czy są krasnoludki? Ja wiem ,że nie powinnam się dziwić ,że ich nie widzę ale ja się dziwię ,że nie widzę ,że pracy mi w ogrodzie ubywa. No za nic nie ubywa. Jakieś leniwe te moje krasnale. Wszystko czeka na moje dwie biedne ręce a one ciągle zajęte miętoleniem higienicznych chusteczek. Oczywiście napisałam jak zwykle na odwrót czyli husteczek chigienicznych ale mądrala mi podkreśliła. W ogóle ciągle mi tylko podkreśla więc chyba przestane pisać. Dobrze ,że chociaż nad moimi zdjęciami się lituje.... A w kwestii tej piosenki z tytułu posta ,to chyba jest to pierwsza piosenka jaką pamiętam z przedszkola.I to w całości.I jeszcze "córuniu miła , już zasnął twój pluszowy miś ". To tata śpiewał mi do snu. Ciekawe dlaczego on a nie mama. Muszę go jutro o to zapytać , bo teraz już śpi jak dzieciak.Interesujące zjawisko ,że te pierwsze teksty pamięta się chyba najlepiej. A Wy macie swoje pierwsze piosenki?
Z ostatniej chwili. Dwa wielkie krasnoludy dostarczyły mi wielką michę dorodnych słodkich mirabelek. Coś trzeba z nich zrobić. Macie pomysły?
U Ciebie czarny bez już granatowy, a u mnie nadal zielony :(
OdpowiedzUsuńAle mi narobiłaś smaka na poziomki...
Czarny bez ciekawe dlaczego czarny skoro granatowy. No i ciekawe gdzie to mamy takie wczesne lato? Poziomki być może już ostatnie tego lata więc trzeba się nawąchać i najeść na zapas zimowy.
UsuńZmęczona bardzo jestem, ale koment musi być, żeby ślad został.
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia, impresjonistyczne, Ty takie kadry masz. Lubię je.
Niby domek mam jak z bajki o krasnoludkach (taki tyci, tyci) a one nic nie chcą mi pomóc w pracach ogrodowych, leniwe, jak Twoje:(
Ale kłobuk w wierzbie mieszka i czuwa, niby wierzba z pniem pustym, ale na wierzchołku zielone gałązki, wygląda niczym palma na rondzie de Gaulle`a w Warszawie:). Cuda.
Dobrej nocki życzę, spokojnego snu
Jolando, ty to przynajmniej jak porządny krasnoludek ślad po sobie zostawiasz :-).A może rzeczywiście krasnoludki się przeniosły do wirtualnego świata tak jak i często ludzie.A kłobuk to bardziej straszy czy pomaga? taka stara wierzba to ujmujący widok. U mnie brak niestety bo rejon bezwodny.Dużo dobrych pomocnych duszków Ci zycze :-)
UsuńMaszko, bo te krasnoludki to tylko do niepełnoletnich, z tego co pamiętam, przychodzą, a Tyś już tę granicę metryką przekroczyłaś (nie mówię o duszy, bo tu całkiem inna sprawa się ma, ale może teraz krasnale to więksi formaliści ;)
OdpowiedzUsuńi grzybki już widzę, właśnie wczoraj mówiliśmy, że czas się na nie wybrać, ale to po kończącym lato ognisku, takim prawdziwym, z kijami i ziemniakami ;)
Jo , a co Ty mi do metryki zaglądasz? Naprawdę nie wiem dlaczego te duże krasnale mówią do mnie mamo. No niech im będzie.Gdyby popadało , to w moim osikowym lesie byłoby czerwono od grzybich łebków a tak tylko dwa na pocieszenie. Róbcie ognisko póki nie pada. Ino patrzeć jak grzybowy czas nastanie.
Usuńto nie ja, to te rozbrykane krasnoludki ;)
UsuńJa sie zastanawiam czy to ja pisałam tego posta czy to te psotniki spod grzybka
Usuńz tego wszystkiego zapomniałam napisać, że w ubiegłym roku z mirabelek nalewkę robiłam, potem o niej zapomniałam, a jest pyszna ;)
UsuńPoziomki...ale mi narobiłaś na nie ochoty...jak dobrze, że pracuję niedaleko kleparza... A moja pierwsza piosenka to chyba "My jesteśmy jagódki, czarne jagódki..." Buziaki.
OdpowiedzUsuńP.S.
I przypomniało mi się jeszcze, jak któregoś razu śpiewając kołysankę mojemu synowi, syn powiedział " mamusiu ty mi nie śpiewaj już, bo bardzo piszczysz" ;))))
Ja wiem , na Kleparzu wszystko jest ale najlepsze takie prosto z krzaczka.Wcale mnie nie zdziwiło ,że Twoja piosenka jest o jagódkach. Ja ją też znam ale to z czasów poźniejszych i chyba już w całości nie potrafiłabym odtworzyć. Dzieci bywają szczere do bólu.
UsuńMaszko oj pracy Ty to masz w tym ogrodzie ,ale jak miło popatrzeć na te dary :)))
OdpowiedzUsuńa poziomeczki so zjedzenia od razu , dziwię się ,że zachowały się do zdjęć.
Zdrówka zyczę
pozdarwiam
Ag
Poziomeczki zachowały się tylko dlatego ,że zabrałam na nie kubeczki. A kubeczki zabrałam,bo miały te poziomki iść do zasuszenia do zimowej herbatki ale....no, nie mogłam się oprzeć . Może jeszcze zdąży coś dojrzeć do herbatki.Pozdrawiam :-)
UsuńTy się kuruj, a nie krasnali po ogrodzie szukasz! Krasnale są, mój syn jak nabroił i pytałam "Kto to zrobił?" zawsze odpowiadał "Nie wiem..." i wtedy ja na to "Chyba krasnoludki!" I on potwierdzał 'Tak, chyba krasnoludki maaaamooo...." No więc są, już nas dwóch to potwierdza:)
OdpowiedzUsuńZ mirabelek dżem albo kompot. Zdjęcia cudne, ale to już wiesz:):):)
Już mi się potwornie nudzi to kurowanie.A pogoda taka przyjemna , lekko otulająca delikatnym ciepełkiem. Ja wiem ,że krasnale są .Przecież nie byłoby o nich piosenek. Może sięskuszę na drzem chociaż kompocik ładnie by wyglądał.A może uda się zrobić to i to.
UsuńTo Ty kubki kupujesz w zaleznosci od tego jakie owoce wlasnie dojrzewaja? te poziomeczki wygladaja w ich towarzystwie jeszcze bardziej zachecajaco. Zdjecia ,ze slinka leci, a z mirabelek moja mama robila tylko marmolady, ale jak pamietam ja i moi bracia bardzo czesto zajadalismy sie nimi tak jak je pan Bog stworzyl. Jezeli chodzi o Rzym, to mimo, ze juz bylam we Wloszech po raz trzeci, to dopiero tym ostatnim razem Rzym uwidzialam, i pewnie bym tam nie dotarla ale moja kolezanka sie uparla, ze "jak to". Ja nie jestem "tlumna" i jakos tak nie bardzo sie umiem przeciskac, no ale teraz moge powiedziec! Bylam tam! hahaha! buziaki przesylam
OdpowiedzUsuńKubki stare ale rzeczywiście lubię tę owocową serię i przymierzam się do jeżynowych.Ja takimi prosto spod drzewa też się zajadam ale jest ich w tym roku tyle ,że i dla ptaków starczy i na zjedzenie i na przetwory.Wiadoma rzecz, że wypada zobaczyć Rzym zwłaszcza , gdy się już jest tak blisko ale ja zdecydowanie wolałabym w tym czasie odkryć jakąś zapuszczoną toskańską mieścinkę.Sciskam
UsuńTez wole zapuszczona wioske toskanska czy miescinke...nie mam zadnej watpliwosci!
UsuńKochana jakie śliczne zdjęcia! :))) ten poziomkowy zestaw ...jak to ładnie skomponowałaś z poziomkami:) wygląda fantastycznie
OdpowiedzUsuńach i wybrałabym się na grzyby:)
Też mam ochotę na wyprawę do prawdziwego lasu na prawdziwkowe kapelusze. Niech no tylko się pojawią...
UsuńJa mirabelki lubię prosto z drzewka, no ale całej michy nie dałabym rady niestety;-) Piękny komplecik poziomkowy wraz z apetycznym wkładem. Moje krasnoludki też leniwe, a niektóre miejsca w ogrodzie to aż się proszą o całą drużynę krasnalków;-))) Buziaczki
OdpowiedzUsuńHaniu, takich ilości mirabelek jak w tym roku, to nie przeje nawet armia krasnoludków. Już nawet bym im zapłaciła za tę robotę.
Usuńo uwielbiam poziomki - smak z dzieciństwa :)
OdpowiedzUsuńa na mirabelki pomysł - tarta !! :)
Tarta , dobry pomysł tylko ileż można tart zrobić. Muszę zamknąć trochę tego żółtego koloru w słoiczkach.
Usuń"mył się maciek mył się wykąpał się w wannie, a kto ją po maćku wymyje starannie" i takie podśpiewki "umaralniające" to były piosenki, których uczył mnie tata hahaha :)
OdpowiedzUsuńZ przedszkola pamiętam wiersz Brzechwy o nadejściu lata (byłam w nim sroką, ale pamiętam cały!)
Krasnoludki zbuntowały się i u mnie, więc to chyba jakiś wirus, ale ja im nie zostawiłam kubeczka z poziomkami, może to mój błąd... hmmm
Jak ja lubię z perspektywy żabiej zaglądać na ten Twój raj, o jak ja lubię Maszko!
Dobry tekst. Aż zaśpiewam swojemu Maćkowi.Wiersze Brzechwy też pamiętam w większości.A może ja faktycznie jestem żabką i tylko mi się wydaje ,że królewną?I dlatego nie ma krasnali w mojej bajce?
UsuńU mnie w poziomkach w ogródku tez mieszkały krasnoludki! Naprawdę :)) Tylko, że jakieś 20 lat temu... :)
OdpowiedzUsuńU mnie ze 40 lat temu to nawet chętnie się pokazywały:-).
Usuńkocham Twoje zdjęcia!!!
OdpowiedzUsuńChyba sięzdjęcia zarumieniły co nieco na takie wyznanie ale mówią cicho ,że one też Cię .... :-)
Usuńmoże dżemik mirabelkowy ???? ogród jak zwykle zachwyca i Twoje spojrzenie na niego również:-) pozdrawiam Gosia z homefocuss
OdpowiedzUsuńDrzemik byłby fajny ,tylko ,że one już takie słodkie ,że najlepiej gdyby nie trzeba było dawać cukru. Pozdrawiam Gosiu.
UsuńMaszko - dżemik jest właśnie kwaskowy. Kiedyś torty urodzinowe dzieciakom piekłam sama, pierwsze przełożenie warstw było z dżemu mirabelkowego. Ja uwielbiam i dżemik, i kompot z mirabelek. Tu niestety nie mamy, choć w tym roku uwidoczniły się w dzikim ostępie przy sadzie, lubaszki, ale marne. I chyba takie pozostaną, chcemy zostawić to miejsce dzikim, bo to wspaniałe miejsce lęgowe ptactwa.
UsuńUściski
Ze słodkich wyjdzie kwaskowy? A torta takiego jadłam kiedyś ale nie wiedziałam ,że to mirabelki. Pyszny był.Myslę ,że u szkółkarzy można zakupić takie mirabelkowe drzewko albo wsadzić mirabelkę do ziemi i czekać tylko ,że trzeba mieć duzo cierpliwości zanim zaowocuje. Takie dzikie chaszcza faktycznie dla ptactwa idealne.
UsuńKocham poziomki ! Mirabelkowy dżemik byłby fajny, choć znam takich którzy robią je "na wytrawnie", w zalewie z goździkami :)
OdpowiedzUsuńCzyli w takiej octowej ? Coś mi się gdzies obiło o uszy.Ale to chyba takie mniej dojrzałe muszą być.
UsuńWłaśnie w takiej octowej, ale octu mało, tylko tyle, żeby wyczuć smak. I masz rację, że pewnie mniej dojrzałe się nadają :)
UsuńPrzepiękne zdjęcia! Jak dobrze trafić rano na Twój blog i nabrać energii na cały dzień.
OdpowiedzUsuńU mnie krasnoludków też coś ostatnio nie ma, a chwasty namnażają się w zastraszającym tempie.
Moja piosenka to "miś uszatek" z bajki o tym samym tytule. Kiedyś, gdy naszą rozrywką był tylko telewizor i ulubiona bajka leciała jeden raz w tygodniu i tylko 10 minut, na sam dźwięk tej melodii dostawałam płaczu.
Pozdrawiam serdecznie.
Bajkę o misiu pamiętam ale chyba już z późniejszych czasów.Teraz będzie za mną chodzić ta piosenka.
UsuńMaszko, a mogłabyś taki krzaczek poziomek, nawet bez owoców ze sobą przytargać? Takiego mi apetytu narobiłaś, a nie mam :(
OdpowiedzUsuńA co do piosenki, to patrzyłam, gdy Tata do pieca dokładał i śpiewałam " Z popielnika na Wojtusia iskiereczka mruga".
Małgosia ,załatwione. O tak, pamiętam iskiereczkę co bajki opowiadała .Boże,jak ja sobie to wszystko wyobrażałam.
UsuńBardzo mi miło poinformować Cię o wyróżnieniu Versatile: http://umatiny.blogspot.com/2013/08/wyroznienie.html
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Dziękuję bardzo. Wpadnę może jutro ,bo dziś już padam. Byłam daleko, daleko.
UsuńWidzę, że poziomki zrobiły furorę! :) Kto by nie chciał ich skubnąć z takich pięknych "filiżan" ? ;)) Zdjęcia jak zawsze pełne magii i uroku. A z mirabelek zrób kompocik i kruche ciasto z kremem budyniowym. ;)
OdpowiedzUsuńBuziak
Poziomki o tej porze to rzeczywiście atrakcja nie byle jaka. Przepisu nie mam na takie ciasto ale zainspirowałaś mnie tą budyniową masą. Może więc zrobię trochę inne.Całuski
UsuńJa kiedyś (w poście październikowym "Na żółto") podawałam przepis na takie ciasto nowatorskie Marty Gessler - jest obłędne. Jak masz ochotę to zajrzyj. A mirabelki by się do niego nadały.:)
UsuńPa
u mnie z płyty właśnie zeszła galaretka jeżynowa :)
OdpowiedzUsuńNie mam tyle jeżyn. Zresztą ile by nie było tyle bym zjadła bez przerabiania. Ale galaretką cudzą też bym nie pogardziła :-)
UsuńU mnie jakoś tak kiepsko było z tym śpiewaniem za malucha ale później nadrobiłam straty:)do tej pory śpiewam jak prowadzę:)
OdpowiedzUsuńNa mirabelki nie mam przepisu.W zeszłym roku robiłam dżem i jakoś nie wspominam tego dobrze:)
Były czasy ,że śpiewałam w aucie ale kiedyś się zorientowałam ,że to może być słyszalne i zaprzestałam. Robienia czy konsumowania?
UsuńDla mnie najpiękniesze są grzyby! Aż poczułam ich zapach ... Będę miała okazję pojechać na grzyby już w przyszłym tygodniu ! A piosenka, z dzieciństwa? Dla mnie to będzie piosenka, którą często często śpiewała moja mama: "Widziałem Marynę raz we młynie, jak lazła do góry po drabinie ... :):) O, takie mi piosenki śpiewano ! Buziaki
OdpowiedzUsuńMnie też śpiewano tę piosenkę choćby ze względu na imię i chyba nie były to osoby szczególnie mi miłe . Ale chyba nie chciałam jej za bardzo pamiętać.Wy to tam pewnie trufle zbieracie ?
UsuńTaaaa....zaraz trufle. Chociaż pewnie szybciej bym wyczuła trufla niż prawdziwka znalazła :) A ja akurat Marynę lubiłam.
Usuńze słuchu
OdpowiedzUsuń...bug wsegda budziet słońce, bug wsegda budziet nieba...
ps-zjeść albo poszukać u ITY- ona ma u siebie przepis na mirabelki. Ostatnio jak werowałam Jagodowy to własnie na niego traiłam.
O niech zawsze będzie niebo , niech zawsze będzie mama. Oj
UsuńMasz rację - Ita ma wszystko.Buziaczki dla Belgowa.
Maszko, tak cudnie jest u Ciebie! Koźlaczki rozpaliły moją wyobraźnię :) U nas też już się podobno pojawiły, więc w sobotę liczę na grzybobranie :) Pozdrawiam bardzo ciepło
OdpowiedzUsuńNo jest wysyp. Ciekawa jestem jak Ci poszło. Czy czasem nie było więcej grzybiarzy ?
UsuńMaszko, Twój bajkowy ogród wygląda tak pięknie jakbyś tam miała całą hordę krasnoludków-pomocników ;-)
OdpowiedzUsuńPozdrowionka**
Oj, to może jednak są? Na pewno jest jeż. Widziałam go dziś.
Usuń"Był sobie król, był sobie paź i była tez królewna..." Znasz? To moja pierwsza. Potem śpiewałam córeczkom, potem wnuczkom...
OdpowiedzUsuńNo pewnie ,że znam .Czyli z popielnika na Wojtusia. Pisałam już Małgosi ,że bardzo ta piosenka pobudzała moją wyobraźnię.
UsuńMaszka te zdjecia poziomkowe sa obledne!!! Wiesz ze ja 10 lat nie jadlam poziomek! Tutaj jest cos w rodzajupoziomek ale nie jest to slodkie nic a nic :( boze jak ja bym zjadla...z filizanka lacznie ;)
OdpowiedzUsuńNo wiem ,niektóre odmiany rzeczywiście nie smakuja jak poziomki tylko jak kukurydza. Mam trochę leśnych.Mam zamiar zrobić z nich polanę ale pewnie to trochę potrwa. Zal mi was bardzo,że nie macie najzwyklejszych poziomek. Chyba powinnyście wracać :-)
UsuńJak zwykle wybornie tu u Ciebie... poziomki kuszą bardzo:) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńokiem-ani.blogspot.co.uk
Na szczęście nie jest to jakieś kuszenie do złego. taka poziomka to sama dobrość
UsuńMaszko, jakie piękne... kubeczki ;) Ale najbardziej trafiły w moje serce kozaki... uwielbiam grzyby i grzybobranie. Tylko nie mów, że masz takie w ogrodzie!
OdpowiedzUsuńNo i co ja mam teraz powiedzieć? Nic nie powiem ,bo przecież nie będę kłamać ,że to u sąsiada.
UsuńNie wiem jak to się stało, ale w tym roku nie jadłam poziomek! Ale kubek z motywem poziomkowym mam i to mnie trochę uspokaja ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
marta
Tak dawno mnie tu nie było a zdjęcia wprost zachwycają.
OdpowiedzUsuńW przepięknym kolorze masz dalie i wzorek na naczyniach ceramicznych bardzo mi się podoba :)
OdpowiedzUsuń