Natchniona przez Kasię Bellingham( http://katarzynabellingham.blogspot.com/2014/02/zima-nadal-opycham-sie-ekologicznym.html ) i jej zimowe warzywka , postanowiłam podzielić się z Wami przepisem na brukselkę , którą szczerze mówiąc długo traktowałam po macoszemu i jakoś ciężko było mi się przekonać do jej smaku i konsystencji z rozgotowanej zupy jarzynowej. Wszystko zmieniło wraz z wypróbowaniem tego dania. A zainspirował mnie jakiś telewizyjny program kulinarny i od razu poczułam ,że to może być pyszne. Z czasem potrawa zaczęła miewać różne wersje . Muszę się przyznać ,że jest to jedno z niewielu dań jakie chce mi się robić dla samej siebie. Dla tych ,których kocham robię na jutro gęsinę . Dla samej siebie nigdy bym się aż tak nie poświęcała ale danie w kilkanaście minut i to z jednej patelni to w sam raz dla mnie.Otóż potrzebujemy trochę świeżej brukselki. Ilość zależy od tego ile osób ma ją zjadać i jakie te osoby mają możliwości. Przeważnie tę wyliczoną ilość mnożymy razy dwa ,bo jest świetna do dojadania . Obieram brukselkę z zewnętrznych kilku listków jeśli nie są idealnie piękne i odkrawam kawałek od strony łodyżki. Resztę siekam na cienkie talarki. Na bardzo drobną kosteczkę kroję też odpowiednią ilość wędzonki. Ja używam nietłustego boczku. Ta odpowiednia ilość to naprawdę kwestia gustu. Boczek przysmażamy i gdy już są skwareczki , wrzucamy na patelnię posiekaną brukselkę. Będziecie mocno zaskoczone niezwykłym orzechowym aromatem jaki zacznie się wydobywać z brukselki pod wpływem ciepła. Chciałoby się już ją jeść ale musicie około 10 minut obsmażać ją mieszając aby się nie spaliła. Wtedy można przełożyć ją na półmisek a na patelnię dać troszkę masła i uprażyć orzeszki piniowe albo posiekane migdały albo to i to i jeszcze coś innego. Posypać uprażonymi orzechami, solą i pieprzem , wymieszać i zjeść . Oczywiście można kombinować. Wersja bez boczku ,za to na prawdziwej oliwie z dodatkiem świeżej posiekanej drobno chili też jest pyszna. Podejrzewam ,że Wy wymyślicie jeszcze inne wersje. A przy okazji ,chciałabym was zaprosić na kulinarnego bloga mojego siostrzeńca,http://lachefnatalerzu.blogspot.com/ który to organizuje u siebie Candy i chce kogoś wyposażyć w profesjonalny nóż kuchenny. Przyznam ,że ja nie mogę mieć zbyt dobrego noża bo przy ostrym , od razu robią mi się braki opatrunków w apteczce . Ale wiem ,że nóż to podstawa. Nasłuchałam się nieraz ,że mam noże do niczego. Losowanie w walentynki czyli w zasadzie prawie dziś.
Dobrze, że nie mam w domu tej brukselki....bo chyba bym ją zaraz zrobiła!!!!! Ślinka mi leci no- ja z tych wege także brukselka bliska memu sercu no i na pewno bez mięcha :/ aleeeeeee prażone migdały i posypana fetą mniaaaaaaaaammmmmmm. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńmam nadzieję,że już masz i że lekcja odrobiona :-) . No i proszę - mamy kolejny przepis na naszą pospolitą kapustkę. Feta jest ok.Buziaki
UsuńAż mi ślinka pociekła tak lubię brukselke :-). Piękne zdjęcia.Okienko otwarte to wiosna wkracza do Twojego domu. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńŻeby zechciała zagościć się już na dobre ta wiosna. Pozdrawiam serdecznie
UsuńLapiesz slonce wszedzie gdzie mozesz...,mnostwo kwatuszkow , ja tak lubie a brukselka...hm musi byc smaczna , wyglada przepieknie na dodatek. sciskam serdecznie
OdpowiedzUsuńŁapię i zamykam w butelki na potem :-). Ciekawa jestem czy tam w Andach macie takie warzywko?Sciskam mocno
UsuńNo proszę, jak smacznie można brukselkę przyrządzić...a nie tylko z wody z bułeczką ( to moja wersja) :) Jak pięknie wiosennie u Ciebie Maszko:) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTa z bułeczką właśnie jakoś mi nie podchodziła. taka mdława lekko :-) Może spróbuj poeksperymentować :-). Buziaki
UsuńMaszko, jak u Ciebie pieknie! To zdjęcie z kotami niesie niesamowty klimat:).
OdpowiedzUsuńU nsa pada...:(.
Dawno temu robiłam taj brukselkę, to taka troche kalka świeżej kapustki:)
Pozdrowień moc!
Koty w ogóle robią klimat w domu i trochę bałaganu. Nie wyobrażam sobie jednak bez nich. Brukselka faktycznie jest bardzo delikatna . W sumie to młoda kapusta przecież . Najpierwsza bo zimowa.Buziaki
UsuńKochana u Ciebie to już wiosna na całego. Do brukselki niestety nie mogę domowników przekonać ale w Twojej wersji może, na pewno spróbuje bo ja brukselkę bardzo lubię. Życzę Tobie miłego dzisiejszego dnia, pozdrawiam ciepło
OdpowiedzUsuńJa nawet bym wolała żeby domownicy nie lubili ale nawet syn, który nie jada przekonał się i muszę się ze wszystkimi dzielić. Dziś szukałam wiosny w lesie ale tam jeszcze wszystko śpi.
Usuńwitam serdecznie,piękne zdjęcia , słońce i kwiaty i koty i hortensje( na ścianie ?) i obraz na sztaludze, mogłabym tak długo i i i i .Aż mi się zachciało umyć okna i wstawić świeże kwiaty, choć dzisiaj pogoda kiepska (ja po sąsiedzku w Krakowie :) to pogodę mamy taką samą.Pozdrawiam Bożka
OdpowiedzUsuńTak , na ścianie wieniec z hortensji :-).Okna rzeczywiście też musiałam umyć ,bo słońce się o to upomniało. Wczoraj rzeczywiście rano było beeeee ale potem całkiem znośnie no a dziś pięknie Tatry się nam odsłoniły rano .Pogodę możemy mieć zblizoną ale smog krakowski na szczęście mnie nie dosięga.
Usuńboszzeeeeeeeeee jak ja kocham twoje zdjęcia:))))))))))))
OdpowiedzUsuńA ja Ciebie ,że mi to mówisz :-))))))))))))))))))))))))))))
Usuń:)))))
UsuńPodejrzewam, że oglądałyśmy ten sam program. Moja wersja jest nieco inna. Na pewno bez wędliny, a już na pewno czegoś wędzonego. Kroję brukselkę w ćwiarki, tak aby trzymała się w pupie na głąbach. Obgotowuje na półtwardo. Nastepnie krótko przesmażam (raczej na oleju) pod koniec dodaję octu balsamicznego i szczyptę cukru brązowego.
OdpowiedzUsuńUśmiecham się bo to chyba jednak zupełnie inny przepis ale pewnie też pycha i na pewno główną rolę odgrywa brukselka. Lubię ocet balsamiczny .
UsuńTen sam program... Tylko ja zmieniłam proces obróbki i składniki.
UsuńMaszku ale u Ciebie przytulnie i wiosennie, te koty to mają jak w raju ... brukselka wygląda przepysznie, już czuję w powietrzu ten zapach! Śliczne azalie. Ściskam bardzo mocno i do zobaczenia soon, K ;-)))))
OdpowiedzUsuńNajbardziej cieszy mnie radosne świergolenie ptaków. Gdy okno otwarte to przynajmniej słyszę . Koty szaleją ze szczęścia ,że nie muszą się prosić o wypuszczenie i wpuszczenie .mam nadzieję ,że nic nie stanie na przeszkodzie i soon się zobaczymy :-)
UsuńZ racji tego, ze ja brukselkę uwielbiam, przepis juz zanotowałam i w najbliższym czasie zrobię sobie to coś:) Wygląda bosko!!!! A te Twoje zdjecia są bajkowe!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję ,że równie bosko będzie Ci smakowała . Cieszę się ,że zdjęcia komuś się podobają bo ostatnio jakoś tracę wiarę .Dziękuję
UsuńSuper kociaki i świetne zdjęcia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do siebie:))
Dziękuję . Pozdrawiam i wpadam :-)
UsuńJęknęłam jak zobaczyłam te dwie butle na stole.... A brukselkę muszę sobie koniecznie przypomnieć :) Narobiłaś mi apetytu ! Słoneczne buziaki
OdpowiedzUsuńA wiesz Joasiu ,że to być może i w waszej hurtowni takie mają ,bo z tego co pamiętam to tam były hiszpańskie wyroby a te butle też są hiszpańskie. Popytaj
Usuńoooo coś dla mnie... uwielbiam i boczek i brukselkę, a ja właśnie obfotografowałam absztyfikanta, który do nas przychodzi na zaloty, ale moje kocice wypatroszone więc koleś przychodzi tylko popatrzeć :)))
OdpowiedzUsuńbuziaki!
Ula , no to działaj w kwestii kapuchy. Do mnie też przychodzi jakiś wielki kocur i moja miśka jak go widzi przez okno to robi się bardzo agresywna chociaż też nie może mieć dzieci. U mnie kociąt w tym roku nie powinno być no chyba ,że znowu jakaś nowa kotka się pojawi w obejściu. Odpukać.
UsuńSmaku narobiłaś, że aż... no i widzę, że wiosnę już wpuszczasz do domu przez okno :))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Tak naprawdę to ciągle mi ostatnio duszno. To chyba sprawa wieku. A przy okazji jak wiosna wejdzie , to się nie pogniewam. najwięcej radości mają koty i łażą tam i z powrotem
UsuńMaszko podeślij do nas trochę słońca gdyż 'leje'' od rana u
OdpowiedzUsuńnas.U Ciebie iście wiosennie i może skojarzenia jak do Ciebie zagladam -baśniowo.A co do brukselki -to wzięłaś mnie na pokuszenie...pozdrówka ciepłe-aga
Miało być moje skojarzenia a nie może...
OdpowiedzUsuńKusze jak mogę i lobbuje na rzecz producentów kapuścianych. U nas pogoda też się trochę skisiła chociaż nie chce padać.
UsuńTaki bigosik:-)
OdpowiedzUsuńUwielbiam brukselkę, zwłaszcza w wersji duszonej z musztardą.
Pięknie, wiosna, światło, kwiatki i kotki:-)
No prawie bigosik :-) . A wiesz ,że ta musztarda mi pasuje zwłaszcza francuska. Jutro tzn dziś spróbuje
UsuńWow jak tu pięknie :-)
OdpowiedzUsuńAż brukselka smakuje zupełnie jak wykwintne danie :-)
Krysia. bo to naprawdę wykwintne danie. Gości tym karmię też :-)
UsuńJak przyjemnie na te zdjęca popatrzeć,obejrzę jeszcze raz,a co mi tam...
OdpowiedzUsuńiwonka
A oglądaj sobie. cała przyjemność po mojej stronie :-)
UsuńAle słoneczka nałapałaś w kadry, u mnie ostatnio go brakuje. Za brukselką nie przepadam, za to brokuły chętnie spożywam.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Myślałam ,że w całej Polsce tak świeci zarąbiście :-). Brukselka to brukselka a brokuły to brokuły. Spróbuj !!!!!.Buziaki
UsuńJa się opycham u Ciebie, twoimi zdjęciami. MNIAMI
OdpowiedzUsuńTo przynajmniej Ci się nie odłoży w boczkach :-)
UsuńMaszko ślicznie u Was... ile kwiatów! :)))
OdpowiedzUsuńwspaniałego dnia i całego weekendu
niestety za brukselką nie przepadam;)
Ania, ja Cię broń boże nie zmuszam ale też kiedyś nie przepadałam. Po prostu do różnych dań trzeba dorosnąć. Ja do niektórych jeszcze nie dojrzałam (podroby) .:-)
UsuńJa brukselkę kocham miłością dozgonną, pod każdą postacią. Taki sposób jej podania jest jednym z najlepszych (czyt. najsmaczniejszych). Zawsze robię cały gar brukselki, jedynym problemem jest to, że niekiedy nie chce mi się obierać jej w taaakiej ilosći, ale jak trza, to trza ;-)
OdpowiedzUsuńMasz rację . To obieranie bywa nudne ale zazwyczaj umilam sobie takie chwile fajną muzyczką i obieram w rytm.No trza.:-)
UsuńCudnie połączyłaś zimowe smaki i wiosenne klimaty, Maszko ;) Zdjęcia jak zwykle oszałamiają...
OdpowiedzUsuńUwielbiam brukselkę, ale jakoś tak się złożyło, że w tym sezonie jadłam ją tylko raz... muszę się więc poprawić, zainspirowana Twoim przepisem ;))
Czasem tak bywa ,że się o czymś zapomina ,że istnieje. Dzis mój tata przypomniał mi o tlonych kluchach. Ciekawa jestem czy ktoś to zna i jada ? A klimat rzeczywiście wiosenny ale to sprawka tego co za oknem.
Usuńja znam i mogę sobie zrobić :)
UsuńAzalia z Biedry (jak mówi moja koleżanka)?
OdpowiedzUsuńCzyżby chodziło o Biedronkę? No nie !!!!! Nigdy nie kupuję roślin w miejscach ,które nie są do roślin dostosowane a Biedronki chyba nie są. Zwykle w kwiaty zaopatruje mnie koleżanka prowadząca kwiaciarnię . Kupuje mi na zamówienie najczęściej bezpośrednio u producentów. Te azalie akurat kupiłam w "Ogrodzie Łobzów". Tam mają dobre warunki (Naturalne oświetlenie z góry i odpowiednie temperatury ). :-)
UsuńA ja kupuję. Ratuję je poniekąd.
UsuńUwielbiam brukselkę:) przypomniałaś mi o niej, nie wiem jak to się stało że tej zimy chyba jeszcze jej nie jadłam.. Robiłam kiedyś podobnie, ale chętnie zrobię po Twojemu, smaka mi narobiłaś:)
OdpowiedzUsuńTo działaj. Na szczęście brukselka teraz w warzywniakach jest łatwo dostępna. Ja jutro robię znów. :-)
Usuńi znowu stworzyłaś piękną oprawę tym razem do brukselki. Chętnie wypróbuję przepis, może nawet posadzę sobie brukselkę...
OdpowiedzUsuńCzytałam ostatnio o smażeniu na oliwie- że ponoć lepsze do smażenia są tłuszcze zwierzęce ? Boczuś byłby w sam raz.
Czy słyszałaś o czymś takim jak olej oliwkowy - nie oliwa tylko olej ?
Coś musiałam pokazać przecież :-). Z tym smażeniem to już sama nie wiem co lepsze. Chyba po prostu trzeba słuchać swoich wnętrzności. One najlepiej wiedzą same. A olej z oliwek to może po prostu ta oliwa tłoczona na gorąco z tego co zostało po tłoczeniu na zimno? No ale tak tylko gdybam bo nie słyszałam .
UsuńJa też odkryłam tej zimy przysmażaną brukselkę, ale w towarzystwie makaronu - pycha, chociaż ciężkostrawna i mój żołądek nie był szczególnie zadowolony, w przeciwieństwie do podniebienia ;) Cudnie wyeksponowałaś urodę azalii w tej wielkiej donicy - uwielbiam takie odwrócenie proporcji. Zdjęcia jak zawsze miodzio :) Pozdrawiam Cię ciepluteńko :)
OdpowiedzUsuńA to musi być ciekawy smaczek z tym makaronem. Na pewno mój tata bedzie zadowolony z tej wersji bo ostatnio tylko by kluchy jadł. Azalia mi chodziła po głowie już od świąt ale czekałam na te nie przymrożone.Pozdrawiam serdecznie.
UsuńAle pięknie jest u Ciebie :)
OdpowiedzUsuńDziękuję . Inspiruję się również u Ciebie :-)
UsuńTeż nie przepadam za gotowaną, a podsmażanie kapusty nie tylko brukselki, odkryłam już dawno. Zupełnie ma inny smak, ja posypuję prażonym słonecznikiem albo dynią. Klimacik w domku masz iście wiosenny, świetnie potrafisz odmienić wnętrze różnymi drobiazgami, które doskonale ze sobą współgrają, jak Ty to robisz??? Jest przepięknie:)))
OdpowiedzUsuńO tak , każde ziarno będzie pasowało. Ja bym tam nawet sezamu dała .Kilka kwiatków wystarczy i trochę słońca i robi się wiosenny klimat. Hania , drobiazgi ciągle te same aż mi czasem głupio ,że zanudzam . No ale cieszę się ,że Ci się podoba :-)
UsuńTych burgundowych butelek i donicy do azalii jeszcze nie widziałam. Zachwycam się:)))
UsuńNo dobra. Nie będę ściemniała jak mężowi :-). Butelki są nowe . Donica jednak stara . Na Boże Narodzenie miałam w niej gwiazdę betlejemską a wcześniej rosła w niej kliwia , którą podzieliłam ,bo już jej wyłaziły korzenie. No i trzeba być artystką ,żeby właściwie nazwać kolor. A ja się zastanawiałam czy to fiolet czy to bordo a Ty mówisz ,że burgund i jestem w stanie w to uwierzyć :-)
UsuńKurczaki! Lecę do ogrodu po moją brukselkę:):):) Będzie pyszny obiad na niedzielę!
OdpowiedzUsuńSzczęściara. Ja niestety nie wyhodowałam sobie własnej bo wiosną nigdzie nie było rozsady a na produkcję swojej nie miałam już czasu. W tym roku to naprawię .
UsuńNapraw, napraw, tez się bałam, a okazała się banalnie prosta i jakże dekoracyjna w styczniowym warzywnym ogródku!!!
Usuńwłaśnie robię sobie kolację według Twojego przepisu:) napisze potem, jak się udała...
OdpowiedzUsuńok, zrobione, zjedzone:)
OdpowiedzUsuńmoja wersja była bez boczku, którego nie lubię, ale z podwędzaną kiełbasą, więc smak chyba mega podobny. no i jako że nie miałam żadnych orzeszków, całość na talerzu posypałam dość obficie parmezanem.
jakie mam zdanie? przepyszne, ciekawe w smaku nowe danie, które z pewnością będę często robić. najadłam się bardzo, jeszcze odrobinka na śniadanko zostanie:)
dziękuję:*
No i właśnie zrobiłaś zupełnie nowe danie. Takie podejście do tematu bardzo mi się podoba. Zadziałało na moją wyobraźnie i na pewno też spróbuje. Postaraj się jednak zrobić kiedyś taką według mojego bo to na 1000 % zupełnie inny smak.
UsuńNic nowego nie napisze przepięknie u Ciebie jak zawsze masz niesamowity gust,styl prosze o więcej,przyznam że czekam na Twój wpis z niecierpliwością dlugoooooo ale zawsze warto !!!
OdpowiedzUsuńByć może Twój wpis zmotywuje mnie do tego aby jednak częściej coś umieszczać. Bardzo mile sobie czytać takie słowa :-).Dziękuję
UsuńJa jeszcze znam sposób na brukselkę z sosem serowym na beszamelu mniam może zrobię nie długo i wrzucę na bloga
OdpowiedzUsuńWolałabym ,żebyś dał spróbować :-)
UsuńFakt, są butelki ! I to czerwone ! Każda piękna, niezależnie od koloru :) A przepis zabieram ;) Pozdrawiam - też Maszka ;)
OdpowiedzUsuńJa nie wiem jak się to dzieje. Przecież ani nie umawiałyśmy się na to imię ani na tego posta z butelkami :-)Pozdrawiam
UsuńSzału u mnie nie ma z tą brukselką ale w Twojej wersji faktycznie może być smaczna:)
OdpowiedzUsuńPiękne nowe gąsiory no i słońce wpadające do domu nie wspomnie już o wygrzewających sie kotach:)
Pozdrawiam
Igo, musisz spróbować i się przekonasz albo nie. Koty wniebowzięte tym słońcem .Buziaki
UsuńWidzę, że wpuściłaś już wiosnę przez swoje okno ;) Pięknie u Ciebie. Nasiona brukselki zakupiłam w tym roku pierwszy raz i mam zamiar serwować mojej rodzince te wartościowe kapustki. Najpierw jednak muszę się przygotować, żeby ich przekonać do tego warzywa i tu pomocne będą fajne przepisy. Dziękuję za inspirację. Pozdrawiam cieplutko :)
OdpowiedzUsuńJa jeszcze nie zakupiłam ale niebawem to zrobię. Taka swoja to dopiero musi być smaczek. Już kilka nowych przepisów pojawiło sięu mnie w komentarzach. Polecam też . Pozdrawiam
UsuńNie wpisałam się wcześniej ,bo najpierw miałam wypróbować przepis i się pochwalić. Ale po wszystkim to muszę wychwalić Cię pod niebiosa za to ,że podzieliłaś się tak prostym i smacznym daniem ,pyszności . W sobotę zrobiłam tak jak zapodałaś ,a w niedzielę do reszty dodałam tortellini ...rewelacja . Przepis wchodzi na stałe do naszej kuchni ,zwłaszcza ,że Tuśka lubi brukselkę .
OdpowiedzUsuńUściski ślę , jeszcze raz dzięki ,jesteś boska ☺☺☺
Oj Ty Itko kombinatorko :-). A ja przyznam Ci się,że jeszcze lepiej kombinuję ,bo nie wchodzę do Ciebie ćwicząc wolę. Nie widziałam jeszcze ostatniego posta chociaż wiem ,że jest. Ale ten wpis przeważył szalę:-). Idę do Ciebie pozachwycać się i podołować przy okazji:-). No i bardzo się cieszę ,że się przydałam .Buziaki
UsuńWieki nie jadlam brukselki... Dzieki Maszko za natchnienie. Jutro zaserwuje ja do stekow. Sciskam prawie wiosennie!
OdpowiedzUsuńJa też jej nie jadałam zanim nie zostałam natchnięta tym przepisem.słodziaki slę
UsuńNie mogę napatrzec się na Twoją wiosnę za oknem i w domu..... aż poczułam jej zapach :)
OdpowiedzUsuńA pachnie świeżą ziemią . Uwielbiam ten czas ,gdy ziemia się otwiera na nowe życia. Buziaki ślę również dla Twojego małego choć coraz większego modela.
Usuń