Ja już wiem . I zastanawiam się czy zdradzać już , czy zrobić to na końcu i zmusić ,żebyście przeczytały wszystko. Nie wiem jeszcze co zrobię ale wytłumaczę Wam jak to zrobiłam. Otóż ,żeby nie robić aż tylu losów i nie szukać sierotki znalazłam taki oto sposób. Założyłam sobie ,że wejdę na bloga o 20 i sprawdzę stan licznika . Niestety nie udało mi się punktualnie, bo siedziałam w wannie i nie miałam zegarka a dobrze mi było tak ,że nawet nie myślałam ,że już ta godzina. Weszłam o 20. 12 i na liczniku miałam 202.733. Wczoraj sobie zrobiłam listę biorących udział w losowaniu. Dziś tylko dopisałam jeszcze trzy osoby. Wyszło mi wszystkich 96. Wymyśliłam sobie ,że liczbę odwiedzin podzielę przez liczbę biorących udział w zabawie a reszta jaka zostanie z dzielenia to będzie wygrana liczba . Gdyby reszta była większa od 96 to odjęłabym jeszcze 96 . Tym sposobem wygrał numer 77 . Wiem ,nic Wam to jeszcze nie mówi i nie będę się znęcała kazując Wam sobie samym policzyć kto to. Otóż wygrana to osoba anonimowa podpisana jako aneta0613. Dodam ,że nie znam . Pozostaje mi pogratulować a wszystkim bardzo, bardzo podziękować za wzięcie udziału w zabawie. Żałuję bardzo ,że nie mogę wszystkim zrobić takiego prezentu. Miał być post podsumowujący ale chyba nie mam dziś już siły na to. Cały dzień pracowałam w ogrodzie. Czy u Was też było tak pięknie? Udało mi się zasiać trochę w warzywniku. Marchewka , pietruszka, groszek, dymka , sałaty - już sobie siedzą pod wilgotną ziemią. Posiały mi się gdzieś nasiona rzodkiewki ,no i nie mogłam ich dziś wysiać :-). Spulchniłam ziemię pod moją kwiatową łąkę uważając ,żeby nie zniszczyć zbyt wielu maków , które wykiełkowały już jesienią .Przycięłam powojniki i zaczęłam przycinać róże ale zaczęło się robić ciemno więc jeszcze tylko rozpaliłam ognisko z tych obciętych gałązek i z tych wcześniej obcinanych. Dziś zrobiłam też pikowanie pierwszych siewek i zasiałam kolejne wymagające ciepła do kiełkowania roslinki . Miałam bardzo , bardzo pracowity dzień. Dobrze ,że przypomniałam sobie w porę ,żeby trochę obfotografować. Dzięki temu mogę pokazać ,że wiosna u mnie w tym roku naprawdę kolorowa. Jeśli chodzi o moją rocznicę, to powiem tylko krótko ,że bardzo Wam wszystkim dziękuję za te dwa lata. Nie wiem czy pisałam o tym ,że moje blogowanie miało być formą terapii po śmierci mojej mamy. Mogę Wam powiedzieć ,że spełniło swoją rolę. Ostatnio , oglądałam zdjęcia mamy i te całkiem dawne i te ostatnie ,które mam w folderze "Ostatnie z mamą ". Zrobiłam to po ponad dwóch latach od kiedy Jej nie ma. Wcześniej nie mogłam. Jest dobrze i mam nadzieję.że będzie jeszcze lepiej czego i Wam wszystkim życzę z okazji tej dzisiejszej wiosny .
Pięknie wiosennie na blogu :-)
OdpowiedzUsuńAle nie moglam przebrnąć przez Twoje wyliczanki :-))
Gratulacje dla wygranej...
Dobrze ,że nie wyciągałam pierwiastków :-)Buziaki
UsuńRozumiem Cie doskonale...w lipcu minie 3 lata, jak mojej mamy nie ma z nami :( Właśnie dzięki blogom i ludziom poznanym w sieci, udało mi się wrócić do świata żywych. Poznałam inny świat,wiele się nauczyłam. Od dwóch miesięcy sama piszę bloga...to świetna terapia. Pozdrawiam ciepło :*
OdpowiedzUsuńZaczęło się od tego ,że siedząc przy mamie po nocach trafiłam na Itę z Jagodowego zagajnika .To piękny świat , który stworzyła pomógł mi przetrwać a potem już zadziało się lawinowo.Mogłabym tu siedzieć całymi dniami no ale nie da się .Ściskam mocno.
Usuńfajne zdjęcia! zazdroszczę Ci tej pracy w ogrodzie ja dopiero 12 kwietnia wybieram się na działkę. Nawet nie chcę myśleć co tam zastanę po zimie :(
OdpowiedzUsuńDziękuję za super zabawę ale muszę przyznać, że Twój system jest bardzo intrygujący:)
pozdrawiam
Fajnie jest móc popracować na świeżym powietrzu byleby nie przeholować. A ja ciągle to czynię. Wczoraj odsłoniłam sobie nóżki ,żeby je opalić a jakimś sposobem opalił mi się pyszczek , którego zasłaniałam. Na "system " wpadłam przy grabieniu .Pozdrawiam
UsuńPiekne bratki, piekny kotek przeciagajacy sie na parapecie okiennym, pszczolki tez piekne...nie piekne jest to ze, nie wygralam w Twoim jubileuszowym candy..ale gratuluje szczesciarze.
OdpowiedzUsuńwymadrzam sie, ale reszta nigdy nie moglaby byc wieksza od 96, najwieksza reszta moglaby byc 95..ale takze reszta moglaby byc 0, czy mialalas kogos o numerze 0? chyba.,ze dalabys 0 wartosc 96...jezeli nie to numer 96 nie mialby szans...,ale jak widac nie bylo problemow , bo wyszlo 77. Sciskam serdecznie
OdpowiedzUsuńWiem Grażynko,że żal ale nic straconego. W maju mam urodziny więc kolejna okazja do robienia prezentów :-). Przeraziłaś mnie w co mogłam się wpakować stosując tę wyliczankę. Wcale o tym nie pomyślałam. Nie chce się wierzyć ,że liczby mogą robić takie psikusy. O tym zerze też nie pomyślałam . Nauczka na przyszłość. Buziaki
Usuńjak zwykle wspaniałe zdjęcia, takie Twoje i takie nie wystylizowanie, nie ustawiane dlatego je tak lubię. Wiosna w Twoim rejonie Polski jes zawsze wcześniej, u mnie ledwo zaczęły krokusy - reszta jeszcze potrzebuje tygodnia może dwóch. Cieszę sie, że Twoje blogowe pisanie i nasz w tym udział jako czytelników był dla Ciebie wsparciem. Rozumiem bo sama przezywam drugi rok po odejściu Taty i wiem ile wsparcia dają blogowe dusze. A przecież często znamy sie tylko z sieci a jednak dokonale sie rozumiemy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło
Ewa
Czasami mam wyrzuty sumienia ,że nie posprzątam ze stołu robiąc fotki. Oglądając inne blogi , odczuwam bardzo mocno to ,że powinnam pokusić się o bardziej ustawione zdjęcia. Ale skoro mówisz ,że Ci się podobają , to może tak zostanie :-). Myślę,że wszystkie mamy coś wspólnego chociaż jesteśmy bardzo różne. To sprawia ,że po prostu się lubimy.Pozdrawiam Ewo.
Usuńpozdrawiam cieplutko i życzę następnych lat blogowania, twoje zdjęcia są fantastyczne, Danuta O.
OdpowiedzUsuńdziękuję Danusia. a może i Ty kiedyś zaczniesz ? Ciekawa jestem czy tak samo byś pisała jak opowiadasz . Byłoby wesoło. Pomyśl
Usuńpiękne zdjęcia :-) osobie wylosowanej gratuluję, miłego dnia :--)
OdpowiedzUsuńDziękuje. Miłego również.:-)
UsuńOch, jaka wiosna u Ciebie - trochę radosna, trochę smutna, jak to wzyciu.
OdpowiedzUsuńPozdrowienia.
Dokładnie jak w życiu. Smutne są jeszcze te niewygrabione rabatki ale stwierdziłam ,że najpierw zasiewam a wybierać liście zawsze zdążę . w ostateczności zgniją. :-) Pozdrawiam
Usuńi ja dzis ledwo sie ruszam po wczorajszej pracy w ogrodzie...a dzis...pójdę tam znowu:)))))) piekne jak zawsze zdjęcia:)))
OdpowiedzUsuńA ja się nawet zregenerowałam i też popracuję ale chyba po południu. Muszę zrobić zakupy.Miłej pracy.
UsuńGratuluję zwyciężczyni, a Tobie życzę równie udanych następnych blogowych rocznic i pięknej pogody, żeby cieszyć się ogrodem - po dniach ciężkiej pracy :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Dziękuję Ci za to ,że jesteś ze mną od pierwszych moich postów .Tobie również udanego sezonu życzę i oby więcej czasu było na odpoczynek.Buziaki
UsuńDziękuje Ci za te dwa lata-bo dałas mi nimi dużo radości i przyjemności z podglądania Twojego zycia. A Ty- Ty będziesz jesteś u mnie zawsze, w swoich roślinach tóre doglądam.
OdpowiedzUsuńps-ostatni moja ciocia spytała sie mnie czy pamietam że własnie jest rocznica. Nie-nie pamietam dokładnej daty, ale nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia-bo ja pomimo, ze było jej tak mało, to pamietm każdego dnia, każdego.
buziolam
Hanuś i ja dziękuję za wszystko. Miło mi się z Tobą spędza czas na herbatce albo kawusi.Ja staram się nie rozpamiętywać zbyt bardzo. Na razie jeszcze nie. Buziaki
UsuńMaszka u Ciebbie jest tak pięknie, że ja chce z Tobą mieszkać ;-))
OdpowiedzUsuńPewnie nie tylko ja :-)))
Mój mąż jeszcze chce ale muszę uważać żeby nie przesłodzić :-).Może kiedyś , gdy już dzieci nie będą chciały z nami mieszkać przerobię dom na pensjonat i będzie okazja pomieszkać a dodatkową atrakcją będzie możliwość popracowania w ogrodzie :-)
UsuńAleż przepiękne zdjęcia,te wszystkie wiosenne kwiaty...a kocur na parapecie wymiata ;p
OdpowiedzUsuńDzięki kochana za zabawę i życzę kolejnych latek w blogosferze ♥
Dziękuję . Kot rzeczywiście mi się udał :-)
UsuńIleż figur ptasich!! Zazdroszczę! :)
OdpowiedzUsuńRzeczywiscie nazbieralo mi sie troche tych ptaszkow sama nie wiem kiedy i jak
UsuńTe zdjęcia sa jak z bajki!!!!!! Cos pieknego, moglabym tak je ogladać nieustannie...wiecej poproszę:)
OdpowiedzUsuńCieszę się bardzo. A mnie się wydaje ,że trochę za dużo tych zdjęć wlepiam ale nie potrafię się zdecydować na kilka :-)
UsuńKochana, jak dobrze, że piszesz i fotografujesz :) W Twoich zdjęciach jest coś, czego nie umiem nazwać, a co je zdecydowanie odróżnia od wszelkich innych, które widziałam. Masz bardzo kolorowo, przytulnie w domku i w ogrodzie, tak w sam raz na pogaduchy przy filiżance :) Twoje kocurki rozczulają mnie i sama już nie wiem, który bardziej - ten wyginający swoje wdzięki na parapecie, czy śpiący słodko i beztrosko w donicy ;)
OdpowiedzUsuńJestem dziś urobiona po łokcie w ogrodzie, ale i szczęśliwa, bo dzień był ciepły i słoneczny, a na rabatach wciąż jeszcze przebiśniegi, krokusy i pierwsze żonkile - wnoszą tyle radości w szary na razie świat.
Cieszę się, że udało Ci się już uporać z tym jakże trudnym doświadczeniem odejścia najbliższej osoby. Ściskam Cię mocno!
Bardzo sobie cenię, to że przybyłaś w moje blogowe progi jako jedna z pierwszych. Cieszę się,że mogę dawać trochę radości Twoim oczom. Załuję ,że nie udało się nam poznać osobiści choć było tak blisko. Wiem co to urobienie ale to wszystko procentuje potem w pięknych roślinach więc uważam ,że warto i wiem ,że Ty myślisz podobnie. Już się cieszę na ten sezon bo początek jest całkiem nie zły. Nie uporałam się do końca i pewnie nigdy się to nie stanie. Nawet sięnie staram. Już nigdy nie będę taka , jak byłam wtedy gdy miałam mamę. Ciesz się każdą chwilą, którą możesz spędzić ze swoją póki masz taką możliwość. To naturalne ,że rodzice odchodzą i naturalne ,że przestajemy być dziećmi właśnie wtedy. Tylko dlaczego to tak musi boleć? Sciskam Cię mocno.
UsuńTwoje fotografie są tak piękne, że można by je oglądać i oglądać...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Ciesze sie. ogladaj. Cala przyjemnosc po mojej stronie. Pozdrawiam
UsuńPiękne fotki. Jak u Ciebie wiosennie i pięknie a zapach kwiatów unosi się nawet przez moją szybkę z komputera.
OdpowiedzUsuńZosia
O tak , pachnie zielenią .
UsuńWiesz ja zaczęłam pisać bloga jak zachorowała moja córka. Nie żyje od trzech lat ale ja do dziś nie jestem w stanie obejrzeć Jej zdjęć. Nie pisałam nigdy o tym bo myślałam, że dotyczy to tylko mnie. Piękna wiosna U Ciebie.
OdpowiedzUsuńOch Krysiu, mam córkę więc mogłabym sobie to wyobrazić Twój ból . Ogromnie Ci współczuję. To ,że odchodzą rodzice , to naturalne ale ,gdy umiera dziecko -nigdy z tym człowiek nie może się pogodzić. Pięknej wiosny i Tobie życzę.
UsuńWitam,jak zawsze świetne zdjęcia.W ogrodzie widać wiosnę,Maszko czy Pani sama "walczy " w ogrodzie czy domownicy pomagają bo u mnie to różnie bywa i w efekcie na polu bitwy zostaję sama.Pozdrawiam Jola
OdpowiedzUsuńSą sprawy , których nie załatwiam sama . Nie biegam na przykład po wysokich drzewach ,żeby je przyciąć . Do tego wynajęłam sobie fachowców. Czasem proszę syna o jakieś przekopanie czegoś albo zmielenie gałęzi ,albo skoszenie łąki. Mąż zasadził tylko jedno drzewo i to po długich moich namowach ,no bo wybudował dom, spłodził syna i tylko to drzewo mu zostało. Czereśnia szczęśliwie rośnie :-). Wszystko inne ja sama :-)
UsuńGratuluję i dziękuję za zabawe
OdpowiedzUsuńMaszko piękny masz ogrod i lubię Twoje zdjęcia :)
dobrze ze blog teriapia Ci pomogły
pozdrawiam
Dziękuję za wszystko. Pozdrawiam
UsuńMaszko, zaintrygowały mnie te pomarańczowe kwiatki z 5, 6 i 36 zdjęcia. Co to takiego?
OdpowiedzUsuńTo jakaś nowa odmiana prymulki. Ponoć bardzo dobrze przyjmuje się jako gruntowa.
UsuńDzięki za odpowiedź :)
UsuńPiękne zdjęcia bo piękna wiosna u Ciebie. Ja już tęsknię za bratkami za oknem.Czekam i szukam tych pudrowo-fioletowych ( takie miałam w zeszłym roku). Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńA ja też już nasadziłam te pudrowo fioletowe .Mam do nich słabość. Może przy następnej okazji się pochwalę.
UsuńJak miło do porannej kawy było pooglądać wiosnę na Twoich zdjęciach...:) Pozdrawiam cieplutko:)
OdpowiedzUsuńA dziś mniej wiosennie bo słonka zabrakło. Dobrze ,że można sobie robić jego zapasy na fotografiach i otwierać gdy na niebie ponurośći
UsuńMoje blogowanie było walką ze smutkami po stracie ukochanej babci Ajki...też jest lepiej :) Walka ze stratą to trudna sprawa i każdy sposób jest dobry. Widzę że tendencja do kolorowej wiosny w tym roku króluje :) Pojechałam po bratki i miało być wesoło więc jest, choć dostała przy kupowaniu głupawki i nie wiedziałam co chcę ;) Pozdrawiam wiosennie!
OdpowiedzUsuńAniu , no to wiesz o czym mówię . Pogodzić się nadal trudno ale jest łatwiej w otoczeniu takiej ilości przyjaznych dusz. Ja pakując bratki zamykałam oczy i brałam co popadło. Najpierw się przeraziłam , co z tym zrobię alle teraz jestem zadowolona z efektu jak mało kiedy. Jeszcze mi kilku barw brakuje do pełni szczęścia :-)
UsuńBloguj nam 100 lat :)
OdpowiedzUsuńPiękna wiosna u Ciebie.
Siłą Twoich zdjeć jest to , że są prawdziwe, nic nie musisz specjalnie ustawiać, wystarczy to co masz wokół siebie i dobre oko żeby to uchwycić :)
Tak swoją drogąto ciekawe czy za sto lat będzie jeszcze coś takiego jak internet i czym się będą zajmowały nasze młodsze koleżanki.Nie robię ustawień no chyba ,że emalię. Musiałam to jakoś ustawić żeby pokazać ale nie czuję się w tym dobra.Natomiast rzeczywiście chyba potrafię okrajać rzeczywistość tak żeby pokazać to co w niej ładniejsze. Brzydoty wokół nie brakuje ale jakoś przymykam na nią oko mojego obiektywu. To takie małe oszukaństwo ale chyba nikomu tym szkody nie czynię:-)
UsuńMoje blogowanie to na początku też pewna forma terapii, myślę że udana...dobrze że i Tobie udało się uporać ze stratą..
OdpowiedzUsuńA Twoja wiosna meega kolorowa i radosna, ja nigdy jeszcze nie odważyłam się na tyle kolorów na raz.. jakaś mocno ostrożna jestem w tej kwestii.
Zdjęcia Twojej kuchni mnie inspirują zawsze, jest piękna..widać że to serce domu:)
Tak też myślałam czytając Twoje dawne wpisy. Aga, spróbuj kolorów. To naprawdę frajda. Też byłam ostrożna . Wiesz co ja mówię gdy zdradzam przepis na potrawę, która komuś u mnie smakował? - " ....na koniec szczypta serca" . Kuchnia to serce- masz rację. Byłaś więc wiesz :-)
UsuńCiężko zaczyna mi się ten komentarz pisać, znałam słowa, których chciałam użyć, ale teraz wszystkie wydają się niewłaściwe. Wydajesz mi się bliska (czytam, oglądam i zachwycam się od prawie początku), ale to taka dziwna jednostronna znajomość. Nigdy nie miałam śmiałości, żeby zaczepiać ludzi, nawet gdy bardzo mi sie podobali. Ze względu na Twoją Mamę teraz się odważam. Piękne zdjęcia- pogodne i nostalgiczne, niech takie będą Twoje wspomnienia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie. Ewa
Z tymi słowami mam podobnie, dlatego ten post nie powiedział tego wszystkiego co chciałam powiedzieć ale , gdy ktoś mnie trochę zna , to wie w czym rzecz .Cieszę się że napisałaś. To nie Ty zaczepiasz. To ja zaczepiam a może nawet narzucam się sobą ale przecież jak ktoś nie chce to w każdej chwili może zamknąć tę stronę jednym klikiem. Bardzo dziękuję ,że dałaś się zaczepić .Pozdrawiam również.
UsuńGratulacje dla Anety. Oby wszystkie odcienie nieba i wiosny dały jej duuużo radości. A ja sobie Maszko oko pocieszyłam wszystkimi kolorami tęczy na Twoich zdjęciach. Jakaż piękna ta wiosna u Ciebie. Super pomysł na "skrzynki" na bratki - recycling w czystej postaci. Tak sobie właśnie pomyślałam, że muszę kiedyś wrzucić na bloga, kwietniki-portki, które widziałam na wystawie w Hamburgu.
OdpowiedzUsuńAle i tak najbardziej zazdroszczę fiołków. Wysiałam na jesień dwie paczki do mojego ogródka, może na przyszłą wiosnę coś się pokaże.
I jeszcze Ci chciałam powiedzieć, że naprawdę coś w tym blogowaniu - terapii jest. Cieszę się, że Tobie taka terapia pomogła. Nie wiem czy masz świadomość tego, że Twój blog jest również terapią dla innych. Mnie pomógł (i ciągle pomaga) zawrócić z miejsca, w którym bardzo nie chciałam być i za to ogromnie Ci dziękuję.
UsuńDziękuję w imieniu Anety. Wprawdzie tu nic nie napisała ale dostałam od niej bardzo sympatycznego maila. Chyba los dobrze trafił wybierając Ją. Te portki zaczynają już drugi sezon. Następne zrobię bardziej starannie.A ja nie widziałam takich kwietników nigdzie. Samo mi przyszło. To zadziwiające ,że tyle ludzi na świecie jednocześnie wpada na identyczne pomysły.Uważaj na fiołki bo potrafią zachwaścić. Jesienią mnóstwo musiałam wyrzucić bo co za dużo to niezdrowo.Absolutnie nie miałam świadomości ,że moje blogowanie może być terapią dla kogoś. Zaskoczyłaś mnie bardzo . Bardzo to miłe. Czyli to ma ogromny sens? Niekiedy zastanawiam się czy ma sens po raz setny pokazywanie tego samego kąta w ogrodzie, kota Dziękuję ,że mi to napisałaś. Pozdrawiam gorąco
UsuńMaszko to ma ogromny sens i niech ci nawet przez myśl nie przechodzi, żeby przestać! A poza tym, czy ten sam kąt w ogrodzie może być rok po roku taki sam? A kot to już w ogóle... :)
UsuńObiecuje, że te portki wrzucę (bo bardzo są śmieszne), jak tylko się ogarnę z pierwszym wpisem i fotkami do Zielonego Kącika Badawczego Na Ogrodowej.
Aga, dziękuję za miłe słowa. Przeczytałam wczoraj wszystko u Ciebie. Cieszę się,że tam zajrzałam.Jestem pod wrażeniem tego co robisz. Mam nadzieję ,że sąsiedzi pójdą w Twoje ślady i stworzycie śliczną "wioskę " w środku miasta :-).
UsuńTo się nazywa solidna dawka motywacji :)
UsuńOglądam i wzdycham. Zdjęcia są piękne, ja pewnie nigdy się tego nie nauczę. Wiosna ja marzenie, u mnie póki co tylko ciemiernik ku mojemu ogromnemu zdziwieniu i radości przeżył zimę i o dziwo kwitnie:))
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie
Ala
Ciemiernik to już coś a nawet powiem ,że to bardzo dużo bo ciemierniki są dość wybredne. Na tyle ciemierników co ja posadziłam to powinnam mieć ich łany całe a nie mam. Nauczysz się albo już to potrafisz tylko jeszcze o tym nie wiesz. Pozdrawiam :-)
UsuńA mnie najbardziej podoba się mech i fijołki:) I oczywiście emalia, której znów nie udało mi się wygrać:) Zwycięzcy gratuluję!
OdpowiedzUsuńPogodę piękna w większości przepracowałam (bynajmniej nie w ogrodzie) a teraz leje i wieje...brrrrr
Też mam słabość do różnego rodzaju mchu. A ten teraz kwitnie. Bajka dla oczu.U mnie teraz nie leje ale w nocy słyszałam jak się deszcz obija o szyby. Niech pada . Śniegu nie było. Ziemia chłonie jak gąbka.
UsuńNie wiem, czy to nie nadużycie jednego wieczoru odezwać się dwa razy?:) To co piszesz, to jak piszesz, to co fotografujesz i to jak jest chyba czymś w rodzaju daru- lubię Twoją dyskrecję, poczucie humoru i dystans. Lubię to, czego nie widać, a czuć. Nie miej wątpliwości przy pisaniu, wracam tu (i pewnie wielu innych, przecież nie poproszę, żebyś pisała tylko dla mnie) często wieczorami, zawsze uśmiecham się i odpoczywam.
OdpowiedzUsuńEwa.
Ewa, o czym Ty mówisz? To bardzo miłe czytać takie wyznania. To motywuje. Będę pisać choćby tylko dla Ciebie. :-) Buziaki
UsuńTa Twoja wiosna to taka, że mogłabym się do Ciebie wprowadzić od zaraz !! :)) PIĘKNA!
OdpowiedzUsuńUŚCISKI!
Ula , to może się zamienimy :-)
UsuńMaszko, u Ciebie jak zawsze pieknie, kolorowo :) Bardzo lubie tutaj zagladac bo to wlasnie Twoj blog dziala na mnie jak terapia, tu odnajduje spokoj i harmonie a zdjecia moge ogladac w nieskonczonosc. Bardzo sie ciesze, ze blogowanie Ci pomoglo, sama zaczelam pisac bo gdzies sie zgubilam i ciezko mi sie pozbierac i zmobilizowac do dalszej realizacji moich planow a czas i lata leca... Emalia cudna, kuchnia o jakiej marze bo duza i mozna sie w niej spokojnie poruszac a kolorowe kwiatki i zadowolone koty to oznaka prawdziwej wiosny :) Milego dnia Maszko i z niecierpliwoscia jak zawsze czekam na nowy post.
OdpowiedzUsuńBardzo miło czytało mi się Twoje słowa. A co do kuchni , to gdybym teraz budowała dom, byłaby co najmniej dwa razy większa. Wszyscy lubią w niej siedzieć :-).Pozdrawiam serdecznie
Usuńświetnie wiosennie tutaj u Ciebie ! :)
OdpowiedzUsuńOwszem wiosennie i mnóstwo roboty. Elektryk też by się przydał :-)
UsuńDołaczam się do wszystkich komentarzy po prostu świetne pozdrawiam
OdpowiedzUsuńZdjęcie z kotkiem, który się przeciąga jest takie urocze...:)
OdpowiedzUsuńHey jestem Faustyna ,
OdpowiedzUsuńniezwykle przyjemnie przegląda się twoje teksty, zapewne obejrze twojego bloga też nie raz, a tymczasem pozdrawiam oraz zapraszam na moją strone www