niedziela, 22 czerwca 2014
Maków odsłona ostatnia
Nie wiem czy tym postem Was zachęcę do uprawy tych wdzięcznych kwiatów jednorocznych czy wręcz Wam to obrzydzę. Zamieściłam w poprzednim poście filmik ,żeby mieć spokojne sumienie ,że pokazałam Wam maki no ale same się prosiłyście o zdjęcia więc jak zwykle nie potrafiąc wybrać z tysiąca ,zastosowałam metodę na chybił trafił i oto przedstawiam moje madonny warzywnikowe. Historia zaczęła się jak zwykle dawno temu , kiedy to moja siostra przywlokła jakieś nasiona i zakwitły w ogrodzie mamy takie lichorotki ale i tak zachwycały różnorodnością barw i kształtów. Po latach przypomniałam sobie o istnieniu maku polnego w różnych odmianach ale przez długi okres nigdzie nie spotkałam nasion tegoż. Dopiero w ubiegłym roku w miejscu , jak najmniej ogrodniczym czyli w Makro udało mi się te nasiona wypatrzeć.Zakupiłam tam też bławatki i ostróżeczki ale o nich innym razem bo akurat szczęśliwie udało mi się ich nie zasiać na warzywniku. Część nasion makowych wysiałam w ubiegłym roku na warzywniku bo pomyślałam ,że będę się ładnie komponowały z warzywami i ziołami. I miałam rację. Wysiane późno, kwitły też dopiero w sierpniu. Ze zgrabnych makóweczek robiłam bukieciki , które stały się zbiorem nasion. Jesienią grządki zostały przekopane ale tu i ówdzie zostawiłam po siewce przy samej ścieżce nie do końca wierząc ,że uda się im przetrwać zimę. Zima była łagodna i sieweczki ładnie przezimowały.Żal było wyrywać bo dawały wiosennemu warzywnikowi sporo świeżości. No a potem to już poszło i nie wiedząc kiedy porosły krzaczyska na wysokość ponad metra. Podczas kwitnienia niektóre osiągnęły wysokość człowieka czyli mnie .No i co tu robić? Pod nimi moje jarzynki bez słońca nie przeżyją. Żeby mi nie ułatwić , to przylatywały do nich roje pszczół. Dowiedziałam się,że zbierają pyłek dla dokarmiania młodych . No i jak tu odbierać pszczelim dzieciom jedzonko?Długo nie mogłam się zdecydować aż nastał wczorajszy dzień pochmurny i chłodny . Pszczoły nie wyleciały z uli i ułatwiły mi sprawę co nieco. Zaprosiłam koleżankę malarkę żeby uwieczniła ten widok na płótnie ale ponieważ pogoda nie sprzyjała plenerowi malarskiemu więc poczyniła tylko zacny bukiet i takowy namalowała stojący w glinianym wazonie. Mam nadzieję ,że się pochwali na swoim blogu. Reszta została wyrwana poza kilkoma naprawdę unikatowymi odmianami , które zostawiam na nasiona i na pewno nie dam im się rozsypać. Pocieszam się faktem ,że z tych nasion które zebrałam w ubiegłym roku , rośnie już kolejne makowe pole zasiane tej wiosny. Niebawem zacznie kwitnąć ale nie będę to już takie wielgaśne okazy bo tylko warzywnik ma tak dożywioną kompostem ziemię. Oczywiście ,gdyby któraś z Was zapragnęła mieć taką bezobsługową makową łąkę , to chętnie będę dzieliła się nasionkami.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Pierwszy raz widzę takie maki, cudo, cudo...
OdpowiedzUsuńTaka jakaś inna odmiana...
I te kolory :-)
Dużo odmian i chyba na dodatek powstają nowe mieszańce bo widzę takie, których na pewno w ubiegłym roku nie było.
UsuńGdyby w Twoim warzywniku pojawiła się Makowa Panienka z czechosłowackiej bajki, to zapewne poczułaby się jak w ekskluzywnym butiku z sukienkami - miałaby w czym wybierać :))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Też mam takie skojarzenia, dlatego w ubiegłym roku miałam posta pt." Rewia mody w warzywniku".Sama bym taką ognistą kieckę ubrała. Pozdrawiam
Usuńja przytargałam kiedyś maki rózowe takie wieeeelkie. babcia której pracowałam dostała nakaz policyjny aby maki usunąc- w be sa zakazane ;-) i ja przytargalam z 3 lata temu same główki i mi sie te główki sieją i sieja i co roku mam kika maków- niesttey są różowe, a nie białe. ale traktuje je jako niespodziankę więc pozwalam rosnąć w moim białym ogrodzie ;-)
OdpowiedzUsuńps- oczywiście, że zdjęcia
buziolam
h
Bo Ty chyba przytargałaś maka lekarskiego i jego hodowla u nas też jest zabroniona co nie przeszkadza uprawiać go na wielką skalę u Czechów. Zawsze podziwiam te kwitnące połacie. No i z tych lekarskich jest mak do ciasta. Polecam polne. Można uprawiać bezstresowo no chyba ,że da się im rozpanoszyć tam gdzie nie powinno ich być.
Usuńróżowe maki?nie widziałam chyba nigdy takich );)
OdpowiedzUsuńSą róże w różnych odcieniach do tego frezowane , obrzeżone, karbowane, gładkie, różniaste. Mnie również zachwycają białe.
UsuńWspaniała makowa rabata, rabatucha właściwie, bo ogrmoniasta! :)) Ale cudnie się ogląda takie morze maków. Jeśli można, to ja nieśmiało chętnie bym reflektowała na kilka nasionek, bo właśnie tworzę swój nowy mały ogródek i takie obłędne maki pięknie by wyglądały. Już się rozmarzyłam. :)
OdpowiedzUsuńPa
Chętnie się przyczynię do ozdoby Twojego ogrodu. Poproszę o adres na maila i jak tylko makówki dojrzeją to prześlę Ci marzycielko.:-)
UsuńPiękne!:)
OdpowiedzUsuńMaki są trudne do fotografowania więc to tylko namiastka ich urody
UsuńCos pieknego i niesamowitego zwlaszcza jak promienie slonca podswietla obraz... Twöj ogröd wyglada jak zaczarowany ogröd!!!!!
OdpowiedzUsuńU mnie jakis te maki tak sie az nie sieje,choc musze zrobic tak jak Ty i zebrac maköwki!!!
Chyba juz wiem gdzie je wysieje )))
POzdrawiam serdecznie i zycze udanego dnia !))
Zdjęcia przeważnie robione o wschodzie lub zachodzie słońca bo w ciągu dnia nie chciałam przeszkadzać pszczołom. Uwierz ,że mam z tysiąc ujęć samych maków. Nie wiem co z nimi zrobić :-)Postanowiłam wysiewać nasiona na nieużytkach. Ciekawe co z tego wyniknie.Pozdrawiam serdecznie.
UsuńPiękne te maki!!! też mam te kwiaty w ogrodzie, co roku sieją się same jak chcą a potem w czerwcu są idalnie do sypania kwiatów na Boże Ciało!!!! pozdrawiam***
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńKiedyś rzeczywiście takie makowe pole przed Bożym Ciałem to był skarb dla dziewczynek rzucających kwiatki. Jakośnie wpadłam na to aby komuś udostępnić. Może w przyszłym roku.
UsuńJaaaacieeeeeee!!!! są cuuuuudowne!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńNo wiem. Mnie też zatykało na ich widok :-)
UsuńPiękne! Doskonale rozumie Maszko Twoje rozterki.Bo jak zniszczyć coś tak pięknego, a jednak warzywka światła potrzebują.
OdpowiedzUsuńU mnie pszczółki miały stołówkę na kwiatach cebulki siedmiolatki. Nie była to stołówka tak piękna jak Twoja ale chyba smakowita, bo przylatywało ich całe mnóstwo. Dopiero jak przekwitła obcięłam stare cybuchy.
Gdybyś była skłonna podzielić się nasionkami to chętnie urządziłabym w moim ogrodzie mały makowy zakątek :)
Z niecierpliwością czekam na relację z ogrodowych warsztatów. Pozdrawiam serdecznie:)
Dziś poszłam po marchewkę i zastałam smutny widok. Te krzaki makowe ,które zostawiłam połamały się pod ciężarem deszczu. Warzywnik wygląda marnie ale mam nadzieję,że się pozbiera. A nasionkami się podzielę bo jeśli te nie dojrzeją to będą kwitły kolejne niebawem. Wyślij mi adres na maila. O warsztatach może uda mi się jeszcze dziś napisać. Zdjęcia już zgrałam . Niestety nie mam ich zbyt dużo ale za to wrażeń moc.
UsuńZnam te rozterki. Miałam maki w ub. roku, one rzeczywiście się krzyżują, zebrałam wszystkie makówki, z nich nasiona. Mój ogród jest stale w fazie tworzenia i chciałam rabatę raczej bylinową. Okazało się jednak, że maki i tak się wysiały, ba, wysiała się czarnuszka, kosmos, nagietki - wiadomo, nawet maciejka i ku mojemu zdziwieniu godecja. I tak oto rabata żyje swoim życiem, bo oczywiście szkoda mi było powywalać tak wspaniałych jednorocznych (a jednak chyba nie jednoroczne !).
OdpowiedzUsuńNie dziwię Ci się, że wywaliłaś swoje maki z warzywnika, ale musisz gdzieś zrobić dla nich kącik. Nie wyobrażam sobie wiejskiej zagrody bez tej rośliny.
Maszko - zdjęcia jak zwykle artystyczne.
Również czekam ma relację, jak było u Kasi B.
Serdeczności przesyłam z Mazur
Na szczęście miałam tyle zebranych w ubiegłym roku nasion ,że zasiałam z nich kwietną łąkę i tam nikomu przeszkadzać nie będą chociaż nie będą tak okazałe bo po pierwsze słaba ziemia a po drugie zbyt gęsto się nasiały i nie mają tyle przestrzeni do rozrośnięcia. Wiem coś o tych samosiejkach. Ja się cieszę gdy widzę,że mnie natura wyręcza ale czasem od nadmiaru głowa boli. Uwielbiam godecję a jeszcze bardziej klarkię ale u mnie te dwie jakoś nie chcą rosnąć nie wspominając już o samosianiu. Uwierz mi ,że tych artystycznych zdjęć to ja tutaj nie umieściłam. Artystyczne pójdą na wystawę prawdopodobnie :-)
UsuńO Kasi będzie niebawem.
UsuńNo, no, chwal się tą wystawą, jak dojdzie do skutku, bo zapewne będzie czym.
UsuńSzykuję makowego posta, pozazdrościłam Ci.
Pozdrawiam nocną porą
Znając swój opór i lenistwo pewnie nic z tego nie będzie :-). Jestem ciekawa Twoich maków.Czyżbyś szukałą kwiatu paproci?
Usuńzdjęcia robią wrażenie :) teraz żałuje, że nie posiałam maków u siebie w doniczkach...
OdpowiedzUsuńPróbować warto chociaż mnie się dostały do doniczek z bratkami i musiałam pousuwać. Może gdyby rosły same to miałyby większe szanse . Gdy zobaczyłam ,że będzie ich aż nadto na warzywniku to nie było mi żal pousuwać z doniczek.
UsuńJak to miło, ze nie tylko moje serce się cieszy na widok maków :) a nasionek kilka chętnie bym przygarnęła :)
OdpowiedzUsuńZna ktoś sposób na to aby maki stały w wazonie, żeby tak szybko nie marniały? :(
Niestety maki to kwiaty jednodniowe . Można jedynie liczyć na to ,że zerwane z pąkami będą je rozwijać w wazonie. Ponoć trzeba im przypiec łodyżki.Jak chcesz nasionka to adres mi wyślij :-)
UsuńPiękne maki. Ostatnio na pudełku do szydełek malowałam maki ale nie takie piękne ja w naturze. Pozdrawiam Zosia.
OdpowiedzUsuńWiadomo ,że martwa natura nawet najdoskonalsza nie dorówna tej żywej ,która pachnie, powiewa na wietrze , wabi motyle...
UsuńPrzepiękne są, te wielokolorowe wyglądają fantastycznie, pozostałe też :) Nacieszyłam oczy dzięki, ja w tym roku nie trafiłam na łąkę z makami, gdy byłam na wakacjach jeszcze nie kwitły, szkoda.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Ja nie potrafię się zdecydować , które mi się najbardziej podobają. Ja też nie trafiłam na makowe pole w tym roku poza tym w moim ogrodzie. Nawet tam , gdzie w ubiegłym roku był ich gąszcz , w tym roku nie ma nic. Zastanawiające. Może jakimś świństwem je potraktowali
UsuńCudowne! Nie dziwie się , że żal ci było się z nimi rozstawać. Tak piękne pola makowe widziałam tylko raz, na Słowacji. Szkoda, że u mnie już na takie skarby nie ma miejsca, bo ustawiłabym się w kolejce po nasionka. Zazdroszczę ci troszkę tych pszczelich odwiedzin. U mnie w zeszłym roku było ich dość sporo, a w tym jakby nagle wszystkie pszczoły z okolicy zniknęły. Do tej pory widziałam może ze dwie i kilka trzmieli.
OdpowiedzUsuńMoże pszczółki są tylko ich nie widzisz. Najwięcej jest ich koło południa więc pewnie jesteś w pracy.Myślę,że o wysianie kilku nasionek mogłabyś się pokusić. Taki dorodny makowy krzak zdobi prawie jak róża.
UsuńPrzepiękne:)
OdpowiedzUsuńSzkoda ,że już nie .
UsuńSpam mnie zalewa ale zwykle się nie publikuje. Czy ktoś zna sposób na tego typu anonimy ?:-)
OdpowiedzUsuńPrzepiękne, przekonałaś mnie ;) Taka makowa łąka, to coś cudownego. Serdecznie pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńNa zdjęciach maki są jeszcze piękniejsze niż na filmie !
OdpowiedzUsuńJak tylko przeznaczysz ich dzieciaczki do Klubu Pożądanego Nasionka to ja zgłaszam się na chętną !
P.S. Może jakiegoś malarza zaprosisz do siebie, bo takie makowe pole może być cudowną inspiracją dla artysty :)
Piękne maki. A u mnie tylko czerwone :( Chociaż i tak dają fajne plamki koloru. Tylko niestety wichura przyszła i wszystkie płatki oberwała. Chyba nigdy takich różowych jeszcze nie widziałam na żywo...
OdpowiedzUsuńprzepadłam. to nie uczta dla oczu, to smak dla duszy. pokarm na miarę nieobliczalną dla mnie. zostaję tu i już nigdzie nie idę, a przecież jeszcze wczesniej wpis z Kasią B :)
OdpowiedzUsuńno przepadam, chowam się w makowej trawie na cały rok ;)
CUDOWNE!!!!!!! padłam z zachwytu!!!!! Piękne :)
OdpowiedzUsuń