Minął tydzień a ja ciągle uwierzyć nie mogę,że tam byłam . To wszystko odbyło się w oka mgnieniu i tylko pomidorki zasadzone w donicach na moim tarasie, na które właśnie patrzę siedząc tu na kanapie i stukając w klawiaturkę, są dowodem na to ,że to się działo. Chciałabym móc to wszystko godnie opisać a tu słów brak i zdjęć niestety też ,bo ja już tak mam ,że zanim wyciągnę aparat to muszę się najpierw zaprzyjaźnić z obrazem. Było stanowczo za mało czasu chociaż przecież to był prawie cały dzień. Mało mi Kasi i Andrew, mało mi tego miejsca, mało mi dziewczyn , z którymi dzieliłam tę przygodę. Będę tam wracać w miarę możliwości. Spokój ducha jakiego tam doświadczyłam jest wart pokonania tych setek kilometrów i stania w korkach na naszych chronicznie remontowanych drogach. Tak bardzo chciałabym zacząć wszystko od nowa. Już teraz wiem jak wyglądałby mój ogród. Robiłabym tak jak czuję a nie tak jak wypada. Chyba wyrzucę kostkę brukową i wysypię ścieżki żwirem. Tak miałam na początkach mojego ogrodowania ale uległam lobby brukarskiemu . Wytnę iglaki . Dosadzę brzeziny. Nowy warzywnik też już w planie. A może wszystko sprzedam i zacznę z czystą tablicą?
Mam mnóstwo nowej wiedzy, którą chciałabym ulokować w mojej przestrzeni. Można powiedzieć ,że jestem ogrodnikiem z niemal półwiecznym doświadczeniem bo zaczynałam w piaskownicy ale teraz dopiero dowiedziałam się,że te narzędzia , które Kasia prezentuje nie służą bynajmniej do robienia babek z piasku. Zakupiłam i wiem ,że już się bez nich nie obejdę . Z rozkoszą wysiewam nasiona dwuletnich robiąc w ziemi dziurkę jak w klusce śląskiej . Taki niby drobiazg a jakże odmienia rytuał siania w coś naprawdę magicznego.No i wiem już ,że te tunele kwietne to nie tylko dla ozdoby ale ku zmyleniu przeciwnika i ,że te chwasty w warzywniku też potrafią się przysłużyć pożytecznie. Życzyłabym sobie aby każdy kto ma kawałek ziemi ,mógł zobaczyć to miejsce i aby stało się dla niego inspiracją do działań na swojej przestrzeni. Jestem pewna ,że świat byłby wtedy o 1000% piękniejszy. Jeśli chcecie zobaczyć więcej z ogrodu Kasi i Andrew to polecam blog Niezapominatki http://niezapominatka.blogspot.com/2014/06/eko-warzywnik-warsztaty-u-kasi-i-andrew.html , która też tam była i miała lepszy refleks i zdążyła więcej uwiecznić na fotografiach . Ja polecam skorzystać z uczestnictwa w warsztatach a sama chyba wykupię abonament :-).
A u mnie warzywnik się reanimuje zakrwawiony makowymi płatkami więc widok przykry i Wam oszczędzę. Natomiast róże przyciągają spojrzenia , skutecznie je odciągając od moich ogrodniczych porażek. Pachną nieziemsko a w połączeniu z wonią jaśminu powodują odlot myśli do zupełnie innych przestrzeni. Bywa ,że oddaję się tym stanom i dobrze mi z tym i nic mi więcej nie trzeba tylko jeszcze garść poziomek do przeżycia.
Piękne zdjęcia cudownego ogrodu:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
Pozdrawiam i ja :-)
UsuńWidzę, że naładowałaś u Kasi akumulatory :) Ja lubię takie wyjazdy do cudzych ogrodów, zawsze wracam z głową pełną pomysłów ale nie zawsze je realizuję. Gdy ochłonę to stwierdzam, że nie wszystko da się wprowadzić u mnie, że lubię swój ogród taki jaki jest :) Warzywa to moja porażka więc przestałam je uprawiać ale Tobie samych sukcesów w warzywniku życzę :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
I jeszcze zainteresowały mnie te narzędzia, warto ułatwiać sobie pracę, chętnie też bym je nabyła.
UsuńMiłego dnia.
Od czasu do czasu tak mam ,że chcę wszystko zmienić a otem siadam na laurach bo sama nie dam rady zmienić tego nad czym pracowałam 20 lat. Lepiej zacząć wszystko od nowa ale na to chyba też już trochę za późno. Nie wiem co z tego wyniknie ale wiem na pewno ,że w tym tygodniu stanę się bogatsza a kupę końskiego obornika i to też sprawka Kasi tzn. bardziej koni ale Kasia wzmogła we mnie pragnienie posiadania takiej kupy :-). Zaraz po powrocie tzn. w niedzielę rano pojechałam do TK Maxa i tam zaopatrzyłam się w owe narzędzia , które w sklepowej specyfikacji stoją jako: gadżet letni męski.(brałam fakturę to wiem ).Do tej pory myślałam ,że to narzędzia dla dzieci i się specjalnie nimi nie interesowałam. Są świetne . Zwłaszcza te widełki robią u mnie karierę. Już sobie nie wyobrażam sadzenia rozsady bez nich.Polecam
UsuńNieraz trzeba zobaczyć jak się czegoś używa, nie pomyślałabym o takich widełkach, skoro polecasz pewnie kupię :).
UsuńMaszko proszę napisz coś o Waszym noclegu, chciałabym wybrać się na warsztaty o kwiatach do bukietów ale nie mogę coś poradzić sobie z dojazdem na miejsce od Gdańska.
Pozdrawiam serdecznie.
Nocowałyśmy w jednym z dwóch miejsc, które poleciła nam Kasia.I ja też polecam http://www.przyswierkach.szymbark.pl/. Myślę ,że Kasia Ci podpowie jak dojechać z Gdańska. Chyba nawet gdzieś na jej stronie o warsztatach widziałam takie informacje.
UsuńJa również kopię widelkami dołki pod sadzonki, cienkie końce lepiej zagłębiają się w glebę i pozostawiają nierówne brzegi niż łopatka. Młodej roślinie łatwiej wbić się korzonkami w nowe miejsce. W ogóle angielskie narzędzia są taaakie stylowe, mam widły angielskie firmy Bentley - jakością nie odstają od słynnej marki samochodów :)
UsuńTe narzędzia są superowe. Andrew miał przywiezione takie różne stare z Anglii. Rzeczywiście jak zabytkowe samochody. Szalenie stylowe a przy tym da się nimi jeździć tzn. pracować. Kasia pokazała jak wbija się widełki i się nimi obraca w ziemi i fantastycznie ziemia się spulchnia i jest gotowa na sadzonkę. No rewelacja. Taka stara jestem i takich prostych rzeczy nie wiedziałam .Dlatego już się wcale nie zdziwiłam ,że jakaś młoda dziewczyna nie wiedziała ,które to są nasiona na naparstnicy.Czasami rzeczy oczywiste bywają dla nas długo tajemnicą.
UsuńChętnie by,m zobaczyła na zdjęciach jak się je używa, może zrobisz małą sesję fotograficzną ? :)
UsuńZajrzałam dzisiaj do ogrodniczego ale byle jakie te widełki były, marzą mi się angielskie. Miłko nie jedziesz do Anglii przypadkiem?
Maszko zajrzę pod ten adres co podałaś ale bez samochodu chyba nie dam rady dojechać.
Pozdrawiam serdecznie.
Talibko, trafiłaś w dobrym momencie. We czwartek lecę i wracam autem - narzędzia mogę przywieźć. Jadę ogrodniczo między innymi do Beth Chatto i najbliższe Londynowi ogrody Royal Horticultural Society ;)
UsuńMiłko dzięki, odezwę się do Ciebie :)
UsuńUdanego wyjazdu Ci życzę, baw się dobrze, zwiedzaj ile się da i rób dużo zdjęć by było co oglądać na Twoim blogu :)
Pozdrawiam serdecznie.
Piekny ogród, zieleń, zieleń i kolor...
OdpowiedzUsuńKocham takie ogrody.
Muszę coś zrobić koło mojego domu, jak skończą się remonty :-)
To może się zamienimy ? Chciałabym móc robić coś od podstaw.:-)
UsuńOj Maszk, Maszka...cudze chwalicie...
OdpowiedzUsuńToż ja kocham i uwielbiam wędrówki po twim bruku! Z ogrodem jest jak z robieniem biżuterii, malowaniem. Ile byś się nie starała, to sprawne oko wychwyci Twój ulubiony zawijas, kreskę, wpleciony koralik!
Nie strasz! Nie zaczynaj na nowo! Rób dalej jak czujesz, tylko dokładaj nowe...
Moje zdanie takie!
Ja choćbym skichała się tysiąkrotnie to i tak mam zawsze chaos zielony...A zamysł mam a i owszem, tylko co bym nie zrobiła to i tak wychodzi mi wieś staroangielska...no i ograniczenia są bo to tylko ogródek działkowy!
Ale jak hamak powieszę, jak na mej kusej werandzie zalegnę! Choć blok za plecami i miasto pełni, to taka błogośc mnie ogarnia, że zielen, że ptaków śpiew, że słoneczne promienie przez liście rozproszone...
No i się rozmarzyłam! A tu jeszcze tydzień do urlopu! Cicho duszo ma...
Zieloności, radości!
Jak mi dobrze u Ciebie!
aga
Wieś staroangielska właśnie mi się marzy ale oczywiście masz rację. to jak wygląda nasz ogród to wypadkowa wielu rzeczy ,które często zmienne są tak jak na przykład nasz gust. Jedyne czego żałuję to to ,że za bardzo chciałam "posprzątać" to miejsce.Pamiętam tą dzicz , która mnie urzekła , gdy zobaczyłam to miejsce po raz pierwszy. Dodam ,że to było zimą. Mogło tak zostać.Dziękuję za słowa otuchy. Prawda jest taka ,że kocham to miejsce pomimo wad tak jak się kocha swoje dziecię.
UsuńO,O,O -koleżanka powiedziała wszystko coi ja zamierzałam.Nauki i inspiracje sobie a własna droga-sobie.Mi też ciagle wieś mocno staroangielska na działce wychodzi i widac tak ma byc.Takich róz ,jak Twoje to nigdy nie będę miała bo wszelkie próby hodowania tychże kończył się fiaskiem.Więcej zaufania do siebie -aczkolwiek Kasia jest niesamowita ,w rzeczy samej i wiedzę ma ogromną.Uściskiwania,
UsuńBardzo lubię do Pani zaglądać:) a ogród Pani jest bardzo magiczny - pozdrawiam serdecznie:)
OdpowiedzUsuńBardzo, bardzo mi miło.Pozdrawiam :-)
UsuńPiękno Pani pokazuje...w czystej postaci :).
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i dziękuję
To ja dziękuję. Staram się pokazać te ładniejsze strony :-)
Usuńi ta masz piekny ogród Maszko ,le zycze powodzenia we wprowadzaniu zmian :)
OdpowiedzUsuńbuziaki
Wytrwałości mi trzeba. Jestem znana ze słomianych zapałów niestety :-).Buziaki
UsuńMaszko - szalona kobieto, ucz się i koryguj, ale nie zmieniaj, Masz piękny ogród, no i co, że z kostką Bauma? To historia Twego ogrodu i tyle.
OdpowiedzUsuńMy na siedlisku też zostawiamy pewne niezbyt może estetyczne szczegóły, bo one są historią tego domostwa. Chociażby betonowy słup, który podpierał pochylony mur pękającej ściany od strony sadu, zostawiliśmy elementy starych tynków i młodszych w postaci łat, niektórzy się dziwią, a my jesteśmy zauroczeni fakturą tych pozostałości. Idziemy swoją drogą, ma to być stara chata, która nie ulega modom, aczkolwiek na miarę wygód XXI wieku.
Ogród tworzę od nowa, bo poza sadem nic się nie uchowało. Ogród ma być typowo wiejski, bez tui i strzyżonych dziwolągów, z trawnikiem z mniszkiem, bo nie widzę sensu walki z wiatrakami, szkoda czasu, bo potrzebuję go na przygotowanie rabat kwiatowych czy warzywnika, a tu z kolei bitwa z pokrzywami. Metodą prób i błędów doszłam do pewnego konsensusu z moimi roślinami na rabatkach i jestem b. dumna. Ale jeszcze daleka droga.
Ty masz już to za sobą, może tylko jakieś modyfikacje. Maszko masz dar do czynienia piękna wokół, zatem kontynuuj dzieło. Powodzenia
Słup też bym zostawiła. Wczoraj wspomniałam mężowi o kostce. Mam przyzwolenie na wyrwanie. Tylko ,że on na wszystko się zgadza bo wie ,że ja tak ciągle z czymś wyskakuję a potem mi przechodzi. Natomiast wysunął argument ,że jakbym chciała sprzedawać dom to z kostką może by lepiej poszedł :-) i z iglakami też. I może mieć racje niestety. Ludziom takie rzeczy ciągle się podobają.Zazdroszczę Ci tego tworzenia ogrodu od podstaw. Ja kiedyś nie bardzo wiedziałam czego chcę i wyszło co wyszło. Nawet trawnik miałam z rolki. A teraz myślę przerobić go na żwirowy ogród jak u Kasi.Ale tak do końca to nie wiem co zrobię. Na pewno zrobię wartzywnik z prawdziwego zdarzenia i chyba na więcej po prostu braknie czasu i sił.Dziękuję
UsuńNo to se napisałam. Wylogował mnie komputer.
UsuńTytuł bloga mówi za Ciebie. Maszka tu, Maszka tam, Maszka to, Maszka tamto, Maszka czarne, Maszka białe.
Teraz chciałabyś ogród wiejski, naturalistyczny, a po powrocie z podróży np. do Japonii, orientalny minimalistyczny ogród dalekowschodni.
Jesteś niespokojna dusza, ciągle czegoś szukasz, coś stale Cię gna. Ty nie usiądziesz w żadnym swoim klimatycznym zakątku ogrodu by wypocząć ... Ty przemiany wpisane masz w osobowość. Osiągasz cele, bo jesteś szalona, pracowita, perfekcyjna, ale nie spoczniesz na laurach z głową pełną pomysłów.
Może za to Cię kochają ludzie?
Trzymam kciuki za warzywnik.
Uściski
Taaaa, Maszka niezrównoważona :-). Jedni mnie kochają ale nie wiem czy akurat za to a inni pewnie nie chociaż wprost to nikt nie powie . I dobrze :-). Chyba trafiłaś z tą charakterystyką.Mam ławeczki w ogrodzie ale raczej nie zasiadam na nich. Jak siądę to wszyscy pytają czy mi coś jest . Ja akurat za tą cechą swojego charakteru nie przepadam .Po tacie tak mam i pamiętam jakie to było wkurzające jak zasuwał aż padał . Na szczęście po osiemdziesiątce trochę przechodzi :-). A perfekcjonistką jestem tylko teoretyczką. Perfekcja to coś dla mnie nieosiągalnego . Nawet japoński ogródek to jeszcze nie to . Buziaki
Usuń:)
Usuń;) mnóstwo serca włożyłaś i jest Twój ;), choć ja kostki nie kocham i moja Mama się uparła i ma, a ja bym pewnie miała taki skrawek jak moja kuzynka w stylu naszych babć : malwy, ostóżki, mieczyki, naparstnice, zioła, do tego jeszcze od siebie dorzuciłabym czarny bez i wydeptane w trawie ścieżki aż do sadu ;)
OdpowiedzUsuńCzyżbyś wypatrzyła u mnie malwy i ostróżki , mieczyki i naparstnice i zioła? Jest i czarny bez tylko trawiastej ścieżki nie ma i sadu ale to do zrobienia. Całusy ślę Joasiu.
UsuńCo chcesz od swego ogrodu ? Jest piękny o niebo ładniejszy od mego ale już tak mam że kocham to co mam i tylko z żalem czasami patrzę na inne ogrody że u mnie tak nie jest.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńKocham , kocham tylko czasami marudzę. Na swoich mężów też niekiedy narzekamy mimo ,że nie zamienilibyśmy na innych.A ja jak widzę piękny ogród to patrzę z podziwem i się cieszę i oczywiście troszkę zazdroszczę . U Kasi bardzo się cieszyłam.Ściskam
UsuńPodpisuje sie pod poprzednimi osobami.Co chcesz od swojego ogrodu???.Jest piekny bo jest TWÖJ !!!!
OdpowiedzUsuńKasia czy Asia ma inny...moze doskonalszy....ale to juz nie Twöj.
Ty masz inne zycie,inny ogröd,kochasz inne roslimy...podobaja Ci sie inne ozdoby....
Nie röb sobie stresu!!!! Masz idealnie )))
Pozdrawiam))
Kiedys uleglas "kostce" uwazaj,zebys teraz nie ulegla Kasi czy Asi !!!! ;)))))
UsuńPs. Czytalam inne komentarze...wszyscy pisza to samo,wiec moze ta Kasia powinna sie uczyc od Ciebie ????!!!!!!
Pa:))
Hmmm.Dostało mi się. To nie o to chodzi ,że chcę ślepo coś naśladować . Po prostu podoba mi się Kasi podejście do ogrodowania. Wiem ,że do wszystkiego dochodzi się latami. Mnie zabrało trochę więcej czasu ,żeby osiągnąć tę filozofię. To nie jest tak ,że pojechałam do ogrodu Kasi i nagle mi się zaczęło podobać. Tam znalazłam to , co od dawna nosiła w sobie ale nie potrafiłam tego przełożyć na swój ogród. Mój ogród jet spory i fragmenty wyglądają dobrze ale całość nie ma spójnej koncepcji. To mi najbardziej w nim uwiera. I wiem ,że nie łatwo będzie to zmienić na lepsze ale popróbuję. Myślę,że każdy od każdego może się czegoś nauczyć chociaż nie wiem czego Kasia mogłaby się nauczyć ode mnie.:-)
UsuńUps...nie chcialam,zeby az tak ostro to zabrzmialo....((((
UsuńWiem o co chodzi.Gdy sie wraca z takich miejsc to ma sie tyle pomyslöw w glowie,ze ze strachu,ze moglyby zniknac chcemy wszstko zrobic nagle.
Wiem ,ze nie bedziesz nasladowac ogrodu Kasi czy Asi slepo.
Wiesz czego chesz i jedynie to wszystko ulepszysz!!!
Trzymam kciuki i czekam na foty!!
Pozdrawiam serdecznie ))
Ja przepraszam, ale nie pisz już więcej takich głupot, że może wszystko sprzedasz i takie tam. Nie stresuj mnie proszę! Poza tym nie wiem jak może być jeszcze piękniej niż u Ciebie!
OdpowiedzUsuńDobrze, że mam melisę w ogródku, pójdę i sobie zaparzę;-)
Haniu, już będę grzeczna. Meliska pomogła? :-) .Gdybym miała sprzedać ogród to musiałabym tę jabłonkę ze sobą zabrać i parę innych rzeczy :-)
UsuńPieknie , ulotnie , zwiewnie , lekko , eterycznie , sekretny ogrod Maszki :)) Iwona
OdpowiedzUsuńTak sobie myślę,że najpiękniejsze fragmenty mojego ogrodu zrobiły się same. Chyba powinnam nic nie robić i wtedy byłoby idealnie :-)
UsuńMaszko, w Twoim ogrodzie jest tyle radości i ciepła (czuję to na zdjęciach), że mogłabym być w nim płytą chodnikową w ścieżce po której stąpają goście ... :D
OdpowiedzUsuńMiłeczko, dla Ciebie to ja ustawię leżaczek pośród groszków pachnących i maciejki. Płytki mam tylko na tarasie ale wolałabym drewienko :-).Całusy
UsuńMaszko, Maszko.... Ty Pasjonatko przez duże P... Wiesz..., jak się Ciebie czyta to nie patrząc jeszcze na zdjęcia Twojego ogrodu, to już jest tak jakby się go widziało. Kochasz to ogrodowanie jak nic. A potem jak już zajrzy się do Twojego ogrodu, to tylko pozostaje żyły podciąć sobie z zazdrości i podziwu, położyć się na tej brukowej kostce i umrzeć z zachwytu wśród kwiecia tego Twoimi zdolnymi rękami stworzonego....
OdpowiedzUsuńOgroduj dalej, rozwijaj się i dawaj podziwiać. :)
:*
Dominiko, jesteś już którąś z kolei dziewczyną, która chce mi się tu kłaść na moich ścieżkach. To ja przygotuję chyba jakieś materace. Masz racje. Zapuściłam korzenie w tą moją ziemię i pewnie uschłabym bez niej. Biegnę do robotyyyyyyyyyyy
UsuńChyba każdego nachodzą czasem takie myśli, że gdyby zacząć jeszcze raz to byłoby inaczej. Pewnie tak, ale za jakiś czas znowu naszłaby nas chęć na zmiany i tak bez końca... Dobrze jest jak jest, ale warto skorzystać z cudzych rad ku ulepszeniu albo poprawieniu, ale z radykalnymi zmianami dajmy sobie spokój, przecież i tak rok w rok coś niewielkiego zmieniamy :)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Tak dokładnie jest. Capek o tym pisał w "Roku ogrodnika". Rasowy ogrodnik zawsze chce coś poprawić chociaż u Kasi miałam wrażenie ,że nic więcej nie trzeba.Buziaki ślę
UsuńPo tym wszystkim, co dziewczyny napisały ci wyżej, chyba naprawdę nie ma już co dodać. Ja tam za każdym razem jak widzę zdjęcia Twojego ogrodu, oddaję się poczuciu głębokiego relaksu. Nie jestem nawet w stanie sobie wyobrazić jak piękny musi być na żywo. Błagam nie zmieniaj go za bardzo. Jest barwnie i różnorodnie jak w ogrodzie botanicznym i aż chciałoby się położyć wśród tego nieskończonego kwiecia.
OdpowiedzUsuńNapisz proszę kilka słów o tym jak się do Kasi dostałaś. Gdzieś mi mignęła informacja, że udało Ci się jakiś fajny nocleg w okolicy znaleźć. Nosiłam się z zamiarem wyjazdu na warsztaty, ale mi zabrakło motywacji i się nie donosiłam :) Ale myślę, że to tylko kwestia czasu i prędzej czy później do Kasi zawitam.
Aga , musisz kiedyś wpaść to zobaczysz o co mi chodzi :-). Nie wiem dlaczego ale nie lubię, gdy ktoś mówi ,że mam jak w ogrodzie botanicznym. Lubię ogrody botaniczne ale nie mam dążeń aby tak mieć.Chciałabym mieć wiejski ogródek wtapiający się w piękny krajobraz. Tylko jak zmienić ten krajobraz ? Pewnych rzeczy nie przeskoczę. Dobrze , nie marudzę bo wiem ,że mieszkasz w mieście :-). Szkoda ,że nie dałaś znać wcześniej ,że chciałabyś jechać. Mnie to przyszło do głowy ale nie chciałam się narzucać. Mogłaś jechać ze mną i z moją koleżanką. Jechałyśmy samochodem.Wprawdzie długa to podróż była bo droga do Łodzi makabryczna. Potem już autostrada . Musimy się zmówić . Kasi chodził po głowie dzień otwarty ogrodu . Może wtedy ?
UsuńNo może to i racja, że porównanie akurat do ogrodu botanicznego nie jest najszczęśliwsze, ale nie przyszło mi do głowy nic, co trafniej nawiązywałoby do tego ile form, kolorów (i zapewne zapachów) można znaleźć w Twoim ogrodzie. Obiecuję poprawę :) Zdaje się , że daleko bym do Ciebie nie miała, więc zdecydowanie kiedyś wybiorę się na wycieczkę.
UsuńNa następną kasiową wyprawę musimy koniecznie się umówić. Pewnie jakby dobrze poszukać, to cały bus chętnych by się znalazł :).
Wyznam szczerze: kocham Twój ogród. Kocham te urokliwe zakątki, te murki, donice, latarenki, deseczki, ławeczki. Kwiaty i zioła i chwasty. :) No, kocham i już. Bardzo bym chciała u siebie mieć już taki cud. Kostkę zostaw w spokoju, niech sobie leży, nie jest wcale taka zła. ;) A te róże...ech takie by mieć... w ogóle taki ogród mieć.
OdpowiedzUsuńBuziaki najserdeczniejsze
Ewa
PS
adres napiszę, teraz tylko na chwileczkę wpadłam i przepadłam
Uściski
Chyba mnie przekonałaś Ewo ,żeby za wiele nie zmieniać. Ale skarpę obsadzę na nowo. Jakby ktoś chciał sadzonek trzmieliny i irgi to będę miała za darmo hurtowe ilości chociaż nie polecam :-). Jeśli znalazłby się nabywca na kostkę to chętnie się też pozbędę. Wiem ,że nie jest najgorsza bo sama wybierałam i na szczęście nie jest czerwona i nie ma fikuśnych kształtów .Uściski przesyłam z tarasu .
UsuńMaszko droga, ogród, który pokazujesz na zdjęciach, mnie zachwyca. Te urokliwe fragmenty, które nigdy nie układają mi się w całość, tylko wzmagają moją ciekawość. Fakt, kiedyś pokazywałaś rozrysowany plan ogrody, ale jakoś nie umiem go sobie wyobrazić w całości. Ale to, co pokazujesz w szczegółach, niezwykle mi się podoba. Te dzwoneczki zawieszone na gałązkach kiedyś mnie zachwyciły (w te wakacje muszę wreszcie dotrzeć do Ogrodu Łobzowa), jesienne kapuściane dekoracje i wiele innych. Ty i Twój ogród mnie inspirujecie. U Kasi chciałabym zobaczyć przede wszystkim warzywniak, bo i u mnie zajmuje on ważne miejsce, ale u Ciebie chciałabym zobaczyć ogród jako całość.
OdpowiedzUsuńA jeśli będziesz coś zmieniać, to myślę, że i tak to będzie bardzo Twój ogród, cały "maszkowy".
Uściski!
Przypomniałaś mi ,że miałam rozrysować plan reszty ogrodu bo to co rysowałam to była północna dzika strona.Dzwoneczki ostatnio widziałam . Mnie już trochę zbrzydły bo kwitną non stop ,Nawet na zimę nie zdjęłam.Kasi ogród jest przede wszystkim bardzo użytkowy. Mój aspirował do ozdobnego ale teraz chętnie na miejscu trawnika zasadziłabym pole ziemniaczków. Coraz mniej mnie ta ozdobność fascynuje a poza tym chyba można by to jakoś pogodzić. Sama nie wiem. Buziaki
UsuńUwielbiam Twój zaczarowany ogród i proszę mi z niego nic nie wyrzucać! Iglaki też są piękne i potrzebne (nie w nadmiarze), dają schronienie ptaszkom i stanowią szkielet ogrodu zimą. Proponuję, abyś zorganizowała i poprowadziła u siebie warsztaty z aranżowania ogrodowych wnętrz :) Gdy patrzę na Twoje zdjęcia, to myślę, że jesteś dobrą wróżką tego miejsca :) A warsztatów Kasinych coraz bardziej Wam zazdroszczę! Ciekawi mnie potwornie, czemu służy dołek robiony palcem przy siewie drobnych nasionek?? Uściski :)
OdpowiedzUsuńNo dobrze , wszystkich nie wyrzucę ale złote thuje fuj fuj. Może uda mi się wykopać i podarowaćteściowej bo ona się zawsze nią zachwyca. Rozważam też cośzrobienie z thujowym szpalerem. Posadziłam go dla zrównoważenia wizualnego moejej skarpy ale za nim rosną już czerwśnie i może ten żywopłot nie będzie potrzebny. Na warsztaty z aranżacji teżchętnie bym się wybrała bo zbyt wiele rzeczy mi się podoba. Przydałyby mi się warsztaty ze sztuki rezygnacji.EW dołek wkłada się nasionko a potem leciutko zasypuje. To niby normalne ale jak to raz zrobisz pod okiem Kasi to wiedsz ,żre do tej pory nie robiłaś tego właściwie.Buziaki
UsuńHej Maszko !
OdpowiedzUsuńJak już ustaliłyśmy to nie refleks pozwolił mi na zrobienie więcej zdjęć, tylko najzwyczajniej w świecie przymarzłam do aparatu ;)
Twoich fotek jest mniej, ale za to bardziej naturalne, pięknie uchwyciłaś chwilę, nastrój. No i nawet ja się na jedno załapałam, co mnie cieszy :)))
Zdjęcia Twojego ogrodu przepiękne! Powtarzam to co już napisałam w grudniowych komentarzach: Jak tylko otworzysz drzwi swojego domu przed nami-blogowiczkami, pakuje się i pędzę do Ciebie ! :)
P.S.Kochana odpiszę, na maila, ale muszę dojść do siebie bo dopiero wróciłam z ogrodu! Kasia tak mi w mózgu nabajtlowała, że teraz do nocy pracuje w ziemi i pazury mam jak człowiek lasu ;)
Szkoda ,że nie było słoneczka, bo te fotki takie smutnawe trochę.Chodzą mi po głowie te otwarte dni ogrodu bo to fajny sposób na wymianę doświadczeń , sadzonek i nasion ale chyba bym się za bardzo zestresowała. Jeszcze kilka wizyt u Kasi i pewnie będę gotowa.
UsuńDziękuję za piekny, wirtualny ogrodowy spacer!
OdpowiedzUsuńDziękuję ,że zechciałaś pospacerować. Szkoda ,że nie da się tu rozsiać zapachów.
UsuńMaszko , przemyśl wyrywanie kostki i wycinanie , myślę że bez powodu tego kiedyś nie robiłaś , nie tylko dla tego że było FAN , po prostu to czułaś i musiało Ci tego brakować w swoim ogrodzie - przemyśl to ;))
OdpowiedzUsuńWarsztaty cudowne , też miałam plany aby pojechać w tym terminie ale nie wyszło , może następnym razem ( w końcu spotkam się z Kasią na razie to znamy swój głos hihi )
Uściski i do dzieła kobietko - działaj
Nigdy tej kostki nie czułam. To było pójście na kompromis. Wcześniej mieliśmy żwirowy podjazd, który faktycznie źle się odśnieżało i zarastał i mojemu mężowi się to nie podobało. Teraz chyba umiałabym go przekonać.Zresztą, gdybym wtedy sięuparłą to też miałam ale chciałam by było też coś tak jak on chce. Idę działać:-)
Usuńale fajny post!
OdpowiedzUsuńDziękuję
UsuńKochane dziewczyny - widzę, że gorąco się zrobiło na blogu Maszki ;-) ja od siebie tylko dodam, że uczucia podniecenia, pasja oraz chęć zmiany ogrodu to fajna rzecz - nie ma co tego w człowieku gasić, skoro tak czuje i takie podejmuje decyzje, to trzeba to uszanować. Jeśli Maszka w sercu czuje, że chce coś zmienić - to przeciez jej ogród, jej świat i jej życie - niech robi co chce - szczególnie, jeśli przynosi jej to radość i spełnienie. Kiedyś chciała iglaki i bruk, teraz chce coś innego - życie jest tylko jedno, chyba to nie grzech zmieniać obsadzenia w swoim własnym ogrodzie. Ja jej tego podczas warsztatów u mnie nie narzucałam ;-)))
OdpowiedzUsuńUściski dla wszystkich, Wasza Kasia (czy Asia) ...
Czuję ,czuję i to od dawna a wizyta u Was tylko mnie zachęciła jeszcze bardziej. Nie wiem Kasiu co z tego wyniknie ,bo zdaję sobie sprawę z tego ,że na niektóre rzeczy chyba już nie mogę się porywać. Wczoraj znowu zdychała m z bólu. Absolutnie niczego nie ,,narzucałaś ale jak się patrzyło na Twój ogród to bardzo chciałoby się mieć podobnie. I chyba wszystkie uczestniczki warsztatów tego doznały. Miałam pytać Lore o tą Asię ale nie wiem czy to nie jakaś prowokacja :-). Buziaki Kasiu
UsuńA ze mną to chyba nie jest jednak tak najgorzej, bo do ogrodu, nawet na krótki obchód, biorę wiaderko, małą łopatkę i widełki takowe i obowiązkowo pazurki :) Ogród zmieniaj, bo nawet nowy za kolejnych 20 lat też będziesz inaczej widziała. U mnie bruku nie ma i nie będzie (chociaż Połówek by chciał pewnie). Mi się ścieżki z kory marzą, nawet jak uzupełniać by trzeba. Ale to po remoncie i jak już jakieś ścieżki wytyczę w ogóle. Póki co wolna amerykanka w tym temacie ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
ścieżeczki z kory są super. Mięciuśkie takie i w jakiś cienistych zakątkach mają rację bytu jak najbardziej.edynie w warzywniku bym się bała żeby ziemi nie zakwaszały. W ogóle to ja mam za dużo ścieżek. Chyba wolna amerykanka jest lepsza.Pozdrawiam
UsuńMaszko Twój ogród jest cudny. Kocham go za róże i szałwie i całą resztę. Ja wiem to Twój ogród i Ty w nim chcesz zrobić zmiany, ale co do kostki to przemyśl. Bo żwirek z deszczem i śniegiem będzie spływał, zatrzyma mnóstwo liści i chwasty w niego bardzo wrastają. Może w części ogrodu?. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńJa to wszystko wiem Krysiu o tym żwirku i kiedyś bym się przejmowała tym ,że się zachwaszcza a teraz tobym chyba już tylko się uśmiechała ,że tak ładnie mi żwirek zielenieje.Po wczorajszej migrenie to nic mi się nie chce . Nawet się nie przejmuję ,że doniczki nie podlane. Trochę potrwa zanim znowu zachce mi się chcieć coś zmieniać. Pozdrawiam
UsuńWiesz ja odnośnie tej częstej migreny Twojej. Czy robiłaś sobie rezonans głowy zaraz po migrenie i czy w ogóle robiłaś rezonans głowy. Może nie powinnam tu tego pisać ale martwię się. Resztę napiszę na Twoją pocztę ale dopiero w sobotę. Do soboty mnie nie ma.
UsuńNie martw się Krysiu. Jestem przebadana . Niestety jestem genetycznie obciążona tą migreną.Jeszcze jakiś czas muszę się pomęczyć. Buziaki
UsuńZazdroszcze wizyty u Kasi:) Migren-nie. Kiedy bylam dzieckiem tez mnie meczyly bardzo. Wyleczyl mnie bioenergoterapeuta. Potem znowu wrocily, po urodzeniu corki. Moze moglabym Ci te osobe polecic? i to nie jest zadna reklam, boze bron.
OdpowiedzUsuńKasia
Nikomu migren nie życzę ani takich najłagodniejszych a jeśli chodzi o bioenergię to trochę się boję. Dawno temu poddałam się efekt był taki ,że jeszcze się nasiliły. Tłumaczenie było takie ,że miało boleć bardziej ,żeby potem przestało całkiem ale ja jakoś w to nie uwierzyłam. Dzięki za troskę.
UsuńJa wciąż walczyłam z migrenami. Teraz odkąd zmieniłam styl życia z miejskiego na wiejski ;) miewam rzadko. No i codziennie piłam rumianek przez pół roku. Ale jak znam życie pewnie już wszystkiego próbowałaś :)
UsuńMaszko wiem z doświadczenia, że kawa bardzo lubi przyczyniać się do migren choć mało osób wiąże kawę z migreną... Dużo zdrówka!:)
UsuńPięknie tam!....
OdpowiedzUsuńO tak !!!
UsuńMaszko jak nie ma absolutnej konieczności, to nic nie wycinaj:) Jeżeli masz dużo miejsca (a zapewne masz, bo widzę:)), to podsadź tylko czymś liściastym. Kasia podsadziłą tak jedne "zębowaty" żywopłot tujkowy w swoim projekcie, też pięknie wyglądał.
OdpowiedzUsuńZazdroszczę Wam tego spotkania, pogody już mniej:) Dziś wracam do ogrodu po dwóch tygodniach...oj, narzędzia się przydadzą:) Ściskam serdecznie!
Tak pamiętam ten Kasi żywopłot. Mój nie jest taki tragiczny .Zastanawiam się czy nie powycinać co którejś , podciąć od dołu i niechby udawały szpaler cyprysowy :-). Druga wersja to bardzo mocno przyciąć na taką niziutką obwódkę . Dosadzić tam już za bardzo mi się nic nie da. Może kiedyś odważę się pokazać to cudo :-). W dwa tygodnie to Ci się pewnie niezły busz zrobił. u nas leje niemiłosiernie więc dziś dzień bez ogródka.Sciskam
UsuńUwielbiam Twoje spojrzenie na piękno okiem obiektywu Maszko :) Ja mam bardzo stary żywopłot z głogów. Ponieważ był stary i przerośnięty, musieliśmy się mocno napracować, żeby go zagęścić odpowiednim przycinaniem. Świetna fotorelacja, gratuluję :) Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńMaszko a ja tak patrzę na ten Twój ogród i dostrzegam niebywałe piękno!! Ogród jest absolutnie baj-ko-wy:):) Myślę, że prędzej czy później spotkamy się też u Kasi i Andrew;) Pozdrowiam ciepło!:):)
OdpowiedzUsuńIstny zaczarowany ogród,absolutnie zachwycający :) pozdrawiam cieplutko i powodzenia w ogrodowych działaniach :)
OdpowiedzUsuń