Dzisiaj będzie trochę krajoznawczo. Temat : Jura. Kto zna , kto lubi? Pewnie dla większości ta kraina kojarzy się ze skalistymi dolinkami , białymi ostańcami , "Orlimi Gniazdami" - więc, tego dziś nie będzie. Będą za to pola ,pola i pola , z tym typowym dla tego regionu rozdrobnieniem. Tak sobie myślę ,że gdyby dodać powierzchnię wszystkich miedz to pewnie wyszedłby niezły areał. Czasem nad tym ubolewam ,że nie wprowadzono w Małopolsce jak w Toskanii prawa o niepodzielności majątku. To dlatego tam każdej posiadłości przypisane są ogromne połacie ziemi ( i to one właśnie czynią zaporowe ceny tych cudnych ruderek kuszących potencjalnych osiedleńców), podczas , gdy u nas zdarzają się sytuacje ,że pole ma zaledwie 2 metry szerokości. To dlatego rolnictwo było tu zawsze mało zmechanizowane a przez to z czasem coraz mniej opłacalne. Dlatego też w wielu miejscach w regionie , zwłaszcza tam , gdzie niezbyt urodzajna, ziemia leży odłogiem. Takie są moje najbliższe okolice. Ostatni rolnik we wsi zginął tragicznie podczas prac remontowych przy domu potomka i ostatni koń pociągowy poszedł na emeryturę .Pojawił się natomiast młodzian pełen zapału , który dorobiwszy się co nieco na emigracji , chce zainwestować w ziemię. Bardzo mu kibicuję tym bardziej ,że to on właśnie przytransportował mi wymarzone dwie przyczepki obornika. Na całe szczęście ma do tego odpowiedni sprzęt i nie musiałam fatygować swojego autka. No ale miałam nie o tym . Miałam o krajobrazach. Tak sobie myślę ,że gdybym kiedyś tam wyemigrowała to pewnie byłoby mi tęskno za tymi widokami . Lubię ,gdy droga jest kręta , gdy za górką czeka mnie niespodzianka , gdy daję radę ,czasem nie od pierwszego podejścia , wypedałować na szczyt po to ,żeby potem fruuuuu z wiatrem we włosach i zaciśniętymi ustami coby insektów się nie najeść. Lubię te miedze porośnięte skarbami do bukietów najpiękniejszych i te drzewa samotne na nich albo całe zagajniki. Lubię lasy schowane w dolinkach i drogi kamienne i miejsca , gdzie ostańce bo tam zazwyczaj pełno poziomek. No i buczynę kocham o każdej porze roku i dnia. No i to wszystko mam na wyciągnięcie ręki. A gdybym zdobyła się na emigracje to pewnie pisałabym wiersze jak Mickiewicz o swojej Litwie , gdzie świerzop, dzięcielina pała na różowo ,bieli się gryka a miedza udaje wstęgę szeroką. No i może to lepiej ,że nie muszę tak tęsknić.
A mi Jura kojarzy się z polskimi legendami, w których rozczytywałam się w dzieciństwie, z wypiekami na twarzy :) Patrzę na te Twoje cudne zdjęcia i myślę, że nie ma brzydkich miejsc na świecie (chyba że człowiek się o to postara), trzeba tylko chcieć czasami to piękno dostrzec. Ty robisz to wyśmienicie, jestem pod wrażeniem i bardzo, bardzo Ci za tę eskapadę dziękuję :)
OdpowiedzUsuńA to ciekawe z tymi legendami. Ja w młodości zbyt wielu ich nie znałam poza tymi o białych damach straszących po ruinach ale później mój znajomy wydał zbiór legend "srebrnej krainy " . Jest tego bardzo dużo i dotyczą miejsc ,które są dla mnie namacalne. Człowiek to potrafi i piękno stworzyć i ohydę. Zresztą to są chyba pojęcia względne bo wiadomo ,że gusty różne. Chociaż ja w piękno absolutne wierzę ale nie wiem ile w nim udziału człowieka.
UsuńWierz mi lub nie, ale właśnie ze 3 godziny temu powiedziałam lubemu, że chcę w trybie pilnym na Jurę. A on nie chce bo nie lubi jeździć w te same miejsca, w których już był. No to mi się na pocieszenie Twój post dostał - w samą porę. Bardzo lubię te okolice i krajobrazy, a Twoje zdjęcia cudnie oddały ich krętość i pagórkowatość. I mam słabość do takich patchworkowych pól. I gdzie tu z takich pięknych okolic emigrować? A zdjęcie jak zawsze są cudowne. I kojąco nastrojowe...
OdpowiedzUsuńPo ciemku chciałaś na jurę? Mnie też ciągnęło na wyżynę bo dziś chmury były piękne. Lubię popatrzeć na takie z wysoka. Może jutro z rowerkiem się wybiorę jak nie będzie zbyt gorąco. Wiesz jak tam cicho? Tylko skowronki i owady . Ja lubię wracać w te same miejsca i robić im zdjęcia w różnych okolicznościach przyrody. Nawet w tym poście są takie wiosenne i późniejsze.
UsuńMaszko Twoje zdjęcia są jak z najpiękniejszego kalendarza. Szkoda, że tak rzadko pokazujemy piękno naszej ziemi:) Jura wcale nie ustępuje krajobrazom Toskanii.
OdpowiedzUsuńMyślę ,że żaden piękny krajobraz nie ma przewagi nad innym pięknym. Świat generalnie piękny jest. Czasem tylko coś trzeba wykroić z kadru :-). Nasz Beskid Wyspowy bardzo mi Toskanię przypomina , mrużąc oczy oczywiście i nie dostrzegając zabudowy i innych szczegółów :-)
UsuńPiękne zdjęcia. Ja od sześciu lat mieszkam na Jurze i czasem tęsknię do bezkresnych pól gdzie łany zboża ciągnęły się aż po sam horyzont. Czasem też mnie wkurza to co świetnie opisałaś - pola szerokie na 5m i długie na 763m - szczególnie wtedy gdy próbuję kupić kawałek ziemi ;) A mnie zachwyca tutejsze dawne budownictwo. Małe domki budowane z wapienia, takie białe, z kawałkami amonitów wklejonymi w ściany....
OdpowiedzUsuńTe tasiemce są malownicze ale kompletnie małoprzyjemne w obsłudze. Dlatego taka ścisłą zabudowa na naszych wsiach. dom przy domu a za nimi druga linia zabudowy a czasem i trzecia. Stare domeczki przeurocze ale coraz ich mniej. Właściciele nie mają do nich sentymentu .Jeśli przybyłaś z Wielkiej Polski to nie dziwie się,że Ci brakuje przestrzeni :-)
Usuńpiękne zdjęcia :) te obrazy przypominają mi dzieciństwo i wakacje na wsi :)
OdpowiedzUsuńchętnie pospacerowała bym sobie po takich polach :)
Mnie z dzieciństwem bardziej kojarzą się podmokłe łąki , na których spędzałam mnóstwo czasu przyglądając się wszelkiemu zielsku , które je porastało. Uprawy mniej mnie interesowały . Teraz nadrabiam :-).
Usuńodkąd pamiętam interesowałam się tym ,,co tam rośnie?, dlaczego? skąd się tam wzięło? miałam to szczęście, że dziadziuś zabierał nas ze sobą i opowiadał ,,co do czego,, . miło wspominam ten czas :)
UsuńJa w sumie najgorsza też nie byłam bo potrafiłam odróżnić żyto od pszenicy :-) a moje dzieciaki były bardzo zdziwione , gdy odkryły w moim warzywniku jak rośnie bób. Teraz wszystkim swoim znajomym zadają tą zagadkę i przeważnie odpowiedź jest : " Nie wiem ale wiem jak rośnie ananas ". Dziwne.
Usuńpiękne miejsca i ciekawie przez Ciebie pokazane :)
OdpowiedzUsuńfaktycznie zawsze tę okolicę odwiedzam,oglądam od innej strony :)
ale już zawsze będzie mi się kojarzyć z tragiczną śmiercią księżnej Diany,bo właśnie wtedy jw tamte miejca jechaliśmy z jeszcze małą córeczką ....gdy z radia dowiedziałam się o jej śmierci.
pozdrawiam,miłej niedzieli
Pewnie oglądasz z poziomu dolinki a wystarczy pofatygować się trochę wyżej i mamy takie oto widoki i zero tłoku. Dolinki są zadeptane chociaż oczywiście nie dziwię się turystom bo pola to wszędzie są a takie dolinki to tylko tutaj i takie ostańce i takie ruiny. Tak nawiasem nie lubie ruin i dawno yadnzch nie zwiedzalam. O smierci Diany dowiedzialam sie bedac w szostym miesiacu ze swoim pierworodnym.Przegladalam kwartalnik Kwiaty i uslyszalam w TV. To byl szok.
UsuńUrokliwe widoczki i piękne zdjęcia!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę miłej niedzieli :)
Dziękuję i wzajemnie. Póki co byłam z rana w Połańcu a potem przez Tarnów do Kłaja a potem do domku, obiadek i dogorywam. Ciepło :-)
UsuńPrzepiękne zdjęcia, wszystkie :-)
OdpowiedzUsuńUrokliwa ta Polska :-)
O tak , pięknie jest. Dziś zrobiłam trochę kilometrów i zahaczyłam o świętokrzyskie. Naprawdę pięknie i do tego ta pogoda toskańska :-)
UsuńPiękne zdjęcia, piękne krajobrazy :)
OdpowiedzUsuńProblem zbytniego rozdrobnienia użytków rolnych dotyczy niestety większej części Polski. Cóż...
Zwłaszcza tego pasa wyżyn , w którym i Ty zamieszkujesz. Ale jest przez to kolorowo , urozmaicenie i może ekologiczniej bo taki oprysk zrobić na polu szerokim na 5 metrów to się chyba nie opłaca .
UsuńJura ale jakby nie ta Jura, którą znam ....
OdpowiedzUsuńPopatrzyłam na nią teraz przez inny pryzmat ;)
Bo Jurę można pokazać w kilku odsłonach. Wiadomo ,że najbardziej przyciągają białe skałki :-).
UsuńPiekne zdjecia...dla mnie tym bardziej bo rolnik zemnie jak trza ))))No...moze möj M bardziej ale ziemia to nasze zycie...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i pisz czesciej!!
Ps.ja mam maszyne do kawy ktöra nazywa sie ....JURA ))
A to ja nie wiedziałam ,że Wy z mężem aż tak. To bardzo pochwalam.Nie chcę publicznie obiecywać,że będę pisać częściej ale sama sobie to obiecałam wczoraj ,bo jak mam dłuższą przerwę to nie wiem od czego zacząć i co sobie darować. Czyli Jura ratuje Ci życie a mnie Krups :-)
UsuńMaszko.Tak mi się gęba śmiała jak oglądałam Twoje "pasiaki".Uwielbiam takie pola jak dywaniki.Mam podobne widoki kiedy jadę do rodziców przez Krzczonowski Park Krajobrazowy.Biegałam kiedyś nawet tam z aparatem,ale nie znalazłam tych fotek u siebie na blogu.Poszukam i wyślę Ci mailem,bo niektóre Twoje i moje to tak jakby w tym samym miejscu robione:) A mieszkamy przecież w innych miejscach :D
OdpowiedzUsuńTo bo to chyba podobna szerokość geograficzna i stąd to podobieństwo. Dziś jadąc z mężem podsunęłam taką myśl ,żeby wybrać się w tamte kierunki bo mało mi znane i jakoś mnie tam ciągnie. Prześlij te zdjęcia. Jestem ciekawa bardzo.
OdpowiedzUsuńMoże te wąskie poletka nie są zbyt łatwe w uprawie, ale jaki mają urok :-) Pięknie wyglądają te pasiaki wśród pagórków. U mnie jak okiem sięgnąć równina, więc taki widok jest miłą odmianą.
OdpowiedzUsuńRówniny też piękne ale rzeczywiście fajnie ,że jest ta różnorodność . Ja dziś pojeździłam trochę po płaskim i przyznam ,że szybko mi się znudziło :-)
UsuńPrzepiękne zdjęcia. Ja do Jury mam ogromny sentyment. Tutaj zobaczyłam pierwsze świetliki i wczołgiwałam się w pierwsze jaskinie znane tylko tym, którzy na łażeniu po skałkach się wychowali. Łąki w lipcu kwitnące tysiącem traw i jaszczurka na bucie. Ostańce wyłaniające się z krajobrazu. Ciągłe poszukiwanie amonitów i kryształu górskiego. Ten ostatni znalazłam na ścieżce w lesie ^^
OdpowiedzUsuńA co najważniejsze to wychowałam się na krańcu Jury. Bo chociaż wszyscy mówią, że to Jura Krakowsko-Częstochowska, to w pełnej nazwie jest na końcu Wieluńska i ta końcówka w niczym nie ustępuje pozostałej części parku ^^
Teraz przeniosłam moje serce na Dolny Śląsk, ale marzy mi się, że pewnego dnia zabiorę Ślubnego i pokażę mu moją Jurę, żeby i on się zakochał w białych skałach, zamkach, polach i łąkach ^^
pozdrawiam
Taaaak , zakochaj go koniecznie. Och , skarbów w tej krainie co niemiara . Boję siętylko ,że jak kązdy turysta weźmie sobie po skamielince to niebawem skałek braknie:-). Wieluńska jest zupełnie inna niż ta Krakowska a Krakowska inna niż Częstochowska. Ale wszystkie są jedyne w swoim rodzaju . Wieluńskiej w sumie prawie nie znam . Trochę mi wstyd . Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńprzepięknie ... się rozmarzyłam normalnie i zamyśliłam tyż :0)) Ściskam gorrrrąco :))
OdpowiedzUsuńJakie cudne gobeliny utkane z pasów pól i łąk! Bajkowa ta nasza Polska.
OdpowiedzUsuńPa
oj jakie piękne krajobrazy:) jak z filmu.... przepiękne!!!! :) idę jeszcze na mały spacer do Ciebie i zapraszam do siebie ;)
OdpowiedzUsuńCo tam Toskania Maszko!!! to dopiero sa krajobrazy!! te pasiaste pola!!! czarodziejka jestes! wreszcie wrocilas i czarujesz!!
OdpowiedzUsuńw weekend po Jurze łazilam :)
OdpowiedzUsuń