20 dkg mąki
3żółtka
3-4 łyżki śmietany
łyżka spirytusu
łyżeczka płaska proszku do pieczenia
szczypta soli
cukier puder do posypania
Wszystkie składniki (oprócz cukru do posypania) ugniatamy, ugniatamy, ugniatamy jak długo tylko możemy ,wspomagając się robotem lub nie (ja się wspomogłam troszkę) . I ,gdy już ciasto jest gładziutkie jak masełko, wałkiem go traktujemy na cienki arkusz. jak jest dobrze wyrobione , to w fazie wałkowania ciasto wykazuje bąbelkowatość. Oczywiście jak to wszystko ugniatamy i wałkujemy a potem tniemy radełkiem na paski , to w międzyczasie rozgrzewa się nam olej . Ja używam ryżowego , który ma wyższą temperaturę palenia się i tym sposobem przypalić moich faworków nie bardzo się da . Tutaj dostrzegłam przewagę kuchni indukcyjnej nad innymi ,ponieważ ustawiając temperaturę na maksa ,jest ona optymalna i nie podnosi się przez co nie muszę jej stale kontrolować i regulować , jak wtedy ,gdy miałam zwykła ceramiczną.Smażymy faworki po obu stronach i wyjmujemy na bibułkę po czym traktujemy cukrem pudrem . Najlepsze są oczywiście cieplutkie ale i nazajutrz rano do świątecznego śniadanka całkiem dobrze smakują.
uwielbiam je! i to przewleczenie... Cudowne! Jak u mojej mamy!
OdpowiedzUsuńPrzewleczenia lubię najbardziej:-). bo ja taka mama.
UsuńFaworki bardzo apetyczne:)))
OdpowiedzUsuńPiękny wiosenny bukiet w wazonie a mnie kompletnie zasypało śniegiem.
Pozdrawiam i smacznego życzę:)))
Haniu, rano było pięknie słonecznie ale koło południa zaczęło pruszyć a potem to już waliło sniegiem. cudnie się zrobiło.Całusy
UsuńOch faworki.. czy tez chrust jak w moim domu rodzinnym...
OdpowiedzUsuńta ich ksztalt, delikatnosc, kruchosc i smak! Finezja! :-)
Twoje wygladaja smakowicie! Oczywiscie zdjecia tez piekne, lubie zwlaszcza to w trakcie smazeniahe
Nowy baner sliczny.
Widze, ze wpuscilas troche wiosny w tulipanach.
Pozdrawiam
A
Chrust czyli suche gałęzie , bo one faktycznie tak wyglądają.chce mi się wiosny już bardzo a tu spadł śnieg akuratnie.Przyznam ,że wyglada bajkowo.
UsuńWow pychotki :-)
OdpowiedzUsuńPolecam .
UsuńMaszko, faworki to moje dzieciństwo! Przy okazji świąt mama wspominała jak bardzo lubiliśmy z bratem pomagać jej przy faworkach, oczywiście gotowe już przekładać przez dziurę ;)
OdpowiedzUsuńA któż tego nie lubił. Dla mnie mama robiła nawet po kilka dziur w jednym
UsuńUwielbiam faworki, narobiłaś mi smaka:) Czekam na tłusty czwartek, wtedy u nas zawsze góra faworków i oponków serowych:)
OdpowiedzUsuńMnie zazwyczaj tłusty czwartek zaskakuje ,że to już. Trzeba się najeść przez cały karnawał.
UsuńJakie la lata świetlne temu jadłam faworki, chmmmm.
OdpowiedzUsuńI wiesz, chyba zaczynam pojmowac na czym polega Twoja magia-u Ciebie czuje sie spokojnie. Dziękuje
To brdzo miłe Han, naprawdę bardzo. Chciałabym Cie nauczyć ,żebyś mogła dzidziolkowi zrobić i zeby Ci przewlekał przez dziurki.
Usuńkocham faworki a te Twoje mają taki ładny i ciekawy kształt:) takich jeszcze nie widziłam:)
OdpowiedzUsuńzawsze gdy jeździmy do dziadków na mazury to w dzień naszego przyjazdu muszą być na stole, takie babcine, pyszne w smaku... aż nie można się od nich oderwać:)
smacznego więc, jeśli jeszcze coś zostało hihi:)
Oj wciągaja. na jednym ciężko poprzestać.Ciekawa jestem jaki mają kształt te babcine?
UsuńFaworki to moje dzieciństwo :-)
OdpowiedzUsuńMuszę je zrobić teraz w karnawale mojemu młodemu :-)
Tak , koniecznie mu zrób i zdjęcia śliczne:-)
UsuńFaworki pychotka, aż tu mi pachnie.
OdpowiedzUsuńM... bukiet... skąd? Czy te tulipany są z Twoich cebulek?
Dziś podczytuję Twoją ubiegłoroczną wiosnę w ogrodzie (kolejny raz). Tamte tulipany są obłędnie piękne jak ten Twój paź królowej, faworkowe niezmiernie delikatne.
Dziś jeszcze natknęłam się na Twoją dynię w bluszczu... daj spokój ja Ci tylko zazdroszczę.
Pozdrawiam Irena
Bukiet dostałam wczoraj od koleżanki małgosi. Robiła go jej córka a dziewczyny mają kwiaciarnię w mojej wsi :-).Och, już nie mogę się doczekać tego maja , gdy znowu zagrają piękną symfonię na niezliczoną ilość kształtów i kolorów.Pamiętam tą dynię sprzed dwóch lat. Dała radę bluszczowi spryciula.Zazdrościsz mi pracy zapewne też :)
UsuńKochana pracy to ja Ci nie zazdroszczę. Wiem co znaczy praca w ogrodzie. Zazdroszczę Ci okna w komputerowni, kuchni, pokoju prze które spoglądasz na gałęzie i je widzisz każdego dnia, każdego dnia inne - przestrzeni Ci kochana zazdroszczę. I tego, że Ty decydujesz którą gałązkę przytniesz która podwiążesz. Właście u mnie za oknem słychać jak gałęzie po przycince śrytuje maszyna. I wykłócam się o każdą gałązkę o każdy krzak, ale bezduszni ludzie robią swoje " my tylko przycinamy", " my mamy zezwolenie" - i tak co roku. Ubywa, ubywa...
UsuńZazdroszczę Tobie... Bluszczowej Królowej, ale i Jagodowej Księżniczce, Zielonoczółnowej i jestem smutna bo mój ogród nie jest pod moim oknem, a drzewa pod moim okne przycina człowiek który ma zezwolenie.
Widzisz sama, że jest Ci czego zazdrościć.
Pozdrawiam
Moja droga, jak ja wiem o czym Ty mówisz.Ostatnio w drugim końcu mojej wsi wycięto piękne , stare jesiony tylko dlatego ,że były zdrowe i proste pnie i już tam komuś posłużą na podłogę. Tak się pocieszam ,bo być może chodziło tylko o opał. Szlak mnie trafia. Kiedyś mieszkałam w ładnie zadrzewionym miejscu . W promieniu 200 metrów wycięto ogromnego kasztanowca ,bo sąsiadce śmiecił, największą we wsi brzozę kolos ,bo wchodziła komuś do komina i zanieczyszczała rynnę , potężnego klona ,bo sąsiadowi potrzebna była akurat w tym miejscu komórka. Nie lubię tych sąsiadów a oni pewnie mnie więc nie ma czego zazdrościć.Udało mi się uratować najpiękniejszego w okolicy jesiona ale sąsiad raz mnie zna , raz nie zna.Jestem też niedobra bo, proszę sąsiadujące ze mną przedsiebiorstwo aby poprowadziło sobie linię energetyczną kablem ,bo póki co linia wchodzi w moje sosny chociaz oni twierdzą ,że to sosny wchodzą w ich linię i najlepiej byłoby je całkiem wyciąć ewentualnie oszpecić.Jak będzie trzeba to zaproszę zielonych.Jak widzisz nie ma łatwo nawet jak sie jest u siebie. Pozdrawiam
Usuń-Szlak mnie trafia-. Fajnie, to jest nas dwie.
UsuńWidzę tulipany, widzę wiosnę ;)
OdpowiedzUsuńA myślałam, ze tylko jak już tak bardzo chce ją przywołać. Jutro biegnę po kwiatki! :)
Faworki cudne ale jestem na diecie mż. Już przed świętami się rozchorowałam i nie miałam apetytu ( a brak apetytu to u mnie rzadka sprawa). Zachęcona straconymi kilogramami kuje żelazo póki gorące :)
Pozdrawiam :)
Jestem na diecie nż z dyspensą na łikendy .Efekt pewnie bedzie godny pożałowania. Brak apetytu to bardzo smutna dolegliwość. Pociesz się tulipanami. Działa.
UsuńSą takie dni i dania, kiedy serce mi się rwie na kawałki... Mam JEJ przepis - wychodzą zawsze pysznie, ale nigdy TAKIE... I to jest jeden z tych przepisów, jedno z tych dań, którego do końca życia będzie mi brakowało, przy którym do końca życia będę roniła łezkę, że już nie wpadnie do nas z wielkim półmiskiem i nie powie "zrobiłam dla Was faworki, takie jak lubicie Kochani"
OdpowiedzUsuńFaworki...
Och Maszeńko i wiesz, ja mam jak nasz Hanka - tak samo mam, odpoczywam, wzruszam, zatrzymuję się - jakbyś miała we władaniu wskazówki zegarów całego świata Królowo Maszko ♥
Cały czas robiąc je wczoraj myślalam o Niej właśnie choć generalnie staram się nei rozpamiętywać.I myślałam sobie ,że byłaby dumna bo mi wychodzą całkiem jak te Jej.Zobaczyłam siebie na tronie no i parsknęłam . Kochana jesteś no.
UsuńUwielbiam, a ja na diecie po świętach ale poczęstuję się jednym od Ciebie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Zosia
Bardzo proszę ale mam nadzieję ,że gdybyś spróbowała jednego to byłoby Ci mało
UsuńMmmm ale zrobiłaś mi smaka! :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję ,że już zrobiłaś swoje:-)
UsuńFaworki(u nas mówi sie na nie też chrust) kojarzą mi sie z babcią Helcią smażyła je często dla nas.W przyszłym tygodniu będzie miała 90urodziny i to my wnuki mamy zamiar upiec cos dla Niej.Ciumam-aga
OdpowiedzUsuńTak to już jest z babciami. są od tego ,żeby nas rozpuszczać a potem role się odwracają.Ciumam :-)
UsuńTak,tak przecież zaczął się karnawał a to nieodzowne ciastka na ten czas.Ja również z takiego ciasta
OdpowiedzUsuńrobię karnawałowe róże.Dobrze,że przypomniałaś o tym przepisie,trzeba sobie przypomnieć ten smak.Pozdrawiam sedrecznie
Róż jeszcze nie odważyłam się robić ale i nie było za bardzo takiej tradycji u nas w domu. Są bardzo efektowne.Mój tato pyta dlaczego ich nie robiłam w grudniu? Głupio się pyta. Faworki tylko w karnawale.
UsuńSkusiłaś mnie na tulipany, trzeba kupić i przybliżyć sobie wiosnę :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Ciężko będzie jak na dworze zaspy powoli się robią ale można udawać ,że ich nie ma.
Usuńależ karnawałowo :) Jakbyśmy się zmówiły, u Ciebie faworki i u mnie pączki, równie serdecznie zapraszam :)
OdpowiedzUsuńPączki smażyłam w sylwestra z nadzieją ,że będą na nowy rok. Nie doczekały :-)
UsuńCzyżby kiciuś też miał ochotę na faworki, że tylko zagląda z za okna, czy może zapach tulipanów zanadto drażnił jego nosek?
OdpowiedzUsuńKiciuś lubi zaglądać. Zabawnie wygląda jak tak opiera łapki o szybę. On wie ,że zawsze jakiś pyszny kasek dostanie jak tak robi.
UsuńDziś moja Marysia ma urodziny i wczoraj we trzy razem z mamusią nasmażyłyśmy fuuurę faworków:))
OdpowiedzUsuńCudne te tulipany, u mnie fioletowe iryski:)
Całuj Marysię ode mnie . Miałyście wesoło.Ja też jakby z mamą a właściwie ze wspomnieniami o Niej.Nie ma to jak świeże kwiaty w środku zimy.
UsuńChyba zrobie w nastepny weekend,tak pysznie wygladaja:))) pozdrawiam cieplo
OdpowiedzUsuńPolecam bardzo.Pozdrawiam
UsuńMniam, mniam... :)) Ja w swoje walę jeszcze ile wlezie wałkiem, żeby tej bąbelkowatości nabrały - niezła siłownia i odstresowacz :)
OdpowiedzUsuńZapomniałam o tym wałku. Ale do walenia to muszę drewnianego użyć.To walenie wałkiem faktycznie może być dobrym sposobem na odstresowanie no chyba ,że jest się tym po czym się nim wali.
UsuńFaworki, por favor:). Smakują tylko teraz, mistrzynią jest moja mama, potrafi zrobić takie cieniutkie, podczas smażenia robią się w nich takie puste przestrzenie..., uwielbiam, pomagam wykrawać starym, mosiężnym, przedwojennym radełkiem i w smażeniu. Smażymy we frytownicy, to też b. dobry sposób, nigdy nic nie wykipi bo frytownica trzyma stałą temperaturę.
OdpowiedzUsuńCudne tulipany.
Moje też takie właśnie są nadmuchane.Właściwie takie nic . Powinno toto nie mieć nic kalorii.Radełko mam po babci, której nigdy nie było mi dane poznać bo zmarła zanim się urodziłam.Mama go strzegła bardzo.Też kiedyś smażyłam we frytkownicy ale może nie miałam najlepszej bo nie smażyło się aż tak fajnie i mało wchodziło na raz.Tulipany czarują.
UsuńDawno, baaardzo dawno nie robiłam. Może zrobić? Ale też jestem na diecie. A jak będę miała taki piękny stosik przed nosem, to przecież nie powiem dziękuję po dwóch czy trzech sztukach. Ale jest karnawał - może zjeść a potem "wytańczyć"?
OdpowiedzUsuńJa faworki zawsze wałkuję maszynką do makaronu - wychodzą super cieniutkie, przejrzyste jak najlepsza porcelana. I smażą się błyskawicznie a potem to cudne "chrup - chrup". Szkoda, że nie ma diety faworkowej:)
Agata B.
Wytańczenie to jest dobry pomysł.I własnie wymysliłaś dietę faworkową ,tylko ciekawe jakie efekty po niej.fajny sposób na wałkowanie.
OdpowiedzUsuńale smaka narobiłas ...
OdpowiedzUsuńa moje pierwsze faworki nie były sztywne tylko opadały bezwladnie,,,śmiejemy sie z nich do dziś , po paru latach zrobiłam nastepne i było wszystko ok ...
pozdrawiam
Ag
Pewnie po prostu się nie usmażyły bo olej był za zimny. skąd ja to znam :-)Początki trudne bywaja.Pozdrawiam
UsuńBardzo lubie!
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Judith, gdybyś była w okolicy to zapraszam.Całusy
UsuńPamiętam jak miałam lat naści babcia uczyła mnie robić faworki i tak po za jej rękami krojącymi ciasto nie pamiętam nic, a szkoda babcia była kochana... pięknie u ciebie a biały kot za oknem boski :D
OdpowiedzUsuńBabcie zwykle kochane są ale trochę chyba za wcześnie chciała Cię nauczyć.Na wszystko musi przyjść odpowiednia pora.
UsuńPrzepiękne dekoracje. Jestem pod wrażeniem zdjęć.
OdpowiedzUsuńCała dekoracja to te faworki no i oczywiście tulipany.Cieszę sie, że Ci się podoba
UsuńHej, Maszka! U Ciebie też wałek poszedł w ruch:)))Faworki uwielbiam, kojarzę je właśnie z karnawałem i Tłustym Czwartkiem ! Pięknie Ci wyszły, aż mi zapachniało ;)Wypróbuję w tym roku na oleju ryżowym, skoro polecasz. A koty to masz modelowe! :)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
otóż to , jakoś do głowy mi nie przyszło żeby robić w innym terminie. Olej ryżowy nie ma też zapachu.Kotów tyle ,ze zawsze jakiś wpadnie w obiektyw.
UsuńChoć raz do roku ale też muszą u mnie być. Uwielbiam je :)
OdpowiedzUsuńŚliczne zdjęcia :)
trzeba zrobic , zeby nie wyjść z wprawy. dziękuje. pozdrawiam
Usuńja robię bez proszku do pieczenia, ale z odrobiną masła, ale i tak rzadko zostają do tak zwanego "jutra" ;)
OdpowiedzUsuńi tłukę wałkiem ile sił ;)
UsuńJeśli twierdzisz ,że bez proszku wychodzą , to i ja spróbuję następnym razem. Bałam się ryzykować .
Usuńwydaje mi się, że sekretem jest dobre napowietrzenie (czytaj wal wałkiem aż będzie bolało - i ręce i pojawią się pęcherze w cieście ;) i spirytus ;)
UsuńI pewnie pęcherze na rękach :-).Będę walić co sił.
UsuńMaszko już wstawiłam banerek w moim poście :-) Specjalnie dla Ciebie :-) Bardzo dziękuję Ci za wsparcie :-)) Ja mam przepis inny na faworki.. najprostrzy jaki istnieje chyba i uwielbiam w ogóle faworki nad życie!! Matko jak mi się ich zachciało!! Coś czuję, że jeszcze dziś zrobię!! i wyślę Ci zdjęcie ;-)) ale to się jeszcze okaże bo moje "dzisiaj zrobię" często kończy się "za tydzień" :-)) Uściski przesyłam :-)
OdpowiedzUsuńSuper, mam nadzieję ,że inni też na to wpadną .Wyślij nawet bez faworków. Nie przejmuj się też tak często mam. To normalne albo może raczej naturalne. Całusy
UsuńAch faworki Maszko!
OdpowiedzUsuńPycha one są, tylko roboty z nimi masa :)
:***
do faworków jeszcze trochę, na tłusty czwartek :)
OdpowiedzUsuńTulipany piękne,pobiegnę dzisiaj do kwiaciarni i kupie sobie taki bukiet,lubię kwiaty a tak mało ich u mnie.Może goździki dostane...Kotek za oknem spragniony faworka uroczy:))))
OdpowiedzUsuńSmakowity post, Maszko . Ja jednak jabłka za Twoim przykładem powinnam chrupać. Adios faworkom i zasmażkom :)
OdpowiedzUsuńBardzo tu domowo, ciepło i serdecznie. Wyjątkowo.
tula
Taki dobry przepis to napewno na karnawal sie przyda :-)Wygladaja tak apetycznie, ale trzeba troche przerwy z jedzeniem po swietach zrobic wiec odloze do lutego robienie faworkow :-)
OdpowiedzUsuńPieknie tu u Ciebie!Pozdrawiam serdecznie!
Uwielbiam faworki, a te Twoje narobiły mi takiego smaka, że ho ho. Tulipanki są w moim ukochanym kolorze a Twój kiciuś bidulek nie siedzi czasem za długo za oknem?
OdpowiedzUsuńMaszko Kochana piękne te Twoje faworki:) Przepis zanotowałam i wypróbuję na weekend, mój mąż będzie wniebowzięty!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło
JA TEŻ JESLI POZWOLISZ Z PRZEPISU SKORZYSTAM :)
OdpowiedzUsuńPEWNIE SĄ PYSZNE, OJ JUTRO U MNIE BĘDĄ SIĘ SMAZYC-
POZDRAWIAM PA
Nigdy sama nie robiłam faworków, ale wyglądają tak smakowicie :)
OdpowiedzUsuńNarobiłaś mi smaka ... mmmmmmmm... chyba się wezmę do roboty !
OdpowiedzUsuńno widzisz, własnie totalnie czerwien i granat nie są mi bliskie, ale ta sukienka bardzo mi sie spodobała. W normalnej cenie tych 20 kilku uro za chiny bym jej nie kupiła, ano ale za 3- hulaj dusza piekła nie ma.
OdpowiedzUsuńMoje kolory to koloy ziemi
takie kcoham
brazy, beze, ciemne zielenie
wyglądają smakowicie, uwielbiam je jeść!świetne zdjęcia no i ten bukiet-taki wiosenny!pozdrawiam serdecznie Marta
OdpowiedzUsuń