Przyznaję ,zaklinałam wiosnę ale dałam spokój.Ładnie się zrobiło. Roślinom pod śnieżną kołderką nie straszny mróz więc można trochę odetchnąć i pomyśleć o wiosennych planach. Przyznam ,że zasypiam z widokiem mojej jednorocznej rabaty obsianej różnościami. Oczywiście rabata jest już w fazie dorodnego kwitnienia czyli przenoszę się w czasie w okolice czerwca pomijając trudny marzec i kwiecień, kiedy to ten kawałek ziemi mający być rabatą trzeba będzie odpowiednio przygotować. O tym póki co nie myślę. Myślę o wielu miejscach w ogrodzie, którym przydałyby się zmiany.Może powiększę warzywnik a przynajmniej poczynię jakieś kroki ku temu zmierzające? Może wreszcie coś ruszy ze szklarnią ? Może stodoła doczeka się remontu? Może , może .....Zobaczymy co czas przyniesie. Póki co zajrzymy do ogrodu północnego.
 |
| Widok z północnego okna |
Jeśli zajrzy tu właścicielka 'Moczarowego ogrodu" to pewnie uśmiechnie się przyjaźnie , bo to ona natchnęła mnie żeby podzielić ogród według stron świata.Pomysł banalnie prost ale jakoś wcześniej na to nie wpadłam. Ogród oczywiście w sposób naturalny tak się dzieli bo dom stoi dokładnie w samym środku działki na osi wschód -zachód,ale żeby go nazwać południowym, północnym , wschodnim i zachodnim , musiałam odkryć "Moczary".Tak więc , to co do tej pory głównie Wam pokazywałam to był ogród południowy, czyli frontowy.Kiedyś opiszę dokładniej co i jak a może nawet i narysuję ale dzisiaj pójdziemy tam , gdzie w zasadzie mało kto ma wstęp.Za granicę północnego ogrodu (nazywanego kiedyś łąką) przyjęłam linię będącą przedłużeniem północnej ściany stodoły oraz cienistego tarasu od północnej strony domu
 |
| funkiowa ścieżka do kompostownika i fabryki ziemi |
 |
| ta sama ścieżka z widoczną ogromną leszczyną |
 |
| północna ściana stodoły |
 |
| Fragment łąki kwietnej tu z przewagą żłocienia |
 |
| dzwonki z łąki kwietnej |
.Gdy kupowaliśmy ten teren przed ponad dwudziestu laty granica północnego ogrodu była bardzo wyraźna ,ponieważ poprzedni właściciele postanowili w tym miejscu odgrodzić się od świata wysokim drewnianym parkanem. My zastaliśmy już tylko wyłącznie jego szczątki ,ponieważ miejscowa szlachta przygarnęła go sobie na opał.Łąka przez lata nie wykaszana przedstawiała marny widok zwłaszcza wczesną wiosną. Dużo trzeba było włożyć pracy w to aby wreszcie się zazieleniła. Fajnie jest mieć kawałek łąki tuż za oknami ale jest to bardzo trudna rzecz do utrzymania zwłaszcza gdy teren od północy ma dość duże nachylenie.
 |
| Łysa czereśnia wczesną wiosną a dalej leszczyny. Drugie okno dachowe od lewej to moja klitka , w której siedzę i pisze to wszystko |
 |
| schodki z tarasu i trawa po zimie |
 |
| W tym momencie przeważnie kłócę się z mężem ,że jeszcze nie kosimy broń boże |
 |
| kocyk |
 |
| kocyk cd |
 |
| łaka kwitnie a czereśnia przekwitła |
 |
| łąka się obrosiła |
Przyszedł mi więc pomysł ,żeby łąka z czasem stała się lasem. Ponieważ lubię szybkie efekty , więc postawiłam na zasadzenie drzew z dużymi pniami.Od razu przyznaję - to był głupi pomysł. Drzewa ,mimo ,ze sadzone z bryłą korzeniową długo chorowały i naprawdę minęło sporo czasu zanim coś ruszyło.Szybciej rosły jakieś przypadkowo wsadzone patyczki niż te" wypasione okazy na kilkumetrowych pniach".Przyznam ,że nie miałam jakiegoś sprecyzowanego założenia i wybierając odmiany sugerowałam się głównie tym ,ze tego jeszcze nie mam . Ważne jednak było to aby nie były to jakieś rarytasy obcego pochodzenia , lecz rodzime rośliny dobrze i szybko rosnące.Tak więc zasadziłam lipy, klony polne,kasztanowce, dęby, jarzębiny.Las miał być liściasty ale pewnego ciepłego grudnia dosadziłam świerki ,które zostały po świętach a potem czynność kilkakrotnie powtórzyłam .tak więc las stał się mieszany.Las , to na razie zbyt szumnie brzmi ale mam nadzieję ,że kiedyś zaszumi i da tyle cienia ,że nie będą już potrzebne wykaszania.
 |
| te choinki poświateczne już troche wyrosły |
 |
| wczesną wiosną widac kościół, później już nie za bardzo |
 |
| Nie widać już koscioła ale słychać |
 |
| świerk serbski też poswiąteczny |
 |
| Pod tą jarzębiną zwichnęłam kostkę. śliska taka trawiasta ścieżka |
 |
| Dąb mi urósł trochę |
 |
| Kasztanowiec zakwitł |
 |
| z okna dachowego |
 |
| lipa już jesienna |
 |
| czeresnia kwitnie |
Szczerze mówiąc już mi żal tej łąki. Gdybym sadziła ten las teraz, zdecydowałabym się prawdopodobnie na
samą brzozę . Co jakiś czas nachodzi mnie mysl ,żeby wszędzie ponasadzać młode brzózki i jak już będą dostatecznie duże to wszystko inne pousuwać . Jedynie cebulowym pozwoliłabym rosnąc w mojej brzezinie. I tak na stare lata miałabym taki bezobsługowy ogród. A może mi się tylko wydaje ,że bezobsługowy. Pewnie zaraz gdzieś znalazłabym miejsce dla jakiejś róży ,itd,itd.No i jak by się to miało do wizji mojej rabaty jednorocznych, powiększonego warzywnika ,do nowej rabaty bylinowej .Zdecyduj się wreszcie kobieto ,czego Ty chcesz..Ale wracając na północny stok. Zaraz przy tarasie rośną trzy leszczyny, wielka dzika czereśnia ,o której pisałam
kiedyś i dorodna już lipa, pod którą mam sznurki do suszenia prania
 |
| Deszcz leje wiec robię zdjęcie przez okno |
 |
| po obu stronach schodków rosną cebule i paprocie |
 |
| Tu gdzieś jest skarb |
 |
| Brzóz nie sadziłam ale są |
 |
| zachód słońca prawie na północy |
 |
| suszy się |
 |
| Północne konwalie zakwitają o jakies 10 dni później niz południowe. mam je długo |
 |
| Nad nimi jest sypialnia. Nic wiecej nie powiem |
. Taras załapuje się tylko na popołudniowe promienie słońca ale też rozproszone przez rosnące wokół drzewa -dwie duże brzozy ,kilka jesionów, orzech włoski, robinia , klony.Między leszczyną a czereśnią jest zakopany skarb. Jeden z radiestetów po tupnięciu nogą ocenił jego wiek na jakieś 500lat a drugi zmierzył ,że trzeba by kopać 12 metrów w głąb.Podejrzewam ,że może to być jakiś kawałek narzędzia pozostawiony przez dawnego gwarka ,bo trzeba wam wiedzieć ,że prawdopodobnie cała moja górka była srebronośna. Więksi optymiści wierzą w to ,że skarb to żyła srebra. Póki co zostawiliśmy ją sobie na gorsze czasy. No i najważniejsze - po górce snują się duchy i ponoć jest to zarejestrowane na kamerkach ale szczerze powiedziawszy ,nie odważyłam się oglądać . W każdym razie jeśli są jakieś duchy to raczej dobre i oby chciały robić za krasnoludki.cdn
 |
| Iro lubi pobuszować w trawie |
Tak nie lubię zimy.Dziękuję bo przez chwilę czułam zapach konwalii i wiosnę. Masz pięknie i piękne plany.. życzę spełnienia. Pozdrawiam i zapraszam do mnie Zosia.
OdpowiedzUsuńZima ma swoje uroki. Teraz,gdy jest dużo śniegu ogród wygląda całkiem dobrze a tuż za moją górką właśnie działa lodowisko.
UsuńDzięki za ten post. Przeniosłam się w zupełnie inną porę roku. Mówiłam że to zaczarowany ogród!Uwielbiam kiedy nas do niego zapraszasz :)
OdpowiedzUsuńRzeczywiście ,zdjęcia głównie wiosenne ale będzie dalszy ciąg to może i trochę zimy pokażę.
UsuńDzięki, właśnie tego mi było trzeba. Nie cierpię zimy ,a ty przeniosłaś nas do swojego pięknego ogrodu i od razu człowiekowi jakoś lepiej . Czekam z niecierpliwością na Twój wiosenny ogród :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Nie lubimy zimy ale właśnie dzięki temu ,że jest mogłam zrobić tego posta.Latem zbyt bardzo pochłania mnie ogród południowy, bo tam głównie się dzieje.Pozdrawiam
Usuńojej wiosna :)
OdpowiedzUsuńOjej, jeszcze trochę , chociaż tu na północnym stoku śnieg zalega znacznie dłużej niż z drugiej strony.
UsuńOgród faktycznie zaczarowany ... a mnie oczarowały konwalie i ich ilość... uwielbiam, kiedyś w ogrodzie mojej mamy ( nie ma mamy ani ogrodu ) też tyle było, niestety u mnie nie chcą się przyjąć, pewnie coś robię nie tak :(
OdpowiedzUsuńPewnie za bardzo o nie dbasz o swoje konwalie. One nie potrzebują nic poza zachwycaniem się nimi.
UsuńŻyć nie umierać, Maszko. Piękniej u Ciebie niż przypuszczałam a przypuszczałam od samego początku, że miejsce strzeżone przez koty i ptaki musi być zachwycające. Masz tam jeszcze w zanadrzu jakiś strumyk ? Nie byłabym zaskoczona bo masz nawet własną łąkę. Bardzo lubię, gdy z miejsca, w którym się mieszka, widać wieże kościoła. Ja widzę wieżę naszego kościoła tylko przy furtce , chociaż tyle. I lubię, gdy słychać bicie dzwonów, uspokajają mnie.
OdpowiedzUsuńTaki " geograficzny " podział terenu może i ma sens, w końcu " jezioro lśniących wód " czy " aleja zakochanych " w naszym wieku i naszych uszach brzmi mocno podejrzanie :):) Ale ogród północny brzmi zimnno i zimowo. A tam tak pięknie , zwiewnie i brzęcząco latem :)
Pozdrawiam Cię, tula.
Tula, nie mam rzeczki. Nie mam nawet studni. Po to właśnie zaprosiliśmy do ogrodu radiestetę ,żeby znalazł nam wodę. Pobliska kopalnia odciągnęła wszystko.Kościół mam jak na dłoni będąc w warzywniku a latem ,gdy drzwi kościoła są otwarte mogę słuchać mszy chociaż to ze 300metrów.Bicie dzwonów mam stereo ,bo z drugiej strony jest drugi kościół.Zwykle nie biją jednocześnie ale w Wielkanocną niedzielę następuje prawdziwy ekumenizm i czuję się wtedy jakbym wstępowała do raju.Takie nazewnictwo powinno ułatwić lokalizację różnych szczegółów w ogrodzie.Całuski
UsuńMarzy mi sie juz tez zielona trawka,kocyczek...
OdpowiedzUsuńPiekne masz otoczenie domu a ten podział na sektory -fajny!Pozdrówka ciepłe-aga
Też mi się marzy .powiem więcej jak nastanie lato ,dalej mi się będzie marzyć ale zapewne czasu braknie ,żeby na tym kocyczku spocząć na dłużej.
UsuńMaszko cudnie u Ciebie ja oglądając te zdjęcia poczułam się jak w zaczarowanym ogrodzie i tak wiosennie się zrobiło cudownie. Ściskam, buziaki.
OdpowiedzUsuńStyczeń już prawie minął , jeszcze tylko krótki luty a w marcu bedzie już dobrze. Mój pierwszy post i moje pierwsze zdjęcie polecam :-)
UsuńMasz bardzo ciekawy ogród, tak naturalnie dom zanurzony w naturalnym krajobrazie.
OdpowiedzUsuńTrochę naturze pomogłam :-)
UsuńJestem pod wrażeniem.Tyle razy oglądałam Twój ogród ale nigdy nie zdawałam sobie sprawy z jego wielkości!!!Masz łąkę no i stodołę!!!
OdpowiedzUsuńIgo , jest tego trochę ale obiecałam sobie ,że nie będę narzekać już na wielkość i nadmiar pracy.
UsuńKochana jeszcze nie przeczytałam tekstu tylko na razie podziwiałam zdjęcia, ale muszę JUŻ TERAZ! złożyć hołdy Tobie za stworzenie takiej przepięknej oazy! Uwielbiam oglądać piękne ogrody, zapewne dlatego, że mój ma taaaak daleko do zarośniętego, tajemniczego skwerku o którym marzę :( Do tego Twoje wcześniejsze zdjęcia... wnętrz domu :) które całkowicie mnie urzekły klimatem niczym z antykwariatu :)))) Pięknieee!!!!!
OdpowiedzUsuńP.S. I jeszcze co mi się bardzo spodobało, zobaczyłam Twój plan ogrodu, dom z oddalenia i dzięki temu moja wyobraźnia będzie lepiej działać podczas czytania kolejnych postów :)
Gratuluje ogrodu i talentu do komponowania takich pięknych, romantycznych zakątków! A teraz "idę" czytać ;)
Och Kochana! Tekst równie interesujący co zdjęcia! I ten skarb...:) bo duchy to mnie też przerażają :/ Ale mam do Ciebie pytanie o leszczyny. Marzą mi się te krzewy, ale wszyscy straszą, że przyciągną kleszcze z pobliskiego lasu. Powiem szczerze, że Kleszczury przyprawiają mnie o strach porównywalny z tym który czuje na myśl o duchach ;) Masz jakieś doświadczenie z tymi robalami?
UsuńTen plan to taki żarcik oczywiście ale może trochę pomoże zlokalizować chociażby skarb :-).Leszczyny uwielbiam i szczęśliwie kleszcza jeszcze nie złapałam ale koty niekiedy przynoszą.Trudno mi powiedzieć czy są w leszczynach.
UsuńAleż pięknie pozytywny post :)
OdpowiedzUsuńKocyk i "zamknąć oczy" bomba :D
Konwalie kocham :)
Nie myślałam ,że wyjdzie pozytywnie . może dlatego ,ze powstrzymałam się od opisywania klamociarni mojego męża :-).Nie da się nie kochać konwalii.
UsuńŁo Matko jak ty masz tam pięknie!
OdpowiedzUsuńCieszę się ,że Ci się podoba :-)
UsuńMasz Maszko imponujący ogród:) I jeśli chodzi o wielkość i nasadzenia (hosty mnia powaliły:))Też zapytam o wodę w ogrodzie (niekoniecznie deszczówkę)? Uroczy strumyk wijący się wśród tych drzew i łąki...Obejrzyj sobie, co za cuda wyprawiaja w takich ogrodach naturowi zapaleńcy: http://www.ogrodynaturalne.pl/index.php Może się kiedyś skusisz i zrobisz u siebie? Można i skorzystać z pomocy i samemu się pobawić:)
OdpowiedzUsuńAha...swoim postem zaczarowałaś wiosnę:) Ja od rana segreguje nasionka z wymiany i planuję rabaty. Twój post jak znalazł:)
Ondraszo. mam dwie takie hostowe ścieżki a wszystko to rozmnożone z jednej kępy rosnącej tu pewnie od dziesięcioleci.To jakaś niewyszukana odmiana ale rośnie bardzo zdrowo.Strumyk musiałabym sobie zrobić sama. Jest to wyzwanie ,bo u mnie wszędzie górka , wiec byłyby i wodospady ale nie wiem czy w tym wcieleniu zdążę. Lubię wodę i kiedyś nawet miałam mini oczko wodne ale w te moje piaski każda woda wsiąka.
UsuńO Maszko, zatęskniłam za wiosną jeszcze bardziej.Nie mogę się doczekać mojej łączki z cebulicą syberyjską,jej kwitniecie zawsze nastraja mnie optymistycznie.Pozdrawiam i życzę Ci zrealizowania wszystkich planów
OdpowiedzUsuńNo to ja Ci zazdroszczę cebulicowej łączki. U mnie na łące jej nie ma ale nasiewa się tu i tam.Niebieski nastawia optymistycznie, to prawda. Dziekuje i pozdrawiam
UsuńKochana szczęka mi opadła. To Ty masz zaczarowany ogród a nie ja. Jeszcze wszystkiego nie przeczytałam bo po prostu się nie da, jak się widzi takie zdjęcia to rozum odbiera. Tak to taki właśnie ogród mi się marzy, może nie aż taki duży ale... Pozdrawiam serdecznie i wracam do czytania.
OdpowiedzUsuńNo właśnie- może nie marz o aż tak dużym. Drzewa potrzebują czasu .Czary chyba nie działają.Trzeba je po prostu wsadzić i czekać .
UsuńRysunku technicznego odczytywać nie będę, bo nie jestem dobra w tej dziedzinie ;)
OdpowiedzUsuńa reszta to po prostu burżujstwo :)
Joasiu, wstyd się przyznać ale miałam ja kiedyś lekcje rysunku :-)( mam nadzieje ,że mój nauczyciel tego nie widzi). A z tym burżujstwem to nie wiem ,bo tu same pospolite rosną. Może jodła kaukaska jest największą ekstrawagancją .
Usuńhektary lasu i łąki mam na myśli ;)
Usuńa co do burżujstwa, opracowałaś swoje drzewo genealogiczne ;)?
Przydałby się jakiś zarządca na etacie :-). Drzewo to zajęcie taty. Mamy a jakże ,tylko podejrzewam sporo przekłamań ,bo tato ma ogromną wyobraźnię
UsuńMogę przyjąć posadę ogrodnika na etacie. W ramach kontraktu poproszę o domek ogrodnika w oddalonej części ogrodu.
UsuńNo Maszko nareszcie trochę widoków bardziej ogólnych. A z planem to już pełnia szczęścia. Tylko zamiast napisu duchy przydałby się jakiś piktogram...
A ta nazwa "północny", pozwala sądzić, że są jeszcze inne.
Ewo,myślę coby stodołę przysposobić żeby za domek ogrodnika mogła służyć, ewentualnie gdyby ktoś chciał z miasta na wieś przyjechać i popracować trochę za darmo tzn.za wikt i opierunek.Rysunek do poprawy w takim razie. Dzisiaj przyłożyłabym się bardziej.Jest jeszcze południowy ,wschodni i zachodni jak na szanujący się ogród przystało. Tu pozwoliłam sobie na złośliwość małą ale przypomniała mi się pewna pani , właścicielka szkółki , posiadaczka pięknego starego domu wielkości pałacu. Zapytana przeze mnie grzecznie, czy dom posiada salę balową odpowiedziała: "każdy szanujący się dom posiada salę balową" . No i się zamknęłam chociaż było to dość zabawne patrząc z perspektywy.Niestety nie mam szanującego się domu dlatego mogę się jedynie pocieszyć ,że mam szanujący się ogród.:-)
UsuńZaczarowany ogród, i to o każdej porze roku...
OdpowiedzUsuńPięknie czarujesz Maszko:)))
Ściskam.
Ja w tym miejscu akurat nie mam zbyt wiele do czarowania.Samo się dzieje.Całusy
Usuń...no dokładnie Maszko magicznie u Ciebie- i te duchy:):):) Podziwiam Twój zapał i tą niewymuszoną naturalność w kreowaniu swojego ogrodu. Strasznie Ci zazdraszczam:) pozytywnie oczywiście:):):) Ogród wygląda na naprawde duuuży. Ja swoim kawałkiem jestem przerażona... chyba jak zacznę go w końcu zagospodarowywać to zwróce się do Ciebie z podobnym rysunkiem technicznym:) 38 arów czeka na taką czarodziejkę jak TY!!!! Jakoś pomysłów całą głowa ( nie ukrywam, że powstają po podczytywaniu Twojego bloga), ale wszystko się kupy nie trzyma...u Ciebi to wszystko jakieś spójne. No namarudziłam się ale cóż pozostaje mi dokładne przestudiowanie Twoich wpisów i od wiosny zabranie się ostro do roboty. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńOj,raczej nie jestem dobra w planowaniu .Najpierw kupiłam drzewa a potem myślałam gdzie je posadzić. Chyba nie tak to powinno być. Brakuje mi konsekwencji ale może czasem efekt bywa ciekawszy.Od pomysłów głowa mi pęka ale chyba te najprostsze bywają najlepsze.Wszędzie brzozy i rosnące pod nimi narcyzy.Mam taki obraz w głowie i nie potrafię się go pozbyć.Pozdrawiam
Usuńoj jak pięknie .. Kiedy ja będę miała taki ogród ???? Ech rozmarzyłam się ... Pięknie , pięknie , pięknie !!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńJeśli już zasadziłaś drzewa , to trzeba poczekać ze 20 lat i będzie podobnie,tylko Ty będziesz niestety starsza. Całusy
UsuńAle wiosnę przywołujesz!!! Piękny masz ten ogród północny i urodziwą młodzież na kocyku:)))
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba też szkic ogrodu z czarnym punktem i plantacją pokrzyw, te kolczate kule to iglaki???
Hania z dolinki pozdrawia Maszkę z górki:)))
Haniu , wołam cichutko ale pod koniec lutego będę wrzeszczeć na całe gardło zapewne. Moja osobista młodzież to ta środkowa:-).Szkic jest szkicem i te kolczaste to iglaki ale ani ich tyle ani nie tak rozmieszczone. Dokładny plan może kiedyś narysuję ale chyba dopiero jak nie będę mogła innych rzeczy robić.Góry i doliny zawsze razem
Usuńa mnie najbardziej zainteresowały te duchy ;o
OdpowiedzUsuńpieknie tam u Ciebie :)
W takim razie kiedyś rozszerzę wątek. :-)
Usuń:))) czekam :o
UsuńWitam.
OdpowiedzUsuńM.. Ty mieszkasz w raju!!! - cudownie, bajecznie, zniewalająco. Czytam z uwagą co piszesz, może się mylę, ale słyszę czasami narzekanie, że to jednak na skarpie i wiele się nie da zrobić... a jednak ta Twoja skarpa - cudny skarb nie 12 m po ziemią; ale tu w tych miejscach które pokazujesz. Tak jak cudnie wygląda ten Twój bluszcz tak samo wyglądają konwalie ma się wrażenie, że wznoszą się do Twych troskliwych rączek. OGROM PRACY.
Dwa kościoły dwie wieże i dzwony. Biegam to tu, to tam.. też je słyszę, oczywiście te z moich kościołów - i w tej codziennej gonitwie przystaję w zadumie gdy biją na anioł pańskie. Ale bywa, że przy tym biciu jestem w ogrodzie i wtedy czuje się wszystko - sens swego istnienia. Jak to możliwe? piszesz M.. że to maleńka osada, a ty masz dwie wierze!!!
Czy Ty masz świadomość, że ta Twoja łysa czereśnia ogarnia swymi ramionami Twój dom, jak dobry duszek. Nie wiem czy ona wspięła się tak wysoko, by zaglądać na poddasze do Ciebie, czy też Ty kazałaś wybudować dom by ją podglądać - co u niej słychać w i widać?
U mnie jest tak, że mam kilkadziesiąt drzew, a ziemi trochę więcej niż powierzchnia paznokcia. A jednak memu sercu najbliższe jest to drzewo - do którego nie mam praw - które zagląda mi do okna. Powiedz M... czy Ty też tę czereśnię faworyzujesz? Czy ona też skradła Twoje serce?
Marzenia masz piękne życzę ich spełnienia.
Pozdrawiam i dziękuję za to, że było czym nacieszyć oko i za ciekawą prezentację Twojego małego skrawka - RAJU.
Irena
Ireno, odpowiedź na twój komntaż jest niżej. Nie wiem dlaczego tam mi się wkleił :-)
UsuńPieknie u Ciebie Maszko o kazdej porze roku... nawet zima, jestem pewna!
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Ciągle coś mi staje na przeszkodzie, żeby obfotografować ogród zimowy.Teraz zaczęło padać i to deszczem .Niefajnie. Pozdrawiam cieplutko
UsuńSkarpa ma swoje dobre i złe strony. Na pewno nie można odmówić jej uroku ale jeśli chodzi o utrzymanie pochyłych terenów , to jest to o wiele trudniejsze niż na płaskim. Staram się nie narzekać ,zwłaszcza ,że potrafię docenić urodę takiego miejsca.Dwa dzwony , które pięknie się zgrywają to stan obecny. Kiedyś ,w związku ,że wieś była podzielona na dwa wyznania nie było tak harmonijnie.Powiem nawet ,że bywało dramatycznie. Ale to stare dzieje. Zmienił się ustrój, zmieniły się realia , zmienili się ludzie.Wyobraź sobie ,że chodziłam do jednej klasy z córką księdza i nie miała dziewczyna lekko nawet pośród parafian swojego ojca. Nie wspomnę już o bitwach na gromnice i sprawach sądowych.Anioł Pański przypomina mi ,że pora wracać do domu i brac się za obiad. Nie muszę mieć zegara w o ogrodzie. Na dodatek co godzinę słyszę uderzenie gongu na szkolnym zegarze. Kocham wszystkie moje drzewa a najbardziej te, które tu zastałam . Mój dom jest trochę pokręcony bo musiał się zmieścić na polanie między jesionem od południa, sosną od wschodu, czereśnią od północy i gruszą od zachodu(zapomniałam jej namalować na planie).Dlaczego stanął w tym właśnie miejscu? Otóż kiedyś ,gdy była to jeszcze polana instynktownie wybraliśmy to miejsce pod ognisko. Potem dowiedzialam się od radiestety ,że człowiek podświadomie na ognisko wybiera najlepsze miejsce.Teraz w tym miejscu stoi stół.Dziękuje Ci za miłe słowa.Sciskam serdecznie
OdpowiedzUsuńM...
UsuńJesteś mądrą kobietą. Zostawiłaś to co piękne. Ale jak to powiedziano tym mądrym będzie jeszcze dodane. Opowiadasz niesamowite historie. To ognisko, drzewa, potem dom. Zapracowałaś sobie na te dwie dzwonnice.
I jeszcze jedno ten plan jest super, i wierzę, że klamociarnia męża też jest super tak myślą, że tam realizowane jest część Twoich marzeń.
Pozdrawiam Irena
Ireno , nie czuję się mądra ale w sumie trzeba być głupcem ,żeby myśleć ,że jest się mądrym.Dlaczego zwichnęłam kostkę?- Bo szłam poszperać w klamociarni. Na szczęście mój mąż już tam był i dostrzegł mnie leżącą na trawce. Inaczej musiałabym się doczołgać pod górkę albo zginąć z wychłodzenia. W klamociarni jest dużo skarbów i źródło utrzymania dla okolicznych zbieraczy złomu ,którzy pracują zwykle po nocach. Stąd pomysł męża na monitorowanie obiektu i stąd wiem o duchach. Robię wszystko ,żeby zasłonić sobie ten widok średnioładny.
UsuńMasza! a ten swierk to faktycznie ma jakis zwiazek z Serbia? ciekawe. mysle ze tym postem zacznie sie nawolywanie do slonca, ciepla i wiosny!!
OdpowiedzUsuńrysunek jest swietny i napewno u Ciebie sa dobre duchy w okolicy bo dom i okolica sa o.k. a i ich mieszkancy
pozdrawiam serdecznie
Basia z S.
Basiu, jak najbardziej świerk serbski (picea omorica) to gatunek endemiczny pochodzący z serbskich gór. Uwielbiam jego wąski pokrój . Te serbskie sadziłam chyba dwa lata temu i dopiero się zabierają. Ubiegłej wiosny miały mnóstwo szyszek chociaż przyrosty słabe ale mam nadzieje ,że w tym roku już sie wezmą za wzrost i wyrosną smukłe jak to na serbski przystało.Rysunek zobaczył mój mąż i po prostu płakał ze śmiechu. Duchy są ok.Całusy ciepłe
Usuńja tez sie serdecznie usmialam! zachowaj go i wstaw w ramke! warto.
Usuńdziekuje za informacje o swierku, rozglosze je po Serbach.. beda pelni siebie(troche im dodam optymizmu na ich powojenna depresje)
poooooz
Basia z S.
ojjjjejeje jak sie ciesze- "przeleciałam Cię wzrokowo" buhahhahaha ale to brzmi
OdpowiedzUsuńi wiecorem się wczytam
taaaaaki długo post
ale sie ciesze na wieczór, jak juz wszystko pujdzie spać ;-)
To ja już pewnie nie zdążę Ci odpowiedzieć na ewentualne pytania , bo noc spędzę za kółkiem .
UsuńMaszko, przepiękny ogród. Zazdroszczę. Mój dopiero powstanie na wiosnę. I będzie taki o jakim marzysz - brzozowy :) U mnie brzozy rosną głównie. Trochę ich usunęłam bo się krzaczasto zrobiło ale trochę póki co zostało. Będą usuwane sukcesywnie jak przyjdzie pora na sadzenie kilku innych drzew. Najbardziej mnie cieszy to, że masz ogród od północy. To tak jak ja :) Tym bardziej będę śledziła Twoje poczynania ogrodowe, bo ta północ mnie trochę smuci. Południe mam przed wejściem do domu ale to zaledwie kilka metrów szerokości i musi się zmieścić dzikie wino (na siatce), ogródek kwiatkowo-trawiasto-cokolwiek i kawałek ścieżki (póki co bardziej trawnikowej o ile zechce urosnąć). I ten front mam zamiar obsiać i obsadzić ile się da. A od strony tarasowej (taras powstanie w bliżej nieokreślonej przyszłości) będzie trawa (urośnie?) i nieco dalej owe brzozy, brzozy, brzozy... I nie wiem co mam posadzić pod brzozami żeby było kwiatkowo a nie tylko zielsko :) Niestety, terenu zdecydowanie mniej niż u Ciebie, ale ma to swoje dobre strony - mniej pracy, mniej roślinek do zasadzenia... teoretycznie :). Pozdrawiam, Ela
OdpowiedzUsuńPod brzozami to najlepiej zrobić "wrzosowisko" z wrzosami, wrzoścami, trawami sosnami-kosodrzewinami, bo sosny bardzo wysuszają glebę i najlepiej jak sadzi się pod nimi gatunki sucholubne. A może lawenda, albo kostrzewa sina? Jednak są to gatunki światłolubne. Poobserwuj ile masz światła przy brzozach, bo to, że ogród jest od północy nie musi oznaczać, że nie dochodzi tam słońce. Jeżeli jest cień to hosty mogą okazać się niezastąpione, bo wbrew powszechnej opinii dobrze rosną też na glebach suchszych, ale wtedy bezwzględnie muszą mieć cień bo inaczej "zdechną" w słońcu.
UsuńPrzepraszam za te rady dobrej ciotki, ale myślę, że Maszka się nie obrazi
Oczywiście w pierwszym zadaniu chodziło o to, że brzozy wysuszają glebę!!! Co za gapa ze mnie.
UsuńEwa, dziękuję za odpowiedź. Słońce mam, drzewa rosną w pewnej odległości od domu (nie liczyłam ale pewnie więcej niż 10 metrów). Bardziej mnie interesuje co mogę posadzić w brzozowym zagajniku :) Lawendę bardzo chętnie, ale może jeszcze coś by się udało. Wrzosy planuję posadzić pod sosnami - mam dwie w rogu od frontu i nie będzie więcej bo nie lubię sosen w dużych ilościach. W zagajniku brzozowym znajdą się również: jarzębina (już rośnie), magnolie (są na etapie stratyfikowania) i może jeszcze jakieś drzewo chwilowo nieznane :) Chyba też zrobię taki elegancki rysunek sytuacyjny :) i wtedy zapytam :) Tak w ogóle to z tyłu za brzozami rosną truskawki - same przywędrowały z pola truskawkowego za płotem :). Pozdrawiam, Ela
UsuńJa bym nie sadziła nic tylko duzo cebulek narcyzów róznych odmian . One kwitną zanim brzozy mają liście. Trzeba by znaleźć jakaś odmianę trawy wiotkiej i pieknie kwitnącej np.perłówkę zwisłą no i dać zagościć się mchom.Tak to widzę ja ale do tego trzeba byc ogromnie konsekwentną. Jest tyle pięknych ukochanych roślin. Fajnie masz ,że możesz sobie wszystko prawie planować od nowa. Powodzenia
UsuńTak tęsknie za zielenią!!!! a u Ciebie takie rarytasy! Widzę, że nie tylko ja juz planuję, co poprzycinam, gdzie dosadzę roślin, jakie większe prace zostały z ogrodzeniem, urządzeniem skarpy przy tarasie.... dużo planów.
OdpowiedzUsuńPopieram podział ogrodu na części zgodne ze stronami świata. U mnie też to działa. Od północy, funkie, paprocie, konwalie. A od południa... na razie pusto, dopiero zaczynam obsadzanie i urządzanie warzywnika.
pozdrawiam noworocznie
Ewa
Gdybym miała lepszą ziemię i nie miała tych wszystkich roślin w południowym ogrodzie , zrobiłabym cały południowy jako warzywnik.Taki ozdobny podzielony niskimi obwódkami z bukszpanu. Sobie marzę tak. A co tam .Zbieraj siły na wiosne. Będzie się u Ciebie działo.
UsuńPrzeczytałam wszystko z kawusią w ręku i przez chwilę poczułam się tak, jakbym przechadzała się po Twoim ogrodzie. Mnóstwo pomysłów i niech one będą Wasze, bo to Wy tworzycie to miejsce.Jest cudowne, bajeczne, aż trudno uwierzyć, że istnieje. Bądźcie w nim szczęśliwi. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńLubie nawet , gdy ktoś mi coś podszepnie ale prawda jest taka ,ze to co jest to wypadkowa tego co się chce i co możemy mieć. Trzeba się z tego cieszyć.Dziękuje za życzenia i odwzajemniam.
UsuńKochana, gdybym kiedykolwiek miała zaszczyt Cię odwiedzić, to zapewniam, że ciężko byłoby się mnie pozbyć. Oglądam z zachwytem każdą Twoją fotkę ogrodową, ale przy konwaliach wymiękłam zupełnie - oprócz bzu to moje absolutnie najukochańsze kwiaty ! Gdybym je miała pod oknem sypialni żal by mi było spać, tylko bym wąchała, wąchała, wąchała :) Pozdrowienia i nie mogę się już doczekać relacji z ogrodu wiosną !
OdpowiedzUsuńToteż gdy zakwitają mało sypiam.Najdziwniejsze jest to ,ze kompletnie nie pamietam czy konwalie były w tym ogrodzie zanim nastałam czy je przywlekłam skądś. Może od mamy?W każdym razie jest im u mnie bardzo dobrze i nawet już nie walczę z tymi co mi trawnik zarastają.Podejrzewam ,że tak jak bluszcz przetrwają wszelkie kataklizmy .Pozdrawiam i byle do wiosny
UsuńTy to normalnie Pani na włościach jesteś, taki zielony kawał świata jest Twój :) Za dużo nie planuj, a jeżeli to tak, by sobie umniejszyć trochę roboty a nie dołożyć. Ja zawsze polegnę z warzywnikiem, ładnie obsiany/obsadzony wiosną zarasta szybciej niż warzywka w nim rosną, w tym roku bardzo go okroję. I oby do wiosny :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Talibro , to niespełna 2 ha.Naprawdę mają tu dziewczyny o wiele więcej.Warzywnik przydałby sie jednak wiekszy bo brakuje mi miejsca na wszystko co bym chciała. A chciałabym miec swoje ziemniaczki i kawałek , który by sie nadawał pod takie ziemniaczane pole leży odłogiem w ogrodzie zachodnim:-).Chwasty też są ładne.Sedreczności
UsuńWszystko co lubię... Granitowe dróżki wśród funkii i konwalii, jasna elewacja domu:) No i wiosna zapachniała... Te żonkile takie radosne:) U mnie cebulowe są systematycznie wyżerane przez gryzonie i już nie mam siły wysadzać ciągle nowych. Piękne masz otoczenie domu, a ten duch? - mam nadzieję, że temat będzie kontunuowany;) Pozdrawiam ciepło:)
OdpowiedzUsuńZ cebulami faktycznie bywa kłopot. Kiedyś zasadziłam ogromne ilości na południowej skarpie i wcięło.Te żółte są w miarę trwałe chociaż to pewnie dopiero sie okaże po latach.Nie wiem czy te duchy na północnym stoku sa prawdziwe ale w ogrodzie południowym na pewno mieszka duch pani Stanisławy, poprzedniej włascicielki. Upodobał sobie różany krzew ,który sama sadziła przed wieloma laty ale to opowieść na inną okoliczność.Pozdrawiam również
UsuńJeżeli północny ogród ma takie rozmiary to pozostałe sądząc z umiejscowienia domu będą podobne, no to masz po czym pobiegać, ale i do pooglądania sporo. Dobrze, że mogę u Ciebie pospacerować, bo w moim to pewnie jedna Twoja grządka by wystarczyła:))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Tak sobie liczę ,że gdybym obeszła codziennie ogród wokół ze trzy razy to byłabym szczuplejsza o kilka kilo.Ale nogi juz nie noszą :-)
UsuńNie marzę wcale o domu, nie marzę o wielkim metrażu,dużej kuchni ( chociaż... ;)) - marzę o ogrodzie. I wiem, że byłoby to moje ukochane miejsce. Cóż, muszę się zadowolić balkonem i kilkoma donicami z roślinami ;)Kochana, to prawdziwy raj ! Pozdrawiam z blokowiska - M.
OdpowiedzUsuńJakoś mi tak dziwnie ,że moja imienniczka w blokowisku zamknięta.Może chociaż działka rekreacyjna? Prawda jest taka- małe jest piękne i poręczniejsze.I w donicach mozna wyczarowac raj. Serdeczności sle.
UsuńNo i zjadło mi komentarz, a przecież wcale nie był taki zły... No bo napisałam Ci, że lubię takie posty, że czytałam rano, a teraz jeszcze raz oglądałam, że dziękuję za planik sytuacyjny, bo to świetna podpórka dla mojej wyobraźni, że czekam teraz na inne strony świata, i że mam nadzieję, że się spotkamy w Łucznicy :)
OdpowiedzUsuńDorotko, ja się dietetyzuję,żeby się wbić w spodnie narciarskie ,bo się na tydzień nie kalkuluje mi kupować nowych .Więc może to ja pożeram literki. Ja już wysłałam zgłoszenie i przelałam zaliczkę więc jak tylko uda mi się szczęśliwie zakończyć te wcześniejsze dwie podróże , to będę i fajnie byłoby Cię widzieć.
UsuńJestem pewna, że dasz radę i z dietką, i z przyjazdem :))
UsuńŁożesz- jak Ty masz pięknie.
OdpowiedzUsuńJa tylko jedna stone orodową, a ty na każda porę dnia gdzie indziej
prosze mi zarezerwować miejsce na kocyku
walne sie i bede gadac z duchami
ps-gdzie Cie znowu nosi? Uwazaj na siebie!!!!!!!!
Ducha to ja Ci przekażę wraz z krzewem różanym a kocyków mam sporo więc bez problemu .Gdańsk odwiedziłam se.
UsuńŁąka... cudo !!! ale brakuje mi tam różowej firletki, żabich oczek i rzeżuchy łąkowej...
OdpowiedzUsuńTaką łąkę pamiętam z dzieciństwa... oj cudnie było !
Pozdrawiam...
Gabi, wiem o jakiej łące mówisz. Dokładnie po takiej hasałam jako mała dziewczynka i jeszcze rósł na niej bobrek trójlistny i storczyk zwany kukułką i kuklik, którego nazwałam kolczykiem i kaczeńce i wiele innych z tym ,że to była podmokła łąka a moja to sucha górka.I tak się cieszę ,że te jaskry jakoś się uchowały.Trawy za to kwitną pięknie ale tym pochwalę się w innym poście. Pozdrawiam
UsuńMaszko - przeczytałam prawie wszystko :) Dobrze, że akurat trafiłam na Twojego bloga w dzień wolny, ze śnieżycą za oknami. Dobrze się czytało przy cieple kominka i z psem ogrzewającym moje stopy.
OdpowiedzUsuńJuż nie pamiętam jak do Ciebie trafiłam, ale wiem, że było to zdjęcie domu, a nie ogrodu (chyba zdjęcie Twojego kuchennego parapetu). Bardzo podoba mi się Twój dom, mam podobny styl, a po przeczytaniu bloga zakochałam się w Twoim ogrodzie! I chociaż ogrodnik ze mnie żaden, ciągle narzekający na to, że dom w lesie i na górce, że mnóstwo cienia itd...to chyba tej wiosny coś się zmieni i to właśnie za Twoją sprawą! Pozdrawiam serdecznie, życząc szczęśliwej podróży :)
Dom w lesie i na górce - przecież to marzenie wielu, wielu.Cień też jest ważny. Lubię równowagę.Cieszę się ,że mogłam posłużyć za inspiracje. Ja równez wiele na blogach jej znajduje. Pozdrawiam serdecznie
UsuńPiszą "mieszkasz w raju". Ja też to czasem słyszę. A stale nam coś nie pasuje, coś by się zmieniło, coś nie tak mogłam zrobić. Podejrzewam, że tak będzie na wieki wieków. Los ogrodników. Ja też rozmyślam, planuję. Za oknem śnieg, a serce się wyrywa... Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńGaja ,bo prawda jest taka ,że każdy ogród jest jakąś tam namiastką raju. Mówią ,że ogrodnicy żyją dłużej ,bo zawsze coś mają zaplanowane.Jak się skończy planować to i życie się skończy.Moje nasionka już chcą kiełkować ...Serdeczności
Usuńoooo matko kochana :-)))))) jak ja się uśmiałam z rękopisu :-))) w pozytywnym znaczeniu.. bo tam te duchy i kocyk .. ale potem już przeczytałam o co chodzi.. Byłam w moczarowym ogrodzie dzięki Tobie i jestem zachwycona :-) Maszko masz piękny ogród.. przecudowne zdjęcia.. niesamowite to wszystko! ja się doczekać wiosny nie mogę! mojego mini ogrodu pielęgnowania przenoszenia go na taras drewniany.. wiesz ile ja mam roślin na tym tarasie wiosną?! czuję się jak w raju :-)) Piękny wpis Maszko :-) cieszę się że tu trafiłam kiedyś :-) Pozdrawiam Cię :-)
OdpowiedzUsuńCzyli rysuneczek mi się udał jednym słowem.Moczarowy mnie natchnął ,żeby pokazać moją dzicz.Cieszę się ,że go odwiedziłaś.Wiesz Iwono ,że nie wielkość się liczy.Czasem myślę ,że całkiem wystarczyłby mi mój taras.Wierzę ,że Twój ogród jest Twoim rajem.Tez się ciesze ,że tafiłam do Ciebie. Lubię Twój optymizm.
UsuńNajpierw się poczułam, jakbym czytała Czarne stopy, potem Zaczarowany ogród - i prawie odpłynęłam w marzeniach o leżeniu na trawie i wąchaniu północnego ogrodu, a na koniec Maszka mnie nastraszyła tak, że włosy mi sterczą na plecach. Boję się iśc do łazienki...
OdpowiedzUsuńtakie plany były w "Wakacjach z duchami " też no i w "Kubusiu Puchatku".:-)Ale rysując swój zupełnie o tym nie pomyślałam. Przypomniałaś mi.A te duchy nie są straszne i całkiem nienachalne.chociaż przyznam ,że gdy się o nich dowiedziałam to było mi trochę dziwnie iść na górkę w nocy. Przełamałam się jednak i poszłam i nic mnie nie przestraszyło. Przy okazji rozszyfrowałam zagadkę co to za duchy ale o tym na razie nie powiem .
UsuńAle narobiłaś strasznego nastroju - te duchy i ten gęsty las, który stworzyliście :)
OdpowiedzUsuńFajnie się to prezentuje - kojarzy mi się to z tajemniczym ogrodem - uwielbiałam czytać tą książkę, a także oglądać film. Ja zaś ciepłolubna, nie cieniolubna jakbym miała okazję na dom i ogród to postawiłabym na same kwiaty i gdzieniegdzie drzewko :) Lasy mnie przerażają :)
Ja lubię cień ale kwiaty przeważnie lubią słońce a ponieważ lubię kwiaty to i słońce też jestem zmuszona lubić . Mam w ogrodzie tyle samo słońca co cienia. Tak mi się wydaje.Tych słonecznych miejsc i tak nie jestem w stanie obrobić . Może w tym roku powstanie kolejna rabata.Taki mam plan.Tajemniczy ogród też uwielbiam ale gdzie mi tam do niego . Jedynie imię mnie łączy z bohaterką ale nawet swojego rudzika nie mam.Lasy kocham :-) ale jestem w stanie Cię zrozumieć(chyba)
UsuńI to się nazywa ogród :) Ja bym tej części nie przyczesywała gładko i z przedziałkiem, tylko zostawiła taki pół dziki widok. Natomiast warto popracować nad zielonym przy tarasie. Życzę Ci szklarni w tym roku! I to takiej z marzeń, jak u Kasi B. :)Pięknie tam masz Maszko :)Tak malowniczo. A ze skarbem pod ziemią, to ja bym długo nie wytrzymała ;) Może jak wykopiesz skarb, to i duchy znikną ?;)
OdpowiedzUsuńMiłego dzionka! :)
Agnieszko, nie przeczesuje. Najnormalniej nie ma na to czasu. Jedyne co to kosimy tę łąkę i nie robię tego ja tylko kosiarz. Może przyjdzie i czas na to ,że popracuję przy tarasie chociaż przyznam ,że lbię ten podagrycznik :-). Lubie jego dziwny zapach a niedawno doczytałam gdzieś ,że młode liście można jeść jak szpinak.Nie wiem czy się skuszę. Tego skarbu bardziej się boję od tych duchów szczerze mówiąc.Miłego
UsuńCudowny spacer po Twoim ogrodzie gdy za oknem biało. U mnie cały ogród śpi ale ja też mam pomysł na pewne zmiany.
OdpowiedzUsuńJakoś trzeba przetrwać tę zimę więc sobie wymyślamy. Oby tylko dało się choć w połowie zrealizować to co w głowie się narodzi.Byle do wiosny
UsuńAszko ,a ja do Ciebie trafiłam już dawno ,bo ja też róże kocham tylko ja aż taką kolekcjonerką nie jestem. Ale fajnie wiedzieć ,że jest ich aż tyle :-).Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńAle masz cudownie!
OdpowiedzUsuńW zyciu nie widziałam piękiejszego ogrodu!
NIGDY!
Chociaż oczywiście nie wierzę to mile mnie to połechtało :-)
UsuńPrzepiękny ogród. Przemyślany i idealnie zagospodarowany.
OdpowiedzUsuńPiękny ogród, planowanie, sadzenie, pielęgnowanie i podziwianie to pokarm dla ogrodniczej duszy - mapa jest świetna, też sobie taką zrobię - dopiero się biorę za swoje 1,5 ha starego, ale płodnego sadu, łąki i zapuszczonego ogrodu - trzęsę się nad każdym rośliniątkiem już rosnącym( wieczne kłótnie z mężem przeczesującym włości z piłą). Doskonały, nastrojowy i optymistyczny post. Pozdrawiam i podziwiam! Blanka.
OdpowiedzUsuńwiesz, że to mój ulubiony twój post ever? właśnie sobie odświeżyłam. Duchy, kocyk i fabryka ziemi wymiatają.
OdpowiedzUsuńMyślę, że lasek z samych brzózek to nie byłby dobry pomysł, byłby taki smutny wiosną, szybko by się znudził. Poza tym brzozy prócz soku, który można pozyskać i walorów przede wszystkim z koloru kory to wygląda dość smętnie. Zdecydowanie lepiej wygląda w duecie z czymś innym. Dąb czerwonolistny polecam, wręcz spektakularnie się przebarwia jesienią - ogniście. :)
OdpowiedzUsuńKawał świetnej lektury kochana, do tego ciekawe zdjęcia, bardzo urocze miejsce.
OdpowiedzUsuńŚwietnie napisany artykuł.
OdpowiedzUsuń