A kiedy rozbieracie choinkę?
wtorek, 1 stycznia 2013
koniec świąt
To chyba już ostatni post w świątecznych tonacjach i ozdobach. Koniec słodkiego leniuchowania , czas się wziąć za robotę. Postanowienie na nowy rok- nie tracić głupio czasu. Marnować czas mądrze , tak ,żeby czas mnie nie zmarnował. I mieć na wszystko czas . Ale to chyba już tylko pobożne życzenie , które jak to życzenie pewnie się nie sprawdzi. Żeby chociaż sprawdzały się życzenie dotyczące zdrowia to już nie byłoby tak źle.Widoki dziś za oknem zupełnie nie styczniowe i kompletnie nie wiem co zrobić z różami, bo liście mają jeszcze żywo zielone i aż żal je chochołować ale kiedyś chyba trzeba. W ciągu dzisiejszego dnia okno kuchenne było non stop otwarte tak,że kociska szalały tam i z powrotem jak co najmniej w kwietniu.A ja trochę zalegiwałam moją kuchenną kanapę i uważam ,że taka kanapa w kuchni to najlepszy wynalazek choć przyznam ,że moja znalazła się tu kilka laty temu zupełnie na tymczasowo ale jak już jej posmakowałam w tym miejscu to nie było możliwości aby ją stąd zabrać choćby siłą. Każdy ją lubi i największy bój o miejsce na niej jest oczywiście z moimi kotami.
Tak , czytam Ossendowskiego. To całkiem niedawne odkrycie ,chociaż pamiętam ,że słyszałam o nim już jakiś czas temu ale widocznie nie dorosłam. Teraz pożeram "Przez kraj ludzi,zwierząt i bogów"a czeka biografia Lenina.Ciekawe czy wydali go już Rosjanie?
A kiedy rozbieracie choinkę?
A kiedy rozbieracie choinkę?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Wszystko kiedyś się kończy...
OdpowiedzUsuńChoinkę rozbiera się na Trzech Króli czyli 6 stycznia...
Taka chyba była kiedyś tradycja,
ale pewnie u każdego inaczej :-)
No właśnie.Jest też tradycja ,że do Gromnicznej a w Alpach widziałam nawet w marcu ale to już nie nasza tradycja.
UsuńJa mam ochote rozebrac juz jutro-bo za nią mam nowa półke i miejsce na mój twór i mi przeszkadza w wizjji.
OdpowiedzUsuńps a gdzie ten reniferek i dlaczeo tylko ptaszk i ren?
A cóż to za twór? Może być pokazała też światu twora?Trzeba się przyjrzeć to zobaczysz taki mały biały.Miała byc ubrana w dużo takich reniferków ale nie zdążyłam przed wigilią a po to już nie było sensu. Ptaszki trochę za cieżkie - nie chciałam jej uszkodzić.
UsuńtWÓR-staryyy-TO te drzwi z wymalowanym bluszczem i kolekcja kluczy-juz o nich pisałam na b.
Usuńpowiekszyłam foto i ja nie widze tego rena-dzie on naiar prosze, bo łoślepnę
Chyba nie na to zdjęcie patrzysz, widać go na drugim zdjęciu od dołu :)
UsuńPozdrawiam noworocznie.
juhuuuu jest-dziekuje
Usuńna obydwu juz go widze
No to już wszystko jasne.Stwór może jeszcze trochę poczekać. Potem bedziesz się cieszyć nim cały rok
UsuńJa do mojego "lasu" wybrałam się w wigilię:)), a choinka już się sama zaczęła rozbierać..... Cóż za nieprzyzwoitość:)
OdpowiedzUsuń----
Ossendowski tu wyjątkowo pobudza wyobrażnię, opisując swoją ucieczkę z bolszewickiej ziemi.Miłej lektury ,ja czytałam ją tego lata:)
Goraco pozdrawiam!
Fajnie ,że mamy las po ręka:-).A choinka jakaś rozpustna. Zasłoń męskie oczy.Jestem w połowie i nie wiem czy to wszystko prawda (choć ja lubię wierzyć w to co czytam)ale niesamowite rzeczy się działy w jego zyciu.
UsuńMnie coś gna by sprzątnąć wszystkie świąteczne dekoracje jutro i pewnie tak zrobię. I będzie definitywnie po świętach :) Pogoda u nas bardzo nie noworoczna, nie dało się wyjść z domu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam noworocznie.
Dokładnie to samo mi chodzi po głowie. U nas było nie noworocznie ale aż się prosiło zeby wyjść . Wyszłam ale bez aparatu. Serdeczności
Usuńcoś stan twoich grzybków nie wskazuje na to, aby były zbierane w tak ciepłą pogodę;-)))
OdpowiedzUsuńchoinka- a, niech postoi. Tylko lampek coraz mniej, spalają się, a są niewymienialne, szlag z temi jednorazowemi ustrojstwamy;-///
hiacynty ci szczezły... no cóż, już po świętach...
a kanapę miałam kiedyś w kuchni, wiejskiej i wakacyjnej, wspaniałe zastosowanie kanapy:-)))
a, dobrego roku, przecież!:***
Megi niedowiarek z Ciebie.Na moim północnym stoku zawsze mróz trzyma jak już chwyci. Dziś też był tam szron chociaż na południowym można było spokojnie herbatkę na tarasie wypić. Nie ważne:-).Z lampkami faktycznie szlag. a hiacynty mnie zaskoczyły,bo faktycznie zbrzydły ale wypusciły z tych samych cebulek drugie kwiatki i jak przycięlam te przekwitłe to całkiem fajnie znowu wyglądają. Tak ,że kilka dni jeszcze pobędą.
UsuńMaszko, do dzieła! Szkoda czasu i róż! Mi też okrywanie roślin słaaabo wychodzi, ale ta obecna "wiosna" jest niepokojąca ! U nas 8 *C w dzień! Szaleństwo...
OdpowiedzUsuńChoinka musi zniknąć szybko, może jutro? Generalnie rozbieramy ją na po Trzech Królach, ale w tym roku zrobimy to wcześniej, bo mamy "oblatujący" świerk. Chcę go rzucić w częściach na rabaty, póki trochę igieł ma ;))) Pieniek chyba zostawię, bo kotki go uwielbiają! :)
Wystrój domu, raczej pozostawię do końca zimy. Nie mam typowo świątecznych ozdób tylko takie o charakterze zimowym.
Pozdrawiam!
Acha! Zazdroszczę kanapy w kuchni! :)))
No to może faktycznie jutro się wezmę za okrywanie skoro mówisz ,że trzeba. Ja mam daglezję więc igieł nie zrzuca ale już mi się nieco nudzi. takie nietypowo swiąteczne wole zdecydowanie.
UsuńJa trzymam choinkę jak najdłużej, bo spełnia świetną funkcję lampy:)
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego w Nowym Roku!:)
A to prawda. Jeśli oczywiście nie popalą się wszystkie lampki. Wszystkiego dobrego.
UsuńZnowu nieco zdradzasz więcej swojego domku ;), choinka co najmniej do Trzech Króli, a czekam na maila co do konika ;)
OdpowiedzUsuńI spełnienia marzeń i nadziei na Nowy Rok ;)
No właśnie , chyba się zagalopowałam w tym zdradzaniu. Postanowiłam wrócić do ogrodu. Więcej ogrodu w tym roku- to jedno z moich postanowień noworocznych.Maila koniecznie napiszę i dziekuję za życzenia.
UsuńChoinkę rozbieramy po Trzech Króli albo na Gromnicznej. Co do róż to bardzo się boję, że może przyjść duży mróz koniec stycznia i znowu połowę krzewów wymrozi a ja dokupiłam jesięnią kilka róż. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTe nowe to chyba najmniej narażone ,bo pewnie zakopczykowałaś a pędów ubiegłorocznych i tak nie maja do okrycia.Mnie najbardziej żal moich New Downów na pergolkach bo jak przemarzną tegoroczne pędy to znowu pergole bedą straszyły rdzą no chyba ,że się zmobilizuję i pomaluje. Chyba ten termin Trzech Króli króluje.
UsuńDobrze że już po:)Nowy rok nowe postanowienia,nowe życzenia które mogą się spełnić!!!!!oj mogą.Więcej wiary Maszko:)))
OdpowiedzUsuńOczywiście klimatem swojego domu mnie zachwycasz(jak zawsze:)
Też jakbym odetchnęła z ulgą. Teraz nic nie muszę ,żadne terminy nie gonią .Fajnie jest po świętach.Całuski
UsuńU mnie tradycyjnie świąteczne ozdoby królują do 6 stycznia.W poniedziałek zabieram się za sprzątanie świątecznych cacek ,także choinki.Ich miejsce zajmą roślinki cebulowe i gałęzie forsycji i leszczyny.U mnie również róże całe w zielonych liściach ,tylko mam zakopczykowane i chyba już tak zostawię.Pozdrawiam i tak jak Ty twierdzę,że trzeba by się już zabrać do pracy po tym leniuchowaniu.
OdpowiedzUsuńNo to od 6stego u ciebie wiosna. też cos musze pomysleć w tym temacie ale to może dopiero jak wrócę z ciepłych krajów.
Usuńśliczne fotki Maszko:)
OdpowiedzUsuńja choinkę rozbieram jakoś pod koniec stycznia... niech jeszcze chwilkę postoi i nas raczy swoim wyglądem:)))
ściskam cieplutko:***
Do siego roku raz jeszcze!
Pewnie ją rozbiorę jak mnie najdzie. Czasem robię to wcześniej ,czasem później.Na pewno musze to zrobic przed 20stym.Póki co jeszcze nie mdleje i nie lecą z niej samoczynnie bombki.Dosiego.
UsuńMi zawsze szkoda jest rozbierać choinkę. Zazwyczaj stoi, aż się nie obsypie:-))) Któregoś roku choinka pusciła nam młode pędy. Rozebraliśmy ją wówczas w...lutym!
OdpowiedzUsuńNajlepszego w Nowym Roku!
Asia
Szczerze powiedziawszy wolę ubierać niż rozbierać. I zdecydowanie szybciej ubieram niż rozbieram ,bo staram się każdą bombke przygotować na nastepny sezon ,zeby tylko rozpakowac i powiesić.Zawijam każdą jedną w papierowe reczniki
Usuńu mnie choinka stoi do Matki boskiej Gromnicznej.
OdpowiedzUsuńPieknie masz przystrojony dom,ja bym nie rozbierała.
a róże okryj bo są bardzo wrażliwe.
Szczęśliwego Nowego Roku
tak długo to na pewno nie postoi bo igły niby nie lecą ale w ciepełku od kominka na pewno gałązki bedą omdlewać.Dziś działalam trochę przy różach ale zmarzłam brrrr i mi teraz z nosa cieknie
UsuńDobrego roku Maszko! Jakoś tak ta 13-tka wydaje mi się wielce obiecująca - aż się chce zaczynać. Więc noworocznie podekscytowana zabieram się za plany i postanowienia. I zupełnie nie martwi mnie fakt, że pod koniec stycznia (tradycyjnie !!!) będzie już zapewne po wszystkim - noworoczny czar pryśnie, zapał uleci, wiara osłabnie a potrzeba zmian stanie się dużo mniej paląca. Ale co tam, w lutym mam urodziny, więc znowu będzie okazja, żeby zacząć od początku.
OdpowiedzUsuńA choinkę rozbieram dopiero wtedy, jak igły już spadają od samego patrzenia na nie! Ale ja mam świerk (mój ulubiony,najbardziej tradycyjny, taki szeroki, w kształcie wielkiej kopy siana), więc wytrzyma jeszcze tylko tydzień, max 10 dni. Teraz rozbierać to by mi było szkoda, bo jeszcze sie nie nacieszylam. Wieczorem albo w taki ponury dzień jak dzisiaj rozświetlona choinka jest magiczna.
Kurcze, cos porobilam, ze nie mam polskich znakow!
Pozdrawiam
Agata B.
Masz rację z tymi postanowieniami ,niestety.Ja bede zaczynała od początki w maju :-). Też lubie takie szeraśne świerki ale w tym roku dana mi była daglezja za poleceniem koleżanki. Ponoć nie sypie się i póki co faktycznie ani jedna igiełka nie spadła tak jak i z jodły.Zaraz po ścięciu pachniała ładnie żywicą a teraz już za bardzo nie czuję . Może przywykłam do zapachu jak do perfum. Zresztą świerk też mi pachnie tylko zaraz po wniesieniu do domu a potem zapach się ulatnia.Jest w tych swiatełkach jakaś magia chociaż ja bardzo lubiłam te z czasów dzieciństwa w kształcie swieczek z wymiennymi żaróweczkami w róznych kolorach. Najbardziej lubiłam wtedy zielone .Dawno takich nie spotkałam. Pozdrawiam równiez
UsuńOdzyskałam polskie znaki, więc jeszcze tylko dopiszę w temacie daglezjii - czy ona naprawdę się nie sypie? Bo planuję założyć sobie plantację choinek, więc może posadzić też daglezję? Tylko ona chyba dosyć wolno rośnie, więc jak posadzę w tym roku to będę miała dopiero na "stare lata". No i tego świerkowego zapachu by mi brakowało.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam raz jeszcze.
Agata B.
Daglezja rośnie podobno bardzo szybko:)))
UsuńFaktycznie szybko rośnie, teraz dopiero sprawdziłam w necie. No to choinka prawie idealna - szybko rośnie, ładne,zielone igły, i nie sypie się. Jeszcze tylko świerkowy "aromat identyczny z naturalnym" i można się cieszyć "magią tych chwil" aż do Wielkanocy:):)
UsuńPozdrawiam
Agata B.
Można sobie jakiś olejek aromatyczny swierkowy użyć w spraju i po sprawie. Do wielkanocy by Ci chyba jednak zbrzydła.:-)Całusy
UsuńDaglezja rośnie bardzo szybko, igły ma mięciutkie, więc nie kłuje jak świerk i ma przecudne szyszki:) Roztarte igły pachną cytrynowo. Ale na tez dość miękkie pędy na końcach - ciężkie bombki mogą mieć kłopot z utrzymaniem się na nich.
UsuńJa czekam zawsze do kolędy, w tym roku ksiądz będzie u nas 15 stycznia, więc troszeczkę jeszcze postoi:))) Jak tam Twoja kostka, wyleczona?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)))
U mnie ksiądz przeważnie przychodzi na samym końcu kolędowania bo ma najbliżej więc chyba się na choinkę nie załapie ale zrobię mu świątecznego makowca ,bo lubi:-).Kostka do bani.Wczoraj byłam na trochę dłuższym spacerku żeby ją sprawdzić i test nie wypadł najlepiej. Stare kosci już .Cięzko się goja i tak fajnie ,że dotychczas niczego sobie nie złamałam pomimo sportów ekstremalnych jakie uprawiam :-)
UsuńPiękne te Twoje zdjęcia, a ptaszek na aurekarii uroczy :) Aż stąd czułam wspaniałą atmosferę w Twoim świątecznym domu!!!
OdpowiedzUsuńJoasiu, no wielka szkoda ,że nie mogłaś poczuć bez tych odległości. Może kiedyś . Całusy
UsuńBardzo się mi spodobali Twoi nowi obserwatorzy, no hihram, chichram, hichram, czy chihram - wybieraj się jak głuptasek :))))))))))
OdpowiedzUsuńA dekoracje będą lada moment przesliczne Twoje, a wiosna jak Cie zadekoruje i ja znów się zatopię w tej bajce zaczarowanej. Niech Ci się wszystko dobrze spełnia Maszeńka ♥
Też się chichram(nie podkreśliło).O to mi chodziło.To prawda nic tak pieknie nie dekoruje jak pani Wiosna i ja już zdam się calkowicie na jej gust.Buziaki
UsuńWszystkiego Dobrego w Nowym Roku zdrowia przed wszystkiem bo ona najwazniejsze
OdpowiedzUsuńJa chowam choinke 6 stycznia w 3 Króli
pozdrawiam
Ag
a mnie przyszedł fajny pomysł na moją ale to Wam na blogu pokażę jak się uda. dziekuje i wzajemności.
UsuńU nas tradycyjnie zagościł na stole noworoczny żurek(uratował najbardziej rozbawione towarzystwo sylwestrowe).
OdpowiedzUsuńDobry żurek pyszny jest. Ja robiłam dzisiaj.Serdeczności
UsuńJą jeszcze naciesze się świątecznym klimatem domu, a co, potem znowu będę czekała rok na ten nastrój:-)
OdpowiedzUsuńI chyba własnie dlatego ,że się tak długo czeka, tak bardzo nas cieszy to wszystko okołoswiateczne.
UsuńA ja jestem taka głodna dzisiaj! Dopiero co wparowałam z miasta i postanowiłam najpierw sprawdzić to i owo w komputerze a potem dopiero zjeść.. a tu takie coś! Grzyby! Moje najulubieńsze coś! pod każdą postacią! I co ja mam teraz począć jak grzybów u mnie brak?? no co droga Maszko?? No nic tylko płakać i kanapką z serem przegryzać ;-) Przecudowny ten dom na zdjęciu.. to Twój dom tak? Wiesz u mnie było podobnie ze stołem w jadalni, jak z twoją kanapą w kuchni .. no bo na moje urodziny przenieśliśmy stół do innego pomieszczenia i tak pięknie się tam wpasował, że już został na zawsze.. a to taki stół na 12 osób .. więc sobie wyobraź jaka to wielka zmiana :-) A w miejscu gdzie wcześniej stał mamy teraz najpiękniejszy pokój w cały domu! pokój rodzinny z kominkiem.. bo stół w końcu nie zasłania całego kominka :-) Pozdrawiam CIę Maszko serdecznie wkurzona na cały świat przez te grzyby! hahaha
OdpowiedzUsuńA ja dziś postanowiłam jeść tylko jabłka. Do 20stego powinnam się wcisnać w kostium kapielowy .Sorki za te grzybki.Nie mów ,że u Was nie można kupić mrożonych.Ze stołem miałam podobnie ale w tym roku wrócił na swoje stare miejsce w związku z tym ,że został uruchomiony kominek i teraz tam lepiej jest kanapie, tzn. lepiej jest nam na kanapie niż na krzesłach i przy stole. Tak to niekiedy bywa z tymi zmianami. Pozdrawiam Cię i nie wkurzaj się na grzybki. Może nie były aż takie pyszne :-)
UsuńAle tam u Ciebie słonecznie! Wow.
OdpowiedzUsuńJestem gotowa już zapomnieć o świętach i ruszyć do przodu! Tylko choinka taka ładna ... szkoda rozbierać. Ale inne akcenty już w śmietniku, na kompostowniku lub na strychu ... do za rok!
Buźka, K
Słońce jest ale pod takim katem świeci ,że oslepia zwłaszcza podczas jazdy samochodem. dziś znowu spektakularnie wstało a co będzie później to nie wiadomo ,bo zapowiadali opady.Mnie strasznie ciągnie do sklepów ogrodniczych. Chyba dziś zrobię Łobzów.
UsuńA jak tam pieski? Udało się?
UsuńJak do Łobzowa to z aparatem proszę ;-)
Kasiu, nie wiem dlaczego ale podziękowali za pomoc. Pewnie ,że z aparatem
UsuńA u mnie choinka jeszcze stoi ostatkiem sił....posypała się bidulka...i co rok w tym momencie mam wyrzuty sumienia...czas ją rozebrac i.... wyrzucić. Jak pomyśle o tych setkach drzewek na śmietniku to mi się serce ściska....ale Święta beż żywej choinki też mnie nie przekonują . Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTo prawda , nie jest to wesoły widok . Były lata ,że szukałam jakiś alternatyw i nie miałam w mieszkaniu żywej choinki (stały na tarasie w donicach z korzeniami) ale to nie to samo.Pozdrawiam
UsuńJa rozbieram dom na 3 Króli, a właściwie to dopiero po kolędzie. Nie wyobrażam sobie kolędy bez chionki:) i tych bibelotków. Ta z reguły jest w pierwszej połowie stycznia, więc jeszcze się trochę pocieszę tymi lampeczkami:)Maszko, ależ masz w domku pięknie:) elewacji zazdroszczę - u mnie klej szary jeszcze i surowa cegła w nowej części...
OdpowiedzUsuńWidziałam dziś dwa klucze ptaków - ornitologiem nie jestem ,nie wiem co to za ptaki, ale widok był obiecujący: czy przylatują, czy odlatują, o tej porz roku wróży to rychłąwiosnę:) No chyba że to transfer jakiś na niewielkie odległości...
Elewacji się doczekasz. Powolutku. Moja wbrew pozorom też jest kompletnie rozgrzebana bo mi robili minionego lata odkopywanie fundamentów , i zniszczyli to co było dobre. Szlag mnie trafia jak o tym pomyślę , bo teraz naprawić to nikt się nie kwapi.Klucze , to pewnie były kaczki przelatujące z jednego stawu do drugiego .Też u mnie latają ale na te ptaszki z zagranicznych wojaży to jeszcze musimy poczekać ze 2 miesiące.
UsuńKurcze ale Cudne zdjęcia napatrzeć się nie mogę:d
OdpowiedzUsuń"W temacie choinki", jestem jak dziecko - musi być żywą, pachnącą jodłą do sufitu, obwieszoną kolorowymi bombkami, figurkami, pienikami, światełkami, które palą się na niej cały czas, nie wyłączam lampek nawet na noc. Razem z jodłową girlandą na kominku, choinka stwarza niesamowity nastrój w salonie, a kiedy trzeba rozebrać te dekoracje, robi się jakoś tak pusto. Rozbieranie jest u mnie uzależnione od zasychania, bo jak wiadomo, jodła się nie osypuje, więc kiedy igły robią się szare, trzeba wyciągnąć z powrotem te wszystkie pudła i wszystkko powkładać. No i to już nie cieszy tak jak ubieranie, oj nie.
OdpowiedzUsuńW tym roku nabyłam w miarę świeży egzemplarz, bo jeszcze teraz moja jodła pachnie.
Mam trzy daglezje w ogrodzie, potwierdzam szybki wzrost i piękny pokrój.
Też się muszę wybrać do galerii Łobzów, może zdasz tu relację, czy już warto? Pozdrawiam.
Ja będę mieć jeszcze drugie święta i rozdawanie prezentów ;)
OdpowiedzUsuńMój Krzysiek przyjeżdża na 4 dni do Polski i mam zamiar zjeść z nim Wigilię i świąteczne śniadanie. Choinka i świąteczne ozdoby poczekają do końca stycznia a potem na strych - fruuu !
Drugą genialną rzeczą jest posiadać w kuchni balkon. Tak było w mieszkaniu Rodziców. Czyli - kanapa + balkon, żyć nie umierać. Może jeszcze biblioteczka?
OdpowiedzUsuńZ choinką różnie, im później, tym szybciej wiosna.
Ostatnie zdjęcie mnie zachwyciło. Pięknie u Ciebie.
OdpowiedzUsuń