piątek, 18 stycznia 2013

Lisbon story

Pomnik odkrywców z Henrykiem Żeglarzem na czele (52 m wys) , na drugim planie Most  25  kwietnia (rewolucja goździków w 1974r) łączy centrum Lizbony z dzielnicami na południowym brzegu Tagu.

Maszka ze swoim bodygardem pod "odkrywcami"z przewodnikiem "Wiedzy i życia" ,z którego i teraz korzystam pisząc posta , bo niestety pamięć zawodna i wiele nazw uleciało.

Aż mi się wierzyć nie chce ,ze to było już taki szmat czasu temu. Wydawało mi się ,ze maksymalnie 5 lat wstecz ale na zdjęciach stoi  wyraźnie napisane Lizbona 2005. To był bardzo spontaniczny wyjazd. Chyba na zasadzie ,gdzie są dostępne bilety lotnicze. Padło na Lizbonę i polecieliśmy zupełnie niezorientowani co i jak i gdzie. Cóż,młodość ma swoje prawa. Teraz już od września wiem , gdzie będę w sierpniu.Nie mówiąc o tym ,że zawsze wiem , gdzie będę podczas śląskich ferii zimowych chociaż ja nie ze Śląska .Ale wracając do tamtego sierpnia .Oczywiście kto by tam wtedy myślał o cyfrowym aparacie.Ja nie myślałam w każdym razie. Miałam swojego Zenita z długą lufą i czułam pełnię szczęścia z tego powodu. Zdjęcia z Portugalii były bodajże pierwszymi zarchiwizowanymi na płycie.Niestety nie wszystkie chcą się teraz otworzyć ale na szczęście mam wszystkie na papierze. I tu czuje tę ogromną wyższość nad cyfrowymi.Innych rzeczy oczywiście można się czepiać ale co ja tam wtedy wiedziałam o fotografowaniu. Zresztą teraz może dużo więcej nie wiem ale trochę więcej czuje. Tak czy siak robię tego posta z kilku powodów.Po pierwsze obiecałam Grażynce Lizbonę moim okiem .(coś jej ostatnio nie ma na blogu dość długo ).Po drugie już dawno chciałam zachęcić do odwiedzenia tego miasta ,bo jest inne niż wszystkie ( w sumie o każdym to można powiedzieć). A po trzecie , to będę niebawem gdzieś tam nad okolicami przelatywać więc pomyślałam ,że to dobry moment. Nie wiem ,jak wygląda Lizbona teraz ale podejrzewam ,że zbyt wiele się nie zmieniła. To co mogło być zniszczone to zostało zniszczone w połowie osiemnastego wieku przez wielkie trzęsienie ziemi .
Widok z zamku św.Jerzego na  Miasto dolne (Baixa)  z charakterystycznymi  ruinami kościoła Karmelitów ,pozostawionymi na pamiątkę  trzęsienia ziemi  1755 roku . Teraz w części ruin mieści się muzeum archeologiczne.

 To co trzeba  było odbudować , odbudowano bardzo szybko a co trzeba było dobudować też sukcesywnie dobudowywano przez te wszystkie lata. Ogromny bum nastąpił z okazji expo 89.Wtedy to powstało wiele nowych inwestycji .Jedna z nich to lotnisko.Tutaj postawiliśmy swoje pierwsze kroki  na Portugalskiej ziemi i tutaj zostaliśmy po raz pierwszy mile zaskoczeni.Potem ,gdzieś w przewodniku doczytałam ,że Portugalczycy to bardzo uprzejmi ludzie i przyznam ,ze nie ma w tym ani ciut przesady. Stoimy w kolejce po taksówkę a Portugalczyk ustępuje nam pierwszeństw i to tylko dlatego ,ze jesteśmy obcokrajowcami. Hmmm , u nas na Okęciu raczej nie do pomyślenia. Taksówkarz ,oprócz tego ,że otwiera nam drzwi , pakuje bagaże ,bezpiecznie zawozi pod hotel i kasuje nas według licznika -też coś raczej niespotykanego u nas. W hotelu a właściwie to był hostel obsługa tak miła ,że naprawdę coraz dziwniej się czułam . Informują nas o specjalnych biletach komunikacyjnych dla turystów.Dziwna sprawa ,bo tygodniowy bilet ma raczej symboliczną cenę i jest ważny na wszystkie środki lokomocji w mieście łącznie z windami .Bo musicie wiedzieć ,ze Lizbona jest mocno zróżnicowana poziomami i niekiedy ,żeby sobie skrócić drogę z dołu do góry i odwrotnie , zastosowano windy miejskie.
Winda miejska Elevador de Santa Justa.Łączy  Baixę i położoną wyżej Bairro Alto.  Na szczycie jest kawiarenka i fajny punkt widokowy .

Widok z windy na  Rua  do Ouro  (pięknie wybrukowana , pełna sklepów i straganów)

 Tramwaj , to bardzo popularny środek lokomocji w tym mieście i naprawdę warto odbyć podróż takim choćby dla samego przejechania się. Oczywiście do środków lokomocji wchodzi się gęsiego z grzecznie ustawionej kolejki a co robią Portugalczycy?- oczywiście przepuszczają turystów.



 Poza tym Potrtugalczycy są bardzo spokojni i może trochę nieśmiali ale jak już się podejmie rozmowę , to ...oj oj mają bardzo dużo do powiedzenia .Po kilku przykładach mogę zgeneralizować ,że są świetnie zorientowani w tym co się dzieje na świecie a nawet przyznam ,że jeden taki pan ,mocno nas zawstydził znając takie szczegóły z historii Polski ,o których nie jeden Polak pewnie nie wie do tej pory. Mówię o historii najnowszej. A był jedynie marynarzem.Gdybym chciała pisać o wszystkim co mi się tam podobało i co widziałam to pewnie musiałabym z tydzień to robić. Lizbona ,oprócz bardzo przyjaznych ludzi , to niezwykłe miejsca: Stara Alfama , gdzie niektóre mieszkania są takiej wysokości ,że trzeba chodzić pochylonym( Portugalczycy to dość niski naród); niezwykła Baixa(dolna dzielnica) odbudowana po trzęsieniu ziemi z geometrycznym układem ulic i z placem Rossio ,przy którym mieszkalismy; Bairro Alto -bardzo malownicza część miasta z knajpkami , do których chodzi się posłuchac fado późną nocą ; Belem -skąd odpływali odkrywcy no i oczywiście całkiem nowe miejsca w tym mieście jak chociażby piękne akwarium -drugie co do wielkości na świecie.

Widok na Alfamę  z Miradouro de Santa Luzia.Alfama  to najstarsza zachowana dzielnica miasta , która nie ucierpiała tak bardzo w trzęsieniu ziemi. Do tej pory zachował się tu stary układ zabudowy- wąskie i strome ,pełne uroku uliczki.

Widok z Dolnego miasta na twierdzę świętego Jerzego.Place i ulice tej części miasta są pięknie wybrukowane i ma się wrażenie ,że wypolerowane i śliskie ale to tylko złudzenie.


Spotkanie klasowe po latach ?  To tylko moje przypuszczenia ale panie były w pełnej gali.Chciałabym doczekać z moimi koleżankami takich chwil.



Niestety wielu miejsc , nie jestem już w stanie zlokalizować .Ani nie wiem skąd zrobione zdjęcie ani nie wiem co przedstawia. wiem tylko ,że to widoczki Lizbony.

 Oczywiście muzea ,kościoły ,ceramiczne azulejos, suszony dorsz ,którego pod kilkoma postaciami miałam możliwość smakować (Portugalczycy ponoć mają 365 sposobów na jego przyrządzenie), owoce morza ( nie przekonałam się tylko do ośmiornicy a wspominany wcześniej marynarz powiedział ,że jak mi w tej knajpce nie posmakuje to  już nie posmakuje mi nigdzie ,bo tam ponoć najlepsza), wiśnióweczka pita na stojąco na ulicy sprzedawana w "kioskach ruchu" (Portugalczycy pili w plastikach ale turystom serwowano w szklaneczkach) no i wszędzie Vasco da Gama (wszystko co tylko możliwe nazwane jego imieniem). Taką Lizbonę zapamiętałam i chętnie wróciłabym ale ten lot będzie trochę dalej.

Torre de Belem. Z tego miejsca wyruszali żeglarze odkrywcy. Dziś mieści się tam muzeum .Można dostać zawrotu głowy od chodzenia krętymi schodkami.Warto jednak wyjść na sam szczyt ,bo tam czekają nas piękne widoki na Tag ginący w oceanie.

Ewidentnie oko mi skrzywia w prawo ale nie mam lepszego zdjęcia tego miejsca a jest to Klasztor Hieronimitów. Budowla pochodzi z czasów odkryć geograficznych , wybudowana w stylu manuelińskim(znanym tylko w Portugalii) podobnie jak wieża w Belem. Klasztor też znajduje się w tej dzielnicy i wart jest obejrzenia również od wewnątrz.

Pisałam ,że Portugalczycy to niski naród .Wycofuję sie z tej opinii.Tacy przystojniacy pilnują prezydenta.

Jedyni policjanci jakich spotkałam w Lizbonie to Ci właśnie. Co zrobili panowie widząc ,że chcę im zrobić fotkę ? Oczywiście zatrzymali konie i dali mi chwilkę w bezruchu. Potem podziękowali jeszcze .

Jest też nowa Lizbona i taki budynek w kształcie żaglowca. Oczywiście nosi imię Vasco da Gamy.

dla zupełnego kontrastu Lizbona ruderalna.

Na drugą stronę tagu można przejechać kolejką linową , przejść kładką (na pierwszym planie) lub przejechać 11 kilometrowym mostem imienia oczywiście Vasco da Gamy.
Bardzo jestem ciekawa , czy kryzys jaki dopadł Portugalię zmienił zachowania jej mieszkańców .Czy pomimo trudności dnia codziennego pozostali uprzejmi i przyjaźnie nastawieni do turystów. Oby. Tego im , sobie i turystom życzę . A teraz lecę szukać wiosny . ps. "Lisbon story " to bardzo niekomercyjny film z 1994 roku. Jeśli chcecie zasmakować klimatu tamtego miejsca , to oglądając go na pewno poczujecie choćby dzięki muzyce zespołu "Madredeus".

66 komentarzy:

  1. Z przyjemnością wyjechałabym do Lizbony na zawsze,
    bo tam klimat zupełni inny :-)
    Ale pomarzyć można :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No na pewno nie ma takiej zimy jak teraz u nas. Ale myślę,że im by się podobało.

      Usuń
  2. Maszka sama tu jak profesjonalna ochrona i do tego jaka ładna w wersji nie blond :)
    Więc ta dzisiejsza podróż pod znakiem analoga, bardzo lubię, właśnie mam 2 klisze do odebrania ;), najmilsze to zaskoczenie czy jakaś pamiątka z podróży będzie i jaka ;).
    A do Portugalczyków też mam słabość (może z wyjątkiem tego, z którym pracuję), ale mój przełożony we Francji to właśnie z Portugalii był, miły, ciepły, rodzinny człowiek i świetny szef - nie tylko dlatego że codziennie po pracy pozwalał mi wybrać coś i piliśmy najlepsze szampany, kiry i koniaki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ja robiłam to zdjęcie ale też je lubię bo tacy malutcy jesteśmy w odniesieniu do odkrywców. Niestety wiele zdjęć , które robiłam cyfrówkami już przepadło chyba bezpowrotnie.Lubie przeglądać te pudła (ciągle nie mam w albumach).Portugalczycy pewnie są różni jak i Polacy ale na mnie takie własnie miłe wrażenie zrobili.A odnośnie koloru to teraz jestem wiewióra a niebawem pewnie wyłysieje od tych ciągłych zmian.

      Usuń
    2. jak wyłysiejesz to dopiero będziesz mogła przebierać, do śniadania inna peruka, do obiadu i do kolacji, co najmniej ;)

      Usuń
  3. Chmmm w portugali byłam, ale stanowczo za mało i Lizbona mnie jeszcze do zwiedzenia czeka, ale
    Ale w kant z Lizboną
    auuuuu- ja se chciałam Ciebie z ochrona powiekszyć- bo co za figura i wogóle jakies to zdjęcie strasznie ... miłe. Takie dynamiczne
    ja chce więcej Maszki w Maszce
    buziole
    ps-ty mi się nie wykrecaj tym, ze chcesz czekac do otwarcia pensjonatu- wiosna Cię widze z łopata i grabiami w moim ogrodzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pewnym momencie wynajęliśmy samochód (bardzo tanio) i ruszyliśmy na północ w celu dotarcia do Porto. tak bałamuciliśmy po drodze to tu to tam ,że na Porto zabrakło nam już czasu. Nadszedł dzień odlotu i trzeba było szybko wracać. Może kiedyś znajdę czas ,żeby pokazać więcej prowincji."Strasznie miłe" -to brzmi potwornie pięknie.takich z ochroną mam więcej ale nie wiem czy ochrona byłaby zadowolona z publikacji.No nie wiem jak ja się wykręcę z tej podróży wiosennej .Będzie trudno :-). Bój się już tych pzekopów

      Usuń
    2. Uwielbia takie miksy językowe- strasznie miło albo pieknie ;-)
      Ty to widze masz takiego sameo ochroniarza jak ja- co to musi zostać w ukryciu ;)

      Usuń
    3. W sumie to szalenie spokojny z niego facet :-)

      Usuń
  4. Piekna podröz odbylam z Toba do Lizbony...To miasto znajduje sie tez na mojej licie!!!
    Widzialam juz tylezdjec...alewdzis bylo mi bardzo miloznowusie tam wybrac!!!
    Milego dnia Ci zycze i pozdrawiam!!E.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę abyś mogła kiedyś odhaczyć na liście ,że byłaś chociaż to wcale nie oznacza skreślenia z listy . Ja chciałabym tam być znowu.Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  5. kocham Lizbonę!!! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Maszko słońce piękna podróż :)))))))))) byłam i wspominam sobie teraz - dziękuję:)
    papapa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wiesz o czym mówię. całuski. papap

      Usuń
  7. Wow piękna ta Lizbona pokazana Twoimi oczami:) Jak ja Ci zazdoszczę tych podróży..:) Mojego M ciężko nawet na weekend gdzies wyciągnąć, ciągle tylko praca, no ale kiedyś mam nadzieję czas się znajdzie.
    ps. ciągle nie umiem ubrać w słowa zachwytu nad poprzednim postem, ja się frustruję tym poszukiwaniem domu i już chciałambym być na etapie kopania w ogrodzie:)
    buziaki ślę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga , ja wiem ,że to marne pocieszenie ale mój mąż wtedy miał 46 lat a ja ...łatwo policzyć. To żadna zasada ale my tez nie zawsze podróżowaliśmy i nie od zawsze mamy ten nasz kawałek świata. Najważniejsze to nie frustrować się ,bo można jakąś głupotę poczynić. Będziesz jeszcze kiedyś kopać tyle ,że poczujesz nadmiar :-). Całusy i do zobaczenia mniam mniam

      Usuń
  8. Maszko cudnie przedstawiłaś Lizbonę koniecznie mam w planach odwiedzenie Lizbony, ale niestety w tym roku już się nie uda, ale na pewno kiedyś pojadę może w przyszłym roku. Ale dzięki Tobie odbyłam dziś wspaniałą podróż po Lizbonie i się poczułam prawie jak bym tam była. Ściskam mocniutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Namawiam , namawiam. Może i mnie się uda raz jeszcze. Ściskam serdecznie

      Usuń
  9. Po takim opisie i Ja bym Portugalię zwiedziła z miłą chęcią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj cała Portugalię na pewno warto sobie zobaczyć. My w drodze na północ zatrzymywaliśmy się w wielu miejscach , o których nawet w przewodniku nie pisali a Portugalczycy bardzo ochotnie pokazywali nam co tam maja. Kiedyś przypadkiem dowiedzieliśmy się ,że w miejscowości , gdzie nocujemy jest muzeum wina więc właściciel lokum poszukał odpowiedniego człowieka , który nam to muzeum udostępnił do zwiedzania w porze , w jakiej muzeów się nie zwiedza chyba ,że mamy noc muzeów.

      Usuń
    2. :O Takie miejsca i tacy ludzie istnieją??:)

      Usuń
    3. No właśnie , to jest piękne ,że są.

      Usuń
  10. MAszko dzieki za przypomnienie mi Lizbony...
    byłam w październiku 2010 w Portugalii (podróżowałam pociągami ,świetna przygoda ;p) i to piękne pełne kontrastów miasto,te uliczki i Ci ludzie, piękne azulejos i żółte tramwaje ....
    uliczkę znam w Lizbonie...
    koronki , koguty...
    i dziekuje za miejsca w których i ja byłam , i zamiast pracować (cicho szaaaa ) przeniosłam się do Lizbony i napawałam się widokiem
    pozdrówka
    Ag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pociągiem nie podróżowałam ale zapewne to fajna sprawa . Całkiem niedawno byłaś. Ciekawa jestem zmian. Oczywiście kolorowe koguty wszędobylskie . Aż się dziwię ,że sobie nie przywiozłam.Ciiii , wszyscy pracujemy a ja niby się pakuję :-)

      Usuń
  11. Dzięki za wspaniałą wycieczkę po Lizbonie. Jeszcze tylko brakuje muzyczki " Madredeusa" ( znam - bardzo klimatyczna muzyka ).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak zwłaszcza ten nieziemski głos wokalistki. Ja jednak wolę tradycyjne fado Amelii Rodrigez albo Marizie. Żałuję tylko ,że nie znam języka ale i tak czuję jakbym wiedziała o czym spiewają.

      Usuń
  12. Maszko, dziękuję za wspólna podróż do Lizbony, w której nie byłam.Zadziwiły mnie niezmiernie windy miejskie,przyznam nie spotkałam się z takimi obiektami. Zdjęcia przepiękne, zapachniało latem i wakacjami.Pozdrawiam cieplutko tez myślałam o Grażynce,że długo się nie odzywała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś uda Ci się zobaczyć na własne oczy taką windę. Zjawiskowa jest. A przejechanie się nią też fajne przeżycie.Pozdrawiam gorąco

      Usuń
  13. Siedem lat różnicy to niewiele, więc młodość nadal trwa :))) PIękną wycieczkę nam zafundowałaś - dziękuję :) I co znalazłaś ją? tzn. wiosnę? U mnie za oknem śnieżnie, płatki wirują w powietrzu, jest cudnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha. Czasem trwa ale czasem starość daje po kościach.Wiosnę jadę szukać Dorotko bardziej na południe. Może uda mi się za tydzień trochę jej tu przywlec ze sobą.Póki co mamy czas ,żeby odpocząć .

      Usuń
  14. Mam wielki sentyment do tego niezwykłego miasta! Lizbona jest piękna, a porto jest pyszne! Maszko, ja się wcale nie dziwię, że Ty chodzisz z ochroną :) tzn, że ochroniarz chodzi za Tobą (od tylu już lat) :) Pozdrawiam, Asia/VisiToscana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porto jest pyszne zwłaszcza , gdy się go pije w tamtym klimacie. Własnie ostatnio otworzyłam ostatnią flaszeczkę tego białego rarytasku z Il Pianaccio ale już nie smakuje jak latem . Z ochroniarzem jakoś tak żeśmy przyrośli do siebie.Pozdrawiam Asieńko

      Usuń
  15. Po Twoich wpisach blogowych nie widac, ze czas dodaje Tobie lat!
    Portugalia, Hiszpania... pojechalabym i pojade! Wszystko przed mna!
    Dziekuje za spacer po Lizbonie.
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dodaje , dodaje. Czuję to zwłaszcza, gdy mam zdobyć jakieś schody.Na pewno pojedziesz Judith, jeśli tylko zechcesz. Całusy

      Usuń
  16. oczywiście drżenie serca, bo kocham kino Wendersa, a ten film szczególnie mi bliski - więc rozumiesz, że sama nazwa spowodowała to drżenie ;)
    Nie wiem czemu nie spodziewałam "pocztówki z podróży", sama nie wiem, zaraz potem przypomniał mi się inny film, innego niemieckiego reżysera Bagdad Cafe
    I w takim filmowym nastroju tu weszłam ;)
    Cudowna podróż Twoimi oczami, jeszcze podróżowałam po Twoim ogrodzie, ale tak się zapatrzyłam na szum drzew, że słów nie zostawiłam ;)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak fajnie ,że wiesz o czym mówie. Z "Bagdad Cafe"piosenka za mną chodzi teraz .Słowa wiaterek porwał. Nie przejmuj się , też tak mam. Całusy Wielka Maryś.

      Usuń
  17. Witam.

    Bezkresne morze, Henryk Żeglarz, skrawek ziemi, a tyle historii. Cudowna podróż, wspaniałe wspomnienia, piękne zdjęcia. M... tak ciepło opowiadasz o Portugalczykach... myślę teraz też o Twoich relacjach z innych podróży, jesteś osobą która nieustannie spotyka tę lepszą część ludzkości. Gdziekolwiek się zjawisz inni otwierają przed Tobą serca. I gdyby nie Twoje sprostowanie o "duchach" tkwiłabym w przekonaniu, że nie jesteś z tego świata.

    Oczywiście sercem zatrzymałabym Cię w ogrodzie, ale Henryk Żeglarz... fajnie, że to zrobiłaś. Dzięki.

    Pozdrawiam Irena


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę ,że we wszystkich drzemie dobro ,tylko nie każdy ma okazję go z siebie wydobyć. Ale to prawda , mam szczeście do ludzi. mam szczęście ,że Ty tu przychodzisz i ozdabiasz mojego bloga tymi ciepłymi słowami.Dziękuję Ci bardzo. To swoisty paradoks ,bo Henryk Żeglarz nie był żeglarzem a jednocześnie był największym i to nie tak jak nasz największy żeglarz Feliks Dzierżyński (ha ha ) o czym dowiedziałam się będąc w St. Petersburgu. Jest tam szkoła morska jego imienia . :-). Serdeczności śle

      Usuń
  18. Ładnie Ci z tym ochroniarzem:) fajne zdjęcia i nie ma znaczenia że zenitem, a może własnie dlatego takie fajne...tez mam ze 3 zenity i wielki do nich sentyment, acha a Portugalia bardzo mi się podoba, moge jechać:) pozdrawiam z Wrocławia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. przekażę ochroniarzowi. Mam rażenie ,że co druga blogerka jest z Wrocławia. Piekne miasto i mnóstwo młodych ludzi .Moja córa też.:-). Pozdrawiam

      Usuń
  19. Byłam dwa lata później w Lizbonie. Byłam miastem i ludźmi zachwycona jak Ty. Dziękuję za pokazanie na świetnych zdjęciach miejsc po których spacerowałam w upale niestety. Ja ze swoimi koleżankami szkolnymi spotykam się od kilku lat dwa razy w roku. Atmosfera jest podobna do tej, którą pokazałaś na zdjęciu. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się cieszę , że miałaś podobne odczucia co do tych ludzi. My mieliśmy trochę szczęścia z pogoda bo nie prażyło aż tak bardzo, co widać na zdjęciach. Było przyjemnie cieplutko.Tez się spotykamy z koleżankami ale jeszcze nam sporo brakuje do tak zacnego wyglądu.Całusy

      Usuń
  20. Tam mnie jeszcze nie było-jednak marzenia się spełniają.Trzeba im tylko trochę pomóc.Pozdrówka ciepłe-aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak , spełniaja się . Trzeba mocno chcieć.pozdraiam

      Usuń
  21. Byłam w Lizbonie! Dzięki Tobie. A może mnie zainspirowałaś? Kurczę, czemu mnie nie kuszą podróże, świat taki piękny. Mnie trzeba końmi wyciągać, ale potem jestem bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za każdym razem gdy wyjeżdżam mam wyrzuty ,że zostawiam ogród .Jak wszystko szybko rośnie jak nas nie ma.Wracasz a tu całkiem inaczej wygląda wszystko. Wyrwij się kiedyś.

      Usuń
  22. ja nie bylam ale moja siostrzenica-wnuczka byla przed miesiacem i zachwycona mowi ze Portugalczycy sa bardzo wychowani tzn. uprzejmi i to bylo wrazenie nr.1.
    p.s. co prawda zostala bez portmonetki w czasie sluchania fado ale dobre wrazenie nie zostalo zepsute w rezultacie znowu tam pojedzie.
    szczesliwej drogi i dobrego odpozynku
    serdecznie pozdrawiam
    Basia z S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, przypomniłas mi właśnie ,że mój mąż też został okradziony w metrze ale na mur to nie był Portugalczyk. Na dodatek wyrzucił dokumenty na podłogę wagonu a zabrał tylko trochę gotówki co tam było i zwiał. Uczciwy złodziej ,bo w Rzymie to zabrali mu wszystko i było mnóstwo kłopotów.Swoją drogą ma ten mój meżuś coś w sobie ,że przyciąga złodziei.Dziekuję Basiu. Bedę odpoczywała. Pozdrawiam

      Usuń
  23. Fajowo jest w Lizbonie. Uwielbiam zwiedzanie. Podróże to moja pasja. Maszko wyglądasz rewelacyjnie w całości ;) Dziękuję za wycieczkę
    Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubie takie spokojne leniwe zwiedzanie. Nie cierpię zwiedzania w grupie i poganiania przez przewodnika . Lizbona ma dobre tempo.Buziaki

      Usuń
  24. Tak wygladasz pieknie!
    odzywam sie juz z przeciwnego brzegu Atlantyku! nie pokazuje sie w blogowyn swiecie bo mialam wlasne trzesienie ziemi, likwidacje domu w Warszawie i aklimatyzacja i porzadki caracaskie i to ze zlamana i zagipsowana reka.
    Wielka mi przyjemnosc sprawilas Twoja tak mila relacja o Lizbonie i Portugalczykach. Portugalia jest mi bliska sercu od kiedy moja corka tam zamieszkala, Portugalczycy sa naprawde wspanialymi ludzmi, juz jest takich na swiecie niewiele. Ciagle mi sie marzy, ze moze na zgrzybiala starosc tam sie przeniose, biorac pod uwage niezwykle cieplo , ktorym emanuja ludzie tego kraju.
    Oj! jaka szkoda ,ze nie dotarlas do Porto!!!!to niezwykle urocze miasto, koniecznie musisz tam sie wybrac.
    Dzieki,ze napisalas o Lizbonie, czekalam na Twoja relacje! Bardzo , bardzo cieplo pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko, cieszę się,że się odezwałaś. Tak podejrzewałam ,że pewnie już zatęskniłaś za latem. Obawiałam się ,że może internet wam odcięli albo coś w tym stylu. Martwię się co tam u Was może się dziać. U nas mało relacji na temat jak tam nastroje w tej części świata. Portugalczycy są naprawdę niezwykli. Zastanawiam się z czego to wynika ale pewnie i z historii tego kraju, bardzo ciekawej i z położenia geograficznego zapewne też. Sa tacy ciepli jak klimat tam. Porto jeszcze przede mną. Jak się tam przeprowadzisz to już na pewno Cie odwiedzę :-). A wygladac juz nie wyglądam. To było prawie 8 lat temu i mocno sie posypałam. nawet dziś teściowa mi mówi " a mnie się wydaje czy się poprawiłaś " .ja jej na to " niech mama nazwie to po imieniu ".Przytyłam ale się wezmę za siebie . Całuje mocno

      Usuń
    2. Jestem w Caracas i nie moge sie przyzwyczaic, sytuacja i wyglad kraju jak dla mnie jest nie do przyjecia...drozyzna nie z tej ziemi, biurokracja to jedyna rzecz , ktora kwitnie w sposob trudny do objecia rozumem, musze zalatwic mnostwo spraw zwiazanych z moja emerytura i wlos jezy mi sie na glowie...jak na razie zbieram sily! Juz dawno sobie obiecuje, ze o Wenezueli pisac bede na swoj sposob, pokazujac to co mnie zachwycilo i zachwyca. Reszte przemilczac bede bo inaczej wpadne w depresje.
      Porto musisz przedeptac, i moze nie czekaj az bede zgrzybiala staruszka, mam nadzieje ze jeszcze w tym roku w Porto sie znajde...mam nadzieje, jezeli zwycieze z biurokracja socjalizmu wieku 21 ( ale nie mialo byc o polityce)...aaaa jezeli chodzi o internet, to go kradne jak na razie, wylapuje sygnal bez kodu.Ale w poniedzialek powinnam byc juz porzadnym czlowiekiem i internet miec wlasny! caluje Cie serdecznie!

      Usuń
  25. Piękna ta Lizbona , taka pastelowa:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każde miasto ma jakiś koloryt.Przy tym zachmurzonym niebie taka trochę szarawa ale ma też sporo nasyconych barw Malarciu.( "Malarcia" to była Maria Płonowska- malarka i poetka ,mieszkała po sąsiedzku ).Całusy

      Usuń
    2. Mieszkam koło Świecia, ostatnim hitem są tam bloki pomalowane na wściekły żółty z różowymi "gustownymi" paseczkami. Oczyska bolą:(((

      Usuń
  26. Świetny blog :))
    Ciekawy post ;] Podoba mi się !!!
    Życzę miłego weekendu.

    Zapraszam również do mnie :)
    I na moją stronę https://www.facebook.com/pages/In-another-light/413836138693856
    Za polubienie byłabym ogromnie wdzięczna !

    OdpowiedzUsuń
  27. Maszko, Lizbona jeszcze przede mną, bo dopiero w planach, więc chętnie zobaczyłam ją Twoimi oczami. Zasypałaś informacjami, dzięki Ci! :)
    dominika

    OdpowiedzUsuń
  28. Zanim post przeczytam to już Ci muszę napisać hahaha jak ja się uśmiałam z tego bodygarda!!!! hahaha no dosłownie nie mogę :-)))) Przecudowne zdjęcia!!!! przepiękne!! już lecę czytać teraz spokojniejsza, że nie zapomnę wspomniec o bodygardzie :-))

    OdpowiedzUsuń
  29. Cudownie to wygląda wszystko. Niesamowite to zdjęcie kobiet starszych siedzących przy stoliku :-) Maszko, ale ten klasztor... matko jaki piękny! widoki są piękne i wszystko inne.. ale ten klasztor to dosłownie nie mogę!! Ciekawe czy kiedyś los nas tam rzuci.. a raczej rzucimy się sami bo co ma los w sumie z tym wspólnego? ;-) Pozdrawiam Cię serdecznie i bardzo Ci dziękuję za wszystko :-)) no wiesz banery i takie tam :-))

    OdpowiedzUsuń
  30. Architektura Lizbony robi wielkie wrażenie. Przepięknie.

    OdpowiedzUsuń
  31. Maszko, ja tylko z życzeniami wspaniałego, wolnego od wyrzutów sumienia ( wszak ogród jeszcze śpi) wypoczynku. I wracaj szczęśliwa . tula


    OdpowiedzUsuń
  32. Przywołałaś tym postem i moje wspomnienia..
    Piękne kadry!Nawet odszukałam płytę z Amailą Rodriguez :).
    Ściskam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  33. kurcze, marzy mi się ta Lizbona, a po tej Twojej relacji to już nabrałam smaka...świetne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń