poniedziałek, 23 września 2013

Znowu mogę robić zdjęcia , no to robię


























































96 komentarzy:

  1. Piękny ten koniec lata na Twoich zdjęciach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie taki miał być tytuł posta. Wczoraj jeszcze słoneczne lato a dziś za oknem słotna jesień.

      Usuń
  2. ależ bogaty weekend:-)))
    kto to ten zębaty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę nacykałam. A zębaty to znaleziona przez moją córę młoda suczka zwariowana. Właśnie mój siostrzeniec zdecydował się ,że ją chce tak ,że ma już nowy dom.Na szczęście niedaleko więc mogę ją odwiedzać. Już się zdążyłam przywiązać i pewnie nie oddałabym jej ale bardzo prześladuje moje koty nie to co Łylfred. Zresztą Łylfred też znalazł nowego pana.

      Usuń
    2. czyli wciąż czekasz na swojego piesa:-)

      Usuń
  3. coś się stało, że nie mogłaś?
    sprzęt widzę przygotowany (będą analogowe kadry też?), włoski podszkolony, makóweczki w kubeczkach prezentują się niezwykle ;)
    dobrego tygodnia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cała historia. Otóż w sobotę rano zaczęła świecić mi bateria w aparacie no i trzeba było podładować. Więc sięgam do szufladki w kuchni , gdzie zwykle ją trzymam a tam nie ma. Więc szukam w torbie aparatowej bo jak nie w szufladzie to ewentualnie tam powinna być. Ale nie ma , więc zaczęłam powoli panikować. Oczywiście dostało się każdemu, kogo napotkałam ,bo każdy był potencjalnym winnym.Oczywiście nikt się nie przyznawał i nikt ładowarki nie widział w ostatnim czasie.Przekopałam cały dom ,bo nie potrafiłam sobie z tą myślą poradzić ,że zaraz przestanę móc robić zdjęcia a światło takie piękne się zrobiło.Jeszcze mnie tknęło ,że mogłam jednak po powrocie z Rumunii ładowarki nie używać i ewentualnie mogła być w torbie podróżnej , którą pożyczyłam córce.Ona miała wrócić w niedzielę rano.Więc dzwonię do Paryża ale okazuje się ,że ładowarki w torbie nie ma.Więc już miałam pewność , że po prostu zostawiłam w hotelu.Mąż, widząc moją rozpacz zaczął szukać w internecie i znalazł jakąś za 40 zł no ale wiadomo ,że to weekend i zanim przelew dojdzie i zanim paczka dojdzie , to wiele czasu minie. Wycykałam baterię do końca i pojechałam do MM ,gdzie przecież wszystko jest. Owszem , pan znalazł mi taką co ładuje moją baterię ale ładuje przy okazji wszystkie baterie świata więc jak jest do wszystkiego to jest do niczego.Produkcja chińska oczywiście. Kosztowała bagatela 159,99 no ale nie miałam wyjścia. Zakupiłam. Wpadłam jeszcze na to ,żeby ja wypróbować w sklepie. Miałam ze sobą baterię. W trójkę próbowaliśmy ją złożyć. Po jakiś 15 minutach się udało. Dodam ,że instrukcja obrazkowa. Podłączyłam baterię ale trudno było stwierdzić czy ładuje czy nie. Załatwiłam sobie ,że jakby się okazało ,że nie ładuję to oddam.No ale w domu okazało się ,że jednak ładuje . Rano wróciła córa. Coś mnie tknęło ,żeby posprawdzać kieszenie torby. Oczywiście ładowarka spokojnie sobie spoczywała razem z chusteczkami higienicznymi. No i teraz wypada mi jechać do sklepu i powiedzieć ,że ładowarka nie ładuje . Wczoraj miałam taki plan ale dzisiaj już nie wiem czy to zrobię . Może zostawię sobie na wszelkie wypadek. Z tego wszystkiego wyjęłam moje analogi i zaczęłam się przymierzać ale chyba schowam znowu na jakiś czas.

      Usuń
    2. Jak bym siebie słyszała:)))
      Zawsze biorę opcję ,,na wszelki wypadek" a nóż widelec będę miała pech, więc na wakacje jadę obładowana podwójnie. Znasz to powiedzenie: przezorny zawsze ubezpieczony. Kiedy czegoś szukam to przeważnie dopatruję się winnego, a w gruncie rzeczy to JA nawalam. Gubi mnie pośpiech ale co na to poradzę, że chciałabym robić wszystko jednocześnie.
      Ogród BAJECZNY, pojawiły się motyle które uwielbiam. Te Twoje różowe dalie przypominają mi takie gwiazdki które będąc dzieckiem robiłam z papieru. A psiunia kochana, zasmuciłam się że Łylfreda już niema ale skoro mówisz, że ma nowego Pana to ok.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. Aniu ,znam też takie powiedzenie " lepiej dźwigać niż ścigać " i " lepiej nosić niż się prosić". Może nie zabieram wszystkiego podwójnie ale igłę z nitką mam zawsze i sekatorek mały. Jak zatem powstają Twoje śliczne lale ? Bo mnie się wydaje ,że do takiej pracy to trzeba mieć dużo cierpliwości i efekt nie jest znowu taki szybki? Te gwiazdki też pamietam. My mówiliśmy na nie jeżyki. Nawet robiłam kilka lat temu na choinkę ale naprawdę trzeba mieć dużą cierpliwość to kręcenia tych rurek na ołówku.Serdeczności ślę.

      Usuń
    4. przynajmniej znalazłaś, ja pożyczyłam od córki statyw, bo własnego nie mam, a ona akurat dostała w prezencie, ale tak schowałam szybkozłączkę, że po roku poszukiwań musiałam kupić nową ;)

      Usuń
  4. Makowki bardzo mi sie spodobaly! bardzo! takze manekin ubrany mile dla mego oka. Pieska ma zniewalajacy wyraz pyska. A z ladowarka mialam tez przygody ostatnio, zepsula sie i uparlam sie,ze musze kupic sobie oryginalna, nie latwo ja bylo znalezc, i jak tu przezyc bylo bez pstrykania. Kupilam w koncu i to bardzo droga. no ale...
    Jedziesz do Toskanii, pozdrow ode mnie Joasie, i czekam z niecierpliwoscia na Twoj powrot i relacje bogata w Twoje zdjecia gdzie lapiesz momenty "swietlne". Sciskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam ,że i ja bardzo lubię te makowe bukieciki. Jeśli jeszcze będzie trochę pogody to poczynię kolejne zbiory i jeśli jesteś z Polsce to jakoś może uda mi się Ci przesłać.Zebyś tylko nie miała problemów chcąc je przewieść chociaż narkotyki to sięchyba w odwrotnym kierunku wozi :-). Stella ,bo tak mana imię piesia jest bardzo towarzyska. Ciągle zaglądałami przez okno do kuchni i odrywała mnie od garów.Wierzę ,że nie łatwo było dostać oryginalną ładowarkę. Nawet nie próbowałam.Joasię pozdrowię i ucałuje.I będę focić dużo a może i ktoś mi jakieś zdjęcie zrobi ładne ?Sciskam

      Usuń
  5. Ależ historia:)No a zdjęcia cudne te maki,grzybki i psina kochana!!!Przy torbie też sie zatrzymałam bo bardzo lubię filcowe i sama mam bez haftu niestety:)No i czekam na te włoskie migawki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzybki nie wszystkie do zjedzenia ale wszystkie apetyczne. Zastanawiające ,że coś skusiło się na muchomorka.Uprzedzając pytania dodam ,że grzybki z mojego lasku północnego. Torbę mam na laptopa. Haft niestety maszynowy ale ręczny na filcu to chyba dość trudne chociaż serdak to już na pewno ręcznie.

      Usuń
  6. Piękne zdjęcia, a historia ciekawa, choć muszę przyznać, że nic nie pobije mojej siostry, która zgubiła zegarek i znalazła go później po 3 latach =D w futerale od kamery.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Myślę ,że mój mąż pobije wszystkich. Już wiem ,że jak zginie pilot od TV to najlepiej go szukać w lodówce . Ostatnio znalazł okulary po dwóch latach w jakiejś kurtce , w której nie chodził. Pozdrawiam

      Usuń
  7. Piękna jesień w Twoim obiektywie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapachniało, zaskrzypiało, zaświergotało. A cóż to za cudny mebel w tle? No i to czerwone, to jabłka czy granaty? Bo chyba w Polsce granaty nie uchowają się? Ale kształt piękny tego owocu. Widzę, że na czas kursu mogę sobie spokojnie podarować fotografowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak w wierszu Leśmiana. Mebel to taka komódka z jakiegoś egzotycznego drewna . Chyba mój pierwszy zakup kolonialny.To czerwone to jabłuszka , które właśnie przejrzały i wabią wszystkie skrzydlate. Ptaki też widzę ,że skubią. One są malutkie bo całe drzewko to miniaturka. Pokazywałam gdzieś we wcześniejszych postach w całości i kwitnące też. A kto mi będzie zdjęcia robił? Liczyłam na Ciebie :-)

      Usuń
    2. Wiesz, że specjalnie poleciałam sprawdzić, czy granaty już dojrzały? A poświęcenie było duże, bo z pracowni dygałam :) Nie pamiętałam tego drzewka w całości, a owoce w powiększeniu do złudzenia przypominają granaty :) No, dobra, ewentualnie na Twoje portrety zabiorę aparat :)

      Usuń
    3. I dojrzały? Ja teraz się zajadam na okrągło ale nie wiem skąd one przyjechały. A gdyby te jabłka miały rozmiary granatów to wiesz jaki wielki byłby ten motyl? Ewentualnie możesz robić moim . W sumie jedzenie to możesz fotografować Ty ,bo ja zanim sfotografuję to mi wszystko zjedzą.

      Usuń
    4. He, he!
      Nie zwróciłam uwagi na motyla, tak mi się kształt spodobał. A granaty jeszcze żółte, coś późno w tym roku. Chyba, że ktoś mi zerwał te dojrzałe i zostawił dojrzewające :) Ok, uzgadniamy, że i ja biorę aparat :)

      Usuń
  9. Masźko..uwielbiam twoje zdjęcia...bo to bajka i poeźja w czystej postaci:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurko , jak mi miło .Lubię i poezję i bajki .Buziaki

      Usuń
  10. I co ja mam napisać, mogę chyba tylko tyle, że uwielbiam Twoje zdjęcia:) Masz ogromny talent:))
    A psinka sudna, dobrze że znalazła dom, bo koty dały by jej popalić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Aga , mogłabyś na przykład napisać ,że to lepiej wygląda na zdjęciach niż w rzeczywistości :-). Dzięki .Poki co ona dawałą popalić kotom zwłaszcza tym małym.

      Usuń
  11. Maszko, no pięknie u Ciebie i w domu i w zagrodzie. Boję się, że piękniej, niż u mnie :). I tak bogato i nonszalancko i dystyngowanie jednocześnie :) Madonnę wypatrzyłam w poprzednim poście, miałam prosić o zbliżenie a tu jest :) Sekretarzyk i to, co na nim i wokół, przepięknie zestawione, ustawione. Masz Maszko to coś w sobie ,ten dryg . I oczy szeroko otwarte.
    Wszystkie zdjęcia, bez wyjątku, bardzo mi się podobają.
    Ps. Pokłoń się św. Wawrzyńcowi. Od kiedy zobaczyłam Go w filmie, bardzo lubię :)
    Ps. Ja ostatnio w drodze z kuchni do spiżarni posiałam kostkę masła, szukałam KILKA godzin. Potencjalnych winnych nie było, sama to sobie zrobiłam.
    Pozdrawiam promiennie, tula.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bój się:-). Ale mogłabyś pokazać to byśmy sobie zrobiły porównanie :-).Maryjka przysza do mnie razem z moją mamą . mama odeszłą a Ona została. Długo byłą schowana ale teraz już jakoś przyjaźniej na Nią patrzę. Przyznam ,że ustawiam rzeczy całkiem bez myślenia. Czasem coś postawię na szybko i tak stoi przez lata . Nie wiem o co chodzi z tym Wawrzyńcem ???? Ja zwykle nie posiewam rzeczy bo mam dobrą pamięć fotograficzną mam wszystko w oczach ale zdarza mi się coraz cześciej ,że idę do spiżarni i nie wiem po co.Nie wiem co dorsze. Jakbyś mi napisała maila to byłabym wdzięczna bo nie mogę sięcoś dokopać u mnie na poczcie a chciałam sie skontaktować w sprawie pewnej wysyłki. Ty wiesz. |Ja cały czas pamiętam i myślę i muszę to zrobić niebawem bo nie ma już gorąco a jeszcze nie ma mrozów. Pozdrowienia gorące

      Usuń
    2. Maszko, dorsze to rybki są morskie :)
      Maila napiszę dziś, za niedługo, jasne, że wiem, po co, ale że Ty pamiętasz ?
      A św. Wawrzyniec jest patronem kucharzy, wiesz o tym. Jedziesz gotować to warto o' Nim pamiętać. Ujrzałam go w filmie " Pod niebem..." wiadomojakim , Bramasole też tam występuje :). To był prezent świąteczny od Pana od Nieruchomości. Pięknie patronował kuchni. O zdjęciach moich dla Ciebie będę intensywnie myśleć :) Za pamięć o soleirolii - buziak siarczysty. tula

      Usuń
    3. W związku z trwającymi pracami administracyjnymi Twoja skrzynka jest w tej chwili niedostępna. Tzn. moja skrzynka. Jeśli tak będzie do jutra rana, poproszę męża o wysłanie wiadomości ze swojej, tzn. Jego, dobrze ? Napisze to, co ja Mu zredaguję i da odpowiedni tytuł wiadomości, bo skrzynka będzie na bank pracowa :) tula

      Usuń
    4. No tak , te moje literówki . Zwykle , gdy piszę na tej małej klawiaturce laptopowej to robię dużo błędów . Niby mi podkreśla na czerwono ale zwykle nie patrzę bo i tak mało co widzę. Okulista się kłania. Niestety nie kojarzyłam Wawrzyńca z niczym a film oglądałam tylko raz dawno temu chyba jak byłą premiera w kinie bo oczywiście książkę to ze trzy razy przerabiałam. Nie pamiętam jednak tego wątku z Wawrzyńcem bo być może to tylko w filmie było . Zresztą mam wrażenie ,ze film to tylko wariacje na temat książki.Oczywiście warto go obejrzeć choćby dla pięknych zdjęć ale fabuła jest do bani moim skromnym zdaniem oczywiście.Na maila poczekam . I tak dopiero po przyjeździe będę robić tę przesyłkę. Chyba udało mi się napisać bez błędu :-) ( tak naprawdę to podkreśliło mi kilka razy )

      Usuń
    5. Jak po powrocie, to poczekam, aż skrzynka pocztowa znów zacznie działać.
      Ta literówka zabawna była, dlatego odpowiedziałam :), nie stresuj się tym. Do okulisty jednak marsz , świat nie musi być rozmyty.
      Masz rację z tym Wawrzyńcem. Ja książkę czytałam tylko raz, miałam z biblioteki bo uczęszczam :) a film
      stoi na półce .I czasem jak ponurość na niebie i w duszy, włączam sobie Słoneczko i oglądam toskańskie krajobrazy .
      Fabuła jest do bani, moim zdaniem również i film to tylko wariacje na temat. Temat- rzeka. A jak czasem podnosi ciśnienie .
      Maszko, szczęśliwej podróży . tula

      Usuń
  12. Po prostu cudne:)))Uwielbiam klimat Twoich zdjęć.
    Moje serce skradła suczka zwariowana, podobnie jak Łylfred:))
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to taki słodki psiak. A Łylfred też. Nie było mi łatwo ale nowy pan też go kocha.

      Usuń
  13. Piekne zdjecia robisz Maszko :-)
    Zawsze potrafisz wywolac nostalgie, wzruszenie, wspomnienia...
    Pytanie dotyczace krzaczka na 5i6 zdjeciu od konca: czy znasz jego nazwe? Pamietam jeden (!) taki krzaczek z dziecinstwa - nazywalismy go 'biskupie czapeczki' z powodu ksztaltu i koloru jesiennych owocow. Nigdzie sie z nim pozniej nie spotkalam
    Chyba, ze na Twoich zdjeciach to nie ten
    Pozdrawiam
    A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleksandro , to Euonymus europaeus czyli trzmielina pospolita, naprawdę bardzo u nas pospolita. Lubi rosnąć w dzikich żywopłotach na miedzach. Myślę ,że w Anglii też jest. W tym roku wyjątkowo obficie owocuje .Przebarwiły się jej też już jej liście. Tej nazwy nie znałam ale pamiętam ,że czeremchę też sobie po swojemu nazwałaś. Podejrzewam że też jakoś na trzmielinę pewnie mówiłam zanim poznałam jej nazwę ale przyznam ,że ja dość szybko poznawałam właściwe nazwy bo uczyłam się czytać na książce "Drzewa i krzewy Europy" :-).Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Maszko, znowu mi zaimponowalas! Nie tylko pamiecia detali ale glownie wiedza botaniczna.
      Sprawdzilam: tak, to euonymus. Okazuje sie, ze w Anglii nazywane jest spindle (wrzeciono) badz spindle tree (z drewna tego krzewu wyrabiano wrzeciona) :-)
      i ponoc jest to popularna roslina ogrodowa. Musze sie rozejrzec dokladniej
      Pozdrawiam goraco
      A

      Usuń
    3. No proszę , o tych wrzecionach z kolei ja nie wiedziałam. U mnie w ogrodzie też rośnie jakaś samosiejka .W ogrodniczych czasami się pojawiają ale przeważnie jesienią bo wiosną mało atrakcyjnie wyglądają . Są atrakcyjne głównie jesienią . Ich kwiaty są mało atrakcyjne bo takie zielonkawe i malutkie a liście też zwyczajne póki się nie przebarwią. Poszukaj teraz.A jak nie znajdziesz to Ci wykopię z natury :-)

      Usuń
    4. Haha, przeczytałam swój komentarz. Nie przepadam za słowem "atrakcyjny". Nie wiem co mi się stało :-)

      Usuń
  14. Przepiękny koniec lata ... to bogactwo kolorów, zdjęcia rzec by można ... soczyste takie jak dojrzałe owoce ....
    Te ceramiczne kwiaty ... jak w ogrodzie elfów :)
    Miłego i tego jesiennego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzisiaj już zupełnie inna aura i całkowicie niezdjęciowe światlo. Ale prognozują ,że jeszcze będzie ładnie. No to czekamy:-)

      Usuń
  15. Piękne zdjęcia. Brak słów. Jesienne nastroje w kadrach. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję. Udało sie zlapać trochę kolorków.

      Usuń
  16. Dziękuję!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. jakie fantastyczne bogactwo kolorów i form! piękne zdjęcia - aż mi się zachciało wsiąść na rower, spakować aparat do plecaka i jechać na wycieczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze ,że rower i aparat u mnie raczej się wykluczają chociaż próbowałam. O mało nie rozwaliłam obiektywu o kierownicę ,Po za tym ciągle trzeba wsiadać i zsiadać . Wolę na piechotkę .

      Usuń
  18. pobiegałam sobie pomiędzy rosą, a ziarenkami z kopru. Chowałam się za skrzydełkiem motylim i drżałam z niepokoju, by mnie jakiś drapieżnik nie dopadł, ale wśród kolorowych ukrywających się nie byłam sama :))))))))
    dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och Ty nimfo moja . Czułam ,że tam jesteś.

      Usuń
  19. Odpowiedzi
    1. Szkoda zrywać ale jak nie zerwę to zjedzą je ślimaki. W simie potem te ślimaki są zjadane przez jeża . Może faktycznie nie zrywać.Buziaki Judytko

      Usuń
  20. Ale przyjemny klimat ... Zdjęcia energetyzujące w taką pochmurną pogodę jak dziś :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Maszko, zmiast zająć się jakąś pożyteczną robotą to gapię się w te Twoję zdjęcia. Są piękne !!! Muszę Ciebie tym razem dokładniej obejrzeć, bo mam wrażenie, że masz jakieś trzecie oko, którego za pierwszym razem nie zauważyłam :) Piękna kolorystyka, piękni modele, pięknie uchwycone chwile... Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda jest taka Joasiu ,że przydałoby się to trzecie ,bo ślepnę. Gdybym miała ręcznie ostrość nastawiać to pewnie by było ciężko.Buziaki

      Usuń
  22. Uwielbiam Twoje zdjęcia pełne głębi :)
    Jaka cudowna torebka z ludowym motywem! no i te Twoje domowe zakątki .. :) ach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeszcze z tym motywem bransoletkę i etui na telefon. Cieszę się ,że Ci się u mnie podoba. Buziaki

      Usuń
  23. Bogato wszystkiego na Twoich zdjęciach, ale jegomość z klapniętym uszkiem to kto ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jesień bogata .U Ciebie też widziałam :-).To jegomościa, którą moje dziecko znalazło na przystanku na końcu wsi. Chyba ją ktoś tam wysadził z auta i zostawił. Już myślałam ,że będzie nasz ale siostrzeniec zdecydował ,że zabiera ją do siebie. Obgryza teraz jego dwie małe córcie :-)

      Usuń
    2. Najważniejsze, że trafiła w dobre ręce :))

      Usuń
  24. Myślałam, że tylko ja mam w torebce sekator i nóż, okazuje się, że nie jestem sama!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda porządna kobieta ma w torebce sekator :-) i metr krawiecki ostatnio. Chodzę i wszystko mierzę jak Bromba. Nie jesteś sama. Wierzę,że jest nas więcej chociaż nie wszystkie chcą się ujawnić.

      Usuń
  25. I znów bajkowo u Ciebie Maszko! Na Twoich fotkach jest zawsze tak pięknie, że aż ma się wrażenie "nierealności" tych miejsc.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo one są trochę takie odrealnione. To moja bajka. Buziaki

      Usuń
  26. I znów jestem daleko, daleko, wszystko napisano :(
    Pooglądam sobie enty raz zdjęcia.
    Dziś był piękny zachód słońca, jechałam autem, miałam aparat, nie dogoniłam niestety tych chwil, bo teren garbaty, nim dotarłam na górkę było za późno. Tym bardziej doceniam uchwycone Twoje kadry.
    Uściski serdeczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam mój wyjazd przed laty na Mazury. Było to w październiku. Na niebie przewalały się ogromne czarne chmury a my je goniliśmy. Bardzo chciałam je dogonić. W pewnym momencie wjechaliśmy w noc. Tak nagle . Tam sąniezwykłe krajobrazy i cały czas się coś goni albo słońce albo noc .Uwielbiam te wąskie drogi wysadzane lipami. Aż mi się oczka zwilżyły z tęsknoty.Kocham Mazury. Może tam jest moje miejsce na ziemi ?

      Usuń
  27. cudowny klimat na zdjęciach .... pieknie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesienne klimaty są cudne - to prawda :-)

      Usuń
  28. Maszko - przepraszam, ale do przepisu na biszkopt MUSI być mąka KRUPCZATKA, a ja zapomniałam o tej uwadze w swoim poście. Poprawiłam już, popraw i Ty.
    Myślę, że się nie pogniewasz, że w komentarzach śmiecę :)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprawiłam :-). jakie tam śmieci. Każdy komentarz na wagę złota :-)

      Usuń
  29. Jesienne zdjęcia, ale jakie piękne, można patrzeć i patrzeć.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Po to są by sobie popatrzeć i powspominać miłe dni.

      Usuń
  30. Fajna jesień na Twoich zdjęciach jest, taką lubię :) Makówki w takiej masie wyglądają bardzo ładnie, a próbowałaś je pomalować, ciekawe jak by wyglądały w innym kolorze. Wypatrzyłam jeszcze szklaną kulę obok tego przystojniaka w ramce :)
    Pozdrawiam serdecznie, miłego dnia Ci życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co makówki fajnie wyglądają naturalne ale nie wykluczone ,że jak tylko wytrzepię z nich wszystkie nasionka to zmienię im kolor. Będzie przy tym roboty trochę ,no chyba że sprajem potraktuję.

      Usuń
  31. Cuda na Twoich zdjęciach ! I psica fajna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Muszę psicę odwiedzić bo mi się nawet dziś śniło ,że smarowałam ją moją cenną oliwą truflową:-)

      Usuń
  32. Maszko cudne jesienne klimaty u Ciebie, uwielbiam Twoje zdjęcia i Twój zaczarowany ogród. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi bardzo. Ogród woła ,żebym go czarowała przed zimą. Pozdrawiam

      Usuń
  33. Maszko ja mam trzmielinę pospolitą w ogródku, z której uformowałam drzewko w kształcie kuli, fajnie to wygląda:) Oczywiście gałązkę przytargałam z jakiejś wycieczki, bo ja na spacery chodzę z małą łopatką;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też gdzieś tam mam ale przyznam ,że jeszcze w tym roku w ten zakątek ogrodu nie dotarłam :-). Gdy robiłam zielnik swój też chadzałam z łopatką:-).Chciałabym kiedyś do tego wrócić tzn. do zielnika.

      Usuń
  34. Poczytałam,oczy nacieszyłam,miły wieczór miałam.Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  35. Witam M...

    M... spokój jesieni, tej dla mnie - najpiękniejszej pory roku, uchwyciłaś fenomenalnie w prostocie, barwach i spokoju. Korale od przyjaciółki są boskie. Pomarańcz jesieni mnie prześladuje i sama nie wiem czy obstawiać korale, czy też dynie dumnie wsparte na kompostowniku ogromne balony, liście klonów są ….....ła,...... kocham taką jesień. To nic, że robi się chłodniej, jest czas zbiorów i to u Ciebie widać, pcha się wszystko do garnków, rondli, wazonów – te bukiety maków są urocze ( robiłam podejścia z wysiewem przez dwa lata i kompletnie nic, oni jednego!!! Ale nie czuję smutku, u Ciebie M..... znalazłam maki w pełni rozszalałe pięknem na łące, a teraz główeczki w bukiecie, musi mi to wystarczyć.
    Raz przydarzyło nam się znaleźć taki............ego muchomora, była jesień, Kudowa zalana barwami jesieni, wyruszyliśmy na „spacerowy szlak” z naszym małym bąblem, i została nam jedna z tych najpiękniejszych fotek on i nieco mniejszy muchomor. I gdy zobaczyłam go u Ciebie zaraz zamiast do pracy to zabrałam się za wspominki.
    Masz u siebie M... pewna damę, dumną, piękną, zadbaną, przewija się w fotkach, jeśli to możliwe i miałabyś ochotę o niej napisać bardzo proszę. Domyślam się, że jest od przyjaciół czy też z podróży, wierz mi, zwraca na siebie uwagą, a w układzie klosza, który nad nią wiruje ( wiesz, że lampami jestem zauroczona) nie mogę powstrzymać mojej ciekawości. On i ona są piękne.
    Ale naj.., najpiękniejsza jest Matka Boża przyodziana w koła ratunkowe. Jest, już jest od jutra październik - i u mnie różańce.... i w górę serca. Zmierzch, szelest liści, zapach kadzidła, wspólna modlitwa i niezliczone łaski – wyproszone. Pewien kapłan powiedział mi kiedyś „różaniec, ma wartość jeśli go wymodlimy”. Tak się tego trzymam, a bywało bardzo źle, i bardzo dobrze.
    Ciesze się, że żadnej gafy nie strzeliłam, ludziska są jacy są. Ale ewangelia jest wymagająca i mamy kochać... ( a nie jest to łatwe, łato pisać i mówić, ale po czynach nas poznają i przy czynach wiele razy moje serce pada, podnoszę je ale wciąż pada.)
    W Tobie mam wsparcie w pracach ogrodowych, za którymi nie przepadam, ale rekompensujesz mi to barwnymi opisami z podróży.
    Z Itą stanęłam w zawodach – da się zrobić.
    Ula, Uleńka została u mnie już na co dzień od listopada 2012 nie kupowałam chleba.
    I wiele wiele innych …........
    I tak pasek za paskiem, poprzez łazienkę, piwnicę, kuchnię, garderobę zostajecie w moim sercu. A wierz mi, że ten chleb Uleńki naprawdę smakuje o wiele wiele bardziej..

    Zdrówka życzę. Jesteś cudowna.
    Pozdrawiam Irena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłe są Twoje słowa i mądre takie. Zamieszczam swoje zdjęcia w postach często nie zastanawiając się dlaczego właśnie te. Po Twoich komentarzach czuję,że robię to chyba specjalnie dla Ciebie. Wszędzie coś wypatrzysz .Ciekawa jestem co zrobiłaś według Ity. Dama to kretenka z paper marche. Trzymałam ją w rękach przez całą podróż .Kupiona w pracowni pewnego bardzo przystojnego Greka choć przyznam ,że to nie jego uroda zadecydowała o tym ,że ją mam. Ma mi przypominać o tym ,że mam się prostować :-).Dziękuję Irenko. Wszystkiego dobrego dla Ciebie.

      Usuń
  36. Myślałam, że te kwiaty kielichy zwisające to prawdziwe są:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Przepiękne zdjecia,pozdrowienia z Kolobrzegu serdeczne,jak Wasz powrót? Iwonka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko, dziękuję. Piękne zdjęcia to ja mam Twoje na miętowej łące :-).Podróż dobrze chociaż ja ciągle jeszcze nie mogę do końca wrócić.

      Usuń
  38. No i słusznie. Pędzę szukać takich makówek, bosko wyglądają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swoje zrywałam gdy były jeszcze zielone . Gdy są wyschnięte już tak ładnie się nie układają ale możesz spróbować.

      Usuń
  39. Dosłownie aż nie można się oderwać... oczu oderwać...

    OdpowiedzUsuń
  40. Wspaniałe zdjęcia , piękne kwiaty, ale figurka Maryi przepiekna... zazdroszczę , chciałabym taką mieć.

    OdpowiedzUsuń