Róże lubię od zawsze ,choć nie zawsze je uprawiałam. Były czasy kiedy rosły one tylko w wazonach przyniesione z kwiaciarni lub z ogródka sąsiadki.W ogrodzie mojej mamy rosła jedynie pnąca "Dorothy Perkins". Kwitła zawsze chmurą pachnących kwiatów na początku wakacji. Róże w ogrodzie nie kojarzyły mi się najlepiej. Różana rabatka sąsiadki przez większość roku wyglądała dość smutnie. Gdyby sąsiadka wpadła na to żeby o róże odpowiednio dbać i dodać im trochę towarzystwa, to może nie zraziłabym się do uprawy róż na tak długo.Wszystko zmieniło się wraz z zakupem naszej nowej działki. Jeszcze zanim zamieszkałam na nowym miejscu, moi przyszli sąsiedzi przy każdej okazji wspominali jakiż to piękny ogród miała pani B - matka i babka kobiet ,od których kupiliśmy działkę). A jakież miała cudne róże!!!Róże? Jakże w tym gąszczu podagrycznikowo tawlinowym i na tym piachu mogły rosnąć róże ?- myślałam sobie. Ale krąg piewców pięknych róż Pani B sukcesywnie się powiększał więc doszłam do przekonania ,że coś musiało być na rzeczy.Wiosną okazało się,że rzeczywiście róże musiały tu kiedyś rosnąć ponieważ wycinając gąszcz tawliny tu i ówdzie natrafiałam na suche , kolczaste pędy róż. Instynkt nakazał mi wyciąć wszystko co suche (czyli wszystko w zasadzie) , rozluźnić wokół ziemię i nawieść. Na efekty nie musiałam czekać długo. Zakwitły jeszcze tego samego lata. Ale nie wszystkie. Wśród krzewów było kilka , które nie zakwitły w tym sezonie. Jednak w przyszłym już tak. Najpierw pojedynczymi kwiatami a po kilku latach już całą chmurą. To były remontantki ale o tym dowiedziałam się dopiero , gdy zakupiłam sobie swój pierwszy "różany " podręcznik.A była to książka Wernera Gottschalka "Poradnik dla miłośników róż" ,wydana przez PWRi L w 1991 roku.Książka zdecydowanie bardziej do czytania niż do oglądania. Jest tam i trochę historii i botaniki i mnóstwo praktycznych porad ,no i w końcu opisy odmian. To po opisie właśnie a nie po zdjęciu (bo takiego tam nie było) dowiedziałam się ,że tym krzewem z jednym kwitnącym kwiatem jest wyhodowana przez Lamberta w 1901 roku "Frau Karl Druschki".
 |
| Bardzo duży ,nieco spiczasty pąk o lekko różowym zabarwieniu. Potem róża jest czysto biała. Fryzowane działki kielicha chroniące pąk dodają mu piękna.Róża ta ma dużo drobnych kolców co dosyć utrudnia jej pielęgnację. |
Morza kwiatów miałam się doczekać w następnych latach i tak też się stało.Tylko ubiegły rok znowu był marny ,bo po przemarznięciu wszystkich pędów musiałam znowu ją mocno przyciąć. W tym roku powinna już pięknie zakwitnąć na ubiegłorocznych pędach. Kwiaty ma śnieżnobiałe ,bardzo duże i pełne.Pąk ogromny o szlachetnym wydłużonym nieco kształcie a zewnętrzne jego płatki lekko różowiejące. Pokrój dość sztywny , choć pod naporem ogromu kwiecia często pędy się chylą mocno ku ziemi. Liście jasnozielone i zdrowe .Jedyne jej wady to to ,że nie pachnie niestety i to ,że przekwita.(ale to wada wszystkich kwiatów) Nie wiem kiedy była posadzona moja róża ale mam podejrzenia ,że jeszcze przed wojną bo wtedy to mieszkająca w sąsiadującym dworku córka ich właścicieli ,studentka ogrodnictwa ,sprowadzała do przydwornego ogrodu różne rarytasy i dzieliła się ze swoją przyjaciółka panią B. Róża rośnie na tym samym miejscu na skraju trawnika tuz obok nowej ścieżki do domu (kiedyś to pewnie był sam środek rabat kwiatowych).Dwa lata temu stała się rzecz dziwna . Otóż, w odległości około metra od krzewu wyrósł nowy różany pęd. Początkowo go usuwałam przy okazji strzyżenia trawnika ale on się nie poddawał. Wyrastał z coraz większą chęcią życia.Ponieważ w ubiegłym roku zaniechałam koszenia tego co było trawnikiem a stało się łąką, więc i młoda róża miała szansę niekontrolowanego wzrostu i .....zakwitła. Okazało się,że to Frau.Trochę to dla mnie dziwne ,bo pierwszy raz spotykam się z takim samorozmnożeniem się róży. Jesienią wykopałam cały młody krzew i podzieliłam na trzy . Tym sposobem duch pani B. będzie zdobił ogrody blogowych koleżanek z centralnej Polski i Belgii. Czekam na kolejne pędy i kolejne chętne ogrodniczki.
 |
| Pod ciężarem kwiatów, długie i sztywne pędy wyginają się mocno i kładą w tym przypadku na trawnik.Pędy rosną do wysokości ok. 2 metrów. |
 |
| Na pierwszym planie również pamiątka po Pani B. Wyrosła na skarpie z niczego po kilku latach niebycia. Za nią ścieżka a za ścieżką biała "Frau" |
 |
| Bardzo pełna , dopiero po całkowitym rozwinięciu widać co tam ma w środku. |
 |
| Po rozchyleniu się pierwszych różowych płatków widać już śnieżną biel. |
 |
| Kwitnie do późnej jesieni. Przeważnie na zimę zostaje z wieloma nierozwiniętymi pakami. Tutaj zmrożona w połowie rozkwitu. |
 |
| Po lewej to ona położona nieco |
 |
| A wiosną ubiegłego roku tak łyso. Ta dziura w trawniku tuz przy ścieżce to nowy krzew. Na krawędzi zdjęcia widać fragment matecznej rośliny przyciętej do zera. Chyba powinnam okryć ją bo zapowiadają mróz. |