| Obiecywałam sobie ,że nie będę marudzić ,ale po pierwsze byłoby to niezgodne z moją naturą a po drugie, obiecałam tylko sobie a w stosunku do siebie mało kiedy jestem słowna. Ciągle sobie obiecuję ,że nie będę się objadać słodyczami ,że nie będę czytać po nocach, że nie będę kupować rzeczy kompletnie mi niepotrzebnych i że będę mądra, też sobie często obiecuję. Jakoś niezmiennie trwam w swej niesłowności. Tak więc ekspresowo ponarzekam w małej ilości na nasz nędzny klimat (bo zimno długo było i nie zasiałam warzyw w porę ), na swoje lenistwo ( bo jak już można było zasiać to mi się chciało ale jakoś mało skutecznie), no i na inne okoliczności ( bo jak już się dało i chciało to zawsze coś innego wyskakiwało). No i jeszcze raz na klimat , bo jak już wreszcie wysiałam dużo za późno niż powinno być , to mróz zważył i musiałam ponownie przejść wszystkie etapy po kolei. Koniec końców , to co uwidzicie na poniższych obrazkach powinno stanowić podkład wizualny pod jakiegoś późnomajowego posta. Mamy późny czerwiec i na tym kończę moje narzekania. Marchewka urosła na tyle ,że można już czynić zbiory . Szalotka też bardzo płodnie się podzieliła więc bez żalu można ją spożywać. |
Wszystko co napisałaś o sobie, mogłabym również i o sobie powiedzieć:)
OdpowiedzUsuńMarchewy cudne, moje malusie są jeszcze, posiałam jak radziałaś z nagietkami i nagietki bycze porosły. Ogóreczki też mam tycie, stanęły w miejscu i nie chcą ruszyc. O koperku zapomniałam jutro muszę nadrobić i zasiać.
Takie proste obiady są najsmaczniejsze:)
Tych ziół Ci zazdroszczę bo moje też małe, i kto tu ma powody do marudzenia:) A mi się wydawało, ze i tak mam ładne warzywka, dopóki Twoich nie zobaczyłam, oj naiwność moja.
buziaki
Pewnie to nasza kobieca przypadłość , chociaż znam takie , które nie marudzą a tylko mówią :"oj mama , marudzisz". Moja córa kompletnie się do mnie nie wrodziła ale może po prostu jeszcze ma czas.Koperek można wysiewać cały czas. Ja też jeszcze raz zasieję w sierpniu, jak już zrobię zbór ogórków. Też lubię proste i zdrowe jedzenie. Aga, najważniejsze ,że w ogóle masz swoje warzywka. Będą później ale będą. Buziam też
UsuńNo kochana, Twoje marchewki są wręcz imponujące. Pomysł z koperkiem w ogórkach genialny, na pewno wypróbuję w przyszłym roku. Latem często robię taki mix z cukinią lub fasolką z własnego ogródka ofkors. Polecam Hania
OdpowiedzUsuńTakie miksy z własnego ogródka są najlepsze. Mam nadzieję,że kiedyś dasz przepis na jakiegoś ofkorsa :-) . Pozdrawiam
UsuńAle cudne kolorki. Pięknie Ci wszystko obrodziło.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
Iza
Ostatnio lubię kolor marchewkowy. Kupiłam sobie torebkę xxl w kolorze marchewki. :-) POzdrawiam mamę fajnych misiów
UsuńRozbawiłaś mnie strasznie tym postem:))sama nie wiem czy to ludzka przypadłość to narzekanie czy tylko kobieca:)))
OdpowiedzUsuńWszystkie składniki mam na ogrodzie,tylko zastanawia mnie brak wody w garnku?
Mężczyźni też narzekają ale zwykle na inne rzeczy. Mój na politykę i biurokracje . Iga masz ziemniaczki ? Oj pozazdrościłabym. Nie trzeba wody , bo w procesie duszenia wytworzy się sosik z ziemniaczków. Wystarczy kilka łyżek oliwy. Polecam
UsuńA mnie zawstydzilas: jesli Ty siebie tak oceniasz, to widzac efekty Twojego 'nicnierobienia' czerwienie sie okrutnie
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Aleksandra
Aleksandro , nie ma powodów do wstydu. Pewnie robisz 1000innych rzeczy, których ja nie robię. Ja na przykład nie prasuję :-)Pozdrawiam serdecznie
UsuńJa tu nie widzę powodu do narzekania... wszystko piękne i dorodne.
OdpowiedzUsuńNie to co u mnie, ale też nie będę narzekać, choć mam identyczne powody :)))
Kociołek.... mmmmm.... ja dzisiaj "kociołkuję".... ale z udkami.
Pozdrawiam.
Więc logicznie rozumując też nie masz powodów do narzekania :-). To był zaledwie kociołeczek. Udka z ziemniaczkami ? Słyszałam ale jeszcze nie robiłam.
UsuńPięknie obrodził Ci ogródek ziołowo-warzywny :) wszystko takie aromatyczne, dorodne.. Obiadek- pycha! Zdjęcia cudne! :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
O tak, aromatów w ogrodzie nie brakuje. Przed chwilą tam byłam. Maciejka mnie odurzyła .Pozdrawiam
UsuńJak to dobrze, bo nie czuję sie osamotniona w narzekaniu :))) Ostatnio nieustannie narzekałam w duchu na pogodę i wynarzekałam :) Pięknie już. Marchewek zazdraszczam. Też kiedyś zasadzę!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko
Czasem się coś uda wymarudzić. Ja marudziłam ,że za gorąco i dziś było w sam raz wreszcie 24. Pięknie jest. Maryś moja , marchewkę się sieje :-). Pozdrowienia
Usuńja tez marudze i narzekam , czasami myśle, że może by doktorat o tym napisać ?????
OdpowiedzUsuńinfo :
zmieniłam adres bloga :
http://mondocane-j.blogspot.com
Joasia, pewnie by można tylko czy komuś to na coś potrzebne. Lepiej coś zrobić pożytecznego :-). Pozdrawiam
UsuńMaszko, narzekasz na zbiory, moje warzywka nawet w połowie nie wyglądają jak twoje, u nas później się sieje, a ja mam działeczkę w dolinie przy małej rzeczce i zimno długo się utrzymuje. Warzywa masz ekstra. Już mi właściwie brakuje określeń na te zdjęcia i ogród, bo ile można pisać w kółko, że bosko, sielsko, anielsko.
OdpowiedzUsuńZmieniam zdanie, pozwalam marudzić, byle byś pisała swoje posty i wrzucała zdjęcia.
No żeby to kaczka! Nawet drzewko laurowe ma. Ja mam ususzone liście z wyjazdu mojego syna, przywiózł mi całe gałęzie, Boże jak pachniało w kuchni. Nie wiedziałam, ze to moze być taka różnica w smaku i zapachu z tymi sklepowymi.
Pozdrawiam, jadę grillować.
Ania ,chciałabym przy rzeczce . Możesz pisać ,że bosko . Wcale mi się nie nudzi :-). Te liście laurowe w torebkach to chyba mają po 100lat. Mój laurek jest przycinany na wiosnę . Mam wiec suszone swoje też . Miłego grillowania
UsuńTakie jedzonko to ja uwielbiam. Młode warzywa w smaku niepowtarzalne. No i zioła rosnące w glinianych donicach. Czy przechodząc obok ziół dotykasz je jak ja i wtedy uwalnia się mieszanka zapachów. Jest pięknie.
OdpowiedzUsuńO tak Krysiu, dotykam . Donice stoją na podeście starych schodów i często tam przysiaduję z kawką w ciągu dnia. Gdy jest piękna pogoda, aromaty tworzą niezwykłe kompozycje.Pozdrawiam
UsuńMaszko - Twoj post jest tak zachecajacy, tak smakowity, ze wszystko inne moze na prawde sie schowac! Jestem zachwycona Twoimi zjadalnymi zdjeciami i Twoja nieslownosc nawet bnie jest warta funta klakow. Twoj obiad rozniosl sie zapachem az do Norwegii!
OdpowiedzUsuńNiewiarygodna jest jednak moc internetu. Ja się cieszę ,że mogę oglądać Twoje piękne obrazy. Czasem brakuje mi słów ,żeby opisać uczucia towarzyszące ich oglądaniu.
UsuńPonarzekać ludzka rzecz, zawsze coś się znajdzie, ale to chyba ciekawiej inaczej byłoby nudno, a marcheweczki tylko schrupać mniam...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Masz rację. Nie można być wiecznie ze wszystkiego zadowolonym bo się znudzi. Podchrupuję te marcheweczki codziennie
Usuńmmmmmmmmmm, ale się głodna zrobiłam... :)
OdpowiedzUsuńNo to do roboty :-)
Usuńcześć :)
OdpowiedzUsuńI tak jesteś szczęściarą że tyle Ci urosło...a ja najbardziej zazdroszczę Ci kopru...hahaha :) bo po prostu uwielbiam. w tym roku niestety nie mam grządki warzywnej bo miejsca mi zabrakło, a poprzedni teren został zagospodarowany na zupełnie coś innego. U mnie w ogródku wymarzło tyle roślin że po prostu nie masz pojęcia. W tym tylko roku podkupiłam już taką ilość sadzonek że mówię ci masakra finansowa. a przede mną jeszcze jesień i czekam na róże przede wszystkim, a na początku lipca będę dokopywać powojniki, bo z poprzednich to mi tylko zdjęcia pozostały..eh tak to jest właśnie. Ta pogoda jest okropna, ciągle niby ciepło a jednak zimno. Wczoraj wyszłam w nocy na zewnątrz na chwilę i mocno się zdziwiłam, bo w dzień u nas słońce było ( od razu pstryknęłam fotkę na bloga) a tymczasem zamiast ciepłej nocy było totalnie zimno. Mam nadzieję ze wreszcie przyjdą ciepłe noce bo zakupiłam w tym roku hortensję pienną a ona podobno kwitnie tylko jak jest naradę ciepło.Jej ale się rozpisałam - pozdrawiam Ania
ps. zajrzyj na pocztę. :)
Great post, very tasty.
OdpowiedzUsuńNie ma powodu do narzekania,Babo Miła.Robisz ,starasz się a przynajmniej starasz się starac...Po Twoim ogrodzie widac miłośc do roślin,starania i pracę,na prawdę.Sama wiesz,że ile to zajmuje czasu i zachodu a pewnie pracujesz jeszcze zawodowo.Jest dobrze.Ogrodowanie uczy pokory-na tyle rzeczy nie mamy wpływu i jakże często nasze starania niweczy tzw.siła wyższa.Nie opłakuj róż-koper masz imponujący,dorodny,gęsty i piękny.I marchewki z nagietkami-radosc z koloru dla obiektywu.pozdrawiam mocno i cieszę się,ze odnalazłam CIĘ w internetowym gąszczu.Do miłego znowu.iza
OdpowiedzUsuńBardzo lubię takie jednogarnkowe potrawy i chętnie z Twojego przepisu skorzystam, jak już mi się znudzi ryż z truskawkami :) Gratuluję zbiorów! Właśnie się zastanawiałam kiedy zbierać szalotkę, bo posadziłam ją w tym roku po raz pierwszy, a takiej marchewki jak u Ciebie to się może w październiku doczekam. Przyznaję, że poszłam dalej w nieterminowym sianiu i u mnie część torebek z nasionkami jeszcze nietknięta :( Może zioła wysiane na początku lipca jeszcze zdążą nadrobić stracony przeze mnie czas?
OdpowiedzUsuńSpieszę też donieść, że zawitała do mnie poczta wraz z Twoją przesyłką :))) To niesamowite uczucie rozpakowywać prezent od kogoś znanego tylko wirtualnie, ale jakże serdecznego. Sprawiłaś mi ogromną przyjemność :) Teraz biegam i przymierzam, gdzie nowej mydelniczce będzie najlepiej - wkrótce zrobię jej sesję zdjęciową. A kolor jest idealny! Pozdrawiam bardzo, bardzo serdecznie :)
Jeśli jesteś chętna na "ośmiornicę", to napisz mi adres na e-maila... :)
OdpowiedzUsuńHey ja tu pierwszy raz i oniemiałam w zachwycię!
OdpowiedzUsuńpięeeknie tu :)
pozdrawiam serdecznie
ooo, własne warzywa... niespełnione marzenie.
OdpowiedzUsuńWszystko jak należy i co? Nico. Wymarzło, zeżarły mszyce, beznadziejne nasiona i nie wzeszło, taki rok. To kara za narzekanie w zeszłym roku, że wszystkiego za dużo. Makowe pola cudne.
OdpowiedzUsuńUbawiłam się czytając na temat obiecanek: ja też nie będę jadła słodyczy, będę to i będę tamto ;-))) Zupełnie jakbym czytała o sobie ;-)))
OdpowiedzUsuńZdjęcia jak zawsze piękne, smakowite, mmm...