sobota, 23 czerwca 2012

szybki post jak szybka potrawa

Obiecywałam sobie ,że nie będę marudzić ,ale po pierwsze byłoby to niezgodne z moją naturą a po drugie, obiecałam tylko sobie a  w stosunku do siebie mało kiedy jestem słowna. Ciągle sobie obiecuję ,że nie będę się objadać słodyczami ,że  nie będę czytać po nocach, że nie będę kupować rzeczy kompletnie mi niepotrzebnych i że będę mądra, też sobie często obiecuję. Jakoś niezmiennie trwam w swej niesłowności. Tak więc ekspresowo ponarzekam w małej ilości na nasz nędzny klimat (bo zimno długo było i nie zasiałam warzyw w porę ), na swoje lenistwo ( bo jak już można było zasiać to mi się chciało ale jakoś mało skutecznie), no i na inne okoliczności ( bo jak już się dało i chciało to zawsze coś innego wyskakiwało). No i jeszcze raz na klimat , bo jak już wreszcie wysiałam dużo za późno niż powinno być , to mróz zważył i musiałam ponownie przejść wszystkie etapy po kolei. Koniec końców , to co uwidzicie na poniższych obrazkach powinno stanowić podkład wizualny pod jakiegoś późnomajowego posta. Mamy późny czerwiec i na tym kończę moje narzekania. Marchewka urosła na tyle ,że można już czynić zbiory . Szalotka też bardzo płodnie się podzieliła więc bez żalu można ją spożywać.
Pamietacie , jak siałam koper z ogórkami do donic? Oto i on.Ogórki dosiewałam końcem maja ( już nie marudzę ).Koper mogłabym sprzedawać na bazarku ale chyba sobie go zamrożę.Obrodził pięknie.
Na inne zioła też w sumie można liczyć.
Tak więc zerwałam po kilka gałązek kopru, majeranku, bazylii, estragonu, pietruszki oraz piórka szalotki
Do tego dwa listki z mojego kilkuletniego drzewka laurowego.
Marchewkę wystarczy dobrze wymyć szczoteczką a szalotki obrać i pokroić w kawałki.
Ziemniaczki najlepiej ,gdyby były takie małe ,żeby nie trzeba było ich ani obierać ani przekrawać. Niestety swoich nie mam a nie trafiłam na takie już od dawna. I tak staram się kupować jak najmniejsze. Obrałam więc i pokroiłam na ćwiartki. Do tego marchewka i cebulka. posypać wszystko solą i pieprzem i skropić oliwą albo olejem ( ja daję ryżowy). Wymieszać wszystko i do żeliwnego gara. Na wierzch daję jeszcze pęczek świeżych ziół. Pod przykryciem ,na średnim ogniu siedzą sobie jakieś góra 40 minut. Aromat się roznosi po okolicy . Dziś pół wsi wie co mam na obiad. Do tego oczywiście kefir .

37 komentarzy:

  1. Wszystko co napisałaś o sobie, mogłabym również i o sobie powiedzieć:)
    Marchewy cudne, moje malusie są jeszcze, posiałam jak radziałaś z nagietkami i nagietki bycze porosły. Ogóreczki też mam tycie, stanęły w miejscu i nie chcą ruszyc. O koperku zapomniałam jutro muszę nadrobić i zasiać.
    Takie proste obiady są najsmaczniejsze:)
    Tych ziół Ci zazdroszczę bo moje też małe, i kto tu ma powody do marudzenia:) A mi się wydawało, ze i tak mam ładne warzywka, dopóki Twoich nie zobaczyłam, oj naiwność moja.
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie to nasza kobieca przypadłość , chociaż znam takie , które nie marudzą a tylko mówią :"oj mama , marudzisz". Moja córa kompletnie się do mnie nie wrodziła ale może po prostu jeszcze ma czas.Koperek można wysiewać cały czas. Ja też jeszcze raz zasieję w sierpniu, jak już zrobię zbór ogórków. Też lubię proste i zdrowe jedzenie. Aga, najważniejsze ,że w ogóle masz swoje warzywka. Będą później ale będą. Buziam też

      Usuń
  2. No kochana, Twoje marchewki są wręcz imponujące. Pomysł z koperkiem w ogórkach genialny, na pewno wypróbuję w przyszłym roku. Latem często robię taki mix z cukinią lub fasolką z własnego ogródka ofkors. Polecam Hania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie miksy z własnego ogródka są najlepsze. Mam nadzieję,że kiedyś dasz przepis na jakiegoś ofkorsa :-) . Pozdrawiam

      Usuń
  3. Ale cudne kolorki. Pięknie Ci wszystko obrodziło.
    Pozdrawiam serdecznie!
    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio lubię kolor marchewkowy. Kupiłam sobie torebkę xxl w kolorze marchewki. :-) POzdrawiam mamę fajnych misiów

      Usuń
  4. Rozbawiłaś mnie strasznie tym postem:))sama nie wiem czy to ludzka przypadłość to narzekanie czy tylko kobieca:)))
    Wszystkie składniki mam na ogrodzie,tylko zastanawia mnie brak wody w garnku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mężczyźni też narzekają ale zwykle na inne rzeczy. Mój na politykę i biurokracje . Iga masz ziemniaczki ? Oj pozazdrościłabym. Nie trzeba wody , bo w procesie duszenia wytworzy się sosik z ziemniaczków. Wystarczy kilka łyżek oliwy. Polecam

      Usuń
  5. A mnie zawstydzilas: jesli Ty siebie tak oceniasz, to widzac efekty Twojego 'nicnierobienia' czerwienie sie okrutnie
    Pozdrawiam
    Aleksandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleksandro , nie ma powodów do wstydu. Pewnie robisz 1000innych rzeczy, których ja nie robię. Ja na przykład nie prasuję :-)Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  6. Ja tu nie widzę powodu do narzekania... wszystko piękne i dorodne.
    Nie to co u mnie, ale też nie będę narzekać, choć mam identyczne powody :)))
    Kociołek.... mmmmm.... ja dzisiaj "kociołkuję".... ale z udkami.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc logicznie rozumując też nie masz powodów do narzekania :-). To był zaledwie kociołeczek. Udka z ziemniaczkami ? Słyszałam ale jeszcze nie robiłam.

      Usuń
  7. Pięknie obrodził Ci ogródek ziołowo-warzywny :) wszystko takie aromatyczne, dorodne.. Obiadek- pycha! Zdjęcia cudne! :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, aromatów w ogrodzie nie brakuje. Przed chwilą tam byłam. Maciejka mnie odurzyła .Pozdrawiam

      Usuń
  8. Jak to dobrze, bo nie czuję sie osamotniona w narzekaniu :))) Ostatnio nieustannie narzekałam w duchu na pogodę i wynarzekałam :) Pięknie już. Marchewek zazdraszczam. Też kiedyś zasadzę!
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem się coś uda wymarudzić. Ja marudziłam ,że za gorąco i dziś było w sam raz wreszcie 24. Pięknie jest. Maryś moja , marchewkę się sieje :-). Pozdrowienia

      Usuń
  9. ja tez marudze i narzekam , czasami myśle, że może by doktorat o tym napisać ?????


    info :
    zmieniłam adres bloga :
    http://mondocane-j.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joasia, pewnie by można tylko czy komuś to na coś potrzebne. Lepiej coś zrobić pożytecznego :-). Pozdrawiam

      Usuń
  10. Maszko, narzekasz na zbiory, moje warzywka nawet w połowie nie wyglądają jak twoje, u nas później się sieje, a ja mam działeczkę w dolinie przy małej rzeczce i zimno długo się utrzymuje. Warzywa masz ekstra. Już mi właściwie brakuje określeń na te zdjęcia i ogród, bo ile można pisać w kółko, że bosko, sielsko, anielsko.

    Zmieniam zdanie, pozwalam marudzić, byle byś pisała swoje posty i wrzucała zdjęcia.

    No żeby to kaczka! Nawet drzewko laurowe ma. Ja mam ususzone liście z wyjazdu mojego syna, przywiózł mi całe gałęzie, Boże jak pachniało w kuchni. Nie wiedziałam, ze to moze być taka różnica w smaku i zapachu z tymi sklepowymi.

    Pozdrawiam, jadę grillować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania ,chciałabym przy rzeczce . Możesz pisać ,że bosko . Wcale mi się nie nudzi :-). Te liście laurowe w torebkach to chyba mają po 100lat. Mój laurek jest przycinany na wiosnę . Mam wiec suszone swoje też . Miłego grillowania

      Usuń
  11. Takie jedzonko to ja uwielbiam. Młode warzywa w smaku niepowtarzalne. No i zioła rosnące w glinianych donicach. Czy przechodząc obok ziół dotykasz je jak ja i wtedy uwalnia się mieszanka zapachów. Jest pięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak Krysiu, dotykam . Donice stoją na podeście starych schodów i często tam przysiaduję z kawką w ciągu dnia. Gdy jest piękna pogoda, aromaty tworzą niezwykłe kompozycje.Pozdrawiam

      Usuń
  12. Maszko - Twoj post jest tak zachecajacy, tak smakowity, ze wszystko inne moze na prawde sie schowac! Jestem zachwycona Twoimi zjadalnymi zdjeciami i Twoja nieslownosc nawet bnie jest warta funta klakow. Twoj obiad rozniosl sie zapachem az do Norwegii!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewiarygodna jest jednak moc internetu. Ja się cieszę ,że mogę oglądać Twoje piękne obrazy. Czasem brakuje mi słów ,żeby opisać uczucia towarzyszące ich oglądaniu.

      Usuń
  13. Ponarzekać ludzka rzecz, zawsze coś się znajdzie, ale to chyba ciekawiej inaczej byłoby nudno, a marcheweczki tylko schrupać mniam...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Nie można być wiecznie ze wszystkiego zadowolonym bo się znudzi. Podchrupuję te marcheweczki codziennie

      Usuń
  14. mmmmmmmmmm, ale się głodna zrobiłam... :)

    OdpowiedzUsuń
  15. cześć :)
    I tak jesteś szczęściarą że tyle Ci urosło...a ja najbardziej zazdroszczę Ci kopru...hahaha :) bo po prostu uwielbiam. w tym roku niestety nie mam grządki warzywnej bo miejsca mi zabrakło, a poprzedni teren został zagospodarowany na zupełnie coś innego. U mnie w ogródku wymarzło tyle roślin że po prostu nie masz pojęcia. W tym tylko roku podkupiłam już taką ilość sadzonek że mówię ci masakra finansowa. a przede mną jeszcze jesień i czekam na róże przede wszystkim, a na początku lipca będę dokopywać powojniki, bo z poprzednich to mi tylko zdjęcia pozostały..eh tak to jest właśnie. Ta pogoda jest okropna, ciągle niby ciepło a jednak zimno. Wczoraj wyszłam w nocy na zewnątrz na chwilę i mocno się zdziwiłam, bo w dzień u nas słońce było ( od razu pstryknęłam fotkę na bloga) a tymczasem zamiast ciepłej nocy było totalnie zimno. Mam nadzieję ze wreszcie przyjdą ciepłe noce bo zakupiłam w tym roku hortensję pienną a ona podobno kwitnie tylko jak jest naradę ciepło.Jej ale się rozpisałam - pozdrawiam Ania
    ps. zajrzyj na pocztę. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie ma powodu do narzekania,Babo Miła.Robisz ,starasz się a przynajmniej starasz się starac...Po Twoim ogrodzie widac miłośc do roślin,starania i pracę,na prawdę.Sama wiesz,że ile to zajmuje czasu i zachodu a pewnie pracujesz jeszcze zawodowo.Jest dobrze.Ogrodowanie uczy pokory-na tyle rzeczy nie mamy wpływu i jakże często nasze starania niweczy tzw.siła wyższa.Nie opłakuj róż-koper masz imponujący,dorodny,gęsty i piękny.I marchewki z nagietkami-radosc z koloru dla obiektywu.pozdrawiam mocno i cieszę się,ze odnalazłam CIĘ w internetowym gąszczu.Do miłego znowu.iza

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo lubię takie jednogarnkowe potrawy i chętnie z Twojego przepisu skorzystam, jak już mi się znudzi ryż z truskawkami :) Gratuluję zbiorów! Właśnie się zastanawiałam kiedy zbierać szalotkę, bo posadziłam ją w tym roku po raz pierwszy, a takiej marchewki jak u Ciebie to się może w październiku doczekam. Przyznaję, że poszłam dalej w nieterminowym sianiu i u mnie część torebek z nasionkami jeszcze nietknięta :( Może zioła wysiane na początku lipca jeszcze zdążą nadrobić stracony przeze mnie czas?
    Spieszę też donieść, że zawitała do mnie poczta wraz z Twoją przesyłką :))) To niesamowite uczucie rozpakowywać prezent od kogoś znanego tylko wirtualnie, ale jakże serdecznego. Sprawiłaś mi ogromną przyjemność :) Teraz biegam i przymierzam, gdzie nowej mydelniczce będzie najlepiej - wkrótce zrobię jej sesję zdjęciową. A kolor jest idealny! Pozdrawiam bardzo, bardzo serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeśli jesteś chętna na "ośmiornicę", to napisz mi adres na e-maila... :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Hey ja tu pierwszy raz i oniemiałam w zachwycię!
    pięeeknie tu :)
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  20. ooo, własne warzywa... niespełnione marzenie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Wszystko jak należy i co? Nico. Wymarzło, zeżarły mszyce, beznadziejne nasiona i nie wzeszło, taki rok. To kara za narzekanie w zeszłym roku, że wszystkiego za dużo. Makowe pola cudne.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ubawiłam się czytając na temat obiecanek: ja też nie będę jadła słodyczy, będę to i będę tamto ;-))) Zupełnie jakbym czytała o sobie ;-)))
    Zdjęcia jak zawsze piękne, smakowite, mmm...

    OdpowiedzUsuń