poniedziałek, 18 czerwca 2012

wcale mi nie różowo

Piszę tego posta ale tak trochę nie do końca jestem przekonana czy powinnam. Gdyby było normalnie, powinnam się teraz przechwalać , jakie to piękne róże wyhodowałam , pomimo iż nie jest to Anglia a nawet Holandia. Cóż , chwalę się więc Wam moim widokiem z kuchennego okna, ale nie tak ten widok miał wyglądać.Ja to wiem, a reszta może się tylko domyślać. Nie ma róż i nie ma powojników.Naparstnic jest jak na lekarstwo ( z tym trzeba ostrożnie bo można się, albo kogoś otruć niechcący, bądź umyślnie).Zwykle połowa czerwca , cieszyła się u mnie wszelkimi odcieniami różu ( bo róże mają być różowe ) i fioletów ( bo powojniki najbardziej mi pasują właśnie takie). Zabrakło, i naprawdę przeżywam ból , chociaż wiem ,że bywają rzeczy bardziej ostateczne i bardziej bolesne. Pokażę więc Wam , tylko skromne towarzystwo , dwór królowych kwiatów a one będą miały u mnie miejsce na epitafium w osobnym poście.
I tak smutnie wygląda moja słynna różana aleja . Pergole rdza zżera ze smutku i zgryzoty, bo
tak wyglądały rok temu o tej samej porze. Znajdziecie 20 szczegółów różniących te obrazki?
Nawet nie mogę się pocieszyć zapachem najpiękniejszej. Zresztą ,ja też już nie taka, jak przed rokiem. Dziś nie ma różowo a przynajmniej nie różano.

64 komentarze:

  1. Przemarzly? :-(
    Ale Sweet William nadrobil te rozowosc :-)
    Pozdrawiam
    Aleksandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Aleksandro . Zmarzły i to dwukrotnie. Raz w lutym ,a to co uchowało się po zimie, drugi raz dostało w maju. William może by nadrobił , gdybym go postawiła sobie w ogrodzie ale pewnie woli na wojenkę niż robić za ozdobę.

      Usuń
  2. Współczuję. Mogę tylko powiedzieć - znam ten ból. Nie mam takiego areału i tylu róż, ale ta zima dała się we znaki. Ratuje się daliami i jednorocznymi i ciagle coś planuje kupić. Ale róże to poprostu zgroza cenowa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokupiłam już trochę u znajomej plantatorki. Ona z cenami jeszcze nie szaleje ale już niewielki miała wybór. Czekam na jesień .Współczuję Ci też.

      Usuń
  3. I tak jest pięknie. Podziwiam Twój zaczarowany ogród.
    Pozdrawiam!
    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza , dziękuję Ci dobra kobieto. Też się staram jakoś pocieszać

      Usuń
  4. oj tam, każda zmiana może być zmianą na lepsze... bardzo ładnie wygląda aleja nieróżana, z tą wysoką trawą po lewej. A trzmielina pnąca nie przemarzła? U nas bardzo, a róże nieźle przezimowały. W przeciwieństwie do reszty kraju, więc kupuj kupuj kupuj teraz, bo jesienią to dopiero będą drogie! Czy twój domek jest stary i wyremontowany, czy nowy? Namierzyłam Nostalgię w sklepie firmowym, ale takich mydelniczek to tam nie- ma- ją, jak to ze sklepami int., pewnie jednak trzeba poszukać w realu:-( Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Megi wiem ,że może być lepiej , ale bez róż nie jest.Trawa to ten mój słynny niekoszony trawnik , który już przekracza wszelkie granice przyzwoitości i wywołuje zdziwienie wśród tych , którzy znali go jako przykładny zielony , dwa razy w tygodniu koszony. Ja już się przyzwyczaiłam.Trzmielina maupa nie przemarzła. Nie lubię jej a potrafiła z jednej małej sadzonki obrosnąć mi niemal hektar. Do tego dzieliłam ile się dało i pół wsi ją ma ode mnie. Myślę o wykarczowaniu jej . Czekam ,aż ktoś mi powie :" tak , powinnaś to zrobić".Mój domek ma 12 lat ale właśnie przechodzi remont (miałam źle odizolowane fundamenty ). Mam trochę bardzo rozgrzebane wokół.Megi,z mydelniczkami ciężko. Chodzi mi po głowie ,żeby "zdobyć " ich więcej i urządzić następne candy :-)Pozdrawiam

      Usuń
  5. Pięknie jest :) ale róże faktycznie w tym roku dostały w d....
    na mojej działce też kilka wymarzło.
    Na pocieszkę kupiłam sobie nowe pnące...tylko... plaga mszyc na nich, jakoś nie biorą się do pokazywania swoich kwiatów... pogoda wariuje, przyroda też.
    Ciekawy blog-pozdrawiam
    asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Asiu. To , co zostało z róż zostaje natychmiast atakowane przez szkodniki a nawet nie ma kiedy zrobic jakiś poważny oprysk bo ciągle pada. teraz znowu upał. Ciężka dola miłośniczek róż.

      Usuń
  6. Warto cieszyć się z tego co się ma...
    Piękny,bajkowy ogród

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iga , pewnie ,że trzeba się cieszyć . Przecież mógł przyjść grad i obić wszystko do ziemi. Nie jest źle. :-)

      Usuń
  7. Ja też straciłam większość róż. Ale ta najcenniejsza, stara odmiana przetrwała w odchudzonej nieco formie. Pachnie oszałamiająco i w nagrodę ma bardzo dużo kwiatów w stosunku do liczby ocalałych łodyg. Chętnie prześlę Tobie sadzonki jesienią:)))
    Pozdrawiam Hania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Haniu chyba straciłam bezpowrotnie tę dla mnie najcenniejszą bo właśnie najstarszą , zastaną w tym ogrodzie , sadzoną przez poprzednią właścicielkę. Też pachniała oszałamiająco. Póki co nie ruszam tego miejsca i czekam, że może akurat cos tam zacznie wychodzić z ziemi. Dziwne to , bo tyle różnych kataklizmów przechodziła i tak nagle jej nie ma. Los by mi Cię zesłał , gdyby się okazało ,że to ta sama odmiana:-)Pozdrawiam i dziękuję za wsparcie

      Usuń
    2. Wrzucę zdjęcie na bloga wkrótce, ma kolor różowy i też rosła przy chałupce w starym ogrodzie. Pozdrawiam

      Usuń
    3. Z moich osobistych ogrodowych doświadczeń: róża potrafi odbić nawet w sierpniu! Któregoś roku tak się u mnie zdarzyło - nie miałam czasu wykopać i zostawiłam. Odbił najpierw jeden słabiutki pęd, a do jesieni była już całkiem ładna, chociaż malutka. Żyje do dzisiaj ( u mnie na szczęście wszystkie róże przeżyły, chociaż musiałam krótko przyciąć). I nic nie opryskuję - już tak z 10 lat będzie, jak zarzuciłam wszelkie opryski w ogrodzie (podobnie jak nawożenie chemiczne) - mamy ze znajomą ogrodniczką teorię, że dzięki temu właśnie mam bardzo mało strat po tegorocznej zimie - praktycznie przemarzło mi tylko to, co kupiłam w zeszłym sezonie, czyli to, co było "dobrze zadbane" w szkółkach. Wiem, że to kontrowersyjna teza, ale mam porównanie wśród kilkunastu zaprzyjaźnionych ogrodów i coś w tym chyba musi być. Pozdrawiam i życzę odbudowania kolekcji :)

      Usuń
    4. Wierzę w to, że może odbić , ponieważ ta róża , o której myślę ,że mi się straciła, czekała w uśpieniu na mnie kilka lat w zupełnie zaniedbanym ogrodzie. To samo miałam z innymi , które tu zastałam. Nie ruszam absolutnie tego miejsca i mocno wierzę.Jestem pod wrażeniem tego ,że nie stosujesz oprysków . Nawet dziś to zrobiłam , bo pędów różanych jest niewiele a mszyce muszą się czymś żywić więc obsiadły te resztki róż niemiłosiernie. Nie mogłam spokojnie na to patrzeć. Wielce prawdopodobne jest to co piszesz. Juz gdzieś też o tym słyszałam ,żeby hodować tylko to co potrafi przetrwać samo . Jest to zapewne sposób ale musiałabym jeszcze trochę dojrzeć do takich decyzji. Dziękuję za rady i pozdrawiam

      Usuń
  8. Słowa nie pocieszą ,chyba większość z nas ma taki sam problem.Róże i clematisy już dokupiłam , fakt małe może będzie im dane urosnąć.Największy smutek spowodowała u mnie utrata 18 letniego tulipanowca, który już kwitł od trzech lat.Tego cuda nie da się zastąpić.Na pocieszenie trzeba cieszyć się tym co mamy i dać szansę zaistnieć innym ,nowym królowym ogrodu do tej pory trochę przyćmionym przez arystokrację ogrodową.Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. Czasami słowa też dużo mogą. Również dokupuje powolutku. Wiem ,że inne kwiaty też są piękne , przecież potrafię się zachwycić i łąkowym zielskiem ale bez królowych nawet sielskość jest mniej sielska. Dziwne ,że tulipanowiec przemarzł. U mojej teściowej pomarzły nawet jodły a tulipanowiec trwa. To prawda ,że nie kwitnie w tym roku. Może spróbuj go jeszcze nie wycinać. Szkoda takich dużych drzew. Kiedyś potraciłam wszystkie wiązy . Zaraza.Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  10. Ba, moja droga, przynajmniej masz jakiekolwiek kwiatki, bo ja mam wyłącznie trawę i klepisko i dwie nadgryzione mrozem marne lawendy, reszta jak pisałam zdechła na amen. Posadziłam zioła i mam gdzieś na razie kwiatki, bo zniechęciłam się okrutnie ta moja katastrofa ogrodową, u znajomych to padły takie rośliny, ze żal myśleć nawet,więc mówi się trudno, ale róży żal najbardziej , bo pięknie wygląda i pachnie a uhodować trudno, i tak masz pięknie, nawet bez widoku sprzed roku:))
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula , odpowiedz mi się dla Ciebie zapodziała niżej :-)

      Usuń
  11. Maszko, nawet bez tych róż jest u ciebie bajecznie!

    Pozdrawiam serdecznie
    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza. dzięki. słowa mają jednak wielką moc. Już czuję się pocieszona :-)

      Usuń
  12. musisz je okrywac na zime :)
    ja kopczykuje róże a wiosna daję koński obornik i rosna jak szalone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joasiu, ten rok był dziwny , bo długo było ciepło. Oczywiście były kopczykowane jak zawsze ale nie osłaniałam ich gałązek , bo myślałam że może im być zbyt ciepło . To też nie dobrze. Mrozy zaatakowały , gdy wyjechałam w Alpy. To co było w kopczykach częściowo się uratowało ale też nie wszystko. Na dodatek potem obmarzło w maju już po zimnych ogrodnikach ( miałam 6 stopni mrozu). Koński obornik mówisz? A kompostujesz go , czy taki świeży?

      Usuń
    2. taki sezonowany najlepszy :) ja biore od chłopa taki dwu letni :) zreszta wrzucam po wszystko :) bo koń ,jak to chłop mówi, gówna nie jada samo zielone i owies to co ma być nie dobry !
      jest dobry i z czystym sumieniem polecam końskie gówno !!!!!!!!


      p.s. zreszta kiedys tez natrafiłam na Maje w ogrodzie i ona w swoim programie ( akurat o różach nadawała ) też wspominała o końskim oborniku, że pod róże najlepszy . Tylko pamietaj sezonowany, świeży mógłby chyba popalić roslinki :)

      Usuń
    3. Musze się zaprzyjaźnić z jakimś koniem albo z pieczarkarzem. dzięki za rady

      Usuń
  13. Ula nie myśl ,że się pocieszę tym ,że Ty masz gorzej. Żal mi tych Twoich roślinek , bo wiem jak miałaś ładnie. Fajnie wybrnęłaś , bo zioła faktycznie szybciutko powinny wypełnić ogród. Tak, Ula dziś idę nacieszyć się zielskiem. Zrobię sobie wianuszek i trochę mi przejdzie. Wianki zawsze wprawiają mnie w dobry nastrój. Dzięki kochana. Buziaki dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  14. rzeczywiście ogród w ubiegłym roku wyglądał przepięknie, no cóż przymrozki dały teraz swój "plon"...
    żal napewno, tyle lat sie hoduje, pielęgnuje i w ciągu jednej zimy, jednej nocy szlag wszystko trafia!!!!
    pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle lat zyję ,że w sumie powinnam się już przyzwyczaić do naszego klimatu albo go zmienić :-) . Pozdrawiam

      Usuń
  15. Maszka, pewnie Cię to nie pocieszy, ale u Ciebie I TAK JEST PIĘKNIE!!!
    Stworzyłaś niesamowity nastrój w tym ogrodzie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgadzam się z przedmówczyniami - u Ciebie i tak cudnie !!! Odnalazłam Twój blog kilka dni temu i straciłam głowę, czytając do nocy wszystkie posty. Masza - jesteś wielka.
    Roże zdobiły, fakt. W tym roku wymarzły hurtowo. Ja nasadzałam wiosną nowe ponieważ straciłam połowę kolekcji...
    Buziaki
    E.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edyta. bardzo mi miło. Nie spodziewałam się,że można przez mojego bloga tracić głowę choć sama kiedyś też traciłam :-). Róż już trochę zakupiłam ale marnoty takie. na wszystko trzeba czasu. Buziaki też

      Usuń
  17. Gdybym nie przeczytała Twojego posta, to widziałabym po prostu piękny, bajeczny, romantyczny ogród. Jest prześlicznie! Jeśli chodzi o widoki, to są po prostu boskie, koniec i kropka. Co do Twoich uczuć - rozumiem i współczuję, bo jak się coś pielęgnuje i oczekuje konkretnych rezultatów, a tu złośliwa przyroda coś nam sknoci, to można się zapłakać albo mocno wkurzyć. Na pocieszenie powiem tak: u mnie jak coś jednego roku przemarznie albo polegnie w paszczach szkodników, to na drugi rok kwitnie w dwójnasób, jak szalone!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się ta stanowczość.Przestaję się użalać , chociaż tej jednej róży , której nazwy nawet nie znam to mi żal, bo już takich nie hodują. Ok. Przecież nie jestem Małym Księciem. są tysiące innych :-)

      Usuń
  18. Hej Maszko,
    mogę się domyślać co czujesz..W tym roku wymarzły moje ukochane anemony japońskie:(
    Bez nich ogród , jak nie mój...
    Ściskam ciepło:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do anemonów jeszcze nie dotarłam. Pewnie też ich nie ma .Oj. Współczuje Ci bardzo. też je lubię.Pozdrawiam

      Usuń
  19. Były cudne - szkoda róż i to nie tylko u Ciebie. Dziwaczeje nam pogoda i nie mamy na to większego wpływu. Dobrze, że choć troszkę innych kolorów zostało, bo też wyglądają pięknie. A róże będziemy dosadzać, żeby tylko kasiorki wystarczyło, bo ceny naprawdę powalają, to tak jakby się nie wiadomo jakie rarytasy dostawało:(
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ceny powalają , bo to przecież nie jest sezon na sadzenie róż. Te w donicach zawsze były dużo droższe. Myślę ,z wszystko przyjdzie do normy. Ja wybieram się w tym tygodniu do szkółki zobaczyć co tam kwitnie. mam nadzieję ,że im nie pomarzło.Pozdrawiam

      Usuń
  20. Powiem Ci tak- jak się ma zaczarowany ogród na własność, to czary mary i psikusy można się po nim jak najbardziej spodziewać.
    A tak marginesowo-to gdzie żeś ogrodniczko nabyła te metalowe podpórko piramidki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja powinnam robić czary mary a nie ogród.Zaczarowałabym tak ,żeby nic nie przekwitało. Ładnie? a tak na marginesie piramidki chyba z OB ale głowy nie dam bo są już leciwe.

      Usuń
  21. Ja w tym roku definitywnie wyleczyłam się z róż, po tym jak wymarzł prawie cały szpaler z okrywowej :( Miały być takie super odporne ... ech ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olinka to ja Tobie też współczuję. Ja się jednak nie poddam tak łatwo. Nie chcę się wyleczyć . jakoś sobie nie wyobrażam tego miejsca bez róż ale to historia na dłuższą opowieść. Rzeczywiście te okrywowe są odporniejsze. U mnie przetrwały , oczywiście nie bez uszczerbków. Pozdrawiam

      Usuń
  22. Maszko w alei różanej faktycznie trochę pusto, ale za to inne fragmenty ogrodu wyglądają pięknie. Zachwyciłam się dalią ze zdjęcia nad floksami - niezwykły kolor kwiatów! A najbardziej zachwyciło mnie Twoje zdjęcie - piękne ujęcie, subtelność, delikatność, sama kwintesencja kobiecości! Ciekawe kto jest autorem - kobieta czy mężczyzna? Stawiam na kobietę - pewnie córka tak pięknie Cię uchwyciła, tak?
    A co do róż - może nowe nabytki będą jeszcze piękniejsze? Podeślę Ci na maila adres szkółki (i sklepu internetowego) - pooglądasz, poplanujesz i smutki miną.
    Pozdrawiam
    Agata B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj pusto , pusto. Tylko mój mąż się cieszy ,że go nie zaczepiają na ścieżce (taki szeroki jakiś ).Dalia jest rzeczywiście piękna. Kupiłam już taką kwitnącą ale oczekuję bardzo na te, które zakupiłam wiosną pod natchnieniem Kasi z Angielskich Ogrodów. Trochę im dał w kość majowy mróz ale chwała bogu wypuściły nowe pędy. A na zdjęciu poniżej , nie floksy tylko goździki brodate :-). Na floksy trzeba poczekać do lipca.A zdjecie moje - cóż ,sama se zrobiłam :-) Klasyczny samopstryk.Pozdrawiam

      Usuń
    2. Faktycznie, jak się przyjrzałam, to widać, że to goździk, ale kwiaty takie duże, że wzięłam za floksa. I u Ciebie jakoś tak wszystko wczęśniej niż u mnie (chociaż niby niedaleko) więc myślałam, że i floksy już zakwitły.
      Chyba muszę się nauczyć robić takie samopstryki, bo potem okazuje się, że nie mam ani jednego swojego zdjęcia, bo tylko ja pstrykam.
      Pozdrawiam
      Agata B.

      Usuń
    3. Możliwe ,że wcześniej trochę zakwita, bo mój ogród leży na południowym zboczu więc nasłonecznienie jest inne niż na płaskim.Wiem jak to jest być nadwornym fotografem- szewc bez fotografii chodzi. :-)Pozdrawiam

      Usuń
  23. Szkoda tych róż ale na pewno sobie poradzisz :)
    U mnie róże przemarzały sukcesywnie po każdej zimie, w końcu przestałam je dosadzać i teraz nie mam ani jednej, podziwiam je w innych ogrodach z daleka, bo tak mam, że jak tylko przy nich zaczynałam pracować od razu byłam cała podrapana.
    Pięknie kwitną u Ciebie goździki brodate, chciałam kupić w tym roku sadzonki bo mam po zimie trochę pustego miejsca, ale nie było, kupię sobie nasionka i wysieję sama, w przyszłym roku też będę miała tak kolorowo.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja kiedyś kupiłam bluzę z demobilu . Róże chyba przestraszyły się niemieckiej naszywki i postanowiły się nie czepiać. A tak serio , świetne ,grube płótno i ciało naprawdę może się czuć bezpiecznie. Do tego dobre rękawice i kolce mi nie straszne. Raz tylko o mało nie straciłam oka ,bo gałąź odbiła o dostałam kolcem w powiekę. Czego się nie robi dla miłości? Polecam goździki.Długo kwitną i pięknie pachną . Ja poluję na takie bardzo ciemno bordowe.Pozdrawiam kolorowo

      Usuń
  24. cudowny ogród, chętnie bym się w taki "zagnieździła" z książka i kubkiem kakao :)
    A mydelniczka - boska !!!
    Pozdrawiam Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi to przypomina nawyki mojej siostrzenicy Karoliny. Kubeczek , książeczka i zaszyć się w ogrodzie tak ,żeby ciocia się postresowała nie mogąc znaleźć dziecka w swoim własnym ogrodzie. :-). Mydelniczka już mi się śni po nocach :-)

      Usuń
  25. Różnica piorunująca. Marzy mi się różana brama, ale jak widzę może być ciężko...
    Twój ogród robi wrażenie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuj. Ja się nie poddaję. Za rok pokażę piękne zdjęcia różanej alejki i to aktualne . Dziękuję i pozdrawiam również

      Usuń
  26. Ach, znam dokładnie to uczucie :( moje hortensje w tym roku nie zakwitły..Z 9 krzaków widzę zapowiedź kwiatów tylko na dwóch :(
    Widok z okna masz obłędny! Kilka kwiatów mamy podobnych, choć moje młodsze i przez to mniej rozrośnięte..ale i tak je kocham...
    Do kwiatów trzeba mówić..może powinnyśmy przemówić do naszych "leniuszków" by ujrzeć kwiat?:)
    Pozdrawiam kwiatowo...obok mnie wazon z polnymi margaretkami :)
    Zapraszam do siebie jeśli jeszcze nie byłam w moim Białym Kredensie..Ja jestem u Ciebie pierwszy raz, trafiłam z Anielskiego Zakątka za sprawą nieziemskiej mydelniczki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z hortensjami powoli daję sobie spokój. Nawet te przechowywane w donicach nie mają się dobrze. Bardzo je lubię , ale musiałabym je traktować jako jednoroczne kupując kwitnące. To dosyć droga sprawa. Coś tam tym moim kwiatkom gadam ale chyba nie zawsze są to miłe rzeczy. Bywa ,że mi wejdą za skórę. Polne kwiaty pięknie się prezentują nawet na salonach. Może jutro też zrobię jakiegoś snopka. A Biały Kredens jasne ,że znam . Mam na liście i zaglądam na bieżąco. Lubię Twoje klimaty.Ula zrobiła mi niezła reklamę widzę :-). Pozdrawiam

      Usuń
  27. Ja w tym roku posadziłam trzy krzewy różane, ale daleko im do krzewów;-) Uwielbiam ogrody, w których mieszkają róże. Maszko kochana, dziękuję za ciepłe słowa na moim blogu. Serdeczne uściski ślę i buziaki wielkie. Robisz przepiękne zdjęcia:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, na pewno się rozrosną. Ja też wiosną już coś dosadziłam ale nawet nie widać spośród innych roślin. Róża w ogrodzie musi być , choćby jeden pachnący krzew. I ja dziękuję Ci. Jakoś tam jestem z Tobą.

      Usuń
  28. Rzeczywiście smutny widok , w porównaniu z ubiegłorocznymi zdjęciami. Pociecha żadna ,ale i tak zazdroszczę Ci ogromnie ,tego co u Ciebie w ogrodzie rośnie ! Ze mnie niestety ogrodnik ,jak z koziej d... trąba , ziemia lichutka ,summa summarum nazdychało roślinek całe mnóstwo . Dosadzam teraz ostrożnie i obserwuję ,czy dają sobie radę na moim piachu , o moim wiecznym zapominalstwie żeby je zasilić nawet nie wspomnę .
    Może róże w środku lata zrobią Ci niespodziankę i odbiją !
    Buziaki .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej, Ita Ty mnie zazdrościsz? Będę to zdanie czytała sobie codziennie na dzień dobry:-)Jestem poważną i dorosła kobietą , więc nie powiem co czuję ale Ty wiesz.... I nie narzekaj na ziemię , bo takiego piachu jak na Pustyni Błędowskiej to w całej Europie nie ma, a ja mam w linii prostej jakieś 3km i mi nawiewa . Nie przebijesz mnie kochana.A roślinki to ja kiedyś u Ciebie też widziałam i nie przesadzaj , bo pięknie jest.No to buziaki

      Usuń
    2. Ale ja nie przesadzam ! Dlatego ogród na zdjęciach bardzo okrojony jest zawsze , na dodatek sucho było i trawnik mi wypaliło...O!

      Usuń
  29. Ja tego nie śmiem nawet trawnikiem nazywać. O!O! Jeszcze nie pora na przesadzanie. Jesienią. :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. Śliczne kwiaty :)
    U mnie tez ogródek po zimie spustoszony, poległy róże. Na jesieni będę dopiero dokupywać nowe sadzonki.Altanka - boska :) musi być u ciebie naprawdę ślicznie jak wszytko razem kwitnie :) Napisałam meila na pocztę :) pozdrawiam serdecznie i słonecznie - Ania

    OdpowiedzUsuń
  31. Ten nasz klimat jest ... ciężki dla roślin a w szczególności dla róż... wiesz, bo czytałaś mój post o nich. Mam nadzieję, że do tej pory ogród znów tonie w różach i fioletach :))))

    OdpowiedzUsuń