piątek, 29 czerwca 2012

dlaczego książę Karol pokochał transylwańską wieś

Bardzo przepraszam ,że ten mój post trochę chaotyczny i pewnie zbyt długi ale musiałam go wreszcie zrobić , bo chciałam go bardzo zrobić . Ciągle nie czuję się w pełni na siłach , bo ciągle jeszcze głowa pełna niepoukładanych wrażeń ale muszę napisać teraz , bo w perspektywie mam kolejny wyjazd i jak się zapcham dodatkowo zachwytami z innych miejsc  ( a to Toskania więc na pewno będzie dużo zachwytów), to narobię sobie tyle zaległości ,że być może" moja Transylwania" blogowego światła nie ujrzy nigdy.Na tysiące zdjęć , jakie mi zostały w pamiątce po podróży,wybrałam na chybił trafił 130 .Są niepoukładane ani tematycznie ani jakkolwiek inaczej. Prawdziwy misz masz ale mam nadzieję ,że coś tam Wam pokażą.Jeśli ktoś jest szczególnie zainteresowany niezwykle bogatą historią tej krainy ,zachęcam do lektury wydawnictwa "Rumunia-przestrzeń-sztuka-kultura "Łukasza Galuska i Michała Jureckiego.Pan Michał zresztą, był naszym wspaniałym przewodnikiem .Książka jest pięknie zilustrowana fotografiami Pawła Mazura. Ja o historii nie będę tu pisać , bo ciągle czuję się bardzo maleńka w tej dziedzinie , choć przyznam ,że bardzo ,bardzo mi się otworzyły oczy na wiele historycznych wątków , dzięki tej podróży właśnie. A wracając do tematu posta.... Kiedyś tam , przeczytałam informację w prasie ,że następca tronu brytyjskiego zakupił dom we wsi Viscri w okolicach siedmiogrodzkiego miasta Braszów.Ponoć ostatnimi czasy ,nabył kolejną posiadłość w owych rejonach i spędza w niej część swoich wakacji wtapiając się w tamtejszy sielski krajobraz.Ktoś mógłby powiedzieć ,że ot , książę miał taki pański kaprys ale ja , patrząc na niego może z ciut większą sympatią niż przeciętny poddany, uznałam ,że  COŚ w tym musi być. Karol przyznał też , że łączą go więzy krwi z Władem Palownikiem ,władcą wołoskim , będącym jedną z trzech autentycznych postaci dających pierwowzór literackiemu Drakuli, z powieści dla gospodyń domowych napisanej pod koniec 19 wieku przez Brama Stokera.Myślę ,że to sprytny zabieg księcia ,żeby się przypodobać Rumunom , dla których Wlad to swoisty bohater narodowy bo powstrzymał najazdy Turków w 15 wieku.(Zrobił to okrutnie , nabijając tysiące tureckich jeńców na pale i ustawiając wzdłuż swoich granic).Karol , równie dobrze mógłby się odwołać do swojego pokrewieństwa z Anną Jagielonką i osiąść gdzieś na spokojnej wsi małopolskiej. Jednak nie. Dlaczego? Jadąc do Siedmiogrodu,  (nie śledzę księcia broń boże) patrzyłam na to miejsce z perspektywy możliwości zamieszkania tam. ( nie jako księżna bynajmniej).Zbilansowało mi się na tak.A co mnie przekonało ?Po pierwsze to to, co tak bardzo kochamy w naszych Bieszczadach, tylko tam jest tego o wiele więcej  -zachowane , piekne , pierwotne krajobrazy, nietknięte przez cywilizacje ;bezkresy pastwisk , na których ciągle zawodowi pasterze wypasają owce i krowy ( mieszkańcy wsi składają się na wypłatę dla pasterzy):kultywowanie wiejskich tradycji przejawiające się w wystroju domów, w tradycyjnej kuchni opartej na domowych produktach, w uprawie ziemi.Jest też coś o co tak trudno u nas a mianowicie współistnienie wielu kultur obok siebie w całkowitym poszanowaniu swojej odrębności. Widać to dobrze na przykładzie języka. Węgrzy mogą posługiwać się swoim językiem i mają zagwarantowaną możliwość pełnego kształcenia się w tym języku.  I nie jest to tylko jakaś martwa ustawa tylko naprawdę to działa. Wszelkie napisy na urzędach i nazwy miejscowości są dwujęzyczne. Wieś , którą pokazuję na zdjęciach , nazywa się Rimetea po rumuńsku a po węgiersku Torocko. Do 1920 roku były to ziemie węgierskie. Nikt jednak Węgrów stamtąd nie przegonił. Żyją dokładnie tak jak ich dziadkowie pomimo ,że są obywatelami innego państwa. I jeszcze słowo o wielowyznaniowości. Nikomu nie przeszkadza ,że cerkiew prawosławna usytuowana jest na działce obok kościoła katolickiego a po drugiej stronie drogi chodzi się do zboru protestanckiego. Jakże zdziwiony był nasz zaprzyjaźniony kapłan , gdy okazało się ,że niedzielna msza może odbyć się w zborze unitariańskim czyli u tych niesławnych , wygnanych "Braci Polskich". Ach historia lubi płatać figle. Wróciłam ,ale bynajmniej nie zakończyłam podróży.Czytam nabyte książki, oglądam fotoalbumy, słucham muzyki. Ta podróż wciąż trwa i nie wiadomo dokąd mnie zaprowadzi. Może jak Karola ?

37 komentarzy:

  1. Piękne te Rumuńskie klimaty,magiczne miasteczko z duszą.Ten chleb,jaki to zapach musiał się unosić po okolicy!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iga ,owszem chlebek pachniał tak ,że chciało się go od razu wamać ale nie wolno . Na drugi dzień dopiero. Na kolację jedliśmy przedwczorajszy.

      Usuń
  2. cudnie szkoda że u nas nie ma tak pięknych wiosek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję ,że gdzieś są głęboko schowane

      Usuń
  3. Te zdjecia naprawde zrobilas w tym roku, Maszko?
    Widoki jakby sie czas zatrzymal...
    A ten chleb, och....
    Pozdrawiam
    Aleksandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleksandro, też niekiedy przecierałam oczy ze zdziwienia

      Usuń
  4. Ach, cudne zdjęcia! Zazdroszczę Ci tej wyprawy prawie tak mocno jak okrzepłego w urodzie ogrodu. Twój warzywnik mam za wzór, do którego zbliżę się pewnie nie za prędko. A jeśli nadal łakniesz lektury poświęconej Rumunii, to polecam książkę Michała Kruszony.
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lola, gdzie tam mi do wzoru. A za namiary na literaturę dziękuję.Każdy ją widzi po swojemu .Chętnie odkryję Rumunię innego Michała.

      Usuń
  5. wspaniałe, klimatyczne, nie skażone komercją, myślę że z czasem Rumunia wróci do łask jak Bałkany, Bułgaria, Gruzja, a co do Karola widziałam 3 posiadłości w Polsce, nad którymi podobno poważnie myśli :), mając pieniądze ja bym nawet się nie zastanawiała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się ,że jak wróci do łask jak Bułgaria to i komercja się pojawi. Nawet ludzie bardzo bogaci nie mogą mieć wszystkiego i niekiedy muszą wybierać. Obawiam się,że Karol wybrał już , chociaż nie miałabym nic przeciwko , gdyby chciał pomieszkać i u nas. To się wiąże z jego działalnością charytatywną. Może nie jest o tym głośno ale dużo robi dla ochrony i odnowy wielu niezwykłych obiektów w Siedmiogrodzie.

      Usuń
  6. Dziekuje Maszko za ten post.
    Matko światła jaki chleb i te hafty i ci ludzie.
    Fantastyczna podróz.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie byłam w Rumunii ,dziękuję pokazanie tej jakby zatrzymanej w czasie, autentycznej rumuńskiej wsi.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rumunia ma wiele obliczy . To tylko jedna wioska. Są też zupełnie inne np.wsie rumuńskich Romów, wsie budowane przez Sasów. Naprawdę ogromna różnorodność. Nie sposób pokazać wszystkiego.

      Usuń
  8. Zdjęcia super, a post rzeczywiście długi... :)
    A ja dalej nie mam Twojego adresu....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Post chyba głównie dla mnie samej :-). Myślałam Gabi ,że będę w R w przyszłym tygodniu ale chyba jednak wyślę Ci adres :-) Pozdrawiam

      Usuń
  9. Maszko, pokazałaś świat w którym się czas zatrzymał, dawno zapomniane widoki z naszych wiosek. Chyba ludziom żyje tam spokojnej. Piękne zdjęcia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno mi powiedzieć czy spokojniej. nasi gospodarze mieli pełne ręce roboty a i inni też nie obijali się choćby na polach. Ale czuć jakaś sielskość w tym ich życiu

      Usuń
  10. Piękne widoki i architektura. Ale ja bym nigdy nie wyprowadziła się z kraju. Pozwiedzać owszem, ale zaraz potem wrócić na polską.
    Pozdrawiam
    P.S. A internet oni mają czy nie mają?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hania, ja teoretycznie mogę mieszkać w wielu miejscach. W rzeczywistości po dwóch tygodniach chcę domu. Mają internet :-),tylko komórki słabo działają między górami ale u nas jest tak samo.

      Usuń
  11. Czekałam na ten post o Rumunii:) Piękne, niezwykle klimatyczne miejsca i zdjęcia:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyczekał się trochę , bo kompletnie nie umiałam wybrać zdjęć. Miejsce warte odwiedzenia . Pozdrawiam

      Usuń
  12. Jak ja Ci zazdroszczę, tych widoków, emocji, tęsknoty i wspomnień. I smaku tego chleba zazdroszczę.

    Piękny post Maszko, jak dla mnie bardzo wzruszający. Mam ogromny szacunek do ludzi, którzy potrafią tak się szanować i pracowac ciężko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś się wybierzesz w taka podróż. Ja też się tam ciągle wzruszałam

      Usuń
  13. Widać po zdjęciach, że podróż miałaś niesamowitą.. Czuć klimat, tych ludzi, smaki. Widok tych krów na pastwisku, te zielone framugi okien z pelargoniami, haftowane poduszki, przypieczony chleb i papryczki, ten chłopak na koniu...ach zazdroszczę wyprawy. A jak czytam, że wybierasz się do Toskanii to aż mnie skręca:))
    pozdrowienia ślę

    OdpowiedzUsuń
  14. Aga , wszystko to mnie zachwycało dlatego uwieczniałam . Nawet ta kupa obornika. A Toskania- przyjdzie czas ,że pojedziesz skoro tak bardzo Ci się marzy.Sciskam

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakimś "cudem" przegapiłam te hafty i zazdrostki w oknach i te widoki, jak? Nie mam pojęcia! Zwolnij woła do mnie życie, zacznę się słuchać :)

    OdpowiedzUsuń
  16. I tak cud ,że wreszcie zobaczyłaś :-). Jestem za globalnym spowolnieniem.

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękna podróż była Twoim udziałem, cieszę się, że chociaż dzięki Twoim zdjęciom mogłam w niej troszeczkę zasmakować. Wrócę tutaj niebawem, bo dzisiaj obejrzałam wszystko w pospiechu - burza idzie, więc się wyłączam. Acha, Toskania... żal mi, że Cię przez ten czas nie będzie na blogu, ale na zdjęcia właśnie stamtąd będę czekała z utęsknieniem. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o tych burzach nad Polską . U mnie też coś grzmiało ale ja była mną koncercie i tylko ślady deszczu zobaczyłam na ulicach.Toskanię to już mam tak obfotografowaną ,że mogłabym chyba toskańskiego bloga założyć ale na pewno i tym razem bez nowych fotek nie wrócę. Pozdrawiam

      Usuń
  18. Witaj .Jestem pierwszy raz u Ciebie ale będę zaglądać częściej.
    Piękny świat uchwyciłaś i pokazałaś. Piękna kraina , piękni ludzie , piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wiesz co mnie urzeka w zagranicznych miasteczkach ciepłego klimatu? Zajmowanie się sprawami ważnymi, zajmowanie się kilkoma rzeczami jedynie a nie wszystkim. My Polacy musimy być idealni pod każdym względem, cokolwiek robimy musi być na najwyższym poziomie. Pewnie gmatwam... Kiedy założyłam swój blog i zaczęłam pisać o ogrodzie, ekologii, zyciu w zgodzie z naturą, o polnych roślinach. To najpierw musiałam przebić się przez nieliczne wprawdzie ale komentarze osób na temat nieładu w moim ogrodzie. Wytykaniu tego czy tamtego... Wręcz musiałam zablokować mozliwość pisania anonimowo. To taka ludzka zawziętość. Samo pewnie nie jest prefekcyjne ale musi... musi się powymądrzać. Kiedy oglądam zdjęcia czy sama byłam w Portugalii to przecież nie jest tam tak idealnie. Widać, że przydał by się większy czy mniejszy remont, jakies stare garnki wiszą na zniszczonym płocie - wymyślam teraz, Ale nikt się tym aż tak nie przejmuje jak u nas. Zauważyłaś?
    ,,Co ludzie powiedzą? " - to siedzi w nas zakorzenione od pokoleń.

    Przepiękne zdjęcia, oglądając je można rzeczywiście wiele dowiedzieć się o ich kulturze. Ja oczywiście najdłużej zatrzymałam się przy drobiu ale i wzornictwo przykuło mą uwagę. Bardzo ładnie tam jest, właśnie tak spokojnie... sielsko... miło... tak po domowemu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kury jak u mnie, kropka w kropkę nawet z tej samej serii kogut :D Ale to nie przypadek. Mamy po prostu z tych samych ras :)

      Usuń