niedziela, 22 kwietnia 2012

Bałagan i czereśnia

Na tyłach mojego domu , od północnej strony , jakieś 6 metrów od muru rośnie sobie dzika czereśnia. Rośnie od zawsze i od zawsze jest taka duża. Podejrzewam ,że była kiedyś podkładką jakiejś szlachetniejszej formy ale może tamta zmarzła a ta przetrwała. Tego nie wiem, bo nie miałam kogo spytać, jak to z tą czereśnią było. Być może ,że ktoś posadził ją tylko dla ptaków, bo te zapewne mają ogromną z niej radość. Ale w sumie nie tylko ptaki. Ja tą czereśnię uwielbiam wręcz a dlaczego to zaraz wam pokażę.
Widzicie to okno w dachu? tutaj Was dzisiaj zapraszam.
No to jesteśmy. To moja dziupla , która ma oficjalną nazwę "komputerownia" . Brzmi strasznie ale słowo daję ,że komputer jest tu tylko jeden. Komputerownia powstała po to ,żeby dzieciaki nie zaszywały się z komputerami w swoich pokojach tylko ,żeby współpracowały , dogadywały się co do kolejności korzystania i generalnie ,żeby związki w rodzinie były w dobrej kondycji. Rożnie to bywało. Przeważnie jednak było nerwowo, ale fakt że rozmawialiśmy dużo i głośno przynajmniej na tematy okołokomputerowe. Z czasem nie dało się jednak uniknąć  laptopów i musieliśmy szukać innych sposobów zacieśniania więzi. Komputerownia pozostała głównie do mojego i męża użytkowania . Jest to miejsce specyficzne , bo w zasadzie jedyne w całym, domu, gdzie nie przeszkadza mi totalny bałagan. Miejsce kubaturowo jest niewielkie ale czego tu nie ma? Przykładowo na biurku od prawej:papiery , dziurkacz, dwa telefony komórkowe (nieczynne), kabelek jakiś,ręcznik papierowy, dwie żarówki, bateria paluszek, flamaster zielony, kapsel od wody mineralnej, kredka woskowa zielona, klej biurowy, płyta Vivaldi Gloria concerti magnificat ,pieczątka, pasek od torby na laptopa, słoiczek ze spinaczmi, pudełko kredek, pasek od spodni męski, pudełko z karteluszkami damskie, papiery , papiery, pendrive, ołówek, grosze, karty kredytowe (nie liczę ile), książeczka opłat za wywóz nieczystości stałych, kredkidługopisyflamastry, kolektor w płynie,mysz  na kartce, centralnie ekran, klawiatura, zszywacz, aparat fotograficzny damski, segregatory dwa otwarte, kabelek , no i tyle. Wiedziałam ,że jest tego sporo ale w sumie sama nie wiedziałam ,że aż tyle. Przy okazji znalazłam pendriva , który wczoraj był intensywnie poszukiwany. pewnie myślicie , co za bałaganiara. Nie będę się tłumaczyć bo pewnie trochę w tym prawdy jest ale pokaże co dziś mam za oknem i ,ze naprawdę ten widok może przysłonić wszelkie inne zwłaszcza te brzydkie.Tak w zasadzie było wczoraj .
Bo dziś już więcej rozwiniętego kwiecia i zaczynają bzyczeć wszelkie bzyczące.
Tak zapewne będzie wyglądało jutro i przez kolejne kilka dni.Wtedy wystarczy uchylić okno i wąchać i nasłuchiwać.
Za miesiąc zupełnie zmieni się widok i  czereśnia stanie się stołówką dla szpaków.
Przyjdzie i czas jesieni. Wtedy najczęściej drzewo odwiedzają wiewiórki zupełnie stapiając się z tłem.
Nastaną też ciężkie dni i dla drzew i dla ptaków . Nadal jednak będzie pięknie.
I znowu pojawią się gile jako zwiastun nadejścia wiosny( objadają uśpione pąki)
i znów zatoczy się koło i będzie tak jak dziś . i na koniec miało być zdjęcie sprzed chwili bo właśnie spadł deszcz ale wkleja mi się na początku i kompletnie nie mogę sobie z tym poradzić technicznie , więc nie będzie go wcale. proszę sobie wyobrazić ,że też jest ładnie a przede wszystkim inaczej. :-) Tak więc drzewo to skutecznie odwraca moją uwagę od panującego tu nieporządku a na dodatek koi nerwy , gdy przykładowo chce się zrobić błyskawicznego posta a zdjęcia się zgrywają i zgrywają w nieskończoność.

11 komentarzy:

  1. Moja Droga, ja tam jestem zdania, że nie ma czegoś takiego, jak bałagan - co najwyżej artystyczny nieład:)
    A taka piękna czereśnia rzeczywiście może przysłonić wiele, chciałabym mieć taki widok z okna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam uważam ,że bałagan jest jak go zrobi ktoś inny a na tym biurku to trochę mojego , trochę męża więc w sumie nie wiem jak do tego podejść . Ale masz rację , chyba trzeba to jakoś przynajmniej przyjemniej nazywać.

      Usuń
  2. Mając taki widok za oknem, na takie szczegóły jak na biurku pewnie też nie zwracałabym uwagi:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba bym nie odrywała oczu od takiego okna! - czy Tobie czasami udaje się wychodzić z tego pokoju? ;) Nieporządek w takich okolicznościach przyrody jest zupełnie nieistotny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm... przypomniałam sobie Twoje kuchenne okno i przyznaję, że jednak miałabym dylemat, w które wkleić nos... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak się zastanowiłam , to w sumie w każdym oknie mam coś ładnego . Chyba zrobię ranking jakiś. :-)

      Usuń
  5. DZieŃ dobry
    Dziękuje, że mnie odwiedziłaś i zostawilas swój ślad bo w ten sposoób zagosciłam w Twoich progach.
    Zagosciłam i widzę, że nie opuszczę Cie tak szybko. Cos mi mignęło z ogródkiem, cos z kompostem cos z dekoracja i cudowne zdjęcia.
    Oj poczekam wieczorem jak Pan Czortilla zasnie i sie rozczytam- mam andzieje, że nie przeszkadzam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeleciałam Twój blog i jestem pod wrażeniem! Będziesz dla mnie wielką inspiracją w sprawach "ziemnych";))) Super udokumentowałaś czereśnię i jej zmianę zgodnie z porami roku. A bałagan? Kto jest bez winy, niech pierwszy kamień rzuci...

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam magnolie, te różowe, drzewiaste, u na najpiękniejsza w mieście przewyższa dwukondygnacyjny dom :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widok wspaniały... Miłośniczka ptaków i wyobrażam sobie ten świergot... :)))))

    OdpowiedzUsuń