piątek, 23 marca 2012

Bratki na rabatki

Ktoś mądry kiedyś powiedział "bratki na rabatki " i się stosuję. Chociaż to jeszcze nie całkiem pora , to jednak nie mogłam się dziś oprzeć tym kolorom. Moje pierwsze bratki tego roku. Powędrują do donic.
Ale zasadzę je dopiero 30 marca bo to dzień siewu i dzień kwiatu. Do tej pory będą się musiały zadowolić siedzeniem w swych dotychczasowych przyciasnych plasticzkach obłożone tylko mchem .
Chciałabym mieć oczywiście taką rzekę jak ta w Budapeszcie
Mogłoby być  ewentualnie jeziorko
Ale zwykle lądują do skrzynek , gdy już przekwitną cebulki
I do donic wszelkiego rodzaju .
Te pastelowo liliowe lubię najbardziej
dobrze się czują w towarzystwie powojników i róż
Niebieskimi też nie pogardzę
Raz posadzone, potrafią się wysiewać i tworzyć duże barwne plamy
Z czasem tracą na swej szlachetności
Po przekwitnięciu zwykle lądują na kompost . Wyjątkowo trwałe nasienie skoro po kilku latach kompostowania zachowuje aż takie zdolności kiełkowania , że robi to natychmiast gdy trafi np. pod gruszę
T
Towarzystwo fasoli też im nie przeszkadza. Fasola również się nie skarży.
Kapusta , kalarepa , cebulka są wniebowzięte. A ja utwierdzam się w przekonaniu ,że ktoś naprawdę był mądry apelując żeby sadzić bratki na rabatki albo ewentualnie do skrzynek , donic, konewek, starych garów i czego tam jeszcze ludzie nie mają.
Dziś popracowałam trochę w ogrodzie, bo za tydzień sianie , sadzenie , dzielenie , przesadzanie i w końcu braknie czasu na rzeczy równie ważne jak na przykład zgrabienie trawnika. Wysprzątałam też altankę , bo te świeże bratki w towarzystwie zeschniętych liści nie komponowałyby się dobrze.Nie pokaże trawnika , bo nie na pokaz jeszcze. Szczerze mówiąc nie wiem czy w ogóle się pozbiera. Mocno zastanawiam się nad całkowitą wymianą darni ze wcześniejszym zamontowaniem systemu nawadniającego. Dwa lata temu wystarczył tydzień upałów i trawnik padł .Fakt ,że nieszczęśliwie nie miał kto podlać. Myślałam ,że jakoś się pozbiera ale ostatniego lata nie było za dobrze. Poczekam do jesieni. Może uda mi się zadbać o niego lepiej niż w ubiegłym roku. Zrobiłam dziś jeszcze takie stroiki na pniach drzew :-). Żarcik. Wiem ,że to mało estetyczne ale to w ramach pogodzenia słabości do kotów i miłości do ptaków. W ten sposób zabezpieczam budkę lęgową przed ewentualnymi wizytami moich tygrysów.Wykorzystuję do tego specjalnie przechowywane gałązki bożonarodzeniowej jodełki oraz to co przycinałam tydzień temu czyli np. tawlinę jesionolistną.Kotom nie chce się pokonywać takich przeszkód . Takie już lenie z nich.
Przycinałam dziś lawendę i zrobiłam wielką zadymę w kominku. To takie duże kadzidło. pachniało w całym ogrodzie a przynajmniej tam , gdzie byłam bo w całym nie dałam rady być jednocześnie ( 2 ha)
Czym nakarmić rodzinę jak się pracuje cały dzień? Otóż troszkę oleju ryżowego rozgrzać w garnku, wsypać ryż( ja używam złotego ), posolić troszkę lub povegetować i uprażyć na jasny brąz. to trwa chwilę. Zalać wrzątkiem (na jedną cześć ryżu , dwie części wody), przykryć i pozostawić na minimalnym ogniu na 20 minut. W tym czasie obrać cebulki( ja to robię pod bieżącą zimną wodą , spłukują się uwalniane w procesie obierania lotne substancje powodujące łzawienie), kroję szybko i wrzucam na średnio rozgrzaną patelnie z odrobiną oleju (ryżowego oczywiście). Mieszać od czasu do czasu jedną ręką a drugą pokroić papryk kilka , dosypać do cebuli. Mieszać i jednocześnie pokroić seler naciowy ale go nie dodawać. Gdy cebula już będzie miękka a papryka jeszcze nie , wrzucamy paczkę albo tyle ile lubimy mrożonej  mini marchewki ( polecam Hortex) i mieszamy , mieszamy , nie obijamy się. Na koniec dajemy seler naciowy i przykrywamy całość. Dusimy chwilę . Przyprawiamy czym tam chcemy i koniecznie curry i ............no wiadomo , ryż już w tym czasie doszedł do sypkości a z warzyw zrobił się sosik chociaż ja wolę jak jest lekko chrupkie. Cebula tylko powinna być miękka. całość można posypać czymś zielonym albo nie . słowo daję ,że więcej czasu zajęło mi opisanie tego przepisu niż zrealizowanie go.
Bon appetit jak powiedziałaby Julia Child.

13 komentarzy:

  1. Najdziwniejsze jest to, że często im bardziej się staramy tym mniej nam wychodzi, a takie niepozorne roślinki zostawione same sobie mają tyle siły żeby przetrwać. Pięknie wyglądają takie połacie kwiatów, równie apetycznie wygląda potrawa. Muszę spróbować, bo ta duża i ta mniejsza część mojej rodziny bardzo lubi ryż z dodatkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to chciałam powiedzieć ,że warto dać rosnąć w ogrodzie roślinom , które się w nim dobrze czują. Moim zdaniem daje to lepszy efekt efekt niż uprawianie czegoś na siłę.Ale przyznam ,że i na kiedyś byłam kolekcjonerką różnych egzotycznych gatunków i odmian. Wyrosłam z tego. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Bratki też lubię, ładne Twoje. U nas jeszcze nie pokazały się w sprzedaży, jak są nie można przejść obok nich obojętnie. Nieraz kupuję same błękity, nieraz rozmaite kolory.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam dokładnie to samo. Na pewno lada dzień będziesz się musiała zdecydować czy kolorowe czy błękity. Pozdrawiam

      Usuń
  3. szalenie mi się podobają te bladoróżowe bratki, musze takich poszukać, bo z tych co razie widziałam to nie było w takim kolorze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koleżanka szukała mi ich na giełdzie i tylko jeden ogrodnik miał jedną paczkę . wszystkie są u mnie ale może jeszcze się pojawią :-)

      Usuń
  4. Pokazujesz nam skrawki swojego ogrodu, a już widać , że jest piękny, bujny, zarośnięty, romantyczny....cudny po prostu:)
    Mój kiedyś też taki będzie, bo ten u teściów przypomina pustynię..
    Bratki uwielbiam zwłaszcza takie drobne, mniej szlachetne, mają w sobie mnóstwo wdzięku:)
    pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ago , w moim ogrodzie rosną bardzo stare drzewa i to daje mu efekt zarośnięcia. Cieszę się ,że Ci się podoba.Czekam w tym roku na te , które się nasiały w ubiegłym a były to właśnie drobnokwiatowe białe i różowe. Niestety nie fotografowałam . Zgadzam się z Tobą ,że są bardzo romantyczne

      Usuń
  5. Pięknie zestawiasz kolory :) Zdjęcia, które pokazałaś rozbudziły mój apetyt na bliższe poznanie Twojego ogrodu, kwiatowego i tego warzywnego oraz Twoich sposobów pracy w nim - liczę, że nie będziesz nam szczędzić informacji o tym :) Bratkom musi być bardzo dobrze u Ciebie, skoro tak chętnie się rozsiewają. Przepis kuszący - kiedyś wypróbuję.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bratki na rabatki, piękne hasełko!
    U mnie kolorowe, bo nie wiem, które najpiękniejsze, do skrzyneczek. Za kilka dni.
    Uuu, znowu weryfikacja...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak , wybory są ciężkie. Dziś widziałam piękne cytrynowe, też kuszące i czerwone z falbaniastymi brzeżkami i granatowe. Nie ma brzydkich

      Usuń
    2. Bratki na dwóch pierwszych zdjęciach najbardziej mi się podobają.
      Jeszcze takiego kolorku u nas nie widziałam. Gdyby nadarzyła się okazja, to z pewnością kilka zamieszkało by w moim ogrodzie.
      Dziękuję za wizytę na moim blogu i pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Również dziękuję za wizytę. Te bratki są faktycznie rzadkością na naszym rynku. Zobaczymy jak sobie będą radziły. Pozdrawiam

      Usuń