czwartek, 29 marca 2012

Historia pewnej Hedery.


Inspiracja przyszła do mnie prawdopodobnie z lektury "Tajemniczego ogrodu" Frances  Hodgson Burnett. Musiałam mieć wielkiego , wijącego się , porastającego stare mury i drzewa bluszcza. Zdobycie go może nie było aż tak wielkim problemem ale gorzej z tymi starymi murami i drzewami. Tak wiec musiałam zachować kolejność. Jak się o czymś bardzo marzy , to się spełnia (aż czasami strach marzyć)i tak oto stałam się właścicielką starego  domu z równie starym ogrodem , który nawet bez bluszcza wyglądał bardzo sekretnie. Nabyłam niezwłocznie kilka sadzonek upragnionego pnącza i czekałam efektów. Czas płynął..... a z nim popłynęła gdzieś wizja bluszcza, który pnie się tu i tam. Po prostu zniknął , przepadł , nie ma. Żal mnie ogarnął ale cóż robić. Całkiem niebawem , spacerując z dzieciakami po okolicy spostrzegłam gruzowisko po rozebranym domu a na stercie gruzu i pod nią leżały z powyciąganymi z rozpaczy ramionami , stare bluszczowe pędy.Rzuciłam się im na ratunek i ... udało się. Wracaliśmy do domu jak bohaterowie. Ktoś może powie ,że to szaber , ale ja będę się trzymała wersji , że to była bezinteresowna przysługa niechcianej , porzuconej roślince. Coś jednak może być na rzeczy . Mówią ,że kradzione lepiej rośnie a bluszcz faktycznie dwoił się i troił  ,żeby się odwdzięczyć i obrastał wszystko co napotykał na swojej drodze.
Był jeden szkopuł.Zamiast wspinać się po murach i pniach, chciał rosnąc tylko w poziomie.  Postanowiłam go podejść sposobem. brzydki , betonowy mur , który miał odgradzać śmietnik sąsiada  oplotłam gałązkami przycinanych wiosną krzewów i drzew i po takim rusztowaniu mój bluszczyk piął się już całkiem wdzięcznie. Z drzewami było jeszcze prościej. Kilka młodych pędów przywiązałam do pnia cienkim drucikiem . Wystarczyły dosłownie kilkucentymetrowe pionowe odkłady i poszło. Dziś pan bluszcz mocno już leciwy i doczekał się nawet prawnej ochrony bo egzemplarze kwitnące , dziko rosnące( u mnie też dzicz) są pod ochroną. Ochrona  ta jednak nie chroni w żaden sposób przed mrozem i w tym roku , nieźle biedaczka przemroziło . Stare liście straci , gdy tylko pojawią się nowe .
Kilka dni temu powalczyłam z tym co niepostrzeżenie pod koniec lata pozarastało ścieżki i została mi znowu cała sterta sadzonek. Staruszek doczekał się dużo potomstwa rozsianego po Polsce a nawet poza jej granicami. Mają go  moi znajomi i przyjaciele królika bo wszyscy wiedzą ,że bluszcz to symbol wierności i trwałości. I coś w tym jest. Dziś w doskoku uplotłam dwa wianki. W zasadzie miałam dziś się chwalić jak to pięknie zasiałam marchewkę, pietruszkę i wsadziłam cebulkę ale niestety tego nie zrobiłam bo chociaż kalendarz księżycowy zalecał to dziś właśnie zrobić , to aura absolutnie temu nie sprzyjała. Najbliższe dni to dni kwiatu. Można śmiało sadzić ,siać , rozmnażać wszystko co ma nam pięknie zakwitnąć.

11 komentarzy:

  1. Widzę, że "pożyczka" bluszczu wyszła mu na dobre i tego się trzymaj, a wianki bluszczowe to ciekawe wykorzystanie jego nadwyżki.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wianki to ja wiję ze wszystkiego co się nawinie a zwłaszcza z tego co dotnę gdzieś w ogrodzie. to już chyba zakrawa o lekką obsesję ;-) . Pozdrawiam również

      Usuń
  2. Wiesz, ja mam tak samo z bluszczami. Rozczulają mnie do bólu, marzy mi się tak, jak Tobie bluszczowa ściana. Tylko, że TY ją juz masz, a mi się nadal marzy. Nie mogę nic posadzić przy ścianie domu, bo czekaja one na otynkowanie. "Uroki" nowego domu:-( Mam kilka sadzonek, ale nie wiem nawet, gdzie mogłabym je posadzić. Mają juz takie korzenie, że najwyższy czas sie nimi zająć. Piękny ten twój wianek. Piękne zdjęcia. Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do mnie na zapiekankę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się marzy to się ma. Nawet się nie spostrzeżesz jak oplącze Ci cały ogród. Zapiekankę postanowiłam powielić a do Ciebie chętnie podeślę córę bo z Wrocławia ma bliżej :-) Pozdrawiam też

      Usuń
  3. Uwielbiam bluszcz... Czułam, że Twój ogród jest wiekowy:) Zazdroszczę tych starych murów i dojrzałego ogrodu, też o tym marzę:) Ale skoro mówisz że jak się marzy to się spełni, to marzę dalej i to intensywniej:)
    Piękne zdjęcia, a te wianki na niebieskich drzwiach są cudne!
    Skoro mówisz, że teraz dobry czas na sadzenie to chyba jutro także udam się na mały bluszczowy szaberek i spróbuję go ukorzenić..
    Zachwycasz mnie za każdym razem coraz mocniej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga ogród wiekowy a ja półwiekowa . Nie ma czego zazdrościć.:-) Dziękuję za miłe słowa a o marzeniach napisałam u Ciebie. Pozdrawiam

      Usuń
  4. "Tajemniczy ogród" miał w sobie magię, wyobraźnia pracowała na wysokich obrotach :) Podobały mi się także oba filmy, ogród tam pokazany nie odbiegał za bardzo od mojej dziecięcej wyobraźni. A bluszcz w takim ogrodzie jest nieodzowny, tworzy klimat.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magia w ogrodzie jest wtedy gdy ogrodnik zostawia tam swoją duszę no i gdy jest bluszcz oczywiście i rudzik. U mnie nie ma rudzika ale jest kopciuszek z rudym ogonkiem :-) Pozdrawiam

      Usuń
  5. Bardzo wdzięczne te Twoje wianuszki :) Uwielbiam pnie sosen porośniętych bluszczem, a "Tajemniczy ogród" też podczytuję co jakiś czas, by się nastroić odpowiednio i zainspirować do kolejnych prac "ziemnych". Na razie jednak przerwa z ogródkiem ze względu na pogodę :( Cóż, mieszkanko się ucieszy, bo dzięki temu trochę się o nie zatroszczę :) Pozdrawiam i życzę miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja w zeszłym roku przywiozłam sobie bluszcz z Toskanii. Myślałam, że się nie ukorzeni, ale jednak i 'puszczę' go po balkonie. Zastanawiam się czy na przyszłą zimę przezimuje..
    śliczne wianuszki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten toskański może być nieodporny na mróz. tamten ma takie wielkie liście . Wprawdzie nie przywoziłam go z Toskanii ale kupowałam kiedyś w naszych szkółkach te bardziej szlachetne odmiany. Tak jak pisałam w poście , nic z nich nie zostało. Może jak masz fajnie osłonięty balkon ..... Nie chciałabym źle wróżyć. Zresztą każdy sam się musi przekonać na własnej roślince. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń