piątek, 16 marca 2012

O pani Marii Thun , o orlikach , bodziszkach i naparstnicach . O tym pisałam ale tekst zjadło coś

Dotarła do mnie informacja ,że niedawno zmarła w wieku 90 lat pani Maria Thun. To kolejny dowód na to ,że ogrodnicy żyją dłużej bo ciągle mają coś do zrobienia. A Ta pani zrobiła naprawdę dużo dla upowszechnienia uprawy biodynamicznej. Ja na pierwszą jej publikację trafiłam gdzieś pod koniec lat 90 ubiegłego wieku i przyznam ,że  lektura jej "Pielęgnacji ogrodu" mocno zmieniła moje podejście do tematu .Nie wiem ,czy wierzę w to ,że księżyc ma tak wielki wpływ na uprawę rzodkiewek ale kalendarz biodynamiczny bardzo mi pomaga w ogarnięciu całego tego przedsięwzięcia jakim jest ogród a przede wszystkim organizuje mi prace. W zasadzie przestrzegam tylko dni siewu a z tego wynika już wszystko inne. Mam nadzieję ,że kalendarz nadal będzie wydawany bo inaczej się pogubię. Mam również nadzieję ,że pani Maria nadal uprawia swój ogródek tym razem już bez chwastów i szkodników bo w rajskim ogrodzie ich chyba nie ma.

Tymczasem w skrzynkach coś drgnęło. Rozkwitły cebulice i iryski.

Na rabatach po usunięciu zeszłorocznych liści ukazały się zimozielone. Orliki potrafią mieć dziwnie niezielone liście. Zresztą po tym też można mniej więcej poznać jakiego koloru będą kwiaty. Te białe nie będą. A za dwa miesiące będzie to wyglądało mniej więcej tak


Wszystko zaczęło się od orlika białego , którego nie omieszkałam kupić w fazie gdy coś wyrastało z doniczki i pisało na tym ,że biały. O dziwo , okazał się faktycznie biały co mnie mocno zadziwiło bo u nas rzadko jest ,że jak pisze ,że takie to takie jest.W pierwszym roku wydawało mi się za małe żeby podzielić a w następnym zauważyłam ,że wokół jest mnóstwo potomstwa więc byłam bardzo szczęśliwa i przekonana ,że będę miała cała białą łączkę.Wiec dmuchałam i chuchałam na każdą roślinkę a gdy zakwitły okazały cała paletą pastelowych orlików na dodatek pełnych , półpełnych i zupełnie niepełnych. Wiem czyja to wina bo na południowo zachodnich na wpół zdziczałych rubieżach mojego ogrodu pozwoliłam rosnąc takim zwykłym fioletowym . Ze też się odnalazły. istny cud natury.W każdym razie dzieci z tego mezaliansu są rasowe.
A tu bodziszek korzeniasty . Uwielbiam go i to nawet nie za jego różowe kwiaty bo te dość szybko przekwitają . jego główny walor to liście przypominające liście pelargonii. No ale i pelargonie i bodziszki to geranium więc chyba nie ma w tym nic dziwnego. Liście za jakiś miesiąc będą już całkowicie pokrywały ziemię a na dodatek jesienią pięknie się przebarwią na purpurowo. A gdy zima będzie łagodna to sobie tak będą zdobiły aż śnieg je przykryje. Niestety mają wadę. Żeby rabata jakoś w miarę przyzwoicie wyglądała na wiosnę , trzeba ubiegłoroczne liście usunąć a to dośc mozolna robota .Na dodatek gdy się je poruszy , wydają mało przyjemną woń i chyba jeszcze jakieś substancje lotne wydzielają bo łzawię . Ale i tak je kocham
Z zimozielonych wspomnę jeszcze o naparstnicy. Nie wyobrażam sobie ogrodu bez niej. To roślina dwuletnia ale ja jej nie wysiewam . Robi to sama . ja tylko muszę zadbać o to ,żeby poprzerywać siewki , bo zdecydowanie lepiej rośnie gdy ma trochę przestrzeni. Najbardziej lubię oczywiście jej białą formę ale zapyla się jak chce. Staram się usuwać przekwitłe kwiatostany z tych kolorowych a zostawiam na białych. wtedy większa szansa ,że się całkiem białe nie wyrodzą. w tym roku niestety wiele przemarzło ale zapewne w ziemi już się czai wiele nasionek , które wyrosną akurat tam gdzie najmniej się ich spodziewam. Latem będzie tak choć nie daję głowy ,że akurat w tym miejscu i w tym kolorze.

I na koniec kawałek mojego osikowego lasku z kępkami przebiśniegów. Nie wiem skąd się tam wzięły . Ja w każdym razie nie nasadzałam

9 komentarzy:

  1. Witaj, już całkiem wiosennie u Ciebie jest, a zlew na ścianie fantastyczny.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Maszko. KOCHAM naparstnice:) I łubin:)
      Naparstnice , tak jak napisałaś wysiewają mi się same - w ilościach pozwalających na przesadzanie po całym ogrodzie. Łubin miałam kiedyś biały i różowy - ale w dalszej części ogrodu rósł również zwykły polny fioletowy - i zmezaliansował:) mi owe rasowe kolorki:) Mam teraz wszystkie fioletowe. Ale to nic, ja go lubię w każdym kolorze. Wczoraj rozmawiałyśmy z Kasią o niezapominajkach - że te zwykłe, błękitne, oddają bez pytania:) swój kolor tym delikatniejszym różowym, są genetycznie od nich silniejsze.

      W naszym ogrodzie również wiosna - na całego:)
      serdecznie Cie pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Witam również. Wiosennie jest głównie dlatego ,że ptaki się rozśpiewały na całego . Robią mi pobudkę o 5 rano jak tylko zaczyna świtać ale uwielbiam to. Natomiast zieleń jeszcze taka nienachalna . staram się wyłapywać obiektywem te zieleńsze kąski. Pozdrawiam również

      Usuń
    3. Witaj Joasiu. Miło ,że wpadłaś.łubiny też podziwiam ale jeszcze się nie dorobiłam. Marzy mi się taka ciemno rubinowa odmiana albo biała ale obawiam się ,że z nasion będzie ciężko . Chyba tylko podzielenie starej karpy wchodzi w grę. Może kiedyś uda mi się gdzieś zdobyć.Niezapominajki nawet wolę te błękitne . Różowy kolor do niezapominajek jakoś mi nie pasuje i nawet nigdy nie próbowałam ich mieć. Ale wszystkie inne rózowe kwiaty jak najbardziej tak. Wiosenne serdeczności ślę i nie przepracowywuj się

      Usuń
  2. Maszko łubin jak najbardziej z nasion się uda, kilka lat temu wysypałam od niechcenia torebkę mocno przeterminowanych nasion łubinu i wyrósł:) Miałam niezłą kolorową kępę, zmarnowałąm go w zeszłym roku bo rozrósł się i chciłam go przesadzić a on tego nie lubi i zginął.
    A niezapominajke była u nas cała masa i nie wiem co się stało ale w zeszłym roku było ich tylko kilka też gdzieś zginęły.
    mnie zachwyciły Twoje orliki, muszę się na nie skusić w tym roku koniecznie bo są piękne i urocze:)
    pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń
  3. Maszko, ogród piękny, taki mi się marzy i do takiego dążę. dobrze, że u Ciebie i Kasi można podejrzeć wzorzec. Uwielbiam czytać o ogrodach i będę tu z chęcią zaglądać.
    Łubin uwielbiam, ja też wysiałam z nasion ze sklepu, potem go przesadziłam i przepadł, a w tamtym roku wysiałam ponownie i mam nadzieję cieszyć oko tego lata. Te poprzednie miały takie właśnie piękne kolory, nie wyobrażam sobie ogrodu bez niego.
    Masz zachwycające zdjęcia, nie można oderwać oczu od tych cudownych zakątków.
    Pozdrawiam serdecznie,

    OdpowiedzUsuń
  4. Maszko, ogród piękny, taki mi się marzy i do takiego dążę. dobrze, że u Ciebie i Kasi można podejrzeć wzorzec. Uwielbiam czytać o ogrodach i będę tu z chęcią zaglądać.
    Łubin uwielbiam, ja też wysiałam z nasion ze sklepu, potem go przesadziłam i przepadł, a w tamtym roku wysiałam ponownie i mam nadzieję cieszyć oko tego lata. Te poprzednie miały takie właśnie piękne kolory, nie wyobrażam sobie ogrodu bez niego.
    Masz zachwycające zdjęcia, nie można oderwać oczu od tych cudownych zakątków.
    Pozdrawiam serdecznie,

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękny masz ogród. Natknęłam się na zachwyty ale przyłączam się do nich sama :)))) A bodziszki są moją miłością... w sumie to niewiele rzeczy mnie otaczających nie jest moją miłością... ale bodziszki są :D
    Kurcze... wsiąkłam... a obowiązki dla codziennego czekają...

    OdpowiedzUsuń