poniedziałek, 19 listopada 2012

Idy listopadowe

Dziś już nie ma słoneczka.  I może lepiej ,bo mnie nie korci ,żeby wyjść na ogród (ile tam jeszcze roboty!!!!!)Dwa dni przeleżałam plackiem w łóżku .Laptop był moim towarzyszem niedoli ale szczerze powiedziawszy nie mogłam zbyt dużo czytać ,bo głowa mi pękała i oczy łzawiły. Wzięłam "toto'' na poty i przyznam ,że dość skutecznie pozbyłam się najgorszego . Trochę osłabiona jeszcze ale wydaje mi się ,że gorzej już nie powinno być tylko lepiej. Teraz muszę uważać ,żeby za wcześnie nie wybiec na bosaka na taras i pamiętać ,że do kozaczków wypadałoby jakaś skarpetkę założyć. Pociechą jest to ,ze siedzę sobie tak tu w komputerowni a nie na łóżku i do okna zaglądają mi śliczne kolorowe gile .A to znaczy ,że zima

 .Przyleciało całe stadko. Ciekawe czy to te same co w ubiegłym roku? Bardzo miły widok na łysej czereśni. A ja wczoraj przeczytałam komentarz do mojego ostatniego candowego posta .Dodam ,że pisany był we wrześniu i ktoś bardzo liczy na wygraną :-). Przyznam ,że ciągle ktoś jeszcze się dopisuje .Chyba nie pousuwałyście moich banerków ,co? I co ja mam zrobić? Chyba powinnam ogłosić kolejną zabawę. Muszę tylko chwilę pomyśleć ,co i jak i pewnie to zrobię jeszcze przed świętami. Czyli można powiedzieć ,że gile to zapowiedź mojej zimowej zabawy i już chyba wiem na pewno ,że będzie na biało, no i emaliowo ,bo jakżeby inaczej. Chciałabym coś własnoręcznie wyprodukować ale byłyby to chyba tylko marchewki i buraczki :-) no i bukiety .Może kiedyś coś wymyślę. Ale póki co chciałam jeszcze wrócić wspomnieniami do ubiegłego tygodnia , kiedy to słonko pięknie przyświecało a ja cała dumna ,że taki okaz zdrowia i że paskudny krążący wokół wirus mnie nie dopadł , buszowałam po ogrodzie ,prawdzie więcej z grabiami niż z aparatem ale coś tam udało mi się uchwycić,bo naprawdę trudno się było oprzeć temu światłu.Jak to u mnie wygląda jesienią?

 Otóż liście, tony liści zgrabiam tylko ze ścieżek i trawników i pozostawiam na rabatach jako zimową pierzynkę . Zbieram je dopiero wiosną. Usuwam butwiejące części roślin i idą od razu na kompost.Niektórym przekwitłym kwiatostanom pozwalam jeszcze pozostać chwilę , póki śnieg ich nie połamie. Róże kopczykuję , gdzie się da  ziemią ,gdy nic wokół nich nie rośnie a gdy są byliny używam kory albo liści. W ubiegłym roku dawałam korę więc aby jej nie było zbyt dużo to w tym roku zastosowałam liście. Donice ,które są wielkie i nie chce mi się ich przenosić na zimę okrywam przyciętym bluszczem. Bluszcz obcinam wszędzie tam , gdzie wchodzi na ścieżki ,żeby ułatwić sobie ich odśnieżanie.

Na lawendę nakładam te paskudne plastikowe cylindry , w których rosły ogórki a na to jeszcze kładę piękne złote liście paproci. Paprocie są niezastąpione w moim ogrodzie ,bo wiosną można nimi ściółkować warzywnik a jesienią służą jako okrycie. Wracając do róż. Uwielbiam ,gdy jest już po przymrozkach i na krzewach pozostają takie jakby szklane kwiaty. Już nie przekwitną . Już takie zostaną  do czasu , kiedy to trzeba będzie okryć cały krzew ale z tym poczekam do jakiegoś pięknego grudniowego dnia. Najlepiej do tego służy szara włóknina

. Jakby ktoś nie wierzył w truskawki w listopadzie , to dowód na to ,że są i to wcale nie w szklarni lecz w donicy.W warzywniku został szczaw ,który trzeba będzie okryć jakimiś gałązkami , rzeżucha ogrodowa teraz szczególnie pikantna i kilka krzaczków botwiny ,żeby sprawdzić czy rzeczywiście zimuje w naszym klimacie.Póki co trzyma się świetnie. Nasiał się też ogórecznik ale to pewnie jego ostatnie chwile.
Ciekawa jestem jaka jest zależność w spadaniu liści z drzew ,na których jest budka dla ptaków i gdy nie ma budki. To pytanie do Megi moherowej z okazji wyróżnienia. Dodam ,że brzozy rosną tuż obok siebie i są tak samo narażone na światło , wiatr i wchodzenie na nie kotów.
No i wreszcie można zobaczyć trochę wsi z mojego tarasu ,bo liście opadły. Wolę jednak jak są
Gdy tak sobie tu siedziałam odwiedziło mnie ze dwadzieścia gili, jedna sójka i przeleciały nade mną setki gęsi w pieknych kluczach. Te niestety bardzo trudno było mi uchwycić ,bo taki klucz jest bardzo szybki. Lecą na północ , tam gdzie wody nie zamarzają . To chyba coś wróży. Szykujcie dziewczyny kożuszki.
Mam też stadko wiernych ptaszków i różę , która kwitnie bardziej lub mniej intensywnie przez cały rok. Teraz jest intensywnie.

80 komentarzy:

  1. Uwielbiam zdjęcia z Twojego bloga:)

    OdpowiedzUsuń
  2. skoro masz truskawki, to nie dziwią Cię motyle :), a gile widzieć wspaniale, mnie do krajobrazu w pracy wróciły sarny :), ogród masz piękny, nawet późną jesienią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jo i Maszko, obie mnie zaskakujecie, jedna z motylami - druga z truskawkami - gdybym nie czuła sercem, że to prawda (co piszecie i pokazujecie) posądzałabym o działanie fotoszopa i innych technodobrodziejstw :D
      I jak Calla - uwielbiam zdjęcia - czuję się chwilami jak w bajce... E, nie, nie chwilami - ja się tak czuje od pierwszego postawionego nieśmiało słowa...
      Nieśmiało, żeby nie zdeptać bluszczu, nie spłoszyć ptaka, itd, itd, itd...

      Usuń
    2. Jo,te truskawki też mnie zadziwiają chociaż mam. Sarny mam bliziutko ale mają zakaz . Miałabym ja warzywnik.Ogród i zimą ma swój urok ale na to jeszcze poczekamy trochę.

      Usuń
    3. Maryś a ja tam wiem ,że Ciebie Ty żadnego ptaszka nie jesteś w stanie spłoszyć. Ptaki motyli się nie obawiają. A bluszcz zahartowany.Naprawdę wielkie ludzie po nich przemierzają dziennie wiele razy.Ale można też obejść całkiem łagodnym podejściem bez bluszczu :-)

      Usuń
    4. też Ci się Maryś z motylem kojarzy :), mnie bardzo, błękitny nasz motylek :)

      Usuń
    5. Od samego początku i na wieki już tym motylem pozostanie. Ma taką lekkość we wszystkim co robi - i pióro , i pędzel. Soreczki Maryś ,że Cie obgadywujemy ale....pisałam dziś w mailu do Maryś ,że już nic o kimś nie napiszę ale jak zwykle mi nie wyszło. Maryś, nie gniewasz się za motylka , prawda?

      Usuń
    6. Ale ja Ci odpisałam, a i ufam, że każde Twoje słowo W DOBREJ WIERZE, a o motylach to ja po prostu Wam napiszę, to będziecie widziały skąd i dlaczego, bo skoro już tak piszecie... :D :D :D
      A mnie to na prawdę fascynuje, bo obie postrzegacie tymi aparatami i sobą świat tak jak patrzą 'tylko dzieci' inaczej, wnikliwiej, troskliwiej jakoś...
      O! powiedziałam i odlatuję, ale nie za daleko, a schody... ja bym chyba na nich godzinami przesiadywała, z kubkiem herbaty (a może melisy) :D

      Usuń
    7. Koniecznie napisz. Widziałam Cię chyba w bluzce ze skrzydłami ?Czyż nie? Podziwiam ,że niczego nie przeoczysz poza jakimś tam jednym postem :-)(załamana byłam).Na kubeczek z herbatką mam takie fajne dwa schodki niedaleko melisy .na nich rosną te poziomki w kubeczkach. Tam przysiadam . Jak się ścieśnimy to ze trzy się zmieścimy.Schodki do starego domu, którego nie ma. jak był też na nich siadywałam i się gapiłam na horyzont daleki.

      Usuń
    8. przegapiłam, patrz pluję sobie w brodę. Złodziej czasu bardzo sobie mnie upodobał, a ja za dużo wzięłam na głowę... Wybacz, wybacz, ale bywa i tak, że na niektórych blogach napiszę i "znika" nie mam pojęcia... Na blogerze jak wejdziesz w te ustawienia to masz "komentarze" nie raz tam w "spam" wpadają różne słowa, ale czasme moje np tam nie wpadają, tylko giną - widać nie było im dane :D :D

      Usuń
  3. Ileż to ciekawych rzeczy można zaobserwować i napisać siedząc w komputerowym!
    1.nie zawracaj sobie głowy wymyślaniem nagrody w konkursie, tylko wystaw sekretarzyk;) ja już się postaram...
    2.ależ piękne te schody z bluszczem!pewnie zimą przeszkadza to przy odśnieżaniu, ale póki co,
    bardzo romantycznie wygląda.
    3.rukola faktycznie im póżniej, tym bardziej wyrazista, nawet u mnie.
    4.tajemnica liści brzozowych bardzo zastanawiająca.
    5. zanim wyskoczysz na bosaka na taras, wyzdrowiej do końca!
    czego serdecznie życzę
    Katarzyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och można się napatrzeć . szkoda ,że słońca nie było i zdjęcia nie za dobre. Sekretarzyk mówisz -tylko jak to zapakować? Bluszcza na schodach nie wycinam . Najwyżej zamykam wejście i czekam na odwilż. Nie wyzdrowieję dopóki nie zaznam świeżego powietrza. Tego mi trzeba .

      Usuń
  4. Ptaszki, ptaszki!!!

    Maszko,
    czytam z zapartym tchem, oglądam z wybałuszonymi gałami :O
    Jak zwykle zresztą :)
    :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wiesz dlaczego tak lubię Twoje ?

      Usuń
  5. O rany ile to roboty przy takim ogródku...
    A gile śliczne :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak sobie myślę czy nie zorganizować tzw .wczasów na wsi , gdzie ludzie z miasta pragnący kontaktu z ziemią mogliby się wyżyć :-).

      Usuń
  6. Jestes czarodziejka, czarujesz Twoim swiatem, gile ! jakie piekne, chcialabym je sfotografowac, maja kolory jak ptaszki wenezuelskie. A ten bluszcz na schodach , bardzo mi sie podoba, sprobuje posadzic bluszcz w Andach, mam tam schodki niewielkiej pieknosci, taka ozdoba dobrze im zrobi. Widok na wies tez mnie urzekl. Roze ladnie sie uniesmiertelnily, co tam tyle pisac, wszystko u Ciebie mi sie podoba.Aaaa a ta roza chinska niesamowita, jakby byla w ogrodzie tropikalnym. Grype tez nie dawno przezylam, oj bolala glowa strasznie i cale cialo tez. Sciskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie ja. Przyroda tak czaruje. Mnie też. Ciekawe jak się przyjmie bluszcz w Andach , czy jest tam ichniejszy czy chcesz zawieść nasz? Moja córa cytowała ostatnio jakiegoś swojego wykładowcę ,który powiedział ,że jak lekarz coś spartoli to za przeproszeniem przykryje to ziemia a jak architekt ,to można przykryć bluszczem. Na nieudane schody -bluszcz w sam raz.Róża kwitnie mi już drugi rok prawie non stop z krótkim okresem spoczynku wczesnym latem. Wyhodowałam z gałązki . Ma 1,5 metrowy pieniek i koronę jak drzewko. jestem z niej dumna.

      Usuń
  7. Schody z bluszczem BOSKIE !!! A zdjęcie stopni z bluszczem i mchem zachwycające.
    Dużo zdrowia życzę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, te schody są naprawdę piękne. I przekwitające róże. I inne przemijające rośliny.
      A co do liści jako zabezpieczenia na różach to mam złe doświadczenia. Nie zmarzły, ale dostały jakiej cholery grzybowej. Więc po tym doświadczeniu jestem zwolenniczką szkoły, że na róże najlepsze kopczyki z ziemi). Moje rabaty też już przykryte (chciałam napisać kołderką, ale nie będę sentymentalna) warstwą liści. Dzięki Maszko za miłe słowa na moim blogu

      Usuń
    2. Jolando , też lubię ten mech. I tych schodów nie ruszam. To one prowadzą na warzywnik więc zimą raczej mało używane

      Usuń
    3. Ewo, być może ,że to wszystko zależy jakimi liśćmi okrywasz. Ja na róże daję tylko te z klonów. Dobrze się trzymają i róże jakoś specjalnie nie chorują. Ziemia jest najlepsza ale co zrobić jak między różami rosną tulipany ? Cieszę się ,że ktoś kogo znam chociaż tylko wirtualnie zopstał wyróżniony w takim konkursie bo nie wierzyłam ,że to normalnych ludzi a nie ustawki jakieś.Nagroda super. Dobra firma.

      Usuń
  8. O już gile, jakie piękne. Jutro się przejdę ich poszukać, może i do nas już przyleciały. Zdrówka Ci życzę, nie daj się choróbskom. I jeszcze sójka, nie udało mi się dotąd jej ładnie sfotografować.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Was to poleciały nasze kaczki. Gilom chyba nad morzem za ciepło. :-)Ale poluj . może przy okazji coś innego się przyplącze na obiektyw. A sójki też nie mam ładnego zdjęcia ,bo one trochę mało stateczne są.

      Usuń
  9. jak Ty masz fajnie za oknem:
    zdrowiej Kochana :)
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też bym chciała już być za tym oknem. dzieki zdrowieje powoli

      Usuń
  10. jeszcze tego patentu z bluszczem nie znałam :) Chętnie wykorzystam :) Jeszcze gili nie widziałam, u mnie przed oknem tylko sikorki harcują :)
    a mimo ze póżna jesueń, u Ciebie w ogrodzie jeszcze tyyyyle się dzieje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze się podzieje , bo przecież wypadałoby pokończyć różne inwestycje np. mój bruczek, którego mi się nie udało skończyć wiosną. Patent z bluszczem ,że na schodach czy że w donicach ? Cos z nim trzeba zrobic. Są też wianki

      Usuń
  11. Gile pokazały u mnie parę lat temu,wielka szkoda bo to cudowne ptaki,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy te moje zostaną na całą zime. Przeważnie są jesienią a potem znowu wiosną. Chyba tylko mają przelot przez mój ogród . Podskubią trochę i lecą dalej

      Usuń
  12. o nienienie
    to ja zadałam pytania:-)))
    ale może wymyślę jakąś teorię na temat brzozy?
    gdyby było odwrotnie, ta z budką byłaby bezlistna, to bym powiedziała, że ptaki otrzepały
    a co do reszty- bluszcz na schodach^^, bluszcz w donicach^^, gil- jaki wybarwiony, u mnie nie ma w ogóle!, warzywka^^, a najpiękniejsza ta jesienna mgiełka z mglistą panterą.
    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Megi pytam ,bo Ty wszystko wiesz a ja sobie przypomniałam ,że miałam pytać o bażanty. Czym je karmić i czy je zwabiać skoro koty są.

      Usuń
  13. śliczne zdjęcia z tymi ptaszkami!:))) aż by się chciało pospacerować i być tam z Tobą:)
    uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj , jak by mi się chciało wreszcie pospacerować. nie lubię choróbska.

      Usuń
  14. Schody jako pierwsze zwróciły moją uwagę.Pięknie porośnięte bluszczem
    Gile,sójki,motyle-raj
    Zdrowiej nam Maszko!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby to jeszcze chciała być Toskania :-)

      Usuń
    2. Może kiedyś,nigdy nie wiadomo przecież:)

      Usuń
  15. Zaczarowany ogród... Wiem, że się powtarzam, ale to sama prawda.
    Zdrowiej nam!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia zdrowia Tobie i wszystkim .Każdy kochany ogród jest zaczarowany

      Usuń
  16. Przepiękne zdjęcie schodów obrośniętych bluszczem - teraz mnie nie nabierzesz, wiem, że prowadzą do tajemniczego ogrodu!!!!! Zdrowiej, Kochana, zdrowiej, jeszcze trochę słońca i ciepełka zapowiadają nam na końcówkę listopada, warto skorzystać. Ja tak tęsknię za moją działkową oazą, nie byłam miesiąc, dalie i mieczyki zostały w ziemi, róże nie okryte, nic nie zrobione :( Liczę na najbliższy weekend. Ciekawa jestem jak sobie radzisz z piorunująco szybkim wzrostem róży chińskiej? Ja swoją przycinam mocno wiosną i jesienią, i co kilka lat odmładzam sadząc nową, bo nie mogę jej pozwolić rosnąć w nieskończoność, zwłaszcza, że lubi gubić dolne liście - czy Twoja też? Okaz imponujący, gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie muszę po tych schodach biegać codziennie chociaż kiedyś wymyśliłam sobie taką gimnastykę tylko ,że jakoś mało konsekwentna byłam jak zwykle.Ja moją różę wyprowadziłam na drzewko. I tylko późną wiosną mocno ją tnę (niekiedy nawet z pakami). Do lipca się zbiera i wypuszcza mnóstwo nowych pąków. Latem stoi na tarasie a gdy się robi chłodniej idzie do okna. Lubi dużo światła.Moja chyba ma 4 lata ale dopiero kwitnie drugi sezon bo wcześniej tylko formowałam. Może faktycznie trzeba będzie pomyśleć o odnowieniu.

      Usuń
  17. Zastanawiam się kiedy ostatnio gila widziałam. Chyba już dawno. I wcale nie mam na myśli zeszłorocznej zimy...Zdjęcia z ogrodu śliczne:)
    Dużo zdrówka:) Jagoda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo one dość płochliwe są. Przyleciały na czereśnię bo mnie nie widziały,Gdyby poczuły że ktoś jest w ogrodzie już by ich nie było. dziekuję.

      Usuń
  18. Ładnie u Ciebie jesiennie :)
    I gili Ci zazdroszczę - rany, jakie one piękne są!
    Na wszelkie biele i emalie ja się zapisuję JUŻ dwoma łapami ;))

    Kuruj się porządnie Maszko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gile bardzo dostojne są . mało się ruszają. jak sobie kicną na gałęzi to potrafią tak przesiedzieć długo. Ok.Alucha. Jesteś mistrzem świata w moim candy,którego jeszcze nie ogłosiłam. Masz jedyneczkę. ciekawe czy szczęśliwą.

      Usuń
  19. Pięknie, pięknie i jeszcze raz pięknie !!! Moje ulubione zdjęcie to mech na kamieniu w połączeniu z bluszczem... Ja też tak chcę !Buziaki, Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu zrobię Ci tak własnymi rękami kiedyś.

      Usuń
    2. Już się nie mogę doczekać :)

      Usuń
  20. U mnie na razie tylko sikorki, to może zimy jeszcze nie będzie:) Nie wiem czy za mocno nie kichałaś, bo coś mi się teraz przyplątało, mam nadzieje, ze nie na długo:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kichałam a teraz kaszlę a już się cieszyłam ,że to koniec choróbska. Sikorek u mnie też nie brakuje.

      Usuń
  21. Pięknie u Ciebie. Tak nastrojowo,nieco tajemniczo. Pewnie przez to światło. Schody pobudzają wyobrażnię.U mnie sójki goszczą dość często, ale gile jakoś nie upodobały sobie mojego ogrodu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie przez to światło. Światło to podstawa.Gile lubią na starej czereśni najbardziej przesiadywać.

      Usuń
    2. a ja nie mam starej czereśni...:))))

      Usuń
  22. Maszko, masz BOSKIE te schody z bluszczem, aż zapiszczałam normalnie z zachwytu!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż usłyszałam :-).Też się cieszę ,że dałam bluszczowi tak je obrosnąć

      Usuń
  23. Maszko d wczoraj tak przychodzę i się zachwycam..Piękny ten Twój ogród:) Bluszcz i róże cudne:) A tych gili to zazdroszczę. Powinnam się zmobilizowac bo słonko takie ładne dziś i porobić porządki na dworzu, ale miałam szafki w kuchni myć...Może zdąże jedno i drugie..
    A różę chińską dał nam kiedyś wujek Marcina na przechowanie na zimę, ale mój sobie ją upodobał i zjadł! A ponoć taka trująca.
    buziaki ślę
    ps. będe w Krakowie 8-9 grudnia:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mój kot miało być:) Kot ją zjadł:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga,ale mi dałaś do myślenia przez chwilę:-). Ale ,że kot to też dziwne.U mnie nie tykają. fajnie ,że będziesz. mam zamiar wyzdrowieć do wtedy .

      Usuń
    2. Co to jest "na dworzu"???

      Usuń
    3. To samo co "na dworze":-)

      Usuń
    4. chyba "we dworze":-)?

      Usuń
    5. Anonimie jak się podpiszesz to Ci wyjaśnię..

      Usuń
    6. Nie podpiszę, bo sie boję, ale diabli mnie biorą, jak się używa tej formy.Podobnie jest z "na ogrodzie", zamiast "w ogrodzie".Zastrzegam, że mam dobre intencje.

      Usuń
    7. We dworze też może być ale to inny dwór."Na dworzu" to forma chyba dość często używana na wschodzie ale przecież nie raz robi się tu literówki. Nie czepiałabym się. Osobiście też nie lubię "na ogrodzie" ale nie wiem czy jest niepoprawną forma,bo przecież mówi się "na polu"i "w polu". Przepraszam ,że się wtrąciłam. A bać się nie ma czego chyba,pisząc przynajmniej imię.

      Usuń
  25. Urzekly mnie dwie wiszace, ot tak sobie, spoznione truskawki /chyba/ i cala reszta takze wspaniala!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie zjedzone, tzn. ja nie zjadłam ale może jakieś ptaszki.Chyba sprawdze lornetką bo nie wychodze jeszcze. Ściskam Judith

      Usuń
  26. Zdrówka Maszko!!! Może to Ciebie pocieszy, ja też mam bajzel w ogrodzie, w dodatku okna nie umyte straszą. Buziaki Hania:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hania ,aleś mnie pocieszyła:-). Zmienię nazwę na "bajzel tu , bajzel tam"

      Usuń
  27. A u Ciebie znów pięknie, pochodziłabym sobie po takim ogrodzie, a u mnie tylko balkon. Na dodatek bluszcz w ogóle nie chce rosnąć. I masz botwinę, a ja tak kocham chłodnik !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat miałabyś czas pochodzić.Na balkonie to przynajmniej masz czas posiedzieć :-). Na balkonie może nie chcieć , chyba ,że posadzisz pod balkonem i się dopnie. Teraz się chłodzić to kiepski pomysł trochę :-)

      Usuń
    2. No teraz to barszczyk :) Pod balkonem nie mogę posadzić - pierwsze piętro bloku, więc wiadomo. Ale za to rośnie wiciokrzew :)

      Usuń
  28. To róże się okrywa?? a ja o tym nic nie wiedziałam! NIgdy nic nie okrywam! No widzisz ile ja się tu u Ciebie dowiaduję :-) Piękny gil zapowiadający zimowe candy :-) A zdjęcia Twoje jak zwykle urzekają :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwono, może u Ciebie się nie okrywa. Jeśli macie łagodny klimat to nie ma takiej potrzeby.U nas się to robi ze względu na mrozy.Moje zdjęcia a Twoje teksty kochana . Ech.

      Usuń
  29. Przepiękny, tajemniczy ogród :) i widać w nim ogrom Twojej pracy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba właśnie nie widać ,bo trochę poleniuszyłam :-)

      Usuń
  30. Dzień dobry Maszko :)
    W tym poście jest tyle rzeczy opisanych, ze siedziałam i czytałam i czytałam ...U Ciebie gile a u mnie sikorki :) Tez całe stado przyleciało - przyznam się nie jestem bez winy - dokarmiam ptaszyska :)
    Mam nadzieję że choróbsko wreszcie Ci odpuści :) Pocenie to najskuteczniejszy sposób na pozbycie się bakcyla ;)
    Ogród jak zwykle piękny...zaintrygował mnie ten fragment w którym piszesz o ocieplaniu lawendy. Czy u Ciebie zimowała w gruncie? Bo u mnie za każdym razem wymarza, swoją trzymam w donicy i na zimę wkładam do piwnicy.

    Maszko - i jeszcze wpadnij do mnie po odbiór wyróżnienia :) Będzie mi ogromnie miło jeśli je przyjmiesz :) Buziaki - Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, dziękuję za wyróżnienie. Może w weekend uda mi się coś z tym zrobić i zaległymi. Lawenda rośnie u mnie w gruncie ale okrywam ją dość solidnie. Wiosną tylko przycinam.Z tym lataniem do piwnicy z doniczkami to nie zazdroszczę. Buziaki

      Usuń
  31. Wspaniale uchwyciłaś jesienny klimat , aż zatęskniłam za własną działką.

    Sójki raczyły mnie swoją obecnością każdej jesieni, kiedy jeszcze mieszkałam w rodzinnym domu. Obok znajdowały się starte dęby , które służyły za stołówkę tym urokliwym ptaszkom. Kilkakrotnie spotkało mnie to szczęście i pod drzewami znajdowałam niebieskie piórka-rarytas!

    OdpowiedzUsuń
  32. Jejku, sto lat nie widziałam gila...

    OdpowiedzUsuń