piątek, 16 listopada 2012
Słodka ściągawka
Od czego by tu zacząć? Może od tego ,że boli gardełko i taka jakaś osłabiona jestem.To pewnie dlatego ,że wczoraj byłam u Uli z anielskiego a ona jakieś wirusy rozdaje .Pozazdrościłam i mam. Dlatego też tu siedzę,bo powinnam już szorować okna w salonie. Mam ich sześć taaaakich od samej ziemi tzn. od posadzki . Zazdroszczę tym co mają małe chatki z małymi okienkami. Kiedyś ludzie byli mądrzejsi .Dom miał sens . W moim sprzątanie nigdy się nie kończy. dać komuś zarobić? Hmmmm , chętnie ale....juz to przerabiałam i jakoś mi ten model nie do końca pasuje.Ale nie o tym miałam jak zwykle poszłam inną ścieżką. O czym miałam ? Zaległości to ja mam ogromne. Doskonale pamiętam co obiecałam. Miałam napisać posta o moich różach z historią, miałam zrobic plan mojego ogrodu, miałam napisać co robiłam ,jak się smażyły powidła . Ostatnio obiecałam Grażynce ,że pokażę Lizbonę moim okiem. Chciałabym też pokazać St.Petersburg , Florencję ,Tykocin ...... Miałam się pochwalić upominkami jakie dostałam ale , przy tych remontach jeszcze nie wszystkie odnalazły swoje właściwe miejsce . Miałam się pochwalić ,że u Kasi Bellingham "Na ogrodowej" są moje zdjęcia dalii niepublikowane na blogu i artykuł o vegecie według przepisu Basi z S. I jeszcze chciałam zrobić posta z wyróżnieniami i w ogóle porządek z nimi ,bo mi się trochę tego nazbierało i nic z tym nie robię. Megi mi wczoraj znowu wyróżnienie dała z uzasadnieniem ,że jeszcze nic od niej nie dostałam.Dobre i takie . Pytania zadane więc trzeba będzie odpowiedzieć, wytypować swoje wyróżnienia i zadać swoje pytania. Jestem pełna podziwu ,że tylu z wam tak łatwo to przychodzi. Ja muszę pomyśleć.Właściwie o czym jest ten post ? Miałam też o kosmetykach ,bo po ostatniej rozmowie z Dagmarą chodzi mi po głowie ,żeby sobie kremy robić samodzielnie. I o zapachach oczywiście ,bo ja nosa mam dużego i wrażliwego no i te buteleczki z warszawskiej fabryki woni . Ale to nie dzisiaj. Wyjątkowo dziś zaczęłam , bo piszę tekst a potem będę umieszczać zdjęcia. A może zrobić posta bez zdjęcia skoro odkryłam ,że tekst wcale nie musi być podpisem pod zdjęciem ? Tylko ,że nie mam aż tak fajnego tekstu ,żeby post był atrakcyjny bez zdjęcia. Tu wymieniłam kilka blogów , które uwielbiam ale .....wykasowałam ten tekst. Trwajcie w niewiedzy :-). U jednej z dziewczyn( teraz już wiem ,że to Niezapominatka) ostatnio trafiłam na pomysł , co zrobić ze starymi przepisami .Ona je oprawiła w ramki, każdy oddzielnie. Przyznam ,że mnie już od dawna chodził po głowie podobny plan. Tych przepisów mam całe mnóstwo. Jedne pisałam sama , inne od kogoś dostałam. Niektóre ,kompletnie nic mi nie mówią ani od kogo ani na co właściwie są . Niemniej jednak nie potrafię ich się pozbyć i sobie leżą w ikeowskim pudełku razem z kucharskimi książkami. Czasami jakiegoś potrzebuję i wtedy jest przegrzebywanie wszystkiego. Przyznam,że niekiedy przepis jest mi nieodzowny. Są takie przepisy ,których używam od wieków i nie potrafię ich sobie zapamiętać. To tak jak z numerem własnego telefonu- nie znam go chociaż inne liczby zapamiętuje bez większych trudności.Na przykład bardzo prosty przepis na faworki , muszę mieć gdy je robię bo pomylę jak nic ilość jajek i mąki i za skarby nie wyjdą. Bez receptury też potrafię różne rzeczy robić ale zazwyczaj za każdym razem wychodzi coś innego. Tak więc postanowiłam zrobić sobie podręczną sciągawkę w kuchni i umieściłam w ramce te przepisy , z których rzeczywiście korzystam . Niektóre pisane moją ręką ale prawie 30 lat temu ,tak jak przepis na makowca z bakaliami i jabłkami . Pierwszy raz robiłam go na 18 urodziny mojej przyjaciółki. Przepis dostałam od siostry i zapisałam sobie na kartce pewnej książki kucharskiej, która po wielu latach użytkowania rozsypała się i znalezienie w niej czegokolwiek graniczy z cudem. Jest też przepis na ciasto biszkoptowe z owocami mojej mamy pisany jej ręką. Wszystkie je łączy to ,że są słodkie chociaż ja zazwyczaj cukru daję o wiele mniej niż jest w recepcie. Ramka jest z ubiegłego wieku .Już wtedy miałam słabość do bieli. Pierwotnie była w nią oprawiona reprodukcja "Maków " Moneta.Była mocno pokiereszowana więc ją pomalowałam ale nie do końca wiem czy dobrze zrobiłam.Przedwczoraj odebrałam szybkę a wieczorem oprawiłam. Wczoraj rano doszedł do mnie z kuchni gromki śmiech mojego M. Po prostu go to rozbawiło . Mnie też podoba się zamieszczony w kolażu tekst następującej treści :Napisałam jeszcze dwa inne przepisy na ciasteczka świąteczne i migdałowe .Te przepisy są godne uwagi a ciasteczka pyszne .Smacznego!Ewa W.... . No i myślę kto to jest ta Ewa W . I jak tu zapamiętać przepis jak się nawet człowieka nie pamięta. Ps. Zdjęcia oczywiście poszły przed tekstem i nie potrafię ich ustawić tam gdzie bym chciała. Pomocy!!!. Ps.2 Post wyszedł o przepisach a miało być chyba o wczorajszym pięknym dniu i o tym co się dzieje w ogrodzie. I znowu mam kolejną zaległośc. Jest na to jakiś sposób?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Jej, ale nazbierało Ci się wszystkiego:). Przepisy wyglądają teraz godnie i pięknie!
OdpowiedzUsuńNazbierało się ,że hej. Nie wiem czy się odgrzebię. Najbardziej lubie takie karteczki, gdzie oprócz przepisów jest jeszcze coś np nr telefonu. Długo się zastanawiałam co to za numer i już wiem - mój stary domowy nieaktualny już tylko nie wiem dlaczego go zapisałam na cieście drożdżowym.
UsuńMaszko, jestem tu nowa, ale od razu czuję się tu bardzo dobrze :). Z ogromną przyjemnością i lekkością się Ciebie czyta! Pozwolisz, że tu zostanę? :)
OdpowiedzUsuńPomysł na kolaż jest świetny - coś czuję, że go zgapię jak w końcu zabiorę się za zmiany w mojej kuchni :)
Pozdrawiam ciepło:)
Ależ mi miło ,że tak od razu:-). Pozwalam zostań i częstuj się czym chata bogata. Zgapiać można bezkarnie .
UsuńA co się będę czaić ;)
UsuńDzięki! :)
No nie pochoruj się przypadkiem!
OdpowiedzUsuńFajny pomysł na przepisy :) a co z kuchnią? skończona?? czekam na fotki!
Uściski!
Chyba już się stało. Doszedł katar. Kuchnia czeka na takie drobiazgi typu półeczka , rameczka ,firaneczka i na mojego M ,który obiecuje i obiecuje. Nie wiem po kim on to ma:-)
Usuńrama naprawde udana :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Ag
aha na gardełko dobry fiolet ;) wypróbuj :)
UsuńDzięki Av . Pomyśl jak ja będę wyglądała ? U mnie ciągle jacyś ludzie się kręcą . Muszę trzymać fason . Chyba ,że zrobię pierogi z jagodami :-)
UsuńJa nie cierpię stanu umysłu w którym zalega słowo OBIECAŁAŚ! Dlatego też staram się jak najmniej obiecywać a częściej robić wszystkim niespodzianki!
OdpowiedzUsuńNie wiem czy pamiętasz ale obiecałaś chyba wczoraj, że spełnisz jeszcze moje dwa życzenia HI HI
MUSZĘ SIĘ ZASTANOWIĆ JAKIE???
Haniu a ja jestem potworna obiecywaczka i na dodatek staram się spełniać tylko czasem to co obiecałam zmienia się w niespodziankę bo zanim ja to zrobię to ,ten któremu obiecałam już zapomni o sprawie. Ale nic się nie martw . Znalazłam już pudełko .:-)I mysl szybko to może prześlę za jednym zamachem
Usuń:))) Skąd ja to znam...
UsuńHa więc jednak będą kremy! Z witaminką C? :))) A jeśli chodzi o gardło-to trzeba z przepisów wygrzebać coś babcinego na przeziębienie! Bo w poniedziałek działamy i gadamy? :))) Maszko i cudne masz słoje!!! Pozdrawiam D.
OdpowiedzUsuńMyśle ,że w poniedziałek ustalimy recepturkę. Na razie piję cytrynę i miód i myślę nad moja malinową naleweczką. Działamy.Najwyżej się zarazisz
UsuńWiesz ja też mam stary zeszyt z przepisami i niektóre przepisy też z kropami tzn. że musiałam często piec to ciasto. Widzę, że Ty też. Na innych moje odręczne notatki. Ja kocham szkło. To co widzę jest piękne. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńZeszyt to bajka. Ja te wszystkie inne pozostałe też mam w planie umieścić w jakimś zeszycie ale znając siebie to na razie tylko obietnica. Szkło lubię takie przezroczyste dlatego tych słojów trochę się nazbierało.
UsuńMASZKO,wyłącz komputer ,zapomnij o oknach,obiecanych postach,zdjęciach ,przepisach i czym tam jeszcze bo blog,jak sama kiedys napisałas,to zabawa.A jak jesteś nie w formie...
OdpowiedzUsuńBardzo ładny pomysł na te stare przepisy ,zwłaszcza Mamine, które ciągle obiecuje się sobie przepisac do nowego kajetu...
Zdrowiej ,Maszko i odpocznij, ściskam Cię mocno.
Znowu za późno przeczytałam ten komentarz. Okna w połowie umyte.O obiecankach nie mogę zapomnieć ,bo blog to zabawa ale ludzie to już nie a obiecuję Wam a nie blogowi.Ugotowałam sobie i rodzinie przy okazji rosołek ,bo to tez ponoć pigułka energetyczna.Zobaczymy jak się to rozkręci. Oby nie.
UsuńOgromnie podoba mi się Twój blog, zdjęcia, klimat...
OdpowiedzUsuńDlatego w blogowej zabawie przyznałam Ci wyróżnienie, tym samym zapraszam do Moczarowiska po odbiór osobisty ;)
DFziekuję za uznanie . Wpadnę wieczorkiem ,bo teraz to ja tylko na chwile :-)
UsuńPieknie wygladają te stare przepisy. Zaraz wyszukałam moje i okazało się, że mam ich sporo. Też muszę z nimi coś zrobić. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńChyba każda z nas je ma tylko nie do końca traktujemy je jak skarb. Musi trochę lat upłynąć ,żeby to dostrzec.
UsuńMaszko, ty jakos tak kombinujesz u siebie, że ja nie wiem jak ci co wytłumaczyć.
OdpowiedzUsuńPrzyjedziesz wiosna to ci wyłuszczę, jak ustawiam zdjecia ja.
Tak , obiecałam. Trzeba będzie przyjechać ale mam nadzieję ,że wcześniej opanuję to wstawianie fotek.
UsuńNie mów o wirusach ,
OdpowiedzUsuńbo dostałam jakiegoś w prezencie i kicham na wszystko :-)))
Na koty nie kichaj chociaż one od ludzi się nie zarażają chyba podobnie jak my od nich. Moja Iro dziś bardzo milusia i włazi na mnie teraz jak tu piszę. Coś wyczuwa .Niektóre koty mają moc uzdrawiającą.
UsuńMaszko życzę zdrówka.
OdpowiedzUsuńmnie nie pomogła ani cytryna z miodem ani Tabcin, choróbsko rozlazło się i trwa piąty tydzień.
Świetny pomysł z tablicą z przepisami, przydałaby mi sie taka w kuchni.
Słoje cudowne.
Nawet mi nie mów o pięciu tygodniach ale słyszałam o tym paskudnym wirusie. Zrób sobie taki obrazek. Na pewno masz stare recepturki
Usuńniestety nie jestem w posiadaniu takich staruszeczków przepisów...ale jak kiedyś robiliśmy remont to pod dechami znaleźliśmy stary list..taki może sprzed 50-60lat....cały czas go trzymam z nadzieja oprawy:)))....
OdpowiedzUsuńjak chce wstawiać zdjęcia w odpowiednim zdjęciu...no najpierw wciskam ENTER....aby kursor znalazł sie pod tekstem...potem wchodzę w opcje wgraj zdjęcie...inaczej zdarzało mi sie ,że wędrowało ono w miesjsce zupełnie niezaplanowane:))
Kurka ,zawsze można coś spreparowac. Wystarczy polać kartkę herbatką albo coś innego rozmaziać i już udaje starość . A można sobie po prostu napisać swoje ulubione a nie pamiętane przepisy i już. To ENTER to chyba jest to . Wypróbuję .Dzięki
Usuńa nie zawsze to działa, hłe hłe
UsuńObojętnie co napiszesz i gdzie wkleisz zdjęcia i tak uwielbiam Cię czytać !
OdpowiedzUsuńPomysł bna przepisy świetny! Lubię takie stare wyświechtane karteczki z historią :)
Izo ależ mi miło. Też lubię takie karteluszki i żałuję ,że kiedyś robiłam wielkie sprzątanie i spaliłam całą korespondencję moją z mężem a pisaliśmy do siebie przez 3 miesiące codziennie więc trochę tego było. Bałam się,że dzieci na to kiedyś wpadną i bedzie obciach . Durna baba ze mnie
UsuńFantastyczny pomysł!!!!no i rama bardzo, bardzo dopasowana :)
OdpowiedzUsuńIzary , ciesze się że Ci się spodobało. Rama już od dawna na to czekała tylko ja taka jestem niespieszna.
UsuńALe mi się podoba!!!!!!!! cudowny pomysł!!!! a posty wyszedł bardzo fajny :-) Nie czepiaj się :-))
OdpowiedzUsuńIwono ,jak czytam Twoje posty to dochodze do wniosku ,że ja w ogóle nie powinnam pisać , bo u Ciebie każde słowo jest dopieszczone a ja to tak co mi ślina na palce podsunie w danej chwili . Nic nie jest przemyślane. Twój blog był na tej mojej skasowanej liście :-). I nic więcej nie zdradzę.
UsuńPo raz wtóry żałuję, że mam taki okropny charakter pisma...Śliczna ramka i słoje wspaniałe. Monumentalne takie rzekła bym :D Zdrówka Ci życzę!! No i czekam na zapowiedziane :) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńważne ,że masz charakter. Nikt nie jest doskonały. ja potrafię kaligrafować ale na co dzień piszę niezbyt dbale a odkąd używam klawiatury to i błędy potrafię robić.Monumentalne mówisz ? to chyba przez tę biel i szkło. Czy ja jeszcze coś obiecałam ? A tak , o mojej wsi napisać :-)
UsuńDla mnie najważniejsze, że czyta się jednym tchem, mniej istotne o czym :) Zawsze czytam Ciebie i mam wrażenie jakby to była żywa rozmowa te Twoje płynne przejście z jednego tematu na drugi :)
OdpowiedzUsuńA pomysł z ramką fantastyczny, uwielbiam takie przepisy pisane ręcznie, zawsze wiem który na jakiej kartce, który gdzie ma plamkę, zawijas nabazgrany, itp. Wydrukowane też mam oczywiście, ale to już nie to samo ;) A książek mam chyba z 10, jak nie więcej, ale jakoś tak nie umiem z nich gotować, zawsze wydają mi się za trudne, a! nie, przepraszam, mam 3 takie przepisy książkowe, które spróbowałam i dość często do nich wracam :)
Buziaki
Sówko to może kiedyś uda się pogadać z płynnymi przejściami po stu tematach na raz.Ja też je lubię tylko zwykle straszny bałagan z nimi miałam.Kajety są fajne.Ja lubię przepisy z książek Nigeli . A tak poza tym to może z kilka przepisów książkowych robię np.keks z czekoladą z "książki kucharskiej "albo eklerki z "czekolady" .
UsuńGdybym Ja miała ta kuchnię swoją wymarzoną to też bym zawiesiła w niej taką ramkę.Na pewno znalazł by się tam przepis na Vegetę(rewelacja)i kociołek pełen warzyw i galaretka z czarnego bzu(to chyba od Jo)
OdpowiedzUsuńProponuje Maszko dzień w gabinecie masażu nie macie tak jakiegoś?:)Wymasowali by cie tam od stóp do głowy.
Relaksu ci trzeba:)
Jak już Igo będziesz miała swoją kuchnię, czego Ci szczerze życzę ,to własnoręcznie Ci te przepisy wykaligrafuję .Mamy masażystów ale mam uczulenie na cudzy dotyk. Trzeba mi czegoś to fakt.
UsuńOch te marzenia:)
Usuńa ja na to nie wpadłam, mam w kuchni apetyczne postery od Mimi, ale przepisy (oprócz tych w kucharskiej księdze, którą dostałam od M. na pierwsze wspólne Boże Narodzenie na pierwszym roku studiów - to chyba pod inwestycję podchodzi ;)wetknięte w szafki, między talerze i w głowie :), a okna najlepiej myją mężczyźni, ja marzę o takich oknach od podłogi po sufit i zachwycam się takimi u koleżanki, co ona zawsze kwituje stwierdzeniem, że myje jedynie te od strony ulicy ;)
OdpowiedzUsuńAleż prezent z podtekstem :-).Ja czasem też nie odkładałam w pudełko i znajdywałam w różnych mało przyzwoitych miejscach.Jeśli już myją je faceci to pro skad takiego wytrzasnąć. Mam w domu teraz czterech a w porywach pięciu i jakoś żaden się nie garnie.Koleżanka sprytna . Tym sposobem nie musiałabym myc żadnych bo w zasadzie do ulicy to ja mam trochę daleko :-)chociaż niby przy głównej mieszkam
UsuńUrwało mi kawałek tekstu - chodziło o to ,że faktycznie faceci jak coś robią to z regóły dobrze tak jak z gotowaniem, tylko muszą to robić
UsuńRamka - bardzo dobry pomysl!
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Strasznie długo musiała się wyczekać ale się cieszę ,że wreszcie to zrobiłam. Trwało to chwilę.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
Usuńtyle nasmarowała szybko błędów, że się sama przeczytawszy przestraszywszy 0 oj i to dwa razy się poplątały były litery - ale dzień!
Usuń(edit)
O St. Petersburgu i Lizbonie, chcesz żebym nie mogła zasnąć i przychodziła tu codziennie (tak jakbym nie przychodziła... każdą chwilkę wolną...)
Nie ważne o czym, nie ważne jak ważne że tu sobie jesteś, a jak jesteś to mi raźniej znosić jesień, nie pytaj czemu - bo nie wiem, tak wyszło jakoś, jedyna w tym szkoda, że gdyby nie odległość przyszedłabym ze swoim parowym urządzeniem, co myje mi okna w chwile, bo też ich dużo, a kupiła byłam za grosze, przez jakiś cud przypadek... Mąż chciał zrobić prezent żonie, a ten jej się nie spodobał. Wystawił na aukcję i ja wygrałam, nigdy nie używany, na gwarancji nowy... Ale, że nikt poza mną nie licytował, a na allegro jest tak, że jak ktoś nie podbije to moja minimalna zostaje.. I namalowałam jej portret z wdzięczności, bo urządzenie ariette jest po prostu znakomite wiesz... A czy ja miałam pisać o urządzeniu, a gdzie... NO ale się napisało :D
Maryś , co Ty kombinujesz? Nie wolno usiwac komentarzy. Lubie je wszystkie a te z błędami szczególnie bo sama je robię i mi tak raźniej na sercu jak nie tylko ja :-).Urządzonko muszę sobie sprezentować . Nie miałam pojęcia ,że jest coś takiego.Arietta- były kiedyś takie czekoladki z Goplany chyba a może Marietta?Nie umię licytować za bardzo.Kupuje "kup teraz"
UsuńJa też chciałam kup teraz - kosztowało około 400 - jak znajde model to ci pokaże palcem który to - bo jest znakomity i malutki parowacz, a myje szkła i podłogi i jeszcze np kamień z armatury usunie w niespełna minutę... Naprawdę polecam. No chciałam kupić "kup teraz" ale Pan napisała, że sprzedaje nieuzywany - bo to nietrafiony prezent dla żony, a ta chciała kolczyki i on zbiera teraz na te kolczyki - to kupiłam "aukcyjnie" za chyba 100 zł i z wdzięczności zmalowałam podziękowanie :D
Usuńjakie ja błędy zrobiłam w tych emocjach pisząc... No głowa mała i to 3 razy hihihi
Rozumiem, że ta "Ona" od przepisów to ja ? ;) Bardzo ładnie to u Ciebie wygląda, szczególnie z tymi słojami na pierwszym planie.
OdpowiedzUsuńO tak , to Ty . Soreczki wielkie. Pamiętałam Twoją buźkę ale za nic nie mogłam sobie przypomnieć co to za blog. Strasznie mi głupio. Już to zmieniam. Liczyłam ,że się odezwiesz.W sumie mogłam poszukać ale leń mnie dopadł przy tej chorobie. mam nadzieję ,że wybaczysz biednej ,starej,schorowanej ,ślepej i bez pamięci. Jedno jest pewne -już teraz na pewno nie zapomnę Niezapominatki :-)
UsuńNie ma sprawy Maszko :) Teraz przynajmniej wryłam Ci się w pamięć ;) Doskonale wiem co to znaczy chorobowy mułowaty-leń :) Kuruj się kuruj!
UsuńBuziaki :))))
Dokładnie tak. Mułowaty leń to idealne określenie stanu jaki mnie niekiedy dopada. Dzieki,cmok
UsuńIdealna rama do tego pomysłu, wszystko bardzo ładnie wyszło :) Lubię do Ciebie zaglądać po inspiracje :) A w wolnej chwili zapraszam w odwiedziny do Leniuszkowa !
OdpowiedzUsuńTrochę krzywo powklejałam ale nie zależało mi żeby było prosto bo niektóre kartki są nawet wytargane z zeszytu więc nie musi być wszystko na błysk.Szkło ma błyszczeć a papier niekoniecznie. Zajrzę ,dziękuję za zaproszenie.
UsuńWidzisz Maszko nigdy nie robi sie tego co sie zaplanowalo, dawno sie tego nauczylam. Bardzo chcialam zamiescic posta o nasionkach a wyladowalam w gorach w Lake District na krotkich wakacjach. Ale przynajmniej mam tu porzadny internet i moge nadgonic Twoje posty! Przepisy wygladaja w ramce przeswietnie. Pozdrowki!
OdpowiedzUsuńKasia,takie niespodzianki to fajne są . Należy Ci się wypoczynek.Czekam na opowieści z gór.
UsuńNo pewnie, że też mam stare, rodzinne zeszyty z przepisami.Kartki pożółkłe, poplamione, widać, że bardzo używane.Jestem zachwycona pomysłem, żeby wybrane, jak grafikę umieścić w ramce.Mam, ciągle nie zrealizowany, pomysł, żeby oprawić stare, też rodzinne, akty notarialne.Są bardzo malownicze, pisane ręcznie,przecudną kaligrafią, na pergaminie i zszyte kolorowymi sznureczkami!Tak mnie zainspirowałaś, że chyba wreszcie je wyciągnę z komody.
OdpowiedzUsuńMaszko, pisz o czym chcesz, bo wszystko czytam z niezwykłą przyjemnością!!! ale podaj koniecznie te przepisy na kremy, baaaardzo proszę.Co to jest, że te kupne mazidła nie sprawiają,że wygląda się młodziej, tylko z roku na rok coraz starzej?:)))
Życzę szybkiego ozdrowienia i na Boga, nie myj okien, jak jesteś osłabiona.
Katarzyna
Katarzyno , wiem o czym mówisz . Tez takie dokumenty mam .Nawet niektóre jeszcze cyrylicą spisane.Przepis na krem będziemy opracowywały w poniedziałek ale taki specjalny do mojej cery.Też mnie wkurza , jak na ulotce piszą ,że gwarantują młodszą skórę o 70% a efekt jest widoczny tylko w portfelu.I gdzie składać reklamację i jak udowodnić ,że miesiąc wcześniej wyglądałam dokładnie młodziej o miesiąc.Więcej myc nie będę.
UsuńMaszko, mnie cieszy wymiana myśli, nie koniecznie konkretne tematy z góry przewidziane. Życie pisze najlepsze scenariusze ;)
OdpowiedzUsuńRamka cud! :) Dzięki za inspirację! Może zastosuję ją do wywieszenia szczególnie miłych listów, co by się pokrzepić w szare dni. W kuchni właściwie nie mam miejsca na ścianach. Zakupiłam sobie za to zeszycik na ulubione i sprawdzone przepisy. Mam nadzieję umieścić je w nim tej zimy.
Pozdrawiam i zdrówka życzę !
Ps. Ja też dzisiaj nie w formie ...;) A wczoraj jeszcze dokupiłam ok. 150 cebul kwiatowych na super promocji i muszę jutro na ten ziąb szczeciński wyjść spod koca. Brrr...
Ja w związku z remontami specjalnie zostawiłam sobie miejsce na ścianie na tę ramkę:-). tak ,że nie jest to przypadkowe. Listy to już nie wiem,bo to zależy od kogo i czy każdy je może zobaczyć. Przepisy są bezpieczne. 150 cebul to bardzo duzo pracy. Pogoda sprzyja , Będzie pięknie wiosną.Dziękuję i pozdrawiam
Usuńokna moga poczekać, teraz wykuruj sie kobietko, upiecz dobre ciasto z Twojej gablotkowej ksiazki kucharskiej (świetny pomysł!) i z herbatka kuruj sie! zdrówka!
OdpowiedzUsuńAkurat te okna nie mogły poczekać. Inne niech czekają chocby do wiosny ale takie po remoncie to trzeba nieco ogarnąć.Dzięki , zdrówka Wam też.
UsuńMaszko, zakochałam się w tym pomyśle. Mam całą szufladę kartek i karteluszek z przepisami. Zawsze w jakimś bezsensownym nieładzie. I wiesz, pocieszyłaś mnie, bo ja nie mogę zapamiętać przepisów... Za każdym razem szukam i sprawdzam. A w tej ramie Twoje wyglądają cudnie.
OdpowiedzUsuńA jeśli chodzi o zdjęcia: piszesz, piszesz, enter i jesteś w następnej linijce, klikasz "wstaw obraz", ładuje, "wstaw" i piszesz dalej. Nie wiem czy jasno to napisałam, ale się starałam :)
Ulżyło mi Dominiko ,że też tak masz z pamięcią bo już nie wiedziałam jak to sobie tłumaczyć. Najczęściej nie zapamiętuję tych najprostszych. A wiesz ,że teraz to już nawet mi się rozjasniło całkiem po tym Twoim tłumaczeniu. Kiedyś to samo pisała Megi i jakoś nie mogłam załapać.Niby nie jestem tępa ale może zmienię o sobie zdanie:-)
UsuńTwoja dekoracja "przepisowa" też mi się podoba, chociaż czegoś jakby między tymi przepisami jeszcze brakuje, takie zbyt "porządne" się wydają :) Coś czuję, że rodzina częściej będzie Cię o te słodkości męczyła, skoro menu im wywiesiłaś :)
OdpowiedzUsuńMasz rację Dorotko. Chyba coś tam jeszcze wpiszę albo dorysuje :-).Na szczęście coraz częściej wypiekami zajmuje się córa.
UsuńMaszko nie ważne o czym, Ty o wszystkim piszesz ciekawie i tak lekko się czyta:) Sposób na przepisy świetny, już wiem co Ci zrobię w prezencie:) tak w temacie przepisów:)
OdpowiedzUsuńA na ogrodowej bywam i Twoimi zdjęciami się już dawno zachwycałam i się dziwiłam, że na blogu o tym cisza:)A o różach to zimą napiszesz, do wiosny masz czas:) A te kremy od Dagmary mnie zaciekawiły, bo ja nieustannie poszukuję czegoś co nawilżyłoby moją suchą skórę i jak dotąd nikt mi żadnego cuda nie dobrał. daj znać co tam z tymi kremami namieszasz.
buziaki ślę
Aga już jestem ciekawa co też wymyśliłaś . Pewnie będzie urocze jak Ty sama.Dobrze ,że bywasz na ogrodowej bo to ciekawy magazyn, Trzeba by go jakoś rozpowszechnić.Pewnie zimą wiele rzeczy zrobię zaległych. \takie mam plany.Też jestem ciekawa co tam z Dagmarą wysmarujemy. Ona ma wiedzę i trzeba to wykorzystać.Buziam
UsuńPięknie napisane, pomysł cudny!!!, a ja od dawna przepisy drukuje na odmianę, moja ramka nie byłaby taka piękna ;)), a i uważaj !!! doszedł mi kaszelek ;))) jakby co to uprzedzałam ;))
OdpowiedzUsuńja tez jestem okropna obiecywaczka nie cierpię tego u siebie...
zdrowiej kochana szybko !!!
buziaki!
Ulu,ja na razie wszystko wypacam . Nie lubię tego ale to sposób mojego męża- wchodzi do gorącej kąpieli a potem pod trzy kołdry. Kilka razy zmiana bielizny i jest zdrowy. Nie cierpię pocenia się ale coraz bardziej wierzę w skuteczność
UsuńOj gdzies przegapilam ten post! bardzo mi przypadl do gustu! i czekam na Lizbone !ale jestem cierpliwa.
OdpowiedzUsuńA teraz o starych przepisach...wiec znalazlam kilka lat temu przepisy mojej ciocibabci..urodzila sie ona w 1888roku, i przepisy kuchenne pisala gdzie na poczatku wieku 20tego...pisane sa stalowka i atramentem, przepiekna kaligrafia. Wpadlam na ten sam pomysl co Ty, oprawilam je w rameczki i powiesilam w kuchni andyjskiej, kiedy wroca "TAM" moze zrobie zdjecia i umieszcze w blogu. Przepisy maja na pewno ponad 100lat. Pozdrawiam serdecznie
No to masz niesamowity skarb Grażynko. Zazdroszczę Ci bardzo, Moja mama opowiadała tylko o takim kajecie mojej babci ,gdzie nie tylko kulinarne przepisy były bo to pokolenie musiało sobie radzić z rżnymi sprawami na różne sposoby (przecież nie było chemii tyle). Ale zeszyt gdzieś zaginał i nikt się nie przyznaje ,że widział ostatnio.Lisbonę chciałabym zaopatrzyć też w jakiś tekst bo jest tego warta tylko moja pamięć zawodna i niewiele nazw pamiętam.
UsuńMasz cudowny skarb :) Nie boisz się, że wyblaknie i dalsze pokolenia już go nie zobaczą?
UsuńMaszko, nawet nie zdajesz sobie sprawy jak mi pomogłaś :) Chodzi mi oczywiście o ramkę z przepisami-notatkami :) Mam pustą ścianę i kilka przepisów, które lubię i już wiem co z nimi zrobię :) pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńCieszę się,że mogłam się przydać :-).Myślę ,że takie stare kartki można sobie powielić i nie koniecznie oryginały wieszać chociaż nie wiem do końca co im bardziej szkodzi. czy światło czy jego brak.
UsuńOj, kominka to Ci zazdroszczę...a pomysł z przepisami w ramce wykorzystam...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Jagoda cieszę się . Serdecznosci.
Usuńja mam zeszyt z przepisami pisanymi przez moją Babcię, Mamę i małą mnie... już prawie nieczytelny, zapaćkany totalnie.
OdpowiedzUsuńAle ja nie o tym.
niezłe niezłe
powiedział TP, jak przeczytałam mu, co ty tu napisałaś o uzasadnieniu wyróżnienia
to pojechałaś, powiedział
i miał rację
więc uzasadniam tutaj: jesteś słodka, piszesz pięknie, lekko i trzpiotowato, starasz się bardzo, robisz piękne zdjęcia (TP pochwalił, a on się zna), znasz Józefa;-))) i kocham cię, jak wiesz
przepraszam
chciałam napisać maila, ale w sumie powinnam raczej tu tak publicznie
a jako że nikt tu nie przeczyta, bo wszyscy z wywieszonym jęzorem starają się nadążyć za twoim tempem pisania i rozrzutem treści
to zamieszczę post dla maszki. Tylko się zbiorę w sobie.
Ja też za tobą nie nadążam, dlatego tak czytam wstecz:-) zawsze sobie myślę, że muszę sobie na maszkę znaleźć duuużo czasu...;-)))
No to mamy szczęśliwą odwzajemnioną miłość niespełnioną. I TP też kocham matczyna miłościa .I też czuję ,że za szybko czytam twoje posty i zawsze sobie obiecuję ,że wrócę i że kiedyś przeczytam wszystko za jednym zamachem jak się czyta dobrą ,wciągającą , dowcipną książkę obficie zilustrowaną.
Usuń:***
OdpowiedzUsuń