Ikeowski ,żeliwny gar w kolorze granatowym ogromnie dopomógł mi w tym ostatnim poście z serii "jesień w kolorze tęczy" .No bo granatowy owoc jedynie z kształtu może przypominać granat .Przepis na sałatkę z granatem odnalazłam dawno temu w książce Nigeli Lawson .W oryginale jest użyta baranina ale jako ,że ja nie jestem znawczynią ani specjalną smakoszką tego mięsa skusiłam się do zastosowanie wołowego rozbefu i posmakowało . Kiedyś w ten sposób podałam również królika .Otóż miesko dusimy w odrobinie masła z dodatkiem kilku szalotek i paru ząbków czosnku. ponadto z przypraw stosuję tylko sól. Mięso musi być doskonale miękkie więc czasu na duszenie nie powinnyśmy żałować. Gdy już uznamy ,że ma dość obróbki cieplnej dzielimy je dwoma widelcami na włókna. Do mięsa w takiej postaci wrzucamy ziarenka granatu i dodatkowo wyciskamy sok z jednego. Ja lubię gdy owocu jest dużo. Do tego pokrojona natka pietruszki a w przypadku baraniny mięta. Sałatkę najlepiej zjadać , gdy jest jeszcze ciepła i tłuszczyk na mięsie nie zastygł. Można też odgrzewać i przyznam ,że taka smakuje najlepiej lecz zazwyczaj zjadana jest na bieżąco. Ja wczoraj miałam taką kolację i na dziś nic mi nie zostało niestety. Polecam .
Granaty lubię ala owoce bo kolor już trochę mniej.Przepis świetny ale trochę za póżno na takie smakołyki:-).
OdpowiedzUsuńNa smakołyki nigdy nie jest za późno.:-)
Usuńmówią,że pewnych rzeczy nie można :) ale jak się bardzo,bardzo chce - to wolno :))) ja tak mam z czekoladą :)))
UsuńJa owocu granatu używam do sałatki owocowej, ale jak widać można i z mięsem łączyć:)
OdpowiedzUsuńI jaki ładny banerek, nowy?
Owoc granatu pod każdą postacią przyjmę .banerek stosunkowo świeży .Śnieg z ubiegłego tygodnia :-)
Usuńach kocham granaty ,ale te w PL nie smakują tak dobrze ...;p
OdpowiedzUsuńa przepis ciekawy tylko gara żeliwnego nie mam ... a czy dusisz na gazie czy mozna wrzucic do piekarnika ?
smakowicie wygląda ;)
pozdrawiam
Ag
W Pl wiele owoców nie smakuje tak dobrze. Wiadomo ,że najlepsze dojrzałe prosto z drzewa .Ja duszę w garze na indukcji ale spokojnie można też w piekarniku.Nigela stosuje całonocne duszenie w piekarniku w niewysokiej temperaturze. Gar zawsze można nabyć. U mnie żeliwne są w ciągłym użyciu zwłaszcza patelnia le creuset.Polecam
UsuńMaszko, wygląda bardzo smakowicie! A te granaty... ach! :)
OdpowiedzUsuńSkubanie granatów działa na mnie uspokajająco.:-)
UsuńMaszko, ja mięsa nie ale pomysły i zdjęcia jak zwykle dobre :)
OdpowiedzUsuńZdaje sobie sprawę ,że przepis nie dla każdego. Usprawiedliwiająco dodam ,że ja mięsa niewiele :-)ale córa miała okresy całkowitego niejedzenia więc znam temat i podziwiam.
Usuńjuż miałam nadzieję ujrzeć ten gar na Twoim kominku :), kulinarnie się u Ciebie robi :), nie powinnam czytać o poranku :)
OdpowiedzUsuńJo,kulinarnie już się skończyło póki co , bo kolory tęczy się skończyły .KOminek ciągle nie do pokazania ale słyszę właśnie ,że majstry przyszli więc może coś posunie się do przodu. Najgorsze jest to ,że przy okazji kominka nabrałam ochoty na totalne zmiany.Mój M jeszcze nic o tym nie wie i nie wiem jak przełknie te pomysły? I co zrobić z meblami,których szkoda wyrzucić?
Usuńsprzedać, będzie na realizację pomysłów, albo oddać tym, co nie mają...
UsuńTo nie takie proste. Jednak przywiązuję się do rzeczy choć to tylko rzeczy. Na stół czekałam pół roku aż przypłynie i pamiętam jak się uparłam ,że ten ma być i żaden inny i teraz go porzucić to nieomal jak zdrada.
Usuńkochana jak będziesz się czegoś pozbywać-dzwoń,ja lubię przygarniać :)) zwłaszcza meble :)))
Usuńja się też ustawiam w kolejkę hihihi
Usuńto będzie mniejsza zdrada jak w dobre ręce trafią :)
Dagmara,będę pamiętała. Telefon już mi działa więc napiszę numer. Maryś masz rację to tak jakby oddawać męża w ręce dobrej koleżanki:-).Kiedyś chodziło mi to po głowie , którą bym wybrała na swoją następczynię w razie czego i przyznam ,że koleżanki mam bardzo fajne ale,...... to jednak potwornie trudne.
UsuńOj jak to dobrze, że to poranek, że nie mam granatu i królika, bo dziś mam w planach duuuuużo rysowania, a zamiast - to bym stała w kuchni i obiad pichciła ;))))
OdpowiedzUsuńTak apetycznie wygląda, tak wciskam nos w ekran aż!
Nosem w ekranie się nie najesz ale wierzę,że jak Cię wciągnie rysowanie to o takich prozaicznych rzeczach jak jedzenie można zapomnieć.
UsuńMaszko jak nic musisz zrobić blog kulinarny.
OdpowiedzUsuń1) robisz świetne zdjęcia potraw
2) wyglądają niezwykle apetycznie
3) dania są oryginalne i na pewno smakowite
4) itp. itd.
Co Ty na to?
Pozdrawiam:)))
Haniu, dzięki wielkie za tyle plusików ale jest jeden problem a mianowicie ja gotuję po to by to,co upichcę zjadać i po prostu nie mam czasu na sesje. Wszystko jest raczej w dość dużym pospiechu robione i potem szybko zjadane. Rzadko kiedy mam chwilę na uwiecznienie moich poczynań kulinarnych. Żeby prowadzić kulinarnego bloga musiałabym zmienić bardzo dużo w swoim życiu a chyba tego nie chcę na razie. Może kiedyś.
UsuńOch, znam ten przepis bo uwielbiam granaty :)), foty smakowite, że ekran wylizałam ;)) a garnuszek bardzo mi się, bo żeliwny:))
OdpowiedzUsuńbuziaki!
Powiem ,że przepis do mnie przemówił od pierwszego wejrzenia i lubię wracać do tej potrawy zwłaszcza w okolicach Bożego Narodzenia (wtedy granaty najsmaczniejsze).Granaty są u mnie zawsze na zapasie. Nie ma piękniejszego owocu.
UsuńGranaty uwielbiam, na mięso raz w tygodniu przychodzi ochota, więc znów przepis zapisuję:) Wyglada smakowicie:)) buźka
OdpowiedzUsuńJa też nie częściej chociaż męska cześć rodziny bardziej mięsożerna jest.Zapisz i wypróbuj.Buźki
Usuńpiękne kolory :))) pewnie pyszne było :)))
OdpowiedzUsuńByło i szybko się zbyło
UsuńPysznie to wygląda, idę coś zjeść :-)))
OdpowiedzUsuńMam to samo ,gdy zobaczę coś u kogoś. Samym patrzeniem się nie najem
UsuńTak, granaty są bardzo fotogeniczne! Błyszczą jak klejnoty.
OdpowiedzUsuńA nowy banerek bardzo wysmakowany kolorystycznie. Taka optymistyczna wizja listopada - chłodny ale nie ponury.
Pozdrawiam
Agata B.
Fotogeniczne i częsty motyw w malarstwie też. Mają w sobie coś oprócz smaku.
UsuńMASZKO -a ja Ci ,powiem kochana,że nie wiem jak ów granat smakuje bo go nie jadłam.A to z tej prostej przyczyny,że nie znalazłam w sobie dośc motywacji aby go kupic i spróbowac.Może czas nadrobic zaległosci, dla kronikarskiej ciekawości.
OdpowiedzUsuńA GARNEK PODOBA MI SIĘ BARDZO. I kształt i kolor i że żeliwny.Nasłuchałam i naczytałam sie tyle złych rzeczy o teflonie ,że mam zamiar kupic żeliwną patelnię .
Baner też mi się podoba.Też lubisz,widzę,zmieniac go co chwilę.TO podobno bład w prowadzeniu bloga ale daj nam w życiu tylko takich błędów zaznac.
pozdrawiam ciepło.
Obyś tylko trafiła na smaczny , bo możesz się zrazić na zawsze jeśli będzie zbyt mało albo za bardzo dojrzały.Garnek to stosunkowo nowy nabytek i nie wiem jak będzie się sprawował. Powiem,że od kilku lat używam la creuset i są rewelacyjne z tym ,że mają wnętrze emaliowane i są kilka razy droższe od tych z Ikea.Co do banerka to faktycznie zmieniam i nawet mi to radochę sprawia zwłaszcza odkąd robię kolaże:-). Może to i błąd ale mój blog to tylko zabawa więc jakoś tym błędem nie potrafię się przejąć.Masz rację , obyśmy tylko takie popełniały :-).Ściskam
Usuńu Ciebie po raz kolejny pysznie, że aż człowiekowi ślina napływa do ust!:)))
OdpowiedzUsuńwspaniały ten ikeowski gar.:)
pozdrowienia
Cieszę się,że fotografi3 zadziałały na kubki smakowe . Gar póki co się sprawuje dobrze .Pozdrawiam miło
UsuńAle pyszności! :)
OdpowiedzUsuńżeliwny gar z ikea to mam zielony - ale do fondue.
Granatowe też takie widziałam ale u mnie jakoś nie ma tradycji jedzenia z jednego gara :-)
UsuńWygląda na to, że Ty do każdego koloru potrafisz coś smacznego upichcić:))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Wygląda na to ,że z każdym kolorem jakoś można zakombinować :-)
UsuńMaszko, ale pachnie!!! Ja też skorzystałam z tego przepisu kilka lat temu. Jakoś nie umiałam użyć w innym składzie tego pięknego owocu. A garnek mam taki sam tylko w kolorze oberżyny...tachałam z Polski w bagażu podręcznym !! Buziaki, Asia
OdpowiedzUsuńJak ja Wam zazdroszczę tych granatów prosto z drzewa.Może jeszcze w lutym się załapie. W podręcznym nad głową? Nieźle. Ja przywlokłam kiedyś wazę w podręcznym ale trzymałam cały czas na kolanach. Stłukła się potem w domu .Buziaki
UsuńNie przepadam za połączeniem owoców z mięsem itp ale ta sałatka wygląda baaardzo apetycznie
OdpowiedzUsuńW sumie to ja chyba generalnie też nie przepadam poza tym wyjątkiem.
UsuńRany, ale smakowite, aż zgłodniałam idę coś zjeść.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło.
Musisz czymś innym głoda zaspokoić bo mięsko wymaga czasu niestety. Pozdrowiaski
UsuńChyba nie jadłam jeszcze granatów w takim wydaniu ale wygląda to kolorowo i apetycznie więc może kiedyś spróbuję taką potrawę wykonać :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Gorąco polecam i takoż pozdrawiam
UsuńJa o baraninie. Otóż, baranina ma zapaszek, który niekoniecznie, ale jagnięcina! Jagnięcina, to rarytas, niestety, nie zawsze, a raczej w ogóle niedostępna. Gdybyś dostała, bierz w ciemno!
OdpowiedzUsuńOtóż to. Jadłam ja dobrą baraninę ale nie u nas. O jagnięcinie wiem ale jak pomyślę ,że to takie maleńswa puszyste to mi się serce kraje i wole nie jeść.
UsuńFakt. Ja nie jadam cielęciny...
UsuńGranata w sałatce sobie nie wyobrażam, bo miałabym problem z pestkami. Granaty uwielbiam od zawsze, bawi mnie dziubanie pojedynczych ziarek (i pozbywanie się pestek) - to taki miły, powolny rytuał :)
OdpowiedzUsuńZjadam z pestkami.Inaczej tego nie widzę :-)
Usuńojej zgłodniałam okrutnie :D
OdpowiedzUsuń