sobota, 18 sierpnia 2012

wino, dalie i śliwki

Gdy wraca się z wakacji,zwłaszcza przedwcześnie to jakoś się trzeba pocieszyć.Ja idę na łatwiznę i odnajduję to,czego nie ma tam skąd wróciliśmy. Czego nie ma w Toskanii.Ano na pewno nie znajdziecie o tej porze roku tyle kwiecia co u nas. Dalii,jak żyję tam nie widziałam. A ja ostatnio,dzięki Kasi http://katarzynabellingham.blogspot.com/ rozkochałam się w daliach i to chyba ze wzajemnością,bo rosną i kwitną pięknie chociaż nie dowierzałam,że na moich piaskach będzie im dobrze.Podałam linka do bloga Kasi i śmiać mi się zachciało,bo przecież ogromna większość z Was przyszła do mnie od Kasi prosto. Dzięki Kasi też poczyniłam mój pierwszy post. Choć tak naprawdę pierwszy był napisany dużo wcześniej i gdzieś mi się stracił i zrażona tym faktem nie pisałam przez długo. Dodam,że nie był to post ogrodniczy tylko bardziej obyczajowo podróżniczy :-).To,że mój blog przybrał taki kształt,to już stało się dzięki temu,że zaczęłam się udzielać w komentarzach u Kasi,bo usiedzieć spokojnie nie mogłam -tak mi się u niej podobało. No i tak zostało. Podziwiam i inspiruję się nadal. I bardzo się cieszę,że udało mi się zakupić końcem wiosny kilka niczego pięknego niezapowiadających daliowych karpek. Wsadziłam,jak znana ogrodniczka poradziła do plastikowych donic i podpędzałam może w trochę nietypowy sposób ,bo na dzień wystawiałam na zewnątrz,gdzie temperatury były już dość przyjazne a na noc do garażu. I tak udało mi się pięknie je podpędzić a jak już minęła połowa maja,to buch do ziemi. No i przyszły mrozy. Na szczęście po przycięciu dalie rozkrzewiły się pięknie i teraz mogę się cieszyć bukietami z nimi w roli głównej.Wiecie komu chciałabym go podarować.Mam nadzieję ,że zajrzy i sobie zabierze.
A wracając do wakacyjnych wspomnień wyciągnęłam butelkę lokalnego wina z winnicy gospodarzy,u których spędziliśmy dwa ostatnie dni.Ciekawa byłam czy smakuje ciągle tak samo,jak tam i wtedy, gdy piliśmy go do wyśmienitych kolacji,o których myślałam już od chwili otworzenia rankiem oczu. Zresztą może o tym kiedyś napiszę chociaż przyznam,że udokumentowanie tej celebry mam bardzo skąpe . Aparat wprawdzie miałam przy sobie,ale jak już się zaczęło wnoszenie dań,to nie mogłam się skupić na niczym innym jak na tym ,żeby jak najszybciej popróbować  . A jak już się popróbowało,to talerze robiły się puste i to nie dlatego,że tak mało było,tylko dlatego,że nie można się było powstrzymać -takie pyszne. Winko i wspomnienia nastroiły mnie do tego aby coś ugotować. ha ha. Spokojnie.Nie gotuję tylko pod wpływem alkoholu,ale dziś mając na uwadze tamte nieobfotografowane kolacje,pomyślałam ,że zrobię zdjęcia zanim zjemy. Ja ciągle uważam ,że jedzenie jest po to żeby go zjadać a nie fotografować,ale jak komuś można zrobić psikusa, powodując cieknięcie ślinki,to ja jestem za bo i mnie tutaj koleżanki często dawkują takie emocje kulinarne ,że ech.Ponieważ sezon śliwkowy mamy w pełni popełniłam knedle z owymi właśnie.Niby takie nic ale pamiętam swoje pierwsze i potem długo ,długo nic i drugie i znowu nieudane i zawzięcie ,że przecież do licha ,to nie kaczka w sosie malinowym więc muszę sobie poradzić. Lata wprawy i chyba jestem mistrzem.I cieszy mnie to niezmiernie, bo rodzina uwielbia.Knedle moje są z ciasta ziemniaczano mączno żółtkowego a piszę to dlatego ,że kiedyś myślałam ,że to oczywiste ale moja ciotka , siostra taty, zaserwowała mi knedle według wschodniej receptury i były one z ciasta makaronowego czyli w zasadzie jak pierogi ze śliwkami tylko ,że w kształcie kulek. Moja koleżanka (import z Warszawy) kompletnie była zaskoczona tym ,że w ogóle takie danie istnieje.No więc może nie jest aż tak pospolite jak mi się może wydawać? Przepisu nie podam,bo w zasadzie go nie ma. Wszystko się robi"na oko".Ważny jest proces gotowania,bo można rozgotować albo nie dogotować,więc najlepiej nie robić zbyt dużych.Mniejsze gotują się równiej na zewnątrz i w środku.No i bułeczka tarta  a właściwie wałkowana  zrobiona własnoręcznie przy pomocy kuchennego wałka  i rozpuszczona w stu procentach masła w maśle. Czy wytrawne,czerwone,toskańskie wino do tego pasuje? Mnie pasuje do wszystkiego , zwłaszcza z daliami i śliwkami kolorystycznie pięknie się zgrywa.Ja się nie zgrywam:-)

62 komentarze:

  1. Piękne daliowe bukiety, ja też za nimi przepadam.
    A knedlami rzeczywiście spowodowałaś u mnie wzmożone cieknięcie ślinki.
    Jest druga w nocy, a ja przez chwilę zastanawiałam się, czy aby od razu nie zabrać się do roboty...
    Powstrzymał mnie jedynie drobny szczegół- brak śliwek;-)))
    Buziaki ślę i miłego weekendu życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Knedle bez śliwek być nie mogą, chociaż ja czasami robię z truskawkami ale tych też pewnie o drugiej w nocy nie miałaś.Miłego i Tobie, i wyśpij się może.

      Usuń
  2. Dalie to kwiaty które nie chcą u mnie kwitnąć:((( Za mało słońca w mej dolince, za dużo przymrozków w nocy. Kiedyś posadziłam 10 i jedna mi zakwitła "aż" dwoma kwiatkami. Tak się trochę zniechęciłam, na ale jakby je podpędzić? Teraz kwitną u mnie głównie floksy i kosmosy, a króluje nasturcja. Bukiecik wyszedł Tobie jak zwykle rewelacyjnie, a knedelki mniam mniam takie apetyczne:)))
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu,też tak myślałam.Ty masz dolinkę a ja górkę ale cienia też mam sporo od drzew.W cieniu faktycznie nie ma sensu.Ja będę chyba wydzierać ziemię łące, bo w przyszłym roku mam zamiar się zadaliić na poważnie.

      Usuń
  3. Kocham dalie, kocham knedelki , narobiłaś mi oczywiście apetytu :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem co powiesz na moje kociaki :-). Już niebawem . Pozdrawiam

      Usuń
  4. Trafiłaś e sedno:)knedle uwielbiam.
    Mogłabym tam siedzieć u Ciebie za tym kuchennym blatem i się zajadać bez końca:)a jakbyś jeszcze tym winem poczęstowała to także bym nie odmówiła.
    Sama nigdy nie robiłam przyznaje w tej kwestii zawsze liczę na mamę:)
    Kwiaty piękne!zdjęcie nr 7 moje ulubione!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iga, mnie też się siódemka podoba bo takie niewyraźne wyszło a to dlatego ,że przez nieumyte okno zrobione.Czasem nawet nieumyte okno się przydaje.Fajnie masz ,że możesz liczyć na mamę.Przyjdzie czas ,że będziesz chciała sama.Winka jeszcze jest mały zapasik , więc mogę częstować.

      Usuń
  5. Dalie cenie za swoja witalność i gamę kolorów oraz kształtów.Knedle robię również z ciasta z ziemniakami
    i podaje z sosem od zrazów.Spróbuj niesamowity smak ,buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, dalie to niezwykłe bogactwo.Mam już swoje faworytki, które będę mnożyć ale wszystkie są cudne.Nie wpadłabym na to ,żeby z mięsnym sosem podać ale masz rację. Do mięsa się podaje sos śliwkowy a ciasto knedlowe jest takie jak na kopytka , które też się z sosem je. Zadziwiające ale rzeczywiście pysznie mi to wygląda.

      Usuń
  6. Śliczne te Twoje dalie:) Mnie Kasia również na nie nakręciła, jednak moje podpędzone wszystkie padły ale z innych powodów niż u Ciebie.. Pod koniec maja dostałam od ciotki kilka karp, wsadziłam na odczepnego pewna że juz za późno i nic z nich nie będzie..ale zaczynają kwitnąć:) Na razie na żółto.
    Co do winka to narobiłaś mi smaka:))) A knedle uwielbiam i dziś u nas na obiad, w zeszłym tygodniu tez były:) Ja od 2 lat robię z przepisu Liski z White Plate, bo moja mama przestała je robić i nie miałam od kogo się nauczyć. A te od Liski są pyszne:)
    To się rozpisałam.. zmykam bo ruszamy do Ciechanowa na zlot ogrodowiskowych maniaków:)
    buźka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki zlot , jaki zlot? Czemu Ty mi Aga nie mówisz wcześniej o takich rzeczach.Chyba i ja maniaczka trochę.Zółte dalie mówisz? To może jakąś wymiankę zrobimy ? Ja wiedziałam ,że kto jak kto ale Ty na pewno pyszne knedelki serwujesz . Całusy

      Usuń
    2. Maszko wspominałam Ci o pewnym forum ogrodniczym Ogrodowisko.. i my z tego forum się spotykamy regularnie. Tzn. ja jestem rzadko, ale reszta to non stop gdzieś robią zloty:) Dziś po raz kolejny widzimy się w Pęchcinie pod Ciechanowem w pewnej szkółce roślin, jest tam też ogród pokazowy. Tam się pierwszy raz widziałam z Ewą z Wirtulanego Ogrodu Ewe G. ( Ewcia pozdrawiam jeśli zajrzysz). Kurcze no muszę do Ciebie zadzonić, dziś to zrobię jak wrócę ze spotkania:) Ściskam

      Usuń
    3. Tak,pamiętam ,że mówiłaś o tym forum. Fajnie macie. Szkoda ,że mam trochę daleko chociaż jakbym się sprężyła to nie aż tak daleko :-). Ja też miałam zadzwonić ale miałam mała awarię telefoniczną. Już ok. To ode mnie Ewę też ucałuj jakby była i inne babeczki też.

      Usuń
    4. Dziekuję za pozdrowienia i uściski, nawet te wirtualne, bo tym razem w Ciechanowie mnie nie było. Ale atmosfera była na pewno wspaniała (tak sądzę poz djęciach na Ogrodowisku).
      Maszko - piękne dalie masz (włąściwie tego nie muszę pisać "to się wi" - jak mawia pewien znajomy mojego meża).
      EG

      Usuń
    5. Aż się bojęwchodzić na to forum ,żeby nie przepaść na amen. wiem trochę jak to działa na przykładzie blogów. A tu trzeba jeszcze tyle innych rzeczy zrobić. Świetny pomysł na te spotkania . To się wi ,że atmosfera musi być super w takim towarzystwie.

      Usuń
  7. Nie mam dalii w ogrodzie! :( Nie wiem czy się wstydzić, bo zaniedbałam temat czy być na siebie zła i zazdrościć gdy patrzę na Twoje dalie wyglądające teraz z mojego monitora. Poprawię się obiecuję! Poproszę o krótkie wskazówki, żeby mi się tak pięknie udawały jak U Ciebie, Maszko!
    A knedle u mnie były wczoraj. Gdy są śliwki jesteśmy od nich uzależnieni! ;)
    pozdrowionka!♥
    dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominiko, czujesz dokładnie to co ja czułam , gdy ich nie miałam. No może nie od razu wstyd ale żal jakiś, bo jesienny ogród bez dalii trochę smutnawy. Chodzi głównie o to żeby je posadzić w pełnym słońcu ale oczywiście tak ,żeby nie więdły. U mnie ziemia jest bardzo przepuszczalna i dlatego myślałam ,że będę miała problem ale da się to opanować. Po prostu trzeba podlewać dużo. Na gliniastch cięższych glebach na pewno łatwiej. Nawiozłam je granulkowatym osmokote zaraz po wsadzeniu bo kompostu zabrakło ale pewnie każdy nawóz dobry. Są dość żąrłoczne tak jak ja , gdy mam knedle przed sobą. Sciskam

      Usuń
    2. Moja ziemia gliniasta i mało przepuszczalna. Gdybym wiedziała od początku, w trakcie budowy zdjęłabym grubą warstwę i nawiozła lepszej. Ale gdy ją poznałam było już za późno. Mam tylko niektóre fragmenty z nawiezioną dobrą glebą, to tam posadzę moje dalie. Mam nadzieję, że będę mogła za rok Ci się nimi pochwalić! :) Dziękuję.

      Usuń
  8. Uwielbiam knedle, ale niestety nie jadłam ich już kilka lat, hmm nie ma kto mi zrobić. Twoje wyglądają cudnie i smacznie. Chyba mnie zainspirowałaś, lecę do sklepu po składniki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to chodzi ,żeby się inspirować. Ileż to razy już tak miałam , że przeczytawszy posta musiałam zaraz to zrobić. Cieszę się. Udanych życzę

      Usuń
  9. O widzisz, zawsze trzeba patrzeć optymistycznie, nie gaje oliwne, nie winnice, to i kwiaty się z Waszego powrotu ucieszyły. I przypomniałaś mi to, co kiedyś chyba pisałam. Nam się nasz kraj chyba ciut opatrzył, a mamy w nim takie bogactwa flory i fauny, którą inni się zachwycają. Nasz dawny wykładowca kiedyś opowiadał, jak po wyprawie w dalekie strony, potem badacze przyjechali z rewizytą do niego, do Polski. Cały czas układał plany, co im pokazać, zwłaszcza Holendrom, którzy już niemal cały świat widzieli, były w planach Bagna Biebrzańskie, Białowieża, a jak pojechali na łąkę, powiedział, że skakali jak dzieci i nie chcieli iść dalej, bo takiego bogactwa motyli w jednym miejscu nigdy nie widzieli...
    Ja z tych, co do Ciebie nie z bloga Kasi trafili, choć tam od niedawna też zaglądam.
    A knedle uwielbiam i też przedwczoraj miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jo, dokładnie jak piszesz.Wystarczy na chwilę wyjechać,żeby zacząć doceniać.Pamiętam swój powrót samolotem z Cypru i widok z góry na cudne podwarszawskie sady. A potem jazda samochodem pośród przydrożnych zarośli. Ależ się wtedy pozachwycałam nad nimi. Wiem ,czego brakuje Holendrom. Ich łąki wyglądają jak nasze trawniki i nie mówię tu o moim tegorocznym trawniku bo on nie wygląda wcale.Witaj w klubie knedlojadów. A ciekawe jak do mnie trafiłaś?

      Usuń
    2. wydaje mi się, że wpadłam z rewizytą, ale głowy nie dam, bo my tak do siebie gościnnie już długo zaglądamy ;)

      Usuń
    3. Też nie pamiętam jak to było ale ważne że Cię odnalazłam w tym pięknym gąszczu kwiatku piękny.

      Usuń
  10. Uczta dla oka i dla podniebienia!!! Pozdrawiam z upaaaalnej Toskanii. Asia

    OdpowiedzUsuń
  11. Popodziwiam bukiet z dalii i ja, moge? ;-)
    Dzisiajsze zdjecia piekne jak martwe natury zlotego wieku malarstwa flamandzkiego
    Gratuluje
    Knedle uwieeeelbiam! Ale ja jestem na etapie: 'znow porazka i dlugo, dlugo nic' :-(
    Maszko, uchyl rabka tajemnicy co do przepisu, prosze (musze Ci podziekowac bo z Twojej inspiracji zaczelam robic ciasto na pierogi bez jajek. Pierwszy raz wyszlo ... troszke dziwne, ale pozniej juz bylo rewelacyjne!!!! :-))
    Pozdrawiam
    Aleksandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleksandro, jasne że możesz.Żałuję,że nie możesz z bliska. Mam nadzieję ,ze swoim aparatem nie uśmiercam zbyt wiele z natury.Swoisty komplement mówić artyście ,że jego martwa natura wygląda jak żywa:-).Z przepisu na knedle najmniej wiarygodne są proporcje.Myślę ,że na ok.kilogram obranych i ugotowanych ziemniaków(można też upiec w mundurkach) dajemy ok.1/3 (chodzi o objętość ziemniaków)mąki pszennej oraz 2 żółtka. Ważne jest żeby ziemniaki były nie rozgotowane bo wtedy mają mniej wody w sobie a to dość istotne w tym cieście. Składniki wyrabiam w misce i trzeba zrobić to dość szybko. Ciasto nie musi być idealnie gładkie jak na kluski śląskie i trzeba wyczuć samemu niestety jakie powinno być. To kopytkowe ciasto ma to do siebie ,że nie można go robić wcześniej i na zapas. Po prostu trzeba go jak najszybciej zużyć. Lepiej po prostu ugotować kluseczki a potem je podgrzać niż zostawiać ciasto bo po prostu się rozpłynie.Tak więc z ciasta robię wałek i kroję na plastry . Śliwki wcześniej kroję na drobne kawałki bo łatwiej oblepić połowę śliwki pokrojoną na mniejsze kawałki niż całą połówkę.Formuję kulkę o średnicy ok. 6 cm. Większe źle się gotują.Kluseczki trzeba delikatnie obtoczyć mąką ,żeby się nie skleiły z podłożem. Z tym wszystkim trzeba się naprawdę uwijać bo ciasto płynie sobie i my też możemy popłynąć z knedelkami. Wrzątek więc powinien czekać a nie my na wrzątek . Gotujemy w dużej ilości wody i chwilkę to musi potrwać .Nie mierzyłam ale jakieś 4 minuty z pewnością. Najpierw pod przykryciem a potem już odkryte powolutku ,żeby nie rozgotować.Wodę lekko solimy a knedle polewamy masełkiem z bułką i można pocukrować jak ktoś lubi.Można też podać z gęstą śmietanką.To tyle. Jakbyś miała jakiś problem jeszcze to pytaj.Życzę ,aby przepis się przydał .

      Usuń
    2. Acha, z tej proporcji jakieś 15 knedli powinno wyjść.

      Usuń
    3. Dzieki za przepis :-)
      Przyznam sie, ze troche mnie przestraszylas :-@ strasznie wymagajace te knedle!
      Ale tak to juz jest: co dobre - musi kosztowac ;-)
      Pozdrawiam
      A

      Usuń
    4. Aleksandro , to było tylko sporo pisania ale nie takie znowu trudne.Spróbuj i daj znać jak wyszło. Wierzę ,że dasz radę

      Usuń
  12. I dalie śliczne i knedle pycha, a u mnie ani dalii ani knedli:( coś z tym muszę zrobić - na dalie to już w tym roku za późno, ale z knedlami to chyba jeszcze zdążę:)))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dlaczego to tak? a ja myślałam ,że Ty masz wszystko przynajmniej w ogrodzie.Ja też już się nie mogę doczekać szukania nowych odmian dalii ale najpierw czeka mnie wielkie przekopywanko ogródka w celu zrobienia większego areału pod nie.

      Usuń
  13. Najpierw podziwiam dalie!! takie były u mojego Taty.Ale ja, leniwiec, wszystkie straciłam, bo zapomniałam wykopać na zimę i przepadły:( wielki grzech i wielka szkoda.
    Potem podziwiam knedle, że takie równiutkie! ja też robie ciasto z ziemniakami, ale potem trzask, prask i zawijam owoce niezbyt ...fotogenicznie:)) w samku, podobno, jednak pyszne:)Robię także knedle z morelami, czyli teraz akurat dobry moment jeszcze.
    ps. wczoraj u mnie miały być knedle, ale M kupił kurki i wyszla tarta z kurkami plus białe, dobrze schłodzone wino;)
    Serdeczności, Katarzyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam od razu leniwiec. Czasami tak bywa ,że się ze wszystkim nie zdąży.Szkoda ale można to naprawić zawsze.Jak pisałam jedzenie jest do jedzenia więc niefotofenicznością się nie przejmuj.Mnie wychodzą równe bo robię wałek i kroję na równe cząstki.To mieliście istną ucztę. Winko białe schłodzone znakomicie pasuje do tarty kurkowej i do gorąca takiego jak dzisiaj. Usciski

      Usuń
  14. Bukiet daliowy cudowny. A wiesz, że ja miałam też ochotę na knedle. Tylko, że mam gości i wszystkie moje plany..... Widzę, że po urlopie rozpiera Cię energia ja się obijam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu , bo gości trzeba sobie wychować :-) i zaprzęgnąć do roboty. Jeden obiera ziemniaczki, drugi kroi śliwki a potem wspólne lepienie i fajna zabawa. Winko przy tym wskazane :-)Pozdrawiam

      Usuń
  15. Uwielbiam takie bukiety! a do tego te knedle:-) i czego chcieć więcej:-)))pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola,jeszcze by się parę rzeczy znalazło do chcenia ale bukiet i knedle to podstawa , przynajmniej na piątkowe wczesne popołudnie.

      Usuń
  16. Dalie tak, knedle niekoniecznie :) Ja pod wpływem postów Kasi postanowiłam w przyszłym roku posadzić więcej kwiatów na "kwiat cięty", ostatnio bardzo mi się podobają takie mieszane bukiety, kiedyś ustawiałam tylko jednogatunkowe, czasy się zmieniają, gusta też :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może jednak knedelka?:-) Wierzę ,że nie każdy jest ich wielbicielem. To mączno ziemniaczana potrawa chyba jednak ze zdrową dietą mało mająca do czynienia. Też lubię wielogatunkowe albo przynajmniej wieloodmianowe jak w przypadku dalii.Wszystko się zmnienia byle na lepsze.Serdeczności

      Usuń
  17. Dzień dobry wieczorowa porą...
    Z niektórymi poprawami jest tak, że niekoniecznie muszą być znane w innych częściach kraju, niby pospolite dania a jednak... kiedyś jak byłam w Toruniu to zaprosiłam kolegę do siebie na obiad na zalewajkę, okazało się że nigdy nie jadł takiej zupy, nawet nie miał pojęcia że taka istnieje. Szkoda że ja nie umiem zrobić takich super knedli jak Ty, no i to wino....pycha to musi być razem :) a dalie - uwielbiam zwłaszcza te w kolorach różowych i takich jak u Ciebie, u mojej babci w ogródku takie rosły właśnie... może tez się zmobilizuje i pstryknę swoje....jeśli zdążę przed przekwitnięciem. ściskam Ania

    Ps. Gdybyś nie mogła dokończyć wina, spakuj resztki i prześlij do mnie... :);)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Aniu. Ja nie znałam długo kołdunów a największym odkryciem była śląska moczka.A kolega ma zaległości w filmotece narodowej bo zapewne nie oglądał " jak rozpętałem drugą wojnę światową" .jakby oglądał toby dociekał co to zalewajka.Aniu, młoda jesteś i masz cza na te specjały.Zaczęłam naprawdę późno i wszystkiego zdążyłam na czas się nauczyć.Wyobrażam sobie tylko Twoją daliową fotkę. Wiem jedno -dech by mi zaparło znowu. A winko powinno się jakieś znaleźć dla Ciebie.Nie jest to jakieś szczególnie cenne wino,ale dla mnie ma wartość sentymentalną bardziej niż smakową. Adres mam:-)

      Usuń
  18. Jaki śliczny bukiet, taki już niestety sierpniowy, ale dalie z kosmosem (u nas to warszawianki ;)) pięknie się komponuje - ściągnę jutro od Ciebie ten pomysł :) Mnie Kasia w tym roku też zmobilizowała do posadzenia większej ilości dalii, a przez wiele lat nie miałam ich wcale - ma zasługi, Dziewczyna :) Bardzo nastrojowe zdjęcia kuchni, zwłaszcza pierwsze, więc nie pisz więcej, że nie potrafisz fotografować wnętrz. Znawcą nie jestem, ale na mnie robi wrażenie, a chyba o to chodzi, by się zwykłym ludkom podobało, a nie tylko koneserom, skoro zamieszczasz w takim miejscu? Zdolna bestyjka z Ciebie, tylko może zbyt skromna.
    Donoszę też uprzejmie, że w mojej mazowiecko-warszawskiej rodzinie knedle je się też mączno-ziemniaczane, z tą jedną różnicą, że bułeczka nie wałkowana, lecz tłuczona w zabytkowym rodzinnym moździerzu.
    Czy herbatka z przyjaciółkami już była? Pięknej niedzieli życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bukiet sierpniowy bo sierpień mamy i trochę się nie dziwię,że piszesz"niestety" ale z drugiej strony to lubię ten czas. Rośliny mają się teraz najlepiej.Nic im raczej nie zagraża w sierpniu (ani wiosenne przymrozki, ani nawałnice deszczu i gradu a i wiatry niespokojne ustały).O tak warszawianki, słyszałam już o tym gdzieś kiedyś ale zapomniałam. Piękne warszawianki.Cieszę się,że Tobie zwykłej niezwykłej się podoba u mnie.Może jestem zbyt skromna alemi jakośto specjalnie nie ciąży :-).Bułeczka z moździerza też super. Chodzi o to ,żeby to byłą prawdziwa bułeczka i świeżo stłuczona albo zwałkowana. Moździerz odgapiam.Były herbatki,były.Super. Wzajemnie miłej niedzieli i ciągu dalszego

      Usuń
    2. Z tą skromnością i zarozumialstwem, które Ci co jakiś czas wytykam, to oczywiście żarty, ale Ty o tym wiesz :) Nie zamierzam Ciebie, ani nikogo oceniać. Po prostu jest mi dobrze w Twoim - mimo, że tylko wirtualnym - towarzystwie, więc się trochę przekomarzam :) Ha, zaraz znowu będziemy mogły sobie życzyć kolejnej miłej niedzieli, a ja nie wiem, gdzie ostatnie dni się podziały?

      Usuń
    3. Takie rzeczy sięwie. dla mnie to oczywiste ,ze żartujemy. A z tym weekendem to zawsze zaskoczenie ,że już.

      Usuń
  19. ze mna będzie odwrotnie :):):) Od Ciebie pojdę do Kasi :)
    Przepiękne bukiety, ja myslałam, ze z daliami jest sporo zachodu, zwłaszcza przy zimowaniu, Albo mi karpy przemarzały, albo zasychały, dlatego od jakiegoś czasu nie sadziłam, ale moze warto to zmienic? A jeśli chodzi o knedle..u mnie obowiązkowo ciasto ziemniaczane:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izo,idź koniecznie. Na pewno będziesz oczarowana. Jest sporo zachodu z tym przechowywaniem ale warto spróbować.Można też kupować co roku nowe ale to oczywiście kosztowne. Na pewno warto co rok powiększać kolekcję o nowe odmiany bo są ich tysiące.Wszyscy robią ziemniaczane ciasto więc ?myślę,że moja ciotka coś przekombinowała. Może nie miała ziemniaków?

      Usuń
  20. Maszko, Maszko, Maszko ... nawet nie wiesz jak bardzo przyjemnie było przeczytać tego posta. Zarówno daliowo-kosmosowy bukiet jak i Twój blog są piękne, ciekawe i jedyne w swoim rodzaju - mają klimat. Ale żeby dzięki mnie pisać ... kochana gdybyś nie miała tego bloga to świat ucierpiałby bardzo. Podziwiam Twoją energię, pomysły i pozytywną postawę wobec życia. Masz wielki talent - zdjęcia 'z duszą' a co do pisania, to spokojnie mogłabyś pisać bestsellery (poprzedni post jest boski).
    Dziękję z całego serca i z przyjemnością biorę bukiet do siebie. Postawię go w moim 'study' ponieważ tutaj spędzam bardzo dużo czasu przy pisaniu i projektowaniu, tu do woli będę mogła się mnim cieszyć. Ściskam mocno i życzę Ci abyś nigdy nie zaprzestała blogowania!
    Buźka wielka, K

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasi, Kasiu, Kasiu ...nawet nie wiesz jaką mi sprawiłaś przyjemność zaglądając do mnie i odbierając bukiet. Wiem, wiem sprowokowałam Cię trochę. Nie miałaś wyjścia:-). Wiem też , jak bardzo jesteś zapracowana i jak mało masz czasu na zawracanie sobie głowy dupererkami takimi jak mój blog . Tym bardziej dzięki. Ja to mam ogromne wyrzuty,że nie siedzę tam u Ciebie na hektarach i nie walczę z wszechobecnym perzem i innym dziadostwem. Zasługujesz na wsparcie ogólnonarodowe. Bo taki ktoś jak Ty do dobro społeczne,wymagające szczególnej ochrony i przywilejów. Gdyby wszyscy zechcieli Cię poznać , to zapewne obraz naszych smutnych iglasto,korowo-kamyczkowych ogródków zmieniłby się na rzecz pięknych , kwitnących kolorowych rajów pełnych fruwających , bzyczących i ćwierkających stworzeń. Ja sobie tylko mogę życzyć i Tobie i wszystkim ,żeby jak najszybciej Cię odkryli i czerpali, czerpali i się inspirowali i inspirowali. Pamiętam jedno z pierwszych zdań jakie do mnie napisałaś w komentarzach na swoim blogu ,mianowicie że to ogród jest dla nas . Postanowiłam się tego mocno trzymać i sprawia mi to ogromną frajdę. Całusy

      Usuń
    2. Na Twojego bloga zaglądam częściej niż myślisz, ale nie zawsze mam czas wszystko dokładnie przeczytać i napisać logiczny komentarz. Albercik wiecznie wisi mi na plecach jak siędzę przy komputerze - chyba jest troszkę zazdrosny. A jak mam chwilę spokoju to piszę to, co muszę - na przyjemności czasu brak. Dostaję od czytelników tak miłe emaile i komentarze, że czasami aż łezka się zakręci - teraz też mi się kręciła ... Dodatkowo mam bardzo słaby zasięg na tym moim pięknym zadupiu (excuse my french) i czasami Twoja cudna strona mi się blokuje, czasami nie otwiera - można włosy z głowy rwać. Ale uwielbiam to, co robisz - wszystko jest perfekt - kolory, foto, opisy ... wogóle kocham blogi - tyle lasek ma taki talent - ten kto wymyślił blogwanie pownien dostać nagrodę nobla. Mamy szczęście, że akurat możemy z tego korzystać.
      Bardzo chciałabym więcej pisać na swoim blogu - mam w głowie i w aparacie tyle materiału ... ale brakuje czasu. Dodatkowo rozwinąć działalność - jakieś kursy itd. We wrześniu Bercik idzie do przedszkola, więc będę mogła działać więcej ... jak tam szklarnia?

      Usuń
    3. Kasia Twoja francuszczyzna, widzę godna mojej tylko moje zadupie chyba gorsze ale nie będziemy się tu licytować. Ja wszystko wiem , jak to z dzieciakami jest. Do tej pory mnie terroryzują jak siedzę przy komputerze zbyt długo.Do przedszkola z nimi najlepiej.A Twój Albercik jest jak cukierek wiec mu wszystko można wybaczyć. Ciekawa jestem czy jakby był dziewczynką to był by Wiktorią? :-)Tak mi się skojarzyło ,bo będąc w Londynie wszystko było albo imienia Alberta albo Wiktorii. A o szklarni to muszę maila bo mną wstrząsnęło ,że go nie napisałam.Źle ze mną.Dziś uświadamiam sobie po raz drugi ,że myślałam ,że wysłałam do kogoś maila a tak naprawdę sobie tylko układałam go w głowie :-).Chyba przez ten upał to wszystko.Całusy

      Usuń
  21. Oj zjadłabym takich knedli,aż się głodna zrobiłam.No i te winko....hmmm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Winko w sumie bardziej było używane bardziej w trakcie prac przygotowawczych a nie do dania :-)

      Usuń
  22. Pięknie dalie ! ;) zdobią wnętrze cudownie. Pozdrawiam, Monika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, dodają kolorytu każdemu wnętrzu. Pozdrawiam również

      Usuń
  23. Ależ piękny post, taki kolorowy, pachnący i apetyczny...najbardziej pachnie wino:))
    Knedle w cieście pierogowym, kiedyś jadłam. Nie potrafię tylko sobie przypomnieć w jakim rejonie Polski to było, ale pamiętam, że nie smakowały mi.
    I bardzo się cieszę, że w końcu udało mi się zostawić komentarz, bo od kilku dni wpadam do Ciebie jak po przysłowiowy ogień:))
    P.S.
    Maszko, dostałaś mojego drugiego maila???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się,że tym razem nie po ogień :-).Mnie też te knedle średnio smakowały ale mój tata pamiętam był wniebowzięty. W końcu to jego kochana siostra go nakarmiła, a rzadko ma tę okazje.mail odebrany i odpisany przed chwilą. Sorki za zwłokę

      Usuń
  24. Dalie!!! tez bardzo je lubie a w bukietach sa bardzo malownicze, Twoje zdjecia sa jak obrazy mistrzow malarskich! knedle robila moja mama a ja nie odwazam sie na taki wyczyn , a lubie je, moze sprobuje , dobrze ze podalas przepis. Wlasnie zagladnelam na blog Kasi, czyli odwrotnie jak inni, najpierw Ty a potem Kasia i zachwycilam sie jej historia i tym co robi.Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  25. Piękny bukiet, a kolory śliczne! Moje ulubione... podoba mi się też kosz na pomidory :)
    pozdrawiam
    marta

    OdpowiedzUsuń