| Ten wyjazd był trochę zwariowany.Jeszcze w czwartek rano ,myślałam ,że weekend upłynie mi pod tytułem ceramiki z Bolesławca a już w południe wiedziałam ,że jednak jedziemy nad Bałtyk.600km i prawie 10 godzin jazdy,żeby pobyć tam trzy dni.Czyżby to oznaczało,że ciągle mamy w sobie dość młodzieńczego szaleństwa? Rowy,to spokojny port rybacki między Łebą a Ustką.Ładna ,szeroka plaża pełna kolorowych kamyczków.Muszelek nie ma za wiele a bursztynów w ogóle nie spotkałam ale i tak cudne miejsce do niekończących się spacerków z morską bryzą pod rękę.Pierwszy dzień był spokojny i ciepły. Morze ledwo co zipało i było prawie zupełnie niesłyszalne . Horyzont kompletnie się rozlał i niebo z wodą tworzyły niepodzielną przestrzeń.Woda była całkiem ciepła.Dzieciaki jeszcze używały kąpieli a plażę zdobiły kolorowe leżaki, koce i parawany.Zachód słońca zaskoczył niezwykle kiczowatymi widoczkami i cala plaża błyskała fleszami , bo przecież zachody słońca trzeba powielać w tysiącach wersji. |
Świetne zdjęcia,
OdpowiedzUsuńale taki kawał drogi na trzy dni to rzeczywiście wyczyn :-)))
Jasna,byłoby bliżej gdyby była autostrada.Myśl ,że przez tyle lat nie dało się zrobić dołuje mnie bardzo.
UsuńCzuć morze na Twoich zdjęciach. To pierwsze wywołuje we mnie pewno wspomienie. Nad morzem unosiła się mgła, bardzo gęsta, niemalże mleko. W pewnym momencie lekki powiew wiatru rozsunął nieco tę białą zasłonę i z mgły wyłoniła się łódka. Lewitowała zawieszona w bieli. Gdzie niebo, gdzie woda/ Zupełnie nierealny widok. DO dziś nie wiem czy nie była to fatamofrana.
OdpowiedzUsuńMogłoby się wydawać ,że morzejest nudne. Tymczasem daje tyle różnych i zaskakujących widoczków.Mnie ten stateczek też zdumiał.
UsuńBardzo fajny wypad.Jak zwykle piękne zdjęcia :)Pozdrawiam D.
OdpowiedzUsuńDagmaro, cieszę się,że dałam się skusić. Warto było dla tego wiatru we włosach. Buziaki
UsuńWreszcie zobaczyłam, co wygrało nad kawką u mnie ;). Wiatr od morza woła głośniej i wpada prosto w serce. Zdjęcia te z mewami, kolorowymi bojami i łodzią samotnego żeglarze piękne, a co do samotności, to w tłumie też można samotnym być...
OdpowiedzUsuńi te wrzosy, kobierce wrzosów ;)
Jo, właściwie wygrało towarzystwo mojego M i myśl ,że sam nie powinien jeździć tak daleko.Jazda go bardzo nuży i już po 200 km był ululany. A kawkę w pięknej ceramice jeszcze wypijemy. Spokojna głowa:-).Masz rację z tą samotnością. Właściwie jak ma internet , to samotny już nie jest.
Usuńpiekne zdjecia :)
OdpowiedzUsuńmnie morze tez w tym roku powitało bardzo przewidywalna jak na nasze morze aura : padało, wiało i duło :)
Nas powitało spokojem ale później mu się zmieniło. Cieszę się,że mogłam doświadczyć tak rożnorodnego morza w tak krótkim czasie
UsuńW przyszłym roku koniecznie muszę wyjechać nad nasze polskie morze! Tym razem ja Ciebie poproszę o pomoc :) Zdjęcia są piękne, ale tu już się powtarzam! Buziaki
OdpowiedzUsuńJoasia,jest niepowtarzalne i nieprzewidywalne. Dwa lata temu było tak ciepłe ,że w wodzie był tłok a na piasku nie dało się stanąć bosą nogą.Pewnie ,że polecę świetny ośrodek w samym lesie tuż za wydmą.Przyjeżdżaj
UsuńPięknie te trzy odsłony morza.Ta ostatnia chyba podoba mi się najbardziej,ale za to pierwsze zdjęcie moje ulubione:)
OdpowiedzUsuńA ja sama nie wiem , które morze lubię najbardziej. I to kusi i to nęci.
UsuńUj!!!jak mi sie podoba Twoje widzenie morza, Twoje wrazenia, wszystko to widoczne bardzo na ZDJECIACH Twojego autorstwa.Cudowny wypad..
OdpowiedzUsuńCieszę się,że widzimy podobnie. Mnie się Twoje widzenie świata też wpada w oko.
UsuńPiękne zdjęcia!ach to polskie morze, może i zimne, może i brudno troszkę, ale ma niesamowity urok! pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńMa coś w sobie i przyciąga wielu.
UsuńNo jak się jedzie 600 km (ło matko) nad morze to nie może być nudne to morze no nie!!!
OdpowiedzUsuńJuż sama podróż bywa interesująca. Zazwyczaj gramy w zgadywanki a w ciągu dnia podziwiamy krajobrazy i wymyślamy gdzie moglibyśmy się zatrzymać , gdybyśmy się tak nie spieszyli.
UsuńLubię nasz Bałtyk,jego kolor i zapach tę zmiennosc.Rowy to moje dzieciństwo bo wysyłali nie tam na kolonie i obozy.Wtedy,ponad 30 lat temu to była mała osada .plaża jest tam faktycznie piękna i ją pamiętam i wspominam do dzis.
OdpowiedzUsuńFaktycznie,tyle kilometrów przejechac dla krótkich chwil wypoczynku...to szalony pomysł ale i wart zachodu.To znaczy,że jeszcze Wam się chce!!!
Ja Rowy odkryłam 2 lata temu dzięki znajomym. mają fajne położenie i nie ma tam osób przypadkowych i przejezdnych. W sezonie i tak jest tłumno ale po, musi to być bardzo spokojne i wyludnione miejsce.Podejrzewam ,że aż tak wiele od naszych kolonijnych lat się nie zmieniło. Wiele ośrodków jest jakby wyjętych prosto z tamtej epoki,co oczywiście turystów im nie napędza.Myślę,że po prostu lubimy być razem i dlatego sięnam chce pokonywać różne niedogodności:-). Całuję
UsuńA ja już wymyślałam taki punkt na Ziemi, gdzie spotykają się trzy morza :) Świetne obserwacje.
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa czy wymyśliłaś Małgosiu.Sama teraz zaczynam myśleć nad tym.
UsuńPrzestałam wymyślać, bo się zatopiłam w Twoich zdjęciach :)
UsuńTylko trzy dni, a tyle wrażeń. Czasem w innym miejscu i w dwa tygodnie nie da się tyle zobaczyć. A zdjęcia super:))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Też byłam zdziwiona,że pogoda może być aż tak szybkozmienna.Dziękuję. Całuski
UsuńTy byłaś ja będę jak w odmianie , miejsce stałe Rowy ,termin inny bo wrzesień, wrażenia myślę,ze bardzo podobne.Świetne zdjęcia zresztą jak zawsze, pozdrawiam i przesyłam buziaki
OdpowiedzUsuńJuż widzę,jak tam fajnie ,gdy nie ma tych tłumów.Mam nadzieję ,że też pokażesz trochę znajomych miejsc.Miłego wypoczynku.Całuski
UsuńPrzepiękne zdjęcia, Maszko!
OdpowiedzUsuńNa trzy dni... 600km... Trochę szaleństwo po naszych drogach... Ale faaajnie! :)
Dziękuję Dominiko.Jak przez kolejne pięć lat nie zrobią tej autostrady do końca to ja chyba już nie dam rady wybrać się nad polskie morze.Nad każde inne będzie bliżej.Póki jesteśmy młodzi i szaleni to jeździmy :-). Całusy
UsuńPiękny weekend i piękna opowieść :) Ciekawy człowiek, ten Twój żeglarz. I w ciekawym żyje towarzystwie - kamiennej damy i chłopca pędzlem malowanego. Dowiedziałaś się kim są i skąd pochodzą? Z jakiej dalekiej wyprawy przybyli aż tu? Cieszę się, że i Ty nie oparłaś się uwiecznianiu kolejnych słonecznych kiczów, są takie podobne i takie niepowtarzalne jednocześnie. Na jednym z Twoich zdjęć słońce przypomina mi jajko sadzone ;)Wrzosy, ach wrzosy... rozmarzają...:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Tak,żeglarz niezwykły gość.Polecam jego stronę.Dama i chłopiec przybyli prosto z lasu , w którym wcześniej pan Jacek spokojnie sobie żył.Nie do końca się oparłam tym zachodom bo jednak sadzone jajo zrobiłam i kilka podobnych:-)Wrzosy i mchy mnie urzekły. szkoda ,że zdjęcia tego nie oddają .
UsuńBo morze takie jest nieprzewidywalne, w jeden dzień ciepłe i leniwe, w drugi groźne i tajemnicze. Zawsze mnie zaskakuje kolorami nieba i wody. Zdjęcia dokładnie to oddają, pięknie je sfotografowałaś. Mam nadzieję, że morski wiatr, zapach piasku i fal oraz krzyk mew zabrałaś ze sobą.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Chciałabym to wszystko zabrać ze sobą ale zabrałam tylko wspomnienia i trzeba je bedzie odświeżyć za jakiś czas.Krzyki mew mnie ogromnie wzruszają nie wiedzieć czemu.
UsuńWarto bylo jechac te setki kilometrow!
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Judith, warto zawsze i wszędzie. Uwielbiam podróże tylko boję się ,że sił może kiedyś zabraknąć.
UsuńKolejne piękne zdjęcia.Sosny i wrzosy to najpiękniejszy widok w lesie.Czasami, jak jest sztorm jedziemy do Władysławowa żeby sobie popatrzeć.Na szczęście mam znacznie bliżej.6oo km to kawał drogi, ale na pewno
OdpowiedzUsuńnie żałujesz:)))
Rozalio, to wzruszające,ze można sobie po prostu podjechać pooglądać sztorm ,jak jest. ja pewnie nie zdążyłabym :-)Władysławowo niestety kojarzy mi się z wszechobecnym zapachem starego oleju. Może teraz coś się zmieniło?
UsuńUwielbiam szum morza. Nie wiedziałam, że kwitną już wrzosy. Muszę iść do lasu.
OdpowiedzUsuńKrysiu,niez nam nikogo ktoby nie lubił tego odgłosu. Wrzosy jak sama nazwa wskazuję rozkwitają już w sierpniu.Takich połaci nie widziałam nigdzie indziej.
UsuńCudne zdjęcia. Nad morzem są takie niesamowite klimaty, że zdjęcia same się robią. W Rowach spokojnie. Przyjemnie. Nad wodą czas 'płynie' wolniej ...
OdpowiedzUsuńTo prawda Kasiu. Aparat sam się rwał do pstrykania.Rzeczywiście te trzy dni były niekończące się. Był czas na wszystko tzn, spacer, kawka, spacer, rybka, spacer itd.
UsuńPiękne szarości z dodatkami koloru... ja polecam Wisełkę, ode mnie najbliżej, klimaty rybackiej wsi. A wogle to do wro bliżej niż nad morze, czyli kiedy?
OdpowiedzUsuńKocham nasze morze:) Zdjęcia kwitnących wrzosów przepiękne:)
OdpowiedzUsuńTo na pewno jest w Polsce?
OdpowiedzUsuń